isabelle301
Members-
Posts
1038 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by isabelle301
-
Ale po co to wszystko? Zakładasz na fotel kardimate, psa zapinasz w szelkach łacznikiem do pasów... Nie karmisz go przed podróża, nie cudujesz, nie trzymasz go na kolanach, nie owijasz w kocyk, nie gadasz i wogóle nic nie robisz. Siadasz sobie z przodu, psa zostawiasz z tyły przypietego bezpiecznie i jedyne co możesz - to spojrzec czasem w lusterko żeby sprawdzic co robi. Wszystko co opisałas - doprowadzi na bank do tego, że kazda kolejna podróz bedzie coraz wiekszym dramatem
-
Tak sobie przejrzałam twoją stronke... jedyne osiągniecia to agility i wszelkie sporty - osiągniecia sporne. Dlaczego osmielasz sie nazywać siebie szkoleniowcem? Ty uczysz psów tylko cyrkowych sztuczek. Żadnego przełożenia na życie codzienne. fajna zabawa - nawet wiele pracy ale niestety - nijak się to ma do codziennego życia z psem. Psem na dodatek stwarzającym takie czy inne problemy. Jakie masz doświadczenie i sukcesy w zmienianiu zachowania - takiego na codzień, psów agresywnych, lekliwych, z silnymi popedami i wysokim progiem pobudzenia? Oczywiście mam tu na mysli - psy inne nić BC oraz zachowania inne niż pasienie, agility? Albo w razie gdybyś nie zrozumiała - z iloma agresywnymi molosami pracowałas? jakie odniosłas sukcesy? Konkretne liczby podaj - ilość psów (molosów) z którymi pracowałas (psy z problemem agresji) / ilośc "naprawionych wsród tej grupy (ale naprawionych w sposób stały) Tobie się wyraźnie sztuczki na chwile mylą ze sztuczkami psa na torze agi
-
Ale rozmawiamy tutaj o CM czy o Parysie? CM możemy zobaczyć wszyscy. Możemy wszyscy obejrzec dokładnie, na zwolnionych nawet obrotach cały film z Holly, nawet cały dzień w kółko to mozemy oglądac. Kto widział Parysa? Ty? Szczerze wątpię. Ja też nie. Parys był psem zdziczałym. Wyciągniety z lasu byc może wogóle był hybrydą... on nie był agresywny. On po prostu NIE chciał kontaktu z człowiekiem. Zmuszany do tego długi czas - odpowiadał agresywnie. Czasem tak juz jest... nie udomowisz wilka, lwa, tygrysa czy niedżwiedzia , nie uczynisz ich kochanymi zwierzatkami domowymi chocbys na głowie stawała. I nie ma tu żadnej metody która zadziała. Bo to sie nazywa dzikość serca i natura - człowiek z założenia to wróg, żeby nie wiem co robił. Zwierzęta te potrafią nauczyć się życ obok - jednak nigdy nie staniesz się częścią ich życia. taki był Parys - można to wysnuć z opowieści czytanych na jego watku. Niestety - w obecnych czasach nie można go było zwrócić naturze choć byłoby to dla niego najlepsze rozwiązanie. I myslę, że wszystkie zaangażowane w jego sprawe osoby - wiedzą o tym doskonale i wcale nie jest im z tym dobrze. szczególnie, jezeli mają świadomość że ostatnie miesiące życia Parysa (czyli ponad rok) to był czysty koszmar zgotowany przez człowieka, próbującego udomowić na siłe dzikie zwierzę. |"[COLOR=#000000]To co zawiodło z Parysem ? Nie był zbyt inteligentny ? Czy Twoje metody nie radza sobie z agresją? Wydałas wyrok skazujący na psa tylko dlatego ze nieudolnie widac go zdiagnozowałas i nie potrafiłas pomoc rozwiazac problem albo znaleźć dobrego szkoleniowca. Twierdzenie ze psu bedzie lepiej jak bedzie martwy tylko dlatego ze nie przyjmujesz innych metod swiadczy o Twojej ignorancji." Zawiódł człowiek - jego dążenie za wszelka cenę do tego, by wszystko co wyglada jak pies potrafiło mieszkać na kanapie, i kochac swojego człowieka. Zawiedli ludzie - nie rozumiejacy podstawowych zasad natury - nie udomowisz dzikiego zwierzecia bo jestes na to zbyt głupi. Wogóle go nie diagnozowałam - nie jestm ani lekarzem ani bechawiorystą. Nie wydałam na niego wyroku - zrobili to ci, którzy z wielka umiejętnościa zajmują się najtrudniejszymi przypadkami i z powodzeniem udaje im się "naprawić" "zepsute psy" ( a to wrecz przeciwnie do CM) Wyrok na niego wydała ludzkość jako taka - odmawiając mu prawa do zycia w cywilizowanym świecie. Jego miejsce było w lesie. A nie u boku człowieka. O jakiej mojej ignorancji ty mówisz dziewczyno? Póki co nie wykazałas sie nawet podstawami znajomości zachowań psich, psiej psychiki i psiej mowy. Masz powazny problem ze zrozumieniem tekstu pisanego. Dodatkowym twoim problemem jest jątrzenie i dążenie do wywołania konfliktu - można by sobie wtedy poobrażac i pokrzyczec, prawda? Aj, jaka ulga dla duszy znękanej przez otaczający świat który nie chce wykazac zrozumienia dla "geniusza inaczej" No sorry... jedyne co moge ci zagwarantować - to nagłe skoki adrenaliny i wzrost cisnienia stwierdzeniem "ja tez ci życze miłego dnia" Oby jak najdalej od takich pożal sie Boże szkoleniowców korespondencyjnych jak ty![/COLOR]
-
Obawiam sie że jedyną tutaj osobą która cokolwiek "próbuje" a przede wszystkim "próbuje być znawcą" jestes ty sama. I to jest dobre określenie. Próbujesz, bardzo sie starasz ale ci nie wychodzi. Bo nie potrafisz czytać psa. Nic w tym dziwnego - nie kazdemu jest dane nauczenie sie tej sztuki. Niestety Holly ucieka, wyraźnie ucieka. Nie jest spokojna ani w stanie oczekiwania. Ona jest spięta i maksymalnie wystraszona. Ona wszystko potem już robi w całkowity spieciu i zastrachaniu. Nie ma tam czystej, beztroskiej radości, Nie wiem - może ty stosując takie a nie inne metody - nie masz szansy dostrzec naprawde radosnego, spokojnego i wyluzowanego psa? Może na tym polega twoj problem? Cała prawda w tym filmiku zawarta jest taka, że Holly nie miała żadnych problemów z pilnowaniem zasobów. Ona miała problem z włascicielami którzy swoim "chorym i dziwacznycm" zachowanie nauczyli ją takie a nie innego zachowania przy misce. Psu inteligentnemu wystarczy kilka powtórzeń i potrafi. Holly jest na to pieknym przykładem. Potem CM juz tylko wyzwala za wszelka cene agresje w suczce - w sumie nie wiem po co to robi? Chyba tylko po to by pokazac przez chwile światu potwora. Przez chwile - bo Holly agresywnym psem nie jest. Jest raczej psem uległym i spkojnym. Na takim psie bardzo łatwo pokazac skuteczność swoich metod - zmusił ją do ataku, wyzwolił agresje, a potem dał jej czas aby wyluzowała - i pokazał światu łagodnego psa. Przy okazji nieźle ja przeczołgał - byc może batem, być może OE... i efekt obserwujemy na końcu filmu - psa panicznie bojącego się gumowej ręki. Nie widzi tego tylko laik. Akurat Holly może być wykorzystywana do uczenia ludzi języka psiego - kazdy jej sygnał jest tak wyraźny i tak oczywisty że az strach pomyslec że ktos wogóle tego nie widzi. Przy czym Holly ma bardzo szeroka gamę "słownictwa" w swoim języku ciała.
-
1. poziom hormonów tarczycy 2. poziom amoniaku we krwi 3. dobry neurolog - nie zwykły lekarz ale specjalista
- 27 replies
-
- agresywny pies
- pogryzienie
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='LALUNA']Widzę po zachowaniu tych psów kiedy znajdują sie po raz pierwszy w danej sytuacji i jak reagują w innych nawet kiedy pies nie jest stabilny. Jest tego pełno i wystarczająco dla mnie. Dardamell a dlaczego nie chcesz porozmawiac o konkretach na podstawie całosci filmu? Czemu omijasz ten temat? Nie pasuje to do Waszych wczesniejszych wypocin? Pytanie było o film o labku a drugie pytanie Ile minut widziałas z całosci odcinku o dogach ?[/QUOTE] nic nie widzisz. Nie widzisz zachowania tych psów. widzisz tylko sprytnie zmontowane migawki... dowód nr 4 na to samo
-
[quote name='LALUNA']Issabele ilekroć pojawią się temat Milana wpada do dyskusji pełno osób które butnie rozwazaja jaki to Milan be a swoją wiedze czerpią z 3 minutowego odcinka. I jeszcze uwazaja siebie za wielkich znawców Milana. Zamiast klepac idiotyzmy na klawiaturce moze lepiej troszke więcej sie wysilić i zobaczyc całosć. JA wiem ze to teraz taka moda, po co czytać ksiażki skoro mozna streszczenie a najlepiej w wydaniu komiksu obrazkowego. I zrobiłas to na tym samym poziomie. Czy naprawde masz tak mały intelekt aby odszukac sobie cały odcinek i sobie go zobaczyć a nie twierdzic ze 3 minutowa migawka na YT to calosc odcinka ?? Zrób jakis wysiłek intelektualny to nie boli i kliknij na link który Ci podałam i oglądnij całość. To nie boli. A potem opisuj sobie cały odcinek a nie 3 minuty.[/QUOTE] opisałam tam cały odcinek - znowu kłania się to samo... nie potrafisz czytać ze zrozumieniem - udowadniam ci to już 3 raz
-
[quote name='LALUNA']Sama nie umiesz znaleźć ? Wstawiłam Ci cały odcinek z labkiem takze po tym jak zamkneli za nim bramę. Wystarczy kliknać w moim poscie nie potrzeba do tego duzego intelektu. Klinkij obejrzyj dokonca i sama go omów, ale takze to co było po zamknieciu bramy[/QUOTE] sama omawiałam juz raz - na drugi raz nie mam ochoty... czytanie ze zrozumieniem sie kłania... znowu wychodzi miedzy nam róznica - ja czytam żeby przeczytac, ty wlepiasz oczka i nie widzisz i nie rozumiesz prostych słów [url]http://www.barfnyswiat.org/viewtopic.php?p=50768#50768[/url]
-
Znalazłam... tak Laluno - to cały odcinek. [url]http://www.barfnyswiat.org/viewtopic.php?p=50768#50768[/url] Nie chce mi sie analizowac i opisywac tego jeszcze raz... Nie chce mi sie również ogladac tego programu - niewiele wnosi. Jedyne co mogę z tego wyciagnąć to edukacja dziecka pt. "jak postępować z psem nie wolno" plus ładnie i bardzo wyraźnie pokazane w niektórych odcinkach sygnały wysyłane przez psy. Labka sygnalizuje tak wyraźnie że aż dziw bierze że ten palant tego nie czyta
-
Dardamell... na BS omawiałam gdzies cały odcinek z labką... minuta po minucie. Pomożesz mi to znaleźć? :-)
-
I widzisz... w tym punkcie sie tak bardzo róznimy - bo ja jak oglądam to zazwyczaj staram się rozumieć na co patrze i widziec to co ogladam a ty tylko wlepiasz oczka i nic poza tym. 1. nie naprawił labradorki. olał wszystkie sygnały które mu wysyłała i został przez nią dotkliwie pogryziony. na koniec nie wykonał żadnej pracy - wsadził ją do stada obcych psów i na tym sie film skończył 2. na filmiku z kotem... kobieta ucieka w stronę domu a nie leci za psem...kierunki ci sie pomyliły. mamy najpierw ujecie z jednej kamery samego dziecka. potem ujecie z drugiej kamery samego psa. potem wracamy znowu do kamery numer 1... super system tam mają... samo sie montuje . Pewnie dlatego że amerykańskie. Pies poszarpał ta nogę i ani kropli krwi tam nie ma... tez ciekawe to... amerykańskie dzieci to jednak coś zupełnie innego niż nasze rodzime - bo polskiemu dziecku krew zalewa pół łydki od samego mocniejszego otarcia kolana...
-
[quote name='LALUNA']On własnie nie unika tych sytuacji ale się z nimi zmierza i nie zaprzeczysz ze osiąga stan w którym pies zaprzestaje złych zachowań.[/QUOTE] szkoda tylko że to co osiaga trwa kilka sekund, pies zaczyna swirowac i staje sie tykajacą bombą zegarowa [quote name='LALUNA']Oczywiście i dlatego po jakimś czasie pokazują jak sobie radzą właściciele.[/QUOTE] Ale co pokazują? Jaki okres? Po tygodniu? Po dwóch? o czym ty wogóle mówisz? [quote name='LALUNA']I widać że jego zalecenie przynoszą efekt chociaż nie zawsze osiągają taki 100 % efekt który on uzyskuje w tych pierwszych dniach.[/QUOTE] No własnie nigdy nikt chyba nie zobaczył co się dzieje po kilku miesiącach... za to są nieliczni, którzy opiosują to co sie potem stało i optymizmem to raczej nie napawa, niestety [quote name='LALUNA']Ale to też normalne bowiem on od razu odczytuje sygnały psa, potrafi się z nim zmierzyć i pokazać że pies musi okazać szacunek i respekt co do jego osoby.[/QUOTE] A w tym momencie to chyba Ty też masz problem z odczytywaniem sygnałów... umiejętność czytania przez CM widac bardzo szczególnie na filmiku z labradorkopodobną suczką która atakuje przy misce.... Dno i wodotosty jak mawia moje dziecko Nie, pies nie musi okazywac respektu w odniesieniu do obcych osób. Sytuacja taka oznacza, że mamy w domu niezłego psychola. Pies conajwyżej powinien okazac dystans i obojetność - przylazłes to siedz w kącie i daj mi spokój. A w razie czego to mam zęby - jestes obcym i nic nie znaczacym nikim szczególnym - to jest normalne zachowanie dla psa. [quote name='LALUNA']Ale jest dla psa osobą nową która od razu wyznacza granice i respekt. Właściciele na brak szacunku pracowali często latami i nie potrafią sie zmienić wyłapać wszystkich informacji które im wysyła pies.[/QUOTE] On jest osobą, która od progu zastrasza i przytłacza... on nie stawia granic, on wymusza i terroryzuje. Pomyliłaś pojęcia. Psy nie myslą abstrakcyjnie, nie nadawaj im ludzkich cech. takie cos jak obdarzanie szacunkiem - jest im całkowicie obce. [quote name='LALUNA']I znowu mamy zbyt ogóle określenie. Pracuje z różnymi psami i lękowymi, nieufnymi i agresywnymi. Te pierwsze nie podporządkowuje ale pracuje nad zdobyciem zaufania. Te agresywne do ludzi czy innych zwierząt są przez niego zepchnięte do poziomu uległości - respektu wobec niego. To podporządkowanie zaczyna się na najmniejszym poziomie. Pies nie musi być położony aby okazał mu podporządkowanie. Już samo zaprzestanie ataku, obniżenie przy nim ogona, nie wpadanie w ekscytacje to już element podporządkowania.[/QUOTE] Ciekawie ta praca wyglada. Jak juz zdobedzie zaufanie to rzuca o glebe, przydusza i terroryzuje... on nie uczy respektu - on powoduje paralizujacy strach u psa. [quote name='LALUNA']Wiele osób oburza się na metody Milana. Tylko że zapomina się że on pracuje z dużą ilością psów naprawdę problemowych i niebezpiecznych dla ludzi.[/QUOTE] on jest świetnym showmanem i nic ponadto... pracy tutaj zadnej nie widac [quote name='LALUNA']W necie krążył film jak kot uratował dziecko przed psem [URL]http://www.deon.pl/po-godzinach/michalki/art,235,kot-bohater-ratuje-malego-chlopca.html[/URL][/QUOTE] tak tak... jak łatwo dac się zmanipulowac - kamery przemysłowe ładnie nakręciły akcje z róznych stron i ujęć, potem to ładnie zmontowały. Naprawde wierzysz w to, że rozjuszony ast ucieka przed koteckiem? I ta interesujaca akcja kobiety - widzi dziecko gryzione, jak pies zaczyna uciekac to ona ucieka tez... przed dzieckiem. Koń by sie usmiał [quote name='LALUNA']Dzielny kot. Co by było gdyby kota zabrakło. Spokój w jaki atakuje ten pies dzieciaka jest porażający. Piesek który nie był nauczony respektu wobec człowieka. Osobiście byłabym pewniejsza gdyby Milan swoimi metodami zajął się pieskiem zanim zaatakował i pokazywał swoje skłonności może na początku całkiem niewinne "tylko" gonienie rowerzystów, dzieci niż długofalowe niezdarne próby właściciela który nie jest w stanie przewidzieć jakie mogą być skutki złego prowadzenia i nie reagowania na najmniejsze sygnały. Dla wielu ludzi samo oszczekanie psa obca osobę na spacerze jest normalne i zwykle to się kończy nie zmianą zachowania ale tłumaczeniem : proszę się nie bać on nic nie zrobi[/QUOTE] Ja wolałabym nigdy w życiu na swojej drodze nie spotkac psa który z CM oraz jego metodami miał cokolwiek doczynienia. Niestety - coraz wiecej psycholi pojawia sie na ulicach.
-
A no tak... u córci... ciekawe ile lat miała owa córcia 40 lat temu?
- 12 replies
-
- karmy bezzbożowe
- orijen
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
No i znowu banik... może tym razem na dłużej. Basiu - w Polsce 40 lat z karmami masz doświadczenie? Nie pomyliłaś się troszkę? Tak ze 100% w tych wyliczeniach?
- 12 replies
-
- karmy bezzbożowe
- orijen
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
No cóż... to co zostaje z obiadu dla psa się nie nadaje. I właśnie jest ciężkostrawne, pozbawione witamin i składników niezbędnych dla zdrowia. Ponadto lamblii nie wykryje nik w kale... na to jest osobne badanie - z krwi.
-
Odwiedzaj ją często - zaproponuj jej że pomożesz przy opiece nad maluchami. Jak się zaprzyjaźnicie - łątwiej Ci będzie wydobyć informacje różne. Także łatwiej Ci będzie poobserwować suczkę, babcię, funkcjonowanie tej hodowli
-
Goralka - warunki które opisałaś są o niebo lepsze niż te, które mi było dane widzieć w dwóch topowych, bardzo szanowanych i bardzo znanych hodowlach chartów w Polsce. Dodatkowo teks babci - psy wydaje dopiero po ukończeniu 10 tygodnia życia... bardzo chwalebne. Sposób socjalizacji który opisałas świadczy o dużej dbałości o szczeniaki i rozsądnym podejściu do sprawy wychowywania w przyszłości przez właściciela a także dbałości o zdrowie piesków. Bierz i nie zastanawiaj się... lepszej oferty nie znajdziesz.
-
Ale ona napisała że NIE zależy jej na rasie - moze być maltanopodobny. Skoro masz pewność ze koleżanka jest ok i babcia też jest ok, opiekuje sie pieskami dobrze to bierz.
-
Jeżeli jesteś pewna że koleżanka Cię nie wkręca... i że suczka i szczeniaki należą rzeczywiście do jej babci (która o te psy dba) - to bym brała... Dowiedz się jeszcze jakie jest pokrewieństwo między rodzicami szczeniaczków - czy czasem nie są rodzeństwem.
-
[quote name='umberto_eco']No to dorzuć do tego jeszcze konieczność zajmowania się małym dzieckiem, którego nie powinno się zostawiać samego i które niekoniecznie może 3 razy dziennie wychodzić razem z Tobą na spacery. A przecież psa się nie wybiega w 5 minut dookoła bloku.... Dlatego ja rozumiem obawy autorki i nie uważam ich za nieuzasadnione. I uważam, że to rozsądne, że teraz się nad tym zastanawia a nie zostawia wszystko na ostatnią chwilę, bo "a nuż/ jakoś to będzie"[/QUOTE] Czy rozumiesz przez to, że dziecko ma być zamknięte w domu???? Otóż przy niemowlęciu nie wysypiamy się... wstajemy 5-6 rano. Mąż przed pracą moze pójść na krótki spacer - korona mu z głowy nie spadnie od tego... potem młoda mamusia koło 7-8 ubiera sibie i dziecko i z psami i dzieckiem wychodzi na spacer - gdy jest mocno zimno 1 godzina, gdy temperatura jest na plusie na conajmniej 3 godziny. Wracając moze zrobić zakupy... potem ze 3 godzinki w domu i znowu z dzieckiem i psami na spacerek na kolejne 3 godzinki. Na wieczorny spacerek może znów pójść mąż... Po takich spacerach psami już zajmowac się nie trzeba.. zapewniam Cię. A dziecku są one potrzebne... Ponadto 4 miesiące temu autorka w ciązy nie była... czyli yrodzi za jakieś conajmniej pół roku. Za pół roku psy będą miały rok i daleko im będzie do szczeniąt. Przez pół roku psy można nauczyć chodzić na baczność... Trzeba tylko chcieć... Jak dla mnie - ta ciąża jest tylko pustą wymówką dla pozbycia się zwierzaków i tyle. Droga włascicielko - jeżeli przerasta Cię teraz praca przy niemowlaku to bój się tego co będzie przy dziecku 2-3 letnim a potem gdy pójdzie do szkoły. Jeżeli zajdziesz drugi raz w ciążę mając 2-3 letnie dziecko to oddasz go bo nie dasz rady z pracą przy jednym i drugim? zapewniam cię że dwa psy to przy dwulatku mały pan pikuś Nie wiem - chyba wszystkim umknęło.., te psy to parka. wsadzanie ich razem do kojca bez sterylizacji (o której ani słowa dotychczas) ... bez komentarza. A za jakies 2-3 miesiące można się spodziewać pierwszej cieczki...
-
Melissa - święte słowa tu napisałaś. Pamiętaj tylko, że nie wiemy jakie ma pobudki autor tego tematu... przykład z psem do hodowli był tylko rzucony przeze mnie, jako luźny przykład. Nie znając realiów i przyczyn takiej a nie innej decyzji - nie wolno nam wieszac na człowieku "psów" Większość ludzi ma takie podejście - kupując psa - już w momencie wzięcia go pierwszy raz na ręce - jesteśmy z nim związani dozgonnie. To normalne, naturalne. Tak być powinno. I tak jest w większości przypadków. Jednak bardzo często hodowcy zerują na tym właśnie. Jak można nazwać takie postępowanie - sprzedam laikowi psa z wadą (która ażtak nie rzuca się w oczy) jako pełnowartościowego osobnika w normalnej cenie. A on nawet jak się zorientuje po 2 tygodniach - i tak go przecież nie zwróci. Bo to nieludzkie. Zapewne takze nie będzie potrafił wyszukać i podeprzeć się odpowiednimi przepisami, prawem aby wyegzekwować zwrot części kwoty zapłąconej za niepełnowartościowego peta - wnętr jest petem (dla mnie nawet nizej niz petem, powinien kosztowac 1/4 ceny wyjściowej bo jest to wada rzutująca na zdrowie a nie tylko plamka nie w tym miejscu gdzie potrzeba). Pies 4 miesięczny któremu nie zeszło jądro - gdyby to uczciwie oceniac i uczciwie podejść - powinien przesiedzieć w hodowli jeszcze z jeden miesiąc (abu sprawdzić czy rzeczywiście jest wnętrem), albo być sprzedany jako wnętr (z pełnym ryzykiem finansowym dla hodowcy, że jednak okaże się iż tak nie jest) Pięknie piszesz o pasji, wspaniałych hodowcach... niestety - ten który sprzedał psa naszemu autorowi - do tej grupy się nie zalicza. Znalazł chętnego, wepchnął bele co w wysokiej cenie i kropka. Pomijając aspekt uczuć - dlaczego nasz poszkodowany ma nadstawiac tyłek i być zmuszany do odruchów serca w momencie gdy ten kto robi to co robi podobno dla pasji, żyjąc w wyrzeczeniach jest z tego samego zwolniony? Rozejrzyj się dokładnie w świecie hodowców... czasem aż mnie zatyka jak tutaj - na tym forum czytam niektóre olaboga i biadolenia. Ostatnio gdzies napotkałam kolejny ciekawy argument - dlaczego cena za szczeniaka jest wysoka - bo z pracy i do pracy hodowca jeździ samochodem (znacznie wyższy koszt przejazdów bo paliwo) zamiast autobusem co by było szybciej. Przeanalizuj te wszystkie argumenty dla wysokiej ceny: - żywienie suki - jak my mamy psy niehodowlane to one jeść nie muszą, albo napewno karmimy je papierem toaletowym - suka kosztowała - nasze psy mając papiery ale będąc niehodowlane, nie kosztowały nic - opieka weta - z naszymi psami do weta nie chodzimy To tylko takie podstawowe... czekam aż ktoś napisze, ze suka hodowlana musi chadzac w lepsiejszych, łądniejszych i droższych obrożach niż całą reszta - i to będzie kolejny powód dla windowania ceny. Mam psa od wspaniałego hodowcy... odwiedzając z koleżanką kilka hodowli wiedziałam już na co zwracać uwagę, Czekam na psa od fajnej hodowczyni - kontakt szybko i łatwo nawiązany raczej się rozwija w dobrą stronę i z tego co dotychczas widzę - dobrze trafiłam. Są tacy... można ich znaleźć. Jednak warto by było aby ich ze świeczką nie trzeba było szukać. Albo aby uczciwie stawiali sprawę...
-
Nie wszystkim - tylko ty masz odmienne zdanie, na każdy temat zresztą. Aż tak g... jesteś żeby tego nie dostrzec?
-
Pomyśl o tym, że być może człowiek kupił psa za ciężkie pieniądze z zamiarem wyrobienia uprawnień. Człowiek ten nie chce mieć stada psów w domu... bo może się zdarzy ten własciwy, bo hodowca sprzedał mu peta w pełnej cenie, bo jedyny powód dla którego pies nie dostanie uprawnień to bycie kastratem... Każdy sprzedawca ponosi odpowiedzialność za to co klientowi sprzedaje. Hodowca wyjątkiem żadnym nie jest...
-
Mój problem dotyczył jajek... facet wysłał mi 200 gęsich jaj ale nie zapakował ich tak jak mu napisałam czyli należycie. Nietrudno się domyślić - w sortowni w Wawie mieli ogromną jajecznicę. Szukałam więc wszystkiego co mi pomoże w rozwiązaniu problemu bo kwota za jaja mała nie była. Na forum prawnym w dziale prawo konsumenckie jest wszystko ładnie wyłuszczone. Co prawda nie szukałam tam przypadku zakupu psa.... ale przepisy są bardzo jednoznacznie brzmiące. Są tam tez interpretacje. Po wgryzieniu się w to wszystko - doszłam do wniosku że człowiek bardzo głupi jest nie znając swoich konsumenckich praw. I tak jak już napisałam - w przypadku psa/kota czy innego członka rodziny - ja osobiście wogóle bym sprawy nie robiła. Ale różne są pobudki kupna psa - nawet te, które nam się tutaj nie podobają. A konsument ma prawo do zakupu pełnowartościowego "towaru" lub "towaru ze skazami" ale cena musi być adekwatna a konsument powinien być o fakcie informowany. Są różne przypadki - dysplazja wylezie po paru miesiącach, albo inna przypadłość, zęby stałe krzywe urosną, i parę innych - na to wpływu nie ma nikt. Jednak sprzedając 4 miesięcznego psa z jednym jajkiem - hodowca miał psi obowiązek poinformowac nabywcę o tym fakcie, jak również o fakcie, że to jajko ma marne szanse na pojawienie się w mosznie... kupujący miałby wtedy mozliwość decyzji i wyboru. A w umowie w takim przypadku powinien znaleźć się aneks lub dodatkowy punkt odnośnie tego własnie jajka... fakt opisany przez autora wskazuje że hodowca wiele ma za kołnierzem.
-
Niezależnie jak to brzmi - pies w tym momencie jest towarem takim samym jak para butów i obowiązują tutaj te same prawa. (sama nigdy bym w taki sposób nie postąpiła - serce i zwykłe uczucia by mi na to nie pozwoliły. Pies to przyjaciel czyli coś zupełnie innego niż para butów która na początku jest wrogiem numer jeden bo piją) Te ustawy się nieco zmieniły... przerabiaam to ostatnio i studiowałam dość dogłębnie prawa konsumenta bo byłam do tego zmuszona (ale to zupełnie inna opowieść) I niestety - umowa w tym momencie to papierek bez wartości. Bo - no własnie - kupujący nie ma obowiązku znac się na tym co kupuje i może sobie podpisywac, jeżeli kupił coś niezgodnego z opisem czyli "wolny od wad anatomicznych" ( a brak jądra w mosznie taką jest) to wina i odpowiedzialność spoczywa na sprzedającym - bo to na nim ciąży obowiązek uczciwego przedstawienia i opisania sprzedawanego "towaru"