-
Posts
2333 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Pani Profesor
-
ja bym poszła do szkoleniowca, żeby na żywo ocenił, czy pies Cię po prostu 'ustawia' i robi to z buractwa, czy naprawdę jest agresywny - podejrzewam, że mogłaś popełnić ten sam błąd, który popełniłam ja, tj. po wzięciu pieska chciałaś mu przychylić nieba i mimo trzymania go niby-konsekwentnie (mój też umie milion sztuczek, słucha elegancko, ale nie za darmo) rozpuściłaś psa jak dziadowski bicz. tak coś czuję, bo w końcu to mały york. są dwie szkoły jak postępować - można nagradzać psa za spokój, ale nie można zignorować rzucania się i kłapania, bo to pogłębia problem - następnym razem ugryzie Cię mocniej, jeśli olałaś 'ostrzeżenie' i dalej próbowałaś go umyć/wytrzeć. najbardziej mnie niepokoi to, że "rzuca się i gryzie kiedy tylko próbujesz podejść" - ja bym wprowadziła zasadę 'nic za darmo', ale kompletnie NIC. ani głaskania, ani uwagi, ani tym bardziej żarcia czy smaczków - mój pies właśnie dzięki temu idzie na kompromisy i pozwala ze sobą robić różne dziwne rzeczy, których nienawidzi (np. rozczesywanie łap). dopóki całkiem go nie ustawię, to tymczasowa metoda pt. "smaczek w zasięgu wzroku" + komenda "nie rusz" pozwala mi go wyczesać wszędzie,bo wie, że póki się nie przełamie i nie uspokoi, to smak będzie leżał i leżał. to samo z głaskaniem - nie pieść psa, póki nie usiądzie i nie pozwoli Ci się wytrzeć. skoro dobrze mu idą sztuczki, to może spróbuj nauczyć go "sztuczki w wycieranie"? prowadzisz go klikerem? ja tak zrobiłam z wchodzeniem na ręce, mój pies się średnio daje podnosić, czasem kłapnie z furią, więc ma komendę "hop", na którą wskakuje na mnie ile da radę, dalej go "dźwigam", zanim się zorientuje, że został podniesiony. i wilk syty, i owca cała. myślę, że żelazna dyscyplina na początek, zabawa dopiero po wykonaniu określonej przez Ciebie czynności, itd. plus jest taki, że to york a nie ON-ek, więc nie rozerwie Ci ręki na strzępy, ale mimo wszystko - kiedy kłapnie, to ostra korekta, FE! czy jakie tam macie słowo na niedozwolone czynności. i olewka na jakiś czas, żadnego głaskania czy późniejszych prób przekupienia go smakiem, bo nagrodzisz niechcący burackie zachowanie. tak czy siak, poszukaj u siebie w okolicy szkoleniowca, niech zobaczy na żywo, bo york to w końcu terrier i możesz mieć kupę zabawy z upartością ;) mam terrieropodobnego mieszańca, wiem przez co przechodzisz :eviltong:
-
[quote name='agutka']oj tam tyle afery o gówienko ;)[/QUOTE] no błagam :angryy: wyszorowałam psa, rzeczy, chatę, wypsztykałam pachnidłem cały dom a i tak czuję to cholerstwo bez przerwy :angryy: od dzisiaj zakaz krzaków, jak nie rozerwana łapa, to inne ciekawostki :eviltong: od dziś chodzimy 3x po 15 minut wokół bloku :eviltong:
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Pani Profesor replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='a_niusia']nie komentarz, ale...wczoraj moje dwa pieski synchronicznie robily kupe, a jacys ludzie na ich tle zrobili fote komorka swojemu dziecku w stroju komunijnym...[/QUOTE] mistrz!!! :grin: -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
inna sprawa, że trudno też zmienić czyjś styl życia "u siebie" - moja mama w domu rozkłada moje rzeczy jak jej się podoba, nie rozumie, że mam 24 lata i mogę mieć pretensje, nie widzi problemu w wepchaniu mi rąk do torebki "bo ja chciałam wziąć gumę" (i serio chce gumę, ale mimo wszystko - można spytać, cholera wie, co ja tam noszę :diabloti:), ogólnie wszystko ma być pod jej dyktando i jak wyjdę i wrócę, to zastanę np. swoje rzeczy z walizki wypakowane po szafach, "bo jak to tak będzie leżeć"... ...za to kiedy przyjechała do mnie,to po krótkiej reprymendzie uznała "twój cyrk, twoje małpy" i nawet nie sprzątała wszystkiego opętańczo :diabloti: może teściówka ma tak, że skoro tak żyła przez x-lat to "nie będzie jej tu nikt rozkazywał", do tego dodać charakterek i masz problem... ...życzę rychłej wyprowadzki :cool3: (tylko gdzieś blisko mnie :placz:) -
[quote name='Majkowska']moje kochane :loveu::loveu::loveu:[/QUOTE] o tyle dobrze, że mam ten szampon anty-syfowy na jego sierść, bo zwykły psi za cholerę nie dałby rady usunąć tego cholerstwa.. no makabra, poryczałam się jak weszłam do mieszkania :diabloti: hahaha, a on stał taki biedny ze spuszczonym łbem na zasadzie "to nie moja wina, to się samo przykleiło" :grin:
-
ok, już czuć, że to będzie udany dzień :angryy: miałam się zabierać za robotę bo o 17 mam zajęcia (a czeka z 20 stron do naklepania), elegancko idę z pieskiem na szybkie fizjo, zanim tż wróci i go wybawi, idziemy sobie grzecznie, Pat wychodzi z krzaków po sikaniu...i nagle czuję SMRÓD, historyczny, okropny i myślę sobie - jakieś zwierzę sobie narobiło w krzakach i oczami wyobraźni współczułam osobie, która mogłaby w to wdepnąć.. idziemy dalej, a ja nadal czuję to gówno... :roll: patrzę, a to mój misiaczek uwalony na mordzie, uszach, cały kaganiec oblepiony, obroża do kasacji :angryy::angryy::angryy::angryy: i drepcze zadowolony jak gdyby nigdy nic :angryy::angryy::angryy: miałam więc pranie i kąpanie pieska, co przeżyłam,to moje..gorzej, że miałam go nie kąpać przez tą rozwaloną łapę, ale był tak uwalony, że nie wytrzymałabym z nim 10 minut w mieszkaniu...
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
wiem, że w tym nie ma nic śmiesznego, ale mnie tak nieziemsko bawią takie perypetie, że szok :D jak Ci przejdzie złość to sama będziesz się śmiała, że się dwa zbóje w porozumieniu pożywiły na własną rękę :D a teściowej chyba trzeba nasypać szyszek pod kołdrę :roll: -
no i po nocy, jak zeszła odżywka i się trochę wykotłowałam, widać dobitnie, że mam siano na łbie i farbowanie mi nie służy :eviltong: powinnam się opitolić co najmniej do ramion,a tak wyglądam jak elf :roll: no i w świetle dziennym ten popiel bardziej wylazł, matko jedyna...:diabloti:
-
apropos włosów, bo jak offtop, to offtop :diabloti: użyta przeze mnie farba wychodzi tak, na lekko rozjaśnionym łbie (ja mam lekko, po pasemkach): [IMG]http://swiat-swiadomej-blondynki.blog.onet.pl/wp-content/blogs.dir/807694/files/blog_jl_5011911_7769658_tr_10_16koleston.jpg[/IMG] a mi wyszło mniej więcej to: [IMG]http://fryzuranadzis.pl/wp-content/uploads/2014/01/naturalne-długie-blond-włosy.jpg[/IMG] (oba zdjęcia z neta) zobaczymy w świetle dziennym, ile jeszcze bluzgów puszczę na te kudły :diabloti:
-
[quote name='agutka']koleżanka kupuje jakaś farbę w rosmanie i farbuje dwa razy pod rząd !! ma piękny kolorek taki platynowy? srebrny? jak od fryzjera i włos wcale nie zniszczony ;) Sagat gubił takie napęczniałe ,,, napęczniałe bo najedzone i czas szukać miejsca na składanie jaj ;) z tego wynika że wasz kleszcz napił się do syta i zdechł... tylko czemu tak późno?? może krople jakoś słabsze czy jakieś inne oszustwo ? przynieść napitego też nie mógł bo jak pisałam napity kleszcz nie szuka już żywiciela bo zajmuje się składaniem jaj. Ja odkupiłam foresto dla Ledy i teraz moje pytanko czy obroża na mniejszego psa ma mniejsze właściwości czy jest tylko krótsza? dodam że Sagatowi pasuje:cool3: tak więc z racji że jest bardziej magnesem kleszczowym to on nosi obecnie ;)[/QUOTE] [quote name='ewaal1982']Agutka na mniejszego psa ma mniejsze działanie, bo to od wagi uzależnione. Nie tylko o długość chodzi. Tak mi się przynajmniej wydaje.Jak pękata trąba to się już pożywiła Pattisonem, niecierpie kleszczy.Brrrrrr[/QUOTE] agutka, farb z Rossmanna się boję jak diabeł wody święconej :eviltong: za mało mam tych włosów, żeby eksperymentować, ja zawsze używam fryzjerskich, z hurtowni (np. z allegro) wychodzi cenowo podobnie, a bezpieczeństwo farbowania w chacie - nieporównywalne. inna sprawa, że to też kwestia włosa, dalej są ciemne mimo użycia najjaśniejszej superrozjaśniającej farby dostępnej na rynku, z najmocniejszym oksydantem, w najbardziej platynowym odcieniu :roll: może być tak, że bez rozjaśniacza na cały łeb nie dojdę do blondu nigdy, a że rozjaśniacza nie nałożę za Chiny, to pozamiatane :eviltong: co do kleszcza,to mnie nawet nie straszcie.. zaraz na dniach wetka przyjedzie Pata szczepić, to poproszę o morfo, będę go obserwować, bo napity kleszcz nie wróży niczego dobrego :roll: diabelski advantix, kupię jednak tę polecaną obrożę foresto, może faktycznie częste kąpiele osłabiły działanie kropelek..
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
[url]https://lh3.googleusercontent.com/-T9C9CcAtKGs/U3p3Dk82jJI/AAAAAAAAYys/gzuF-_3OfGw/s640/zjemy.jpg[/url] :grin: -
no właśnie w te miejsca celowałam jako pierwsze, nic a nic nie widać :roll: ale inna sprawa - czy jeśli kleszcz odpada zasuszony, to nie jest przypadkiem struty substancją z kropli? bo ten był napęczniały, ale ewidentnie suchy. a tak w ogóle raport z dochodzenia do blondu - farbowanie nr 2, przy łbie siwo-platynowe, reszta zółto-ruda jak zawsze :cool3:
-
ja w takich sytuacjach łapię to drugie :cool3: raz tak uratowałam małą maltankę, zawzięcie lazła i łatwiej było mi ją wziąć na ręce i odpędzić Patryka od własnej nogi, niż od suczki :eviltong:
-
rana się jednak powoli zasklepia, leci mu tylko osocze, ale przemywam i dam mu alantan jak podeschnie - na spacery zawiązujemy łapkę i jest ok, ale ban na bieganie niestety musi być:( a co do kleszcza, to macałam Patryka calutkiego i za cholerę nie mogę znaleźć miejsca, gdzie się gnojek wbił.. ale był napity jak bąk i wyschnięty, wydawało mi się, że po środkach p.kleszczowych potwory schną od razu i odpadają, a nie jak już się napiją :roll: z resztą sama nie wiem, advantix nas do tej pory nie zawodził - myślicie, że jest możliwość, ze Pat przyniósł na sobie, w sierści, już napitego kleszcza? bo brak jakiegokolwiek dziurki wydaje mi się podejrzany...
-
Patryk też czasami jęczy, ale zazwyczaj to oznacza koo/siku, rzadko piszczy z nudów, ale jeśli już,to mi też to straszliwie przeszkadza :eviltong: a wyczytałam gdzieś wyżej, że puszczasz Rico do zabawy,a on żre trawę - my ostatnio mamy to samo! piłka, która ma pierwszeństwo przed jedzeniem i wszystkim innym, patrysiowy najważniejszy obiekt na tej planecie, przestaje być atrakcyjna w obliczu TRAWKI :crazyeye: wczoraj diabeł zamiast szukać piłki w trawie i aportować,to olewał to i zajadał się krzakami... no ale kontuzja nas i tak zniszczyła i piłkę ma pozamiataną na parę dni, aż się zagoi nóżka... ...a właśnie przestało lać i zaczęło być ciepło, akurat na wybieganie po tygodniu gnicia w deszczu :roll:
-
cześć, mam kupę pracy, więc z tego powodu przeczytałam cały Wasz wątek :grin: lubię sobie poczytać o takich udanych psach ze schronu - naprawdę zazdroszczę bezproblemowca, fajnie, że się dobrze chowa przy dziecku i nie ma z tym problemów :) śliczny jest, taki charcik delikatny :D widać, że to taki wdzięczny, wesoły psiak :loveu:
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Pani Profesor replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
ja mam na szczęście mało problemów z głaszczącymi dziećmi, bo mój pies jest brzydki :diabloti: chociaż świeżo po strzyżeniu wygląda atrakcyjnie przez różnokolorowe placki,to i się zdarzają 'podbiegacze'. raz tylko jedyny miałam dreszcz przerażenia, kiedy rzucałam piłkę Patrykowi na odludnej polanie, pojawiła się mama z córką i obserwowały z daleka zabawę, oczywiście dziewczynka podniecona na całego, pisk, podskakiwała w momencie, kiedy Pat doskakiwał do piłki - pełna radocha. mama coś tam tłumaczy, "zobacz jak piesek przynosi", blebleble.. i w pewnym momencie miotnęłam dość daleko, Pat szuka piłki w trawie a dziewczynka ni z gruszki ni z pietruszki SRRRRUUU w jego stronę... :roll: jakby nie patrzeć - była bliżej psa niż ja, uznałam, że nie będę się wydzierać,bo wnerwię Patryka, więc truchcikiem dogoniłam dziewczynkę, wyleciałam przed nią i KLIK - Patryka na smycz :diabloti: później dostała lekcję uświadamiającą pt. "piesek był zajęty, szukał piłki i mógł cię pogonić, nie wolno pieskowi przeszkadzać" - najmniej przejęła się mama :diabloti: -
ojezu, nie mów, że mężu ma podejście pt. "zabierzemy mu męskość" :diabloti: to tylko pies! ten zabieg nazywa się wazektomią i nie mam pojęcia, czy robi się to psom - to przecięcie i podwiązanie nasieniowodu, tj. jajka zostają, ale po prostu "kabelek nie przewodzi" :diabloti: dla mężczyzn to spora sumka, z tego co wiem, więc nie wydaje mi się, że psom się to robi. na pewno nie u każdego weta,musisz popytać.
-
[url]http://oi58.tinypic.com/2pquidc.jpg[/url] a Ledzia znowu jak wypchana kukła :grin::loveu:
-
ja mam tę szczotkę do używania na swoim osobistym łbie :diabloti: i faktycznie rozczesuje kudły, ale dla gęstego, psiego futra uważam, że może być za miękka :( szczególnie ta wersja "standard" ma bardzo giętkie igiełki, przy psim gęściaku mogą się powyginać. lepsza jest wersja kompaktowa, bo mimo tego, że jest mniejsza - ma nieco sztywniejsze, twardsze igły, myślę, że tak szybko się nie zajedzie. jeśli to jest dla psa,to możesz też poszukać podróbek - np. detangler (czy jakoś tak) kosztuje połowę ceny na allegro, a to praktycznie to samo :)
-
nie ma opcji - dziś gniję w bibliotece, mam oddać 1 rozdział magisterki "na wczoraj"... niestety kiszka, a odnośnie kleszcza, to zaczynam panikować :roll:
-
Pat zdjął sobie w nocy bandaż i rana wygląda na zasadzie "było otarte", nie jest źle i się nie rozłazi na szczęście :cool3: chyba się zregenerował, bo łazi już po domu, choć wczoraj był trupkiem, jęczał i trzeba go było 'przewijać' w kagańcu w 2 osoby. twierdzę zatem, że jest w miarę - gorzej, że tż znalazł rano na podłodze ogromnego, napitego, wysuszonego kleszcza :roll: i teraz bądź tu mądrym - nie mogę wymacać u Pata żadnej ranki po kleszczu, a był serio wielgachny! i zostaje pytanie - czy mógł przynieść na advantixie kleszcza, który się wbił, nachlał środka anty-kleszczowego i padł trupem? nigdy mnie advantix nie zawodził, kroplony był z 2 tyg temu :roll: