Jump to content
Dogomania

Pani Profesor

Members
  • Posts

    2333
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Pani Profesor

  1. ja też nie mam kagańca, w którym pies może rozewrzeć całą gębę - po co! Pat rozwiera całkiem tylko jak ziewa, chłodzi się nawet w upał gdzieś na 70% rozwarcia (max), w kagańcu otwiera właśnie na 60-70%, wg. mnie wystarczająco. inna bajka, że on nie nosi kagańca podczas maksymalnego chłodzenia, bo tak mocno sapie tylko przy wysiłku typu piłka, a wtedy - siłą rzeczy - robimy to w krzakach i nie nosi kagańca ;) kagan mamy do zapoznawania się, do spaceru w terenie z dużym zaludnieniem/zapsieniem - wtedy nie biega, więc i się nie męczy żeby potrzeba było pełnego luzu w paszczy. mój wyznacznik to to, że nie ściąga, nie cierpi i nie próbuje tego kagana się pozbyć, bo to pieseczek, który bardzo dobitnie pokazuje, że mu coś nie pasi ;) a chopo traktuje jak powietrze, wg. mnie jest ok, mimo że nie ma kilometra miejsca pod paszczą.
  2. [quote name='Majkowska']"nasze" dzieci kojarzą się inaczej. Taka Kinia = spacer, Waldek, patyczki, piłeczki, ludzie znajomi. Taki dzieciak na ulicy= podejdzie obcy trol i wepcha mi rączkę do oczu, muszę się obronić. Spotykam się czasem w dwupaku z ludźmi których psy nie akceptują dzieciaków, ale Kinkę przyjmują jako część nas, bo przychodzi zawsze z Waldkiem i jest fajna przez to. Niestety Kinka rośnie i zaczyna uwielbiać pieski - na ich widok piszczy i wyciąga rączki, a dla mnie to punkt zapalny u psów, bo jako że mam sama takiego psa to rozumiem psy które ja od razu obszczekują. Jesos, ja bym wylazła z siebie jakbym miała mojej mamie zostawić Wartkunię. Choc on bez problemów, ale ją własnie to buduje w robieniu głupot, bo Amora trzeba było pilnować bo się mógł rzucić, a Alduś taki grzeczny że go można puścić i zachwycać się jak on słucha. Na wsi jeszcze przejdzie , ale w mieście. Niestety w inny sposób go nie utrzyma, zresztą nie może się szarpać bo jest po operacjach oczu. Z a to ojciec nie przepada za Waldkiem , zawsze do niego chłodny, jak się wkurzy to go szarpnie, wrzaśnie, Wald się mu płaszczy i w sumie dobra relacja z tego wychodzi - na smyczy panuje nad nim, umie go ogarnąć i pójdzie na spacer choć wcale nie jest spragniony przebywania z moim pieskiem :D A matce prawde mówiąc jakbym powiedziała zeby załozyła kaganiec to by mi zaraz wyjechała po co psa krępować,bo ona wie najlepiej i pójdzie bez żeby piesek się nie dusił:D Ten pazur Wald też oderwał, łącznie z mięchem, ale mu oderwała hodowczyni do reszty. Podobno właśnie zawsze to się odrywa i tym się psu pomaga. Bandażyk masz więc do dzieła :D:D Ja zmniejszam na photoscape/photofiltre. Dośc fajnie.[/QUOTE] o, dzięki za photoscape, zassam i zobaczę cóż to potrafi. chcę jakaś darmówkę, coby nie piracić photoshopa :evil_lol: co do pazura, to nie urwę sama, nie ma mowy - boję się, że zepsuję pieska, jak będzie mu to dokuczać, to won do weta i tyle. sama e-e, sobie mogę robić takie eksperymenty, ale nie psu. a co do dzieci, to ja chciałam z młodych tż-ta uczynić dobro absolutne i poinstruowałam, że worek ze smaczkami to świetny pomysł na przekupienie Patryka i pokazanie, że dzieci są super. wyjaśniłam, że komenda - smaczek, dzieci oczywiście krzyczały komendy na zmianę bez pomyślunku, wszystkie naraz :diabloti: więc ja stałam z tyłu i pokazywałam mu gestami co ma robić, a młode piszczały zachwycone :D skończyło się tak, że starsza rozsypała chrupki wokół psa na ziemi, które to wyżarł w sekundę, a młodsza sięgała do worka żeby wyjąć i Pat jej zajrzał do tej torebki, wystraszyła się i oddała całą naraz :diabloti: taka to nauka :diabloti: młodsza nie może zapamiętać, że Pat to nie labek i mimo upominania co rusz, zdarza się jej zapomnieć i złapać Pata od tyłu, próbować podnieść, itd. na razie nic nie zrobił, nawet nie burknął, raz tylko podniósł wargę ale zainterweniowałam. starsza ogarnia i wie, że może chapnąć, choć dorobiła ideologię że to dlatego, że "piesek ze schroniska", no i nie mogę oduczyć póki co, że to nie ma nic do rzeczy. lepiej z resztą żeby myślała w ten sposób i nie pchała łap, niż ma ignorować moje zalecenia :D
  3. Pani Profesor

    dubel

    boże ile kitałków :D nie wiem jak Wam się udaje dopilnować takiej trzody, ja za jednym psem latam ze szmatą i non-stop upominam, a co tu mówić o 3 psach i milionie małych kitałków :evil_lol: a to jest hit :D [url]https://fbcdn-sphotos-f-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xpf1/t1.0-9/p180x540/10405577_1444155929202239_5203648330601147301_n.jpg[/url] :loveu: aha, obiecałam Ci że sprawdzę - w domu nie mam tych gazet psich, ale jeszcze pójdę do piwnicy bo mama mówi, że chyba leży jakaś antyczna makulatura ;) muszę się przekopać!
  4. ze mnie znajomi wyją, że też mogę wejść za darmo w takie miejsca :watpliwy: bo albo jest np. do 140cm i mam się schylić:D (mam 160 do cholery!), albo np. do 16 lat zniżka (raz w parku wodnym weszłam jako uczennica, przysięgam - miałam 22 lata:D)
  5. nie no, na waldusine ziewanie to faktycznie lepiej wziąć kubełek na śmieci, on ma makabryczny rozstaw paszczy, nie widziałam takiego rozdziawu u żadnego innego psa :D Pat np. nigdy nie próbował ziewnąć w chopo, miałby może i jak, ale tego nie robi, tak samo raczej nie szczeka, jakby się obawiał czy można w tym kuble. a skoro basker leży względnie ok to może i dobrze, bo pamiętasz - chopo próbował ściągnąć (kij, że za małe), a skoro tym nie jeździ po ziemi, to pół sukcesu ;)
  6. [quote name='Majkowska'] Ciocia, jutro coś??? Teraz juz się serio przeprowadzam, więc mnie wykorzystaj.[/QUOTE] kochana, ja jestem 500km od Krakowa :D i stąd też braki na dogo, bo mam non-stop coś do roboty a jak już chcę zasiąść na kompie,to czeka praca a później mamusia z poleceniami :cool3: mama zaczyna pracę w PL, więc dodatkowo mam "a przepiszesz mi kilka stron?" i tak dni mi lecą na klepaniu w klawiaturę i spacerach z psem. z naciskiem na to drugie ;) bo choć na blokowisku się nudzi i stresuje (milion psów), tak u tż-ta ma ogród, drugiego psa i kupę zabaw codziennie. [quote name='kalyna']Hahahaha Pat z tą bramą, to jakbym o Ciapku czytała... Ciap super mądry jest na podwórku... żadnemu szczekaczowi nie odpuści, ludziom też. Poburczeć musi.... Ale jak jest brama otwarta to sam za nią nie wyjdzie, nawet jeśli Pan w mundurze idzie mu przed nosem... Ale jak nasypało śniegu to potrafił między prętami wyjść i jak tylko poczuł, że jest za podwórkiem to tyłem wchodził, tak jak wyszedł :roflt:Z miną pt: mnie tam wcale nie było :siara: Mnie ogólnie przeraża zostawiania moich psów z dziećmi i najczęściej są oddzielane, albo pies popyla w kagańcu albo psy w kojcach, pokoju.[/QUOTE] wchodził tyłem... :D tak mnie to bawi, tż-ta labek też tak robi, że jak skądś wychodzi to zadem, zamiast obejść naokoło. labek jest ogólnie prześmieszny,ale im dłużej z nim przebywam (znam go od urodzenia), tym bardziej wiem, że Pat jest bliżej ideału niż lab,choć lab to pogodny prosiak bez cienia agresji i na dodatek usłuchany :cool3: może jednak bym nie chciała takiej psiej pipki, do której wzdycham nocami, że czemu Pat taki nie jest? na dłuższą metę labek mnie męczy (50kg potwora, mokry, brudny - nieważne, na kolanka!! kocham cię! ooo jaka smaczna jest twoja buzia :loveu:). wolę chyba Patrykowy chłód i dystans czasami, niż 24 na dobę miłość, okraszoną pazurami, piachem i błotem, bo pieseczek to hipopotam lubiący się panierować w błotku. [quote name='Talia']Moja suka nie lubi dzieci i większość omija szerokim łukiem, ale wiem że bez powodu by nic nie zrobiła. Mam dwie kuzynki które uwielbia - jedna 3 letnie, druga 5. Niespełna 6 letnią siostrę mojego chłopaka też bardzo lubi, da się pogłaskać i nawet udaje zadowoloną gdy ją delikatnie dzieciaki głaszczą, ale potrafi obwarczeć jak ktoś próbuje jej zrobić krzywdę. Dotychczas tylko jednego kuzyna chciała ugryźć i ma na to moje przyzwolenie. Jest taki złośliwy, że albo ona go pacnie, albo ja. Jak był kiedyś u mnie w domu to omijał szerokim łukiem mój pokój, a gdy tylko poszłam do piwnicy po żarcie dla prośków (miałam wtedy hodowle świnek morskich) od razu chciał iść je pooglądać (pewnie postraszyć).Tina ustała w wejściu do pokoju i obwarczała go z góry na dół. Całe szczęście, bo jeszcze jakieś maleństwo by mi zeszło na zawał.[/QUOTE] Pat dzieci nie zna raczej, tyle co młode tż-ta i Majkowskiej Kinia, przy czym Kinia jest malutka i jeszcze do niego nie gada, tylko wyciąga rączki albo obserwuje - raz Patryk ją PRZYWITAŁ, bo zazwyczaj nie zwraca uwagi na "półludzi" i ku mojemu wielkiemu zdziwieniu POLIZAŁ JĄ PO BUZI :loveu: machając przy tym ogonem. raz, więcej nie, choć czasem zajrzy do wózka i machnie ogonkiem. relacja z naszego współistnienia - Patryczek się zrobił ostatnio chłodny, ale traktuję to jako etap przejściowy. trochę mi smutno, ale nie naciskam - przestał przyłazić na mizianki i generalnie mieszkanie traktuje jak hotel-przechowalnię, a główne centrum dowodzenia to dom tż-ta. nie dziwię mu się, tam jest jego pan, drugi pies, kupa zabawy, ogród, piaskownica - jest co robić, w mieszkaniu za bardzo nie poszaleje (i ma dość mojej titającej mamy :cool3: wczoraj podeszła z tonem pt. "hihihi" i zaczęła gdakać "co ty chcieś piesiećku? no cio?", na co pies podniósł dupę i przyszedł do mnie do pokoju :grin:) przeczuwam tragedię, bo jedziemy w weekend do Płocka na 3 dni i pies zostaje z rodzicami... pierwszy raz. ojciec ok, umie go nawet skorygować, szarpnąć, za to mama... mama dostanie kaganiec w zestawie i zmuszę ją, żeby zakładała na co dzień :cool3: jest nieodwrażliwiona na psie darcie ryja i jak Pat szczeknie w zabawie, to się zrywa z ŁOJEZU JAK SIĘ WYSTRASZYŁAM. jak jej narobi cyrków na ulicy to obawiam się, że puści smycz w stresie, nie mówiąc o podbiegającym psie...ale może się mylę ;) pies jest okrąglejszy niż był, na 100% dokarmiany pod moją nieobecność, choć wygląda lepiej niż kiedyś, ale dalej "chudy" (czytaj - mułki i wcięcie w talii). wczoraj mieliśmy dramat stulecia, bo połamał wilczy pazur na pół, polała się krew, był grill i pies dostawał fisia, bo z jednej strony boli łapa, spuchła, kulał, z drugiej - rzucają frisbee!! muszę biec!! spędził wieczór uwiązany dla własnego dobra, bo w obliczu latającego między ludźmi dysku przestawał się przejmować łapą, więc trzeba było pomyśleć za niego. miałam jechać do weta, ale nie pojechałam,bo się samo rozwiązało - odgryzł sobie zwisającą część pazura, rdzeń ma odkryty, ale moja wet przez telefon powiedziała, że jak nie krwawi to zostawić - nic więcej się nie zrobi. przeleciałam odkażaczem i tribioticiem i sobie zaschło. w razie się będzie babrać,to pojadę ściągnąć cały pazur, tak czy owak już go nie boli, bo lata i nie podnosi tej łapki, nie liże. innych niusów nie ma, ale dam wieczorem fotki ;) ogarnęłam już obsługę telefonu i przyznam, że fajnie się korzysta. nie wiem tylko jak zmniejszyć fotki żeby nie zrobić jakości z kalkulatora, muszę poczytać o tym formatowaniu.. chyba że Wy mi polecicie zmniejszacz? ściągać jakiegoś gimpa w tym celu? to photobucket tak psuje jakość przy pomniejszaniu?
  7. jak macie taką temperaturę jak u mnie,to trzymam kciuki po raz drugi :diabloti: jak masz torbę termoizolacyjną,to zawsze można spróbować jakoś upchać pionowo, ale ja bym pewnie rozwaliła :eviltong:
  8. ja już mam kolejny tort zaplanowany :diabloti: [url]http://2.bp.blogspot.com/_AYrb1HXF3Mk/TIrgdyk6uvI/AAAAAAAAApU/gm7hDrD2x6A/s1600/IMG_9510.JPG[/url] chociaż znając mnie, to wyjdzie kaszana :D
  9. [quote name='a_niusia']noo niech gania niech gania...mojej siory suka nadziala sie na kij i bardzo gleboko przebila podniebienie.[/QUOTE] to był półżart, wiem że patyki nie są takie znowu bezpieczne, tż-ta ast się przebił na wylot i miał takie komplikacje, że po roku niestety padł. gronkowiec rozrośnięty do kręgosłupa, nie do usunięcia, nie do wyczyszczenia. nadział się na lecący kij. patyki rzucam swemu psu w ostateczności, zawsze jest coś innego do aportowania, a jeśli już kij, to gigantyczną i ciężką kłodę, żeby się na nią nie miał opcji nadziać ;)
  10. ja jak ozdabiam tort to stawiam na ekhm, "pomysł", bo wykonanie zawsze leży i kwiczy. tż na urodziny miał dostać tort ptasie gniazdo, udekorowany czekoladą, o taki: [IMG]http://www.vanillabeanbaker.com/wp-content/uploads/2013/03/Completed-Cake-4.jpg[/IMG] oczywiście to co wyszło było lata świetlne od tortu na zdjęciu :diabloti:, oczywiście nie skołowałam żadnego ptaka, więc wycięłam z papieru dinozaura i pomalowałam mazakami....... a ten krem wyszedł za rzadki, więc "gałązki" wyglądały jak rozmazane kupsko w kształcie bochenka chleba - szkoda że nie mam zdjęć:D
  11. ale fajny tort! :D znając moje i tż-ta poczucie humoru, to mielibyśmy napis "chrzest świeNty" albo w ogóle jakąś inną durnotę, coby nie było tak nudno :evil_lol: na szczęście (dla nich) nie mamy dzieci :D i widzisz, tak się bałaś, a torcik pierwsza klasa!
  12. [quote name='Talia']My też mamy zabawkę która apetycznie wygląda! [IMG]http://media.mediazs.com/bilder/zabawka/dla/psa/tpr/ko/5/300/261400_tpr_bone_110_03_5.jpg[/IMG][/QUOTE] ...:grin::grin::grin::grin: chciałabym zobaczyć jak się tłumaczę matce, że to psią zabawkę znalazła w pokoju :grin: makabra, z safestixa już się dawno temu śmiałam, jakoś sobie nie wyobrażam rzucać psu takim dildo, niech gania kije :diabloti:
  13. jako zaawansowane stadium nietoperza nie napiszę Wam, o której chodzę spać bo wygram wszelkie licytacje :eviltong: nadrobiłam, Madzia, wątek - najbardziej podobała mi się przygoda Bogdana ze storczykami :loveu: :grin: ja mam tylko jedną pijacką przygodę z tż-tem, bo zazwyczaj to ja padam, a nie on :diabloti: ale raz się urżnął jak prosiak, haftował dalej niż widział i coś mi zaświtało, żeby dać mu wypić sodę oczyszczoną...nie wiem skąd to wzięłam, ale uznałam, że na 100% pomoże, tylko...sypnęło mi się proszku do pieczenia, a nie sody :grin::grin: biedny tż, myślałam, że umrze tej nocy :candle: ale jakimś cudem nic mu się nie stało, ale mnie prawie udusił w nagrodę za moją pomysłowość :diabloti:
  14. nadal podtrzymuję, że wytykanie błędów na forum, pod warunkiem, że nie jest to rażące [I]chalo witam prosze pomuc mojim pieską[/I], to zwyczajne czepialstwo :) nie mówię, że nie można tego zauważyć, ale po cóż cytować jedno źle napisane słowo i nakręcać aferę o braku szacunku do innych użytkowników?
  15. u nas też Mordor za oknem, od tygodnia nie odetchnęłam na minutę...wczoraj w nocy lekka ulga, ale ogólnie horror, nawet wieczory są nie do zniesienia...
  16. Pani Profesor

    Barf

    ja nie wiedziałam o żołądkach i przestawiłam na hurra, czyli surowe mięso na śniadanie - i tyle. po kilku dniach doszła kość, bo początkowo tylko chrząstki - też nie było żadnych rewelacji.
  17. [url]https://lh3.googleusercontent.com/-diTREaLFjZc/U8f9j4Ch-vI/AAAAAAAAbPU/fzmjGE4rxbc/w829-h553-no/IMG_4615.JPG[/url] tu już widać, że klucha solidnie urosła :D prześliczna jest :loveu:
  18. matko jedyna, o co tu znowu się toczy wojna? :D o [I]WZIĄŚĆ? [/I]gojka, masz pełno błędów interpunkcyjnych w swoich wypowiedziach, a się czepiasz - to chyba trochę hipokryzja, co? po co w ogóle ta dyskusja? to, że ktoś walnął jednego woła nie oznacza, że wpycha błędy do tego stopnia, że nie da się czytać, bo i takie kwiatki nieraz się "wypowiadają" na forum. (uprzedzę zarzut o moich wielkich literach, bo to takie fajne do spienienia się - to tylko forum!:D)
  19. i mnie się też coś zdaje,że mało miejsca :( Wald mocno otwiera gębę, dla Pata proporcjonalnie dopasowany tak samo kagan byłby w miarę,bo on nie ma wielkiego [I]rozdziawu[/I] i mało sapie, a Wald może mieć problemy...
  20. no i rozkroiła! :D gratulacje, ja tego elementu nienawidzę i zawsze zmuszam tż-ta, żeby to zrobił za mnie,bo mu lepiej wychodzi, a jak nie wyjdzie,to mam na kogo zwalić winę :eviltong:
  21. nie no, to u Pata nie ma zdecydowanie pełni szczęścia przy dzieciach, on je raczej traktuje jak powietrze, pomacha ogonem ale nie wita się "personalnie" (bo ludziom dorosłym patrzy w oczy, zagląda, widać, że dostrzegł, że istnieją :D), ewentualnie wyrywa coś z ręki,bo dzieciom w końcu łatwiej :diabloti: ale żeby pełnia szczęścia,to niekoniecznie. cofa się przed dziecięcą ręką, jeśli ta leci znienacka, jakby się trochę czuł niepewnie wobec ich ruchów. trudno :D i tak w miarę poprawnie jak na niego się zachowywał przez ostatnie dni ;)
  22. [quote name='agutka']no i prawidłowo ;) dzieci w odróżnieniu od dorosłych potrafią fajnie prowadzić psa, robią bez wahania to czego byś nie zrobiła sama czy wkładałabyś w jakąś czynność za dużo emocji ;) dzieci nie przejawiają niepotrzebnych emocji do psów co skutkuje czasem fajnymi relacjami :) Mój Dawid mimo autyzmu i pewnych zahamowań nie patyczkuje się z Ledą i u niego słowo na miejsce oznacza to że pies ma tam być bez dodatkowych próśb :evil_lol:[/QUOTE] racja, ale dzieci lubią też zrobić coś nieprzewidywalnego, a w połączeniu z psią wredotą mogą wyjść kwiatki :diabloti: raz się udało, ale nie zostawię Pata z dzieciakami bez opieki, za krótko ma z takimi do czynienia wg. mnie, musi się przyzwyczaić. labek za to jest przeszczęśliwy w dziecięcym towarzystwie, młode mu się wieszają na szyi, przewracają, wsiadają, pies nie dość, że nie ucieka (jak mój Pat) to sam przychodzi po więcej, w myśl zasady "lepiej taki kontakt, niż żaden". śmieszny stwór :D
  23. ja zbierałam po różnych sklepach typu "orientalne pierdoły", tam zawsze mieli jakieś takie figurki, poza tym cała rodzina znała moje hobby i na każdą okazję dostawałam nowe pieski :evil_lol: wydaje mi się, że tej kolekcji sie nikt nie pozbył i dalej gdzieś zalega w piwnicy... po co ma zbierać kurz :evil_lol:
  24. ja się tylko wtrącę, że wszystkie sznaucery olbrzymy jakie znam to szaleńcy, ale w pozytywnym sensie - u średniaka widać większą stateczność, taki...chłód? miniatury kojarzę tylko z darciem japy, nie znam żadnego bliżej, natomiast olbrzymy są wspaniałe i uwielbiam z nimi przebywać. jedną sucz na osiedlu ubóstwiam, ale to nie jest zdecydowanie stateczny pies, bardziej wulkan energii. mowa oczywiście o rodowodowym psie.
×
×
  • Create New...