-
Posts
916 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Azir
-
Ula, dlatego wcześniej dziwiłam się że sędziuje ktoś spoza Polski :cool3: . Bo, z tego co wiem, inne były ustalenia. Zgoda, może psy dobrze pracujące uzyskały najwyższe oceny (co jest przecież pożądane :) ), ale regulamin sędzia powinien znać. Dobrze za to, że preferował chęć psa do pracy.
-
Słusznie, w takim razie do dalszej dyskusji na temat cofania się z klasy wyższej do niższej zapraszam [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=29314[/url]
-
Akurat w obedience niekiedy trzeba się cofać. Kiedy TOBIE wydaje się, że pies już wie o co chodzi w ćwiczeniu, a on w pewnym momencie pokazuje, że jednak nie. Tu zwł. chodzi o ten nieszczęsny kwadrat. Czasem jest tak, że gdy sami kładziemy psu pachołki, to pies idealnie trafia w kwadrat. Na zawodach - ślepnie ;). Jeśli pies nie umie go dobrze w jedynce to nie zrobi w dwójce. I trzeba się cofnąć :diabloti: . Niekoniecznie o całą klasę, ale podczas treningu z psem - na pewno.
-
Czyli jednak :crazyeye: . Mnie by się tak nie chciało. A tu pewnie chodzi o tytuł. :cool1: Poczytam sobie, bo jestem ciekawa kto to :diabloti:
-
Gaga, a tak poważnie: zetknęłaś się już z takim przypadkiem na zawodach, że ktoś ćwiczy dajmy na to w dwójce (bo piszesz o reprezentacji, czyli szukamy osób które już coś osiągnęły) a wystartował w jedynce? Bo gadamy o niczym :roll: . Żadna ze znnych mi osób z wyższych klas nie wystartowała w niższej, więc o co kruszyć kopie? Może Ty masz inne dane? Uważam, że nie cieszy wygrana w niższej klasie jeśli kogoś stać na więcej. Nie widzę powodu aby jechać na drugi koniec Polski i tracić kasę aby startować poniżej swoich możliwości. Tym bardziej , że start w zawodach obediencenie nie liczy się do użytku i nic nie daje nic poza satysfakcją i możliwością SPRAWDZENIA psa.
-
[quote name='Gaga'] COFANIE sie do klasy nizszej, po tym jak sie juz wystartowalao w klasie wyzszej- i nie poszlo to jest dla mnie cwaniactwo i kompletnie nie fair [/QUOTE] Nie do końca. Ktoś może wystartować w wyższej klasie i stwierdzić, że jego pies nie jest do niej jednak przygotowany jak należy i trzeba dużo ćwiczyć. Nawet rok ;). I co, wtedy nie startować bo raz zrobiło się falstart? W każdym razie nie piętnowałabym tego aż tak ;).
-
Blue, moim zdaniem możesz spróbować z tym Bachem :). I nie jest to drastyczne :). Możesz dodawać je do wody, ale moja koleżanka, która ma większy zwierzyniec w domu, podawała je bezpośrednio na język psa. Wtedy miała pewność, że trafiły do adresata ;)
-
Ula, z tego co mi wiadomo, to nie ma takiego zakazu w regulaminie. Poza tym w Twoim przypadku nie może być mowy o cofaniu. Możesz sobie startować w jedynce ile chcesz :). Zawsze lepiej jest dobrze utrwalić psu ćwiczenie niż później długo walczyć z błędami. Kurczę, jako moderator od jakiegoś czasu zastanawiam się jak sprytnie podzielić ten wątek :diabloti: na [B]mistrzostwa[/B] i [B]regulaminy[/B], ale nie chciałabym aby wypowiedzi poszczególnych osób straciły sens, więc chyba zostawię to tak jak jest :).
-
Proszę o POMOC!!!!!! Mojemu bullkowi odbiło totalnie:(:( :(
Azir replied to klaraveritas's topic in Bull terrier
Skoro uważsz, że Serek wpadł w psi dołek, może podaj mu krople homeopatyczne Rescue Remedy. Można je zamówić przez internet. Podam Ci link na stronę na PW, żeby nie było reklamy ;). Nie jestem specjalistą od homeopatii, ale moja koleżanka stosowała ten środek u swojej znerwicowanej psicy. Doskonale działa przy stresie. To środek dla ludzi. Moja koleżanka będą kiedyś w dołku sama dziabnęła sobie tych kropli :diabloti: nie do końca wierząc w ich działanie. W każdym razie nie natychmiastowe. A poskutkowały od zaraz. :) Nie mają żadnych ubocznych skutków. Jedyne ryzyko to że nie zadziałają i stracisz ok. 45 zł. Ale moim zdaniem warto spróbować. -
Proszę o POMOC!!!!!! Mojemu bullkowi odbiło totalnie:(:( :(
Azir replied to klaraveritas's topic in Bull terrier
Słuchaj, a może to jest związane z tym, że Twój drugi pies wrócił z kliniki i pachnie lekarstwami. Twoi rodzice zajmują się nią i może też kojarzy ich jakoś medycznie. Piszesz, że Seek panicznie boi się weterynarzy. Może teraz dlatego boi się rodziców? Jeżeli sytuacja się nie zmieni, nic się nie stanie jak Serek będzie na razie chodził po domu nie tylko w obroży ale i z lekką parcianą smyczą. Podczas wychodzenia z domu z rodzicami niech mu podają smakołyki, ale nie suchą karmę lecz coś naprawdę dobrego. -
Pies jest z piłką w pysku 2 metry od Ciebie, zachęcasz go aby podeszła, mówisz dobry piesek i wyjmujesz piłkę.Nagradzasz głaszcząc i wtykasz w pysk coś naprawdę dobrego (jałowcową? :razz: ). Jeśli pies nie podchodzi, przywołujesz głosem w wyższej tonacji, cofasz się 1-2 kroki. Albo kucasz. Musisz działać elastycznie. Pokazujesz psu drugą piłkę, ten przybiega wypuszczając pierwszą. To chowasz swoją, prosisz psa aby znalazł tamtą. Albo idziesz z suką w kierunku zgubionej piłki, pokazujesz, trącasz nogą aby się pokulała. Pies weźmie w pysk - kochany piesek, nagródka! To wymaga inwencji z Twojej strony.
-
Sobolka, ciężko się z Tobą rozmawia, bo w jednym miejscu piszesz, że nie używasz linki bo pociągnęła Twojego męża, a teraz że na lince jest posłuszna w 100 %. To tak jest w radach udzielanych na odległość. Mówisz że ona się z Tobą nie bawi. No dobra, ale przecież chcesz zmienić swojego psa. Spraw, żeby się z Tobą bawiła. Jak jej rzucisz piłkę (niedaleko) podczas gdy będzie na lince, to co, nie pobiegnie za nią :crazyeye: ? Pobiegnie a nie ucieknie z aportem bo jest a lince. Teraz jest Twoja robota aby Ci piłkę oddała. Możesz posłużyć się drugą identyczną piłką. Naucz ją, że piłka jest TWOJA i użyczasz jej do zabawy. I za każdym razem ma Ci ją oddać do ręki. Jeżeli pies przetrzymuje zdobytą piłkę to widać nie masz nad nią kontroli podczas zabawy. A przecież zależy Ci aby kontrolować ją w każdej sytuacji. Jak już nauczy się odchodzić od Ciebie na lince, (bo z tego co piszesz zakładam że przykleja się do Ciebie) zacznie wracać na przywołanie, stawać na rozkaz, siadać itd, to wtedy pogadamy o pracy w rozproszeniu. Ona ma reagować na każdą wydaną komendę i cześć. Jak ją skupisz na sobie to wszystko jedno pies, kot czy kawał futra, powinna mam nadzieję słuchać.
-
Nie widziałam psa i trudno doradzać na odległość. A może zamiast smakołyków nagrodą byłaby zabawa z Tobą? Szkolenie przy pomocy karania tylko zniechęci sukę i straci do Ciebie zaufanie. A masz jakieś koty na swoim terenie? Często do Was przychodzą? Pracę z Sarą wyobrażam sobie w ten sposób, że początkowo sesje szkoleniowe odbywałaby się na Twojej działce. Trwałaby dajmy na to 20 minut. Podczas tych 20 minut suka skupiałaby się na Tobie, wykonywała polecenia a Ty nagradzałabyś ją za to rzutem piłki. Suka byłaby bez kagańca ale za to na lince. Dałoby radę? Czy ona do tego stopnia jest rozbrykana, że jej nie utrzymasz? Tak czytam jeszcze raz to, co napisałaś... Sobolka, jeśli Twój pies ma Cię w d... i atakuje dajmy na to kota, to niezbędne w tym wypadku jest skarcenie psa. A jak zaczyna pracować to chwalimy. Sara musi zapracować na zabawę z Tobą. Musisz jej pokazać jak fajnie spędza się czas z pańcią i musi tego pożądać. To że teraz zaczniesz realizować swój pkt 2. może niczego nie zmienić, bo pies pobawi się, a jak zostanie sam to i tak zaatakuje kota
-
[quote name='sobolka']Diana jak chodziła na lince była calkowicie kontrolowalna (nie wiem jak teraz bo od 2 lat nie używamy linki...) do tego stopnia że nie odchodzi od nogi, co innego jak odepnę linkę - od razu widzi różnicę... [/QUOTE] Ja nie spuszczałam od razu psa z linki jak uznałam, że już słucha. Przez następne pół roku pies biegał, a kilkunastometrowa lina wlokła się za nim. Dzięki temu czuł się kontrolowany, a ja ją mogłam w razie czego przydepnąć. Po tym okresie lina została skrócona. Obecnie Drex, z którym pracuję już półtora roku, biega z linką długości 130 cm, bo podobnie jak Asher traktuję go mimo wszystko jak ''bombę zegarową" i uważam, że ostrożności nigdy za wiele. Ostatnio przymierzam się do skrócenia tej linki jeszcze bardziej.
-
[quote name='sobolka']Chętnie popracuję nad przekierowaniem agresji Diany na np. patyka tylko jak to zrobić nie zdejmując kagańca????[/QUOTE] Gdybyś była w stanie utrzymać ją na lince... mogłabyś bawić się z nią piłką bez kagańca. Ale pewnie nie jesteś w stanie, skoro mówisz, że tracisz kontrolę. Pewnie nie masz żadnego znajomego małego pieska, żeby CI pomógł w socjalizacji (pod Twoją kontrolą). Bo z moim Drexiem, psem ze schroniska, to było tak, że też chętnie atakował małe psy. Myślę, że było to spowodowane przygodami jakie go spotkały gdy uciekał z poprzedniego domu. Sądzę, że ganiał wtedy po okolicznych wioskach i był atakowany przez stada małych rozszczekanych piesków, jak to na wsiach bywa. M.in. dlatego, gdy trafił do mnie, chodził na lince i na lince z nim pracowałam. Na szczęście do naszej grupy amatorsko szkolącej psy zaczęli przybywać ludzie z małymi psami. W tej chwili Drex gania za piłką i frisbee między dwoma yorkami. Jednego (samca) początkowo nie lubił, ale WYRAŹNIE dawałam mu do zrozumienia, że nie toleruję takiego zachowania. Pracowałam z nim na lice w obecności yorka. Pies zaczął koncentrować się na mojej osobie. W końcu york przestał go rozpraszać. Teraz się do niego nie zbliża, bo po co, jak pani ma piłkę :lol: ? Udaje, że go nie widzi, a czasem leci mu pokazać, że ma talerz a york nie :). Obecnie jego najlepszym kumplem jest nagi chińczyk. Chciałam podkreślić, że zrobiłam z psa pracusia i dlatego teraz woli być ze mną niż uciekać do lasu czy gryźć się z psami. Przekonał się, że małe psy też są fajne i wcale go nie atakują. Ale pracowałam codziennie na każdym spacerze i starałam się aby mimo chodzenia na lince był wybiegany, więc jeździliśmy codziennie rowerem. Były jednak chwile, gdy myślałam, że mi się nie uda i że nigdy nie odważę się spuścić mojego psa z linki.
-
No właśnie! Tak jak pisze Romas, nie zostawiaj dziecka samego z psem. I to nie jest kwestia agresywny czy nie. Nie musi rzucić się z zębami żeby dziecku wyrządzić krzywdę. A ona jest duża. Mam to szczęście, że moje psy nie zbliżają się same do dziecka, a jak idę do innego pomieszczenia to one za mną :). Kiedyś to mnie irytowało, ale teraz widzę, że jest to całkiem praktyczne :evil_lol: .
-
Zastanawiam się jaki pies najlepiej nadawałby się do jazd konnych?
Azir replied to Kindziora1's topic in Pies i koń
Nieeee... (chyba ;) ) Obok niego w trawie ciągnie się cd linki :lol: -
Zastanawiam się jaki pies najlepiej nadawałby się do jazd konnych?
Azir replied to Kindziora1's topic in Pies i koń
Fajny :)! Znałam kiedyś foksteriera, który po przejażdżce wskakiwał na grzbiet konia gdy mu się znudziło biec obok i wracali stępem do stajni :). -
Grubas juz po zabiegu ,zeby za - plombowane ;-)
Azir replied to madziara1983's topic in Już w nowym domu
Gagatek :evil_lol: ! -
Grubas juz po zabiegu ,zeby za - plombowane ;-)
Azir replied to madziara1983's topic in Już w nowym domu
Magda, a jakbyś włożyła ręcznik do lodówki, albo nawet na chwilę do zamrażarki? Tylko z tym ostatnim to uważaj, bo jak on taki wrażliwy, to żeby go ta różnica temperatur nie powaliła, albo żeby mu nie wysiadły nerki... Ja tak zimą wymrażałam pościel na balkonie (dobre na roztocza). Potem zimno było pod nią, że hej! -
[quote name='Tebusa']Chodziło mi o to, że kiedyś konie były moją pasją [/QUOTE] Tak myślałam :evil_lol: .
-
[quote name='Tebusa']Jjeździłam konno od urodzenia [/QUOTE] naprawdę? :eek:
-
Grubas juz po zabiegu ,zeby za - plombowane ;-)
Azir replied to madziara1983's topic in Już w nowym domu
Magda, wpłaciłam Ci parę grosików. Niedużo tego, ale jakby tak każdy dał ociupinkę, to by się uzbierało :help1: ! -
Super inicjatywa! :loveu:
-
Sama sobie znalazłam :lol: [url]http://www.mushing.pl/index.php?show=kalendarz[/url] ale za dużo tego nie ma.