-
Posts
5981 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Mokka
-
Ja wam powiem tylko tyle: Na jamnikach znacie sie jak swinie na pieprzu! I juz teraz sie nie dziwie dla czego sedziom podobaja sie molosowate Rodezjany w typie Bordoga! Pewnie tak samo sie znaja na rasie jak wy! Jsize=9]A rano przyjdzie Mokka i znowu nawymysla mi od nieprzyjemnych kobiet Qnia, ale Ty jesteś nieprzyjemna kobieta!! :evil: To ja jedna, jedyna chwalę zdjęciuszko, nic nie mówię o jamniku (inni robią to za mnie), a Ty mi z takim tekstem? jestem zdołowana, nie wiem czy w takim stanie psichicznym przyjde na zebranie :(
-
Wcale nie uważam, że to coś złego - nie panikujesz tylko przejmujesz się zdrowiem swojej suni. :wink: To się chwali. A każdy organizm indywidualnie reaguje na pewne sytuacje. Może jej choroba też nie jest bez winy? Uszy do góry, dbaj o psicę, a na pewno będzie dobrze. :D
-
Na temat mojej nic Ci nie powiem, bo była taka "od nowości" (schroniskowiec), ale może zajrzy tu Patiszon. Jej Kenia brykała na treningu agility 2 tygodnie po operacji, Kobra goiła się troszkę dłużej, bo też jej coś ciekło, ale nic strasznego się nie działo. Jeśli Pati zajrzy osobiście, to powie Ci dokładniej.
-
U nas minęło już prawie 5 miesięcy od kastracji i Leon jak na razie nie zaczął się rozglądać za chłopakami :P Niedawno po raz pierwszy miałam okazję go przetestować - spotkaliśmy suczkę z cieczką - i zakochał się od pierwszego kopa :iloveyou:. Wprawnym ruchem nagarnął ją pod siebie i prawie posiadł :oops: To mocno siedzi w głowie i w życzliwej pamięci, ale z czasem będzie słabło (mam nadzieję :D ).
-
wiktoriaa, trzymamy kciuki za Twoją suńkę Na pewno wszystko się zagoi, nie martw się :kciuki:
-
Hi, hi, mi też to kiedys wcisnęli twierdząc, że jest to "dokładnie to samo, co w kroplach".Na szczęście mam też kotkę o wadze 2,5 kg., na której mogłam toto zużyć, bo żaden inny mój zwierzak nie kwalifikował się do tej operacji (np. Leon waży 40kg). :D
-
ślepe komendy
-
Elka - dzieki i czekam cierpliwie, nie pali się. PATI - śliczna Kenia, tak zostaw, nie zmieniaj.
-
To ja poproszę o plan dojazdu. Nie moge obiecać na 100%, że będę (niektórzy pracują :P ), ale postaram się najbardziej jak potrafię. :D
-
nie mam nad czym bo nie mam kota (i nigdy nie bede miala)a tym bardziej ogierów czy trzody :P póki co zdania nie zmienie i nie chce miec spasionej suki a jak sami mówiecie moze to byc skutkiem sterylizacji. Może, ale nie musi. Wszystko zależy od tego, w jaki sposób dbamy o psa. Niesterylizowany zwierzak też może się zmienić w upasionego potwora, jeśli nie ma zapewnionej odpowiedniej ilości ruchu. Nie chcę nikogo uszczęśliwiać na siłę, bo nie czuję takiego powołania. Dla tych jednak, którzy mają obawy co do utuczenia psa - prezentuję moje gnuśne, leniwe i zapasione piechy (oba wycięte)
-
Aga, ja dojeżdżam ze Służewca. Wstaję raniutko, wracam po południu, ale nic to. W sobotę zaczynamy czwarte szkolenie. :D A ta poza tym, to napisz, gdzie mieszkasz - może ktoś Ci poleci jakąś szkołę w Twojej okolicy.
-
W tej chwili nie ma różnicy, gdzie psy chodzą. Kiedyś zagrożeniem były chaszcze, krzewy i takie tam. Obecnie kleszcze to jakieś mutanty odporne na wszystko :evil: Jeden z tych piesków złapał kleszcza prawdopodobnie w lesie, a suka po żadnych krzakach nie chodziła, złapała drania na trawie.
-
Znajomej piesek zszedł na babesziozę w lutym ubiegłego roku, a znajoma kaukazica złapała kleszcza, jak jeszcze snieg leżał - sparaliżowało jej cały tył, ledwo sukę odratowali. Ja zakraplam cały rok.
-
Narkoza to zawsze jest ryzyko, to prawda. Ale u nas nie było żadnego "stanu po operacji". Psa odebrałam wybudzonego i na własnych nogach, musisz jednak pamietać o szwach i pilnowaniu, aby ich nie ruszał. Do tego dochodzi suczka - zawsze pomocna w takich wypadkach :D . Przynajmniej u mnie tak było - Leon raczej szwami się nie interesował, ale za to Monia aż piszczała, żeby mu rany wylizać. Musiałam psa zabierac do pracy, żeby go ta mała żmija nie wykończyła. :wink:
-
Mój Leon jest nadal bardzo żywy, charakterek jak na razie mu się nie zmienił (niestety), ale jeszcze liczę na to. Myślę jednak, że będzie mniej nieszczęśliwy, jak w okolicy zaczną się cieczki, bo to co się działo w poprzednich latach było nie do zniesienia :evil:
-
York to też pies, nie ma przeszkód, żeby go szkolić. Przykładem może być Majka - dziewczynka Wind. Robi postępy, biega w agility i w ogóle jest super. Szkolenie Twojej suńce na pewno nie zaszkodzi, tylko dobrze by było, gdybyś trafiła na szkołę, w której WSZYSTKIE rasy są mile widziane. Tu musisz popytać dogomaniaków ze śląska, niech Ci podpowiedzą, gdzie warto się udać. :D
-
To ja się mogę umówić na inny dzień, ale korki to i tak będą. Tylko, że ja chciałam w sprawie naszych przeszkód, więc może zorganizujemy jakąś wyprawę?
-
A nie możesz pojechac później, po pracy?
-
Poproszę o konkrety - kiedy, o której godzinie i czy się trzeba na czymś znać :wink:
-
No, fajnie było. I dzisiaj też było fajnie :D
-
To dokła :cry: dnie tak jak ja.
-
Odpowiednio dopasowany halter nie ma prawa być zdjętym przez psa. :D
-
Pozwólcie, że se uprawię prywatę, gdyż albowiem nie mogę sięskontaktowac na priv. SYLWIA SOBOTA GODZ. 10:30
-
Odrobina zdolności manualnych i da się zrobić. :D Sróbowałabym jednak najpierw potrenować bez wózka, jeśli chcesz, aby działało prawidłowo. My ostatnio używamy halterka raczej rzadko, ale czasami cho :wink: dziłam na spacerek z dwoma psami na smyczy, w tym jeden miał smycz podwójną i jakoś dało się to opanować.
-
Bezpieczeństwo przede wszystkim. jeżdżenie dookoła bloku na początek wystarczy. :D Proponuję zacząć bez smyczy, żeby musiała Cię pilnować i uważać, gdzie jesteś. I oczywiście w takim miejscu, gdzie nie ma możliwości wpaść pod samochód. :nono: