-
Posts
5981 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Mokka
-
Z rękawa zwisają inne członki naszego stada [URL=http://www.imageshack.us][img]http://img145.echo.cx/img145/3170/leonzmariuszem2ro.jpg[/img][/URL] oraz teriery [URL=http://www.imageshack.us][img]http://img145.echo.cx/img145/8187/apizmariuszem7om.jpg[/img][/URL]
-
[quote name='sabina1']Właśnie o to mi chodziło, żeby nie skojarzył sobie tej kastracji ze mną. Mokka, tam [b]nigdy [/b]psy nie są wyprowadzane. On 4 lata siedział i [b]nie wyszedł nigdy [/b]na spacer.[/quote] :evil: Czy to norma, czy tylko on ma takie "przywileje"?
-
[quote name='Flaire']Mokka, a tych zdjęć Moniusi wiszącej na rękawie pozoranta nie pokażesz? :wink:[/quote] Moniuś jest wybredny i ma delikatne podniebienie, więc [b]takich[/b] rzeczy do ust nie bierze. 8) [quote name='Wind']Hej Cavanowicze Wszystkie znaki na niebie i ziemi, oraz u Flaire, bo znalalzla prawko i sama dotrze do Grodu Kraka wskazuja na to, ze i ja wraz ze swymi przyleglosciami dotre Wam kobicowac w Laskach. Na 9.00 pewnie nie uda mi sie dotrzec, bo mam jeszcze poranne tropienie, ale po. 10.00 powinnam byc i mocno za Was sciskac kciuki [/quote] ZAPRASZAMY :D
-
sabina1 - ale pomyśl o tym, że wywlekanie go do Ciebie będzie zarazem ostatnim tego typu przeżyciem. Będzie dobrze, nie martw się. Poza tym podjęłaś dobrą decyzję. Gdybyś wzięła go do domu "w całości" to kastrację raczej musiałabyś odłożyć na dalszy plan, aby dać psu czas na zapoznanie się z nowym otoczeniem i zadomowienie się u Ciebie. Bo nie wyobrażam sobie, że zaraz po zabraniu go z przytułku wjedziesz z nim na stół operacyjny. Zresztą, nie wyobrażam sobie, że pies jest tak zakorzeniony w boksie, że wyciąganie go stamtąd staje się traumatycznym przeżyciem, a nie powodem do radości (przecież w większości schronisk, nawet w tych kiepskich, psy są wyprowadzane i cieszą się bardzo, jak mają możliwość opuszczenia boksu). Nie mogę się już doczekać, aż go stamtąd zabierzesz i nareszcie będzie szczęśliwy.
-
[quote name='Ludek']. Tylko nie wiem jak duża jest klatka Mokki, żebyśmy się pomieściły :D.[/quote] Klatka Mokki jest złożona na płasko, więc nie zajmuje dużo miejsca. Ale - jeśli nie masz nic przeciwko - to wrzucilibyśmy Ci do samochodu kilka poddooopników, aby było na czym usiąść w Laskach. Poza tym - do wszystkich Zabierzcie jakiś koc albo, karimaty lub składane krzesełka, bo miejsca do siedzenia załatwiamy we własnym zakresie. :D
-
Monia w niedzielę skakała przeszkodę do IPO [img]http://i21.photobucket.com/albums/b275/mokkamokka/MoniaskaczeIPO.jpg[/img] [img]http://i21.photobucket.com/albums/b275/mokkamokka/MoniaskaczeIPO2.jpg[/img]
-
[quote name='Katcherine']Niestety ja z moim ulubionym wetem...miałam poczatki na temat kastracji i sterylizacji bardzo ciezkie...ale chyba zmienił podejscie...chociaz troszeczke... ostatnio nieopatrznie słyszałam jak nieśmiało...wspominał cos o zapobieganiu itd...przy suni która ma nawracajace "ciaze urojone".Na przerazony ton włascicielki....sprawa upadła... niestety [b]zeby móc przekonac kogos do zabiegu samemu trzeba wierzyc [/b]mocno w sterylizacje i kastracje. [/quote] Święte słowa. :klacz: Trzeba wierzyć, że to ma sens i umieć przekazać swoje racje. A ja tak na marginesie (wybaczcie) mogę się chyba pochwalić udaną akcją uświadamiającą. Udało mi się chyba przekonać pewną miłą panią, że suka nie musi mieć szczeniaków. Państwo mają plany sterylizacji suczki (takie postępowe :D ), ale gdzieś w zakamarkach świadomości plątało się przekonanie, że aby mogła dojrzeć psychicznie trzeba ją obdarzyć potomstwem. Chyba mam sukces, bo pani się łamie, a tak w ogóle to wcale im do tych szczeniaków nie tęskno, chcieli je tylko "dla dobra suni" i "dla zdrowia". Może się jednak obędzie...
-
[quote name='Ludek']Mokka, jeśli w sobotę przywieziesz klatkę, to mogę Ci ją w niedzielę do Fortu dotransportować.[/quote] Bardzo chętnie :D Z piesami sobie poradzę, grzeczne są, ale klateczką trochę się martwiłam. Dzięki :D [quote name='Sajko']A nas nie ma w weekend wcale, bo jedziemy do Krakowa... trzymamy kciuki i powodzenia wszystkim [/quote] A my będziemy trzymać za Was. :D
-
A wyobraźcie sobie, że mój kiler-morderca-zabijaka, jak tylko przekroczył próg naszego domu, natychmiast zaakceptował wszystko. Nie zjadł kotów, sukę zaakceptował, a ludziom poddał się bez słowa. Do dziś tak jest. Już mu wyjmowałam z pyska obcego, lekkomyślnego kota (przeżył na szczęście), który odważył się zapędzić do naszego ogródka, obce psy (bez względu na płeć) są jadalne w każdej postaci, zdarza mu się urządzać na ulicy polowania na ludzi. :evil: W domu zmienia skórę i staje się łagodnym barankiem, nigdy nie warknął na nikogo z domowników, każdy z nas może mu grzebać w misce i wyjmować kości z pyska. :o Tak było od samego początku, od pierwszego dnia. A głowę daję, że w młodości nie odebrał starannego wychowania, ba, żadnego wychowania. Robił za niemca, nie rozumiał, co się do niego mówi, nie potrafił chodzić na smyczy, nie rozumiał, że nie zdejmuje się kanapek ze stołu, nie wyjada obiadu z garnków, a bułka w mojej ręce jest moja, a nie tego, kto mi ją wyrwie z łapy. Sorki, to było tak tytułem dygresji. [b]sabina1[/b], myślę, że Twój psiak szybciutko dostosuje się do panujących u Ciebie zwyczajów, zwłaszcza, że w domu jest suczka, co zmniejsza ryzyko poważnych konfliktów.
-
Zachraniarko, zabieraj szybko glutka, bo biedna mamusia wygląda na mocno wymęczoną. Niech odpocznie, bidula :wink:
-
A także Puchar Polski agility.
-
Zaraz po odrobaczeniu dokładnie oglądaj kupy. Jeśli zauważysz robaki, to po kilku dniach oddaj kał do badania. Jeśli coś jeszcze zostało, trzeba będzie zrobić powtórkę. To są oczywiście sytuacje skrajne, ale u psa schroniskowego mogą się zdarzyć. :( [quote name='aga1215']Mokka napisał: Nie ma nic gorszego niż psiur (a wyżeł małym pieskiem nie jest) ciągnący jak parowóz, lub taki, którego nie możesz spuścić ze smyczy, bo może nie wrócić do Ciebie przez najbliższa parę godzin (albo wcale). Wyżły bardzo przywiązują się do właścicieli ale też mają instynkt myśliwego, czasem silniejszy od miłości do pana(czy też pani ) - wróci najprędzej, jak to możliwe, ale najpierw MUSI załatwić swoje sprawy [/quote] Nie celowałam w konkretną rasę. Miałam na myśli ogólne zasady kontrolowania i przywoływania psa. Być może wyżeł ma bardziej rozwinięty "instynkt znikania" :wink: , ale to nie znaczy, że nie należy go uczyć przychodzenia.
-
[quote name='Flaire'][quote name='Mokka']Na dzień dzisiejszy ja też nie mam transportu, a jadę z 2 psami i klatką :D Grupowy nalot na autobus bardzo mi się podoba. :P[/quote]Mokka, Ty mi przypomnij, żebym ja Ci kaganiec dla Misioła zostawiła...[/quote] No pewnie, nie ma sprawy. Co dwie głowy, to nie jedna. :wink:
-
[quote name='Flaire']Limax to ślimak, którego jedna odmiana wygląda na przykład tak: [img]http://www.biopix.dk/PhotosSmall/Limax%20maximus00002.JPG[/img] WIęc może to jakaś trutka na ślimaki? Ale w necie nie mogę nic takiego znaleźć...[/quote] Wydaje mi się, że ten preparat nazywa się [b]ślimax[/b].
-
Na dzień dzisiejszy ja też nie mam transportu, a jadę z 2 psami i klatką :D Grupowy nalot na autobus bardzo mi się podoba. :P
-
Na temat przewozu psa PKS-em musisz dowiedzieć się "u źródła" czyli w PKS-ie. Wydaje mi się jednak, że może być kiepsko. :-? [quote]to co należy zrobić aby nie załatwił się niechcący na moje spodnie, siedzenie, bądź podłoge??? [/quote] Czy to jest mały szczeniak? Bo dorosły pies na pewno wytrzyma 4 godziny. Ja nie karmiłabym psa w ogóle tego dnia, jeśli masz tego typu obawy. [quote]Natomiast jeśli zdecyduję się na podróż pociągiem (choć w to wątpię, ale wolę wiedzieć gdyby plany się zmieniły), to jak powinien wyglądać taki wyjazd?? Czy może zdarzyć się taka sytuacja, że kasjerka na dworcu może nie sprzedać mi bilety, [/quote] Raczej nie, nie spotkałam się z taką sytuacją. PKP przewiduje podróże z psami. [quote]albo czy kierowca autokaru może odmówić jazdy z psem?? [/quote] Zakładając, że wolno przwozić psy PKS-em, kierowca na pewno może odmówić, jeśli pies zachowuje się w sposób niebezpieczny lub uciążliwy dla współpasażerów. A teraz powiedz, czy w ogóle próbowałeś znaleźć informacje u przewoźników na temat transportu zwierząt, czy też od razu uderzyłeć na Dogomanię? Ja zazwyczaj zaczynam zbieranie informacji u źródła. Powinieneś zacząć od PKS i PKP, tam Cię poinformują najbardziej kompetentnie.
-
kiki - a ja zadam jeszcze takie pytanie: kto może poświęcić więcej czasu szczeniakowi - osoba, która ma małe dziecko i przebywa w domu, czy ktoś, kto pracuje i regularnie wychodzi z domu na kilka godzin? Dzieci są absorbujące, wiem, bo sama przez to przechodziłam, ale przecież nie przez 24 godziny na dobę. Szczeniak to takie drugie dziecko, ale można to pogodzić. Życzę wytrwałości i cierpliwości i trzymam kciuki, aby czworonóg zawitał do Waszego domu jak najszybciej. :D
-
Świetne fotki Koki na stronce. Jana, my spotykamy się też tu [url]http://www.dogomania.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&t=9542[/url]
-
Ja też wysłałabym komuś z Poznania pieniążki na konto, aby zapalić znicz w moim imieniu.
-
Lepiej późno niż wcale. Jeśli suka ma problemy z ciążami urojonymi, to nie pozwól jej dłużej cierpieć. A jeśli faktycznie narkozy i tak nie da się uniknąć, to ciąć, nie ma na co czekać. Pewnie, że lepiej byłoby dla niej, gdybyś zdecydował się na to posunięcie kilka lat wcześniej (może dałoby się uniknąć tych guzków), ale to już przeszłość i czasu nie cofniesz. Twój wet dobrze mówi, zaufaj mu.
-
Ja również gratuluję i trzymam kciuki, aby wszystko dobrze się ułożyło. :thumbs: Ja mam 2 psy z odzysku - sunię ze schroniska i psa z ulicy. Są jak 2 odrębne światy. Sunieczka jest przymilna, łagodna, troszkę brak jej pewności siebie, ale wszystko by oddała za pieszczoty i dobre słowo. Pies jest jak odbezpieczony granat, to chodzące zagrożenie. Jest agresywny, przebojowy i nikomu nie odmówi, jeśli trzeba się po pyskach natrzaskać. :evil: Mam nadzieję, że Twój wybranek nie będzie się zachowywał tak, jak mój potwór. [quote name='coztego']sabina, a czy Ty teraz, przed adopcją masz kontakt z tym psem? Masz czas, zeby go trochę poznać?[/quote] To bardzo dobre pytanie. Myślę, że masz taką możliwość (sądząc po tym, jak zaawansowane są Twoje starania), więc korzystaj z niej jak najwięcej. Oczywiście, że każdy pies w schronisku potrzebuje swojego własnego pana, ale pamiętaj, że jak zabierzesz go do domu, psiak może poczuć się zdezorientowany. Jego cały świat diametralnie się zmieni (on jeszcze może nie wiedzieć, że na lepsze :wink: ). Może poczuć się niepewny i zagubiony w nowym otoczeniu, wśród nowych ludzi. Wtedy Twoja osoba będzie dla niego jedynym znajomym elementem i oparciem. Dobrze byłoby zatem, aby Cię znał i lubił. Będzie mu łatwo przystosować się do nowych warunków. Może nie będzie żadnych problemów z adaptacją, a może będzie ich mnóstwo. Od prozaicznych, jak załatwianie się (może wie, że w domu się nie siusia, a może nie wie) czy ewentualne sensacje żołądkowe związane ze zmianą diety, po głębsze, behawioralne (obcy ludzie, samochody, psy lub inne zwierzęta). Jeśli wolno mi coś doradzić, to - jeśli masz możliwość spotykania się z nim już teraz - popracowałabym nad chodzeniem na smyczy i przychodzeniem na zawołanie. Obecnie, w znanych mu warunkach taka nauka będzie mniej strsująca. A wierz mi, że to są podstawy współżycia z psem. Nie ma nic gorszego niż psiur (a wyżeł małym pieskiem nie jest) ciągnący jak parowóz, lub taki, którego nie możesz spuścić ze smyczy, bo może nie wrócić do Ciebie przez najbliższa parę godzin (albo wcale). Będzie Wam łatwiej w przyszłości. Zwłaszcza, że w początkowym okresie Waszego wspólnego życia, powinnaś dać mu jak najwięcej pochwał, czułości głasków i wyrozumiałości, a nie zakazy i nakazy. Pozdrawiam serdecznie i pamiętaj, że jesteśmy z Wami. Cała Dogomania trzyma kciuki za Ciebie i pieska. :buzi:
-
Brawo!!! Jestem pod wrażeniem. :klacz: Zazdroszczę zwłaszcza tego boiska. :D
-
[quote name='Ludek']Gratulacje dla wszystkich psiaków i ich właścicieli. Trochę żałuję, że nie mogłam się z Wami bawić, ale tylko troszkę :wink:. Też sie pochwalę. Milo w Czaplinku wygrał zawody w norowaniu i pobił rekord przebiegu przez tunel :D. Ozywiście norę widział pierwszy raz w życiu. Dokonał tego tylko dzięki treningom, bo nie interesowały go żadne kity lisie, które przez poprzedników zostały wciągnięte do nory :lol: .[/quote] "Agility w praktyce" :D
-
Asher, jak się zaraz wezmę do roboty, to myślę, że do czwartku nauczę Leona trzymać kciuki - i zaciskać :D Jesteśmy z Wami, wierzę, że wszystko pójdzie gładko. :kciuki:
-
Asher, trzymam kciuki za Sabinę i Leonowi też każę (wiesz, że czasem pomagają :wink: ). Suka mojej siostry była krojona chyba 3 razy (to pamiętam na pewno, nie dam głowy, czy nie więcej). Wycięli jej guzki, przerzuciły się, wycięli znowu, potem jeszcze i... od ostatniej operacji minęło już kilka lat . Skończyły się nawroty, sucz ma obecnie coś ok. 15 lat i choć oczywiście nie jest już w pełni formy, to nie dała się nowotworowi. Czyli doktor nie ściemniał, po tym da się żyć. Mam nadzieję, że szybko poradzicie sobie z problemem. :kciuki: