Jump to content
Dogomania

Furie

Members
  • Posts

    520
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Furie

  1. Zdecydowanie tak! Wypróbowana miejscówka. Tylko uważaj, jak pójdziesz z zamiarem "tylko na jeden kurs", a zostaniesz na dłużej i jeszcze się zarazisz pasją :)
  2. Pa-ttti, brawo Sherlocku Holmesie! Zrozumiałabym Twoje wątpliwości, gdym Ci wkleiła rzeczony filmik jako instruktarz pracy z psem. Ale co ma tamta sprawa do tekstu o zasadności i powszechności wykorzystania wiedzy o psychologii psa przez trenerów? No ale lepiej wywlec aferkę, niż się wymienić poglądami na temat tego, CO zostało W TEKŚCIE napisane ... Idąc dalej Twoim tokiem, odpuść sobie filmiki Balabanova oraz link do grupy Seminaria & Zawody, bo masz je od osoby, która poleca teksty na DogUp! Jednocześnie, podpisałaby się pod poleceniem Ci semi u J. Hewelt, czy M. Łęczyckiej, więc lepiej też na nie nie jedź. Ja natomiast nie powinnam czytać „Pies, który kochał zbyt mocno” Dodmana, bo przegina z kantarem, farmakoterapią i niezbyt umie pracować z psami. A sięgnęłam. Po odrzuceniu głupot, znalazłam sporo „wspólnych mianowników” oraz fajną porcję ciekawostek, np. w rozdziale o agresji do dzieci, lęku przed burzą i o wirujących bullach. Co do samej afery, wpadki zdarzają się każdemu, a 3 lata to wystarczająco długo, aby dać ludziom święty spokój. Filmik mnie mierzi, ale tło / kulisty / szerszy kontekst sytuacji pozostają poza naszą wiedzą, więc sensowniej się powstrzymać od ferowania wyroków, a ze względu na upływ lat - od dalszego roztrząsania. Także uważam Pa-ttti, że ten ruch z Twojej strony był co najmniej niestosowny i niesmaczny. Zrobili Ci coś, że im to wywlekasz? Czy to mnie chciałaś dopiec ? - bo jeśli tak, to chybiłaś, bo nie trenujemy razem :P Dalszą część komentarza w przedmiotowej sprawie podeślę Ci pod wieczór na PW, co by sobie skutecznie i do końca wyjaśnić - w sposób, który z racji ograniczonego grona odbiorców, mniemam że nie będzie dla Ciebie zbyt przykry.
  3. Pa-ttti, ja mam 1 trenera, któremu ufam w 100% i jeżdżę wyłącznie do niego. Jeśli ja widzę "białe", a on mówi "czarne", to dla mnie znaczy tylko tyle, że jest CZARNE. Nie dlatego, że ma nazwisko, tylko dlatego, że się przekonałam naocznie, że ma rację. Ilekroć próbowałam zabłysnąć własną inwencją (a bo koleżanka poradziła, a bo mi się wydawało, a bo na filmiku było), to on to później odkręcał :P To co wyniosłam z placu, ze szkolenia sportowego pod jego okiem, pozwala mi fajnie wychowywać i rozumieć Furię i ogarniać inne psy, które się incydentalnie przewijają przez moje ręce. Dzięki tym treningom (moim własnym i obserwowaniu innych), nigdy nie miałam potrzeby uczestniczenia w takich kursach o jakie pytasz, a on też takich nie prowadzi. Więc potraktuj to jako inne myślenie o zdobywaniu wiedzy i inną ścieżkę. Za Brezyl: Wydaje mi się, że Brezyl chodziło o coś podobnego co mnie pisząc o sporcie. Sport weryfikuje, czy naprawdę rozumiesz psa i jeśli się sprawdzisz, to później te podstawy o które pytasz, jakoś tak same Ci przychodzą. Następnie sięgasz po książkę, czytasz i łapiesz się na "o kurcze, przecież ja to wszystko wiem, ja właśnie tak robiłam". Albo "ło matko, co za bzdury" ;) A do poduszki, polecam Ci ten artykuł: http://dogup.pl/treser-czy-psi-psycholog/
  4. Dance_macabre, OK, nieprecyzyjnie się wyraziłam, a nie chciałam znowu wysmarować wypracowania, co i tak średnio wyszło ;) Nikt nie zarzuca Pa-ttti że jest na początku drogi i chce się uczyć sama dla siebie. Bo to się chwali. Chodziło o kontekst. Jak ktoś przeczyta "jestem na kursie instruktorskim", no sorry ale tak wynika z nazwy tegoż, plus to co przytoczyłaś z posta nr 4, to włos się na głowie jeży i Boże uchowaj od takich szkoleniowców. A takich niestety u nas na morgi. W przeciwnym razie duzo mniej ludzi pytałoby na forum o porady, albo o dobre szkółki, jednocześnie opowiadając przypały jakie im się przydarzyły w szkółkach. Dużo mniej byłoby opinii typu "po co mam iść na szkolenie, skoro sam umiem więcej niż szkoleniowiec". Co do udzielanych rad, ja tam od początku wolę się uczyć dobrze i od mistrzów, niż najpierw byle jak, bo dopiero zaczynam. Brezyl, tak, dokładnie, o tę osobę mi chodziło, chociaż nie wiedziałam na jaki temat on tam konkretnie rozprawiał ;)
  5. Wiesz, to, że Pa-ttti dopiero stawia pierwsze kroki w dziedzinie szkolenia psów, zostało otwarcie powiedziane dopiero gdzieś pod koniec tej dyskusji. Wcześniej mogły to być wyłącznie nasze domniemania, wynikające z tego o co i jak są formułowane pytania, co wydało się dość dziwne. Osobiście, nigdy bym nie wpadła, żeby będąc na początku jakiejś drogi, zaczynać od kursu z "trener" w nazwie, tylko raczej z "dla początkujących" ;) Natomiast idąc na kurs "trener", oczekiwałabym, aby otoczenie traktowało mnie jak zaawansowanego i na takim poziomie się do mnie zwracało, tzn. nie tłumaczyło mi prawd objawionych językiem jak z elementarza ;) Wydaje mi się, że tak jest logiczniej. Najbardziej chore w tym wszystkim jest to, że kurs, który wnioskując z nazwy powinien być dla zaawansowanych, w celu poszerzenia wiedzy, konfrontacji z praktyką, wiedzą innych praktyków, w istocie jest skrajnie banalnym wstępem do edukacji kynologicznej, wybieranym przez osoby stawiające pierwsze kroki. Pa-ttti życzę, aby na chłodno wzięła sobie do serca nasze porady, nawet jesli chwilami nie były zbyt miłe oraz nabrała dystansu do tzw. "autorytetów", gdyż jest to dość powszechna technika manipulacji. Oraz żeby udało jej się znaleźć i wybrać na fajne semi praktyczne u zawodowców. Moim zdaniem, na kursikach mówi się o wielu metodach, stosowanych i u nas (wyjątek: kantary!), jednocześnie nie mówi się o wielu istotnych aspektach, choćby przy motywacji, natomiast obraz pracy różni się diametralnie, gdyż kursikowym wykładowcom brakuje praktyki i osiągnięć na poziomie zawodniczym. Tak jakby nie do końca rozumieli te metody oraz "jak działa pies, jakie są jego możliwości i jak to wszystko powinno wyglądać". Łatwo przy nich nabrać złych nawyków, które później trudno wyplenić. Jedyny wyjątek widziałam na kursiku u Silvia Lupus. Tam dobór kadry, poza jednym mężczyzną był bardzo OK i program też był bardziej rozbudowany.
  6. O tak, tok rozumowania przytoczony przez Brezyl, dużo bardziej do mnie przemawia. Ale powoli zaczynam rozumieć motywację ludzi, którzy się zgłaszają na kursiki. Bo co widzi początkujący, czytający program? - patrząc swoimi, początkującymi oczami: sporą dawkę teorii, połączonej z praktyką, podane w krótkim czasie. Czego chcieć więcej? ... Oby jak najwięcej ludzi miało takie podejście jak Pa-ttti: "idę na kurs dla trenerów / behawiorystów, żeby poznać podstawy w pigułce. Mam świadomość, że taki kurs, nie uczyni ze mnie trenera, nawet jak dostanę ładny dyplom". Doświadczony psiarz widzi, że ta teoria to jest wierzchołek góry lodowej, często po łebkach i nie zawsze zgodnie z prawdą. Tak samo jak patrząc na filmiki widzi, że obraz pracy jest na dość miernym poziomie. Dlatego uważam, że tego typu kursy powinny mieć inną nazwę, taką która nie wprowadzałaby ludzi w błąd, a zamiast tego jasno określała grupę docelową i poziom kwalifikacji swoich absolwentów.
  7. Znam jeden miot, w którym 1 suczka jest widocznie niższa niż reszta rodzeństwa i widocznie niższa niż moja Furia. Genetykę miałam bardzo dawno, ale coś mi świta, że może chodzić o określone rozłożenie alleli, np. takie, że u danego osobnika "spotykają się" same recesywne i tylko dlatego dana cecha ma szansę się uwidocznić. Jeśli u innego spotka się po 1 dominującym i 1 recesywnym - uwidoczni się cecha "skojarzona" z dominującym. Nie wiem czy to ma zastosowanie stricte do dziedziczenia wzrostu, bo różne cechy się różnie dziedziczą. Tak mi świta ze szkoły. A badałaś chłopaka? Co na to wet? Zetknęłam się też z opinią, że robaki hamują wzrost, np. giargia lamblia i kokcidia (jakkolwiek to się pisze). Są "wredne", trudno je wybić, na pewno nie jednorazowym, profilaktycznym odrobaczaniem i nie zawsze mogą dawać widoczne objawy. Obiło mi się też o uszy coś o jakichś zastrzykach, które można podawać do określonego wieku (w przeciwnym razie prowadzą do nieproporcjonalnego wzrostu kości, więc więcej szkody niż pożytku). Ale znowu - coś tam świta, więc najbezpieczniej pytać dobrego weta. Suplementów na wzrost, poza tymi co napisałam niestety nie znam.
  8. A u mnie wieś została nawrócona. Choć nie wszyscy wyprowadzają, to przynajmniej nie zadają głupich pytań, mimo że wielce z nimi nie gadałam, bo mi się zwyczajowo nie chce wdawać w small talk. A jak jadę autem w pola, to mi potem donoszą, ze widzieli, że byłam i że oni wiedzą po co, tzn. że byłyśmy tropić :D
  9. Rhodezianów, dogów niemieckich, owczarków, tak samo jak rotków, dobków, astków, bokserów, berneńczyków, wilczaków i innych niewymienionych również nie pakujemy w kantary - a więc nawet tych dużych, nawet jak ciągną i nawet jeśli są agresywne :) Jak tu trafiłam, to z założenia też miałam złe zdanie o poziomie tu piszących. Pomyliłam się. Kilka osób naprawdę wie co pisze, cieszę się, że choćby na forum miałam okazję je poznać, a każdy ich post czytam z dużą uwagą, bo wiele wnosi.
  10. Nabiał, w tym w szczególności gotowane (ale nie przegotowane) kozie mleko - ale bardzo ostrożnie, żeby nie wywołać biegunki. Tak mi radzono. Przy czym mnie radzili podawać od małego, nie wiem czy teraz już nie jest trochę późno. Zwłaszcza jak chodzi o wprowadzanie nabiału. Radę potraktuj ostrożnie - nie chcę Wam zaszkodzić. Generalnie ja raz podawałam, a dwa razy nie i częściej jogurt naturalny, biały ser niż kozie mleko ;) Furiek była najmniejsza z miotu i taka pozostała. Jak ją dość nieudolnie mierzyłam, była dokładnie w dolnej granicy suczego wzorca. Wagowo ma 20,5 - 21 kg. Jej gabaryty mają zaletę - dają mega szybkość. Z drugiej strony, ta sama zaleta staje się wadą, bo przy wypuszczeniu jej szybkość staje się niebezpieczna dla niej samej .... Tobie też o to chodziło pisząc o względach zdrowotnych? Masz mozliwość pogadania z jakimś ogarniętym wetem, który ma praktykę w psach sportowych?
  11. Innymi słowy: "chłyt małketingowy" :D Budowanie przewagi konkurencyjnej własnego hoteliku w oparciu o papierek, w oczach ludzi, których wiedza w przedmiotowej sprawie nie odbiega znacząco od jej własnej. Jeśli tylko na tym poprzestanie (I OBY!) to faktycznie, znikoma szkodliwość społeczna zarzucanego czynu. Jeden kiepski treser/behawiorysta w tę czy w tę świata nie zmieni. Gorzej jeśli faktycznie zacznie się brać za coś więcej. Ale są szanse, że to nie ona pacjenta, a pacjent ją wyleczy ... zębami ... z chorych pomysłów ;)
  12. Tyle, że przyznanie im racji byłoby równoznaczne z wyzbyciem się złudzeń ... np. o łatwej ścieżce szybkiej kariery w nowym zawodzie.
  13. Hmmm, Berek, ale jego nie dość że trzeba przeczytać, to jeszcze przetłumaczyć z zagranicznego, na nasze, a tu jest elementarny problem z czytaniem ze zrozumieniem po naszemu ;) Stąd prosty wniosek, że przyszły szkoleniowiec Pa-ttti 90% psów będzie pakować w kantary. Sorry, ale większość ludzi idzie do szkoleniowca dopiero jak spieprzy po całości i totalnie sobie nie radzi. Wracając do metod: znać a umieć zastosować, to 2 różne sprawy. Diabeł tkwi w szczegółach - po raz kolejny z resztą w tej dyskusji. To może lepiej najpierw wygooglować i poczytać, zanim się fachowca niesłusznie potraktuje jak laika. Poza tym jak tekst jest mądry, to mógłby sobie być choćby nawet na pudelku :D Nie do ziemi, tylko do klatki piersiowej, nie o ciągnięciu tylko o NIE ciągnięciu lecz chwyceniu i prowadzeniu. Porównywnie psów do ludzi nie jest zbyt trafne, tzn. antropomorfizowanie psów jest pomyłką, ale w tej sytuacji sprowadzenie człowieka do roli psa wydało mi się jedynym obrazowym rozwiązaniem, które może dotrzeć. Skoro artykuł i inne argumenty nie dotarły. Z resztą, zdaje się, że Clothier zaproponowała to samo: "Imagine if you were walking along with a similar contraption on your head. What might it feel like if your head was pulled sharply to the side with no warning? What if you were running? It's not hard to imagine how painful that might be. (And think what you like regarding anthropomorphizing - in this case, the anatomical responses are pretty much identical.)" Bo są miniaturowych rozmiarów?? Definitywnie ten sam. Nie ma innej opcji. Przypomina, czy nie przypomina - clue tematu są różnice w budowie anatomicznej głowy psa i konia. W artykule od Berek wołami o tym stoi. Nie na darmo ZKwP wymaga od przyszłych instruktorów znajomości anatomii i fizjologii psa. Niestety, ja również uważam, że w przypadku tak daleko posuniętego twardogłowia na jakąkolwiek resocjalizację jest już za późno. A Pa-ttti jest książkowym przykładem psychologicznych mechanizmów obronnych, opisywanych choćby przez P. Laustera w "Odwaga bycia sobą", tudzież wymarzonym materiałem do ćwiczenia praktyk z zakresu programowania neurolingwistycznego, uskutecznianych np. przez A. Batko. Pozostaje żywić nadzieję, że wątek ma wielu podczytujących, zainteresowanych zdobywaniem i poszerzaniem wiedzy. I że nasza pisanina ich ukierunkuje. Być laikiem to żaden wstyd. Każdy kiedyś zaczynał. Wstydem jest nie mieć racji i twardo trwać przy swoim, nie przyjmując żadnych logicznych argumentów.
  14. Idąc dalej tym tropem: jak silnie awersyjne musi być działanie kantara, że pies, który bez niego ciągnie jak parowóz, nagle pokornieje jak trusia? W tym artykule od Evel to było opisane... Pa-tti, zrób prosty eksperyment: dociśnij brodę do klatki piersiowej. Następnie poproś kogoś, aby położył Ci rękę na czubku głowy i jeszcze mocniej, tzn. na maksa dopchnął do klatki piersiowej. Miło? Wygodnie? Bezpiecznie? Następnie, niech ten ktoś trzymając Cię za włosy (nieustannie dopychając głowę do klatki piersiowej) zacznie Cię prowadzić w sobie wiadomym kierunku. Tak, trzymając za włosy na głowie dociśniętej do klaty (trzymając, ale nie ciągnąć). I co? Czy w takiej pozycji, z takim bólem / naciskiem będziesz się z nim szarpać, czy biernie podążać, aby tylko zminimalizować jakikolwiek, dodatkowy nacisk i niedogodność? Wracając do spaceru z psem, który tak niebotycznie ciągnie. Troszczysz się o swoje ręce, co Cie bolą, a pomyślałaś o tym psie? A wiesz jak maliniak potrafi pociągnąć ? :D A uwierz, że jest wyprowadzany kilka razy dziennie, nie mam powyrywanych rąk ani innych części ciała, ważę mniej niż 50 kg i nie używam kantara. My się dogadałyśmy. Ja ustalam zasady, a ona je respektuje i bardzo jej się to opłaca. Na koniec: nie zastanawia Cię, dlaczego ludzie którzy pracują z różnymi psami, na poziomie "nieco" wyższym niż siad-waruj, w tym także silnymi, wyrywnymi, pobudliwymi, ludzie co sięgają i po kolce i po OE sa tak bardzo, bardzo przeciwko kantarowi?
  15. OK, po kolei. Nie znam w Częstochowie, najbliżej w Krakowie i w Bielsku-Białej. Ale popytam i może po weekendzie będę coś więcej wiedzieć. Chyba że jesteś w stanie podjechać choćby raz do 1 z w/w. WIem, że to nie zastąpi regularnych treningów pod okiem szkoleniowca (a trudno wymagać regularnego jeżdżenia 2 x 150 km) , ale to mogłoby być cos jak drogowskaz, punkt wyjścia. W sprawie smakołyków - zgadamy się na PW, żeby nie robić zbytniego off-topu. Podrzucę Ci kilka pomysłów. Co do próbowania sił z polem i sarnami. W pole wyłącznie na lince i pamiętaj żeby ja mocno trzymać. Każda pogoń utrwala zły nawyk. Co do ćwiczeń - w nauce psa wykorzystuje się tzw. stopniowanie trudności, w tym stopniowe zwiększanie rozproszeń. Najpierw perfekcyjnie wypracowujesz pewne elementy w przestrzeni neutralnej, a dopiero później wychodzisz w coraz trudniejsze, tzn. obfitujące w rozproszenia. No i do ćwiczenia z psem należy podejść holistycznie. Podejście na zasadzie: mam tylko 1 problem, który chcę rozwiązać, poza tym wszystko jest OK - nie jest dobre. Ten artykuł fajnie to tłumaczy: http://dogup.pl/praca-na-caly-etat-czyli-czy-mozna-rozwiazac-tylko-jeden-problem-z-psem/ Przy okazji, śmiało możesz sobie poczytać inne. Co do łąki - zdecydowanie, w Waszym przypadku to jak strzał kulą w płot. Zainteresowałam się, bo wiem co, komu i w jakim przypadku pisałam, a na forum czasem zdarzają się różne przypały, więc chciałam mieć jasność :)
  16. To, że prowadzą warsztaty czy szkolenia, albo piszą książki, to jeszcze o niczym nie świadczy, już na pewno nie o ogarnięciu. Sądzę, że pytanie Berek miało na celu zweryfikowanie czy faktycznie są ogarnięci, czy tylko próbują się takimi jawić. My tu nie prowadzimy nagonki, a jak już, radzimy, tudzież, jeśli użyc bardziej górnolotnych sformułowań, prowadzimy kampanie edukacyjną :)
  17. Evel, jakieś "haszki" się wkradły w link - mi przynajmniej nie działał, więc wygooglowałam ten artykuł i wstawiam jeszcze raz. http://ciekawe.onet.pl/zwierzeta/artykuly/lepszy-niz-kolczatka,1,4954942,artykul.html Jakby co: google.pl, dalej: onet lepszy niż kolczatka i u mnie jest to 3-cia pozycja od góry.
  18. Za Berek: Mówi się też: "prawda w oczy kole". Natomiast "g*... prawda" ma to do siebie, że jest opakowana w ładny papierek. Tym ładniejszy, im większy shit kryje w środku ;) Zauważyłam też, że dobrzy szkoleniowcy mają stosunkowo słaby marketing. To tak z perspektywy mojego doświadczenia zawodowego w tej materii. Dzisiaj nadejszła wiekopomna chwiła: mam przeczytane AŻ 2 książki o psach. Nota bene nieprzypadkowe, tylko polecone. Wcześniej nic, żeby sobie do mózgu ciemnoty nie nakłaść. Kiedyś, jakieś 4 -5 lat temu, jak sięgnęłam po Fishera, to na tamten czas, tzn. stan mojej nie-wiedzy, też brzmiał przekonująco; na szczęście nigdy go nie skońćzyam ;) Kiedy dzisiaj czytam, jestem w stanie samodzielnie ocenić w czym autor ma rację, wychwycić coś co wzbudza moje wątpliwości, żeby dopytać madrzejszych, no i z punktu odrzucam głupoty. Zwracam uwagę na niuanse, które przesądzają o powodzeniu, a które wcześniej zupełnie bym pominęła - właśnie przez niewiedzę. Do demokracji trzeba dorosnąć i znać swoje miejsce w szeregu. Inaczej robi się farsa. Dziwię się, że dużo ludzi (co by nie robić personalnych wycieczek) woli wierzyć takim PR-owcom bez żadnych miarodajnych osiągnięć, którzy za pieniądze własne g*.... by spod siebie zjedli, a nie dowierzają osobom, które z dobrej woli udzielają porad za darmo, nie mając w tym żadnego wymiernego interesu.
  19. Kantarek jest narzędziem dla osób, które nie potrafią nauczyć psa pożądanego zachowania. To takie zamiatanie problemu pod dywan. Na filmikach WŁ można się napatrzeć na psy wsadzne w kantarek, mimo że wcale nie ma takiej potrzeby. Tylko widać prowadzący inaczej nie umie. Ciekawe, że jak się zdejmie kantar to pies z powrotem ciągnie. Noo, chyba że zamiast w kantar wpakuje się go w behawioralną smycz treningową :D Nie rozumiem, dlaczego ludzie tak się bronią przed kolcami a do kantara nie mają żadnych skrupułów. Pa-ttti, u nas na placu są o niebo trudniejsze psy, wszystkie normalnie funkcjonują, żaden nie nosi kantara, a kolce są używane tylko u niektórych, bo nie u wszystkich jest taka potrzeba. Jednocześnie, te psy, w rekach pozytywnych behawiorystów, tudzież przewodników spod ich reki, pewnie by trafiły pod igłę jako wypaczone i niereformowalne. Niestety przeryłam cały profil kumpeli i moje PW na fejsie i nie znalazłam tego linka do artykułu :( Edit: Miwako, ano tak, że przede wszystkim kontrola psychiczna. Ustalenie zasad, komunikacja czytelna dla psa. Oraz, a może przede wszystkim: PODEJŚCIE HOLISTYCZNE. Polecam przeczytać ten tekst: http://dogup.pl/praca-na-caly-etat-czyli-czy-mozna-rozwiazac-tylko-jeden-problem-z-psem/http://dogup.pl/praca-na-caly-etat-czyli-czy-mozna-rozwiazac-tylko-jeden-problem-z-psem/ Z resztą, piszesz że nie masz wiele doświadczenia, a tu proszę: sama masz dużego psa i sama znalazłaś na niego "patent". Pewnie przy okazji i pewnie nieświadomie sama w praktyce wypracowałaś to, o czym jest powyższy artykuł. Obserwując psa, robiąc tak jak czujesz, mając w głowie jasno sprecyzowane cele co chcesz osiągnąć i nie zastanawiając się nad teorią.
  20. Jeszcze co do "działa, więc dlaczego nie stosować": biały proszek na literę "A" też działa i to jeszcze jak! W jedną noc przyswajasz materiał z całego semestru i zdajesz egzam na bdb. Czy ktokolwiek normalny poleci stosowanie białego proszku na literę A? Nie wydaje mi się. ;)
  21. Idąc tym tokiem rozumowania, każdy pies powiedzmy powyżej 30kg powinien chodzić w kantarku, bo taki jak pociągnie to ręce ze stawow powyrywa ... Masakra!! Kiedyś czytałam fajny, mądry artykuł nt kantarka. Sprobuje znaleźć i wkleić.
  22. Harley, dokładnie tak. Lata siedzenia na placu. Najpierw robisz ze swoim psem a na innych tylko patrzysz, potem zaczynasz asystować i pomagać. W międzyczasie jakaś książka, jakieś semi, twórcza rozmowa z mądrzejszymi od siebie, jakieś starty, obrabianie psow znajomych. Długie lata. A po drugiej stronie ... kursik dający obietnicę zdobycia zawodu i wiedzy tajemnej w 3 weekendy ;) A człowiek to bardzo naiwna a zarazem leniwa istota, bardzo podatna na manipulacje i ze skłonnościami do wiary w cuda i zabobony. Ktoś minimalnie mniej leniwy, a przy tym bardzo pazerny na kasę wyczuł biznes i teraz odcina kupony.
  23. Myślałam o tym, żeby się tym NIE zajmować. Bo np. nie spełniam wymagań ZKwP. Skoro ktoś takie ustalił, to czemuś to ma slużyć. Szkolenie psów to naprawdę dużo więcej niż siad-waruj-podaj łapę. Dziwię się, że ludziom tak ciężko to pojąć.
  24. Akirka86, skąd jesteś? Najbardziej uniwersalna rada: idź do dobrego szkoleniowca, nie żadne coape, wesołe łapki ani canid , nic co prowadzą ich absolwenci. Najlepiej idź do kogoś, kto szkoli zawodników (OBI, IPO) lub sam jest jednym z czołowych polskich zawodników lub do kogoś kto zajmuje się ratownictwem. To są dyscypliny, które wymagaja ogromnej wiedzy i doświadczenia w temacie "jak działa pies". Poproś, żeby Ci pokazali jak skupiać uwagę psa na sobie i jak go motywować (tego konkretnego, Twojego). Poszłabym nawet w taki banał jak: proszę mi doradzić jakieś dobre smaczki, bo nie wiem z czego wybierać (u nas się jakoś utarło, że albo parówka, albo to co w okolicznym zoologicznym) ;) Poproś, żeby Ci pokazali na czym polega zabawa gryzakiem, zabawa w aportowanie i swoim fachowym okiem ocenili czy Twój pies za świat tego nie czuje, czy po prostu Ty coś źle robisz, więc to kwestia Twojej poprawy oraz czasu. Przećwicz w "sterylnych" placowych warunkach, a potem zwiększaj rozproszenia. Po tym co przeczytałam, uważam, że wychodząc w pola, na tym etapie niewiele podziałasz i to co Ci poradziłam, to najkrótsza droga. Z tą łąką, to wyobraź sobie, że to ja dałam taką poradę, tylko że to było na PW i do osoby o innym nicku, z psem w innym wieku, ściśle określonej rasy (pierwotnej), posiadanym od szczeniaka i w ściśle określonym przypadku, wynikającym z szeregu konkretnych uwarunkowań ... Nigdzie więcej nie spotkałam się z tego typu poradą. Możesz wkleić link gdzie to było, bo ciekawam? :) A wracając do naszych wcześniejszych dywagacji, to po przeczytaniu ostatnich stron stwierdzam, że chyba jednak te fuj głupie dupotrzymki owczarki mają więcej wspólnego z wyżłami, niż by się wielu osobom mogło wydawać ;) A i cytowane przeze mnie wcześniej zdanie Sowy jest kluczem: Sowa, ja się od początku z tym zgadzałam, tylko chciałam poczekać na konkretne przykłady od wyżlarzy. Czyli wyżełki tak jak owczarki zapoznajemy z otoczeniem, nagradzamy jedzonkiem, czasem nawet używamy klikera, uczymy bezwzględnego wykonywania komend, kontroli emocji (było coś w stylu "ma warować aż się wyciszy"), zdolności nauki przez naśladownictwo. Pojawiła się fajna myśl, że pies ma sobie zakodować, że w stanie skrajnego pobudzenia należy zawarować i tego od samego początku jest tego uczony. Czyli można na siebie nie najeżdżać i połączyc siły, żeby wypracować coś wspólnego, taki zbiór pomysłów, z których każdy zainteresowany z podobnym problemem będzie mógł czerpać i próbować we własnym zakresie :) To co, kto się podejmie, żeby to wszystko uporządkować i zebrać w całość ? ;) Ja się już dzisiaj naprodukowałam w innym wątku, a że się pochorowałam na dobre to drugi jest ponad moje siły. W skrócie, np. linka (do uniemożliwienia ewentualnego pościgu u psa ze złymi nawykami) + waruj (wcześniej wyuczone na sucho, tj. bez rozproszeń).
  25. Sowa, obawiam się, że nie, bo o motywacji już mieli na pierwszym zjeździe, a mniemam, że mówimy o tym samym kursie, zobacz sama: http://coape.pl/kurs-trenerski-dla-behawiorystow Nota bene o warowaniu też już było i będzie kontynuacja na kolejnym ;) Zmroziła mnie jeszcze cena tego kursu: 3850 zł :-o Za tę kasę można mieć mniej więcej 10 - 20 weekendów treningowych (każdy po 2 - 3 dni) z ilością od 4 do 10 indywidualnych wejść z psem na plac + obserwowanie i słuchanie rad nt pracy innych uczestników u naprawdę dobrego szkoleniowca. Nigdzie nie jest napisane, że za każdym razem trzeba być z tym samym psem. A można i tak, że na 1 semi zabiera się kilka psów. Tylko semi z OBI ze Szwedkami czy Norweżkami (sorry, nie wgłębiałam się) są wyraźnie droższe, bo kosztują po ok 1000 zł za 1 weekend. Tak czy siak - 3 weekendy ze Skandynawkami wychodzą za te same pieniądze co COAPE, a jakość o niebo wyższa. Co do wartości merytorycznej, choćby na przykładzie "waruj", obawiam się, że tu na forum Pa-ttti dostała nie dość że więcej porad, to jeszcze zwróciłyśmy jej uwagę na całe mnóstwo niuansów, jak to Cavecanem napisała: "diabeł tkwi w szczegółach". Pa-ttti, z psami agresywnymi nie nauczysz się pracować na tym kursie, pisałam Ci w wątku gdzie pytałaś o opinie. Oni mają wyraźnie w regulaminie, że psy agresywne nieprzystosowane do bycia w grupie nie będą dopuszczone do udziału ze względów bezpieczeństwa. Co do lękliwych i wycofanych - mimo że są ujęte w programie, to jeden zjazd to za mało. Praca z takimi psami to praca długofalowa i wymaga bardzo dużo wyczucia, które przychodzi w praktyce, o ile masz możliwość praktykowania pod okiem kogoś, kto będzie miał na Ciebie oko. W jeden zjazd to się nawet nie da dobrze omówić przyczyn i przejawów takich zachowań, nie mówiąc już o metodach pracy. Chyba że po łebkach ;) Praca z takimi psami polega na: trafnej ocenie co jest przyczyną oraz na sięgnięciu do "worka", pt.: "zbiór metod pracy z psem lękliwym / wycofanym". Poszczególne metody układa się w odpowiednią konfigurację, z tym ze nie na sucho na kartce, że na dolegliwość A jest metoda B, bo pies to nie automat. Najczęściej trzeba zastosować miks metod, ułożonych w odpowiedniej konfiguracji. Trzeba umieć ocenić, kiedy można przejść do następnego etapu pracy, bo jak się to zrobi za szybko, to tracisz to, co już wypracowałaś. Z moich prywatnych obserwacji wynika też, że pozytywni behawioryści mają tendencję do kwiecistej mowy w teorii, a w praktyce, do ciumkania i psiupsiania pieseczkowi, co tylko potęguje u psa stres. W praktyce, nie ma nic wspólnego z nazwijmy to metodą małych kroków w oswajaniu strachów. Żeby jeszcze bardziej Ci "zamieszać", w programie jest użycie kantarków i innych badziewi. U nas na placu, jak żyję, nigdy ich nie widziałam. A psy są różne, nie tylko do sportu. Zdarzają się ludzie, co trafiają na plac, bo sobie nie radzą, np. z agresją u psa, jest też suczka co kiedy przyszła była mega lękliwa i wycofana. Dzisiaj zapieprzają na placu, jakby miały motorki w tyłkach, wpatrzone w przewodników, a i w życiu codziennym jest lepiej niż OK. EDIT: Pa-ttti, tu masz link do grupy na fejsie "seminaria & zawody" : https://www.facebook.com/groups/410345642430814/?fref=ts Cóż, namnożyło się tego i nie wszystkie są super. Przed zapisaniem się, warto sprawdzić gdzie i kiedy dana osoba startowała i z jakimi wynikami. Jeśli ze slabymi albo nie startowała - lepiej sobie odpuścić. Jeśli wyniki z punktacją Ci niewiele mówią, to na stronie ZKwP poszukaj sobie regulaminy danych dyscyplin i zobacz jaki jest max punktów w danej kategorii. Sama lokata często o niczym nie świadczy, bo np. w klasyfikacji mozna mieć pierwsze m-ce a jednocześnie ocenę niedostateczną ;) Co do podstaw posłuszeństwa, przejrzyj regulamin BH, PT 1, OBI 0, zobacz jakie są ćwiczenia, pooglądaj filmiki jak to wygląda w praktyce i będziesz miała punkt odniesienia nt podstawowego posłuszeństwa.
×
×
  • Create New...