Jump to content
Dogomania

Azir

Members
  • Posts

    916
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Azir

  1. Jak Ci pasuje. Ci co jednocześnie przyjeżdżają wystawić psa zazwyczaj zgłaszają psa na dzień w którym go nie wystawiają.
  2. [quote name='dorotak']Problem pojawi się, jeśli sędzia lub pomocnik będą używali tych samych perfum :cunao: [/quote] :D :D Zawsze istnieje jakieś ryzyko :lol: Kiedyś chciałam się wyelegantować na zawody. :wink: Włożyłam świeżo wyprane spodnie (proszek + płyn do płukania tkanin) i... pies przyniósł mi nie ten patyk co trzeba :P
  3. Wiesz Dorotak, całkiem wystarczy seans raz w tygodniu, choć może lepiej byłoby częściej. Nasza grupa spotyka się raz w tygodniu i jakoś radzimy sobie z patyczkami :wink: . Nie bardzo wiem jak chcesz preparować całkiem inny zapach skoro sama nie masz nosa tak czułego jak Twój pies :wink: . To może być za każdym razem mimo wszystko inny zapach :wink: Chociaż , kto wie, może jak się uprzesz :wink: W każdym razie Maria Kuncewicz, dla mnie wielka specjalistka od pracy węchowej (chyba nikt w Polsce nie ma psa na takim poziomie co ona) odradzała inne zapachy. A ja jej wierzę :D .
  4. Noo, Ori, trzymam kciuki za Asterka! A to dopiero niespodzianka ! :D
  5. [quote name='dorotak']I tym zapachem "wypachnieć" sobie kieszenie. Bo w sumie chodzi o pracę węchową a z akurat moim zapachem jest właśnie ten problem, że nie mogę tego sama ćwiczyć z psem. A jakiś "inny" zapach jestem w stanie kontrolować.[/quote] Ale to utrudni psu pracę. Lepiej jest umawiać się z kimś.
  6. Patyczki 2x2x10 cm, o ile się nie mylę. Kupujesz w sklepie typu Castorama listewkę i ją sobie przycinasz :wink:
  7. [quote name='"Flaire"'][quote name='Azir']Hesia przyszła do nas na zajęcia. [/quote]Heksia z niedźwidzicą? :D Tak! To ona jest Heksia? Myślałam, że Hesia od Pani Dulskiej :lol: , dlatego łatwo zapamiętałam. Prawdę mówiąc, to nie wiem, która ma chodzić, czy może obie, bo one mi się na razie mylą :lol: . [quote name='Flaire']I to rzeczywiście wychodzi? Mnie się wydaje, że mój pies na to za [size=1]goopi[/size]... Ale może się mylę. :wink: [/quote] Na pewno :wink: . Grunt to mieć pewność, że pies naprawdę pracuje nosem. Wtedy przyniesie dobry. Dlatego początkowo można wysyłać psa po swój patyczek ukryty pod garstką trawy. (wtedy podczas pierwszych prób nie kładziemy drugiego). No i raczej nie chwytamy patyczka ręką którą wcześniej dawaliśmy psu nagrody, bo zapach kiełbasy tylko utrudni wywęszenie odpowiedniego zapachu.
  8. Hesia przyszła do nas na zajęcia. Na razie raz, ale ćwiczyła i nic nie wskazuje na to, żeby miało jej się znudzić. Co do używania patyczków - staram się stosować te nie nadgryzione :lol: Niektóre nie wytrzymują jednak próby zębów. :wink: Zazwyczaj posyłam psa po patyk do 3 razy. To cały czas ten sam patyk. Jeśli od razu przyniesie bez podgryzania, dobrze usiądzie i całość mnie satysfakcjonuje, to to jest jedyna próba tego dnia. Na rzeczywiście dziewiczych trenujemy na zawodach. Dlatego staramy się często startować.
  9. Muszę dodać, że staram się i na treningu pracować co któryś raz na "świeżych" patyczkach, ale one starzeją się bardzo szybko :lol: .
  10. Kiedy idę na trening, mam w kieszeni patyczek. Zazwyczaj to w drugiej kieszeni mam drugi :wink: , bo zdarzało się, że pies z grupy któremu kładłam swój patyk, chwytał niewłaściwy i później myliło to mojego Azira. Dlatego teraz noszę również zapasowy :) . Oczywiście taki patyk treningowy jest przesiąknięty mną, moim domem, moim psem bo nie używam go jednorazowo. Na zawodach sytuacja jest bardziej ekstremalna. Kiedy wchodzisz na ring, dostajesz patyczek i chowasz (np do kieszeni) bez pokazywania go psu. Na ringu pracujesz najwyżej 15 minut, a zazwyczaj nie jest to ostatnia konkurencja. Pies musi wyczuć naprawdę świeży zapach. Dlatego praca na patyczkach ze słoika może psu utrudnić zadanie, bo i one mogą przejść nieco Twoim zapachem. No bo trzymasz je u siebie w domu, przewozisz swoim samochodem itp, a nie są one zamknięte hermetycznie. [quote name='Flaire']A w ogóle to bardzo dziękuję za pomoc i wsparcie. :D [/quote] Bardzo proszę. Teraz do naszej grupy też doszedł airedalek, a może nawet dwa :wink: . Ale to pewnie wiesz o tym. Ktoś kiedyś powiedział, że belgi mają temperament terrierów. Skoro tak, to wróżę Waszej rasie wiele sukcesów :D ,
  11. Rozumiem. Ja zmieniłam komendę w ciągu jednego treningu. Pies nie miał z tym absolutnie żadnych problemów, bo jak już wspomniałam, uwielbia nosić cokolwiek.
  12. Jak powiesz jednym tchem to powinien to uznać za jedną komendę. Ale możesz mieć też specjalną komendę wyłącznie na patyczki (tak jak przy Twoim nowym chodzeniu przy nodze :D ) Ja mam np. Znajdź, a moja koleżanka Patyk
  13. Powinien być pomocnik. Pies ma tak czuły nos, że wszelkie zabiegi mogą okazać się niewystarczające. Dlatego w Poznaniu mamy grupę obedience i spotykamy się raz w tygodniu, aby sobie wzajemnie pomagać. Wtedy kładziemy sobie nawzajem patyczki, rozstawiamy mały kwadrat orza pozostawiamy psy w grupie. Można oczywiście próbować posługiwać się patyczkami ze słoika (sama tak robiłam), ale to może być jednak zawodne.
  14. Słuchajnie, wydzieliłam temat o patyczkach, bo może ktoś jeszcze chciałby skorzystać. Na razie nieudolny ze mnie mod, bo rzadko mam taką okazję. Wypowiedź Flaire została mi w starym temacie, więc ją tu w takim stanie przerzucam: [quote name='Flaire'][quote name='LALUNA']To znaczy jak pies idzie do Ciebie z aportem, wystarczy ze na pierwsze podgryzanie wydasz komedne "trzymaj" i juz nie bedzie podgryzac dopóki Ci nie doniesie?[/quote]Pewnie tak, chociaż w tej sytuacji powiedziałabym raczej "nie gryź". Jej problemem jednak nie było zazwyczaj podryzanie podczas gdy biegnie, a raczej, gdy siada i podaje aport - mniam mniam. :wink: :D . Wtedy mówiłam właśnie "trzymaj" i przestawała. Ale dzisiaj po prostu nie podgryza :o . Trzymajcie kciuki - może ta przerwa dobrze jej zrobiła. :roll: Ogólnie rzecz biorąc, to myślę, że tak, bo w ogóle bardzo się stara... Albo to ta przerwa - mój leniuszek stęsknił się do pracy, albo po prostu wydoroślała, albo może w ciąży jest? :niewiem: Albo coś przeskrobała, czego jeszcze nie odkryłam. :wink: Podejrzana ta grzeczność, muszę powiedzieć. :wink:[/quote]
  15. Flaire, według mnie nie ma to większego znaczenia, lecz chętnie poznałabym zdanie Marii Kuncewicz na ten temat. A na razie lepiej nie zmieniaj, bo jeszcze sobie przypomni o podgryzaniu :D :wink: .
  16. U mojego zaskoczyło to w pewnym momencie. Myślę, że te patyczki muszę trochę spowszednieć i pies musi wiedzieć, że jest pożadane gdy poda patyk bez gryzienia.
  17. [quote name='Flaire']Gdy widzi te patyczki obediencowe, to umie się opanować i nie położyć się, aby je gryźć :lol: , umie je nawet przynosić, ale podgryza. Ja mam kilka pomysłów na to, jak ją nauczyć, żeby tego nie robiła, ale ciekawa jestem też Twoich.[/quote] Nie wiem, jak zaczynałaś z nią ćwiczenie z patyczkami. Ale początkowo należy oswajać psa z patyczkiem. Należy włożyć mu go do pyska i lekko króciutko przytrzymać pyszczek, wyrazić radość i nagrodzić smakołykiem. Nie można przy tym psa zbytnio rozbawiać aby się tym za bardzo nie ekscytował. Można to robić np. siedząc na kanapie i mając psa przed sobą. Gładzisz delikatnie psa pod pyszczkiem, wkładasz patyczek (możesz powiedzieć komendę jaką sobie na tę okazję wybierzesz), chwalisz, wyjmujesz, dajesz smaczka. I tak kilka razy. Najlepiej codziennie. Jeśli pies nie podgryza, z wyczuciem przedłużasz seans (o kilka sekund). Dobrze mieć do tego celu patyczki twarde, np. dębowe, które trudniej nagryźć i dzięki temu nie pachną tak zachęcająco jak sosnowe, które aż się same proszą żeby je rozgryźć. Kiedy już pies trzyma dobrze patyk, sam chętnie bierze go z ręki, można go położyć blisko pyska psa i powiedzieć aby go wziął. Właśnie kanapa jest dobra, bo nie musi się dodatkowo schylać, a podczas dodatkowych ruchów miałby możliwość go nagryźć. I tak stopniowo, małymi kroczkami, dochodzisz do tego, że Twój pies pięknie trzyma patyk. Oczywiście, może jest w tym trochę fikcji literackiej :wink: bo tak idealnie można pracować chyba z psem pozbawionym emocji :wink: Mój temperamentny pies pomimo tych zabiegów czasami podgryza patyk. Dzieje się to dlatego, że on uwielbia aportować, to właświe całe jego życie. W obedience oprócz precyzji liczy się szybkość, stąd też przygotowanie psa do zawodów jest takie trudne. Kiedy zależy mi na tym aby szybko pobiegł po patyk i równie szybko wrócił, nie mogę go nie "nakręcać" bo nigdy nie poleci na pełen gwizdek. A psa, który nauczy się wykonywać coś wolno, trudno jest potem przyspieszyć. No a mój "nakręcony" pies może ze szczęścia nagryźć patyk. Nagryza też wówczas, gdy mamy dłuższą przerwę w wykonywaniu tego ćwiczenia. On je lubi (jak wszystkie z aportowaniem) i wtedy ze szczęścia początkowo podgryza. Nie stosuję wyłącznie metod pozytywnych, powiem psu gdy coś robi źle. (na tym się kończy moja metoda negatywna: źle i brak piłki). Więc kiedy zdarza mu się podgryzać, mówię mu NIE GRYŹ! i przestaje. Na zawodach jest często bardziej podekscytowany niż na treningu (gdy oboje jesteśmy jednak bardziej rozluźnieni) i wtedy podgryzie podczas siadania. Muszę więc trenować sam siad z patyczkiem :) No bo to ćwiczenie, jak wszystkie w obedience, możesz sobie podzielić części i każdą ćwiczyć oddzielnie.
  18. [quote name='Cortina']może kiedyś się uda :wink:[/quote] Na pewno szybciej niż myślisz :D . Co do opisów w karcie ocen, to czasem też mogą zdarzać się w nich pomyłki, bo najczęściej pisze sekretarz a nie sędzia, który nie ma na to czasu. Kiedyś np. dostałam po punktach za podgryzanie patyczka (przez psa :wink: ). Karty ocen były przepisywane w sekretariacie, mnie trafiła się kopia. Ktoś tam odszyfrował bazgroły z oryginału "podgryzanie" jako "pomylenie" i tak też mi napisano w karcie. A przecież wiadomo, że gdyby mi pies przyniósł nie ten patyk co trzeba, to dostalibyśmy 0
  19. [quote name='Cortina']ja piszę tylko to co mam wpisane w karcie oceny psa, zresztą Lewkowicz rozmawiał potem ze mną o zetce i o odchodzeniu psa nie mówił mi nic :shake: , powiedział tylko, że lepiej chodzi bez smyczy[/quote] Większość psów lepiej chodzi bez smyczy. Musisz więc szybciutko przejść do dwójki i po problemie :D Określenie "brak kontaktu" czy jak tam miałaś, nie musi oznaczać, że Twój pies na CIebie nie spojrzał. Ma na tyle duży zasięg, że może również informować o tych błędach, o których wspomniałam wcześniej - odejście od nogi, węszenie itp.
  20. [quote name='Flaire']Ale ta pozycja poprawia się sama ... gdy wymagam, żeby Misia na mnie patrzyła, bo trudno jej jest na mnie patrzeć z uchem na wysokości mojej nogi. :wink:[/quote] Dokładnie tak :D !
  21. [quote name='Cortina']mi za brak kontaktu, łącznie z krzywym siadem na zetce Lewkowicz odjął 4 punkty[/quote] Nie pamiętam Twojej zetki więc nie jest to z mojej strony wytykanie błędów: może odjął nie za brak kontaktu wzrokowego ale może Twojej suni zdarzyło się odejść od Ciebie ze dwa razy w bok, nie zdążyć zawrócić na końcu zetki i to w sumie dało taki rezultat? Bo nie wyobrażam sobie tak ocenić psa idącego IDEALNIE bliziutko przy nodze, a który jedynie ma tę wadę, że ma prosto głowę. Musimy pamiętać, że określenie "przy nodze" oznacza psa, który jest naprawdę blisko nas, przy okazji jeszcze nie odstaje zadem na zewnątrz i nie spóźnia się przy zmianie kierunków. Jest więc wiele okazji do popełnienia błędu w tym ćwiczeniu. Ja też miewam czasem problemy z zetką. To jedno z natrudniejszych ćwiczeń w obedience, bo trwa długo i wymaga od psa stałego skupienia i dlatego też zazwyczaj na tym ćwiczeniu dostajemy po punktach. Chyba, że Rudy ma dobry dzień :).
  22. Patrzeć na przewodnika ma podczas wykonywania ćwiczenia. :wink: Między ćwiczeniami może się rozluźnić bo to przecież nie maszynka do ćwiczeń. :wink: No a w większości ćwiczeń to chyba każdy pies spogląda na przewodnika. No, nie wyobrażam sobie, że człowiek odchodzi z zamiarem przywołania psa, a piesiu ma to gdzieś :wink: . Wtedy wiadomo, że taki delikwent który węszy lub odwraca się zamiast spoglądać kiedy nastąpi komenda (wszak liczy się szybkość) będzie miał obcięte punkty. Po zakończeniu ćwiczenia też każdy pies szkolony metodami pozytywnymi spojrzy, no bo przecież należy się nagroda! :lol: Jeśli zaś chodzi wyłącznie o niezwracanie głowy podczas chodzenia przy nodze, to ile taki sędzia-miłośnik patrzenia psa na człowieka może obciąć? Jeśli pies chodzi idealnie przy nodze, nie odstaje, to mimo tego że nie patrzy, to może osiągnąć nawet 10 pkt., ewentualnie "czepialski" :wink: odetnie mu 1 pkt. Ale przecież jeśli resztę wykona prawidłowo, tzn. skok, aport, patyczki, przywołanie, to naprawdę taki pies może wygrać. Sądzę więc, Flaire, że nie ma się czym przejmować, tylko czym prędzej przyjechać na zawody i zobaczyć jak to wygląda w praktyce. Ale powiem Ci, że i tak każdy sędzia ma bzika na innym punkcie :wink:
  23. A oto mój Azir w nowej roli :wink: [img]http://img350.imageshack.us/img350/6582/imgp41046vo.jpg[/img] Zdjęcie wykonała Maria Pajzderska
  24. A ocena sędziego jest jak najbardziej subiektywna.
  25. Kiedy wykonujemy to ćwiczenie, patrzę na psa kątem oka. Przede wszystkim datego, żeby go nie nadepnąć :wink: , bo to byłaby tragedia . :lol: Ale ogólnie staram się, aby to on był wpatrzony we mnie, a nie ja w niego. Ale za to zawsze spoglądam na niego, że się tak wyrażę, bezpośrednio, podczas wykańczania ćwiczenia oraz podczas nagradzania go. Ale nie wiem jak to rzutuje na punktację, bo jak napisała wyżej Ania, każdy sędzia może do tego podchodzić w inny sposób.
×
×
  • Create New...