-
Posts
2773 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
52
Everything posted by Usiata
-
U Huzarka wszystko w najlepszym porządeczku. Chłopak jest taki dzielny, że potrafi zostawać sam w domu nawet na 8 godzin (co się dwa razy zdarzyło) i NIC nie zniszczyć. Mało tego, nie piszczy, nie szczeka, nie rozrabia - taki fajny, kochany psiak. Po jego lęku separacyjnym śladu nie ma - i tu jeszcze raz, serdecznie, podziękuję Anecik, za jej cierpliwą codzienną pracę nad Huziem. Fajny psiak w fajnym domku, podsumowując (na fotki jeszcze chwilkę trzeba poczekać, ale będą, będą, na pewno :) )
-
Kiyoshi, jak zapewne widziałaś, moja odpowiedź była skierowana do Topi, gdyż to ona właśnie mnie zaczepiła. To jest proste - nie będę zaczepiana insynuacjami to nie będzie konieczności, bym na nie odpisywała. Logiczne, prawda? Co do adopcji Reksia, pisałam Ci już wcześniej kiyoshi na priwa i nie będę tego tutaj powielać. Napisałam też, że szanuję Twoją decyzję, ale jej nie podzielam i napisałam dlaczego. Czy nie mam prawa do własnego zdania? Kiyoshi, na zadane pytanie o pieniądze wpłacone na diagnostykę Reksia odpowiedź znasz już od dawna, więc nie ma potrzeby powielania tego pytania, chyba że nie doczytałaś tej mojej wcześniejszej odpowiedzi. Jeśli tak jest, to możesz do niej wrócić, bo jest na priwie. Jeśli chodzi o, cyt. "nie kontynuowanie tej jałowej dyskusji" to nie miałam zamiaru nawet jej zaczynać na wątku. Ale zostałam zaczepiona przez Topi, a prawo do obrony przysługuje każdemu. Zatem, Kiyoshi, sprawa jest bardzo prosta - nie będę zaczepiana, nie będę pisać :)
-
Topi, nieustannie od ponad dwóch lat czepiasz się mnie bo ci się wciąż COŚ WYDAJE. Będąc na twoim miejscu i mając takie przypadłości, o takiej intensywności, to jednak wybrałabym się do lekarza. Chyba czas najwyższy bo ci się to zdecydowanie pogłębia. A i realnie już odczuwasz skutki tego, co ci się wciąż wydaje. Jak zwykle, Topi, nie doczytasz, nie dojrzysz, a piszesz i twierdzisz. I czynisz tak od co najmniej ponad dwóch lat. Zajrzyj na 29 stronę tego wątku i poczytaj sobie, jak Huzar (przez m. in. moje stałe deklaracje) przyczynił się do diagnozowania Reksia w kierunku karłowatości. Było to 21 września br. Wówczas, na wątku Reksia nikt nie wiedział, że Reksio będzie adoptowany przez mar.gajko więc twoja, jak zwykle, „spiskowa teoria dziejów” jest, także jak zwykle, beznadziejna i nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. I choćby nie wiem co ci się dalej wydawało, Topi, to Reksiowi mocno życzę powodzenia, zwłaszcza, że to piesek specjalnej troski (proponuję poczytać sobie o karłowatości u psów, zwłaszcza na obcojęzycznych portalach, wujek gugle pomoże). Napisałam swoje zdanie w kwestii adopcji Reksia do domu osoby nieobecnej w tym domu codziennie przez 10 godzin, 5 dni w tygodniu. (A że to akurat dom mar.gajko to jedynie skutek takiej decyzji o adopcji tej osobie). I choć inni mogą uważać odmiennie to ja mam takie samo, jak inni, prawo do publicznego wyrażania własnego poglądu. Przy swoim zdaniu będę obstawać, zwłaszcza, że mamy świadomość, w jakim kierunku podążać będzie stan zdrowia pieska (zostało napisane na wątku, a i doczytać można). Nigdy nie kieruję się złudzeniami i pobożnymi życzeniami, zwłaszcza jeśli chodzi o czyjeś zdrowie i komfort do końca życia. To, co mnie dziwi, Topi, to fakt, że na wątku Reksia,14.10.br. adoptowanego przez twoją koleżankę znowu zaczynasz swoje marne prowokacje, z czego już jesteś słynna na Dogo. Konsekwencją takiego twojego zaczepiania ludzi jest zazwyczaj „wyparowanie” wątku z Dogo. Czy ten wątek ma być następny? Nie szkoda ci go niszczyć? Jak to w fizyce – jest akcja, jest reakcja… tym razem milczeć nie będę bo mi się już zwyczajnie znudziło to twoje ponad dwuletnie jeżdżenie po moim nicku jak po łysej kobyle. Chcesz dyskusji to będziesz ją miała. Będziesz zaczepiała to będzie odpowiedź (oczywiście, jak znajdę czas na zmarnowanie). twój wybór Topi i twoja wola, byle potem twoja koleżanka, a także autorka wątku (kiyoshi) swoje pretensje kierowały we właściwym kierunku. No chyba, że może właśnie o to chodzi? Żeby wątek wyparował? (ale są już admini więc można zwyczajnie poprosić o zamknięcie wątku, jak coś).
-
Jestem pełna podziwu dla odwagi podjęcia decyzji o adopcji Reksia ze zdiagnozowaną karłowatością :) Podziwiam, bo nigdy bym nie podjęła takiej decyzji nie mając możliwości zapewnienia opieki nad takim psiakiem przez 10 godzin w ciągu dnia. Być może jestem tchórzem, a być może zwyczajnie wyprzedzająco rozsądna, gdy zwyczajnie poczytałam o karłowatości jako takiej. Co do wnętrostwa, poruszanego na tym wątku przez moli@ i przez rozi - nie wiem, na podstawie ilu przypadków macie takie opinie, ja powiem tyle, że mam byłego (bo po operacji, trudno to nazwać kastracją, gdyż była głębsza niż sterylizacja) obustronnego wnętra od roku w domu. I nie ma żadnych odchyleń w zachowaniu w porównaniu do innych psów. Osz, bym prawie skłamała... owszem, ma - jest bardzo inteligentny (gwiazda osiedla bo cyrkowiec w łapaniu piłeczek i "śliczny jest"). Wracając do Reksia - trzymam kciuki za Reksia i będę śledziła wątek :) powodzenia Reksiu :)
-
Z domku Huzarka, jak zwykle dobre wieści i tylko czekają na naszą wizytę w listopadzie :) Dlatego też chciałam szczególnie podziękować elik, za Jej bycie Skarbnikiem Huzia, z którego spisała się (jak zwykle zresztą) na 6+ Do samego zakończenia wątku i rozdzielenia "schedy" po Huzarze między potrzebujące bezdomne psiaki, elik nad wszystkim czuwała. Elu, dziękujemy pięknie
-
O rany... normalnie szok! przetarłam moje patrzałki... przetarłam monitor... a fotki dalej są... nie do wiary... Czy ja dobrze widzę?!?! Sonię przytulaka?!?
-
Dostałam cynk na telefon, że są niusy u Soni to przyleciałam. Ale takich wieści to się nie spodziewałam, nie, nie. WOOOOW! Jestem pod wrażeniem - Lilu, brawo! za intuicyjne wyczucie Soni bo przecież nawet nie miałaś czasu jeszcze jej poznać! czapka z głowy :) A Sonieczka jaka dzielna, aż się człowiekowi serce rwie do tych oczków. Soniu, byle tak dalej, śliczna dziewczynko *)
-
No dobra, to wychodzę z krzaków :) od czasu bazarku doris66 podczytywałam wątek Soni, a że zwolniła mi się stała po Huzarze, który grzeje dupkę w najlepszym domku to postanowiłam pomoc jeszcze jednemu problemowemu psiakowi - Soni właśnie. Podeślijcie mi, dziewczyny, numer konta i wpiszcie 50 zł stałej deklaracji od listopada. Trzymam kciuki za bezproblemową podróż Soni do Lilutosi. Mocno.
-
Elu, jak najbardziej jestem na TAK (psiaki są potrzebujące, a pieniądze leżą "odłogiem"). Niech pomagają pomagać :)
-
Śmierć zabrała im dużo... ale dostały o wiele więcej :)
Usiata replied to Onaa's topic in Już w nowym domu
Bardzo mnie cieszą takie fajne wieści z domków Alfika i Kajtusia, baaardzooo *) Onaa, jeśli chodzi o przeznaczenie "schedy" po chłopaczkach to popieram, żeby wesprzeć Tobiego - biedaczek z Radys tyle już na domek czeka, ech... -
A TU co? TaTinoooo, gdzie żeś polazła, hę? Wraaaaacaaaajjjjjj! ino myk, bo niebawem będzie cie-ka-wie... Zapędzonam okrutnie i w niedostatku czasu, dlatego temat czeka na lepsze chwile choć noszę się z nim już kilka dobrych miesięcy. Otóż, zamierzam zrobić sondę pt. "Działalność prozwierzęca, a postawa wobec przeciwników uboju rytualnego zwierząt w Polsce" - myślę, że Dogo to najlepszy portal ku temu. Tak więc, tylko troszkę czasu trza znaleźć, a jakieś wolne się zbliża więc będzie okazja :) Ale, żebyś mnie nie ganiła, że nie tematycznie wątkowo, to zapodaję taki jeden z moich ulubionych :)
-
LALA ZOSTAJE NA STAŁE U NESIOWATEJ!!
Usiata replied to Alaskan malamutte's topic in Już w nowym domu
Tak to właśnie jest - psiak w dobrych rękach to i szybko zdrowieje, że nie wspomnę o rozpieszczaniu :D ale w tej Rodzince to psiaki zawsze były na pierwszym miejscu *) *) Laluni zdróweczka życzę (i cierpliwości do szwów), zaś Nesi i Miśkowi dużo miziania i smaczków :) :) -
Halo, haloooo, pozdrawiam serdecznie wszystkich Przyjaciół Huzara :) Jako, że minął miesiąc od adopcji Huzarka, wpadłam na chwilkę, przekazać Wam, że Huzarek ma się bardzo dobrze. Było kilka godzin niepokoju, gdy półtora tygodnia temu nad Katowicami szalało wiatrzysko i padało deszczysko, Huzio wówczas trochę dyszał, miejsca znaleźć nie mógł, był pobudzony, ale nie szalał po domu, Pan Andrzej znakomicie sobie poradził. Jestem z tego baaaardzoooo zadowolona i oczywiście pochwaliłam Huzia, że był dzielny i nie rzucał się po kątach tylko trzymał się Pana Andrzeja. Poza tym, wszystko dobrze, a nawet więcej niż dobrze, bo Huzarek zostaje sam w domu i NIE NISZCZY! Ostatnio, Państwo musieli wyjść i nie było ich pięć godzin. Po zamknięciu drzwi słychać było, że Huzio dwa razy szczeknął, z minutę pobuntował się piszcząc cicho i poszedł spać :) Po powrocie, Państwo zastali wszystko w najlepszym porządeczku! Jest dokładnie tak, jak myśleliśmy - Huzarek potrzebował ludzi, którzy potrafią kochać MĄDRZE i mają doświadczenie z lękowymi psami. Teraz już mogę w pełni potwierdzić - Kochani, udało nam się znaleźć Huzarowi najlepszy dla niego domek :)
-
LALA ZOSTAJE NA STAŁE U NESIOWATEJ!!
Usiata replied to Alaskan malamutte's topic in Już w nowym domu
Ja to myślę, że nie można ze sobą walczyć i robić sobie na przekór... Po co to się z własnej i nieprzymuszonej woli narażać na stres, żeby małego czorcika nie było w domu? Szkoda zdrowia -
Oczywiście, że będą zdjęcia z wizyty poadopcyjnej :) a tymczasem, prosto z komórki Pana Andrzeja fotka Huzia z piłeczkowego spaceru :)
-
Rano w pospiechu, zapomniałam napisać o Huzarku - hipnotyzerze :D Pan Andrzej opowiadał cyt. "wie pani, mamy już swoje rytuały, np. poranny. Wstajemy z żoną, pijemy kawę, potem ja z Huzarkiem idziemy na spacer, a żona wraca do łóżka na tzw. dolegiwanie. Jak wrócimy do domu to Huzar idzie do żony na głaskanie, coś jej tam opowiada po swojemu bo mruczy. Potem żona wstaje do codziennych obowiązków, i się zaczyna... Huzarek zaczyna mnie hipnotyzować. Stoi i wpatruje się we mnie tymi swoimi pięknymi oczami z takim natężeniem, jakby mówił - Andrzej, pościel tę wersalkę, pościel tę wersalkę, pościel tę wersalkę... i to może tak trwać kilka minut, aż mu w końcu ulegnę i pościelę. Jak schowam pościel, to Huzarek hop na łóżko i wtedy sobie spokojnie zasypia, odpoczywa po porannym spacerze" :)
-
Tzw. przelotem (wykorzystując chwilę konieczną na przepakowanie walizki) chciałam pozdrowić wszystkich Przyjaciół Huzarka Wczoraj minęły dwa tygodnie, od kiedy Huzio jest w swoim domku. Z ostatnich trzech rozmów telefonicznych z Panem Andrzejem i Panią Urszulą wychodzi, że Huzar zadomowił się już na dobre, czuje się, jakby od dawna był w tym domku, a Państwo nie mogą się go nachwalić, cyt."Bo wie pani, on taki mądry jest, ja dzisiaj odkurzałam i otworzyłam drzwi wejściowe, żeby sprzątnąć na klatce schodowej, a sąsiad ma dwa duże psy, i one zaczęły ujadać, a Huzarek nic, tylko uszami zastrzygł, ale wcale nie szczekał, wcale go to szczekanie psów nie interesowało. No, czy nie jest mądrala?". Niezmiernie cieszy mnie informacja, że Huzio już wielokrotnie zostawał sam w domku i niczego nie zniszczył Zaś wczoraj opowiedziałam Panu Andrzejowi o tym, jak to na Dogo grupa ludzi zaopiekowała się Huzarkiem, jak go wspierała i emocjonalnie, i finansowo, jak wierzyła w to, że uda się znaleźć Huziowi najlepszy domek. Przekazałam Panu Andrzejowi pozdrowienia od nas, wszystkich Przyjaciół Huzia i zapytałam, czy może mam przekazać zwrotnie jakąś informację dla Przyjaciół Huzia.... I tak, Pańciostwo Huzarka bardzo, bardzo dziękują, że mogli zaadoptować tak fajnego psiaka, tak mądrego, grzecznego i posłusznego. Państwo są pewni, że Huzar znalazł swoje miejsce na ziemi właśnie w ich domku i proszą, aby pieniądze, które pozostały po Huzarze koniecznie posłużyły następnemu bezdomnemu pieskowi. Uzgodniłam także z Państwem, że odwiedzimy Huzarka w listopadzie
-
Okrutnie zajęta jestem, co prawda przyjemnymi sprawami, nie mniej czasu wolnego brakuje... ALE do Huzarka nie zapomniałam zadzwonić, nie, nie, nie. I tak, czytajcie panie i panowie, sobie do woli, ku ogromnej uciesze serca mego (heh :D): Wczoraj minął tydzień, odkąd Huzar jest w swoim Domku Stałym. Huzarek coraz częściej zostaje sam w domku bo Państwo opiekują się niepełnosprawną starszą sąsiadką i do pielęgnacji pani potrzebne są czasami dwie osoby. Huzio jest grzeczny, nie szczeka nadmiernie, bawi się swoimi piłeczkami i leżąc w przedpokoju, czeka na powrót Państwa. Wczoraj zabawa i oczekiwanie zostały lekko urozmaicone, gdyż Huzarek połakomił się na masło stojące na stole i wsunął ponad pół kostki, po czym sobie grzecznie zasnął...Państwo, jako starzy psiarze, nie byli specjalnie zdziwieni wyparowaniem masła na stole, nie mniej Huzio wydał się sam, gdy wieczorem zażądał nadliczbowego spacerku bo go zwyczajnie przeczyściło. Na co Pan Andrzej zareagował mówiąc "no widzisz Huzar, sam siebie ukarałeś, a to tylko chwilka radości była..." Jak widać, Huzio zadomowił się już na dobre, a Państwo nauczyli się... chować masło do lodówki :D