-
Posts
520 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Furie
-
Po czym zrobisz mu to przywołanie, a wówczas baba sobie przypomni, że to jednak jej pies ;) A tak w ogóle, to coś mi się zdaje, że jeszcze trochę, może nie za miesiąc, może nie za rok, ale prędzej czy później i tak będziesz mieć takiego wiewióra. Ja też się kiedyś zapierałam, że nigdy, a teraz mi tu śpi taka jedna z głową na kolanach :D
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Nie wiem jakiego masz psa, ani co wiesz o sporcie, bo Cię nie znam. Teraz będę wiedzieć. Dzięki :) Zgadzam się z tym środkowym zdaniem. W kwestii wypracowania odwołania psa opisanego przez Harley oraz problemów opisujących trudność rasy, również jesteśmy zgodne. Tylko moim zdaniem, w przypadku tej i każdej innej bardzo pobudliwej i szybkiej rasy, problem może się zacząć zanim przewodnik zdąży zawołać, więc to, że ktoś dmucha na zimne nie znaczy, że ma nie zrobione przywołanie. O to mi chodziło. A Twój post odebrałam jako personalną wycieczkę, z której nie wynikało że siedzisz w sporcie, stąd przydługi wywód. Być może faktycznie to ja zboczyłam, a być może się minęłyśmy w odbiorze. Z mojej strony: niczyja wina ani zła wola, raczej normalka na forum ;)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Przepraszam, nieumyślne przeoczenie ;) I słusznie, bo nie oczekuję, że zaczniesz tym żyć ;) Nie nazwałabym tego problemem z odwołaniem, a raczej świadomością reaktywności i szybkości, wyobraźnią co się potencjalnie może wydarzyć, np. jeśli mój pies nie zawróci najpóźniej na "A" od FuriA, tylko kilka sekund później i wystraszy dzieciaka, mimo że wcale do niego nie dobiegnie, bo zawróci, albo zmusi rowerzystę do awaryjnego hamowania, bo akurat będzie do mnie gnać na pełnym speedzie, jak to ma w zwyczaju. Albo to ja nawalę i spóźnię się z timingiem, bo nie zauważę czegoś, co zaintryguje pieseczka i pieseczek najpierw pobiegnie, potem usłyszy, a potem się jeszcze chwilę zawaha, dalej biegnąc i dopiero po chwili zawróci. Przy szybkości mali, taka chwila- chwila jest za długa. Dla mnie to jest niedopuszczalne, bo co to ma Kowlaskiego obchodzić, że mali są szybkie. Generalnie wszystko zmierza do reaktywności, o której słusznie wspominasz i dlatego przy temperamencie i "szybkości" hovka rzecz się miała inaczej. Jest jeszcze istotna kwestia "włącz" / "wyłącz", czyli trybu pracy i trybu swobodnej eksploracji otoczenia. Mając mali w trybie swobodnej eksploracji otoczenia dużo łatwiej się spóźnić z timingiem, niż w trybie pracy, kiedy pies de facto czeka na to, co mu każesz wykonać. Pod ostatnim cytatem wyjaśnię tryb pracy. Ma się jak zima do lata, albo piernik do wiatraka (jak kto woli). Dlatego, że na placu pracujesz w trybie pracy, czyli na tzw. pełnym "włącz", a na spacerze zwyczajowo jest się w "wyłącz" i rób co chcesz, co oczywiście nie oznacza, że psu wolno mieć uszy w d..pie, bo też nie. W treningu posłuszeństwa, jeśli reaktywny pies typu mali Ci się faktycznie włączy na full (co też wymaga wypracowania, aby włączał się wszędzie, niezależnie od rozproszeń, a nie tylko na swoim własnym i dobrze znanym placu), jest tak skoncentrowany na przewodniku, że ślepy i głuchy na otoczenie. Dlatego np. na imprezie masowej, po wprowadzeniu psa w tryb pracy (bo robiłam pokaz, za kasę dla bezdomniaków, a zarazem trening w rozproszeniach) spokojnie zrobię przywołanie z odłożenia. Inny przykład: spuszczam psa w parku, chwilę odbawiam piłką, robię kawałek chodzenia, odbawiam i zwalniam do zabawy z innymi psami. Po chwili przywołuję, centralnie z zabawy i natychmiast mam psa przy sobie. Zwróć uwagę co zrobiłam chwilę wcześniej, zanim zwolniłam psa do ganiania. To był raz, jak chciałam sprawdzić psa. Generalnie unikam "wynoszenia placu" na spacer. Wtedy chciałam sobie sprawdzić. Na treningu obrony, pobudzenie jest o niebo wyższe niż na posłuszeństwie, a pies jest sfokusowany na pozorancie. I tu np. odwołanie do nogi po oszczekaniu w namiocie, jest o wiele trudniejsze niż przywołanie (czy to proste, czy do nogi) w posłuszeństwie, właśnie z racji pobudzenia i fokusu na pozoranta. Jednocześnie, jest o tyle łatwe, że przewidywalne i schematyczne. To jest pewien ciąg, schemat, zawsze taki sam. I system zero-jedynkowy (wykonasz - dostaniesz ugryźć, nie wykonasz - zapomnij). No i pies w trybie pracy. Podobnie jest z nauką rewirów. Oczywiście pies się tego uczy tym szybciej, im mniej błędów po drodze popełnia przewodnik. Puszczania - akurat u nas były najprostsze. Jeżeli coś z tego co napisałam jest niejasne a Cię interesuje, pytaj śmiało, chętnie odpowiem. Zwłaszcza że już się nieraz przekonałam, że intencja piszącego nie zawsze jest tak samo odebrana przez czytającego ;)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
A_niusia, tego typu opis rasy, jak przytoczyłaś wspominając o swojej stronie, czy o tej wystawie, to jest mój ulubiony typ story!! Dawaj linka, choćby na PW. Nic mi to nie robi, czy strona jest dopracowana czy nie, nie mam zamiaru jej oceniać, interesuje mnie wyłącznie opis gordonów widzianych Twoimi oczami :) Nie mam pojęcia o tych psach, poza jednym, że na tu i teraz nie jest to rasa dla mnie, ale wydały mi się na tyle temperamentne, a przez to intrygujące, że chętnie przeczytam coś fajnego. Cavecanem, dziękuję za ketle ! Clavia, jak tylko uda mi się sklecić coś od siebie o hovku :) Nie chciałabym zakładać wątku nie dając nic twórczego od siebie. Sowa, ten szwankujący przełącznik "włącz" / "wyłącz" - to jest temat rzeka :) Dog123, moim zdaniem, w kwestii skutecznego przywołania pies psu nie równy. W wielu sytuacjach hovawarta spokojnie spuszczałam ze smyczy i było OK, ładnie wracał. Maliniaka w takich samych sytuacjach nie spuszczę, bo obawiam się że może być różnie, a ryzyko jest za duże żeby się przekonywać. Hovawarta miałam wcześniej, więc automatycznie, wtedy mniej wiedziałam, mniej umiałam. To tak w mega skrócie ;) EDIT: Dog123, piję do Twojego posta z godziny około 10. Z tym drugim, że nie ma co oceniać trudności wychowania psa danej rasy przez pryzmat 1 osoby i 1 nieumiejętnego odwołania, to się zgadzam. Jednocześnie kumam do miała na myśli Harley i dziwię się, że tamten maliniak przy okazji bycia puszczonym luzem, nie miał jeszcze 5 innych "spraw do załatwienia" po drodze, a zadowolił się wyłącznie jej suczką ;)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Myślałam, żeby przy wolniejszej chwili opisać hovawarta, bo to trochę bardziej adekwatne do ewentualnego spektrum zainteresowań człowieka, który szuka rasy poprzez przeglądanie postów na forum. W tym kontekście i dla w/w grupy docelowej, na temat maliny, z mojej strony: ODRADZAM i koniec tematu ;) Jeśli kogoś to bardziej zainteresuje - zapraszam na priva. Nie, nie uważam że po jednym psie danej rasy można powiedzieć jaka jest cała rasa. Mogłam dodać "(...) jak widzi rasę z perspektywy własnych obserwacji na temat własnego psa, a więc zakładając dużą dozę subiektywizmu osądu i wielkość badanej próby w ilości szczątkowej" ;) Uznałam to za dość oczywiste, zwłaszcza, że było już o tym pisane. No i zapodałam pomysł, żeby przekierować dyskusję na inne tory. Jeśli komuś się nie chce tworzyć wypracowania, to może link do jakiegoś artykuły z krótkim komentarzem z czym się zgadza, a z czym nie. Sowo, z perspektywy Twojego doświadczenia i znajomości różnych ras, to co proponujesz byłoby i ciekawe i konstruktywne. Z mojej strony niezbyt, bo za mało wiem o innych rasach. Poza tym jak znam forumowe klimaty, sympatie i antypatie, pewnie zaraz ktoś by się poczuł urażony, innego by wyśmiali że głupi i się nie zna, a psa o którym pisze to może przez dziurkę od klucza oglądał. Ale spróbować zawsze można :) Cavecanem, jakie problemy przez pryzmat posiadanej przez Ciebie wiedzy sprawiają ketle? Ja w swoim życiu widziałam tylko jednego, w doświadczonych i pracujących rękach, konkretnie na zawodach z tropienia sportowego. Więc jedyne co mogę powiedzieć, to że podobał mi się obraz pracy tego psa i pies wizualnie. FredziaFredzia, super! Chętnie przeczytam. Lubię się dowiadywać nowych rzeczy :)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
A co powiecie na taki pomysł, gdyby każda/-y kto tu pisze / zagląda, a ma psa określonej rasy, scharakteryzował pokrótce tę rasę (tak jak ją widzi) i jaki typ człowieka - właściciela najbardziej pasuje do takiego psa? Plus jakieś przestrogi, z czym się trzeba liczyć, na co uważać, ile ruchu i jakiego rodzaju taki pies potrzebuje. Bez przygadywania sobie, bez licytowania? Fajny poradnik mógłby się z tego zrobić :)
- 15718 replies
-
- 1
-
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
projekt hotelu- pytania czysto techniczne
Furie replied to iskra_wroc's topic in Podróże i wypoczynek
Pa-ttti, mi się puszczanie psów na wspólne zabawy też podobało, ale do czasu ;) Teraz nie pozwalam. Uważam że może mieć tyle samo plusów co minusów, a punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Zależy od tego jakiego masz psa, do czego, tzn. czy go szkolisz pod zawody lub użytkowo, na ile ufasz prowadzącemu oraz jaką ingerencję w zachowanie swojego psa dopuszczasz ze strony osób trzecich, np. kiedy psy się za bardzo rozochocą w zabawie. Ja nie dopuszczam żadnej, bo od wszelkich korekt (nawet słownych) jestem ja i wyłącznie ja. Moja suka nie jest agresywna, lubi się bawić z psami, ale jednocześnie każda zabawa musi się odbywać na jej zasadach. Ma tendencje do ustawiania psów, zaganiania, kłapania. Więc gdyby moja suka trafiła na psa Harley i miałyby być zastosowane moje zasady (zakaz korekt), to pies Harley mógłby na tym ucierpieć. Co byłoby bardzo nie w porządku wobec tego psa oraz Harley jako właścicielki. Także niektórych racji niektórych właścicieli i ich psów pogodzić się nie da. Wniosek - hotel idealny powinien być elastyczny i dostosowywać się do oczekiwań danego klienta. Oczywiście pod warunkiem, że te oczekiwania nie godzą w komfort i bezpieczeństwo innych. -
Trudno poradzić na odległość, jak się nie widzi psa, bo tak w ciemno - opcji może być od groma. Więc chyba najlepszą opcją jest udać się do weta i zrobić psu badania, typu krew, mocz, żeby sprawdzić czy organizm jest odwodniony czy nie. Pies na gotowanym jedzeniu na pewno ma mniejsze zapotrzebowanie na wodę niż na suchej karmie. Nie jesteś z psem 24 h, kresek na misce z wodą dla oznaczenia poziomu wyjściowego też raczej nie robisz - może akurat pies pije tyle ile potrzebuje, tylko Tobie ciężko zauważyć? (też mam takie dni, że mi się wydaje że pod moją nieobecność Furia praktycznie nie piła). Pies zwyczajowo zjada "do czysta" jak dostanie miskę, ale o piciu wody już bym tego nie powiedziała ;) Raczej podchodzi wtedy, kiedy chce. Pies ze schroniska - świeżutkiej wody z eleganckich miseczek na pewno nie pił, tylko raczej "starszawą", odstaną, pewnie z wiadra. Piszesz, że u teściów pije z oczka wodnego, czyli właśnie taką ... jakiej nikt z nas sam by się nie napił ;) Nie wiem jaką wodę podajesz psu w domu, czy świeżą z kranu (i jaka jest jej jakość, twarda, miękka, itp., itd.), czy przegotowaną, czy niegazowaną z butelki. Może w tym kierunku należałoby pójść i zmienić rodzaj podawanej wody, np. nalać i odstawić na dobę aby się "odstała"? Pewności nie mam, trochę gdybam. Na pewno, jeśli masz wątpliwości, wizyta u weterynarza z opcją badań powinna pomóc Ci je rozwiać. Acha, parówka to nie jest to, co pies powinien dostawać jako pokarm. Parówka (o ile psu nie szkodzi, nie wywołuje biegunki) fajnie się sprawdza jako nagródka treningowa (czyli coś, co dajemy w stosunkowo małej ilości jako bonus).
-
Życzę Ci powodzenia w utarczkach z tymi ludźmi i 3mamy z Furią kciuki!! :) Oby się okazało, że ciąży nie ma, a gdyby było inaczej, to oby Wam się udało wyperswadować to, co będzie najlepsze dla suczki. Piszesz, że jesteś młoda, ale wydaje mi się że bardzo rozsądna i to bardzo dobrze, że szukasz porady zawczasu, bo potem, jakby się jednak ciąża potwierdziła, dni będą płynąć bardzo szybko. Błędy, np. co do wyboru domów się zdarzają nawet najlepszym, a nie myli się tylko ten, kto nic nie robi, więc mam nadzieję, że nie masz do siebie pretensji. Następnym razem na pewno będziesz bardziej dociekliwa i podejrzliwa. Trzymaj się ciepło i jak będziesz miała ochotę, to daj znać co tam z suczką
-
projekt hotelu- pytania czysto techniczne
Furie replied to iskra_wroc's topic in Podróże i wypoczynek
Rozumiem Cię i też mam właśnie na tapecie zmianę hoteliku, bo nam się nasze "wyzwnawane poglądy" zaczęły zbyt mocno rozmijać ;) Na szczęście alternatywa już jest wybrana, pozostaje się umówić i pojechać dogadać szczegóły zanim faktycznie będę musiała podrzucić Furię. A skąd Ty jesteś Harley? Może przez forum albo realnych znajomych znajomych udałoby się wyszukać dla Ciebie coś odpowiedniego i sprawdzonego? -
Na takiej podstawie, że nie wywiązali się z postanowienia umowy adopcyjnej mówiącego nie zapobieganiu rozrodowi. A z tego co pamiętam (ale moge się mylić) za niewywiązanie się groziło rozwiązanie umowy a więc w praktyce, odebranie suczki (chocby czysto teoretycznie). A Ty jesteś ugodowa, nie chcesz im suczki odbierać, ale na tej podstawie (niewywiązanie się z pierwotnej umowy), jako kompromis (zostawiasz im suczkę) oczekujesz podpisania aneksu / nowej umowy. Acha, skoro są młodzi, prości i mieszkacie w zaścianku (ja też, tak przy okazji), to może jeszcze argument społecznego obciachu będzie pomocny? Że wokół tego psa zrobi się zadyma, prasa się zleci, bo same powiadomicie (na pewno macie jakiś lokalny tygodnik, co to piszą o wszystkich lokalnych plotach i aferach), wszyscy ich będą palcami wytykać, że to ci, co afera z suczką u nich była? Więc lepiej aby szybciutko i po cichu rozwiązać problem i nikt o niczym się nie dowie :D Generalnie to wszystkie argumenty by trzeba pozbierać do kupy, co im powiedzieć, w jakiej kolejności. Jak i czym nastraszyć (koszty cesarki, szczepienia, odrobaczenia, żywienia, zagrożenie zdrowia i życia suczki - za duże płody, wysiłek i robota - bo przy szczeniakach się trzeba napracować, brak zarobku czyli kasy za sprzedaż szczeniąt - bo to by wynikało z aneksu / nowej umowy, konsekwencje społeczne i obciach - bo to ci od afery z suczką).... Więc czy naprawdę nie byłoby wszystkim lżej gdyby zrobić tę aborcję? No i jeszcze ten argument o zastrzyku - wydaje się byc bardzo humanitarnym rozwiązaniem. Może nawet mogłabys sprawdzić koszty tego zastrzyku i im zaproponować, że to Ty za niego zapłacisz? Acha, ale co do ewentualnego straszenia, to polecam aby to zrobił ktoś ze starszych znajomych. Mnie osobiście by to rozsierdziło do czerwoności, gdyby mi nastolatka machała szabelką przed nosem i dyktowała warunki. Oczywiście bez obrazy dla Ciebie.
-
Ojjj, to żeście mnie rozczarowały ;) [żarcik] Ja tu patrzę w googlu, że jest wątek założony i już się ucieszyłam. A akurat się przymierzam, tzn. miałam zamawiać Wolfsblut Range Lamb, a się dowiedziałam o tym Marpie, że niby lepszy. Poczytam składy, bo póki co tylko słyszałam, poszukam po innych forach i jeśli się zdecyduję, a nie zapomnę, to dam tu znać :)
-
A dla mnie wrzucanie do jednego worka ON-ków, choćby samych w sobie, bo na szczęście jest jeszcze coś takiego jak ON-y z linii użytkowych i one się diametralnie różnią od eksterierów. Nawet wyglądem, o temperamencie nie wspominając.
-
A w jaki sposób chciałabyś tę aktywność zmierzyć? Bo w sumie każdy z nich został stworzony do czegoś innego, w czymś innym się spełnia i na pewno żadnemu z nich nie wystarczy do szczęścia sam spacer, choćby trwał i dwie godziny ;)
-
projekt hotelu- pytania czysto techniczne
Furie replied to iskra_wroc's topic in Podróże i wypoczynek
Nie ma za co :) Oczywiście, że lepiej dmuchać na zimne! Ja to napisałam z założeniem mam jako taką możliwość aby zweryfikować jegomościa, czy faktycznie się zna, czy tylko tak gada, a nie wierzyć wyłącznie deklaracjom. Jednocześnie to jest moja potrzeba, wynikająca z posiadania określonego psa. Tym niemniej, jeśli miałabym radzić innym nie skreślałabym hotelików, które otwarcie deklarują że nie biorą agresywnych. Bo raz że szczerość bardzo dobrze świadczy o człowieku, o jego trzeźwej ocenie, o świadomym doborze hotelowanych psów, o trosce o bezpieczeństwo no i przede wszystkim nie każdy ma agresywnego psa (albo uchodzącego za agresywnego), więc nie każdemu będzie to do czegokolwiek potrzebne. Zachowanie pełnego bezpieczeństwa przy braniu agresywnych psów i komfortu wszystkich, to już w ogóle bezdyskusyjne więc faktycznie lepiej się z motyką na słońce nie porywać. -
Wiadome. We wszystkim jest potrzebny zdrowy umiar. Znam takich co z treningu jednej dyscypliny gnają na trening innej, między wejściami ćwiczą sztuczki z posłuszeństwa i do tego jeszcze ileś spacerów. I to jest moim zdaniem chore przegięcie w drugą stronę. Czi_czi dobrze napisała, że ruch ruchowi nie równy. I nie da się tego zmierzyć z zegarkiem w ręku. Zalezy od psa i od rodzaju ruchu. Moja jest np. wykończona po 1 wejściu na trening posłuszeństwa i 2 wejściach na obronę. Całość pracy / dzień nie przekracza 40 minut, spacery tego dnia (wraz z rozgrzewkami przed i rozprężeniem po wejściu na plac) to jakby pozbierać do kupy - może 45 minut się nazbiera, a pies wykończony jakby maraton zrobił. Cały dzień mogłabym z nią łazić po lasach, a na końcu i tak miałaby więcej energii. Czyli kwestia rodzaju ruchu, pobudzenia i emocji jakie mu towarzyszą. Tak samo spacer - zupełnie inaczej działa godzinny spacer w znajomym lesie, a godzinny spacer w wielkim mieście.
-
Co do zabaw z innymi psami, poradziłabym ostrożność. Tzn. nie rezygnować, ALE świadomie dobierać towarzystwo. Bardzo opanowane, łagodne, spokojne psy. Najlepiej psy znajomych, którm ufasz, bo generalnie ludzie lubią ściemniać, mają w d... albo bywa że sami nie znają dobrze własnych psów. Może niekoniecznie od razu zabawa i puszczenie na żywioł, a coś na kształt spacerów równoległych. Coby się Twoja obyła z obecnością innego psa i że nic jej nie grozi. My tak robimy z sąsiadką i naszymi psami. Jej suczka jest ciekawa mojej, ale się ewidentnie boi i jeży na każdy gwałtowniejszy ruch mojej i kłapie zębami. No to my sobie stajemy na dróżce i gadamy w bezpiecznej odległości, albo idziemy kawałek razem, psy blisko siebie ale bez możliwości kontaktu. I się rozchodzimy. I następnego dnia to samo. Nie wiesz jeszcze co "siedzi" w głowie Twojego psa, czy się nadmiernie ekscytuje, jak pisze Filodendron, czy może chciałaby, ale ma słaby socjal i "nadrabia miną", bo niezbyt wie co ją czeka. My też nie wiemy, bo nie znamy, nie widzimy. Więc pomału. Nie rezygnuj, ale nie idź na żywioł i nie z obcymi psami. I przede wszystkim, na pierwszym miejscu Ty, a nie inne psy. Nie może być tak, że dla Twojego psa jesteś nudziarą, która tylko zawadza na drugim końcu smyczy ;) Co do zabawy, że się szybko nudzi - kwestia JAK się z nią bawisz. Pies nie wie sam z siebie, że np. przynoszenie Ci wyrzucanych przedmiotów jest fajne. Musisz mu to pokazać. Np. wyrzucasz i uciekasz wołając i zachęcając, jak przybiegnie chwalisz, nigdy nie wyrywasz psu zabawki, ale możesz się nią delikatnie poprzeciągać na boki, puścić, znowu kawałek odbiec wołając, znowu poprzeciągać, drugą zabawką albo żarciem zachęcić do puszczenia pierwszej, a następnie wyrzucić tę drugą, schować tę pierwszą. Ot, taki przykład pierwszy z brzegu. Ganianie jakiejkolwiek zwierzyny jest złe.
-
Zgadza się, osobiście uważam, że na posiadanie psa powinien być egzamin a'la na prawo jazdy, co to najpierw trzeba iść i się czegoś nauczyć. Tyle że takie coś nie istnieje, więc pozostaje edukować i radzić. Ja mojego pierwszego psa wybierałam tak, że wrzuciłam jakiś internetowy katalog ras i jechałam sztuka po sztuce. Czytałam o charakterze i patrzyłam na fotki, żeby był sweet :D A charakter chciałam właśnie taki idealistyczny, co to do swoich będzie kochany, ale domu przypilnuje i jeszcze obroni :D No i wybór padł na hovawarta. To był świetny pies, ale ... naprawdę dużo czasu poświęciłam na czytanie o rasie przed decyzją, także błotka i bluzgów na forach rasy (żeby się dowiedzieć jakie rasa ma problemy, czego się wystrzegać), analizowałam to wszystko, przyłożyłam się do wyboru hodowli, a następnie bardzo dużo włożyłam w wychowanie tego psa, spędzanie z nim czasu, szkolenie. Generalnie całe życie zmieniło się o 180 stopni. Więc jak dla mnie to jest punkt wyjścia: rachunek sumienia, co jest się w stanie zmienić w swoim życiu, poświęcić, zrezygnować, przymknąć oko, zaakceptować. I to dotyczy wszystkich domowników. Bo nie ma opcji, że pies się wpisze w dotychczasowe życie, pozostawiając je bez większych zmian. Jeśli na etapie robienia "rachunku sumienia" już coś jest nie tak, to lepiej sobie odpuścić posiadanie psa, albo przynajmniej poczekać na lepszy moment. Pies to nie jest ozdoba ogrodu ani mebel, a do tego szczeka, brudzi, kłaczy, choruje, może sprawiać problemy wychowawcze- każdy, niezależnie od rasy. Z drugiej strony, skreślać ludzi z punktu też nie ma co, bo a nóż wyciągną wnioski i okażą się fajnymi przewodnikami.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
TyŚka, a czy jesteś w stanie podjąć się znalezienia domów dla tych szczeniąt? Taka opcja, że szczenięta pozostają u nich do 7 - 8 tyg. życia przy suce, ale oni zrzekają się do tych szczeniąt wszelkich praw (pisemnie, w drodze umowy lub aneksu do umowy adpocyjnej i w oparciu o nią)? Jednocześnie, że te szczenięta nie będą przedmiotem sprzedaży, a więc korzyści majątkowych dla tych ludzi, które za pewne zwietrzyli? Ponadto, ponieważ suczka - matka jest z adopcji, że każdy nowy właściciel tez podpisze umowę, ze zobowiązaniem do sterylki? Z jednoczesnymi sankcjami za niewywiązanie się (w tym także za ewentualną wpadkę ewentualnych suczek), w postaci kary finansowej, np. 1000 zł na rzecz wskazanej organizacji pro-zwierzęcej - za wpadkę / odebraniem suczki / pieska - za brak sterylki w określonym terminie? Osobiście, na Twoim m-cu nie próbowałabym negocjować z tymi ludźmi samodzielnie, a poprosić o pomoc kogoś starszego z organizacji prozwierzęcej. Ty jesteś OK, działasz OK, argumenty masz OK, ale jak piszesz - jesteś jeszcze młoda. Myslę sobie, że ludzka mentalność jest taka, że większym autorytetem jednak będzie ktoś starszy, a zwłaszcza z szyldem organizacji, legitymacją, wysoką funkcją. To absolutnie nie jest Twoja wina - nie chciałabym abyś to co napisałam odebrała jako krytykę.
-
projekt hotelu- pytania czysto techniczne
Furie replied to iskra_wroc's topic in Podróże i wypoczynek
Ciekawy temat zapodałaś. Dziwię się że pustki. Z mojej strony, czym się kieruję, co jest dla mnie ważne: 1. Rekomendacje osób, które znam z tzw. real life i mamy podobną optykę patrzenia, tzn. są dla mnie wiarygodni. 2. Moja osobista znajomość z właścicielem hoteliku - np. przed zostawieniem psa - pobyć trochę dłużej, pogadać na różne tematy, wyrobić sobie pogląd o tej osobie, o jej poziomie, o standardzie w jakim żyje (może być skromnie, ale ma być czysto), czy jest zadbana, zobaczyć jakie są jej własne psy. Np. do mojego hoteliku, zanim się poznaliśmy, zadzwoniłam, przedstawiłam się i powiedziałam, że uważam, że powinniśmy się poznać, bo to i tamto. 3. Biznes & pasja - preferuję ludzi, którzy kochają to co robią i widać że to jest szczere a nie wyłącznie dla PR-u. Z drugiej strony nie przemawiają do mnie "miłośnicy - fanatycy". Dla mnie psi hotel to jest biznes, na którym człowiek chce zarobić, więc omijam miejsca, gdzie uważam że jest za tanio. Poza tym ktoś kto jest dobry też się ceni, nie tylko w tej branży i dla mnie to jest OK. 4. Psy fundacyjne, bezdomniaki - wolę hotele, w których stanowią mniejszość lub nie ma ich wcale, a to dlatego, że mój pies jest psem komercyjnym i kiedy szukam mu hotelu, to zależy mi tylko na moim psie, a nie na zbawianiu świata. Poza tym fundacyjne z reguły wymagają więcej czasu, więcej pracy, czyli z automatu mniej czasu dla mojego psa. Uważam, że nie da się być od wszystkiego. Albo hotel się nastawia na komercję, albo na działalność charytatywną (bo stawki dla psów fundacyjnych są raczej skromne), ew. działalność charytatywna stanowi margines. 5. Wiedza i doświadczenie, a więc kompetencje prowadzącego. Fajnie jeśli równolegle zajmuje się szkoleniem psów, ale jednocześnie omijam wszelkich wyznawców "jedynej słusznej metody" (czy to "pozytywna" czy to awersyjna). Jednocześnie - ja osobiście nie pozwalam zajmować się wychowaniem i szkoleniem mojego psa. Doświadczenie w szkoleniu ma służyć wyłącznie temu, aby człowiek był świadom tego co czyni, a nie że "ja z tym psem nic nie robiłem", a pies pokazuje coś zupełnie innego. 6. Przyjmowanie psów agresywnych - ja jestem zwolenniczką, bo to dla mnie sygnał, że człowiek ma większe pojęcie, a i mam psa który potrafi kłapnąć zębami - nie po złości, ale ostrzegawczo. Pod warunkiem spełnienia punktu 7. 7. Warunki BHP - położenie kojców względem wybiegu - idealnie jeśli psy puszczone na wybieg nie mają możliwości kontaktu przez kraty z innymi psami. Poza tym - aby nie miały możliwości zwiać. A to się niestety zdarza, miałam nawet u siebie tymczasa, który nawiał z hotelu. 8. Standard i wrażenie ogólne - wszystko nowe, lub odnowione, dobrze utrzymane, czyste, zero brudu, smrodu, powierzchnie łatwo zmywalne. Gówienka z wybiegu sprzatane na bieżąco. Fajnie jak jest dużo ładnie utrzymanej trawy i nie ma żadnych rzeczy, którymi pies może sobie zrobić krzywdę. 9. Gotowość do spełnienia moich warunków specjalnych: moja karma, moje suple, we właściwej ilości i odpowiednich porach, karmienie wyłącznie po bieganiu oraz najważniejsze: moja klatka wstawiona do chaty, w takim m-cu że pies ma ciepło i nie jest w przeciągu, ale ma spokój, nie jest gdzieś w przejściu, gdzie ciągle ktoś się kręci. Pies nie uczestniczy w życiu domowników, tzn. ma siedzieć w klatce, a nie chodzić po chacie, co rodziłoby zbyt duże ryzyko ingerencji w moje wychowanie, które z racji uprawianej dyscypliny sportu i predyspozycji psa jest dość specyficzne. Czyli generalnie - gorzej jak z dzieckiem ;) -
Więcej wiary! Temat jest do ogarnięcia! Tylko wymaga sporo dyscypliny. Moja bardzo ruchliwa Furia też spedza caly dzien mojej pracy sama. Moze udałoby Ci się zakombinować z urlopem ew. L4 i wykorzystać ten czas na ogarnięcie klatki i przyzwyczajenie psa do zostawania samemu? Ja pierwsze 7 dni po przywiezieniu szczeniaka miałam wolne, ale nie siedzialam z psem, tylko specjalnie go izolowałam, żeby sie przyzwyczajał, a ja miałam wszystko pod kontrolą. 2gi tydzień jeździłam do pracy na 4 godziny. Przed pracą dosc długi, intensywny spacer z bieganiem, ganianiem piłki, ćwiczeniem posluszeństwa (męczy szare komórki), w chacie zabawka typu kong, do napełniania jedzeniem + wcześniej przećwiczona klatka. Spróbuj. A wybierając mieszkanie-patrz pod kątem psa, latwe do sprzątania i oporne na niszczenie, takie minimalistyczne. 3mam kciuki!
-
Dziękuję Wszystkim za odpowiedzi na kwestie, które poruszałam! Ledwie nadążyłam z czytaniem, więc z odpowiedziami jestem tym bardziej zapóźniona. Powstała nam tu bardzo fajna wymiana ciekawych doświadczeń :)
-
Hmmm, a może po prostu niewzruszenie iść dalej ? Ten artykuł o burzy merytorycznie niezbyt do mnie przemawia. BlackSheWolf, czy masz możliwość skorzystania z porady dobrego trenera? Ale nie behawiorysty, tylko właśnie dobrego trenera. Nie ze "szkoły bez kolców" czy innego zadeklarowanego pozytywisty, ani nie z tzw. "starej policyjnej szkoły kolczatkowej", tylko z kogoś, kto zna całe spektrum metod i ma to wyczucie, kiedy po którą sięgnąć, jak płynnie przejść od korekty do wzmocnienia, co zrobić przed, pomiędzy, a co po. Zwłaszcza, że w 1 poście pisałaś również o pewnych trudnościach szkoleniowych. Porady z książek czy for mają tę wadę, że po pierwsze, trudno wyczerpać dany temat jak się nie widzi ani psa, ani Ciebie, ani Ciebie z psem, po drugie: nawet najlepszą poradę możesz sobie w ... wyrzucić za okno, jeśli nieświadomie i niechcący popełnisz błąd na etapie wykonania. Poza tym moim zdaniem, w pewnych sprawach nie ma sensu eksperymentować na własną rękę, bo jeśli raz, drugi, trzeci nie trafiamy, to tylko przedłużamy psu dyskomfort związany z lękiem, zamiast go z niego możliwie szybko wyciągnąć.
-
Dziękuję! Czytając wcześniejsze posty Cavecanem musiałam odnieść mylne wrażenie, tzn. że relatywnie łatwy egzamin, poparty certyfikatem dającym określone uprawnienia otwiera drogę do uczestniczenia w akcjach. Nie znam kulis, typu przydział zespołów przez szefa grupy, rodzajów organizacji i ich uprawnień, więc piszcie proszę jeszcze! Ale może nieco prowokująco zapytam, czy wszyscy szefowie wyszkolenia są równie dobrzy w dobieraniu psów na akcje i czy wnosząc po wspomnianej łatwości egzaminów, mają w czym wybierać? Dance_macabre, bardzo fajny i ważny aspekt poruszyłaś! Zgadzam się. Mi bardziej chodziło o pewną patologię sportu / grupę ludzi, którą kiedyś miałam okazję zaobserwować. Te same błędy (nadmiar ciśnienia i presji na wynik, nadmiar awersji, pies zestresowany, wręcz przekręcony), a jeżdżą na zwody, te ich błędy wychodzą ze zdwojoną siłą, ciągle te same (w końcu pies nie jest głupi i wie że na zawodach nie ma OE), no ale startują, to psy sportowe. Ewentualnie ludzie, którzy zaczynają startować zanim tak naprawdę pies na własnym placu opanuje elementy z regulaminu (żeby była jasność, nie krytykuję ich). A dla kontrastu, ktoś kto ileś lat, mądrze i rzetelnie ćwiczy, ale jeszcze nie startował. Na pewno na zawodach nie pokaże maksa swoich możliwości, ze względu na to o czym piszesz. Ale w ogólnym rozrachunku, obraz pracy jego psa będzie na dużo wyższym poziomie niż tych poprzednich. To z kolei przez pryzmat pierwszego startu kilkorga z moich dobrych znajomych, którzy mimo braku praktyki w startach, pokazali fajną pracę z przyzwoitą oceną - aby nie być gołosłownym teoretykiem. Reasumując, w sporcie nie lubię podziałów na jedynie słuszne psy sportowe, wyłącznie dlatego, że mają za sobą starty. Jednocześnie doceniam to co napisałaś o własnej pracy, szlifach i praktyce, mam do tego szacunek i na pewno nie chciałam tego umniejszyć, mimo że mogło to tak zabrzmieć. Niechcący. Serio.
-
To nie wynika i nigdy nie będzie wynikać samo przez się. To zależy od przewodnika - jakie ma nastawienie i ile pracy włoży w życie codzienne. Są różni ludzie i różne podejścia, tak samo jak są różne psy z różnymi predyspozycjami i z różnym temperamentem. W podejściach ludzi spotkałam się zarówno z "plac i tylko plac, a życie codzienne to .... [wulgaryzm]", z tzw. "złotym środkiem" oraz z czymś w stylu "pies to przede wszystkim towarzysz, chce móc go wszedzie zabrać, a to co na placu - jak wychodzi, tak wychodzi, na zawodach świata nie zawojujemy, ale i tak jest fun". Z moich obserwacji wynika, że za różnymi podejściami właścicieli, często (choć nie zawsze) idą psy różnych ras. Z perspektywy moich własnych doświadczeń i sportu, każdy kij ma dwa końce i zawsze jest coś za coś, a tzw. nad-pies po prostu nie istnieje, co jednak wcale nie oznacza, że dobry pies z silnymi popędami i osiągnięciami na zawodach zawsze musi być niewychowany i uciążliwy. Jednocześnie, pewne rzeczy, w przypadku pewnych psów, prowadzonych w określony sposób*, są fizycznie awykonalne. I tu znowu wracam do punktu wyjścia - wszystko zależy od przewodnika, na ile potrafi ogarnąć psa, by nie dochodziło do sytuacji uciążliwych bądź niebezpiecznych dla otoczenia. * taka furtka, do niewliczania dyscyplin i psów w nich pracujących, typu ratownictwo, o których praktycznie nic nie wiem :) A czy to nie jest trochę tak, jak z definicją szkolenia pozytywnego i tradycyjnego? Że w końcu dochodzimy do wniosku że taki podział jest bezsensowny, bo szkoleniowców powinno się dzielić na złych i dobrych? Zwłaszcza, że tradycyjny (uznający korektę i kolce) bazuje na wzmocnieniu pozytywnym, a pozytywny (klikerowo smaczkowy) używa awersji w postaci kantara. Tutaj podobnie - sportowy to startujący w zawodach, choćby z miernym wynikiem, a niestartujący, choćby reprezentował wyższy poziom, a jego właściciela na wyjazd na zawody zwyczajnie nie stać, albo nie ma auta, psem sportowym nie nazwiemy. Dlatego napisałam tak jak napisałam. A poza tym zależy mi, żeby propagować sport, oczywiście w wydaniu z głową i z dobrostanem psa na pierwszym miejscu więc jestem za tym, by wprowadzić znak "=" między pies sportowy a pies trenujący sport (byle z głową). I nie mnożeniem podziałów. Wystarczy, że niektórzy zawodnicy (na szczęście incydentalne przypadki) potrafią się prześmiewczo odnosić do amatorów, którzy stawiają swoje pierwsze kroki albo zamiast maliny czy uzytkowego ON mają hovka albo astka. Z definicją psa użytkowego już jest inaczej, bo tu definicja, w postaci wymagań jest określona przez ZKwP - różnie dla różnych ras. Oczywiście w praktyce, jest to mało miarodajne, bo wymagania sprowadzają się do egzaminów, których poziom pozostawia wiele do życzenia i jest furtką dla hodowców, którzy chcą startować w mimo wszystko mniej obleganej klasie użytkowej. Oczywiście są i chlubne wyjątki, tj. hodowle, gdzie użytkowość całych linii jest potwierdzona wynikami z zawodów. Jak jest w ratownictwie - tego nie wiem - dowiaduję się tu, z forum (Cavecanem, dziękuję!! Bardzo ciekawe!!). Ale nóż mi się w kieszeni otwiera, jak czytam, że nawet Wasze certyfikaty bywają mało warte. Przecież tu chodzi o bezpieczeństwo, a nawet życie ludzi !!!! I u Was już bym nie była taka liberalna, żeby stawiać znak równości. Nie i jeszcze raz nie. W sporcie, to w najgorszym razie nie pójdzie na zawodach. A u Was gra się toczy o dużo wyższą stawkę.