-
Posts
4292 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by Majkowska
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
To dodaję ;) [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-Q7LOLqPoevY/UoeLMEaokFI/AAAAAAAAQEM/CuVlGgPdC5M/s576/santo%20003.jpg[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-xOBseMHPj_s/UoeLeixqPPI/AAAAAAAAQEU/8Aejzq-v62A/s576/santo%20005.jpg[/IMG] [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-jfLPAPA4Mtc/UoeLxsy1bKI/AAAAAAAAQEc/FDSmsW5jlRI/s576/santo%20008.jpg[/IMG] [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-pEh-XDIePOI/UoeLy4vYv4I/AAAAAAAAQEk/8AAXycshPiM/s576/santo%20009.jpg[/IMG] [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-ZlNXZ6qR_xE/UoeMTVQtuEI/AAAAAAAAQEs/xyPOVim_k3s/s576/santo%20007.jpg[/IMG] -
[quote name='zmierzchnica']Majkowska - a to bardzo ciekawe, co piszesz.. Czy to jakaś konkretna fundacja, czy piszesz tak ogólnie? Piszę na podstawie tego co zaobserowałam. Nie jest to jedna osoba, ale conajmniej kilka różnych niepowiązanych ze sobą przypadków. Od lat działam trochę w środowisku bezdomniaków i czasem jestem przerażona. Szczególnie glupio się czuję kiedy zaangażuję się, a tu nagle na finale sprawa się rozbija, bo ktoś wcale nie ma zamiaru oddać psa z jakiegoś błahego powodu który sobie w głowie umyślił... Ja mojego kota przykładowo dostałam nawet bez umowy adopcyjnej i właściwie osoba od której go adoptowałam nie musiała mieć do mnie aż takiego zaufania, a jednak przywiozła mi kota pod dom i zrobiła wszytsko na moich warunkach. Szczerze to nawet nie kojarzę czy była u mnie kiedykolwiek w domu. A możliwe że jeśli by mnie ktoś tak prześwietlał podejrzliwie to bym tego kota nie wzięła, szczególnie że kotka swój charakter i choroby ma. Zauważyłam też że ludzie którzy oddają zwierzaki sami potrafią na wstępie kogoś zniechęcać wyrażeniami typu " ojejku, ale niestety musimy zrobić kontrolę w pana domu"... Odnośnie tego co ktoś tu napisał : jak to jest możliwość zwrotu psa do 7 dni? Prawie jak w sklepie... A jeśli ktoś będzie chciał psa oddać po 2 tygodniach to już schronisko go nie przyjmuje czy jak?
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
no baaaa ;) Bez stójki to nie ma szans żebym psa pokochała czy nawet okazała mu choć cień sympatii ;) A tak serio - Amor robił stójkę dość często, ale rzecz jasna nie była to stójka taka jak u Waldka że wystawianie kończy się bażantem, Amor sobie tak zaznaczał zapaszki, przeważnie była to jakaś padlina w trawie :D ... No i byliśmy na spacerze pointerowym. Warchlemar dał czadu absolutnego - najpierw roznosiły go emocje, a jak już puścił się galopem w pola to chyba go z 20 minut nie było, a potem nagle pojawił się radośnie i przyleciał mijając mnie jakgdyby nigdy nic... Zrobiłam mu musztrę ostrą komendy do mnie, warowania, siadania itd. Potem już nawet słuchał, ale na początku załamał mnie.... Za to nie obyłoby się bez zgubienia kolegi :D Poleciały razem w pole po czym zerwał się bażant (znalazł raczej tamten bo Waldek biegł tak szybko w innym kierunku że nie zauważył nawet chyba), Waldek za jakiś czas mi mignął więc byłam spokojna widząć że jeszcze gdzieś jest, a tamten przepadł :D Jako że jest polujący to chyba odciął się od świata rzeczywistego i zajął się poszukiwaniem bażantów :D Za chwilę został doholowany do nas i poszliśmy już grzecznie na smyczach. Warchlemar ma u mnie w pamięci prezent - wyjazd do szkoleniowca. Musimy to i owo dopracować... Zdjątka rzecz jasna mam i nie omieszkam wstawić jak tylko się przemielą na serwer;) -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Jego kumpel - Magli - mix pekińczyka i shihtzu. Właściwie to miał byc to shitek (przynajmniej po tych rodzicach po których pokazywała babka powinien wyjść) , ale wyszło trochę inaczej... Jak się nie trudno domyślić - piesek kupiony z pseudo. -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Dobrze że uchowało się jeszcze trochę fotek Amorka po starych stronach w necie, bo te co miałam na płycie wszystkie są uszkodzone :( [IMG]http://img58.imageshack.us/img58/3497/doxamagliczas551.jpg[/IMG] [IMG]http://img210.imageshack.us/img210/8485/doxamagliczas410.jpg[/IMG] [IMG]http://img223.imageshack.us/img223/6054/doxamagliczas411.jpg[/IMG] [IMG]http://img406.imageshack.us/img406/8382/doxamagliczas553.jpg[/IMG] -
A ja nie rozumiem dlaczego się ludzi próbuje w adopcjach zniechęcać, dlaczego robi się takie jaja i cyrki często gęsto. Dlaczego opiekun psa nie powie osobie zainteresowanej że psa nie dostanie i koniec, że uważa że to nie ten pies nie do tej osoby, nie wyjaśni tego logicznie, tylko ludzi się zniechęca robiąc z nich idiotów i trzymając ich w nadziei? Potem tacy ludzie czują sie zrobieni w balona i w głowie układa im się jedno słuszne stwierdzenie : " Lepiej kupić w pseudo bo z adopcji choćby się człowiek ze***** to i tak nie dostanie psa od dziwaków którym zależy głównie żeby zebrać kasę, poklask i z ludzi zrobić durnia" Często rozmawiam z ludźmi, ze znajomymi, którzy planują mieć psa. Odwodzę ich od kupna psa z pseudo tłumacząc zaciekle czym to grozi i namawiając na adopcję psiaka który czeka żeby ktoś poprawił mu miłośćią los. Czasem pomagam nawet szukac psów spełniające kryteria. Ludzie zainteresowani , ze łzami w oczach, zdeterminowani że albo ten albo żaden dzwonią kochając już tego psa całym sercem i czekając na niego.... I na tym koniec, bo najpierw muszą przejść uczciwą spowiedź, po czym okazuje się że ktoś wypina się na nich łaskawie bez zbędnych łłumaczeń wyciągając wnioski ze swojej własnej głowy (np znajomemu kilka osób odmówilo adopcji psa owczarkowatego bo miał sukę [wysterylizowaną żeby bylo śmieszniej!], koleżankę babka omal nie zwyzywała że to nie targ z burakami żeby sobie wybierała kryteria jakiego pieska chce [ a ona zwyczajnie chciała tego ,bo do niej pasował, a nie jego kolegę , którego jej wpychała usilnie pani] itd...) Ja wiem że czasem zadzwoni kretyn zero odpowiedzialności i owszem wtedy go trzeba uświadomić że psa mieć nie będzie, ale dziwi mnie to że apeluje się o adopcje, o dobre serce, a jak już ktoś chce to zostaje odesłany z kwitkiem bez żadnego logicznego powodu...
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
[IMG]http://majqova-zgraja.blog.onet.pl/wp-content/blogs.dir/1035516/files/blog_uj_3988747_5917924_tr_bystra0509_066.jpg[/IMG] [QUOTE]Wróciłam do domu po cięzkim męczącym dniu… Nie ma to jak zapieprzać cięzko cały dzień i wracać do domu wygłodniała z myślą że nie zjem sobie obiadku tylko muszę pędzić z psem, bo wszyscy wyjechali i nikt mnie tym razem nie wyręczy… gdy wróciłam okazało się że jakiś genialny człowiek wcisnął nam dzwonek od drzwi i ten dzwonek tak dzwonil i dzwonił a za drzwiami przeokrutnie ujadał Amor. Reszta towarzystwa tez była strasznie podenerwowana.[/QUOTE] [QUOTE]Eh… idę robić sobie i im obiad, bo wszyscyśmy głodni, a potem musze sprzatnąc tajfun który zrobiła Inusia z posypką z płatków muesli rozsypanych przez Amy… Kataklizm….[/QUOTE] [IMG]http://majqova-zgraja.blog.onet.pl/wp-content/blogs.dir/1035516/files/blog_uj_3988747_5917924_tr_dsc04327.jpg[/IMG] [QUOTE]Przeszliśmy jeszcze kawałek i padł na plecy ku mojemu zdziwieniu. Podbiegłam żeby go owrzeszczeć ale zrezygnowałam, bo okazało się że już zdążył wytarzać się w wielkiej kupie. Ale przejechał jeszcze kilka razy po ostrej i mokrej trawie plecami i zaraz był czysty. Z tej radości że tak mógł się osmarować złapał głupawkę i przepędził po całym polu. Pumie to on nigdy w biegu nie dorówna ale szło mu całkiem nieźle. Chyba powinien częsciej mieć możliwość tarzania się w kupach bo jak widac daje mu to niesamowitego powera. Jak to mawiają ” w kupie siła” [/QUOTE] -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Prawdę mówiąc wczoraj do późna siedzialam i czytałam to i zastanawiałam się jak takie pierdoły mogą człowiekowi sprawiać radość... [IMG]http://majqova-zgraja.blog.onet.pl/wp-content/blogs.dir/1035516/files/blog_uj_3988747_5917924_tr_wystawa06_554.jpg[/IMG] [QUOTE]Amorek dostał nową piłkę. Gdy go chciałam zachęcić do tego żeby piłeczkę złapał to spojrzął na mnie z niesmakiem jakby chciał powiedzieć ” weź mi tym jeżem nie machaj przed nosem bo mnie jeszcze uderzysz” kupiłam mu też linę do przeciągania. Reakcja : ” weź się puknij głupia, po co za mną ze sznurkiem biegasz? Z tobą serio jest coś nie tak…” Za to lina bardzo się podoba Stelluni, bo jest miętowa. Wylizała ją starannie.[/QUOTE] Wierszyk o Amorku (autorstwa mojej koleżanki) [QUOTE]Był sobie raz Amorek mały łaciaty on byl cały Amor ten był jak krowa i łaciata była jego głowa języczek długi różowy zupełnie jak u krowy Ma sierść gładką i króciutką i okropnie też mięciutką Czasem żyga lecz to szczegół potem liże no i w biegu żyga znowu i zlizuje pani humor stale psuje ale ona mu wybaczy jeśli on przeprosić raczy ale gdzieżby ! on ma w nosie! Takie to już z niego prosię! pani krzyczy „siad! daj łapę!” a on pruje na kanapę patrzy się jak na wariata ” nie dam ci, to moja łapa” potem Amor głośno szczeka sąsiad spode drzwi ucieka cóz to za pies do obrony myśli sąsiad przerażony A to Amor łaciata krowa duże uszy i za mała głowa No bo Amor też jest krową z bardzo małą brzydką głową[/QUOTE] [QUOTE]Amor w autobusie zachowywał się perfekcyjnie. Zajął swoje miejsce przy drzwiach i siedział. koochane psisko. Jednak to to trochę ucywilizowane jest. Tylko przy zakładaniu kagańca mieliśmy mały wypadek, bo jak kucnęlam do niego żeby mu ubrać, to akurat autobus musiał ruszyć i wylądowałam na podłodze na plecach. Amciak na mnie spojrzał jednoznacznie z kpiną jakby chciał powiedzieć ” boże, wstyd mi robisz, nawet w atubusie zachować się nie potrafisz tylko musisz się tarzać po podłodze” . Prócz tego dojechalismy szczęśliwie.[/QUOTE] :lol: -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Książkę to mogłabym prędzej napisać o przygodach Stelli Inki i Amora. Dawniej pisałam blogi namiętnie także materiały by się znalazły. W każdym razie było to tak niepoważne że nadawalo się na ksiązkę jak znalazł ;) Lubię czytać te stare wspomnienia... [QUOTE] KŁadę się spać. Inuśka leży na drukarce zwinięta w kłębek (bardzo to lubi,szczególnie jak sobie coś wydrukuję ważnego i zapomnę i można z tego zrobić harmonijkę…zawsze wiedziałam że mam harmonijnego kota…) Kejszonek śpi na podusi na wiaderku ( nasze najnowsze kocie centrum, składa się z wiaderka z „odstającą” się wodą do akwarium, poduszki zrzuconej z fotela, owiniętej amorowym ręcznikiem) Jest cisza, jest spokój… Wtulam się w moją mięciutką podusię… i nagle ktoś siada mi na twarzy… i to kretyńskie „grhry?” Kejszonek… Musi mi umyć twarz żebym miała czystą jak rano wstanę. Jak skończy to rozkłada się obok mnie na poduszce i mrucząc zasypia. Jest cisza. 23.30 Zasypiamy… Jest ciepłe, przyjemne, wiosenne powietrze, obok mruczy radośnie puchata kicia…śpimy… Inusia przemyka w ciemności w stronę komputera… 24.00 HUK! Przeraźliwy łomot tajfun trzęsienie ziemi… o boże co sie stało…?! Inusia triumfalnie wyprostowana siedzi na półce i po kolei trąca łapką nowe przedmioty potem z dumą wychyla się z szafki i patrzy jak malowniczo układają sie w jedną stertkę na podłodze „Inusiu zejdź…” „nie zejdem…” „Inusiu zejdź…” rzucam jej piłkę. Chwilę ją tarmosi, a potem słyszę jak zmienia zabawkę na swój drapak z myszką i piłką… Cichutko grzechoczą małe kuleczki w piłce przy drapaku… Zasypiam… 1.00 coś spadło.. moj boże…wypadlo okno z zawiasów, komputer spadł, złamał się stolik pod akwarium… Nie… Inusia dumnie spogląda z półki w dół za książką do ekologi… „inusiu zejdź…” „nie zejdem” ” Nusinka już! Szybciutko!” Palcem wskazuję jej podłogę. Pełna bulwersu mocno pokrzywdzona schodzi na biurko. Siada. W ciemności błyska czerwone oko. Nie mam juz siły… zasypiam. Coś spada. Zrywam się z łożka, zapalam światło. Radosna łapa Nusinki trąca ich pojemniczek z jedzeniem. Może glodna… Biorę pojemniczek i sypię na ziemie granulki tak żeby było więcej roboty ze zbieraniem, niech się czymś zajmą… Jest 2.30 Coś biegnie… Po mojej twarzy coś biega… Coś biega mi po plecach… Coś wbija mi sie w nogę… ” nusinka puśc!” Nusinka zejdź!” ” nie puscem! Nie zejdem” a dobra niech biegają. Zakrywam sie po sam czubek głowy kołdrą, probuje zasnąć… wielka dwutomowa encyklopedia dostała skrzydeł. Sfrunęła z hukiem na ziemę. Nusina wyprostowana siedzi i obserwuje to dziwne zjawisko. Dobra nie reaguję.. rano posprzatam.. niech zrzuca niech ją nawet coś przywali.. i Sralnika też za to że się włączył do tej głupkowatej zabawy… 3.30 półka jest pusta Zaczynają po kolei spadać książki jedna za drugą … tego za wiele!! Łapię Nuśnika za skórę i wsadzam do koszyka. Siedź gnoju do rana i ma byc cisza… Kejszonek przybiega zaczyna się gra w łapki Inusia radośnie skacze w koszyku Nie da się spać Kejszonek ląduje w klatce obok… zaczyna się… ” o boże,o boże ,niech mnie ktoś uratuje ,ja przecież umieram…dajcie mi jeść, tak duzo mi jeśc dajcie, i uwolnijcie, bo ja tu umieram, jak mogliście zamknąć Stellunie, prosze mnie puścić, chce mi się sikać , uwaga bo sikam do koszyka na kocyk, szybko no szybko, bo jeszcze zrobię tu kupę,a wtedy już nic was nie uratuje, proszę no błagam, wypuśćcie mnie , jestem taka głodna, chce mi się pić, ja juz nie będę, proszę no błagam, raaaatuuuunkkuuu!!!” Wypuszczam obydwie. Otwieram drzwi do pokoju wychodzą niezwykle pasjonujące są drzwi… ” inusia! ty usiądź z jednej strony i otwieraj , a ja z drugiej i będę zamykała” trzask, trzask, trzask,trzask… ” koty do środka w tej chwili!!!!!” Minuta spokoju… zasypiam… co chwila wstaję i coś podnoszę. „Inusia zejdź…” Nie mam już siły… „Inusia…” Udaję że wstaję, odchylam kołdrę i zwieszam nogę z łóżka nieznośnik zeskakuje z półki ale tylko na chwilę. wstaję, zasypiam, wstaję, zasypiam, podnoszę coś, zasypiam… Jest 4 rano… Czuję że nie wstanę… Już mi to obojętne… Bylo mi kotów do szczęscia potrzeba… Rzucam im piłkę… biegają, cieszą się, gryzą, biją… Za chwile spokój… Zupełna cisza i znowu… Łapię jedną, łapię drugą, ładuję pod kołdrę , unieruchamiam… mruczenie Zasypiamy jest 5.00 Dziewczyny wstają Inusia wraca maltretować drukarkę Kejszonek na swoja podusię Troszkę mruczenia, troszkę jezorek po futrze przejedzie koty szczęśliwe.. Zasypiają zamykam oczy szczęśliwa że mogę pospać… jakaąś muzyczka… budzik… pobudka… jest 5.30.. Majeczko wstawaj! nakarm koty, sprzątnij kuwety, posprzątaj pokój, wytzryj podłogę, idz z psem na spacer, coś skonsumuj i do roboty… Do wieczora… Pamiętaj – kociczki będą na ciebie czekać…[/QUOTE] Wspomnienia :D Ehhh... wspomnienia :( [IMG]http://majqova-zgraja.blog.onet.pl/wp-content/blogs.dir/1035516/files/blog_uj_3988747_5917924_tr_amorekkocyk.jpg[/IMG] [IMG]http://majqova-zgraja.blog.onet.pl/wp-content/blogs.dir/1035516/files/blog_uj_3988747_5917924_tr_a.jpg[/IMG] -
Mr. Rocky & Mrs. Leokadia oraz czarna bestyjka i reszta stada xD
Majkowska replied to Buńka's topic in Foto Blogi
[quote name='natija']dokladnie zaraz pod tytulem galerii :)[/QUOTE] i co tam ma być napisane? -
Mr. Rocky & Mrs. Leokadia oraz czarna bestyjka i reszta stada xD
Majkowska replied to Buńka's topic in Foto Blogi
urdeee jakie ładneeeee eeeee ;) hehe wszyscy lubią ten efekt zaciemnienia. Dawniej uwielbiałam też cz-białe foty, ale teraz...jak nie ma Amorka...to nie lubię :( -
Mr. Rocky & Mrs. Leokadia oraz czarna bestyjka i reszta stada xD
Majkowska replied to Buńka's topic in Foto Blogi
ej gdzie te lajki mają być? -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
5 zł ma u mnie jak w banku ;) -
A ja wam powiem że stwierdziłam ostatnio że gdybym adoptowała psa to mogłabym nie przejść wizyty adopcyjnej.:evil_lol: Bo ja tak gadać nie potrafię tego co kto chce usłyszeć, dopóki by ktoś ze mnie nie wyciągnął to nic bym nie powiedziała. Dla mnie jest jakoś oczywiste że psa nakarmić trzeba dobrą karmą, wybiegać, wyszkolić i pewnie bym legła na przedbiegach gdyby tak przyszła do mnie taka miła pani robiąc mi przegląd osobowości i domu i zapytała " co pani oferuje psu"... Mało tego bym jej pewnie nie pokazała atłasowych legowisk tylko pierwszy lepszy koc, który bym po 3 błotnych spacerach wyrzuciła i dała nowy i poraziłabym ją niewiedzą i odmiennością poglądów tak że mogłabym nawet trafić na czarną listę :diabloti: A tak serio (bo to było półżartem) to widząć po znajomych , którym bym z zamkniętymi oczami dała psa,a którzy nie przechodzą wizyt adopcyjnych to stwierdzam że faktycznie bym musiała chyba wyjść ze skóry żeby psa mieć. Zresztą rozglądałam się kilka razy za psem do adopcji i wcale nikt nie wyciągnął do mnie ręki żeby mnie poznać, żeby wypytać czy jestem dobrym kandydatem na tego psa - zwyczajnie ktoś stwierdził że nie zasłużyłam sobie, bo nie proszę, bo nie błagam i jestem zbyt szarą osobistością...
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Napisałam już że całkowity dochód przekazuję na bezdomniaki - mam kilku kandydatów już nawet. -
Mr. Rocky & Mrs. Leokadia oraz czarna bestyjka i reszta stada xD
Majkowska replied to Buńka's topic in Foto Blogi
jakie lajki? co wy wygadujecie? A hejty są? Bo ostatnio się dowiedziałam że strasznie hejtuję, wiec może ja hejterem będę... Powiedział mi to znajomy na moje stwierdzenie że nasza koleżanka ma strasznie kwadratową twarz i nie pasuje jej trójkątna broda... Nie wiem o co mu chodziło :evil_lol: -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
ja wam dam kulfon :D Dziewczyny, nie żartujcie, bo ja jestem szalona. -
powiem tak - nie przewiduję w najbliższym czasie cięzkiej choroby ani śmierci mojej mamy (tfu tfu tfu...przeraziłam się aż sama tym co napisałam) ale wyroki Boskie są nieobliczalne i gdyby coś sie stało taki psiak napewno nie zostałby na lodzie. Czy wzięłabym go - nie wiem, nie jestem w tej chwili w stanie tego zagwarantować, tak jak pisałam - nie mam rozplanowanej przyszłości na następne 10 kolejnych lat. Jeśli bym miała dobrą sytuację materialną ( u mnie dobra sytuacja materialna oznacza że jeśli przeżyję od wypłaty do wypłaty to jest ok), warunki, czas i faktycznie absolutnie nie byłoby nic przeciw to jasne że bym go wzięła. Ale w życiu dzieje się różnie - stąd też mam przykładowo jednego psa, a nie dwa choć nie powiem że bym chciała dać jeszcze jakiemuś psu dom. Ale różnie w życiu być może, człowiek może być zdrowy jak rydz i nagle leży i nie rusza ręką ani nogą. Już sytuacji typu że muszę poświęcić się opiece nad moją mamą, zająć się własnym dzieckiem , ogarnąć dom i spełnić potrzeby dwóch psów - nie wyobrażam sobie. Fakt faktem , mieszka tam jeszcze tata, który gdyby już pies był to oddałby się mu bez reszty ( w tej chwili tata "przejął" 2 moje koty i też nie zgodził się mi ich już oddać;)) ale co do całej sytuacji mam mieszane odczucia. Może mam zbyt katastroficzne myślenie, ale ...jakoś tak mam patrząc na to czym częstuje życie.
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
o mateńko , mam fanklub :loveu: Znaczy Warchlemar :D Nie podpuszczajcie, bo tak zrobię. A dochód przeznaczymy na bezdomne pieski :) -
odniosę się i do tego, bo dopiero teraz mi wpadło w oko : Jesteśmy młodą parą.Braliśmy psa nie mając stabilnych warunków mieszkaniowych, nie mając ślubu, żyjąc sobie beztrosko, mało tego - wprowadziliśmy tego psa do domu gdzie nikt nie wyrażał na niego zgody. Wprawdzie nie umawiałam się z TŻ na żadnego "naszego psa" - pies od początku był mój, ale to chyba niewiele zmienia, bo psa kochamy obydwoje tak samo. Co podkreślają niektórzy - szczególnie straszne w tym wszystkim jest to że pies jest myśliwski o dość dużym temperamencie łowieckim że tak to określę. Całkiem niedawno urodziło nam się dziecko. Obecnie ma 4 mce. Psa mamy nadal, a obowiązki godzimy. Pies codziennie biega, chodzi w pola, spotyka się z innymi psami, ma kontakt z dzieckiem, jest szkolony, zadbany, poświęcamy mu tyle uwagi ile potrzebuje. Kochamy go i jest członkiem naszej rodziny i nie wyobrazamy sobie żeby mogło byc inaczej.
-
Dom z ogrodem - ten temat też jest dla mnie drażniący i dostaję cholery jak ktoś mowi "oooooooo ale pani dowaliła , psa myśliwskiego do mieszkania.... do małego ciasnego mieszkania takiego psa wielkieeeeeeego ... no przecież on biegać potrzebuje, a w mieszkaniu się męczy...." Uświadamiam sobie wtedy że faktycznie zawaliłam , bo : po pierwsze wydawało mi się że Waldemar jest psem średnim, bo...stał przy dogu i przeszedł mu pod brzuchem:evil_lol: po drugie wydawało mi się że ktoś kto spotyka mnie na ulicy nie był gościem w moim mieszkaniu:roll: i po trzecie - czuję że coś jest nie tak, bo mój pies nie biega w mieszkaniu, mój pies wraca z pola, wycieram go z błota i pada do -uwaga!- klatki i śpi...:cool3: A pan który przykładowemu jamnikowi zapewnił raj, bo pies wychodzi do ogrodu i nawet sobie dziury wykopać nie może bo kwiatki zniszczy,ale ogród ma - jest najlepszym właścicielem. To nic że jego pies nie bawił się nigdy z żadnym psem, nie biegał, zapinany jest raz do roku na smycz jak trzeba iść do weta, to nic że pies zanudzony jest bezczynnością z którą mierzy się szukając sobie zajęcia w wielkim ogrodzie... Wg mnie warunki mieszkaniowe i wiek grają rolę, ale nie powinny być wyłącznym wyznacznikiem a tylko rozeznaniem- tak jak dziewczyny pisały, każda sprawa jest inna. Pozatym 55 lat to jeszcze nie kosmos, owszem to ja napisałam że mam mieszane odczucia w kwestii wydawania psów ludziom starszym, ale generalnie myślę tu o osobie lat 80 i szczeniaku, już tacy skrajni nie bądźmy... A jestem ciekawa waszej opini : Otóż rok temu odszedł mój ukochany psiak po 13 latach wspólnego życia z nami. Rodzice zawsze psioczyli że psa sprowadziłam, potem jak się wyprowadziłam to mi go nie chcieli oddać - i nie oddali, a teraz co chwila dają do zrozumienia że jednak brak im wszystkiego co w codzienność wnosi pies. Szczególnie odczuwa to moja mama - tata strasznie "zaskorupił " się po stracie Amorka i nie chce psom okazywać większych emocji, nie chce już się przywiązywać, bo przeżył cierpienie i odejście naszego psa strasznie. Mama za to co chwila powtarza o psiaku, ze przydałby jej się taki mały przyjaciel, że poszłaby z kimś na spacer do lasu, że pogadałaby do kogoś sobie... Swojego czasu rozmawiałyśmy dość poważnie o piesku i stwierdziłyśmy że jednak jest więcej minusów niż argumentów przemawiających na tak . Bo owszem, psa pokocha, zajmie się nim jak należy, poświęci mu część swojej marnej renciny żeby żyło mu się godnie, ale : - mama jest już na pograniczu 65-70 lat. - jest chora na cukrzycę i kilka innych powiązanych z tym schorzeń. - jest po kilku operacjach oczu w związku z tym nie może dźwigać ani się szarpać. - z psem problemowym nie poradziłaby sobie (rzecz jasna gdyby tak się zdarzyło pomogłabym, wynajęłabym szkoleniowca itd) Mama jeśli już rozważałaby adopcję małego kundelka , w wieku ok 5 lat, najlepiej bezproblemowego, spokojnego, lubiącego koty , dzieci i inne psy. Rzecz jasna w razie wu (tzn jakiegoś nagłego pobytu w szpitalu itd) psiak miałby do nas drogę otwartą - pod warunkiem że dogadałby się z naszym psem i naszym dzieckiem. Psiak dodatkowo miałby mój "patronat" nad sobą. Obgadałyśmy wszystko i moja mama podsumowała to tak że owszem , chciałaby psa bardzo, ale jeśli miałaby go skrzywdzić swoim widzimisię to woli oglądać psy znajomych...Nie namawiam jej i nie napieram, choć czasem pokazuję psiaki do adopcji i jest żywo zainteresowana, ale wiem że pohopna decyzja mogłaby pieskowi zaszkodzić... Jakie jest wasze zdanie w tej kwestii - bo widzę że bronicie dość ostro takich osób jak moja mama , a ja mogę przytoczyć tu jej dokładny przykład i ciekawa jestem opini.
-
o fajnie, zazdraszczam dogowiska :) Ja jakoś nie mam szczęście do takich imprez ;)
- 4531 replies
-
- bielsko - biała
- dalmatyńczyk
- (and 9 more)
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
A Waldek nie tyle boi się krzyku co postawy - jeśli ktoś jest dominacyjny, ostry i agresywny to Wald leży u stóp błagając o litość.Ok , jest posłuszny bezwzględnie, ale szkoda mi na niego wtedy aż patrzeć jak jest posrany ze strachu i dygota z miną "zrobię wszystko tylko nie zabijaj"... Stąd między innymi dlatego boję się szkoleń- bo widząć jak szkoleniowcy potrafią poszarpać cudzego psa żeby udowodnić mu pozycję (właściwie zawsze zastanawiam się po co dominować zastraszając psa którego widzi się tydzień lub dwa...)wolę odpuścić sobie, albo iść do kogoś kto będzie się z nim prawie cackał, albo przekotłuje mnie, a nie psa... A to czym przestraszyłam dziś Waldka nie było ani trochę agresywne - śmialiśmy się i byla to zabawa...On poczuł się pobity dotkliwie.:roll:Kurde, gdybym go biła to bym zrozumiała że go skrzywdziłam, ale ja się z nim obchodzę jak z jajem... Za to na spacerku odżył. Znów tropił bez opamiętania suki, już myślałam że nie załatwi się z tego wszystkiego. Obeszliśmy osiedle w towarzystwie drugiego pointera :) Spotkaliśmy tollera, beagielkę - które Waldek chciał za wszelką cenę zgwałcić...:mad: Już żegnaliśmy się z Santem (pointerem) a tu nadszedł drugi pointer (Haker)- 3 pointery w jednym miejscu merdające na wszystkie strony, coś pięknego :loveu: Obeszliśmy jeszcze osiedle z Hakerem i wróciliśmy do domu. Oczywiście narodzily się z tego ambitne plany na weekend : mianowicie jutro ok 13 wychodzimy na spacer z Santem, a w niedzielę ok 9-10 z Hakerem :) Mam nadzieję że TŻ wykaże się zrozumieniem że ja MUSZĘ ;) Za to na osiedlu zapanował klimat zgrozy i ludzie szumią o psie mordercy... Słyszałam już o tym ostatnio, bo podeszła do mnie kobieta i z przerażeniem wręcz uświadomiła mnie żę idąc z psem i wózkiem jestem w śmiertlenym zagrożeniu, bo chodzi facet z amstaffem i go puszcza i on zagryza psy... Pomyślałam że plotka działa, a amstaff jak zwykle idzie z opinią... Potem znowu ktoś o agresywnym psie, potem znowu... Dziś zlokalizowałam sprawę i powiem szczerze że przestraszyłam się... Wszystko wygląda tak : na osiedlu jest facet, który spędza dość dużo czasu pod monopolowym. Ma psa - dość spory i agresywny. Duży, pręgowany , jak dla mnie mix asta z byćmoże bokserem. Pies zawsze kolczata, krótka smycz, kaganiec... Facet radzi sobie średnio, ale spotykałam go i fakt - pies skacze z ujadaniem, ale facet jako tako go trzyma. Nie mam zastrzeżeń, pozatym pies ma kaganiec, a to dla mnie już jakaś forma myślenia ze strony właściciela nie radzącego sobie z psem... Dziś dowiedziałąm się że pies ma na koncie atak ze skutkiem śmiertelnym... Pan jak upije się puszcza go luzem, bez kagańca i ten tak biega po osiedlu. Podobno jakiś czas temu pies doleciał do psa i jak go dorwał tak przez ok pół godziny szarpał, a potem rzucił się na właściciela/kę i też dotkliwie pogryzł... Wszyscy się boją że znów wyskoczy samopas i kogoś zagryzie... Tak czuję że czas zainterweniować, tylko narazie zastanawiam się jak najrozsądniej i jak go "namierzyć"... Wbrew temu co krzyczą ludzie nie jestem za wyrokiem dla psa... -
masz linka może? Ja się zastanawiam nad kubrakiem, ale chyba mu uszyję prowizorycznie jakąś narzutkę tylko, bo u Wartkiego się nie sprawdza kubrak z tego względu że on jest cały czas w ruchu, a wtedy nie ciężko o przegrzanie- zresztą bieganie w kubraku też nie jest wygodne ;) Rewia mody będzie ;) A on ma jakiś "swój" kolor? Ja np Waldkuni zaplanowałam niebieski kolor, ale potem nagle wszyscy zaczęli kupować niebieski i poczyłam się conajmniej mało oryginalna :D