-
Posts
5981 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Mokka
-
Znam sunię, która nie dość, że znaczy teren co parę kroków, do tego jeszcze wskakuje na inne (psy i suki) wykonując ruchy kopulacyjne. Dodam, że jest bardzo pozytywnie nastawiona do całego świata, nie ma w niej grama agresji, nie ma też instynktu terytorialnego - wszystkich gości wita z otwartymi ramionami i daje buzi na powitanie.
-
Sajko, bardzo Ci wszyscy współczujemy :P Mam nadzieję, że do następnego weekendu wydobrzejesz :D
-
Popatrzcie. W schronisku w Zabrzu przebywa brat - bliźniak Leona [img]http://img81.exs.cx/img81/7463/00008365qy.jpg[/img] I co Wy na to? Gdyby to nie było tak daleko, to możnaby pomyśleć, że naprawdę są braćmi.
-
Wkleję, co już umieściłam na innym forum Dojazd - ulicą Kaliskiego do samego końca, kończy się właśnie na ogrodzeniu lotniska. Tam w lewo i wzdłuż siatki jedziesz do zabudowań. Tam będzie zbiórka. Co zabrać? Chyba nic szczególnego. Smycz, niektórym może będzie potrzebna linka, smakołyki, zabawkę, wodę dla psa.
-
Flaire, czy ja dobrze widzę, skrzywdziłaś psa, pazurek zacięłaś? :evil:
-
Myślę, że sprawę Moniki i niedoszłej adopcji należałoby na tym zakończyć. Nie wiem dlaczego, ale odnoszę wrażenie, że w podtekstach czai się żal (pretensja?), że Monika nie zdecydowała się na psa. Dajcie jej już spokój, trzeba się skoncentrować na dalszych poszukiwaniach domów dla piesków. Jeśli każdy przypadek będzie tak roztrząsany i wałkowany tam i z powrotem, nikt może nie będzie miał odwagi zaiteresowac się adopcją, bo jeśli się nie zdecyduje, to znów będą o nim pisali i pisali i tłumaczyli i tłumaczyli. Moja propozycja jest taka - temat Moniki uważam za zamknięty, szukami dalej domów dla piesków (wici rozpuściłam, ale konkretnego odzewu na razie niet :( ), a Fukę pieknie proszę o fotki :modla:
-
Asia, jeśli jesteś już tak zdesperowana, że naprawdę uważasz, iż jest to jedyne wyjście - NIE RÓB TEGO SAMA! Taka obroża może być niebezpiecznym narzędziem w rękach osoby niedoświadczonej. Znajdź lepiej szkoleniowca, który takowe urządzenie posiada i pod jego okiem spróbuj. Jeśli naprawdę uważasz, że wszystkie inne metody zawiodły.
-
To bardzo ciekawe, co napisałaś. Ile znasz takich przypadków (mam na myśli eutanazję spowodowaną nietrzymaniem moczu na skutek sterylki)?
-
9 stycznia o godz. 10:00 odbędzie się trening obedience na Bemowie - ul. Kaliskiego 57 (lotnisko). Poprowadzi Jadwiga Chodzeń. Wszyscy zainteresowani mile widziani.
-
A to wcale udziału sąsiada nie wyklucza. :wink:
-
Leon też wyglądał jak swój własny cień. Początkowo dostawał jeść kilka razy dziennie w małych porcjach (zmielony kurczaczek z ryżem), aby za bardzo nie rozpychać operowanego jelita, później stopniowo coraz rzadziej i coraz wiecej, aż wszystko wróciło do normy. Od naszwj operacji minęło już 1,5 roku, więc nie pamiętam dokładnie, kiedy zaczęłam go normalnie karmić, ale bądź dobrej myśli, niedługo wszystko już będzie w porządku. Leon jest strasznym żarłokiem, więc wyobraź sobie, jak on się męczył podczas tej przymusowej diety.
-
Aż strach się bać :P
-
Mój Leon też się tak urządził. On dla odmiany połknął gumowe coś. Do dziś nie wiem, co to było (do niczego niepodobne), ani skąd to wziął. Męczył się przez prawie tydzień, bo panu wetowi nie przyszła taka ewentualność do głowy, na szczęście trafiliśmy do innego, który postawił prawidłową diagnozę. A była to już ostatnia chwila na operację. Co przeżyłam, to moje, nikomu nie życzę. Na szczęście nie każda taka historia kończy się operacją, większość psów wydala niepotrzebne przedmioty bez większych problemów i tylko niektóre mają mniej szczęścia. :wink:
-
Kurde, nie gadam z Wami. :P
-
Nieeee, to sie nie zdarza. U suk podobno odnotowano takie przypadki, u samców raczej nie.
-
A nieprawda jakoby! Jedna to byla sucz i w dodatku siedziala w garazu, zamknieta w kaims pudelku i plakala!!!! :evil: A Leona nie widziałaś? :o Ślepa jesteś czy co?
-
Sajko, a ja Ciebie już nie lubię :evilbat: Na niedzielny trening przywiezłam dwóch psów (jeden dla Ciebie - do wyboru), a potem z obydwoma musiałam biegać.
-
Na priv możesz mieć problem, ale dawaj na adres mokka@autograf.pl
-
Dziękujemy za fotki z treningu świątecznego (niedziela - 26.12). Piechy jak widać nie przeżarły się i chętnie pracowały :D
-
Póki co, jeszcze nie, ale pracuję nad tym :D
-
Tu sie wtrace, bo choc czesciowo masz racje (duzy agresywny pies powinien byc w kagancu), to byc moze nie zdajesz sobie sprawy, ze taki pies nawet w kagancu moze byc niebezpieczny. Ja mam wlasnie psa duzego i agresywnego. Zawsze chodzi w kagancu, a w miejscach publicznych nie spuszczam go ze smyczy, poza tym zawsze moge go utrzymac, ale... Czesto zdarza mi sie, ze podchodza do nas pieski, spokojne i mniej spokojne, a wlasciciele wolaja do mnie z daleka - on jest lagodny, nic nie zrobi. Tylko ze niestety, moj nie jest lagodny, te chcace sie pobawic rozkoszniaczki wchodza pod psa ryzykujac stratowanie, bo ja mojego byka raczej na rece nie wezme, a on najchetniej zabilby intruza. Ja tez wtedy prosze, zeby pieska zabrac, a spotykam sie z niechetnymi reakcjami. Lagodny piesek nie zawsze lagodzi obyczaje barbarzyncow i jesli ktos uprzedza, ze pies jest agresywny, to ja mojemu nie pozwalam podchodzic.
-
Oj, to nie jesteś za dobrze wygimnastykowana :wink:
-
Oj, gdyby to było prawdą, to mój Leon lizałby moje łapska 24 godziny na dobę, bo on ciagle nienażarty :wink: Może dlatego, że ucho niezbyt ładnie pachnie? Psy lubią zapaszki, a za uchem czasami można uzbierać takie coś niefajne :-?
-
Trening jest otwarty dla wszystkich chętnych, część psów będzie (hmmm...) powiedzmy, nienajwyżej zaawansowanych :wink: , choć spodziewamy się również gości prezentujących wysoki poziom. Myślę, że przyjść warto i zobaczyć, co się będzie działo. Będzie Maria, Ula z Choco, mam nadzieję na jakieś cenne wskazówki. Mój psiur jest dosyć surowy w temacie obedience, ale chętnie przyjdę poobserwować lepszych. Maria pragnie stworzyć sekcję obedience przy warszawskim oddziale ZK i myślę, że z radością powita każdą osobę chętną do współpracy. :D Poza tym poszukuje osób, które chciałyby pomóc przy organizacji zawodów w przyszłym roku.
-
Spadek dziedziczy się z dobrodziejstwem inwentarza. W skład masy spadkowej wchodzą zarówno dobra jak i długi. Jeżeli minusów jest więcej niż plusów, można zrzec się spadku, nie trzeba go przyjmować. Nie jest to ani nowe, ani niespotykane. Nie wszyscy są na tyle zamożni, aby obdarować spadkobierców majątkiem. Niektórzy zostawiaja same długi. :(