amster
Members-
Posts
451 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by amster
-
WROTYCZ: a to niby jak, na surowo, taki prosto z pola ścięty i powieszony za nogi, czy może suszony, ha? bo wrotycza Ci u mnie dostatek, możnaby się o jaką uprawę jako środek przeciwrobalny pokusić... :)
-
ja również witam wraz ze stadkiem B
-
echhhh, a przed nami wakacje. to się dopiero nam tu Dominiczka zacznie usmiechać... Rodzice Dominiki HELP Dominiko Mówiąc szczerze miałem nadzieję, że spotkam Cię i poznam osobiście na wystawie w Kwidzyniu. Przecież to od Chojnic tak blisko. Pewnie znowu nie miałaś czasu by podjechać. Szkoda. Pozdrawiam się i proszę: popraw się.
-
wracając jednak do tematu: jako dość żywo zainteresowany sprawami Rotti poprzez samego Borysa cieszy mnie niezmiernie, że chłopak jest grzeczny i nie sprawia problemów tym wszystkim, którzy się nim zajmują. jest mi też niezmiernie przykro, iż sam w obecnym momencie nie jestem w stanie w żaden sposób wspomóc Rotti. Mam jednak nadzieję, że już na wystawie w Lesznie będziemy mogli się wspólnie spotkać i ją osobiście trochę powspomagać.
-
no to na co czekacie? huzia na włostowskiego józia.
-
co by tak okolicznie w wirkowym temacie zamążpójścia: Drodzy Wirko i Damianie w dzień ten piękny z miar wszelakich co by w Waszym nowym stanie dóbr nie było bylejakich co by zawsze no i wszędzie gdzie nie staną Wasze nogi kiesę mieć na podorędzie i bogate w jadło progi co by to co Was złączyło a się zwie miłością chyba zawsze między Wami było bo to czasem różnie bywa co by charty które z Wami w świat chartomaniaków weszły rozbawiły Was czasami niechby nigdy Wam nie przeszły no i jeszcze trza Wam życzyć dużo zdrowia, pomyślności dużo można by wyliczyć lecz zostawmy to dla gości tak dorzucę na ostatek wchodźcie razem na ten statek niech przez życie Was prowadzi o mieliznę nie zawadzi opłata za wykorzystanie tekstu w wysokości co.łaska,00 PLN do moich rączek własnych przy najbliższej sposobności
-
nie, nie będzie kasy z tego koleżanko i kolego takiej szmiry nikt nie kupi można tylko pójść się upić nie ma więc co liczyć na to ani w zimę ani w lato z poezyją do lamusa i do USA dawać susa
-
który masz na myśli?? a co do kasy, to jak to z czego? z hodowli chartów :):)
-
Ty spytko coś wiesz... tylko nie chcesz do końca powiedzieć. Ile ludków musi być na takie coś Jakie są do tego potrzebne formalności Jakie sa trudności w tym temacie Pytań pewnie byłoby znacznie więcej tylko, czy warto... czy jest dla kogo, no i czy rzeczywiście wspieranie i promocja charciarstwa w polsce może zostać uznana za pożytek publiczny
-
jak widać nie tylko u amstera bieda lecz żaden charciarz tej biedzie się nie da bo charciarz jak chart jest twardy i odporny chociaż na pieniądz jak widać oporny nie straszne nam są burze dziejowe bo my wszyscy swe charty wciąż love i love lecz dzisiaj i ja sie do domu już zbieram bo zaraz mnie trafi jakaś cholera ale ja tutaj pierdoły maluję niech mnie ktoś wreszcie weźmie zaklajstruje bo jak tak czytam swoje wypociny zbiera mnie rychło na ...
-
amster wierszy już nie kleci no bo nie ma eci peci sił już nie ma, bezwład, nieład czy on jest rad czy też nie rad dzwoni, pyta, wszędzie drogo minę ma nietęgą, srogą, sam się w tą kabałę wpędził mimo swych najlepszych chęci no i czego się nie dotknie wkrótce o to sam się potknie tak załatwiał, kombinował że o mało nie zwariował
-
szuka więc miejsca na ziemi bogatej może gdzieś uda się znaleźć tą chatę maleńką taką bo sam jest maleńki nie potrzebuje wanny, łazienki to wszystko są tylko zbędne luksusy na coś takiego ma właśnie zakusy drewniana chatka z jedna izdebką trochę poletka by pielić poletko wśród pól i lasów z dala od ludzi no dobra ... już Wam przestaję nudzić
-
ogłosił więc wszystkim i wszędzie że problem z domostwem miał będzie a problem nie lada bo czas mknie i pędzi najlepiej by było wziąć kasę gdzieś zwędzić lecz na to się charciarz nie odważy bo nie chciałby potem chodzić bez twarzy
-
charcia dusza we mnie drzemie wokół łąki jak marzenie pełna wolność i swoboda jak mi tego będzie szkoda mgły ścielącej się od rana woni trawy woni siana ptaków śpiewu wiatru w oczy tak okrutnie mam się stoczyć do rynsztoku gdzieś pod mosty w jakieś wstrętne wodorosty nieme ryby wkoło wszędzie co to będzie co to będzie
-
jakie u mnie ja się muszę stamtąd wynieść.
-
widzę tylko czerwone krzyżyki widzę tylko czerwone krzyżyki pewnie bierzecie jakieś zastrzyki herą tak z rana się szprycujecie dlatego pewnie nic nie widzicie a przecież widać wszystko jak na dłoni nie ma tu żyraf nie ma tu słoni tylko siedlisko moje kochane miejscami trochę psim goownem zasłane dom, chlew, stodoła, łąki i pola wszystko stracone taka ma dola
-
pozwolę sobie na zamieszczenie kilku zdjęć z Włostowa. Jest na niej tylko moja - nie moja chałupa i teren przyległy.
-
no... jeżeli chodzi o włostów, to musze Wam powiedzieć, że: tam gdzie ja mieszkam aktualnie potrzebne jest 35 tysięcy i do dyspozycji byłoby na spółę 10 hektarów ziemi, dom, budynek gospodarczy (baaardzo ładniutki) plus stodoła. to wszystko jest pod numerem 3, a pod numerem 2 jest ruina, ale materiału budowlanego na porządny dom full. do tego kolejne 10 hektarów ziemi. no i jak się właśnie dowiedziałem pod numerem 4 być może sąsiadka (wścibska baba, ale jej krowa ma dobre mleko) tez być może będzie to chciała sprzedać. kolejne chyba 5 hektarów ziemi. wiecie co można zrobić na 25 hektarach gruntu. Ranyyyy. a jeżeli chodzi o ceny, to to czego nie moge kupic ma kosztować w sumie 70 tysięcy. Ja już dałem połowę. a teraz mówię bardzo poważnie, bo mi wcale nie jest do śmiechu. ta kobieta, która ewentualnie mogłaby kupić to co ja zamieszkuję, i potem pozwoliłaby łaskawie mi tam mieszkac jeszcze 4 lata zaczyna coś kręcić nosem. to właśnie ona mi napisała, że sąsiadka chyba tez będzie to co ma sprzedawać. więc jakby kto był zainteresowany, to na priv albo na PW. Swoja drogą niezły byłby to numer, gdyby taka komuna się stworzyła. Ale mnie czas nagli i to niemiłosiernie. Jeżeli cokolwiek ze swojej zaliczki uda mi się odzyskać, to nie liczę na więcej niż na 20 tysięcy, więc sami rozumiecie, że na niewiele to wystarczy.
-
Charciara, napisałem wszystko na PW, ale nie pokazuje mi tego w wysłanych. pozwole sobie na forum więc to wszystko ująć raz jeszcze. chodzi o skrawek ziemi (około 1 ha) gdzie możnaby zamieszkać. budynek nie musi być wcale piękny, lepiej juz żeby działeczka byla ładna. może to być nawet budynek gospodarczy. sęk w tym, że dobrze by było gdzieś się podziać. bo niestety wszystko wskazuje na to, że muszę zmienić swoje położenie geograficzne. w ostateczności będę miał się gdzie podziać jeszcze przez cztery lata, ale mówiąc szczerze nie uśmiecha mi się być na czyjejś łasce. dodam, że dość drogiej łasce. wolę więc się usunąć. więc jakby coś takiego ktoś miał na podorędziu, to dajcie znać.
-
Charciara, tu sie nie ma co śmiać. Jak tak przeglądam ceny w internecie to włos mi się jeży na głowie. a sprawa jest raczej dość pilna.
-
Gocha, właśnie namierzyłem coś w Bieszczadach. Ale kurcze wolałbym gdzieś przy zachodniej granicy. Tutaj tez ładnie. tylko nie mam czasu poszukać.
-
niestety Wirka. taki widać już mój los. nie jestem w stanie tego kupić do końca, trzeba więc się wynieść. mogę ewentualnie tam mieszkać jeszcze cztery lata płacąc dość dużą dzierżawę. nie ukrywam, że pilnie szukam czegoś do kupienia, wynajmu, czy coś w tym stylu. nie ważne dla mnie w jakiej części kraju. z pracą jakoś sobie poradzę (chyba). zresztą mam jej już szczerze dość.
-
w sumie całe szczęście, że nie dostaje cieczki. od dłuższego czasu mi się trochę dziwnie zachowuje, ale mam nadzieję, że to tylko przedcieczkowe chimery. krycie sie odwleka w czasie, ale akurat dobrze się składa, bo musimy zmienić miejsce pobytu, czyli szukać nowego domu. i to w miarę szybko. więc niech jeszcze troche poczeka.