-
Posts
546 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by rytka2
-
byłam u Toska troche duzej i faktycznie duzo gorzej sobie radzi tj.nasypałam mu karmy i ani jej wyczuc nie mógł ,ani usłyszeć potrząsania/ stukanie miska .Poprostu jak go nie zaprowadziłam nosem w miske to nie trafił do michy:( Moj Lord tez nie dosłyszy i niedowidzi ,na dworze jak mnie zgubi (ja go widze on mnie nie) usłyszy i zobaczy mnie dopiero jak jestem jakies 2 mety od niego. Tak moge krzyczec, klaskac ,nic:(a Tony jeszcze gorzej choc siora mowi,ze na hasło dziadek kolacja to jakos nadal słyszy i do dziadka pokoju prosto zapiernicza wiec sama nie wiem;)
-
Lulce ropnie pojawiaja sie w róznych miejscach ale doktor mówł ,ze zakażenie może sie rozprzestrzeniać w ten sposób.Nie wiem podpada mi ogólnie( wygląd, sierść matowa itp) zbieram sie co by jej badania krwi zrobić a faktycznie w przypadku jak ropien jakiś bedzie sączący wymaz zrobie.
-
Misiu [*] niekoniecznie,ze nikt mu nie udzielił pomocy moze zginął odrazu, szybko.Ja tez kiedyś potraciłam kota jechałam 50km/h zatrzymałam się ,żeby udzielić mu pomocy ale kot już nie żył. Przenioslam go na pobocze ,żeby go inne auta nie rozjeżdziły i właściciel mógł go znaleść/poznać.Moje są wychodzące i zawsze jak nie ma ich za długo mam stracha szczególnie o Madryta bo to wieksza gapa.
-
Lu ma znów ropien okolice dupska.Nie wiem co otym myslec w zeszłym roku 4-5 razy chyba.Czemu tak?Co z tym zrobić? wrociła od siory i taka leniwa tylko lozko i zarcie wczoraj ją czesze a ona juz chora musiała przyjechac:(daje jej antybiotyk bo zostało mi opakowanie(ostatnio wet zapisał a zaraz potem przestawił na zastrzyki) .
-
To już się staje tradycja jak tylko napisze,że u Antka ok. coś zaraz sie stanie.Przedwczoraj w nocy musiał mieć chyba atak padaczkowy bo zesikał sie w legowisko swoje.Nad zdjeciami pracuje tj. jak nie zapomne to wezme moj aparat do siory w tym tyg.Aparat juz nie daje rady ale ma odbicia,ze czasem odpali na pare pstyknięć choć, więc nim sprobuje zrobic. Jak nie to siora ma taki wypasiony aparat taki wypasiony,ze zupełnie nie ogarniam go i siora tez.To starszy aparat kilkuletni ale taki profesjonalny kupiony od fotografa jak ten zmieniał na nowy. Bardzo dziękuje za wpłaty dla Antoniego jak nie trza chodzić do weta tylko leki i zarcie dajemy jakos rade;) 23.09. 250zł.taks 29.09 .20zł. danka123 6.10. 15zł. Mika31 13.10. 20zł.danka123 10.11. 20danka123 10.11. 15zł. Mika31 8.12 20zł.danka123 8.12 15zł.Mika31 19.12 80zł.muza_51 02.01 80zł. Magda222 07.01 15zł. Mika31 12.01 20zł.danka123 09.02 15zł.Mika31 10.02 20zł.danka123 razem wpłaty;605zł. saldo z 21.09. -310zł. wydatki ; cardisure od pazdziernika do luty 300zł.(60zł. miesięcznie) były 2 wizyty u weta jedna po tym duzym ataku padaczki ale nie pamietam ile za wizyte(chyba 60 zł.) i teraz szczepienie i obciecie pazurów 35zł.wczesniej było tez odrobaczenie bo była panika jak moj kot wyrzygał gliste ;) pozostałe leki furosemid,lotensin,hepatil,luminal to groszowe sprawy nie licze. pozatym teraz furosemid dostaje tylko jak brzuch robi sie wiekszy.Karma jak zjada to cały czas brit senior small raz siora chciała go podtuczyć jak tak chudł i dawała mu inną(dla juniora bo ino taka miała male kulki) ale wet nas ochrzanił zła dla Antka była , długo jej nie jadł z 2- 3 tyg;) reasumując, zeby minusa nie było to jako kreatywna ksiegowa licze tak; wpłaty 605zł.- saldo z wrzenia -310zł. i -300zł. leki, i masz wyszło -5zł.
-
Dziekuje Antek za życzenia.Jak nic nie pisze znaczy dobrze jest od ostatniego razu ani razu czyli ataki padaczki narazie sie nie powtórzyły ,chłopak przytył właściwie wrócił do swoich rozmiarów normalnych widac trzustka zaczeła pracować prawidłowo,sercowo super bez dolegliwosci typu kaszel.Jedynie co mi siora mowiła,ze zagubiony bywa bardziej tj. ma coraz większe problemy z orientacjią no i te zęby jego.Dzis byłam z nim obciąc pazury i zaszczepic p.wsciekliznie bo w lipcu bodaj minął termin ale czekaliśmy z szczepieniem az bedzie całkiem zdrówm no raczej bardziej zdrowy juz chyba nie bedzie jak teraz;)jutro pojade jeszcze do siory to moze uda mi sie jakies zdjecie zrobic .
-
Lu całkowicie zdrowa wiec i wredny bucowaty charakterek wrócił jej czyli juz mnie nie potrzebuje ma mnie w nosie.Taki los a ja gupia myślałam ,że choć M jest inny ,że mnie naprawde kocha;)no cóż od tygodnia są u siory bo do mnie przyjechał kot mega zestresowany(własciciel człowiek uzalezniony z psychozami) i chciałam mu dać troche spokoju. Moje Lu I M chyba wyczuły,że to jakiś 'swir' bo obejzały go i oba staneły przed nim i obrociły sie do niego dupami ostentacyjnie pokazujac mu gdzie go mają.Kot jest kłębkiem nerwów nie wiedziałam jak M macho by zareagował gdyby uderzył Lu wiec wysłałam je na wakacje do siory .Dzis byłam je odwiedzić i wołam do domu a Lu na moj widok pognała na góre do swojej sypialni (tak ma swoj pokoj) krzycząc po drodze NIE. Naprawde bez żartów Lulka mówi dwa słowa wyrażnie i stosownie do okolicznośći ;jak coś chce mówi NO lub jak sie sprzeciwia czemuś mówi NIE .Madryt specjalnie zaczął sie mizać do mojej siory zebym widziała ,ze on ma juz inną panią a mnie ignorował nawet nie chciał na mnie patrzeć.Paskudne niewdzięczniki :( w kwesti robali na bank mam jakies pasożyty i pewnie sie kiedyś przebadam na te okoliczność ;) ps.kot siedzi od tygodnia za tapczanem wychodzi wieczorami choc juz nie syczy i nie kuli sie jak wyciągam ręke do niego ,masakra.Nie wiem czy przywiesc choc Lulke czy szybciej sie odstresuje przy drugim kocie?
-
Dostałam jakiejś obsesji i jak przykładowo zwierzak się przy mnie drapie, to trzymam zamknięte usta...wiadomo dlaczego. radze mieć usta zamknięte też jak zwierze kicha na mnie np. kotka kichła członem tasiemca..trafiła mnie w ramie;) a Madrytowski ostatnio wyrzygał się glista, jakos przy tyłkach nigdy nic nie widziałam chyba za mało pacze im w dp*e a za duzo w oczy.
-
dziekujemy za zyczenia i rowniez Wszystkiego Najlepszego w 2015:) ciotki przepraszam miałam zrobic rozliczenia ale nie chce wchodzic na strone banku z nieswojego kompa. moj poszedł na serwis gwarancyjny wymienili mu chyba dysk twardy i wrócił 2 dni temu..tak samo zepsuty...jakies jaja normalnie w poniedziałek od nowa na serwis.Teraz korzystam z pozyczonego od siostrzenca ale on sciaga sobie rozne badziewia i mam strach poprostu sie logowac na stronie banku mojego. Sam On Antony ..ja juz nie mam słów..wygląda rewelacyjnie znów odzyskał swoje kształty rzadnych kostek nie widać normalnie znów z niego parówa gładzitka, tłusciutka, swiecąca,Wychodzi,ze co go nie zabije to go wzmocni narazie kolejnych ataków padaczki nie było .
-
szczerze to ja też juz zwątpiłam czy wyzdrowieje .W kołnierzu to jeszcze z 2 tyg. bo skóra jest cieniutka jak papier widać zyłki boje sie ,ze rozdrapie sie i na nowo... Co by sie mi nie nudziło M zafundował teraz atrakcje wczoraj wieczorem zwymiotował tak normalnie jak na kota kłaczki,kłaczki a między nimi wielki robal jakies 10 cm.Po konsultacji Z Kasią i przeszperaniu zdjęć w necie doszłam do wniosku ,ze to glista;)M od 3 tyg na przemian ma luzne sranie i normalne ale zawsze cuchnące nawet myslałam,ze to Lu po antybiotykach ale w sumie oboje smierdzaco strasznie ostatnio sraja tylko M luzno czasem.Zawiozłam go do weta a sukbaniec....nasrał w transporterku ,zeby weterynarzowi udowodnic,ze on biegunki nie ma a Pani jest gupia.notabene prawie cała droga do weta w deszczu zimną przy otwartym oknie..dzieki Madryt TY CIULU.Zrobiłam zdjecie robala ale mi bateria sie rozładowała na poczekalni przed gabinetem wiec faktycznie wyszło,ze kotu nic nie jest;)dostał na brzuch zastrzyki i tabl.a na robale jakis nowy ekstra drogi srodek.za miesciac powtórka.Ja oczywiscie towarzystwo obrobaczam raz na 3 miechy i to zazwyczaj roznymi srodkami a to adwocat a to profender i czasami tabl. ale te akurat bydlaki często mi zwymiotuja i tak własnie było ostatnio.Obrzydlistwa te koty ,po studiowaniu netu wczoraj doszłam tez do wniosku,ze wczesniej moja dawna kotka Małyszowa vel.Mania ,która tez mnie uraczyła wymiocinami z robalem ba poszła o krok dalej ona mmnie tym robalem rzuciła..tj kichła czy prychła a robal wylądował mna mnie...to było inne białe krótnie bardzo ruchliwe i obaczyłam wczoraj w necie to był człon tasiemca.Wtedy wybiłam dziadostwo aniprazolem podawanym 4 dni z rzedu.Glisty moga sie przeniesc na ludzi a te gnojki mnie całuja ja je całuje fuj....ide do lekarza.A koty nie beda juz na dwór nigdy wychodzic koniec szlajania sie i znoszenia zarazy wszelakiej.
-
A tu filmiki M od Mikołaja dostał paczki na swieta 2 x 2kg karmy i zabawki.Tak sie cieszył :) https://www.youtube.com/watch?v=dvbOFnqnyzM&feature=youtu.be a taki zaborczy;) https://www.youtube.com/watch?v=rXWVBI1B9gg&feature=youtu.be
-
oj nie znalam ci ja tego kota..nadal spi wtulona tj tak sie wtula i uklada do spania,ze ja mam praktycznie nos w jej kołnierzu...specjalnie tak robi;) ładnie sie wygoiła malenki strupek i skóra nowa taka delikatna wiec jeszcze w kołnierzu z tydzien bedzie chodzic.Nie ,zeby było tak kolorowa i fajnie to dzis wymacałam jej guza na dupsku /koncowy odcinek kregosłupa strona prawa przed ogonem dokłanie. nieduzy ale twardy nieregularny kształt nie wiem zrost po zastrzyku? M jak Lu była bardz chora i brzydka to prychał na nia i syczał potem stwierdził,ze jednak cos z niej bedzie i odstapił jej nawet swoje miejsce na drapaku tzw Madrytowskm tronie jak mawia moja siora.Aktualnie powoli zaczyna ja zaczepiac jednak jak zdejme jej konierz to leje ją po mordzie tak z plaskacza narazie. Lulka ogolnie fizycznie doszła do sie bie psychicznie to nie wiem .Oddałam jej duzy pokoj do dyspozycji ,zeby miała spokoj to obszczała do dokumetnie najpierw patrze kuweta sucha a moczem smierdzi mysle pieknie nerki jej wysiadaja..a to dywan olany cały jak zwinełam dywan to lała na szafki. teraz jak jest wypuszczona nie sika ale ma traume do pokoju nie wejdzie duzego.U weta tak sie stresuje,ze dostaje takiego slinotoku,ze bokser by sie nie powstydził takie fafle wyrzuca z siebie. M na swieta para królewska na tronie
-
Wszystkiego Najlepszego z okazji Swiąt;) Lu lepiej rana nadal wygląda strasznie ale faktycznie zachodzi tkanką chyba .Znów okazało się jaka bystra jestem i niedoceniłam kociej psychiki Lu boleć bolało napewno ale tez stres (pobyt w klinice,kołnierz itp)zrobił swoje.w domu dałam jej swoj pokoj,zeby miała spokój a ona potrzebowała miziania...duzo miziania ,im wiecej miziana tym wiecej zjada, nie miziana nie je...oszalec mozna.W nocy pragnie sie wtulać bo jak nie to sie trzęsie jak z nią spie przytulona to sie nie trzęsie...
-
bardzo dziękuje ,postaram sie zrobic rozliczenie w swieta jak bedzie troche czasu . ps.Tony ma nie tylko luminal zwiekszony ale jeszcze akis inny lek wtedy doktor dopisał .siora mówiła bo wykupowała recepte ja nawet nie zauwazylam wtedy jak byłam u weta.
-
podobno jest poprawa bo martwicy nie ma a rana ziarnuje,niestety ropien okazało sie nie do konca usuniety zachodzi na szyje dalej:(teraz czy sie rozejdzie czy wybije w nowym miejscu czy w miejscu gdzie rana jest:( zapytałam wetke co sądzi o opatrunku(srebro lub hydrozelowym)powiedziała,ze nie na taka rana na tym etapie, pozatym nie widzi możliwosci technicznie w takim miejscu opatrzyc rane(policzek).Kołnierz większy ma również obwod wiekszy i może sobie zsunąć wtedy.Wczoraj dostała zastrzyk p.bolowy i p.gorączkowy(39,5) jednak trząść sie nie przestała i dzis rano nadal sie trzesie tj.robi takie skurcze całego ciała co ok. 3 sek.za 2 dni mamy smarować rane jakąś mascią.Przeciw bolowo zapisała lek homeopatyczny traumel. Ja mam ciut doświadczenia z odlezynami tj.zdarzało sie rodzicom po szpitalu mieć odleżyne (wiadomo tam nie przekręcają tak często jak ja w domu)i takie rany leczylismy tak,ze np.brzegi smarowalismy mascia(nie ma rane) rane mokra sącząco nigdy maścią tylko przemywana płynem lub.ew. spryskiwana specyfikiem robionym z antybiotykiem i mokre opatrunki. ps.pamietam,ze kiedys kupowałam opatrunek hydrozelowy w sprayu wiec załozenie go Lu było by proste .jeszcze dopytam za 2 dni bo nie daje mi to spokoju w leczeniu odelżyn rewelacyjnie działało.
-
no nie wiem czy to cos nie powiązane z ta rana przeciez to wszystko blisko gardła, nosa, oka.Wiem ,ze Pani doktor chciała obejzec dno oka Lu czy nie ma uszkodzen jakis od srodka.Chyba tez o badania krwi poprosze łacznie z tymi testami na ten FIV .Wiem,ze czau potrzeba takie rany prawie zawsze zle sie leczą i moze troche panikuje ale boje sie o nią i przeraża mnie skala i długosc jej cierpienia :(
-
u Lu przyczyną było zadrapanie/ugryzienie a u tamtego kota z ropniem w podobnej okolicy od zęba.Podobienstwo to takie,ze ropnie w tych samych miejscach i tez tak duze .Tak jak wspomniałam wczesniej wczoraj byłam na wizycie i powinnam jechac we wtorek na kontrole ale podjade dzis(fajnie,ze maja tez w niedziele po 19-tej otwarte) jeszcze pogadac z wetka o tych opatrunkach czy nie lepsze bo boje sie,ze ona sobie rozgrzebie rane na nowo:(pozatym skonczyła mi sie jodyna i moze jakies silniejsze leki p.bolowe niz pyralgina bo cierpi bardzo kotka a ja z nia:( Wczoraj była bardzo obolała dzis duzo lepsza bo pierwszy raz sie darła ,zeby ją z pokoju wypuscic i do drzwi do wyjscia,zjadła tez troche saszetki royala i mieska surowego . ps wczesniej spała duzo dzis własnie z rana była pobudzona. jeszcze mnie niepokoi ,ze kicha duzo i mlaszcze od 2 dni jakby cos w gardle ją drapałao czy cos....
-
znalazłam taki wątek na miau bardzo podobny przypadek do Lu opuchlizna nagła .U Lu podejzewali zadrapanie/ugryzienie u tamtego kota zapalenie okostnej usunieto mu 3 zęby po kilku dniach opuchniety nadal i pękło i lało sie obficie jak u Lu .I tu sie podobienswo konczy tam juz postepowanie inne bo kot po zabiegu oczyszczania zabandarzowany i opatrunki z srebra ( takie stosuje w domu na odleżyny u mamy czy ojca) i leki inne.Kurcze niepokoi mnie,ze Lu ma za mały kołnierz ona sobie tylna łape wsadzi przez niego w rane dlatego tez chyba lepsze bandarzowanie no i wiekszy kołnierz.Wiem,ze z jedenej strony kaza otwarte przy ropniu ale tak duza rana, ja nie wiem ale chyba sposób na opatrunek lepszy wydaje mi sie.Mamy wizyte na wtorek ale Lu trzesie sie z bolu a ja nie wytrzymam tego juz:(Lekarz dzis po oczyszczeniu mowił,ze juz teraz powinno byc tylko lepiej ja nie widze lepiej, ja zwariuje kiedy ją tak boli:( watek tego kota na z miau;http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=128590&start=75
-
dziś nerwowo nie wytrzymałam i rycze :( Lu płatami schodziła skóra jak przewidział doktor ,dziś na wizycie kontrolnej miała rane czyszczona i znów ją boli i krwawi ,tak teraz wyglada rana;
-
dzis spędziłam dzien w szpitalu ,ojciec walczy o zycie,Lu walczy zycie, dopiero co 3 tyg temu mama w szpitalu walczyła o zycie i moze to było by straszne gdyby nie to,ze ja tak mam od lat co roku prawie :flaming: To nie jest tak,ze jakaś tam choroba dokucza jak już ląduja w szpitalu to to zawsze jest stan zagrozenia zycia(zawały,udary,zatrzymania krązenia itp) i najczesciej sie wszystko kumuluje jeden ,drugi, trzeci pokolei. Z Lu tez oczywiscie niewiadomo co bedzie ,choc chyba najgorsze mija tj. nie gorączkuje,rane przypalaja, psikaja jakas pianka co 2 godz.kroplówki no-stop i wieczoram dostała na przymusa tego proszku royala nie zwymiotowała, jak jutro tez nakarmia i nie zwymiotuje bede mogła zabrac do domu .
-
Byłam u Doktora(moja kocica jest bardzo chora w klinice u doktora) mówiłam o częstszych i dłuższych atakach kazał zwiekszyć dawke na 1/2 tabl.
-
o matko dzwoniłam jak sie czuje bo do jutra nie wytrzymałabym temp. w normie 38,7 nie była ponownie rana otwierana tylko przypalana i została nawodniona leki przeciwbólowe i antybiotyk.Jak ją odbierałam po zabiegu to na odchodne dostała zastrzyk przeciwbolowy wiec w domu wtedy zjadała troche saszetki a pozniej jak przestał działac to ją pewnie za bardzo bolało zeby jesc i pic i słabła .Ona bidulka ma kosc policzkowa na wierzchu :(a doktor straszy,ze skóra zejdzie bedzie wiecej ubytku 4-5 cm. pewnie jakieś opatrunki czy cos trza bedzie stosowac i w kołnierzu przez miesiac.Pazury jej musze pobcinac i M tez i zeby dziadowi powyrywac;)Juz dzis kupiłam tego royala w proszku i saszetki .Nie biore innej opcji jak ,ze wyzdrowieje a jak juz dojdzie do siebie porobie jej badania bo cos zjej odpornoscia wtym roku tragedia 4 miesiace zapalenia pecherza 3 razy ropien łapie infekcje podejrzanie często i cięzko zwalacza.