Jump to content
Dogomania

Pani Profesor

Members
  • Posts

    2333
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Pani Profesor

  1. [quote name='dog193']A co by to miało zmienić w naszym postrzeganiu, bo nie rozumiem? Mam całkiem dobry pomysł, jak wtedy twój pies się zachowuje.[/QUOTE] dyskusja zaczęła się od tego, że a_niusia zasugerowała, że metody typu kolczatka sraty taty to ostateczność, nieudolność i tak dalej. ja napisałam, że psychoza mojego psa przy polowaniu to dobry dowód na to, że nie wszystko zależy od wychowania, bo pies ma różne obciążenia i uwarunkowania i że nie zawsze idzie wszystko "wytłumaczyć". a naoczny dowód pokazałby że to, że mówię o "makabrycznym popędzie" to nie przesada i że tutaj spartolone wychowanie kiedyś tam nie ma nic do rzeczy, bo żeby to wyćwiczyć musiałabym uczyć go na "żywym przykładzie", a przecież nie kupię chomików do nauki...no ale dowaliliście mi, że uważam psa za [I]lepszego [/I]od jagdterriera, że ma większy popęd od gordonków i że jestem nieudolna :( i generalnie teraz muszę iść się zabić (i psa).
  2. ze [I]świetnym[/I] instynktem... a gdzie ja tak napisałam? :D to idealny przykład na to, jak na dogo lubi się tworzyć bajeczki. wyszło na to, że mój pies ma [I]świetny [/I]instynkt i [I]lepszy [/I]od jagdterrierów. tylko [I]gdzie[/I] ja tak napisałam? :cool3: to było bardziej w tonie pt. "przeszkadza mi to", a nie że świetny, no ale... ech, taka to dyskusja. aha, i ode mnie też Patryk się oddala ile wlezie - może sobie odejść do oporu, sam wróci. w miejscach, gdzie prawdopodobnie nie łazi żadna zwierzyna może sobie tak chadzać, nie bronię mu, bo się pilnuje. nagram Wam kiedyś jak wygląda jego "wyłączył się mózg", serio, chce zobaczyć reakcje :diabloti:
  3. [quote name='Unbelievable']no dziwne, że pies zabija zwierzątka, nie? ;) INSTYNKT MORDERCY mu się włączył, MAKABRYCZNY, mówię ci, nie do opanowania!!!!!! a serio, dwa razy zajączki na ogrodzie jak był sam (złapał, puścił, nie wychodził z budy cały dzień bo wiedział, że brzydko zrobił), chomik mojej siostry (otwarte drzwi, pies w domu i chomik na ziemi bez opieki <3), i mój królik za czasów bycia niewychowanym szczylem (i moich całkowitej niewiedzy kynologicznej :evil_lol:), biegał dookoła niego i szczekał, zawał ;) przy mnie nie ma prawa się coś takiego zdarzyć, reszta rodzinki wychodzi z nim na smyczy, a chomików już nie przewidujemy mieć :diabloti: na ogrodzie czasem biega sam, no ale, jak się zwierzę pcha, to już nie moja wina. [B]Ze mną poza ogrodem nie ucieka, odwołuje się z pogoni i od kopania dziur, od żarcia padliny także.[/B][/QUOTE] nie wiem, czemu szydzicie z tego "instynktu mordercy" nie widząc mojego psa na oczy ;) a zapewniam Cię, doświadczonym psiarzom wyłażą oczy na wierzch kiedy widzą go w akcji, bo zachowuje się jak psychiczny, zero kontaktu. po co miałabym demonizować - żeby podłożyć się pod nóż dogo-ekspertom? no błagam. to fajny pies, na co dzień znakomicie mi się z nim funkcjonuje:D co do pogrubionego - ode mnie też nie zwieje, chyba że mu pozwolę ("naprzód") i właśnie podczas takich "naprzód" zdarzają się akcje z polowaniem. odwołałam go nawet od pogoni za zającem, ale nie zdążył się wkręcić, bo zauważyłam zająca - dlatego wrócił. statystykę zamordowanych zwierzątek mamy więc podobną (u nas nornica, ropucha i coś, co zeżarł zanim zdążyłam zobaczyć co to), także nie wiem skąd ta "nieudolność", ale na dogo lubi się dopowiadać dużo rzeczy :evil_lol:
  4. no i po spacerze...jednak przeliczyłam się z tym słońcem, grzeje bardziej, niż myślałam - królewicz pobiegał 15 minut i położył się w trawie, w drodze powrotnej kładł się co parę metrów i e-e, nie idę, gorąco. tak więc trudno :diabloti:
  5. [quote name='Unbelievable']ja mam terrierka, zepsutego osobiście przeze mnie :diabloti: rodzice polujący od pokoleń i tak dalej, sam kilka zwierzątek zabił. Puszcza na komendę, po większym wrzasku też się odwołuje np. od nawalania w klatkę świnki morskiej czy gonienia kota po ogrodzie. A też ma masakryczny instynkt :diabloti: demonizujesz tego swojego psa jak możesz, [B]a na moje, to jesteś po prostu nieudolna[/B].[/QUOTE] jesteś po prostu nieudolna, ale mój terierek też zabił kilka zwierzątek. aha.
  6. [quote name='dOgLoV']To aparat ze sobą weź :evil_lol:[/QUOTE] mam tylko w telefonie, a idę sama, lipnie się robi zdjęcia w ten sposób, ale spróbuję :evil_lol: mój aparat-aparat niestety nieaktywny, bo kochany-nie-wiem-gdzie-położyłem-TŻ mi gdzieś wwalił ładowarkę i pozamiatane...i tak był do dupy, ale był :diabloti:
  7. cześć, Aga :) wyszło słońce wreszcie w ten obleśny dzień, zaraz idziemy porzucać piłkę, słaba pogoda, więc nie będzie konkurencji na łąkach, bo tylko ja mam tak blisko, że mogę zawrócić jak się rozpada :evil_lol:
  8. aha, żeby nie było - to nie jest tak, że ja stoję i lamentuję OLABOGA PIESEK POLUJE! i całkiem nie wiem, co zrobić, bo po prostu go odrzucam kawałek dalej, odpycham, przerywam w jakiś taki doraźny sposób - dyskusja jest o tym, że bez metody awersyjnej ani rusz, bo mimo zasad, które stosujemy na co dzień, moje "puść" albo "chodź tu" mogę sobie w takim momencie wsadzić w dupę. to odnośnie tego, co pisała a_niusia, że pies wychowany = pies odwoływalny w 100%.
  9. [quote name='asiak_kasia']A dlaczego nie? Zrobiłas tak chociaż raz?[/QUOTE] tak, dostał łomot nieraz, po tym jak mnie na dogo przekonali, że inaczej się nie da :diabloti: bo pewnie czytałaś u mnie, że miałam opory przed karceniem fizycznym, ale w końcu miarka się przebrała, jak mnie ukąsił po raz n-ty przy jakiejś tam czynności wokół łap. dostał, ale nie przy polowaniu, bo zwyczajnie doprowadzę do wojny - samo odciąganie za obrożę powoduje atak pier*lca i kłapanie na oślep, które po chwili przerywa, kiedy otrząśnie się, że źle zrobił. rozkłada się wtedy jak szczyl z siurkiem do góry, składa uszy i zamiera. przy polowaniu kluczem jest, żeby go nie nakręcić jeszcze bardziej,bo tą całą frustrację przeniesie na mnie - szkoleniowiec mówił mi, że jak go stłukę czy wyszarpię, to doprowadzę do bezsensownej konfrontacji, a nie można dopuścić, żeby pies się ze mną mierzył, bo później będzie testował. nie chcę być pogryziona, więc kiedy poluje, to doraźną, kretyńską metodą jest wzięcie go za fraki i odrzucenie kawałek dalej - miota się i burczy, ale za sekundę uspokaja. tak ratuję te zwierzątka przed pożarciem. to jedyne, co na chwilę obecną mogę z nim zrobić, na spokojnie albo po dobroci - nie ma szans. tylko że wiesz, to się zdarza bardzo rzadko, jakbym miała mieć takie akcje codziennie, to bym go udusiła;) nie dopuszczam do polowania i tyle, ale czasem "się zdarzy".
  10. [quote name='dog193']A mnie chodzi o to, jeszcze raz powtórzę, że jego fiksacje nie wynikają bezpośrednio z "makabrycznego instynktu". Ktoś gdzieś kiedyś spartolił robotę i tyle.[/QUOTE] niech Ci będzie. podejrzewam, że mógł mieć właściciela, bo zaskakująco dobrze znosił jazdę autem,życie w mieszkaniu, ruch uliczny, no i przede wszystkim siadał i dawał łapę, w schronie nie był uczony. może się szybko dostosowuje, a może właśnie był czyjś, ale tak czy siak jestem pewna, że w przypadku takiego zajoba jak jego fiksacja nie ma mowy o standardowych metodach i to nie jest moja wina, że się tak nakręca.
  11. [quote name='asiak_kasia']Rudy chce wiekszosc piesków ukatrupić, Ewa świadkiem jak dobrze mu to idzie i jak się fiksuje-na wszystkim co robi. Od aportu po nawalanki. I ktoś go ewidentnie zepsuł, do tego bił i głodził. I jakoś nie widze powodu dla którego moj pies ma się tłuc z innymi psami. Jak mu nie styka pod deklem, to trzeba zrobic tak żeby stykało. A jest dla ttb coś bardziej atrakcyjnego niz walka z innym psem? Jasna, BARDZO klarowna informacja dla pieska, ze takie zachowanie jest nieakceptowane i tyle. Rudy pierwszego dnia naszego spotkanka wprasował Jupsa w ziemie- i to tak bardzo bardzo mocno. Poważnie z nim "porozmawiałam" i potrafił obok swojej ofiary siedziec na luźnej smyczy i bez kagańca-są foty nawet :P Także nie ma dla mnie opcji, ze pies tak ma. Jeżeli JA chce zeby pies tolerował inne pieski to ma je tolerować i koniec kropka. Nie wyobrażam sobie czekać kilka lat bo "może mu to samo minie" unikanie takich sytuacji powoduje tylko tyle, że nie masz możliwości psa skorygować. A jeżeli jedyne co robicie to odciągnięcie psa- to nie dziwne, ze się fiksuje nadal. Serio instynt instynktem, ale unikanie problemu go nie rozwiązuje. No chyba, ze totalnie nie wiecie JAK psu wyjasnic, ze polowanie i zjadanie myszek jest złe ;)[/QUOTE] wiemy, jak wyjaśnić - "NIE WOLNO" kiedy lezie do nory i tyle, ewentualnie "puść" jak już zaczyna grzebać. jeżeli dorwie, w sensie dotknie, poczuje blisko, to mogę sobie machać rękami, krzyczeć, odciągać - nic nie podziała. przecież nie spuszczę mu w*******, kiedy ten warczy na cały świat i ryje w ziemi... [quote name='dog193']To polecam zobaczyć go w akcji :) No właśnie - jest uczony, a Patryk nie był uczony. I o tym cały czas mówię. Tu nie chodzi o "makabryczny instynkt", bo zapewniam cię, że w tym aspekcie Patrykowi do jaga daleko. Ten pies został stworzony po to, żeby polować, natomiast Patryk jest niewiadomą mieszanką genetyczną. Analogicznie - piszesz, że "zagania", a jednak na pewno nie może się równać z border collie w tym temacie (swoją drogą widziałam kiedyś filmik z zaganiającym owce królikiem - i o czym to świadczy?).[/QUOTE] chodzi mi o to, że on ma dużo różnych zachowań i umiejętności, które można nakręcać i doskonalić, a których go nie uczyłam,bo robi to sam z siebie (jak zaganianie, niepotrzebne mi to, więc olewam, jak sobie biega z psami i nie robi spin, to niech sobie zagania, droga wolna). tak, jak aport i tropienie doskonalę,bo to fajna zabawa i dobrze spuszcza z niego parę, tak polowanie musiał sobie "sam" doskonalić i dzięki temu trudno jest go oduczyć. to tak, jakbym nagle miała oduczyć aportowania piłki. owszem, rzucam piłkę i robię "zostań", czyli teoretycznie "oduczam" instynktownego przynoszenia wszystkiego, co sobie poszło w dalej, ale to kontrolowane warunki i mniejsza podnieta, niż piszcząca myszka w norze. nie mówię, że on ma większy instynkt od jagdterriera, nigdzie nie napisałam, że ma większy od [I]jakiegokolwiek[/I] psa - ma po prostu duży, na tyle, że sobie z tym nie radzę żadnymi znanymi mi metodami. widziałam w akcji kilka psów niby-zafiksowanych na polowanie i to jest niebo a ziemia w porównaniu do mojego psa, który jest przecież uczony odwoływania, puszczania, radzi sobie świetnie "na sucho". asiak_kasia, jaką widzisz metodę na przerwanie polowania? chodzi mi nie o moment, kiedy wywęszy, wtedy jeszcze go odwołam, mówię o chwili, kiedy ma nos w ziemi i piszczącą mysz przy gębie. żadne durne rozpraszacze typu "puszka z szyszką" nie działają, musiałabym rzucić cegłą, żeby się ocknął.
  12. [quote name='dog193']Odpowiem pytaniem - uważasz że instynkt Patryka jest silniejszy, niż instynkt np jagdteriera, który od pokoleń jest selekcjonowany na niestrudzonego dzikarza i norowca?[/QUOTE] nie wiem, trudno mi to ocenić, bo nie widziałam niemieckiego w akcji, a poza tym zakładam, że jagdterier ma dom od szczeniaka i jest uczony, że istnieje coś [I]poza [/I]polowaniem. u mojego psa to była początkowo jedyna rozrywka i misja spacerowa, dlatego wjechała piłka, sztuczki, nauka - fiksację przekierowałam na zabawki, dlatego piłka jest ważniejsza obecnie niż przechodzące pieski, choć czasem zdarzy mu się jeszcze wypuścić aport. inna sprawa, że nie wiemy,co mój pies ma w genach - on jest dość uniwersalny, wystarczy go poznać na żywo. dużo rzeczy umie sam z siebie, np. aport (nawet nie zaczynałam nauki, sam przynosił i oddawał), zaganianie (tak, zagania inne pieski w zabawie, jeśli jest w stadzie, pilnuje szyku, to wygląda kosmicznie), wystawianie (podpatrzył u Waldka Majkowskiej, robi stójkę, choć wyłamuje, bo go nie uczę, nie wiem jak, to nie moja bajka), tropienie (znajdzie cokolwiek gdziekolwiek, wystarczy "szukaj") i wiele innych. trudno kundla z różnymi zdolnościami porównywać do selekcjonowanego od pokoleń psa, ale można porównać z wychowanym od szczenięctwa psem, który był temperowany od małego.
  13. [quote name='dog193']Nie neguję tego, że ze szczeniakiem jest milion razy prościej. Neguję to, że nieopanowana fiksacja jest spowodowana "makabrycznym instynktem", a nie błędami wychowawczymi (nie mówię, że twoimi). Gdyby tak było, to polowania z terierami nie miałyby racji bytu.[/QUOTE] uważasz więc, że Patryka ktoś wcześniej "zepsuł" (albo nie naprawił) i to dlatego mu odbija? ja dalej jestem zdania, że to instynkt, szał, jak zwał tak zwał. chętnie bym to nagrała, no ale jakoś wolę lecieć zgarnąć pieseczka, niż odpalać aparat :diabloti: polowania z terierowatym z adopcji to nie to samo, co polowanie z terierem jak Twój ;) nie można zwalić też wszystkiego na wychowanie (moje, czy czyjeś wcześniej), bo są psy, które mają nie po kolei we łbie z niektórymi sprawami i wg. mnie Patryk nie robi tego świadomie czy "dla rozrywki", tylko coś mu właśnie "nie styka" we łbie i wracają jakieś dawne popędy, które być może sobie rozwijał do momentu aż trafił do schronu. inna bajka, że on z wyglądu jest sznaucerowaty, ale charakter ma terierzy, jest zaciekły, wytrzymały, waleczny i sprytny - nasza znajoma niby-husky z adopcji też polowała na początku, bo była włóczęgą i zapewne tak się żywiła. przestała bardzo szybko, praktycznie bez nauki (znajomi raczej jej nie szkolą), bo dostawała regularnie jedzenie i jej przeszło, zaczęła nawet wybrzydzać przy misce ;) także to kwestia osobnicza, bo suka nie jest wychowana wg. mnie a robi, co jej się każe,bo tak. taka się trafiła, nikt w nią nie włożył masy pracy, znajomi o szkoleniu nie wiedzą prawie nic.
  14. [quote name='dog193']Aham... czyli uważasz, że mój pies już urodził się grzeczny, sam z siebie? Myślisz, że nie dałoby się zepsuć teriera tak, żeby jednak się fiksował na wszelką zwierzynę? Znasz jakieś teriery osobiście? :lol:[/QUOTE] nie urodził się grzeczny, ale nie przyszedł do Ciebie obciążony - ja go nie zepsułam, on już taki przybył :) moją rolą było go oduczyć tego, co sobie wbił (pewnie żywił się polując) i początkowo brodziłam jak ślepiec we mgle - nauka posłuszeństwa, sztuczek, komend przyniosła ogromne efekty, ale polowania nie jestem w stanie przerwać, mimo tego że ma "puść" wybite na blachę. w każdej sytuacji - poza tą jedną. zmierzchnica w którymś wątku pisała, że jej suka robiła dokładnie to samo, włączał się dziki szał i nic nie działało, a była dobrze wychowana, nauczona komend, odwoływalna. przeszło samo z siebie, po paru latach, kiedy pies ogarnął, że żarcie jest i będzie i nie trzeba się dokarmiać samopas...
  15. [quote name='dog193']No a ja mam terierka użytka, który też się nie fiksuje na myszy... może mu zabrakło makabrycznego instynktu :lol: A może jednak jest po prostu grzeczny :)[/QUOTE] no i sama tu podkreślasz - "nie fiksuje się na myszy". a mój się fiksuje. i tu jest pies pogrzebany.
  16. [quote name='dog193']Też się usmiałam z makabrycznego instynktu, sorki :lol:[/QUOTE] może niezbyt trafnie sformułowałam, ale naprawdę nie widzę powodów do śmiechu. pracuję z tym psem od półtora roku codziennie, na początku robiłam błędy, teraz myślę szybciej od niego i jedyne, co mogę zrobić, to nie dopuszczać do takiego nakręcenia. i to nie tak, że nie nauczyłam go odwołania, on musztrowany jest non-stop, samokontrola przy każdej okazji, nie zje w stresie, każę mu się wyluzować i egzekwuję to bez żadnego "ale". on wszystko umie, nawet w pobudzeniu, nawet odwołuje się już od psów (kiedyś było [I]kilim[/I] i do widzenia), a jednak polowanie budzi w nim potwora i wtedy nie jestem w stanie zrobić nic, jeżeli już się nakręcił. nie wyobrażam sobie zatem pozytywnych metod w przypadku takiego czegoś, to było [I]clue[/I], żadne wychowanie tego nie zmieni, bo może być odwoływalny i robić coś na komendę tysiąc razy, a jak poczuje ruch w norze, w której ma mordę,to pozamiatane.
  17. [quote name='A&L']Sorry, ale się posikałam :evil_lol: Insynuujesz, że gordony mają mniejszy instynkt, niż Twój pies w typie sznupa z którym nie bardzo potrafisz pracować? Serio? :)[/QUOTE] proponuję zatem pieluszkę, bo oto nadchodzi następna wypowiedź - nie powiedziałam, że ma większy instynkt od gordonów i nie wiem skąd te porównanie,bo gordony nie mają za zadanie [I]polować[/I], w sensie dorwać kreta, zabić i zeżreć, prawda? :cool3: mają znaleźć zwierza i wystawić, tutaj sporo psów będzie miało podobny instynkt, ale mojemu się włącza morderca. o to mi chodzi. po drugie - potrafię ze swoim psem pracować, pracujemy fantastycznie i się rozumiemy, dlatego właśnie piszę o tym, że z jego popędem nie wygrasz, bo wyłącza mu się mózg i leci zżerać to, co wywąchał, a to ze względu na jego przeszłość i - prawdopodobnie - wielki głód. to pies adoptowany, musiał głodować, bo początkowo bronił żarcia jak ognia (po mojej "nieudanej pracy" można mu wyjąć z gęby, tj. obcy nie mogą, ja tak), ale kiedy coś wywącha i jest na tyle blisko, żeby to upolować, to włącza mu się [I]rampage[/I] i to taki, że nie ma siły, żeby to przerwać. ani krzykiem, ani odciągnięciem, ani ja, ani tż, ani obcy ludzie, ani rzucenie piłki - nic. można go tylko odwlec na siłę, przy czym odgryza się i wariuje, a po chwili wychodzi z obłędu, zdaje sobie sprawę co zrobił i momentalnie wraca "do pionu". takie wyskoki są rzadko, bo nie dopuszczam do polowania, ale jeśli już się zdarzy, to naprawdę tutaj moje działanie jest bezcelowe. o to mi chodziło, bo a_niusia lubi insynuować porażki wychowawcze, a wg. mnie to psi zajob, którego żadne wychowanie nie zmieni. zmieni "zawczasu", nie w momencie polowania, dlatego też nauczyłam go chodzić przy nodze, kierunkować przy bieganiu (jeśli widzę, że się czai, to dostaje "naprzód" zanim zdąży wlecieć w jakieś nory) i tylko tak sobie radzę, bo polowania nie przerwę. nie i już,to jest dziki szał i niejednokrotnie słyszałam, że nic z tym nie zrobię, bo to również niezależne do końca od psa. mam nadzieję, że wyjaśniłam :)
  18. ja coś czuję, że a_niusi chodzi o to, że nie trzepała suki prądem (vide- kolczatka, która sprawia ból) tylko uczyła odruchów i kojarzenia wibracji, taki kliker na odległość. chodzi wg. mnie również o to, że a_niusia traktuje kolczatkę jako ostateczność (i porażkę wychowawczą), bo są inne drogi nauczenia psa posłuszeństwa, a OE było jej potrzebne w pracy w polu, bo odległość, wiatr, itd i tego się nie przeskoczy. ...to przetłumaczyłam :diabloti:, ja to tak rozumiem, choć się nie zgadzam, bo np. z moim psem się NIE DA wszystkiego po dobroci, on woli zrobić swoje, niż dostać nagródkę, wobec czego metody inne niż awersyjne mogę sobie wsadzić w nos. a_niusia, jakbyś zobaczyła fiksację mojego psa podczas polowania, to nie wiem, czy byś była pewna, że to moja porażka wychowawcza, a nie jego makabryczny instynkt.
  19. ja też chcę do Sopotu, ale mam 600km :diabloti:
  20. ale wszystkie zachęcacie do posiadania dzidzi :loveu::diabloti:
  21. u nas każda szmata/kołdra/ubranie na podłodze to nowe psie legowisko :) nie trzeba zachęcać. kiedyś nie wniosłam szmaty do podłogi do łazienki,tylko walnęłam w kącie pod drzwiami - w nocy poszłam siku i zastałam pieseczka skręconego jak ślimak na tym kawałku szmatki, bieduś sobie wymyślił, że to jego nowe, skromne posłanko... wystawał z każdej strony, w zasadzie szmatki nie było widać:D
  22. te dwa ostatnie zdjęcia niszczą :loveu::grin::roflt: coś zrobiła, że Ci tak dziecię elektryzuje? :D :D prześmieszna!
  23. takie właśnie Patryk lubi ;) najwyżej się przestraszy i ją uspokoi, ale ogólnie raczej pozytywnie reaguje ostatnimi czasy na suki. będę u Ciebie w okolicach następnym razem,to się odezwę ;) na pewno do tego czasu postępy z tolerancją suk będą większe, bo idzie w dobrym kierunku. lepszy zabawowy pies od lękliwego, taki Patryka prowokuje do pastwienia się nad nim.
  24. [quote name='Dioranne']Szkoda, że się nie udało, aby Pat się z szelciakami pobawił skoro zapoznanie poszło bez problemu. A ta łączka to niedaleko Was? Może się jeszcze kiedyś babki uda spotkać. Ja bym je śledziła, żeby dowiedzieć się gdzie mieszkają. :diabloti:[/QUOTE] blisko, to jest teren wokół uniwerku i tam się schodzą ludzie z różnych okolic, choć kilkakrotnie trafiłam na te same osoby :) nie sądzę, że te babeczki to dobre towarzystwo, nie były widać zbyt chętne na zapoznawanie się, bo początkowo miałam Pata na smyczy i spytałam, jakiej płci są nadchodzące psy, panie nie odwołały szelciaków więc protekcjonalnie dodałam, że mój "może pogonić" w razie wu... nie pogonił ;) ale chyba panie się przestraszyły i sobie poszły, choć widziałam, że Pat się zachował wzorowo - ogonek, wypięta dupa, ekstra. inna sprawa, że on ma jakiś większy szacunek do grupy psów, albo zwyczajnie się cyka wyskoczyć :diabloti: choć dziś wyjątkowo zdziwiło mnie to, że powąchał się z samcami i to właśnie chłopaka najbardziej polubił. nie wiem co się w jego łebku podziało, ale jest lepiej, choć w obliczu ogólnej poprawy drobne wyskoki mnie bardziej dołują, niż kiedy był burakiem wobec całego świata :diabloti:
  25. "a ja z paczką lionów i dwoma wafelkami"... :diabloti::diabloti::diabloti:
×
×
  • Create New...