Jump to content
Dogomania

Pani Profesor

Members
  • Posts

    2333
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Pani Profesor

  1. aha,a co do ekscytacji - my z tym mamy jeszcze większy problem, szczególnie jeśli daję psu coś super-pachnącego (do nauki idą gówniane smaczki, które i tak lubi i chce dostać, ale mniej się nakręca, za surowe mięso nie byłoby nauki bo mózg mu się wyłącza...). polecam nauczyć ją komendy "spokój", również klikerem. ja uczyłam tak, że akcentowałam moment totalnego zamierania, tj. jak nie macha ogonem i patrzy w oczy, takie zamrożenie, obojętnie w jakiej pozycji. "spokój", jak zamarł to klik - smaczek. początkowo żeby pies zamarł trzeba trochę poczekać ;) no ale właśnie po to jest kliker, żeby pokazać moment w którym zrobił dobrze i dla kontrastu "DOBRZEEEE!" krzyczę bardzo entuzjastycznie, żeby pokazać, że to koniec "transu w ciszy". używam tego do zbicia ekscytacji kiedy uczę czegoś nowego, a on świruje i robi wszystko co potrafi, żeby wyłudzić smaka.
  2. a po co antybiotyk, co jej jest? :( a co do sztuczki, to trochę źle to robisz wg. mnie :cool3: bo Lilo widać, że nie rozumie w którym momencie zrobiła dobrze. ona rozumie, że czegoś od niej wymagasz, ale podejrzewam że nie czuje momentu, czyli czy chodzi Ci o obrót, czy o to, żeby usiadła po obrocie, czy o podskok i siad na końcu (bo zaczyna od podskoku). kupcie sobie kliker! koniecznie, bo tym się fajnie akcentuje moment poprawnego wykonania sztuczki. powinnaś tu kliknąć klikerem w 14-tej sekundzie, w momencie kiedy pies się obraca, żeby pokazać, że to dokładnie o ten moment chodzi. kliker trzeba początkowo wprowadzić, wpisz sobie na YT, to łatwa sprawa, nie znam psa, który nie zajarzył o co chodzi. klik = smak, klik = zrobiłam dobrze i po paru razach Lilo przestanie robić te 'złe' fragmenty w sztuczce, bo wykluczysz, że to nie o to Ci chodzi, a o obrocik ;) inna bajka, że fajnie staje na dwóch łapach, może obrót w powietrzu,a nie na podłodze? :D
  3. [url]http://images67.fotosik.pl/51/243ebf2a38aef80dgen.jpg[/url] oooo mamo :loveu:
  4. ooooo! opowiadaj dokładniej, co to znaczy w 70% naprawiona? w sensie takie poczyniliście postępy? ja też jak wrócę do Krk idę do szkoleniowca (innego, niż byłam) i nie mogę się doczekać co wymyśli, bo Patryczek jest niby grzeczniejszy niż był, ale mam wrażenie, że stanęliśmy w miejscu i nic się nie posuwa niestety. trzymam kciuki za histeryczkę :D
  5. aleście wykrakały... :diabloti: jeden dzień mieliśmy okrutnie deszczowy i zimny, ale - o dziwo - wymęczeni notorycznymi upałami od dwóch miesięcy czuliśmy się wspaniale i nawet zaliczyliśmy kajaki w deszcz :D mam fotki I W KOŃCU DODAM!!! :D bo się nazbierało, tylko naprawdę nie miałam kiedy jeszcze tego obrobić, będzie też film ;) Patryk zachowywał się wzorowo z małymi odpałami, jednym z odpałów było N O T O R Y C Z N E męczenie kogokolwiek z patykiem/piłeczką, aktywny był niemal do przesady i musiałam myśleć za niego i ganiać go do cienia/na miejsce, bo by chyba umarł z przemęczenia. teraz odchorowuje swojego świra i leży trupem po trzech dniach biegania bez przerwy. wrzucę Wam potem fotki, ale jestem dumna z mojego pływaka :loveu: lubił aportować z wody już dawno, ale dopiero teraz przełamał się do tego stopnia, że skakał w głębinę z pomostu, czasem lekko piszcząc z podniecenia, ale jednak skakał! jestem zmęczona i mam piękną [I]oparzeniznę[/I], a piesek jest ledwo żywy i tak sobie w upał zdychamy pod wiatrakiem :roll: potem dam fotki!
  6. wyjeżdżam na 3 dni na Mazury. trzymajcie kciuki za Pata :cool3:
  7. Pani Profesor

    dubel

    dobrej nocy!
  8. [quote name='Ryss']Byłoby to śmieszne, gdyby nie było takie smutne. "Takie będą Rzeczypospolite..."[/QUOTE] wiem, dramat - za komuny tooo dopiero było, co? :lol: aha, nadal czekam na jakiś merytoryczny argument popierający wszystkie te "załamania rąk", bo na razie na załamaniach się kończy.
  9. [quote name='Ryss']Ktoś Cię zmusza do posiadania psa? Jeśli nie masz warunków, nie potrafisz, jesteś głupsza od psa - to daj sobie spokój z psami, a nie funduj im więzienia we własnym domu. No, chyba że robisz kasę na psach, wtedy Twój przedmiotowy stosunek do nich jest zrozumiały: byle zarobić, a się nie narobić. I naucz się czytać ze zrozumieniem - tu kwestie związane z psami łańcuchowymi. Naucz się choćby po to, by Twój nick nie był szyderstwem i nie przywoływał czytającemu znanego powiedzenia: uczył Marcin Marcina...[/QUOTE] 1. Mam warunki, potrafię, co do głupoty, to faktycznie masz najwięcej do powiedzenia na ten temat. 2. Technicznie rzecz biorąc, dom to też więzienie dla psa, niech więc lata luzem po podwórku, najlepiej na dziko. 3. "Naucz się czytać ze zrozumieniem" - to [I]ja[/I] tego od kilku lat uczę, za to dostaję pieniążki, żeby kupić swojemu pieskowi coś na osłodę marnego, pełnego cierpienia żywota i uwaga podtatusiałego pana zwracającego się per [I]kotku,[/I] bijącego pianę na forum od rana dużo w tej materii nie zmieni. Ciekawa uwaga z ust kogoś, kto nie doczytał [I]ze zrozumieniem[/I], że mój pies nie posiada klatki. "Kotku". [SIZE=1] ostatni off, nie mogłam sobie odmówić tej przyjemności ;)[/SIZE]
  10. [quote name='Ryss']Doprawdy? To wejdź do pierwszego lepszego schronu i zobacz te psy, które nie rozumieja, że krata to nie jest ograniczenie wolności. Może zrozumiesz. Psa. No właśnie z wielu powodów wygodnych tylko dla własciciela, nie dla psa. Reszta to tylko dorabianie "behawioralnej" ideologii, że to psu tak jest dobrze, i że jak on nie jest zamknięty w klatce, to jest wręcz chory. Boże... Tak - klatka nie musi być zamykana. Przez całe psie życie. Widzisz, wystarczy postawić kropkę, byśmy się zgadzali w sprawie klatki. Kotku (już do kogoś tak mówiłem, ale zwracam się tak tylko w określonych sytuacjach), tu nie chodzi o kraty. Chodzi o to, że pies jest w tym okratowanym domku/łóżeczku [B]zamykany[/B]! I nieważne, czy jest zamykany na 24 godziny, czy na 8 godzin - pies siedzi, bo musi, bo nie ma wyjścia (dosłownie), bo pańci tak wygodnie. I jeszcze z tym uczeniem... Wiesz, zamiast walczyć z łańcuchami na wsi (teraz nawet ustawowo), można by zacząć edukować chłopów, jak mają uczyć swego psa przebywania na łańcuchu - stopniowo, drobnymi kroczkami - aż pies zacznie sam domagać się uwiązania, bo wtedy dopiero będzie się czuł bezpieczny i szczęśliwy. Dobry i margines, jeśli jest dobry dla psa. A ten atawizm nie ma drzwiczek, pamiętaj.[/QUOTE] Niezłe bzdury. Po pierwsze - w schronie psy siedzą [I]głównie [/I]za kratami, nie każdy pies wychodzi codziennie na spacery, nietrudno wtedy o frustrację. Klatka ma spełniać zupełnie inną funkcję, jeśli ktoś jest chory umysłowo i zamyka psa na całe dnie w kennelu to fakt, jest to idiotyczny pomysł, ale prawidłowo stosowana nie jest tym samym co "więzienie" w schronisku. Po drugie - tak, ułatwia to życie właścicielowi, tak jak kąpanie psa (bo capi gnojem, w którym się wytaczał), strzyżenie go (żeby nie wyczesywać ton syfu z gęstego futra, ach, wbrew psiej naturze) i wiele innych czynności służących naszej wygodzie, które wedle Twoich spostrzeżeń są analogicznym "cierpieniem" i zaburzają psie funkcjonowanie. Aha, coś jeszcze - z łańcuchem albo się kłócisz, żeby paplać, albo naprawdę widzisz tutaj analogię i jeśli tak, to współczuję wąskich horyzontów. Rozgarnięty szympans zajarzyłby, że to naprawdę [I]nie [/I]to samo. A co do tego, ze pies w klatce [B]nie ma wyjścia[/B], to właśnie o to w tym chodzi. Jak ja pogonię swojego psa za bydłowanie na legowisko, to też nie ma wyjścia, bo jak się podniesie, to go odgonię znowu. Klatka spełnia tę funkcję samoistnie. Polecam jeszcze poczytać wątek o szkodnikach i pooglądać zdjęcia, co psy nawyczyniały w domach podczas zostawiania samopas. Ulvhedinn gdyby przyszła, to się pewnie podzieli spostrzeżeniami, bo pamiętam jej pociechy jako demony wcielone i do dziś wyję ze śmiechu przy czytaniu opisów strat, takich jak: [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/192687-SZKODNIKI-czyli-doce%C5%84-zwierza-swego-bo-mog%C5%82a%C5%9B-mie%C4%87-gorszego/page33[/url] <- w tym wątku. Jeśli masz pieniądze, czas i ochotę na remontowanie domu (i naprawianie psa u weta), to ok, możesz uznawać klatkę za tragedię narodową. Ja wiem z miliona źródeł pisanych i mówionych, że kennele ratują psom życie, właścicielom oszczędzają strat w domach a i pies zyskuje. Przymusowy relaks po jakimś czasie zacznie być naturalny, mój pies też tak miał - zmuszany do pozycji "na bok" przy patrzeniu na michę dygotał jak paralityk, po czasie sam zajarzył, że musi się położyć, bo inaczej nie dostanie, a teraz kładzie się sam i widać, że się relaksuje. Wymuszaniem pozycji pokazałam mu, że albo czilałt, albo głodujesz. Tak samo jest z klatką.
  11. co to za sytuacja :crazyeye: jestem w szoku, że odpuszczasz tym prukwom, ja bym chyba oszalała, jakby pies dostał takich uszkodzeń z czyjejś winy. odnośnie nie-witania się, wystarczy nauczyć psa "zostań" i solidnego "nie", jest mnóstwo w necie o tym, jak tego dokonać, to raczej proste czynności, tylko trzeba być konsekwentnym i wbić psu do łba. może być jeszcze "stój!", też się przydaje... ...ale jeśli chodzi o sąsiadki, to ja bym nie odpuściła, niech sprzedaje sztuczne zęby, trumienne buty i co tylko tam chce - skoro nie rozumiała tysiąc razy próśb, a teraz doszło do tragedii, to vendetta byłaby bezlitosna. spójrz na swojego psa i pomyśl, czy naprawdę nie można było wcześniej powiedzieć ostrzej. teraz już musztarda po obiedzie, ale skoro się do tej pory nie nauczyła,to i w przyszłości nie chwyci, a przypominam, że pies po takim urazie nie może biegać ani tym bardziej zlatywać po schodach. myślisz, że sąsiadka więcej nie zacmoka?
  12. [quote name='AMIGA']Ojoooj, to gdzie w Krakowie jest taka wstrętna woda?[/QUOTE] ul. Cystersów ;) za to Ruczajowa pachnie lepiej, ale mimo wszystko czuć czasem chlor, zależy od dnia.
  13. [quote name='a_niusia']hahaha watpie, zeby mial na ciebie ochote:)))))[/QUOTE] o, o, o, właśnie o tym mówię... :grin: już wolę jak faceci mierzą siusiaki...
  14. ale zaśmierdziało zgorzkniałością... :evil_lol: brakuje jeszcze tylko osobistych wycieczek pt. "a ty gruba i brzydka", "a ty masz krzywe nogi" i innych arcymerytorycznych docinków odnośnie życia poza internetem (wow, takie istnieje?)
  15. [quote name='Dardamell']bierny odruch obrony aktywny odruch obrony: Poważnie, nie widzą co poniektórzy różnicy? (akurat nie kierowane jest to do osób przeze mnie cytowanych). A czego na 90% nie widzieliście u weta? Pies daje sobie pobrać próbkę z bolącego ucha, dał sobie owo ucho zakroplić i rozmasować aby się preparat rozszedł, dał się zaszczepić. Na próbę poprawienia obroży przeciwkleszczowej chwycił przedramię wetki. A mnie g obchodzi jak cudze psy się zachowują i na co sobie pozwalają. Ja jakoś nie mam wyrzutów sumienia i nie jest mi głupio, że mój pies nie sra tęczą na wszystko co się do niego mówi i co się z nim robi.[/QUOTE] i u nas jest właśnie to, o czym piszesz - można psa wykąpać, w wannie nosić i obracać jak szmacianą lalkę, można zaszczepić, zrobić zastrzyk, pobrać skalpelem zeskrobinę ze skóry i wszystko to robi względnie spokojnie, tj. po prostu odruchowo cofa łapę albo coś, ale żadnej tam agresji czy wyrywania się. jeśli zaś obcy człowiek złapie go za obrożę i pociągnie znienacka, jakby chciał przeprowadzić, dostanie zębami. nienawidzi tego i odwrażliwiam go od roku na obrożę, dalej mu się zdarzy zapomnieć i kłapnąć nawet na mnie, oczywiście ostrzegawczo, żaden tam atak. stąd właśnie potrzeba kagańca, bo nie wiadomo, czy pies [I]akurat na to [/I]nie zareaguje agresją. mój dał wetce grzebać w dupie przy gruczołach, a kłapał zębami przy... ścinaniu pazurów, następnie wrzeszczał jak opętany, jakby to był jakiś koszmarny ból. wg. mnie "pierwszy raz" trzeba zawsze zabezpieczyć, tj. przy robieniu czegoś, czego do tej pory się nie robiło z psem.
  16. ja wiem, że te dyski są do dupy, dlatego bawił się nim tylko raz konkretniej ;) no ale rozwalił język więc służy jako podstawka pod kwiatek, z resztą nie kupiłam go, a dostałam. ja się czaję na fastback flex, też jest miękki i dobrze lata - rzucałam ;)
  17. [quote name='3 x']jali mówisz o tym filmiku, to tak, to jest Prodziak innego jak go ciagamy nie mamy ;) https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=f9K6WyISBPE ostatnio Fredek jak nie chce iść to tez się kładzie delikatne pociaganie mobilizacyjne za smycz powoduje to że wywala się na plecy i tarza ;) co to false flag? no i właśnie o ten filmik mi chodziło ;) prześmieszne :D false flag: http://pl.wikipedia.org/wiki/False_flag
  18. najlepszym przykładem na to, że psu w stresie i bólu może odbić, jest nieżyjący ast tż-ta, o którym pisałam tysiąc razy. mądry, usłuchany i totalnie posłuszny misiek bez cienia agresji (no, piesków nie lubił,ale jedno "nie" i ignorował), miał ropiejącą ranę z gronkowcem nie do usunięcia i dodatkowo po którejś operacji z kolei złapał kleszcza (kroplony, nie wiadomo jakim cudem) i miał objawy babeszjozy. w połączeniu z gronkowcem wykończyło to psa bardzo szybko, w ostatnie dni już leżał na posłaniu i nieśmiało machał ogonem,ale zdarzyło się, że warknął na właściciela (tż-ta) przy zmienianiu opatrunku. dodam, że nie warczał nigdy, a jeśli już,to na psy i to naprawdę groźnie. zdechł w drodze na uśpienie, został tylko "dobity" bo tak naprawdę już nie kontaktował, co nie zmienia faktu, że ostatnie dni przeplatał smutnym merdaniem ogona i pokazywaniem zębów na zmianę. tż i rodzina też daliby sobie uciąć rękę, że Brutek nie ugryzie (bo nigdy nie dał powodów ku temu, by myśleć inaczej), a jednak w takim bólu był przez weta podłączany do kroplówek w kagańcu. to był amstaff i każdy myślący człowiek zdaje sobie sprawę z naturalnych reakcji i nie będzie wmawiał światu wokół, że "piesek nie wie, że tak można" i jest wychowany od szczeniaka jak robot, więc "na pewno nie ugryzie". nie ugryzł, ale gdyby nie kaganiec, to wet/tż mógłby stracić rękę, bo to TYLKO pies i nie wiadomo, jak zareaguje.
  19. najgorzej z Lidlami jest w chodliwych miejscach w dużych miastach, a co do "super promocji", to wystarczy wklepać na YT, jest masa filmików jak ludzie rzucają się na promocje, Lidl jakoś przoduje w robieniu chlewa, choć wcale te promocje nie urywają dupy. były ostatnio te nieszczęsne crocsy w jakiejś super-promocji, aż strach oglądać filmiki, jak sobie ludzie wyrywają byle jakie pary, nieważny rozmiar, kolor, nic... inna sprawa, że elektronika z Lidla jest serio spoko, tej firmy Silvercrest - rzeczy się trzymają długo i są mało awaryjne, znajomej tata obkupił ją we wszystkie gadżety typu maszyna do naleśników ;) i są bardzo fajne i użyteczne. i tanie!
  20. [quote name='Panna Cotta'] U nas na szczescie nie ma mocno chlorowanej wody :D Najlepszą to ma TŻ w pracy- mają własne górskie ujęcie. wode można tam prosto z kranu pić :)[/QUOTE] w Krakowie na naszym poprzednim osiedlu ciężko było umyć zęby, zimna woda tak cuchnęła, że się czułam jakbym nabrała w gębę wody z basenu. czasem skóra też tak cuchnęła po kąpieli, nie wspomnę o ubraniach wyjętych z pralki - koszmar.
  21. [quote name='isabelle301']Ano to jest suka znaleziona w szczenięctwie... na ulicy. Przygarnieta do domu. I w momencie gdy owe szczenięctwo zaczęło rozkwitać w postaci tu i ówdzie nadgryzionego mebla czy sciany - wprowadzono klatkę... Tak wiec klatka dla tego psa nie jest miejscem gdzie czuje się bezpiecznie bo w pokoju są ludzie czy pies którego ona uwielbia i siedzi mu na plecach non stop. Ale klatka jest jedynym miejscem w którym nauczyła sie zyć.... bo musiała, bo nie miała wyboru, bo lezenia dupą na kanapie podczas nieobecności domowników nie zaznała. Pies wyraźnie szukał klatki - poprzestawiała mi w nocy meble - próbując schować się do dziury między ścianą a fotelami, pod ławą... (a pies duży). Akurat wielkiej tęsknoty za pańcią to tutaj nie było... to potrafię rozpoznać bo czasem zostaje u mnie na cały dzień inna suczka - ta tęskni jak cholera - i zachowanie napędzane tęsknotą jest zupełnie inne... Poprzedni pies robił szkody w domu... oj robił. Miał lek separacyjny - teraz o tym wiem... udało się bez klatki go jednak nauczyć - że zostawanie samemu w domu nie jest straszliwym pomysłem (przybłeda z ulicy) Mój obecny pies - jako szczeniak wygryzł w ścianie dziure - na wylot na klatkę schodową... parę dziur w scianach w pokoju.... poobgryzał krzesła w kuchni... zabił pilota tv... zrobił kupe na kanapę i kilka innych fajnych rzeczy... Nie przyszło mi do głowy pakowac go do klatki. Pozamykałam buty do szafy, nie zostawiałam przedmiotów na wysokości pyska... a dziury w scianie? wystarczy nieco gipsu i podstawowe narzedzie murarskie... Po prostu był szczeniak = musiały być straty = była koneiczność zadbania o to by były one jak najmniejsze Za dwa tygodnie bedzie drugi pies... szczylek 8 tyg i 3 dni. I wiecie co? Napewno klatki nie postawię... po prostu przesunełam termin remontu w mieszkaniu... [B]tyle Pani Profesor - mój pies wali sie na podłoge tuz obok mnie w gościach... nie łazi i nie kombinuje. Bez polecenia i komend. A jak mnie nie ma w tym obcym miejscu? Robi za dywanik ściśle uszczelniający szparę pod drzwiami wejściowymi. Też się nie szwęda.[/B][/QUOTE] ale ja nie chcę, żeby pies mi leżał pod nogami, kiedy jestem u kogoś - siedzę zawsze wśród ludzi, ludzie jedzą i pies ma okazję pożebrać, a ma kategoryczny zakaz nawet przejmującego wzroku - nie i koniec, dzięki temu oduczyłam kradzieży (nie w 100%, ale zawsze) i traktowania jedzenia jako życiowej misji. jak chcę, żeby leżał koło mnie,to go zawołam i oczywiście się położy, mogę też dać kocyk pod nogi, ale po co, skoro parę metrów dalej będzie mógł obserwować spokojnie sytuację bez spiny o zapaszki ze stołu i bez trącania gości piłką w nogi, co uwielbia robić. on musi mieć jasne zasady, bo to mu daje poczucie bezpieczeństwa - wpada w nowe miejsce podniecony, ogon na sztorc, obwąchuje kąty i za bardzo nie wie, co ma ze sobą robić, więc truje dupę, później zaczyna piszczeć, ogólnie szybko się nakręca takim niezdrowym pobudzeniem. dostaje "na miejsce" i momentalnie widać relaks, kładzie uszy (to nie uległość za ochrzan, to relaks, na 100%), odchodzi wolnym, miękkim krokiem i łagodnie kładzie się w wybranym miejscu. dostaje sygnał, co ma robić i robi - bez sygnału niestety świruje bo nie ogarnia, jaką tutaj będzie miał dziś rolę. wyszukiwanie rozrywek na własną łapę się u niego źle kończy, bo albo idzie polować, albo szuka żarcia po kątach.
  22. [quote name='Yuki_']Serio tak siedział? :roflt::roflt:[/QUOTE] ano! cieszył się okrutnie bo był upał, ale jak chciał wyjść to go jeszcze przetrzymałam :diabloti: postał na słońcu, zachciało się pić i opłukał tę mordę z gnoju, bo naprawdę śmierdział nieludzko...
  23. ja wodę tylko dolewam, co jakiś czas wypłuczę michę bo się zbiera wodny śluz ;) ale generalnie najlepsza jest odstana, taką mam do kwiatów, więc i psu ją daję. świeża z kranu wali chlorem, nawet mi czasami się robi niedobrze przy płukaniu zębów zimną kranówą, a co dopiero mówić o psie. Pat jest śmietnikowcem i koneserem deszczówki, kałużówki i innych wód z piekieł ;) więc w misce też ma byle co, rzadko ma świeżą z kranu, niechętnie taką pije.
  24. formacik? :cool3:
  25. ja maskotek nie uprawiam, bo Pat niszczy i wyżera czasem kawałki ze środka, raz rzygnął watoliną i od tego czasu nie tyka takich rzeczy ;) a dysk z Biedry to badziew stulecia, dostałam od koleżanki, zęby odbite po pierwszym rzucaniu (Pat ma lekki chwyt), dysk obity, morda rozwalona (twardy plastik) i obecnie służy jako podstawka pod kwiatek :evil_lol:
×
×
  • Create New...