-
Posts
35627 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
92
Everything posted by Murka
-
Suńki z każdym dniem coraz lepiej sobie radzą. Jeszcze Jasia ma problem z wychodzeniem z domu (są dwa momenty, kiedy muszą ją po prostu wziąć na ręce), ale dziś po raz pierwszy obie same po spacerze do domu weszły bez wspomagania, namawiania itd. Na smyczy sobie też radzą coraz lepiej. W sumie szybciej niż chodzenie na smyczy opanowały załatwianie się poza domem. Już w sumie druga doba bez żadnej niespodzianki :) Któraś sunia jest memłaczem (obstawiam Joko, bo ma motorek w poopce), bo koszyk wiklinowy nadgryziony, zabawka w strzępach, podkłady (jak jeszcze ich używałam) też zdarzały się posiekane. Ale nie ma się co dziwić, bo suńki młode i energia ich roznosi. Są bardzo, bardzo przymilne. Zwłaszcza Joko - każda, ale dosłownie każda okazja jest dobra, żeby wywalić brzuszek do głaskania. Jasia jest bardziej nieśmiała, ale z każdym dniem coraz fajniej się otwiera i już się od dwóch dni też bardzo cieszy na mój widok. We wtorek planuję podjechać je zaszczepić i zobaczymy wtedy też łapki Joko.
-
Joko ma coś z tylnymi łapkami. Wygląda to na lekki niedowład - może jakiś uraz kręgosłupa? Już na początku zauważyłam, że je śmiesznie stawia gdy szybko idzie i kołysze energicznie zadem, ale teraz jak spacery dłuższe to zaczęłam się temu przyglądać. Wyraźnie te tylnie łapki nie nadążają za przednimi, gdy np. próbuje biec. Przednie też sunia stawia szeroko jakby chciała odciążyć lub wspomóc tył. Obecnie jest całkowicie sprawna, ale przy szczepieniu poproszę, aby wetki zwróciły na to uwagę. Może trzeba będzie zrobić RTG.
-
Dziś kolejny dzień nauki chodzenia na smyczy. W południe przeszłyśmy już kilkadziesiąt metrów :) Jedna zrobiła siku, druga koopę - będzie dobrze. Suńki ogólnie mają skrajnie rózne charaktery. Jasia jest wrażliwa, strachliwa, spokojna i najlepiej czująca się w domowych pieleszach, Joko to świszczypała - jest żywa, ciekawska i śmielsza. To ona wiedzie prym na spacerach i to dzięki niej Jasia w końcu też zaczęła się na smyczy poruszać.
-
Kinderek już się w dużym stopniu ogarnął. Były problemy ze spacerami na początku. Bał się wychodzić z domu i wchodzić z powrotem, spacery polegały głównie na przewracaniu się kołami do góry i czekaniu na głaski :) Mam wrażenie, że on nie bardzo kumał po co tracić czas na jakieś chodzenie skoro można go poczochrać po brzuszku. Ale już jest ok, spacerki ogarnięte, załatwianie się na nich też. Zdarza się jeszcze czasem coś w domu, ale sporadycznie. Kinderek to bardzo spokojny piesek, nic nie niszczy, ogromny z niego pieszczoch, który patrzy tylko okazji, żeby się poprzytulać do człowieka. Taki domowy piecuch, misio do głasiania i przytulania. Spacerki to sprawa drugorzędna. Jest bardzo łagodny i bardzo uległy wobec ludzi, bardzo też wrażliwy na podniesiony głos itd. Na koty nie reaguje póki co. Z psami jest ok, nawet raz się Tosi udało go już zaprosić do wspólnego brykania :)
-
Śnieżka już się trochę ogarnęła i pomimo, że czasem jeszcze słyszę jak "gada" do Brego to on już się chyba przestał tym przejmować, bo śpi na kanapie czasem, a nierzadko są na niej razem. Sunia ma ADHD, jest w ciągłym ruchu, ma dużo lęków i jak inne psy w takich sytuacjach zastygają w bezruchu tak ona wciąż chodzi, wierci się, ziewa itd. Myślę, że z czasem się trochę wyciszy. Wiem z pewnych źródeł ;) że w przypadku Śnieżki ważny jest stosunek do kotów, więc pod tym kątem dzisiaj zrobiłam parę fotek. Z poprzednich szelek już "wyrosła" :) dlatego ma teraz inne.
-
Śnieżka załatwia się już na spacerach, ale w domu się jeszcze zdarzają niespodzianki. Dobra wiadomość taka, że nic nie niszczy. Jedynie z karmieniem muszę kombinować, bo pochłania swoją porcję z prędkością światła i pędzi do miski Brego, który ledwo co zdążył zjeść parę chrupek. Widać, że to trochę rządzicielka i to ona ustanawia zasady. Od samego początku kłapała na Brego przy byle okazji mimo, że on nie miał żadnych złych zamiarów. Kanapę zajęła dla siebie i nie chce się nią z nim dzielić. Koty na razie poznaje na korytarzu podczas wychodzenia na spacery - boi się ich i pierwsze dwa spotkania to było warczenie i szczekanie. Ewidentnie nie chciała im zrobić krzywdy a tylko zastraszyć i pokazać kto tu rządzi. No, ale moje koty niezbyt się tym przejęły i teraz je omija lub nie chce przejść póki kot nie zejdzie z drogi :) Wobec ludzi jest super - trochę chaotyczna, ale cieszy się, przytula, szczerzy te swoje ząbki w uśmiechu, wygina pokazując brzuszek itd. Jest bardzo skupiona na człowieku.
-
Śnieżka miała dziś spotkanie z sarenkami i co mnie miło zaskoczyło w ogóle nie zbudził się w niej instynkt myśliwski. W ogóle ją te sarenki nie obeszły. Za to uwielbia jeść. Inne psy póki co trzyma na dystans: co się któryś zbliży, żeby ja powąchać lub co gorsza powąchać to co ona wącha to zostaje okłapany paszczęką. Poza tym jest pogodna i często macha ogonkiem. Dziś już nie musiałam ją wnosić do domu - weszła przez drzwi pierwsza :)