Jump to content
Dogomania

Pink

Members
  • Posts

    2070
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Pink

  1. moj sposob na Oskarowego szczekacza, dla Poker Musisz ja zlapac na to pare razy w domu tzn na to co pisalam u marako. Tak zeby zalapala o co z dzwiekiem biega - no a pozniej niestety krotka smycz na troche. Lancuszek w garsc i lazicie sobie - na krotkiej smyczy dosc wyraznie czuc przez smycz jak krtan psa zaczyna pracowac. Pies ma taki moment, ze jak cos zobaczy, to przewaznie robi krok do przodu, napina siebie i krtan zaczyna wibrowac - no i to trzeba uchwycic i upuscic lancuszek, klucze czy co tam masz przy sobie. Jezeli psiak jest bardzo zaaferowany, to rzuca sie pod nogi ... psy maja bardzo czule kopytka i sa bardzo uwazne wzgledem nich, bo przewaznie inne psy gryza po lapach. Rzuca sie delikatnie, prowadzac reke od spodu - nie tak jak rzuca sie pilke z gory, bo sila jest za duza - tu chodzi tylko o lekki dotyk i dzwiek. Jak tylko zobaczysz reakcje, to albo sprobuj ja zawolac, cmoknac i jak sie odwroci, to smaka w dzioba - jak jest zaaferowana za bardzo w takich sytacjach, musisz sprobowac pare razy - to nie wolaj, bo nic nie da i spalisz komende, to ja robie tak ze w momencie psiego napiecia, pociagam lekko smycza, mowie idziemy, odwracam sie i ide ... pies nie ma innej mozliwosci tylko isc za mna. Na poczatku sie pulta i probuje sie zapierac i odszczekiwac do tylu ale ja ide twardo dalej - po czasie psom sie nudzi takie zawracanie, bo nie mozna isc do przodu albo sie pogapic chociaz. Od czasu do czasu, robie zmiane swojego zachowania, bo psy szybko systematycznosc lapia i jak widze np kure czy kota i czuje na smyczy pobudzenie, to reka ze smyczy zostaje w miejscu a ja szybko siup i stoje przed psem zaslaniajac mu widok i tak sie mijamy - nawet jak szczeka, to z czasem przestaje, bo obiekt na ktory szczeka jakos tak niewyraznie widoczny. Wlasnie dlatego mowie o krotkiej smyczy, bo na niej mozna bardziej psa kontrolowac. Ja sobie juz pozniej pomagam lancuszkiem zaciskowym - dlatego do rzucania tez uzywam tego lancuszka ale nie uzywam go jako dlawika, tylko jako wzmocnienie dzwieku ktore juz nie wychodzi skas tam tylko od samego psa. Lancuszek zakladam na grubsza obroze i przypinam rzepami, tak zeby sie nie zsunal i normalnie przekladam kolko i podpinam do smyczy - jak pies sie napnie, to lancuszek wydaje specyficzny dzwiek przechodzac przez kolko i mowie "ciii" albo sama robie krok do przodu, zeby poluznic bardziej ten kawalek zwisajacego lancuszka i lekko pociagam, zeby wydal dzwiek i tez "ciii". Mozesz tez sprobowac z bidonem z woda - pies tez na smyczy, jak zacznie ujadac, to go woda sik - dosc dobra metoda i sprawdza sie. U Ciebie tez moze zafunkcjonowac, bo Kropka drze sie na dworze, to mozesz lac ... w domu jest gorzej z ta woda, dlatego ja jednak lancuszek stosuje.
  2. Poker, napisze u moich paszczakow, bo nie bedziemy Otiemu off-ow robic.
  3. marako, z tym skakaniem to na ile mozesz nie pozwalaj ale mysle, ze jak ktos bedzie chcial go oduczyc, to go spokojnie oduczy. Ty nie masz czasu na zajmowanie sie jeszcze tym a to niestety wymaga duzo czasu. Moje paszczaki skakaly jak swiry, jak wstawalam, jak wychodzilismy, normalnie malpi cyrk sie odbywal, z bojkami wlacznie :mad: mnie to zajelo 3 tygodnie ale ja mam czas rano, to i nieraz godzine czy dwie potrafilam sie ubierac czy rozbierac. Zeby mi sie Oskar nie zlal w tym czasie, bo on lubial podsikiwac, to przypinalam go smycza do siebie, zeby miec go na oku. A ze szczekaniem - musisz zalatwic go pare razy rzutem lancuszka, kluczy czy czegos brzeczacego - pod nogi.... tylko tak zeby tego nie widzal - rzut - jak stanie zdezorietowany i przestanie szczekac, to ciiii i smaka w paszcze. To dziala na podobnej zasadzie, modnych obecnie dyskow Fishera :cool3: pozniej dzwiek bedzie kojarzony jako brak nagrody, bo zrobilo sie cos nie tak. Oskar drze ryjofona jak sie nakreci i teraz juz wystarczy ze potrzasne lancuszkiem w kieszeni, to sie uspokaja. Klucze a raczej pek kluczy sa praktyczne, bo przewaznie ma sie je przy sobie ale psy zapamietuja niuanse dzwieku i moze sie tak zdarzyc, ze masz je w kieszeni i zabrzecza przypadkowo i pies nie bedzie wiedzial o co chodzi ... dlatego ja uzywal kawalki lancuszka, ktore mam rozlozone w roznych miejscach w domu. Teraz juz wystarczy noszenie w kieszeni i zabrzeczenie od czasu do czasu, jak zaczyna dziamgolic.
  4. No niestety ... nafta jak to nafta lepka jest. Ale nie musisz odrazu na cala noc psowatemu wcierac, wystarczy jak bedziesz wiedziala, ze bedziesz kapac, to wetrzesz troche przed spacerem a po spacerze wykapiesz. ps na swoja czapke robie tez tak, ze nakladam godzine przed pojsciem do wanny i spoko. [I]nadchodzi ocieplenie, już niedługo będziemy mogli chodzić w klapkach..po śniegu[/I] - jak przeczytalam tego sms-a, to odrazu Twoje foty mi sie przypomnialy.
  5. Aniu jaka jest komenda slowna nie ma znaczenia, wazne ze dziala :multi: u mnie tez jest na dworze czekaj, jakos tak logiczniej dla mnie i to czekaj jest luzniejsze, bo ma sie zatrzymac zanim do niego nie dojde i czy stoi i czeka czy przysiadzie i czeka - to juz jego broszka. Stoj mam zarezerwowane, jak naprzyklad lapy wycieram albo czesze albo kapie - pies ma stac i sie nie ruszac. To tak jak z "na miejsce" - na miejsce jest wteczaj jak maja poleciec do siebie po spacerze albo jak dzwonek dzwoni - no maja siedziec u siebie i czekac na to co sie stanie dalej. W tym na miejsce, kazdy wskakuje do siebie na legowisko i schnie naprzyklad... ale jak chce zeby poszly sie polozyc, bo sie kreca pod nogami albo widze ze nie wiedza co ze sobia zrobic, to mowie "idzcie spac" i jest wteczas obojetne czy ida na jedno poslanie, czy Oskar uwali sie pod grzejnikiem a Felix na wycieraczce w wiatrolapie. Z dwoma jest fajnie na tyle, ze tak jak mowisz widac roznice w psach ale "zaiwaniam" nie podwojnie a potrojnie - bo kazdego z osobna trzeba, no i razem tez trzeba :cool3: Do tego chce wykorzystac wlasnie ten moment, ze sa na nowym i mozna wprowadzic nowe zasady, bo sytuacja inna i inne odnosniki do wszystkiego sa - to i szybciej zakoduja - dlatego tak tyram. Na a po drugie wiem co to znaczy zycie z dobrze wychowanym psem i jakos nie chce z tego zrezygnowac, bo sie przyzwyczailam ze zycie z psem, jest latwe i przyjemne :evil_lol:
  6. marako, ja tez to lubie - praca z psiakami jest cacy ... ale z Floydem mialam podobnie z braku czasu a byl wspanialym treningowo-sportowym psiakiem. Ale jak w pracy wprowadzili nas na nienormowany czas, to wszystko sie rozlazlo - rano sie wychodzilo, pozno wracalo, czlek gonil wlasny ogon. W sobote-niedziele, schroniskowce na spacery czekaly, dziecko trzeba bylo "obrobic" i po karierze sportowej zostal proszek. Aniu, Oskar jest zwiazany ze mna i dlatego dobrze sie z nim pracuje - teraz to nawet skonczy zabawe z psiakami, zeby tylko przyleciec do mnie i zobaczyc co robie. Felix znowu na zewnatrz mnie nie potrzebuje i jak w domu jest na mnie sfiksowany, tak na zewnatrz nie mam z nim dobrego kontaktu :shake: Ale musze sie w cierpliwosc uzbroic, to dopiero poltora miesiaca jak jest ze mna.
  7. Nafta jest tlusta ale tego duzo sie na wlosy nie daje tzn nie tak zebys sie kleila. Ja wcieram tak z dwa-trzy razy wiecej niz normalnej odzywki sie bierze i klade recznik na poduszke. A psiakowi jak wetrzesz, to tez bez przesady z iloscia. Tylko pamietaj zeby rano bardzo dobrze wymyc szamponem z dwa razy i dobrze splukac, bo bedziesz miala takie gladkie, lejace sie wlosy jak kaszmir. Waszek a kiedy te z cyckami zapodasz?
  8. Felix jest podobny w charakterze do Otiego, wszyscy ludzie to znajomi (on jeszcze nie szczeka na ludzi, tylko odrazu daje sie glaskac) i z kazdym by polazl w sekund piec. Jeszcze teraz jak jest przyciety, to mine ma przez to dosc grozna, tak ze ludzie na poczatku troche podchodza z rezerwa do niego ale jak odrosnie, to wszyscy go beda kochac a on wszystkich. Mnie sie ogolnie wydaje, ze jemu jest rybka gdzie a raczej z kim jest, byle tylko zarcie dawali i poglaskali po lepetynie. A znowu Oskar przez to ze sie boi ludzi i optycznie wyglada przez to tak a nie inaczej, nie wzbudza zaufania u ludzi - wszyscy mowia, ze taki strachliwy pies, to nieobliczalny jest i oni sie boja. I dopiero teraz jak tak juz ze mna gania po uliczce i uchole mu powiewaja i ogonkiem merda do mnie, to och jaki slodki piesek sie zrobil.
  9. Biedne czarne a jakie cierpliwe :loveu:, to biale normalnie jak weszka :evil_lol: przyczepi sie i koniec - zabij a sie nie odczepi hihi
  10. Sajan, jednak wspaniale to pycho ma :loveu: normalnie mozna bylo by jesc na sniadanie, obiad i kolacje.
  11. Nic z tego - elektryk zmieni zawod :mad: juz ja sie o to postaram :evil_lol: radia tez chca sluchac, to niech sie naucza poszanowania sprzetu. Wiosna idzie, to trzeba paszczaki przyzwyczajac do ogrodka. Od paru dni chodzimy na spacery przez ogrodek - paszczaki sciezka do bramki, bez rozgladania sie i wachania. Wczoraj mialy sesje na dlugich linkach - jak ktorys wlazl na rabate, to gwizd ... jak przybiegl, to smakos... jak nie przyszedl, to za linke i "nie wolno". Po czasie im sie znudzily rabaty, bo i tak wachac nie mogly. Dzisiaj puscilam ich luzem i jedlismy obiad na ogrodku - troche na tarasie z reki, pozniej przechodzilam sciezka na druga strone na podjazd na koncu do bramy i nastepna czesc i znowu wracalam na taras i znowu troche zarcia ... kursowalam tak sobie troche w te i spowrotem a one lataly za mna sciezka. Po godzinie wyszlismy na nowo i poganialismy sciezka na okolo ... bosh kompletnie kondycji nie mam Pozniej zaczelam zamiatac taras a paszczaki mialy czas wolny... oczywiscie tak zamiatalam, zeby miec je ciagle na oku i jak ktorys podnosil lape zeby wlezdz w rabate, to gwizd-do mnie-siad-smakos. Znudzilo im sie latanie i przestaly wlazic w rabaty. Mysle ze z 2 tygodnie i bedzie w miare spoko. Z Oskarem pracuje sie wspaniale - jeszcze taki glupiutki jest. albo przewroci sie o wlasne lapy albo zagapi na kure ale ogolnie sprawia mu wielka radoche to co robimy. Jak biegnie do mnie na gwizdek, to malo szkitkow nie polamie, nieraz przeleci bokiem - bo nie moze zahamowac albo wali mi sie pod nogi, bo juz mial zamiar usiac przede mna ale droga hamowania byla za krotko wyliczona. Felix tez biegnie do mnie na gwizdek ale na zasadzie, no jak juz musze przybiec, to biegnijmy powoli :cool3: czepic sie nie czepi, bo przeciez biegne ... smakosa da tak czy tak, tempo nie wazne przeciez. On jest ciezki w tym samostanowieniu ... jak z nim cwicze, to na slowo siad, jest lup i pies siedzi, jak noga, to pies idzie jak zolnierz ale jak cwiczenia sie koncza, to wszystko sie ulatnia ... pies dalej ciagnie i ma w nosie moje siad :angryy: Ale dzisiaj zaliczylam pierwsze sukces i to nie byle jaki - Felix zlapal cos "smacznego" kurzego w paszcze na spacerze i na moje fuj - normalnie wyplul :crazyeye: bylam zdezorientowana, bo nie liczylam na taka reakcje :lol:
  12. O super - dzieki. A ja traba nigdzie znalezdz nie moglam. Wiedzialam ze z Trixie ale oni teraz robia takie plastikowe - fajne tez sa ale wieksze niz ta moja - to myslalam, ze juz przestali metalowe robic.
  13. Furka nie jest dogiem, tylko ma Felixowa przypadlosc ... nie dotykaj mnie :evil_lol: Ja zaczelam Felka odczulac... futruje go zarciem i klade mu wszedzie reke i jak w domu idzie nam coraz lepiej, tak na dworze oprocz glowy nie da sie dotknac gdzie indziej. Wczoraj naburczal na mnie, jak chcial do psa poleciec i zawiesil sie na smyczy ... on nie moze sie kapnac wcale w takich przypadkach, ze na smyczy jest :roll: i chcialam go przejechac reka po boku dla uspokojenia :mad:
  14. Ja jeszcze sie zastanawiam, czy takie plastikowe co to sie do auta uzywa, zeby nie wychlapywalo - sprawdzaly sie jak ta miska. Niby zasada podobna, tez musi wlozyc morde - z tym ze czytalam, ze nie wszystkie psy to lubia. [IMG]http://www.fellpfote.de/shop/images/product_images/info_images/84_0.jpg[/IMG]
  15. Wlasnie miejsce tez zmienila hihi narazie mocniej w temat sie nie "wgryzalam" - pozastawialam tylko to co najbardziej cenne, reszte zostawilam, bo musialam dorwac tego kto to robi ... przed wyjsciem wylaczalam tylko korki, zeby w razie co ktoregos nie popiescilo. Troche upierdliwe, bo trzeba wszystko programowac na nowo - no nic, trzeba zaczac przygotowywac chalupke anty elektryczna :evil_lol: W lecie jest mniejszy problem, bo moge drzwi do wiatrolapu zamknac ale zima musza byc otwarte, bo tam nie ma ogrzewania i nagrzewa sie grzejnikiem w przedpokoju kolo drzwi. ps mam cicha nadzieje ze krokodyl z czasem zmieni zawod na - grzecznego, niegryzacego psa hihi
  16. Waszku wlasnie nie ma kurna - ja ja kupowalam dawno-dawno temu [I]u Niemca [/I]- teraz tez wyslalam TZ-ta na poszukiwania ale niestety juz nie ma nigdzie.
  17. Chodzilo mi bardziej o wytrzymalosc, bo Felix zalatwia wszystko co mu pod zeby podejdzie zabawkowego. Najbardziej wytrzymaly jest ten skrecany sznurek do rzucania i lubi go mordowac, tyle ze przy nim po dwoch dniach mam pelno nitek w chalupce. ps miska ma zaokraglony grubszy rant ktory zagina sie do srodka. Tak ze broda automatycznie lezy na okraglym kancie a nie w misce. Do tego jak pies pije to podrzuca jezykiem wode do mordy i czesc jest poza miska, tutaj nie ma takiej mozliwosci, bo woda odbija sie od tego zaokraglenia i wpada do srodka. Postaram sie zrobic fote. Tak to wyglada, wpakowalam papier w srodek zeby lepiej bylo widac. Chcialam taka druga, bo ta miska nie jest duza i na dwa psy powinna byc wieksza ... ale dla miniusa wieksza jest tez nie dobra, bo wteczas moze przesunac jape dalej do srodka i broda wpada. [IMG]http://imageshack.us/a/img145/6665/002gr.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img824/5093/003uud.jpg[/IMG]
  18. Fajny ten Fryzjer :loveu: ja mam taka metalowa miske do wody ktora ma zagiety rant do srodka i broda jest mniej mokra .... ostatnio chcialam kupic jeszcze jedna, bo ta kupowalam kupe lat temu i juz takich nie ma :shake: a szkoda. ps sprawdza sie ta zabawka? moze i ja bym Felixowi kupila, bo on lubi sobie pogryzdz a dobrze jakby sobie zeby poczyscil troche. Niby mam taka psia twarda gabke do gryzienia, w ktora sie zeby wbijaja i ona czysci ale on tak energicznie ja meczy, ze zaczyna sie rozlatywac i pelno kawalkow mam po chalupce. On jest ogolnie zabojca gryzakow.
  19. :multi::multi::multi::bigcool::bigcool::bigcool::sweetCyb::sweetCyb::sweetCyb::cunao::cunao::cunao:
  20. Waszku, moze jeszcze jakis kumpel dla Luny sie trafi :lol: Anka tez lubie czytac psie opowiesci :loveu: z opowiesci ktore dzialaja mi na nerwa, to sa te - ze Felix jak jest super psem w domu, tak na zewnatrz zyje wlasnym zyciem i uzywa wlasnej lepetyny.... no chyba ze chce dostac smakosa. Za smakosa zrobi wszystko ale w danym czasie, po tym czasie jest jak grochem o sciane. Dzisiaj wybiegl mi przez ogrodek - bramy nie domknelam jak wracalam z Oskarem, bo mialam Oskara zostawic i jego wziasc ale jak wchodzilam, to mi sie miedzy nogami przesliznal zanim go zapielam i dawaj do bramy ... zawolanie, gwizdek ... pelna gluchota postepowa :mad: dobrze ze jak wyjde za brame, to przybiega spowrotem.
  21. Felix ma to samo a raczej mial, bo maly krokodyl swoja cierpliwoscia i urokiem osobistym sprawil to, ze nie tylko spi u Felixa, to jeszcze dodatkowo jak jedza z reki, to siedzi przy Felixie i opiera sie bokiem o niego. Jedyny punkt zapalny jest jeszcze, jak maly w rozpedzie wpadnie na niego probojac go przeskoczyc ... ale jest coraz lepiej, bo teraz nawet biegnac po schodach, moze sie przepchnac kolo Felixa i ten nie reaguje. Z tym ze Felix ogolnie ma w sobie cos takiego, ze wszystkie male burki biegajace po wiosce luzem, zaczynaja go omijac - chociaz on nic nie robi ... nawet Misiek taki starszy sasiadkowy rudas, ktory jest szefem u nas - raz podszedl do niego - Felix sie wyprostowal jak to on sprezyscie potrafi i tamten poszedl do domu. Misiek jest fajny, bo calkowicie socjalny, jak to wioskowy pies i pomimo ze juz ponad 10 lat ma, to z Oskarem sie bawi w najlepsze ale wszystkie psy go respektuja i ma juz pare szram na mordzie, jak Amstawka cieczke ma i ktos zajmie najwyzszy stopien na schodach przed wejsciem, to wdaje sie w bojke, bo to jego miejsce.
  22. Narazie popryskalam takim preparatem ktory niby psy odgania a ktorym pryskam pod schodami wejsciowymi, bo mi sobie wioskowe burki toalete tam zrobily ... ale watpie zeby bylo skuteczne, bo burki jak robily tak robia :angryy:
  23. Ja tez bede mocno trzymac - moze cos z tego bedzie, bo w Otim nie mozna sie nie zakochac - tylko trzeba miec anielska cierpliwosc :cool3:
  24. Waszku, no niestety tak jest i gdyby schroniska mialy wiecej kasy na personel, to mogli by sami robic cos takiego .... ale albo nie maja jak albo im sie nie chce a nieraz to nawet bojkotuja prace wolentariuszy. :kciuki: tez trzymam.
×
×
  • Create New...