Jump to content
Dogomania

Azir

Members
  • Posts

    916
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Azir

  1. A mnie nie będzie w tę sobotę.
  2. Mój pies, niestety, również nadrywa sobie 5. pazury i to w najmniej odpowiednim momencie. Zwykle tuż przed zawodami :shake: Potem kuleje przez tydzień i musi być wyłączony z treningów. Każdy krok sprawia mu ból. Jeśli kiedyś usunę mu te pazury, to z pewnością nie dla mojej wygody tylko dla jego komfortu.
  3. [B]Tulip[/B], to fatalnie, że na Śląsk :cool3: Źle Wam w Poznaniu? :-(
  4. [quote name='Marta i Wika']Załapałyśmy się najpierw na towarzystwo "belgijskie" - najpierw nie chciałam przeszkadzać i próbowałam z Wiką ćwiczyć gdzieś z boku...[/QUOTE] [B]Marta[/B], Ty się ie wygłupiaj, tylko następnym razem wal śmiało! Ty nam nigdy nie przeszkadzasz ;) Twoja suka jest super. :loveu:
  5. Słuchajcie, jeśli ktoś nie jest pewien reakcji swojego psa na inne czworonogi - zabiera ze sobą [B]linkę 10 m[/B]. Druga prośba – nowicjuszy proszę o trzymanie psów na smyczy. Chodzi o to, aby nie wprowadzać zamieszania. O ile w ogóle jutro ktoś przyjdzie, w taki deszcz :p
  6. [quote name='puli']Pies nie dla idiotów, OE - owszem :evil_lol:[/QUOTE] Dobre... :lol:
  7. Kompletny OT: Na You Tube znalazłam, jak można przywoływać psa. To tak na rozluźnienie atmosfery :lol: [url]http://www.youtube.com/watch?v=VEkt0JTp7Mw[/url]
  8. No to fajnie, że nie używasz :). Tak mi się wcześniej wydawało :).
  9. [B]Marmasza[/B], do licha, Ty też z pewnością niekiedy sprawiasz innym problemy, jak każdy :cool3: , a nikt Cię prądem nie traktuje. ;) Napisałam wcześniej, że to dobrze, że chociaż cena jest barierą dla niektórych :p A tak swoją drogą, to pamiętam Twoje wypowiedzi sprzed jakiegoś czasu. Podkreślałeś, jak ważne jest być dla psa atrakcyjnym przewodnikiem. Wtedy zdaje się nie stosowałeś takiego sprzętu. Czyżby nowe objawienie?
  10. [quote name='Mrzewinska'] Nie demonizujmy OE, wszystko zalezy od tego, kto i w jaki sposob uzywa. [/QUOTE] Właśnie! Ja po prostu obawiam się, że mnóstwo osób, które nie radzą sobie z psami bo nie mają do tego talentu :diabloti: nabędą to urządzenie skoro jest tak super skuteczne. A skoro nie radzą sobie z psem w najprostszych sytuacjach, nie sądzę, żeby właściwie użyli obroży elektrycznej. Najłatwiej powiedzieć, że pies nie lubi smakołyków i nie interesuje się piłeczką. Gdyby od początku był właściwie prowadzony, to mogłoby to wyglądać inaczej. Wiele osób nie potrafi nawiązać z własnym psem kontaktu czy też prawidłowo wypowiedzieć komendę, a potem twierdzi, że pies "nie działa". Psy też są różne i ich reakcje na oe mogą być dalekie od oczekiwanych. Widziałam na własne oczy, jak pies potraktowany impulsem elektrycznym zamiast przyjść do właściciela, zaczął w panice uciekać. Widziałam też znerwicowaną sukę, którą "fachowiec" mający jedną z większych szkół tresury w Poznaniu, przy pomocy oe próbował oduczyć szczekania :mad: . Szkolenie kosztowało jakieś 1600 zł, pies jak szczekał tak szczeka, po roku jakoś doszedł do siebie. [quote name='Biala']Od czasu jej stosowania ani razu moje psy nie dostaly lania ;)[/QUOTE] Skoro wcześniej je biłaś, to trudno się dziwić, że nie przychodziły do Ciebie zbyt chętnie.
  11. [quote name='Marmasza']No tak, ale w ten sposób można spokojnie zanegować skuteczność każdej metody szkoleniowej i każdego narzędzia. [/QUOTE] Owszem, Marmasza, ale szkoląc psa metodami pozytywnymi nie wyrządzasz mu krzywdy. Najwyżej możesz go zatuczyć :mad: Na to też jest metoda, wystarczy mniej dawać do miski. :eviltong: Natomiast wiele osób zakupuje kolczatkę jako niezbędne wyposażenie psa. Mam nadzieję, że obroże elektryczne będą trzymać cenę, w przeciwnym razie wiele osob używałoby ich jako swoistego 'pilota" do psa. A tak fajnie można sobie popracować w pieskiem przy pomocy smakołyków. Jaka to frajda i satysfakcja zarazem!
  12. [quote name='Marmasza']Metoda ta może budzić wątpliwości natury etycznej czy moralnej ale nie da się podważyć jej skuteczności.[/QUOTE] Owszem, można. W nieodpowiednich rękach spowoduje co najmniej tyle samo szkody co źle użyta kolczatka.
  13. [B]H a n a[/B], moje psy podają łapy tylko gdy im je wycieram po spacerze. Twój pies prawdopodobie nie aportuje, bo go tego nie nauczyłaś. Ale ma zadatki na aportera, skoro biegnie za patykiem. Teraz tylko musisz nauczyć go przynosić. Radziłabym jednak zamienić patyk na piłeczkę, a najlepiej na dwie takie same. Jak nie chce przynieść jednej, to podrzucasz drugą. Ona jest atrakcyjniejsza dla psa, bo wprawiasz ją w ruch. Jak pies przyniesie Ci piłkę, też wymieniasz ją na smakołyk. Poza tym polecam książkę Turid Rugaas "Sygnały uspokajające", może się przydać przy obserwacji psa. Tyle tylko, że oboje musicie lubić swojego psa, mąż też :p . W Waszym przypadku przydałby się jednak jakiś sensowny trener, który przyszedłby do domu i potrafił Wam pomóc na podstawie obserwacji psa w jego normalnym środowisku.
  14. [B]Pastela[/B], jeśli Twój pies wyłącznie szczeka a nie jest agresywny, spróbowałabym zadziałać już teraz. Oczywiście pod warunkiem, że masz jakieś dziecko pod ręką. Zaczęłabym od sytuacji, gdy siedzisz. Usiądź na kanapie, obok posadź dziecko. Nie pozwól, aby pies był zbyt natarczywy. Potem daj psu smaczka raz, drugi, trzeci - to nagroda za spokojne zachowanie. Mów do psa miłym głosem. Następnie delikatnie bez gwałtownych ruchów posadź sobie dziecko na kolanach. Nie przestawaj mówić do psa, daj mu smaczka. I na tym zakończ. Jak któryś już raz z kolei pies będzie dobrze znosił widok dziecka na kolanach, wstań z kanapy trzymając dziecko na rękach. Podawaj psu smaczki i mów do niego. To taki mój pomysł na odległość ;) Oczywiście, jeśli możesz dźwigać, a dziecko nie jest za ciężkie :razz: Z pewnością popracowałabym nad posłuszeństwem psa metodami pozytywnymi. Jeśli będzie przyzwyczajony do wykonywania komend i do tego, że otrzymuje nagrody, łatwiej Ci będzie sygnalizować mu, co robi dobrze a co źle. Kiedy zawsze za dobre zachowanie otrzyma smakołyk, zacznie na niego pracować. Z tym strachem to może być racja, ale niekoniecznie. M.in. dlatego proponowałam Ci, abyś ćwiczyła tę sytuację osobiście. Czy pies szczeka również na Ciebie gdy trzymasz dziecko?
  15. [B]Ewa_17[/B], kto tu jest uszczypliwy? :crazyeye: Temat ładnie się rozwija... O co Ci chodzi?
  16. To ja opiszę, jak było u mnie :) Problem był, ale podkreślam – mój pies nigdy nie zaatakował mi dziecka. Przyznam, że swojego czasu miałam zamiar spytać Zofię Mrzewińską, jaki ma pomysł na poprawę sytuacji, ale najpierw chciałam trochę poobserwować. I nie zdążyłam spytać, bo zaczęło się poprawiać ;) A było to tak: Mamy dwa belgi. Kiedy niecały rok temu przyjechałam z córką ze szpitala, rzecz jasna psy przyleciały się przywitać. Staraliśmy się, żeby wkroczenie nowego członka rodziny odbyło się w sposób możliwie naturalny. Bardzo ostrożnie pokazałam im śpiący pakunek uważając przy tym, aby żaden nie nabrał złych skojarzeń, ale też aby żadnego nie zachęcić do zbyt ekspresyjnych zachowań. Nigdy nie odganiałam psów od dziecka, a one jakoś specjalnie nie interesowały się niemowlakiem. Czasem któryś polizał małą w rączkę, albo ona poklepała psa. Psy cieszyły się, gdy szykowałam się na spacer, teraz była to już ekspedycja z wózkiem, a nie 2 minuty i... w drogę. Na spacerach mogłam prawie całkowicie zająć się treningami i zabawą z psami, ponieważ nasze dziecko na spacerach śpi :). I tak nam się sielesko żyło... do czasu. Przełom nastąpił po paru miesiącach. Problem zaczął sprawiać Rudy. Kiedy dziecko pojawiło się w naszej rodzinie, Rudy miał 4 lata. Jest to pies, z którym pracowałam od momentu gdy jako szczeniak trafił do nas, od początku miał kontakt z różnymi ludźmi, nigdy nie przejawiał agresji w stosunku do ludzi. Pies, który reaguje na każdą moją komendę i którego, jak mi się wydawało, znałam doskonale. Pamiętam jak dziś, gdy córka zaczęła raczkować. Zaczęła robić to coraz sprawniej i szybciej. Nagle patrzę, a mój pies siedzi w kącie i dosłownie trzęsie się ze strachu. Starałam się go nie uspokajać, aby nie utwierdzać go w przekonaniu, że coś jest nie tak. Najbardziej przerażała go Zuza, gdy przemieszczała się w jego stronę. Cóż, moje dziecko nie znało sygnałów uspokajających i leciało prosto w kierunku psa :razz: Dla mojego belga była to nietypowa sytuacja. Nie miał wcześniej kontaktu z takim czworonogiem. Wiadomo: belg-panikarz. Azir zaczynał warczeć. Przyznam, że byłam załamana: [I]Mój pies ostrzega mi dziecko, żeby się nie zbliżało[/I] :mad: Potrafił też zawarczeć, gdy wyciągała do niego rączki i chciała dotknąć. Mówiłam wtedy: [I]Przestań![/I], żeby wiedział że nie zależy mi na takim zachowaniu. Potem sytuacja wyglądała tak, że gdy widział nadciągającą Zuzę, to zawarczał ale brał nogi za pas. Wolałam ten wariant, niż miałby się bronić w bardziej ofensywny sposób. Pilnowałam dziecka, aby nie leciało wprost na psa. Dałam Rudemu czas na oswojenie się z tą sytuacją. Niekiedy Azir sam przechodził koło dziecka, CSując rzecz jasna ;). Gdy Zuza siedziała mi na kolanach i pies podchodził, nagradzałam go poklepywaniem, lub karmiłam z ręki. Chciałam aby skojarzył obecność dziecka z czymś przyjemnym. Cały czas jednak miałam nadzieję, że sytuacja ulegnie poprawie. Doczekałam się :). Teraz córka ma już prawie rok, lubi stawać na nogi i pies coraz bardziej widzi w niej człowieka :multi: Czasem sam szuka kontaktu z nią, liże po rękach i głowie. Niekiedy warczy, gdy Zuza przemyka raczkując, ale nie ucieka już tak panicznie. Kiedy dziecku zdarzy się doraczkować do psa, on zaczyna je lizać, więc jest już o niebo lepiej. Zuza klepie go po pysku, upuszcza swoje zabawki na podłogę, a on mi je aportuje jak wściekły :razz: . Ma zajęcie :p Myślę, że gdy Zuza będzie już całkiem dobrze chodzić, problem zniknie zupełnie. A jak nauczy się rzucać piłeczki... :evil_lol:
  17. Kiedy właśnie niektóe skandynawskie komendy ciekawie brzmią :), np. Stanna kvar! Jeśli się nie mylę, to znaczy po szwedzku Zostań!
  18. [quote name='Biala']Zaznaczam, ze moje psy dobrze wiedza, co znaczy komenda "do mnie". Nie ucze ich tego od nowa. [/QUOTE] A przedtem napisałaś: [quote name='Biala'] Komenda "do mnie" dziala przy domu, ale na spacerze niestety bylam bezsilna. [/QUOTE] I dalej twierdzisz, że Twoje psy wiedzą, co oznacza komenda "do mnie"?
  19. Biala, równie dobrze mogłabyś go jednocześnie kopnąć w... nie powiem co :eviltong:
  20. Biszkopt a la Rotti 3-4 jabłka, najlepiej typowe do pieczenia, np boskopy szklanka mąki szklanka cukru lub cukru pudru 5 jajek cynamon 0,5 łyżeczki proszku do pieczenia ewentualnie: pół cukru waniliowego trochę cukru pudru do posłodzenia jabłek jak kto lubi tłuszcz do wysmarowania tortownicy tarta bułka Wysmarowaną blachę posypujemy tartą bułką i wstawiamy na trochę do lodówki. Ucieramy jajka z cukrem na puch, dodajemy przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia (i ewentualnie z cukrem waniliowym). Odstawiamy i w tym czasie obieramy jabłka. Kroimy je wprost na tortownicę, posypujemy cynamonem (Rotti lubiła dużo cynamonu) i jeśli jabłka są bardzo kwaśne, możemy nieco posypać cukrem pudrem. Zalewamy owoce ciastem i wstawiamy do ciepłego piekarnika (nie gorącego) ustawionego na 160°C na jakąś godzinę. Wyjmujemy jak jest rumiane i boki trochę odstają od formy. Ciasto jest pyszne na gorąco. Można podawać z lodami lub bitą śmietaną. Jak jest za mało przesuszone, to lubi rozwalać się podczas nakładania.
  21. Staram się unikać sytuacji, w których by mogło dojść do walki psów. Kiedy idę z moimi dwoma psami i zauważam biegnącego luzem psa, staram się ominąć go po łuku. Staram się nawet na niego nie patrzeć aby nie ściągać jego wzroku. Jeśli mimo to upierdliwy pies koniecznie chce do nas podejść, ustawiam moje do niego bokiem (jak jest mały), albo wręcz robię w tył zwrot (jak duży :diabloti: )
  22. Kingilka jest tu od niedawna, weszła do działu [B]Komendy[/B] i nie znalazła żadnego wątku. Więc napisała :). Nie przejmuj się, Kingilka, tu jest dużo starych wyżeraczy, stąd te troszkę uszczypliwe uwagi ;)
  23. [quote name='Biala']zaczelam ja stosowac na zaznaczenie komendy "do mnie". [/QUOTE] [B]Biala[/B], czy ja dobrze rozumiem? Wydajesz komendę przywołującą i jednocześnie używasz obroży? :crazyeye:
  24. Bea, pamiatam sweter. A szarlotkę robię i to dosyć często. Myślę wtedy o Eli. Przepis mogę podać jak wrócę do domu. Ciągle mam przed oczami Elę na zawodach obedience w Środzie Wlkp. Zrobiła wtedy całą blachę sernika. Pamiętam jak podsunęła mi tę blachę tak jakoś tanecznym krokiem, bo w drugiej ręce trzymała na smyczy swoje charty a te coś tam interesowało. Chyba nigdy tego nie zapomnę... I pamiętam też, jak pies Rotti zrobił fajny numer w czasie ćwiczeń. Po prostu zauważył rozłożone pachołki kwadratu, więc z własnej inicjatywy poleciał spontanicznie w sam środek! A to niezbyt wyraźne fotki z tych nieoficjalnych zawodów: [IMG]http://obediencepoznan.cyberdusk.pl/galeria/main.php?g2_view=core.DownloadItem&g2_itemId=191&g2_serialNumber=1[/IMG] [IMG]http://obediencepoznan.cyberdusk.pl/galeria/main.php?g2_view=core.DownloadItem&g2_itemId=183&g2_serialNumber=1[/IMG]
  25. Asiu, ale ja pisałam o zostawaniu psa, a nie o przyuczaniu szczeniaka do zostawania. To dwie sprawy. Nie od razu zostawiłam Azira samego. Kiedy musiałam mojego młodego jeszcze psa zostawić w domu, to w czasie przerwy śniadaniowej dojeżdżałam do niego i bawiłam się z nim piłką. Miał wtedy również okazję załatwić się. Tak więc nie był on "ciurkiem" sam, tylko 3,5 oraz 4 godziny. Ale jak już się przystosował, to zdarzało mi się zostawiać go dłużej. Zresztą niecodziennie, bo bywały tygodnie, w których TZ nie wyjeżdżał i chłopcy byli razem przez cały dzień. Ale dobrze dziewczyny, że podkreślacie, jak trudna jest dla belga samotność. Może dzięki temu mniej będzie nieszczęśliwych psiaków tej rasy. Takich, jakim był mój Drex, który bardzo źle znosił nudę w swoim poprzednim domu.
×
×
  • Create New...