-
Posts
2333 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Pani Profesor
-
ale bym się pewnie zaśmiała pod nosem widząc pańcię na obcasach mocującą się z bullikiem :evil_lol:
-
Tora & Lumpek (oboje za Tęczowym Mostem), ich dwóch i Tajga :)
Pani Profesor replied to *Magda*'s topic in Owczarek niemiecki
nadrabiam sobie galerię Madzi... ostatnio wielki pająk,a teraz stopy, ciąża i golenie bobra :loveu::loveu: kocham psie fora :loveu::diabloti::diabloti: -
haha, Panna Cotta, u nas jest to samo - jak przed wyjściem rano chcę go wyprowadzić, zawołam, to niby wstanie, przywita się (po setnym zawołaniu, początkowo udaje, że śpi), a jak tylko nakładam buty czy się odwrócę, to zaraz leci na posłanie albo gdzieś indziej zalega i się skręca w kłębek :D
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
są takie psy, tż-ta ast Brutusek był nianią, tż-ta młode (dzieci ciotki) mogły z nim robić co tylko chciały,a były wtedy naprawdę malutkie. Brutek nigdy nie warknął, nie odgonił - jak już miał dość konkretnie, to dyskretnie uciekał :D albo patrzył komuś dorosłemu w oczy i na klamkę od drzwi wyjściowych ;) obecnie za TM, a nowy pies - labek - jest identyczny, z taką różnicą, że on UWIELBIA kiedy go się maltretuje, zaczepia, męczy - sam domaga się od dzieci zabaw i tym razem to młode uciekają od psa :cool3:, oczywiście pełnił też funkcję nauczyciela chodzenia, konika, etc... -
nie wiem jakim cudem dzieci wstają tak wcześnie, ja nawet gdybym poszła spać o 22, to i tak nie wstałabym skoro świt :evil_lol:, choć 22 to dla mnie wczesny wieczór... jak brałam psa, to wszyscy mnie straszyli, że będę musiała się zwlekać o 5 bo pies będzie piszczał na spacer, a tymczasem kiedy muszę wstać wcześniej i się zwlokę o tej 6:30-7, to pies patrzy na mnie z pogardą z posłania, robi swoje EEEEHHH pod nosem i przewraca się na drugi bok. on do godziny 9 nie funkcjonuje, o której by nie poszedł spać ;)
-
Kropka jest cudna, taka kochana :D
-
no to kasztan - już wiem, jaki to typ zapoznania i byłoby tak jak z huskym ostatnio :diabloti:, czyli większy, pewny siebie, opanowany samiec - no way, mój zazwyczaj wtedy prowokuje bójkę, choć jeśli drugi pies go spacyfikuje,to jest szansa na przyjaźń, ale nie liczyłabym na 100% poprawne powitanie ;) a jeśli nie da się sprowokować do gonitwy,to Pat szybko odpuszcza i traktuje psa jak powietrze, nie zauważa, uznaje, że "skoro się debil nie bawi to nara" i zajmuje się swoimi sprawami ;) do zabawy zanęca tylko raz, bo np. labrador rodziców tż-ta zachęca co 3 minuty, nawet niechętnego psa :eviltong:
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
...pokazuje mu rysunki, żeby oglądał...:loveu::loveu::loveu::loveu: super, że tak macie - ja jestem pewna, że mój debil traktowałby dziecko jako popychadło do zabierania jedzenia z rączki. zdziwił mnie okrutnie, kiedy zajrzał do wózka i polizał Kinkę z machającym ogonem, ale to wg. mnie był schiz i się zdziwił, że to co tam ciocia Majkowska pcha w wózku pachnie jak człowieczek :D (albo miała obiadek na buzi :eviltong:) -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
już ja widzę oczami wyobraźni te pogryzione przez Patryka dziecię całe w plasterkach :loveu::diabloti: a Kinia jaka duża :crazyeye: -
to ja Ci jeszcze dam znać, ale pewnie ok - może uda mi się skombinować większą publikę ;)
-
w sensie w moje rewiry?:D ja mam czas w weekend na pewno, a co do miejsca, to jeszcze uzgodnimy - straszna lipa, że Waldek nie ma co robić na Błoniach,bo ja przepadam za spacerami właśnie tam..
-
o matko jaka śmieszna cziłka :D :loveu: [url]https://lh3.googleusercontent.com/-RlEfdHF-noY/U-0d66K3TaI/AAAAAAAAIFw/erTM_aaAH8s/w368-h551-no/IMG_7183.JPG[/url]
-
oczywiście, że tęsknię! :placz: a do Ciebie mam koszmarnie daleko, a obecnie bez auta - niestety :( przynajmniej do przyszłego tygodnia
-
a skąd! :diabloti:
-
o rany [url]http://zmniejszacz.pl/zdjecie/160/757773_WP_20140814_023.jpg[/url] :loveu::loveu::loveu::loveu:
-
pooglądaj sobie filmy na YT, w którym momencie się klika - musisz kliknąć dokładnie wtedy, kiedy pies robi to, czego oczekujesz - siada, więc w trakcie siadania KLIK, daje łapę - klik, kiedy osiągnie ten moment, do którego chcesz, aby podnosił łapę. takie akcentowanie jest ważne, bo tylko w ten sposób można psu wytłumaczyć, że coś musi przytrzymać (np. obie łapy w górze podczas jakiegoś "poproś", mój czekał aż kliknę i w ten sposób wydłużałam okres trzymania łap, początkowo to były tylko machnięcia;) ). wprowadzić kliker też trzeba konkretnie, na YT masz jak pokazać psu, że klik = zapowiedź smaczka :)
-
czyli go ten smaczek nie interesuje i nie jest nagrodą, nie pchaj na siłę - u nas w ogromnym pobudzeniu nie działa nawet głośne JEDZOOONKOOO! a to zazwyczaj go postawi na równe nogi o każdej porze dnia i nocy. nie działa "piłeczka" ani żadne ze słów, które normalnie go ekscytują, nie wspomnę o smaczkach - nieraz przerabiałam akcję pt. "wpycham psu smaczka do gęby, a on ją odwraca i drze się na przechodzącego psa wniebogłosy". ja nie wiem, kiedy robię dobrze, ale wiem, kiedy robię źle ;) to jest nasz największy problem, dlatego metodą prób i błędów mam już parę wyznaczników, które wypisałam wyżej. teraz byliśmy na fizjologicznym i Pat poznał starszą sukę ONka bezproblemowo, ładnie wąchał z łagodnie majtającym się ogonem, popchnął w jej stronę nosem piłkę, którą mu rzucałam :D i ogólnie ok, a w zasadzie nie wiem, co zrobiłam poprawnie przy podchodzeniu - wiem, czego NIE zrobiłam, czyli nie spięłam się :diabloti:, no i oczywiście metoda "OJEJU KTOO TOOO! ZOOOBAAAACZ" - brzmię jak kretynka, ale cel osiągam.
-
śliczne te szydełkowe ubranka :loveu: a co do piszczenia Rikulca, to się na to nie nabieraj - to nie zawsze jest "puść mnie,mamoooo!", Patryk tak sygnalizuje podnietę, emocje, zniecierpliwienie albo niepokój. ogon też nic nie znaczy, ja się długo nabierałam na to, że on bardzo chce podejść do psa - owszem, chce, piszczał, ciągnął, ogon latał jak szalony i co? pies dostawał zębami bez ostrzeżenia... tzn. wydawało mi się, że bez - teraz wiem, że u nas ostrzegawcze są USZY. na postawionych uszyskach nie pozwalam mu podejść, jeśli piszczy i merda ogonem, a uszy ma płasko (jak Rico na fotach ;) ) to oznacza, że prawdopodobnie się nie denerwuje, a czuje miętę z daleka - szczególnie jeśli widzę po drugim psie, że podchodzi pewnie, macha ogonem i jest wyluzowany. jeśli cokolwiek jest inaczej, to raczej nie pozwalam się zapoznawać,bo wyniknie wojenka - czasem się jeszcze pomylę i odbiorę coś jako stres i nerwy, a zapoznanie przebiega poprawnie, ale to raczej loteria.
-
u nas najbardziej spektakularne było pogryzienie tubki pasty do zębów, z czego część pewnie została zeżarta... panikowałam, że zatruje się fluorem, ale jak to bywa u naszych terminatorów - NIC mu się nie stało. co dziwne, normalnie smaku mięty nie lubi i odwraca się z pogardą, kiedy dam mu powąchać gumę do żucia albo myję mu zęby psią miętową pastą. wtedy posmakowała :diabloti: wpieprzył też gumkę do ścierania, taką szarą myszkę upaćkaną w ołówku - nic, opakowanie mentosów z papierem - pojechałam do weta,bo słodziki z cukierków są toksyczne dla psa, dostał olej i przeleciały przez niego w niezmienionej formie, ale bez papierka - tż dusił się ze śmiechu, jak Pat zrzucał kolorowe bobki pod kliniką... z rzeczy niejadalnych to tyle, ale podziwiam go za pożarcie całej patelni MEGA pikantnego chili con carne (jemy z tż-tem BARDZO ostro, powiedziałabym, że w stopniu azjatyckim) kiedy wlazł na płytkę i podniósł pokrywkę z patelni...no cóż, było tego tam z 700g, paliło go pewnie, ale nic poza wypiciem wiadra wody mu się nie stało, specjalnie się nie przejął ani nie cierpiał...no i waciki kosmetyczne nasączone zmywaczem - wtedy mnie naprawdę zmroziło, ale też nic się nie stało, aceton pewnie wyparował. co dziwne - takie wpadki miał tylko na samym początku po adopcji, teraz leżą koło niego owoce i ich nie tyka (mimo że w misce zjada chętnie), nie rusza zapakowanych np. chipsów, ciastek, teraz żeby coś ukradł, to musi to być coś smacznego i leżeć mu bezczelnie pod nosem, a i tak się 2x zawaha ;)
-
a ja jestem księżniczką i nie lubię spać pod namiotami, co nie zmienia faktu, że spałam setki razy, w tym roku również :diabloti: Ty w ogóle, Agutka, masz jakiegoś farta do tych ulew pod namiotem :D
-
[quote name='Baski_Kropka']Takie przełomy w zachowaniu psa i złote środki, które się odkrywa są budujące :D Kurcze, chciala bym poznać Pata i Waldusia! Chociaż czuje, że miedzy Dexowym a Patem mogło by miłości nie być... :([/QUOTE]z zależy jak Dex podszedłby do Patryka - jeśli zabawowo, to pół sukcesu, jeśli inaczej,to lepiej "dominująco" i bardzo pewnie siebie, bo jeśli Pat zauważy cykora u drugiego psa to atakuje z marszu. nie wiem dokładnie o co mu chodzi, ale bojaźliwe/uległe/wycofane psy mają przekichane. [quote name='Panna Cotta']Coś Ty z Patem zrobiła, tez chce taka zmiane u Rico :( chociaz ostatnio jest lepiej, daje sie juz usadzic przy psie. Nadal tylko spotykamy mało psów. :( Glupia wieś. Niedawno bylam u rodziców i widzialam ze jakas dziewczyna idzie przed nami z psiakiem- maly i bialy czyli Rico takie lubi, ale widziala nas i ucekła -.-[/QUOTE] to jest właśnie kwestia tego, że w ciągu ostatnich tygodni poznajemy bardzo dużo psów, przynajmniej 1 dziennie jest poprawnie obwąchany i przywitany. jeśli jest zastój, to potem faktycznie trudniej mu się od nowa przyzwyczaić do poprawnego zachowywania - może to Wasz problem. [quote name='Dioranne'][B]Panna Cotta[/B], bo Rico jest taki wielki, czarny i przerażający. :evil_lol: Nawet taki najmniejszy sukces czy odkrycie rozwiązania to świetne uczucie! Młody miał problem z rowerami, udało się go rozwiązać, ale i tak jak widzę, że jedzie rower to do niego gadam [I]luzik[/I], [I]cicho[/I] itp. Przyzwyczaiłam się, że tak mam gadać to gadam tak nadal. :D[/QUOTE] [quote name='Panna Cotta']No tak- sąsiadka skwitowała go przecież jako "czarnej agresywnej rasy" :D[/QUOTE] czarny agresywny, popatrz na podniebienie :crazyeye: tak na marginesie, to jestem załamana - musiałam pożyczyć tż-towi mojego laptopa na wyjazd i zostałam z tym popsutym gównem, na którym dodawanie posta trwa milion godzin, nic się nie ładuje, a sam komp kopie prądem :diabloti: suuuuper!
-
[quote name='Czekunia']Daj spokój:evil_lol: Ja dopiero po fakcie uprzytomniłam sobie, że powinnam chociaż zadzwonić do naszego weta i zapytać, czy mam np. na wszelki wypadek przyjechać? Przecież po takiej ilości mięsa (pomijam fakt, że spuchła jak bańka mydlana) mogła dostać skrętu żołądka... więc jak dla mnie to też w porównaniu do skali przestępstwa to nocne rzyganie było niczym:megagrin:.[/QUOTE] właśnie ze względu na ryzyko skrętu żołądka zakazałam psu się ruszać i tak sobie kwitł w kącie aż z niego zeszło ;) wetka powiedziała, że nie ma co panikować, w końcu nie zeżarł 10kg a półtora, widocznie się najadł, przecież mógł wcisnąć więcej... :D
-
[quote name='Czekunia']Oczywiście:lol: i to nie raz... Największym wyczynem była kradzież i zjedzenie na jeden posiłek! 2,5kg opakowania mięsa z Aspolu, które rozmrażało się w prysznicu... Zżarła całość na jedno posiedzenie, nie podzieliła się z Sajanem, a potem całą noc miałam z głowy, bo niestety to, czego nie strawiła, zwracała... Waliło na wpół strawionym mięsem w całej chacie tak, że miałam wrażenie, że zaraz razem z jej rzygami będę zbierać swoje:evil_lol: :roll:. Niczego jej to nie nauczyło. NICZEGO. Barf ma tu niewiele wspólnego - mieliśmy kilkumiesięczny epizod i niestety posiłki były pochłaniane w równie szybkim tempie.[/QUOTE] Patrykowi po półtora kilograma suchej karmy naraz, zeżartej w dosłownie kilka chwil, nie było NIC... leżał tylko napęczniały a następnego dnia miał efekt maszynki do mielenia mięsa, ale żeby coś mu było? żeby odchorował? a gdzie tam... już nie wspomnę o worku do pieczenia (po pieczeniu) wygrzebanym ze śmietnika,do którego wlazł niemal cały i wylizał tłuszcz, przypalone resztki kurczaka z przyprawami i rzecz jasna pieczone kości... a gdzie tam, jedyny efekt uboczny to że śmierdział jak frytownica...
-
[quote name='Czekunia']U nas nadal masakra:roll: Ostatnio miałam nadzieję, że może coś się poprawiło i nasypałam do miski... Niestety powtórka z rozrywki, czyli rzyg, więc nadal rozsypuję, tylko potem muszę pamiętać, żeby przejechać podłogę mopem, bo można poślizgnąć się na glutach:evil_lol:. Tak serio to pocieszacie mnie troszkę, bo mam czasem momenty załamki, że nie umiem psa nauczyć jak powinno się jeść... Myślę, że u Zary niestety problem leży w psychice i do perfekcji nigdy nie dojdziemy w tej materii.[/QUOTE] a ukradła coś kiedyś w dużej ilości? Patryk suchą karmą się po pierwsze - znudził, po drugie mam wrażenie, że zwolnił pożeranie po wpadce, podczas której wpieprzył półtora kilograma naraz, bo dobrał się do worka 15kg... no a po trzecie - pomógł barf, niesamowicie wydłuża okres posiłków ;) choć początkowo żarł kawałkami, teraz potrafi się względnie delektować, słychać, że coś tam chrupie i przeżywa ;) suchą początkowo jadł tak, że napychał całą gębę i można mu było wytrząść z pyska tą całą garść bobków w stanie niezmienionym...też nie chrupał, czasem nawet po takim napchaniu zapijał wodą i dalej wsypywał sobie do ryja ile wlezie, wyglądało to koszmarnie :D