Jump to content
Dogomania

Pani Profesor

Members
  • Posts

    2333
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Pani Profesor

  1. halo halo,a czy Wy w ogóle żyjecie?? co tam u dalekiego kuzyna? :D
  2. to, że pies jest nauczony, że [I]nic się nie stanie [/I]jeśli nie wytrzyma i zrobi w domu to jedno, ale fakt, że ma zakodowane że na dywan nie wolno, a na kafelki owszem jest przydatny. mój pies nie wytrzymał przy biegunce raz, kiedy byłam w domu rodziców (byłam na rowerze za miastem, nie było mnie prawie 6h i po prostu nie wytrzymał, a mocno się zatruł, wymiotował itd.) i mimo tego, że był zostawiony na obszarze przedpokój-moja sypialnia, to otworzył sobie drzwi do łazienki (tak!) i załatwił się na kafelki. było prawdziwe tsunami, gdyby nie to, że zwiał "poza swój teren", to rodzice mieliby do wywalenia dywany, nie do doczyszczenia. to samo u mnie w mieszkaniu, pisałam już, że mnie nie zdołał obudzić, bo ma zakaz wchodzenia do sypialni a ja zaspałam - polazł na górę i zrobił co miał zrobić w najciemniejszym kąciku, gdzie nic nie leży i jest pusty parkiet - do sprzątnięcia i zmycia w 5 minut, na dole miał wówczas jeszcze dywan, kanapę i inne rzeczy, które mógł ubrudzić. to mnie akurat cieszy, że ma zakodowane, że jeśli już wypadeczek, to jak najdalej "miejsca bytowania" - co nie znaczy, że mu pozwalam robić w domu.
  3. ale u Was fajnie z tym agi :loveu: zazdroszczę, ja póki nie osiągnę 100% olewania psów na komendę, to mogę sobie pomarzyć o agi, a widzę, że ma podobną do Dexa motywację, wolę gonitwy, lubi pracować... no szkoda :placz: a zdjęcie z Kropką rozczulające, "zajmij się mną, proszę!" :D
  4. Pani Profesor

    Barf

    mojemu daję owoce i warzywa 'rekreacyjnie', po prostu je lubi, nie ma problemów żołądkowych, więc niech sobie pochrupie tę marchew czy jabłko jako "fast food" co jakiś czas. papki owocowo-warzywne dostaje,bo zostają nam z wyciskania w sokowirówce, żre chętnie i taka papka raz w tygodniu ładnie reguluje trawienie - przelatuje przez psa razem z jakimiś kawałkami chrząstek, pomaga na zaparcia i ogólnie służy, a że żre, to nie ma powodów, żeby mu nie dawać. oczywiście nie codziennie i nie za dużo :)
  5. halo halo!!!
  6. a ja kupię - uwaga - ciekawe akcesoria związane z bajką Pokemon :razz: nie interesują mnie maskotki, figurki, a raczej użytkowe rzeczy, jakieś kuchenne, chodzi o to, żeby można było tego używać, a nie żeby stało i wyglądało. mogą być też ciuchy na dużego chłopa (XL, wzrost ok. 1.98m.) :razz:
  7. haha, to jest niezłe, zawsze jak czytam o tym księżniczkowaniu to mnie to bawi okrutnie :D Pat też jest taką trochę królewną, oczywiście jedzenie nie podchodzi pod te wymogi :diabloti: i nawet zwrócone z czyjegoś żołądka jest wciąż całkiem ok :grin: ale z wodą ma podobnie, jeśli jestem u rodziców tż-ta i przyniosę wiadro wody labradorowi i Patrykowi, to lab leci pierwszy się napić, chłepcze jak prosiak i rozlewa naokoło, później moczy w tym wiadrze mordę a jak się zmieści to i łapy, po czym Patryk zziajany i zgrzany wącha tę wodę z pogardą i ewentualnie raz poliże taflę, ale w większości przypadków muszę dolać nowej,bo uschnie, a nie tknie :diabloti:
  8. tak właśnie nie zajarzyła ta maleńka suczka, przez chwilę miałam wyrzuty sumienia, że nabierze jakiejś traumy czy coś, ale z całego kłapnięcia wyniosła tyle, że do Patryka nie wolno już podchodzić, a do reszty piesków - owszem, więc jakoś intuicyjnie odebrałam to jako "lekcję" dla szczeniaka. poprawcie mnie, nie znam się i nie miałam szczyla, ale chyba maluch musi wiedzieć, że nie każdy pies będzie go kochał i wszystko tolerował i że są granice. taki mały gnojek nie ma już rodzeństwa ani matki, więc obce psy muszą go uczyć "zasad" i wg. mnie im wcześniej, tym lepiej. jeśli gadam bzdury, to mnie poprawcie.
  9. no i jestem! :D cześć odnośnie pływania, to nie martwcie się - nasza psia przyjaciółka Neska została idiotycznie "nauczona" pływania pt. "wepchnij psa do wody", miała traumę i nie chciała nawet moczyć łap, aż nagle przyszło samo, że zaczęła włazić do wody i to głęboko ;) za moim Patrykiem raz wbiegła no i tak zostało, ogarnęła, że fajnie,chłodno - myślę, że duża część psów się sama zdecyduje jeśli zobaczą psich kumpli w wodzie ;)
  10. ja mam bliznę na przedramieniu bo się nadziałam na gwóźdź w podstawówce :diabloti: mam również bliznę w kształcie serca :roll: na kolanie, którą sobie zrobiłam "za dzieciaka", dwa lata temu :diabloti::diabloti::diabloti: szliśmy z tż-tem do domu w deszczu, wieczorem, listopad, ślisko jak cholera, potknęłam się na progu zwalniającym, prawie upadłam...mówię do tż-ta przerażona: "ale bym się wy*bała!!", zrobiłam krok zadowolona z siebie i...upadłam na twarz :angryy: aż poszedł huk, obok szedł bezdomny i spojrzał na mnie z pogardą :grin: a tż się krztusił ze śmiechu przez następny tydzień, ja rozwaliłam kolano okrutnie, porwałam spodnie, paprało mi się to tragicznie... no fart życia po prostu :angryy:
  11. Pani Profesor

    dubel

    ale dużo fotek :crazyeye:
  12. ale śmiesznie mała zajada :D fajny jest moment jak wylatuje jej trochę z buzi i szybko zbierasz zanim skapnie na ubranko :grin: i jaka rozgadana! ja byłam beksą :diabloti: i okrutną gadułą (to mi dalej zostało), rodzice mówili, że potrafiłam się drzeć w wózku całą drogę z parku do domu (jakieś 20-30min.) i ludzie pytali, co temu dziecku dolega - mama mówiła, że nic, że tak sobie gaworzę :diabloti: a co do auta, to trzymajcie kciuki - profesorka idzie robić prawko we wrześniu :cool3: już 6 lat robię i coś nie mogę się zabrać:D :D
  13. ale pozytywny filmik! aż mi się gęba cieszy, jesteście super :D i jeszcze ten komentarz: "móóój piesek!" i łapa :loveu:
  14. do drugiego, czyli tego, który się boi psów? :diabloti: idź idź, krew koniecznie trzeba zrobić, przy okazji jak będziesz coś wiedziała, to pisz tutaj na przyszłość, może się komuś przyda.
  15. [quote name='Yuki_']Pytanie do tych co mieszkają w bloku i trenują z psem agi. Gdzie chodzicie na treningi?[/QUOTE] w ogrodzie rodziców tż-ta, gdzie stoi tor z Biedronki :diabloti:
  16. nie miejcie do mnie pretensji, nie mam czasu na internetowanie, a to się rzadko zdarza :eviltong: przedwczoraj byliśmy na Błoniach z Nesią, Pat dostaje 4+ za zachowanie, do tej pory mnie te Błonia dziwią i nie rozumiem,dlaczego akurat TAM psy są spoko, a wszędzie indziej generalnie BEE. Pat zapoznał się z sunią w typie teriera tybetańskiego bez żadnej wojny (małe suczki, bardzo uległe, zazwyczaj dostają zębami na odlew), później poznał stado gremlinów (yorasy, chyba z 6 :crazyeye:) i też poszło ładnie, następnie właściciel Neski spotkał kolegę z goldenem Elmo, Pat go zaakceptował z marszu i ganiały parę godzin za piłką, szarpakiem i czym popadnie. poznaliśmy mnóstwo kundli, Patrykowi zdjęłam kaganiec, bo aportował no i miał dobry dzień, każdego - nawet małego psa akceptował od razu, była tylko mała chryja z przerośniętym huskym, jajecznym samcem...do tej pory nie wiem o co poszło, psy biegały zgodnie, ganiały zabawki, jeśli jakiś pies podlatywał to był obwąchany i zignorowany albo dołączał do zabawy. podszedł husky, powąchał się z Patem dość zachowawczo, ale pozytywnie, a nagle Pat rzucił się na niego z zębami :angryy:. ku jego zaskoczeniu, husky odgryzł się i to całkiem brutalnie, poleciało futro, zanim zareagowaliśmy to było już po wojnie. traktuję to jako pewną nauczkę, bo Pat wyskoczył i został szybko zrównany z ziemią przez silniejszego - poza tą akcją nie było wojen, tylko jedna suka w typie pittka trochę przeorała Patem po ziemi, wydaje mi się, że na nią skoczył ;) więc to również usprawiedliwiony wyskok z jej strony, później biegały zgodnie. poznaliśmy mnóstwo psów, wg. mnie socjal idealny i uwaga - Pat ma na koncie szczeniaczka :cool3: pierwszego w życiu, bo zawsze mega agresywnie reagował na maluchy, a podleciała do nas...9-cio tygodniowa boksereczka :loveu: mała, pulchna, nieporadna kluseczka przewracająca się o własne nogi. była mega odważna, do każdego psa lazła pewnie, na goldena weszła cała i się położyła w futrze :loveu: a Patryka lizała po mordzie, łapała za jęzor :D pilnowałam go jak na szpilkach żeby zareagować w ułamku sekundy, ale poszło ładnie - dziwił się cóż to w ogóle za stwór, Neska - pokojowy piesek - szczekała pod nosem na małą, nie wiedziały jak się zachować w obliczu takiego merdającego bąbelka. Pat się wymęczył, odpoczywał w trawie i w końcu za setnym razem pogonił małą (kłapnął ją lekko, ale mała zapiszczała) i zgodnie uznaliśmy, że młodej się należało i to pierwsza lekcja socjalu wśród psów ;) bo w zasadzie pies ma prawo odpocząć i skoro maluch nie zrozumiał kilkakrotnie CS-ów, to nie ma powodu do ochrzanienia Patryka, tym bardziej, że kłapnął ją bardzo delikatnie. z ciekawostek - widziałam pana z dwoma jagdterrierami krótkowłosymi :cool3: nie widziałam ich nigdy na żywo i wahałam się, czy to aby rasowe psy, ale dwa identyczne kundle to byłby za duży przypadek, więc zgooglowałam u tż-ta w telefonie no i jednak trafiłam w rasę :diabloti: fajne, dynamiczne pieski, latały za frisbee, ale ten, który do nas podszedł, przeparadował między psami i naburczał na wszystkie, a później na wszystkich ludzi :diabloti: kocham psie spacery :loveu: żałuję, że tak rzadko mam czas i możliwość pojechać na Błonia... dla Patryka to cudowny socjal, mimo małych wpadek (z huskym uznaję to za wyskok z głupoty, z resztą "dostał za swoje"), wczoraj poznaliśmy też goldena na osiedlu i Patryk go zachęcał do zabawy - SAM! :D wypinał dupinkę i szczekał, to się wybitnie rzadko zdarza. dalej nie czuję w 100% kiedy Pat się zapozna poprawnie, a kiedy będzie wojna (do haszczaka podszedł normalnie, łagodnie, bez zjeżonego futra), ale jednak metoda na łagodny głos i titanie pt. "zobaaaacz! kto to idzieeee?" trochę daje efekty, bo tak właśnie "przedstawiłam" mu goldena z osiedla, może faktycznie on czeka na jakiś sygnał ode mnie czy ma atakować, czy to "swój" i jeśli nie dam mu jakiegoś sygnału uspokajającego, to profilaktycznie drze mordę/atakuje. dodam, że nie jest tak w 100% kolorowo, bo jeśli wydziera się z daleka to nadal nie umiem opanować furii, po porządnym szarpnięciu się uspokaja, ale to nie jest posłuszeństwo, na które liczę. tak czy owak - kocham Błonia :loveu: później byliśmy w oranżerii, takiej fajnej podwórkowej restauracji z leżakami, dają tam psie miseczki dla klientów z czworonogami :loveu: i można im wziąć jedzonko albo wodę. Pat minął szczekacza-yorasa i dość bojowo nastawioną suczkę i wraz z Neską towarzyszyły nam na piwku - pies idealny :D
  17. o matko, doczytałam tutaj, bo już przed chwilą wpisałam się w wątku, który założyłaś... zasrane kleszcze :angryy::angryy::angryy: mieliście pewnie jakąś ochronę, co to było? dlaczego zawiodło? :roll: biedna Chi... :(
  18. i co się dzieje? Pat tak rzygał (po piciu również) jak się nażarł pomidora i papryki, nie wiem czy to ta mityczna przylepiona skórka, czy trawa (bo też jadł) ale przeszło samo z siebie, a jako winowajcę obarczyliśmy wspomniane warzywa i trawę, bo tylko to zmieniło się w diecie. może zeżarła jakąś kość i jej coś utknęło? byliście u weta?
  19. [quote name='3 x']ze strony mamy u dziadka było nas 5 wnuczek i na końcu jeden wnuk sie trafił no więc była "kolejka" jak najstarsza wyszła za mąż to pytania o ślub spadły na drugą w kolejce - monikę ja na szczeście byłam ostatnia no ale kiedyś lat temu z 10 bo jeszcze babcia żyła padło pytanie do mnie lub mojej siostry o ślub na co my odpowiadałyśmy zgodnie, że najpierw monika jest w kolejce co dziadek skomentował: Monika to już dawno z kolejki wypadła :diabloti:[/QUOTE] kolejka... :diabloti: współczuję, jeśli ktoś naprawdę odczuwa z tego tytułu presję. mnie to najwyżej irytuje, ale żeby się złamać,bo będą gadać? no błagam. babce tż-ta trzeba było na początku studiów wkręcić, że co prawda mieszkamy razem, ale mamy oddzielne pokoje...:grin: babka dowiedziała się, że jest inaczej, bo to sprostowałam kiedy tylko usłyszałam, że taka plota funkcjonuje :diabloti:
  20. a ja zapijam leki piwskiem, kawą, co tam akurat mam pod ręką... o zgubnych skutkach mieszania leków z alko przekonałam się tylko po furaginie :angryy: i moja znajoma również, to nie jest mit - sine gęby, jakieś placki na dekolcie, czerwone uszy, uderzenia gorąca - wyglądałyśmy jak spalone na solarium, a wszystko po furaginie branym 2 dni wcześniej w moim przypadku, wypiłam chyba 2 drinki... więc nie polecam :D odnośnie toru agi, to rodzice tż-ta też właśnie wyłapali za dychę ;) a w Krk na Płaszowie jest Biedronka, gdzie wystawili wielki namiot i mają tam rzeczy z "koszyków" Biedronkowych, tj. właśnie te sezonowe artykuły, promocje, itd. - wszystko co się nie sprzedało, przecenione :D znajoma ostatnio wyłapała 2 patelnie i dzbanek z mrożącym wkładem, zapłaciła za wszystko chyba 30zł...także krakowiankom polecam skoczyć na Płaszów, może tam będzie jeszcze ten tor ;)
  21. wchodzę sobie tutaj po wielu dniach nieobecności...i co widzę? PAJĄKA... :roll: i to jeszcze taki najohydniejszy rodzaj na świecie, dzięki :angryy: a co do ślubu...moi rodzice wiedzą, że reaguję groźnym bulgotem na każde wspomnienie o ślubie, rodzice tż-ta to samo, ale dalsza rodzina makabrycznie podpuszcza, jacyś kuzyni tż-ta, moja 100-letnia ciotka... najgorzej jest właśnie z rodziną ze wsi, taką daleką, ale chodziliśmy do nich na różne wesela i tak dalej - wszyscy po ślubie, jedna kuzynka ma 24 lata (tyle co ja) i mówią o niej "stara panna" :diabloti::diabloti::diabloti: dla mnie ślub to odległość lat świetlnych, to samo dzieci...masakra, jest tyle przeszkód na drodze, że jak się [I]samo [/I]nie zrobi, to chyba wcale :D
  22. Sagat ziewa na kotka, bo się pewnie denerwuje ;) Pat tak robi jak jedziemy autem i nie wie dokąd (czyli nie siedzi z tyłu, bo to oznacza długą podróż i przymusowy sen) i kiedy usłyszy ręczny/odpinanie pasów to ziewa jak opętany. Ledzia piękna jak zawsze :loveu: a co do szkolenia, to jak to mniej więcej wygląda? rozumiem, że metody awersyjne, ale naprawdę jest jakiś hardcore powodujący wyrzuty sumienia? :diabloti: bo ja się przestałam z Patrykiem chrzanić, ale i tak nie uważam tego za ostry terror, a dosadne korekty, choć jak mi się uwiesi na smyczy a ja go szarpnę do parteru to przechodnie mają miny jakby chcieli zadzwonić po TOZ...no ale dzięki temu mamy paru nowych psich znajomych ;) bo zapoznawanie robimy na moich zasadach i każdy patrysiowy wyskok spotyka się z korektą.
  23. ciocia, ja już wróciłam i dziś prawdopodobnie wieczorkiem pojadę na Błonia z Patem i Neską, napiszę jeszcze smska to może się jakoś spotkamy,bo w innym wypadku chyba za rok :roll: też patrzę macie kocioł, nie ma Was na dogo jeszcze bardziej niż nas :diabloti:
  24. o rany, ile futra :crazyeye: takie trochę gęstsze i bardziej miękkie niż labkowe, prawda? tż-ta labek gubi mocno futro, ale igiełki, zdecydowanie nie da się ich wyczesać "w kołtun" ;)
×
×
  • Create New...