-
Posts
2333 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Pani Profesor
-
Patryk się tak właśnie czai podczas snucia się po domu, schyla łeb po wilczemu i gapi się spod byka, ale u niego to wygląda komicznie jak cholera :D i faktycznie to jest zwiecha, ale kiedy się czemuś przygląda. oczywiście nie przez okno, tam są atrakcje, więc uszy do góry, ale na zbitego osła stoi kiedy obserwuje jak coś robię w kuchni i trwa to długo :)
-
tak też myślałam :cool3: on nosi raczej nisko sam z siebie, tzn. jeżeli stoi i się na coś gapi jak cielę (np. w domu, obserwuje nas) to ogon jest zdecydowanie nisko, ale jeśli wchodzi w grę [I]jakakolwiek [/I]aktywność, nawet powiedzenie coś do niego, czy zrobienie przez psa kilku kroków,to ogon idzie w górę. tu przykład z jakiegoś wzorca: [IMG]http://psy24.pl/hodowla/hodowla_komentarz_do_wzorca/ogon.jpg[/IMG] Pat kiedy się zawiesi/myśli ma nr 3, a w trakcie poruszania się, nawet po domu - nr 4. w tej pozycji 4 również się cieszy, nawet delikatnie, łagodnie - po prostu nie macha ogonem jak golden retriever za żadną cholerę, nigdy.
-
ja tylko od siebie dodam, że yumanji była proszona niejednokrotnie 'w trakcie' sprawy o komentarz, odzew, cokolwiek, właśnie w celu ustalenia, czy da się coś zrobić (choć nie pisałam tego ja, nie wierzę w mediację tego typu) - nie było odzewu, choć yumanji logowała się niemal codziennie, co widziałam na własne oczy przy nocnej lekturze tego wątku. w takiej sytuacji (i w obliczu zdjęć zagłodzonych psów) nie sądzę, że ktokolwiek chciał wysłać worek karmy, smycz czy cokolwiek w przysłowiową "próżnię", donikąd, na dodatek bez jakiegokolwiek odzewu, czy ktoś tego chce, przyjmie i użyje jak powinien, skoro gdzie indziej dostanie feedback, rozliczenie, zdjęcia psów, które korzystają z takiej darowizny - tutaj mieliśmy fotki zagłodzonych do granic zwierząt.
-
[quote name='Baski_Kropka']Ja się z psem nie witam w ekscytacji ani nie żegnam. Raczej trzymam się chłodnych pożegnań i powitań. Witam się jak już się rozbiorę i pies troszkę odpuści :P Wiąże się to też z faktem, że Dex predysponował do lęku separacyjnego. Nigdy za to nikogo nie liże więc nie wiem... Ogon faktycznie trzeba obserwować... Bo czasem ogon jest nisko (za nisko) schowany między nogami to też wcale nie takie do końca radosne, raczej wydaje mi sę że oznaka niepewności pomieszana z delikatną ekscytacją. A mam pytanie, czy ten szkoleniowiec dojeżdża? Mnie nie trzeba pomagać za bardzo,ale sąsiadka ma sznaucera miniaturę i jest popierdzielony... ale to dla tego, że źle go prowadzą i nie ma wystarczającej ilości ruchu/aktywności psychicznej. Jest znerwicowany i z każdym się chce żreć i każdy chce go pożreć... w ogóle pies jest mega nieszczęśliwy mam takie wrażenie... jest mega znerwicowany...[/QUOTE] nie wiem, czy dojeżdża :( podawałam tam wyżej jego FB, trzeba by go spytać,no i pewnie odpowiednio wzrosną koszty szkolenia. [quote name='Ty$ka']PP, sięgałaś do książki T. Rugaas "Syganły uspokajające", myślę że wiele Ci wyjaśni ta książka. Myślę, że za bardzo skupiasz się na pojedynczych sygnałach na zasadzie "czy mnie dominuje". Całokształt dopiero daje jakiś obraz. Mój jak wracam do domu, często się oblizuje, ale pojawiło się to, jak utrwalił mu się obrazek przychodzi pańcia=będzie żarełko. Jednak nigdy nie powiedziałabym, że to dominacja (pierwsze słyszę szczerze mówiąc ;) ) - zwłaszcza, że jego mowa ciała mówi co innego, jest wyluzowany, cieszy się z mojego powrotu, ale nie ekscytuje, raczej dalej leży na swoim miejscu, ewentualnie zawołany podejdzie, uwali się pod głaskanko, ale jak powiem "przestań" to sie nie narzuca. Skakać nie skacze, bo tego sobie nie życzę. Zauważyłam zresztą, że dzięki wprowadzeniu tej zasady żyje nam się lepiej, jakoś tak mu łatwiej przeżywać wszystko, aż tak się nie emocjonuje. Co do drzwi. Ja psu nie pozwalam się ekscytować, bo mnie to denerwuje. Oczywiście mieszkam z rodzinką i babcia wręcz psa zachęca do skakania aż do klamki, efektem są podrapane drzwi i nadmierne pobudzenie pieska. Przy mnie umie kulturalnie wejść, respektuje moje zasady i jest ogólnie wyciszony. Tak btw. mojego pewnie też można by nazwać smutnego w domu, bo tylko leży, śpi, jest mega spokojny, ożywia się tylko podczas nowego klikania. Jednak uważam, że tak właśnie być powinno - pies w domu musi się umieć zachować, dlatego zasada: "dwór na szaleństwa - dom na spanie" jest dla mnie logicznym i zrozumiałym. Jeszcze bardziej się utwierdzam w tym przekonaniu, gdy idę do domu znajomych, gdzie pies żebrze, ślini się, ciągle biega, przynosi piłki, ujada, domaga się ciągłej adoracji. Nie sprawia wrażenie szczęśliwego (mimo że jest pocieszny), bo nawet na sygnał "leżeć", położy się, ale będzie w ciągłej gotowości, no smutny to dla mnie widok.[/QUOTE] tak, znam tę książkę - nie wszystko jest jednak jasne w obliczu tego, o czym wczoraj mówił szkoleniowiec, ale jeszcze dopytam. inna sprawa, że co osoba, to pogląd - u mnie ten ogon, nawet wysoko, nie świadczy o żadnej mega ekscytacji groźnie pobudzającej psa, bo niby dlaczego. co do spacerów, to owszem, to tam jest miejsce na szaleństwa i piłkę, ale w domu też nieraz bawimy się z nim w przeciąganie i tak dalej, choć dzisiaj brakowało mi tego charakterystycznego szlajania się bez potrzeby. a co do pobudzenia - jego w domu bardziej nie ma, niż jest - czasem tylko, przy niewybieganiu, jest uciążliwy i zawraca ogon, ale bardzo rzadko się to robi dramatyczne. jeżeli jednak są znajomi, to dzieje się właśnie tak, jak piszesz :( jęczy, każe się adorować, przynosi piłkę/szarpak, popisuje się - niestety, nie jestem w stanie każdemu z osobna tłumaczyć, żeby nie podkręcali mi psa, bo to jednak jest jakaś forma rozrywki i makabrycznie mnie to irytuje, ale tż mnie nie wspiera w tej kwestii - wychodzi z założenia, że 'niech się piesek wybawi pośród ludzi', choć kiedy już zaczyna być naprawdę irytujący, to nie ma oporów przed posłaniem go w cholerę. i wtedy jest jak piszesz - leży u siebie, ale na czujniku, uszy nastawione, dopiero po długim czasie ignorowania go zasypia albo kładzie łeb i obserwuje wyluzowany. byliśmy właśnie na piłce ;)
-
[quote name='agutka']ja też się nad tym zastanawiam ;) mój Sagat ogona wcale nie podnosi tylko przy innych psach ;) Leda w sumie często też ma nisko. Leda Lubi wyzej poleżeć ale to specyfika rasy, zachowują się jak koty ;) moje psy się jakoś mocno nie witają w sumie to Sagat bardziej podjarany Leda uwielbia lizać ze skulonymi do tyłu uszkami to chyba nie wynika z jakiejś dominacji?[/QUOTE] no właśnie nie wiem :cool3: dochodzi do mnie tyle sprzecznych informacji, że sama nie wiem już co jest dobrze, a co źle. zdawać się na instynkt, jak widać, nie mogę, bo guzik z tego wychodzi, ale niektóre zachowania nie wydają mi się patrykową 'dominacją', szczególnie te lizanie z łagodnym ogonem albo ogólnie - wysoko, ale łagodne machanie. dla mnie to sympatyczna radość.
-
ej, a powiecie mi ciotki, co sądzicie o sygnałach mowy psiego ciała? wydawało mi się, że wszystko wiem, ale niektóre z poglądów szkoleniowca się trochę nie pokryły z moimi. - machanie ogonem - wiem, że w zależności od rodzaju machnięć oznacza co innego, jeśli jest luźne machanie to po prostu radocha, jeżeli trochę mocniejsze + kręcenie doopiną, to ekscytacja, a wysoko postawiony i latający jak bicz oznacza pobudzenie, nie zawsze radosne (tak robi np. przy psach). szkoleniowiec mi powiedział, że normalnie pies nie podnosi ogona za linię kręgosłupa, a każdy ogon ku górze jest formą 'dominacyjną' - tu mi się trochę nie zgadza,bo Pat nawet zrelaksowany, kiedy lezie po pieszczoty albo się przeciąga po śnie i leci z 'buziakiem', to macha łagodnie, ale mimo wszystko - ma ogon dość wysoko. - kładzenie łba/łap na mnie - czy to zawsze forma pokazania, że jestem jakąś istotą podległą w jego oczach? mnie się czasem wydaje, że on tak się kładzie,bo jest mu wygodniej :cool3: kiedy np. biorę go na kolana i coś oglądamy. nie widzę w tym drugiego dna, po prostu czuję, że się tak układa,bo pasuje mu łeb wyżej niż reszta ciała. - witanie przy drzwiach. jak robicie z tym? unikacie, czy pozwalacie psu na eskalację emocji? Patryk zawsze wita, teraz to wg.zaleceń ignoruję, ale schemat zazwyczaj jest ten sam - leci się przywitać, skacze, owszem, ale nie mocno - można go odpędzić jednym tknięciem, nawet bez popychania. - lizanie, np. przy witaniu - mam tu sprzeczne info, z jednej strony, że jest to kolejny gest dominacyjny i podporządkowujący, z drugiej - że wręcz odwrotnie, że pies dosłownie się 'podlizuje' i pokazuje, że mnie szanuje i szuka akceptacji. dodam, że tż-ta liże częściej i chętniej, mnie tylko w skrajnych emocjach (jeśli wrócę po długiej nieobecności).
-
cześć, i ja w końcu zaobserwuję Wasz wątek, bo tak podglądam jak rasowy szpieg i się nie odzywam :eviltong: śliczne masz futro, taki niby-belgijski Dex :loveu:
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Pani Profesor replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='wronka']Trafiłam tutaj przypadkiem, poczytałam ostatnie wypowiedzi i przyszło mi do głowy jedno: Dlaczego nie macie zrozumienia dla osób, które zwyczajnie boją się psów? Jeśli ktoś czuje lęk to nie zastanawia się nad tym, czy jego zachowanie nie jest irracjonalne z punktu widzenia psiego postrzegania świata. I ma prawo zachować się w sposób, który dla psiarza jest zaprzeczeniem logiki. Wszyscy żyjemy wśród ludzi i - bez wyprowadzki do środka puszczy - nie uda się uniknąć kontaktów z takimi, dla których przejście w odległości pół, dwa albo i pięć metrów obok psa to duży stres. To naszym zadaniem jest sprawienie, aby nie czuli się zagrożeni bo to naszym obowiązkiem jest kontrolowanie zachowania zwierzaka. Mam dwa amstaffy i nie wyobrażam sobie sytuacji, w której którykolwiek z moich psów straszy jakiegoś Bogu ducha winnego przechodnia szczekaniem, warczeniem czy skakaniem.[/QUOTE] ja mam bardzo dużo zrozumienia,bo jestem paranoiczną arachnofobiczką i naprawdę sobie nie wyobrażam, że w parkach, na ulicach miałabym spotykać kilkanaście pająków na smyczach dziennie, które dodatkowo lazą w moją stronę... skomentowany przeze mnie post jest po prostu śmiesznie napisany - trochę dystansu ;) nikt tu nie szydzi z ludzi, którzy boją się psów. właścicielka mojego mieszkania też się boi psów i jak przychodzi, to każę Patrykowi leżeć na miejscu, choć ostatnio kobita już się przełamała i nawet go sama woła i głaszcze;) -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Pani Profesor replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='gojka'] Poczekałysmy a kiedy kobieta wychodziła z wózkiem zrobiła coś mega dziwnego: zdjęła swój płaszcz,sweter czy jakąś tam podomkę- coś długiego w każdym razie [B]i zaczęła się obracać rozkładając to. Podomka się rozwinęła,wirowała a ta kręciła się jak jakiś batman.[/B][/QUOTE] :grin: płaczę! te chałupnicze szarlataństwo :loveu: -
a mi się podobają w formie ciekawostki - na ulicy bym na bank podlazła i wypytywała, o co tu chodzi :D straszny koksik!
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
ja wychodzę, ale na osiedle, nie polazę na Skałki nocą za cholerę! pokaż obróżki, ciociu :loveu: -
[quote name='Majkowska']I on ma cały czas leżeć na miejscu żeby się nie ekscytować niczym?? A tak z ciekawości - ten szkoleniowiec ma coś ukończonego, w sensie kursy, dyplomy itd?? Bo nigdzie nie widzę info o nim jako takiego.[/QUOTE] nie nie, po prostu dziś jakoś sam z siebie tak poleguje, ale to może też kwestia pogody. a co do faceta - nie pytałam, ale mówił, że się zajmuje od wielu lat psami, jest wolontariuszem w naszym schronie no i opowiadał o swoich wyprowadzonych na prostą psach, na dniach je poznam :) [quote name='dog193']Kurcze PP, pies w domu powinien być wyluzowany i odpoczywać. To źle, że przyzwyczaiłaś się do czego innego i teraz myślisz, że jest smutny. To bardzo niezdrowe, jeśli pies jest cały czas napięty, gotowy do działania i nie potrafi się zrelaksować.[/QUOTE] potrafi się zrelaksować, ale dziś mnie nie zaczepia, nie łazi - jakoś tak dziwnie :cool3: wygląda, jakby cały czas był ponury, nie macha ogonem, choć gość powiedział, że jego machanie jest 'niezdrowe', bo to nie falowanie nad ziemią (tak robi rzadko),a zazwyczaj postawiony na sztorc i mocno latający. ten ogon faktycznie nosi non stop do góry, szkoleniowiec mówił, że to nie jest naturalna pozycja ogona (no, może np. u shar-pei ;) ) i ewidentnie wskazuje u niego na pobudzenie. sama już chwilami nie wiem ;) na razie mam jeszcze mętlik. on potrafi się zrelaksować, jak najbardziej, ale teraz nie widzę różnicy między 'nudzi mu się i jest ponury' a 'po prostu sobie leży'. [quote name='magdabroy']U mnie tak leje, że mi TV przycina :placz: Rzygam już tym deszczem :([/QUOTE] u nas drugi dzień dopiero, więc jeszcze frustracja nie narosła :eviltong: ale wygląda, jakby się miało rozpogodzić... ja mam kupę roboty znów, więc może to i dobrze, że pogoda nie wywabia. jeszcze tylko dogomanię zablokować :diabloti:
-
[quote name='Majkowska']Zauważyłam właśnie to zjawisko więc wycofuję się z propozycji.[/QUOTE] paskudnie jest. Patryk leży grzecznie więc dałam mu kulę-smakulę, myślę, że to nie zakrawa o tragedię szkoleniową bo w sumie dostał za sztuczkę :eviltong:
-
[quote name='Majkowska']PP jakbyś miała ochotę na spacer z Wartkunią to daj znać ja się chętnie przejdę z całym moim ekwipunkiem ;)[/QUOTE] deszcz leje, nie chce mi się :placz: poza tym piszę jedno gówno na środę, pewnie mi zejdzie do wieczora...
-
ja też coś czuję, że dwa wystarczą, musi mi tylko na psach pokazać, jak wpuszczać go w stado, jak podchodzić do psów, z którymi chcę (albo muszę) go poznać (bo to np. pies znajomych i często będą się widywać) i jak korygować przy darciu ryja,albo nie dopuścić do eskalacji. w teorii wiem, w praktyce pewnie spitolę. Patryk śpi cały dzień :roll: nie wyłazi z posłania, a mi przykro jak cholera,ale z tym walczę :eviltong:
-
[quote name='zmierzchnica']Może być też tak, że poczułaś się pewniej dzięki temu szkoleniowcowi, wydajesz komendy z większą pewnością siebie i pies bardziej się słucha ;) Ja to u Frotka zauważyłam, z czasem, gdy się mnie bardziej słuchał, moje odruchy i głos były mocniejsze i pewniejsze, a pies tym bardziej był posłuszny. To takie pozytywne, samonakręcające się koło ;) Jeśli metoda działa, to jest najważniejsze. Powodzenia![/QUOTE] na razie nie zapeszam, bo może nie działa przy większym pobudzeniu :cool3: no ale joraska minęliśmy dość blisko, z tym że póki co przeszkadza mi to, że Pat jest osowiały i teraz znowu sobie śpi, choć to może etap przejściowy. widzę się jeszcze z facetem na dniach, to mi pokaże co robić w razie się menda zacznie rzucać na pieska.
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
ja też :cool3: a odnośnie zwierzyny w krk,to początkowo też byłam zdziwiona, a jak zobaczyłam dzika przy bloku na poprzednim osiedlu,to oszalałam - teraz to już norma, że coś łazi w krzaczorach non stop :eviltong: -
ja ganiam w cholerę, jak Patryk żebra :diabloti: ale to zdjęcie ze stadem przy pizzy - mistrz :D druid pierwsza klasa, wszystkie futra zahipnotyzowane :D :D a mata bambusowa jest spoko, właśnie ostatnio pomagaliśmy zainstalować znajomym na siatce w ogrodzie, tanie i przyjemne rozwiązanie,bo faktycznie 'wytłumia' widok z zewnątrz. w leroy merlin kupowali dość tanio, z tego co wiem to najekonomiczniejsze rozwiązanie, chyba że umiesz sama zaplatać płoty ze słomy :diabloti:
-
a ja widziałam lisa dwa razy w życiu... :mdleje: dodam, że jeden z nich miał trzy nogi, więc nie wiem, czy się liczy :grin:
-
[url]https://pl-pl.facebook.com/pages/Psibrat/518074661558179[/url]
-
[quote name='agutka']ja na seminarium z Magdą miałam ten sam temat , przykładowo wychodząc z psem na spacer pokazuję michę żarcia i pozostawiam na blacie to pies będzie się starał na spacerze lepiej pracować bo jego motywacja jest tym że ta miska będzie w ramach nagrody ;)[/QUOTE] mi szkoleniowiec kazał tego unikać póki co,tj. motywowania na żarcie,bo Pat się do tego przyzwyczaił, a musi respektować co mówię i BEZ żarcia, skoro smaczki nie zadziałają na mózg w sytuacji stresowej. zaliczyliśmy spacer, Patryk lazł luzem za mną albo przy nodze, jeśli wyprzedzał i miał minę pt. "gdzie bójka" i się stroszył,to dostawał EEJ! i..uspokajał się :cool3: uwaga - minęliśmy luzem yoraska :multi: bo go po prostu nie zauważyłam :oops: i co prawda Pat był w kagańcu, spojrzał na niego najeżony, dałam mu 'nie wolno'.. i odpuścił. nie wiem na ile to przypadek i czy normalnie też by go nie minął,no ale fakt faktem - zero odgłosu. wygląda trochę na zbitego, ale na razie staram się o tym nie myśleć, że to smuteczek i straszna tragedia - traktuję to jako element celu :cool3:
-
[quote name='Baski_Kropka']Po co karmić psa skoro może sobie popatrzeć i będzie szczęśliwy :diabloti: [/QUOTE] no właśnie to mi się wydaje durne trochę, tzn. jeść konkretną dawkę w ciągu doby musi, ale czyżby pokazywania smaka miało zastąpić jego dawanie? facet mówi, że nie, ale że nie za każdym razem powinien dostać nagrodę, a np. pół na pół - na zasadzie loterii, może dostanę, może nie. o tej serotoninie dowiedziałam się w ramach pytania, czy te momenty, w których nie dostał, nie sprawią, że poczuje się oszukany, rozczarowany. podobno nie :cool3: choć to jest właśnie element, który mi 'nie kliknął' póki co.
-
aha, jeszcze - jak mi udowodnił, że pies w pobudzeniu traci zmysły. w trakcie, jak ten korpus został mu zabrany, a pies poszedł na posłanie i miał za zadanie przestać jęczeć, to dałam mu komendę "na bok" - prościzna, leży normalnie i to tylko oznacza przewrócenie się, potrafi to robić, to tak naturalne i przyswojone jak "siad". usłyszał to ode mnie kilkakrotnie, nawet go popchnęłam, później szkoleniowiec - no way, jęczał i się trząsł, w myślach miał tylko korpus i gapił się na miskę. dostał wzrokowo tą samą komendę (machnięcie ręką 'olewczo', wie, że to oznacza 'na bok') - jakby w ogóle nie widział, nie rozumiał. czuł, że coś od niego chcemy, a wizja żarcia zawsze powoduje 100% posłuszeństwa no i cóż - nie przewrócił się, bo nie ogarniał. to był dowód na to, że w skrajnej fiksacji (a uwierzcie, zabranie mięsa w trakcie posiłku to był szczyt jego wytrzymałości) pies głuchnie, zapomina co się do niego mówi i nawet, jeśli ma dobre chęci, to za cholerę nie zrobi tego, czego od niego wymagam. tak samo mam na spacerach - to przez fiksację mnie nie słucha, bo po fakcie, kiedy schodzi z niego ciśnienie, ma minę pt. "przepraszam", podnosi łapkę i piszczy, kiedy ja już sfrustrowana mu paplam "no i czego się drzesz, jełopie".
-
[quote name='agutka']w takim razie Profesorka jestem boska skoro nadpobudliwego psa nauczyłam siad łapka 1i 2 a nawet zostań w miejscach dość rozpraszających mojego głupola :evil_lol: tylko czemu nie nauczył się reagować gdy mówię spokój gdzie ja jestem wyluzowana aż mi smycz z rąk wypada :loveu: nie no jeżeli psa nauczy nawet jakieś Milanowanie to nikt nie powinien tego podważać bo każdy pies to inna specyfika przyswajania nauki ;)[/QUOTE] właśnie to wyluzowanie to jest kwestia sporna, bo ja też jestem przekonana, że część rzeczy robię na luzie, jak te korekty na spacerze i tak dalej. tutaj mi tłumaczył, że pies, który się nakręca, traci początkowo słuch, potem wzrok a na końcu węch, dlatego nieraz jak mu podtykam smaczka, to nawet na niego nie reaguje i dalej drze mordę. wiąże się to z tym, że nie umie się uspokoić i odruchowo się przy innym psie nakręca, a wszystko inne przestaje mieć znaczenie - wtedy to jest nawyk, a nie ignorowanie Twojego luzu w tym konkretnym momencie. skoro Leda tak drze mordę od zawsze, to nauczyła się, że tak robi i koniec - w tym momencie Twoja postawa nie ma znaczenia. tak to rozumiem, choć faktycznie nie umiem jeszcze odnieść wczorajszego spotkania na inne psy. zaraz wychodzę i będziemy próbować :cool3: a odnośnie tego, czy jest to milanowanie czy nie,to póki co mi zwisa - widziałam wczoraj minimalne postępy i tego się będę póki co trzymać, innego wyjścia już nie mam ;)
-
aha, Majkowska, coś jeszcze - odnośnie tych korekt. ja też byłam początkowo przekonana, że Pat dał się podnieść, bo się boi faceta, który go wcześniej dziwnie skorygował, dziwnie zablokował i tak dalej. facet mi wyjaśnił, że to nie jest strach i faktycznie - on kiedy boi się u weta, to chowa ogon do dupska, trzęsą mu się nóżki i wygląda jak siedem nieszczęść.wcz wczoraj był rzeczywiście skulony, ale to była uległość - uszy po sobie, ale żadnej delirki, żadnego uciekania, więc nie wiem, czy można mówić o strachu. facet powiedział, że to niepewność, a to w sumie nic złego - choć pies lubi przewidywalność, to to wypracuje się z czasem. poza tym korekta w psim świecie jest naturalna, tak na logikę - psy między sobą nie dyskutują i nie wrzeszczą, tylko tłuką się zębami. skoro jakieś klepnięcie czy dźgnięcie nie sprawia psu cholera wie jakiego bólu (no błagam), to nie widzę w tym absolutnie nic złego. co innego bicie i szarpanie - facet jest przeciwnikiem, chwała mu za to, bo bałam się, że trafię na 'ustawiacza' za pomocą szarpania na obroży i tak dalej, nic z tych rzeczy. jeszcze coś - słyszałyście może o ciekawostce odnośnie psiego mózgu i wydzielania serotoniny? jeszcze tego nie sprawdziłam, może to mit, ale dowiedziałam się wczoraj, że psi mózg w trakcie oczekiwania na przyjemność (np. na smakołyk) wytwarza więcej hormonów szczęścia, niż w trakcie samego jedzenia. póki nie zobaczę badań to nie uwierzę, ale to dosyć ciekawe - w ten sposób facet mi usprawiedliwił, że pies nawet jeśli widzi coś dla niego (np. kiedy szykuję barf na parę dni), to to, że schowam to do lodówki, nic mu nie dam i każę mu przestać piszczeć nie jest jakimś okrutnym cierpieniem, bo mózg zdążył się już nacieszyć samym widokiem żarcia.