-
Posts
35627 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
92
Everything posted by Murka
-
Shila jest naprawdę świetna, dobrota podobna do Miłej, tylko trochę bardziej nieogarnięta (pewnie przez to, że nie słyszy). Innym psom schodzi z drogi i ustępuje na każdym kroku (dzięki temu pewnie przeżyła tyle lat w schronisku). Łazi za mną po całym ogrodzie i zagląda w oczy. Z czystością jest już prawie idealnie, czasami się jeszcze zdarzają wpadki. Podaję jej teraz drugą dawkę leku na giardie, potem będziemy myśleć o zabiegu. Upały na chwilę odpuściły, ale mają jeszcze wrócić...
-
Serce się kraje... A adopcje stoją:( Ja mam teraz 7 kociąt i zero domków:( Fistaszek chyba wychodzi na prostą, bo już druga doba z koopkami w kuwecie (tylko jeden mały bobek był na kocyku). Jest niesamowicie ruchliwy, zdrowieje w oczach. Na razie jeszcze dostaje karmę specjalistyczną i laktulozę. Poczekamy jeszcze trochę z ogłaszaniem. W tym tygodniu zaszczepię jego rodzeństwo (i jego też o ile nie będzie przeciwskazań) i trzeba będzie ruszać z ogłoszeniami. Może już choć część ludzi wróci z urlopów i coś ruszy.
-
W czwartek jest umówiona kastracja + golenie Farcika. Mam nadzieję, że obejdzie się bez problemów i wszyscy pozostaniemy z rękami w całości;) Póki co pozwalam sobie na coraz więcej, trochę potarmoszę, pogłaskam znienacka i Farcik nic. Sam się nie nadstawia, ale jak głaskam to często ogonem macha. Chyba mnie polubił (lub smaczki, które dostaje:)), bo jak już pozałatwia najpilniejsze sprawy, to idzie mi przy nodze i co jakiś czas popatruje na mnie (da smaka, czy nie??). Nie lubi kiedy go zostawiam w boksie. Jak wchodzimy razem to ok, ale jak ja wychodzę to Farcik staje przy bramce i też czeka, żeby wyjść ze mną. Jak go zostawiam to poszczekuje żałośnie chwilę z pretensjami "no jak!! możesz!!! mnie!!! tu zostawić!!!". Czystość zachowuje idealnie.
-
Straszny zastój w adopcjach:( Przydałyby się domki dla kotków, zwłaszcza, że Kaktus się bardzo rozpanoszył i rozstawia mi kotki po domu. A one znów odreagowują i przeganiają Różę:( Nie mam gdzie ich na razie odizolować. Najważniejsze, że się krew nie leje. Rozliczenie: Stan konta na 13 czerwiec wynosił -280,10 zł +30 zł ŚWIAT -300 zł hotelowanie 14.06-13.07 Stan konta na 13 lipiec wynosi -550,10 zł.
-
Dziś byłam z innym psiakiem u fryzjera i pytałam o Farcika czy by się dziewczyny podjęły. Niestety nie ma szans, bo bez względu na jego zachowanie pies musi być wykąpany. Radzą usunąć futro przy kastracji. Także jak nasz wet wróci to się będę umawiać. Akurat minie czas po szczepionce. Ogólnie Farcik rokuje bardzo dobrze i mam nadzieję, że te początki to było poschroniskowa samoobrona, a nie jego charakter. Poznajemy się i już zapięcie smyczy jest bez smaczków (bo jak jest czas wyjścia to Farcik w nosie ma smaczki, tylko siada i czeka na zapięcie smyczy:)) Były już głaski po głowie bez rękawicy. Było też spotkanie z obcą dla niego osobą przez ogrodzenie i agresji zero, tylko ciekawość i machanie ogonem. Odkąd są spacerki, czystość w boksie zachowana:)
-
Mi też zależy, żeby jak najszybciej pozbyć się tego syfu. Ale zależy mi też, żeby go jak najbardziej poznać i wiedzieć jak z nim postępować. On u weta dostał podwójną dawkę uspokajacza a i tak jeszcze wary podnosił i trzeba było wszystko robić zachowując środki ostrożności. Widziałam co potrafi i to, że teraz już na mnie nie reaguje agresją wcale mnie nie uspokaja. Obawiam się, że Sedalin może nie wystarczyć, nie wiadomo też jak pies na niego zareaguje. Myślę, że najlepiej będzie ogolić go u weta przy kastracji, bo tam gdzie jest fryzjer, to są same dziewczyny i jest to centrum miasta - mogę sobie nie poradzić. Do naszego weta można podjechać pod same drzwi lecznicy, parking jest prywatny, jest tam dwóch doświadczonych facetów, którzy będą mogli mi pomóc. Wet wraca w weekend z urlopu, więc będę mogła niedługo z nim obgadać temat. Nie będzie to golenie fachowe, ale wydaje mi się, że w tym momencie jest to najmniejszy problem. Dla uspokojenia mogę tylko powiedzieć, że skóra powinna być ok, to z tego co widzę (a trochę Farcika obmacuję tu i ówdzie) to filce są odseparowane od skóry. Pasożytów nie powinien mieć żadnych, bo u weta dostał krople na skórę. Poza tym na spacerki wychodzimy i Farcikowi się to bardzo podoba. Do tego stopnia, że porzuca smaczki, które mu daję przy zapinaniu smyczy. Zaczyna też kombinować, żebym go nie zostawiła w boksie, próbuje się ze mną ścigać do bramki.
-
Tu nie chodzi o jego stres, tylko o bezpieczeństwo ludzi. To jest pies, który jeszcze niedawno atakował przy byle próbie dotyku. Pracownicy w schronisku nie mogli klatki podnieść, musieli używać wysięgników - haków, żeby go załadować do samochodu. Być może w tym momencie będę w stanie go już zapakować do samochodu (podejrzewam, że wskoczy za smaczkiem), ale dalej będzie ciężko i muszę to dobrze obmyśleć. Bez narkozy lub głupiego jasia się na pewno nie obejdzie. On mi już - przynajmniej częściowo - zaufał, ale na obce osoby może reagować nadal agresją. Poza tym pracy jest przy nim multum a on jest wiercipięta i nerwus.
-
Dziękuję, że wspieracie małego wojownika Fistaszka:) Ogólnie to motoryka się bardzo poprawiła i choć sprawnościowo Fistaszek odstaje od rodzeństwa, to cudnie się bawi i reaguje na zdrowy kociak. Wcześniej tylko niezdarnie chodził i przysiadał w jakimś kątku lub wołał na kolanka... Teraz wreszcie się bawi, podbrykuje, czai się, nawet niezdarnie podskakuje i wspina się. Brzuszek jest już miękki. Jedyny problem to robienie koopek - często wychodzą samoistnie i gubi je lub trzeba poopkę wycierać. Fistaszek niby wchodzi do kuwety i napina się, ale przeważnie nic nie robi. Ale może z czasem się to naprawi.
-
Dziś duży krok do przodu: Farcik był na pierwszym spacerku! Już od jakiegoś czasu się przymierzałam do wyjścia z boksu, przychodziłam ze smyczą, klikałam zapięciem, dotykałam szyi i obroży - żeby się przyzwyczaił i żeby poznać jego reakcję i żeby obmyśleć plan bezpiecznego i bezstresowego dopięcia smyczy do obroży. Farcik nie przepada za dotykiem, odsuwa się, odwraca głowę.. musiałam więc trochę pokombinować, żeby się dobrać do jego obroży bez ryzyka straty rąk. Błogosławieństwem jest to, że on jest takim łasuchem, nie widzi właściwie nic poza smaczkami. Już nawet zaczęłam go trochę uczyć dyscypliny i jak na mnie za bardzo napiera lub doskakuje do rąk w poszukiwaniu smakołyków to mówię "siad" i oczywiście jak grzecznie usiądzie to nagroda. Jest trochę uparty, ale szybko się uczy, ma potencjał. Do tej pory raczej nikt niczego go nie uczył. W każdym razie na razie wsypuję mu trochę smaczków do miski z karmą i jak jest zajęty wyławianiem ich, to ja wtedy zapinam smycz do obroży. Odpięcie w taki sam sposób. Spacerek super, na smyczy chodzi ładnie, nie zapiera się, nie ciągnie nadmiernie, od razu siku i koopa, spotkał też suczkę i od razu przyjaźnie ogonem pomachał, zapoznał się. Powrót do boksu też bez problemu. Cieszę się, że udało się nam wyjść nie tylko dlatego, że to duży krok naprzód, ale też dlatego, że Farcik wyraźnie trzymał do mojego przyjścia z potrzebami i myślę, że przy regularnych spacerach nie będzie problemu z czystością. Jutro jak nie będzie padać to będzie fotorelacja ze spacerku:)
-
Pani dr z Lublina mówiła, że on sobie naciągnął ten kręgosłup spadając i zahaczając tylnymi łapkami o gałąź, jest to porównywalne uszkodzenie do tego jak kot się zaklinuje w oknie. Na początku Fistaszek nie różnił się niczym od rodzeństwa (wszystkie były niezgrabne i zataczały się chodząc), tylko był bardziej łaknący uwagi, głaskania, jedzenia. Miał zawsze największy brzuszek. Teraz już widać różnicę, bo jest drobniejszy, tylne łapki są mniej sprawne, chodzi rozkraczając je na boki. Koopki ruszyły i już się załatwia. Nie zawsze w kuwecie, czasem zgubi bobka, ale dr powiedział, że jeśli zacznie robić koopki to jest szansa, że się organizm zregeneruje, bo to mały kociak. W piątek było źle, zaczynało się już zatruwanie organizmu, dr wspomniała nawet o uśpieniu... ale na naszą prośbę, żeby dać mu szansę, zrobili lewatywę i trochę poszło. Teraz była tylko kwestia czy koopki zaczną same wychodzić, bo żeby jelita zaczęły działać muszą się opróżniać. Wychodzi na to, że jak na początku jadł mokrą karmę to było ok, a potem jelita zapchały się suchą karmą i się zaczopowało. W poniedziałek kolejna wizyta. Fistaszek czuje się zdecydowanie lepiej, odżył, rozmruczał się jeszcze bardziej, próbuje się nawet prężył i ocierać, niezgrabnie się też bawi piłeczką i patyczkiem z piórkiem:)
-
Dziś Fistaszek był w Lublinie na badaniach, bo nadal nie mógł zrobić koopki. Niestety ma uszkodzony kręgosłup i nerwy obwodowe Rokowania nie są dobre, ale na razie walczymy. Maluszek ma apetyt i wolę życia. Trzeba mu masować brzuszek, podawać Laktulozę, dużo płynów i karmę specjalistyczną. Dziś w końcu udało się i była koopka w kuwecie:)
-
I nie wiadomo kiedy minął miesiąc odkąd sunia opuściła schronisko... Lek na giardie na nadal przyjmuje, tzn. teraz ma przerwę i za 7 dni kolejna dawka. Dostaje także probiotyk i lekkostrawną karmę, koopki robi ładne i już coraz częściej w jej boksie jest czysto:) jest niepoprawnym łakomczuchem; ostatnio ją przyłapałam jak szturchała miskę w sąsiednim boksie (bo tam inna karma) i zbierała rozsypywane w ten sposób chrupki:) Ogólnie jest kochana, grzeczna, nadal mega łagodna i nadal trochę lękliwa. Rozliczenie: -360 zł hotelowanie 09.06-09.07 -112 zł transport ze schroniska do weta i do hotelu -171,20 zł koszty wet. (odrobaczenie, odpchlenie, szczepienie na wirusówki, wymaz z ucha, czyszczenie uszu, ogólne badanie) -65 zł badanie krwi -5,40 zł przejazd do weta na pobranie krwi -12,50 zł odrobaczenie II -228 zł RTG, USG, szczepienie na wściekliznę, uspokojenie do RTG -12 zł przejazdy do weta na badania -63 zł probiotyk -135 zł - badanie kału + test na giardie Stan konta na 8 lipiec wynosi -1164,10 zł.