-
Posts
2773 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
52
Everything posted by Usiata
-
Elu, myślę, że to nie ma większego znaczenia, gdyż Nuncek i AnnaGr to rodzina. Przy okazji, serdecznie pozdrawiam Wojtka i Panią Anie, dziękując pięknie za miłą rozmowę :)
-
A teraz meldunek z pierwszego tygodnia pobytu Huzara w PDT: 1) trwa praca nad jego lękiem separacyjnym – Huzio jest dosłownie wpatrzony w człowieka i i uważa, że sensem życia człowieka jest zajmowanie się Huziem, a już na pewno – bycie w zasięgu jego wzroku. Pozostawiony sam, tzn. w towarzystwie innych psów, ale BEZ ludzia, protestuje popiskiwaniem i lekkim szczekaniem, ale póki co, nie ma niszczycielskich zapędów. Codzienne starania przynoszą małe efekty – skraca się czas buntu i Huzarek już po kilkunastu minutach się wycisza :) pracujemy nad tym dalej, 2) lęk burzowy – tutaj jest miła niespodzianka – w czwartek, Huzar z psiakami byli na wybiegu pod okiem Pańcia, gdy znienacka grzmotnęło i zaczął lać deszcz. I nic. Nie było żadnej szczególnej reakcji Huzia. Być może, dlatego, że był to tylko pojedynczy grzmot, a być może przez zwyczajną obecność Pańcia. Cieszymy się tak troszeczkę, nie mniej Huzio wciąż jest pod stałą obserwacją w tym zakresie, 3) relacje w stadzie – pozytywne. Jak do tej pory nie było najmniejszego spięcia, ale też Huzio jest największy w swojej psiej rodzinie. Ma już swojego kumpla do zabaw i ganiania się, 4) zdrowie – jest w porządku. Na dniach trzeba będzie odnowić szczepienie przeciwko wściekliźnie, przeciwko wirusówkom jest ważne do marca 2018. Z jedzeniem nie ma żadnych problemów. Huzar całe dnie spędza na dworze wraz z innymi pieskami, w upały albo wyleguje się w wykopanej przez siebie jamie albo w domu. Huzarek serdecznie pozdrawia swoich wiernych Deklarowiczów, Darczyńców i Przyjaciół
-
Elu, nie poruszałam sprawy transportu, gdyż nie ma takiej potrzeby. Nasi krakowscy przyjaciele przewieźli Huzara z czystej sympatii do Niego i na moje pytanie o koszt podróży, odpowiedzieli - "ale o czym Ty do nas rozmawiasz?" :D i od razu zastrzegli sobie kolejne odwiedziny Huzara :)
-
Tysiu, nie masz pojęcia, jak bardzo się ucieszyłam, gdy usłyszałam w telefonie - OK, znam wątek Huzara, wezmę psiaka, ale... (i tutaj kamień spadł mi z serca) :) Ma bliski kontakt, wczoraj towarzyszył Pańciowi w obchodach posesji i pilnował czy panowie robotnicy, aby dobrze pracują, Huzio - nadzorca :) Pięknie dziękujemy Kasiu i pozdrawiamy od Huzarka :) Aniu, myślę, że w tym swoim dotychczasowym życiu, Huzarek póki co - ma to szczęście, że ma grono takich wiernych Deklarowiczów i Darczyńców, którzy pomagają mu ze szczerego serca :) to jest nasza wspólna troska o dobro tego fajnego psiaka Aniu, zapowiada się dobrze i wygląda na to, że aklimatyzacja przebiega pomyślnie :) wczoraj Huzio dzielnie asystował Panu przy pracach w obejściu, w stadzie odnalazł się bez większego trudu. Także wczoraj podjęto pierwszą próbę pozostawienia Huzia samego w domu, żeby sprawdzić, jak to jest z jego lękiem separacyjnym? ma, czy nie ma, czy tylko miewa sporadycznie i w jakich okolicznościach? Chcemy mieć pewność co do tej kwestii, bo jest to istotne do adopcji Huzia. Okazało się być tak - po pierwszych kilku wyjściach Pańci z domku, Huzarek popiskiwał, ale nawet szybko się uspokajał. Po jakimś czasie już mu się chyba znudziło popiskiwanie :P i spokojnie czekał na powrót Pani. W każdym razie, wczoraj niczego w domku nie zniszczył :) Będzie jeszcze obserwowany pod tym kątem. Dziś także już rozmawiałam z PDT, wszystko jest dobrze, kolejna noc przespana spokojnie, więc jak widać, Huzio dość szybko ogarnął się na nowej miejscówce :) Jeszcze raz, pięknie dziękuję Deklarowiczom i Darczyńcom za wspieranie Huzara :)
-
Śmierć zabrała im dużo... ale dostały o wiele więcej :)
Usiata replied to Onaa's topic in Już w nowym domu
Super wieści, super, Alfik ma domek, baaardzo się cieszę I trzymam mocno kciuki za Alfika, żeby dał się pokochać i malutko powarkiwał troszkę, tak odrobinkę tylko Głaski zostawiam dla Bruna - Kajtka i buziaki w czarny łepek, nochalek i ślipka P.S. Onaa, pięknie dziękuję za sms z radosną nowiną o Alfiku :) ostatnio jestem mało dostępna na Dogo, gdyż mam dłuuuugi urlop, ale postaram się zaglądać częściej do chłopaczków -
Tym razem mam dwie wiadomości – jedną niedobrą, drugą dobrą (jak widać - samo życie). Zacznę od gorszej – otóż, jak pisałam wcześniej, podczas ostatniego miesiąca, z wysokimi temperaturami, gwałtownymi burzami, głośnymi wyładowaniami, u Huzara ponownie pojawił się silny lęk przed burzą. Lęk tego stopnia, że Huzar niszczył boks, wychodził z boksu górą, a jeśli był na wybiegu i zbierało się na burzę to przeskakiwał ogrodzenie. Podawanie Calm Vetu nie przyniosło żadnego efektu, a pojawiły się obawy, aby Huzar nie zrobił krzywdy samemu sobie przy kolejnych próbach wydostania się z boksu. W takiej sytuacji postanowiliśmy poszukać Huzarowi miejscówki w płatnym domu tymczasowym, w którym stale jest ktoś obecny. Teraz lepsza wiadomość – znaleźliśmy takie miejsce dla Huzara. Nie było to łatwe, gdyż po pierwsze – mało jest takich miejsc, a po drugie – na dźwięk słów „dogomaniacki pies” rozmowa zaczynała zamierać. W końcu, po długich poszukiwaniach, udało się i PDT, po zapoznaniu się z wątkiem Huzara, zgodził się zaopiekować psiakiem, pod warunkiem zachowania anonimowości danych osobowych i adresowych, gdyż nie chce mieć do czynienia z pyskówkami ani na Fejsie, ani na Dogo. Zdecydowaliśmy o przenosinach Huzia do nowego miejsca. Decyzja ta została podjęta po telefonicznych konsultacjach ze wszystkimi darczyńcami Huzara. Opłata za pobyt Huzara pozostaje na dotychczasowym poziomie. Wczoraj Huzarek został przewieziony do PDT w województwie śląskim. Huzar mieszka w warunkach domowych, towarzyszy mu kilka psiaków, i wszystkie mniejsze od Huzia. Piesek ma stały kontakt z człowiekiem i tutaj mamy wielką nadzieję na przepracowanie lęku Huzara. A oto fotki z podróży Huzara do nowego miejsca Mimo okropnego gorąca, Huzarek zniósł dobrze podróż, w nowym miejscu zapoznał się ze stadem, a noc przespał spokojnie bo właśnie przed chwilą rozmawiałam z PDT. Serdecznie dziękuję Darczyńcom Huzara za poświęcony mi czas rozmowy telefonicznej. Było mi bardzo miło Was poznać, a jeszcze bardziej cieszy mnie Wasze zrozumienie problemu Huzia i Wasze deklaracje dalszego naszego wspólnego działania dla dobra tego fajnego psiaka. Trzymajmy kciuki za szybką pełną aklimatyzację Huzia :)
-
Tym razem, jak to w życiu bywa, wieści od Huzarka nie są najlepsze, niestety... Przez przechodzące ostatnio nad naszym krajem częste i gwałtowne burze, u Huzara powrócił jego lęk przed burzami. Generalnie z Huzarem jest tak, że gdy zbiera się na burzę lub przy burzach mniejszych (np. zagrzmi tylko dwa razy, po czym jest już spokojnie i tylko pada deszcz) to psiak posapie, pochodzi w kółko i po chwili wycisza się. Natomiast jeśli burze są większe lub pojawiają się częściej (dwie, trzy w ciągu doby) i z głośnymi wyładowaniami to jest już gorzej, Huzar zaczyna panikować i usiłuje wydostać się ze swojego boksu. Poniżej fotka Huzara z takiego przedburzowego czasu: Póki co, ustaliliśmy, żeby teraz (w sezonie burzowym) podawać Huzarowi Calm Vet i obserwować, jak ten preparat na Huzia zadziała bo musimy pomóc psiakowi, przynajmniej złagodzić jego burzowe lęki (rozważam także melatoninę, gdyby Calm Vet nie podziałał, ale muszę to najpierw obgadać z wetem).
-
Pozdrowienia od Huzarka dla jego Przyjaciół przekazuję :) Wczoraj Huzar miał gości, chłopak jak zawsze, proludzki, przytulasty. Został wycałowany i wymiziany od dogomaniackich cioć i wujka. I choć akurat pogoda nie dopisała, nie było słonka to kilka fotek fajnego Huzarka udało się zrobić :) Jeśli znajdę chwilę to zrobię Huziowi nowe ogłoszenia, lecz proszę o cierpliwość bom do końca lipca wykluczona komputerowo, a z telefonu pisać na Dogo to jeden wielki koszmar bo zasięg zazwyczaj szwankuje :( Tymczasem pozdrawiam serdecznie Przyjaciół Huzia :)
-
Uprzejmie donoszę, żem ostatnimi czasy utłukła kilkanaście pobratymców Halynki. Skruchy nie wyrażam, albowiem nakarmiłam nimi żabki :) P.S. chodzą słuchy, że Halynka unika kontaktów z żabkami i czai się w oczekiwaniu na jesień, ale to zapewne plotki :D
-
Serdeczne pozdrowienia dla wojażerów i poszukiwaczy przygód wszelakich *) jeżyki też kocham, tak, tak *) one pewnie przyszły na smaczki bo im kumpel doniósł o stołówce :D
-
Spokojne, radosne, zadbane, wypieszczone psiaki, wpatrzone w Pańcię jak w obrazek (widziałam, widziałam) :) Pozdrawiam fantastyczną Rodzinkę *)
-
Halo, halo, co tu tak ciiichooo?!? wpadam przelotem i tak urlopowo, wakacyjnie zapodam
-
Śmierć zabrała im dużo... ale dostały o wiele więcej :)
Usiata replied to Onaa's topic in Już w nowym domu
Zaglądam do ślicznych maluchów. Z sikaniem u psiaków bywa naprawdę różnie, zwłaszcza, że przecież chłopcy byli kastrowani w schronisku tuż przed pobytem w DT. Chyba się powtórzę, ale mój ostatni psiak był kastrowany w październiku, u mnie zawitał 07 listopada i sikał, na ściany, na szafkę do początków lutego, Młody, zdrowy, nic nie dolegało, tylko niesikająca w domu Lara do towarzystwa, a Rikuś sikał i sikał. A potem, czyli gdzieś po trzech miesiącach, z dnia na dzień przestał. Może u chłopców będzie podobnie skoro "siusiowe" choroby zostały wykluczone? -
Hej Huzarku kochany, głaski zostawiam w urlopowej przerwie; na skutek zmiany planów urlopowych niespodzianka będzie za tydzień :) Był jeden telefon o Huzia, ale z gatunku nudzących się w internecie, pani zadzwoniła o 22-giej, podobno z okolic Częstochowy, mówiła dużo i mało sensownie, np. że zajmuje się, cyt. "malowaniem obrazów pornograficznych"... Nic to, czekamy cierpliwie na najlepszy domek dla Ciebie :)
-
Hej TaTino :) dzisiaj zapodam tak P.S. chyba jutro będziemy w Twoich okolicach, dryndnę po południu, dam znać. A czemu to nowej muzyczki nie ma, ha?
-
Śmierć zabrała im dużo... ale dostały o wiele więcej :)
Usiata replied to Onaa's topic in Już w nowym domu
Mizianka zostawiam dla maleńtasów, ślicznot łóżkowych *) (jestem ciekawa wyników badań Kajtusia i choć jestem na pracowitym :D urlopie to będę podglądać z telefonu) -
Huzarku, drapanka zostawiam bo wiem, że lubisz :) niebawem będziesz miał niespodziankę :D