-
Posts
2333 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Pani Profesor
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
ooooo to my w niedzielę też poznamy charta :evil_lol: o ile nigdzie nie pojadę,to się piszę na 100% na spacerro, my też mamy nową koleżankę na osiedlu ;) a jak legowisko się sprawuje? bo Pat nowe pokochał średnio :diabloti: jest takie szeleszczące i ma mocno wydętą poduchę na dnie, że boi się wejść,bo go kolebie na boki :D -
[quote name='magdabroy']Haj Magda :) Galerii teraz nie nadrobię :shake::oops: Może w weekend mi się uda ;)[/QUOTE] powodzenia, do weekendu napitolimy tak, że nigdy nie nadrobisz :evil_lol: [quote name='agutka']Patryczek ogolony? jestem trochę do tyłu ;) Moją w końcu także nauczyłam czekać na hasło "proszę" :razz: ale moja nie spojrzy na mnie tylko namiętnie z cieknącym ryjem lampi się w miskę :diabloti:[/QUOTE] ogolony, masz foty parę stron wstecz ;) mój patrzy na mnie błagalnym wzrokiem, tak sobie zakodował, że miska = gap się w oczy (mina naprawdę rozbrajająca:D) i co chwilę ewentualnie spojrzy na michę, obliże się i dalej mi w oczy. Pat jest ogólnie typem psa zaglądającego w gębę, co nie powiem, to zawsze patrzy, słucha, kręci głową, taki typowy rozkminiacz. dlatego też zdobywa przychylność ludzi np. na ulicy, dziś podleciał do grupki ludzi (w kagańcu jest luzem, nikogo nie spłoszy) i przedreptał panu przy nodze kawałek patrząc w oczy ;) (pan coś jadł czy tam niósł w ręku). cała grupa walnęła śmiechem, Pat zebrał miziaka i wrócił :D [quote name='junoo']ja muszę Arona w końcu jakoś obciąć, bo wygląda jak żubr xD ma obciętą główkę, potem nożyczki się stępiły i jest kudłata boczki łyse od tarczycy, a ostatnio do USG wet ogolił brzuszek... masakrycznie wygląda :lol: plus 2 łyse dziury na przednich łapkach do wenflonu ;)[/QUOTE] widziałam u Was, na ile starczyło nożyczek :D Pat jest do mięcha, ale on zarasta ekspresowo, miesiąc i będzie kudłaty. a o plackach nic nie mów, Pat ma brzuch jak bullterrier (różowiutki), na grzbiecie placki jak hiena po walce... no ale chyba jest lepiej ze skórą, samo z siebie w zasadzie ;) nie znalazłam jeszcze powodu. jedyne, co mi przychodzi do głowy, to że barf daje efekty (ale tak wolno? po ponad pół roku dopiero?) i "winowajcą" mogą być jeszcze..witaminy :cool3: bo od miesiąca-dwóch wsuwa multiwitaminkę, może miał czegoś niedobór...? (choć to nielogiczne, bo suplementowałam go "ważniejszymi" dla skóry rzeczami, niż zwykłe witaminy, jak np. beta-glukan, olej rybny, itd.)
-
Tora & Lumpek (oboje za Tęczowym Mostem), ich dwóch i Tajga :)
Pani Profesor replied to *Magda*'s topic in Owczarek niemiecki
nigdy nie widziałam 7 dzieci naraz :diabloti: (no, poza tym, jak sama byłam dzieckiem :eviltong:) -
nie wiem, nie piłam :diabloti: ale już samo "ziółka" mnie odrzuca, nienawidzę pić zielska "dla zdrowotności", żadnego. faktycznie wybrałabym również piwko w takiej sytuacji ;) nawet 0%. radler jest ok, taka oranżadka (jest wersja 0%), ale nie wiem, czy tam w ogóle jest słód jęczmienny w składzie...
-
zaraz się ujawnią podglądacze :evil_lol: a piwo bezalkoholowe... no cóż, dla mnie to oksymoron :D
-
Tora & Lumpek (oboje za Tęczowym Mostem), ich dwóch i Tajga :)
Pani Profesor replied to *Magda*'s topic in Owczarek niemiecki
weekendy masz wolne, nie? -
nieprawda, na bank masz podglądaczy :evil_lol: karmi jest dla mnie obrzydliwe i nie do zaakceptowania, może żurawinowe by uszło (nie próbowałam) ale nie widzę sensu katować się czymś tak okropnym celem eksperymentu :eviltong: tak samo ten nowy sommersby - FU ...ale jako mamusia chyba sobie możesz pomarzyć :evil_lol:
-
wieczorny długi spacer zaliczony, obleźliśmy parę łączek i kupę krzaków, była piłeczka (i zachwyty spacerowiczów "jak ładnie łapie" :D), minęliśmy bordera i kundelka bez wojny, a później szła pani z pulikiem i terrierem (młody erdel? walijczyk miniaturka?:D nie rozróżniam tych terrierów niestety), maluch niósł w pysku misia :D który to spodobał się Patrykowi, a terrierek chciał się podzielić - na szczęście kaganiec skutecznie uniemożliwił odebranie maskotki, więc Pat dał temu wyraz i na koniec witania pokazał małemu zęby :diabloti: dostał ochrzan od tż-ta i później cały spacer minął grzecznie i elegancko (pomijając absolutnie nieeleganckie położenie się w wielkiej kałuży, jak dobrze, że nie ma sierści...)
-
u Patryka są 2 czy 3mm kudłów, syf nie ma czego się czepiać :evil_lol: tylko mordę zostawiliśmy mu, więc broda dwa dni po kąpieli wygląda jak u psa z łańcucha :diabloti:
-
[url]http://img31.otofotki.pl/obrazki/pp930_WP_20140710_004.jpg[/url] identyko jak mój, piłka w gębie najważniejsza :evil_lol: my też mieliśmy długi spacer i moczenie się w gigantycznej kałuży, na szczęście z łysego psa się elegancko strzepuje brud :cool3:
-
Husky 7 lat, kradnie jedzenie na potęgę...
Pani Profesor replied to Kocurkotka's topic in Wychowanie
NIE DAJE SIĘ psu surowego mięsa/kości jeśli jest na suchej karmie!! czytam ten wątek i mi ręce opadają - po pierwsze, suka na 100% kradnie z głodu (to pierwszy powód), drugi - po prostu łakomstwo. miałam IDENTYCZNĄ sytuację, tj. kradzieże z niewyobrażalnych miejsc, zżeranie mentosów z opakowaniem; pies zgarniał wszystko, co się względnie nadawało do zeżarcia (albo i nie - gumka do ścierania...). pies był chudy, ale ze względu na fakt kastracji i ostrzeżenia wetów o nieziemskim tyciu nie dawaliśmy mu więcej karmy, a dostawał brita light w jakiejś śmiesznej porcji. kradł i kradł, ani prośbą, ani groźbą - było trzeba wszystko chować i ryglować każdą szafkę na 4 spusty. zmieniłam dietę na barf i daję mu dwa razy więcej, niż wagowo powinien dostawać ten pies. to terrierowaty kundel, który zjada - uwaga - pół kilo mięsa/kości dziennie, warzyw i smaczków nawet nie liczę. waży niecałe 13kg, dlatego taka dawka dla haszczaka wydaje mi się kosmiczna. i wiem, wiem, na opakowaniu napisane, ale barfowe kalkulatory również mi wyliczają pewne ilości, a daję psu na oko - ile potrzebuje (no, może nie tyle :evil_lol: bo u niego nie ma granic). nie powiem, że na 100% nic nie ukradnie,jeśli to przy nim zostawię, ale nauka samokontroli + bunkrowanie newralgicznych miejsc sprawiło, że odpuścił - skoro się nie nagrodził, to nie opłaca się szukać w tych miejscach (śmietnik, szafki). ja bym naprawdę zwiększyła dawkę żarcia i odpuściła suchą karmę, barfem pies się najada psychicznie (rozgryzanie kości, mięsa, ścięgien - miodzio, można potarmosić:D) i ma dużo ruchu, więc niemal nie tyje. lekko się zaokrąglił i ubił mięśnie, do suchej nie wrócę, chyba że zaczną się problemy zdrowotne (żre bardzo szybko, czasem się przytka, kontroluję to). -
mój tż zdał za drugim razem,a za pierwszym uwalił go egzaminator, który po rutynce (światła, klakson, itd.) kazał mu wysiąść, coś tam zrobić i wsiąść z powrotem - tż drugi raz nie sprawdził sygnału dźwiękowego (no błagam),ruszył i nara, oblane :D klakson taki ważny :loveu: na pewno się zepsuł w 30 sekund, cóż za zagrożenie na drodze :shake:
-
Tora & Lumpek (oboje za Tęczowym Mostem), ich dwóch i Tajga :)
Pani Profesor replied to *Magda*'s topic in Owczarek niemiecki
co to u Was wszystkich tak pada! u mnie ładnie :evil_lol: i przynajmniej trochę chłodniej, można oddychać :loveu: -
cześć, nadrobiłam - dobrze, że chłopak w formie ;) i wszystko się układa, tak to niestety jest z chorobami, że zanim zdiagnozujesz, to nakładają się na siebie różne objawy i w przypadku psa często się brodzi we mgle, bo pies nie powie, co go boli... tak czy owak - trzymam kciuki :D
-
później pyknę fotkę,bo teraz nawet nie mam kalkulatora, żeby zrobić :roll: nie no,ono ma kszałt jak trzeba, tylko mam wrażenie, że na aukcji wydawało się być trochę głębsze, ale może to i lepiej, że jest nieco płytsze, bo pies w ogóle by nie wlazł do takiej nory :evil_lol: już się kładzie w miarę, zdaje mi się, że powodem była ta wypchana poducha od dołu, która się rusza i trzeszczy ;) parę dni i się przyzwyczai, bo już sam raz wszedł i spatrolował, więc jest ok.
-
[quote name='junoo']Witam :D Dawno nie zaglądałam na dogo... Mam nadzieję, że teraz jak wychodzę z Aronem na prostą znajdę więcej czasu :)[/QUOTE] cześć :D ja Twoją galerię też muszę nadrobić [quote name='Czekunia']PP, które w końcu wzięłaś:lol:? Chociaż one materiałowo takie same były:evil_lol:. Połóż Patrykowi jakiś kocyk i pownien się przyzwyczaić do "szeleszczenia".[/QUOTE] to, które polecałaś - głębsze. nie jest znowu takie głębokie i wygląda nieco inaczej na żywo, a ta poduszka w środku wyjątkowo szeleści (poprzednie legowisko było bardziej miękkie), ale już się wywalił w środku brzuchem do góry, więc chyba zaakceptowane ;) choć jak odsyłam go "na miejsce" to kładzie się obok zamiast do środka, jeszcze nie wiem dlaczego :cool3:
-
dobrze jak ma tą budę i michę...
-
wiem, że to nic śmiesznego, ale zawsze mnie okrutnie bawią takie ciotowate wypadki pt. "wjechałam w czyjś dom i wybiłam szybę, dobrze, że lokatorów nie było", no błagam, Monty Python :D mi w tym rowie też nie było wesoło, ale później wyluzowaliśmy i się z tego śmiejemy, że latająca uszczelka nas prawie zabiła :D a już o podróży świątecznej z pękającymi oponami nie będę drugi raz pisać :angryy:
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Pani Profesor replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
ja miałam za dzieciaka mixa cockera amerykańskiego (matka, z rodowodem FCI) i angielskiego (w typie, "sąsiad miał") i suni się wyrosło ponad rodziców, a na 100% była z tego skojarzenia, bo to byli jacyś znajomi babci, widywaliśmy tych rodziców często i suczka okazała się takim defektem genetycznym ;) wtedy nikt nie wiedział, że nie można tak rozmnażać, matka miała rodowód więc piesek "rasowy,wow" no i za 50zł :diabloti: więc babcię skutecznie przekonał do siebie. suczka w niecały rok była wielkości młodego setera :razz: -
nauka chodzenia na smyczy to w ogóle nie wyleciała u mnie jako temat nigdy,bo te wiejskie psy spaceru nie widziały... jak kiedyś nocowaliśmy po weselu u jakieś ciocio-babci tż-ta, to mieli suńkę w typie długonogiego onka na łańcuchu przybitym do stodoły, oczywiście miska z jakimś gównem i odrapany garnek z rozlaną wodą... dostaliśmy oczywiście ostrzeżenie, że broń boże nie można do niej podchodzić, po obudzeniu się rano pierwsza rzecz - do suczki :diabloti: a dlaczego nie podchodzić? bo - uwaga - SKACZE, cóż za niefart :placz: poskakała i przestała, spuściliśmy z łańcucha i sunia latała 10min w kółko jak wypuszczona z dziczy, a później okazało się, że wspaniale aportuje i wymęczyliśmy ją kijkiem w pół godziny. wystarczyłoby zrobić tyle w ciągu doby i suka miałaby łatwiej o 300%, a tymczasem z łańcucha spuszczana "rzadko", bo UCIEKA... płot z gównianych desek sprzed 30 lat, więc czego się spodziewać (argumentu "wzmocnijcie płot" nie poruszam, bo "nie ma pieniędzy" na 100%, chociaż plazma wisi, a co) nie znoszę takiej mentalności :angryy:
-
[quote name='Panna Cotta']A ja raz wjechałam sobie w budynek :razz: Na szczecie jechalam 30km na h bo bylo ograniczenie. cos pykło smykło, kierownica przestała wspolpracwac i Gosia ( tj. Ja) wjechała sobie w budynek, a co?! Przestawić chciałam dziada! Miska olejowa poza autem, olej na budynku, szyba w mieszkaniu czyimś wybita, jakas tam ośka cos tam coś tam, ogolnie na złom :D Swoje okulary to znalazłam na tylnym siedzeniu złożone jak gdyby nigdy nic. :cool3:[/QUOTE] ryczę :grin: [quote name='Majkowska']Jakie ryje umorusane:loveu: I potem do autka, do domu i pod kordełkę :D Miałam robić prawo jazdy , ale chyba się jednak wycofam....:roll:[/QUOTE] ja robię we wrześniu prawdopodobnie,bo tż mnie zabije jak wreszcie nie zrobię (a jeździć coś tam umiem :cool3: uczył mnie kilka lat temu na lotnisku), choć się trochę cykam egzaminu i wyjechania w miasto, ale damy radę. paplałam za gówniarza, że w dzień 18-tki poniosę papiery do WORDu, a tu minęło ponad 6 lat i dalej coś nie doniosłam :grin:
-
tylko czasem skojarzenia się nie udają :diabloti: bo już kiedyś nas nabrał, jak wyrywał do haszczaka, tamten właściciel pozytywnie nastawiony, pies też, a Patryk powąchał i wyskoczył z zębami i ujadaniem, husky odpowiedział i prawie doszło do wojny... teraz ostrożniej do tego podchodzę i daję się powąchać, po czym na chwilę ściągam smycz do siebie i odchodzę parę kroków. jeśli Pat wąchnie i NIE wyskoczy, to szybko go zabieram i pozwalam po chwili drugi raz wąchnąć. w takiej konfiguracji jeszcze nigdy nie było konfliktu, a czasem jak za długo wącha psa w jednej chwili, to się nakręci i pokaże zęby. najlepiej idzie takie krótkie zapoznanie pt. "jeden wąch i odchodzimy", a później ewentualnie wracamy, zawsze się udaje, tylko nie zawsze ten pierwszy wąch jest pokojowy... dziś się udało w 100% :)
-
zależy w jakim towarzystwie, jak spotkam psiarę na spacerze to jest ok (tak jak dziś), bo wiadomo, że nie będziemy gadać o dupie maryni i "gdzie pani pracuje" czy "co pani gotuje na obiady", skoro idziemy z psami, zawsze to jakiś punkt zaczepienia. poznałyśmy jedną laskę z Majkowską i gdyby nie psy, to przecież nikt normalny nie zagada do obcej osoby na spacerze - po co :D jeśli chodzi o znajomych, to też raczej uchodzę za "psiarę" i "eksperta" i strasznie mnie to śmieszy ;) bo w porównaniu z ludźmi na dogo jestem laikiem stulecia, choć jeśli ktoś idzie z pytaniem, to zawsze do mnie (pytaniem typu "co na kleszcze" albo "jak nauczyć dawać łapę"). najgorzej jest ze starszą rodzinką :cool3: i to głównie u tż-ta, bo moja rodzinka raczej wymarła, a u niego często jeździmy na wieś jak już jesteśmy w okolicy i tam się dopiero dzieje :cool3: pisałam już w innych wątkach, że jest wywalanie oczu na FRYZJERA :-o DLA PSA :-o, nawet nie mówię czym karmię,bo bym wyszła na zmanierowaną bogaczkę :D więc pies je "kości i gorsze mięso :evil_lol:",a już akcesoria, LEGOWISKO zamiast szmaty, litości - kto to widział :D (ale jak przychodzi do pokazywania sztuczek, to wszyscy zajarani jaki mądry piesek, od babki tż-ta dostałam pytanie czy on już tak umiał jak go wzięliśmy :cool3::cool3::cool3:)
-
boże jaki wyjazd :grin: agutka, Ty to wiesz, jak się zrelaksować :grin: no, ale przynajmniej Leda nie naodstawiała, to chyba najważniejsze :diabloti: a auto... cóż, chyba ktoś tu musi zaoszczędzić :evil_lol: my mieliśmy kiedyś akcję na 500km trasie, że dyndała nam uszczelka od reflektora... tż się denerwował, że to tak furkocze całą drogę i chciał skręcić w leśną dróżkę i to poprawić... było mega ślisko, nie wyhamował i dupnęliśmy do rowu (gdyby nie rów, to skończylibyśmy w drzewie :cool3:), oczywiście obładowani jak Rumuni, auto zawalone i sobie leży w rowie... przejeżdżający faceci nas uratowali, okazało się, że to policjant i prokurator :cool3: i dali nam numer na lawetę za 100zł, gdzie za normalną byłoby co najmniej 500, bo to był środek niczego, jakaś wieś na wygwizdowie... chcieliśmy wyciągać hakiem, ale okazało się, że urwalibyśmy zawieszenie i wypadłaby chłodnica :grin: czy coś na tą modłę, więc też fartem nie skasowaliśmy sobie auta na środku Polski o 1 w nocy.
-
Panna Cotta... aleś dodała słodzinkę :loveu: tylko taki chudy, że żal patrzeć :angryy: ale przez te kosmiczne uszyska ma +100 do adopcji.