-
Posts
4292 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by Majkowska
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
[quote name='magdabroy']No i gdzie zdjęcia Kini? :mad:[/QUOTE] Słońce Ty moje, fotki dziś pojechały na pendrivie z tatą się zgrać na płytki...:oops: mogę cosik z tych co mam pod ręką, ale pewnie były... [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-otRaYQ8tRzA/Unz9RVU8xAI/AAAAAAAAP8A/R9KQZux6gKg/s576/aldkipoint%20030.jpg[/IMG] [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-1iWrLcsrlZo/UpPRlXJclDI/AAAAAAAAQ18/0DMtYmjWQjM/s576/kinia%20042.jpg[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-yxbzg6dnJhg/UpPRmAmEvGI/AAAAAAAAQ2E/-nM2-2-PlHM/s512/kinia%20060.jpg[/IMG] [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-_VKdCKMfDk8/UpPRnNtSC_I/AAAAAAAAQ2M/JsWLTRrAmz4/s512/kinia%20073.jpg[/IMG] [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-YVsodPJoEIA/UpPRoD0CBgI/AAAAAAAAQ2U/oOEctqJVlXM/s576/kinia%20077.jpg[/IMG] -
Nawet jeśli schronisko psa nie przyjmie a właściciel go porzuci to prędzej czy później zostanie odłowiony i przywieziony do tego schroniska. Co się z nim stanie to już od schroniska zależy, ale ustawowo pies znaleziony musi chyba przejść kwarantannę 2 tyg a potem dopiero trafia na teren schroniska do adopcji. Wydaje mi się że jeżeli wywalone psy się mnożą na potęgę gdzieś na ulicach ( ja się nie spotkałam, ale tak wynikło z wypowiedzi) to znacznie lepszym rozwiązaniem byłoby wpoić człowiekowi które je wywalił że po pierwsze psa ma obowiązek wysterylizować, a po 2 nie ma absolutnie prawa porzucić psa którego ma, bo pies jest zarejestrowany, oznakowany i jeśli znajdzie się na ulicy zostaną wyciągnięte wobec właściciela sankcje. Uśpienie to bardzo fajna opcja dla kogoś kto się psa pozbywa - wywalam, oni go łapią usypiają i guzik udowodnią bo psa już nie ma. To o uśpieniu ma decydować tylko i wyłącznie czas pobytu w schronisku? Uśpisz tak samo 11 latka ledwo chodzącego jak i szczenię bo pobyły już 2 tygodnie? I dlaczego te następne mogą pożyć 2 miesiące więcej skoro im też nie jest pewne że ktoś je adoptuje? A potem co po 2 mcach - uśpisz bez skrupułów mimo że wpakowałaś w nie kasę, nadzieję, czas, przywiązałaś się pracując z nimi...?
-
[quote name='Szura']J IMO masowe usypianie psów (czy to nieadopcyjnych - pojęcie względne, czy też np. po 2-3 miesiącach) to jedyne wyjście na skuteczne ograniczenie bezdomności. Mniej psów = mniej kolejnych miotów, im mniej tym łatwiej wysterylizować te, które są, tym łatwiej zająć się odpowiednio pozostałymi, szukać im domu itp. Myślę, że po paru-parunastu latach takich praktyk drastycznie ograniczono by problem bezdomności psiej, co w podsumowaniu uratowałoby od cierpienia i gnicia w schronie o wiele więcej psów, niż upieranie się przy utrzymywaniu każdego przy życiu. Gdzie te mioty? Piszemy usypianiu psów w schroniskach, o ile dobrze wiem to w większości schronisk psy są sterylizowane. Mioty biorą się od ludzi prywatnych, nie ze schronisk gdzie tę liczbę chcemy redukować usypianiem. Cudzego psa nie uśpisz, ani nie zabronisz mu też przynieść do schroniska miotu ktory się nie sprzeda. Może jeśli będzie miał serce to popatrzy na to przez pryzmat rozmnożę- nie sprzedam- zaniosę do schroniska- zabiją je - więc mi ich szkoda. Ale jeśli ktoś rozmnaża to raczej skrupułów nie ma zbyt wiele i nie ma różnicy mu czy pies mieszka w klatce czy żyje czy też nie. Piszesz też że łatwiej jest szukać psu domu jeśli zabije się te co były wcześniej. Ja np nie wyobrażam sobie postawić w tej chwili wyrok : 2 tyg i igła, a za chwilę lecę do tych nowszych , którym zostały znowu 2 tyg,poświęcam im czas, angażuję się w ich istnienie, szukam im domu i już prawie znajduję ale przepraszam pieski 2 tyg minęły, formalność, rozumiecie...
-
A eutanazja nie kosztuje przypadkiem? Tymbardziej eutanazja zdrowego młodego psa który jest usypiany dlatego że "zalega" zbytecznie w schronisku więcej niż trzeci tydzień? Może i by trzepnęło jednym z drugim że "halllo oni te psy usypiają za moje podatki, moje pieniądze "marnują się" , ulatniają razem z psimi duszami," ale wg mnie i tak by to niewiele dało. Co z tego że uśpimy 5 letniego psiaka, któremu ni stąd ni z owąd umarł pan, roczne pieski które z powodu ciąży właścicielki zostały oddane do schroniska, psy które nagle się komuś odwidziały czy nadmiar tego co ktoś rozmnożył i nie ma co z tym zrobić... Jeśli nie zapobiegnie się masowej produkcji psów przez ludzi to można usypiać i usypiać w nieskończoność, a szczerze - już wolę żeby ta dycha mojego podatku poszła na burka który siedzi i czeka niż na igły i strzykawki którymi masowo zgładza się bogu ducha winne psy które ktoś najpierw na świat powołał, a teraz się rozmyślił i likwiduje... Vectra - Fakt , pieskom pobyt w schronisku nie raj, ale czy każdy pies przebywający w schronisku cierpi katusze? Spędziłam te kilka lat między boksami i te psy tam w aż takich męczarniach nie umierają - siedzą w klatkach, czasem na wybiegach, w stadach, niektóre mają zapewniony codzienny spacer , opiekę ogłoszenia. Czy pies w momencie kiedy trafia do schroniska zaczyna zdychać? Tu nie trzeba usypiać zeby zastopować, tu trzeba powiedzieć ludziom STOP, trzeba im walnąć kary za rozmnażanie, za gubienie psów, za oddawanie ich do schroniska... Pewnie nas czeka do tego bardzo dluga droga, ale skoro takie np Niemcy mogą względnie dawać sobie z tym radę to dlaczego my nie. Nie wiem dlaczego polacy w Polskę nie wierzą, w coś co sami tworzą, może dlatego jest u nas tak jak jest... Ktoś napisał o rodowodach więc się odniosę : Co do hodowli to u nas też to kuleje. U nas każdy pies w miocie jest doskonały, nie ma ani pół gorszego choćby zgryz miał na 5 różnych stron powyginany i na łapy ledwo stawał, każdy ma rep. i sukę hod.,nadal to strasznie dziwi że np ktoś kupuje psa z dobrej hodowli żeby go wykastrować i kochać, bo przecież pies z hodowli to do rozmnażania jest... A jak nierasowy to nie wolno mnożyć, bo ktoś powiedział że kundelków się nie mnoży i koniec... Również wiele miotów po psach rodowodowych też być nie powinno...
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Cioteczki moje drogie - macie może jakieś fajne wzory krojów kaftaników dla psa? Własnie przymierzam się do roboty, bo rano nas już zaskoczył śnieg. Szukam teraz inspiracji ;) -
oj zimno jak diabli, wyszłam na chwilę z warchliną to wogóle chodzić nie chciał :D Muszę uszyć mu chyba kamizelkę coby dooopka mu nie marzła :D
-
Też mi się wydaje że patrzymy na to jakimś krzywym zwierciadłem... Bo TAM jest dobrze, a u nas jak zwykle ludzie zawalają. Mam rodzinę i znajomych w Niemczech, Szwecji, USA i Anglii - wielokrotnie rozmawialiśmy i u nich wcale tak kolorowo nie jest z psami jak tu piszecie. Wiele razy na moje " aaa bo u was jest lepiej ..." ktoś mi wrzasnął " cooo lepiej?!! Ty nie wiesz nawet co u nas się dzieje!" i potem padała historia realna... W teorii to że uśpią psa w schronisku po 3 tyg wydaje się wam może i dobrym rozwiązaniem , ale w praktyce, czy ja wiem... Różnica jest taka ze u nas jak burek nie ma nogi , ucha czy oka to siedzi w schronie i czeka czy go kto weźmie czy też umrze tam w samotności, a w tzw krajach bardziej cywilizowanych stawiają sprawę jasno - burek ma te przykładowe 3 tyg i amen. Znajoma z Anglii przywiozła psa i 2 koty, bo zwyczajnie nie mogła znieść tego że jeśli ich ktoś nie weźmie to uśpią zupełnie zdrowe (mało tego piękne młode rasowe) zwierzęta. Nie wiem czy to uświadamia czy raczej pogania do szybszego działania - nie weźmiesz to on umrze i tyle. Nadal wydaje mi się że kwestia poprawy bytu zwierząt nie leży w usypianiu psów, a w budzeniu mentalności ludzi. Tych którzy produkują, porzucają, katują.
-
Ja Waldka barfowałam przez jakiś czas i...zaczął się drapać... Zrezygnowałam więc z kurczaka - bo tak jak pisałyście to się eliminuje najpierw- i ...zrobił się czerwony , bąblasty , drapał się jak fix. Jak pojechałam z nim na wystawę to go praktycznie całego zapudrowałam na biało bo wyglądał tragicznie. Tak poza tym Wald uczuleń żadnych nie ma, więc zaskoczyło mnie to. A mogło być to przebiałkowanie np? Jestem ogólnie do barfa nastawiona pozytywnie, tyle że u nas odpadło. Jak tam było na spacerku?
-
Zafaflona Sintra i jej futrzaki czyli moje małe zoo
Majkowska replied to Franca81's topic in Foto Blogi
Śluuuub?! ooo jacie! No to gratulacje :) Ale wieści :) -
Amigo, nie zostałaś sama, tylko ciężko jest doradzić nie siedząc w sprawie. Jeśli Warszawa jest bezpieczniejszym gruntem wg was - bo jest Nutusia, w razie wu jest bliżej i łatwiej dojechać, bo psiak może tam zostać na obserwacji (tak mi się wydaje że zostało napisane) itd. - to może lepiej jechać tam. Już to pisałam, ale zróbcie tak jak czujecie że powinnyście :)
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Ale Ciebie Warchlina zna. nie jesteś obcą babą wyrwaną z tłumu która nagle biegnie z " ojjjjjjeeeejjjjkuuu jakiiii tyyyy jesteśśśś słoooooooodkiiiiiiii" Kiedyś się doczekasz ;) Choć właściwie nie wiem po co mój stres bo jeśli Ciebie oszczeka to wątpię że przestraszysz się jakoś specjalnie. Ty chyba jesteś już "swoja" tak pozatym :D leź sama, bo ja czekam na rodziców, mieli rano przyjechać a jeszcze ich nie ma... W dodatku wypakowałam wszystke bety Kini z szaf i robie porządek - kurcze tyle pięknych ciuszków, nigdy nie ubrałam a tu już są za male :( Tak nie w temacie Warchlaka to przypomnialam sobie jeszcze że te dwie moje purchawy mają jakoś w listopadzie urodziny. Kiedy dokładnie to nie wiem bo to data przyjęta,ale chyba będę taka dobra i odwiedzę je z woreczkami karmy ;) Właściwie to bardziej należy się Nunusi, bo ją wytypowała karmicielka na listopad 2007, Sralala będzie jakosik z czerwca może, bo je jakieś pół roku dzieli. Ale będę już taka dobra i Sralniczkowi też kupię jedzonko, wkońcu to jej żywioł. Choć może lepiej pomyśleć o jakiejś...bieżni? :evil_lol: -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Waldek by się rzucił z ujadaniem. Inna rzecz że pewnie gdyby co do czego to by mnie nie obronił bo jego repertuar kończy się na odsunięciu się i ujadaniu :roll: On zwyczajnie nie życzy sobie kontaktu - może stać obok kogoś całą podróż, można go zgniatać i deptać mu po łapach i ogonie, ale spojrzeć na niego i Broń Boże zatituać : nie wolno. Zauważyłam że już to że ktoś idzie i się uśmiecha jest dla Waldka sygnałem " o nie , ta baba zaraz mnie napadnie z piskiem, broń się!" Gdzieś kiedyś czytałam lub słyszałam (nie wiem czy nie CM :D) że dla psa uśmiech oznacza wyszczerzenie zębów i prowokację do walki. Wydaje mi się że jednak psy żyjące tyle czasu z ludźmi zauważyły ten drobny szczegół że kiedy my pokazujemy zęby to jesteśmy raczej w dobrych i pozytywnych nastrojach. No chyba że Waldek jest tak wspaniałym psem z pierwotnymi instynktami że to jeszcze do niego nie doszło :lol: -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Kinia będzie w takim razie ze specjalną dedykacją ;) Ja też się boję takich, ale staram się przy Waldku zachowywać zimną krew, bo zaraz on też jest podenerwowany. Najgorsze jak taki zacznie usilnie próbować nawiązać kontakt... Ten widziałam że próbował szukać u mnie aprobaty jak zagadywał ludzile nie znalazł, bo byłam zapatrzona w okno :P Ale uśmiałam się jak wsiadła stara pękata baba a on wstał , wskazał jej uroczyście siedzenie obok i " prosssszę bardzo, miejsce dla pani zarezerwowane, proszę siadać, cała przyjemność po mojej stronie zaprosić do wspólnego siedzenia... pani ma gabaryty przednie i pani wie do czego służą...":lol: -
Tora & Lumpek (oboje za Tęczowym Mostem), ich dwóch i Tajga :)
Majkowska replied to *Magda*'s topic in Owczarek niemiecki
jak on się tam turla! A Tora mu nigdy nic nie zrobiła? Bo Wald jest tak entuzjastycznie nastawiony ze a to mała popchnie, a to przygniecie jej cos, a to szturchnie łbem... wszystko niechcaco ale jakis taki nieokiełznany mi sie wydaje... -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Oj żebyście wiedziały jak szalenie moja niedziela wygląda... Miotam się jak debil bo mi czasu nie starcza, plany nagle się zmieniają itd.. Ja narazie biorę się za poszukiwania szelek coby nam bezpiecznie było. Pojawiła nam się nowa perspektywa więęęęccc... Jak się wyrobimy przed zimą to nawet będziemy ćwiczyć ciągnięcie sanek - tak bym bardzo chciala żeby Wald umiał biegać prosto. Myślę że jak mu wędkę do obroży przyczepię a na końcu kiełbasę to będzie leciał jak to złoto. Albo siądę z dzieckiem razem coby mi jej w krzaki nie wciągnął :D A tak serio to będziemy to ćwiczyć, jeśli załapie to będzie cudownie i dla niego i dla nas. Nawet Amor za czasów świetności ciągał nas na sankach lub ciągał "pług" z desek na wsi i odśnieżał ulicę... Niech się Wald nie ośmiesza nawet tym że on nie da rady, siły jak u tura ma przecież. Ja z Waldkiem jeździłam od maleńkości. Najpierw tylko biegał za mną luzem, potem zaczęłam go podpinać na szelkach. Szło mu to dobrze. Co będzie teraz to nie wiem, bo ma trochę wiecej priorytetów obecnie niż za szcznięcych lat... W tym roku już chyba nie zdążę sobie pojeździć, ale mamy jeszcze zimę na sporty zimowe ;) Nie boję się. Dlaczego mam się bać go prowadzić na cienkich obrożach? Uważam że są świetne - w dodatku jak go puszczam to rozluźniam obróżkę żeby w razie wu mu spadła gdyby się gdzieś zaczepił. Generalnie nawet radzą zeby obroża się mogła odpiąć, ale bałabym się jej funkcjonowania na codzień. Mam gdzieś takiego wyciorasa odblaskowego, więc właściwie jeśli znów nie zapomnę to mogę do w tym puszczać ;) Waldek nawet gdyby obroża mu poszła to wołam do nogi i wraca. On nie ucieka dla zasady. Jak był mały i świeżo go od hodowczyni dostałam to mieliśmy przygodę : obroża którą dała nam z nim hodowczyni puściła z zatrzasku gdy młody rozpędzał się za liściem i ni stąd ni z owąd pies mi pędzi na jezdnie : 2 pasma aut w jedną stronę, 2 pasma szyn i znów 2 pasma aut...Ale na szczęscie jak tylko zawołałam to zawrócił... Tak to obroże nie odpinają się, czasem koło od zapięcia się rozciągnie, ale to nawet w szelkach i w tej grubej skórzanej. Za to na Waldku kiedyś poszedł łańcuszek zaciskowy... nie wiem jak to się stało, ale pękł a pies poszedł za sarną:roll: Jeśli chce to potrafi, ale przeważnie nie chce, albo nie może... -
[quote name='Robokalipsa'] Co do żywienia to zawsze będę Ci polecała przejście na Barf. Same korzyści zdrowotne dla psa i ulga dla Twojego portfela. My we wtorek będziemy miały mięsko,a już od piątku wprowadziłam Kaścinie surowiznę i reaguje bez "rewelacji" i kupki mniejsze i mniej z czego jestem zadowolona :p Fajny tytuł ale ja bym stawiała na większy udział "mendy" niż te 10% :eviltong:[/QUOTE] Ale jak on ma alergię prawdopodobnie na kurczaka to czy barf się spisze? Różnie polecają, jedni nie, inni tak - tyle że mięso się zastępuję poprostu innym gatunkiem, tylko zastępowanie kurczaka chyba najtańszą opcją jednak nie jest ( wiem co mówię bo ja Warchlinę najchętniej karmię cielęcinką ;P). I czemu tu taka cisza... ?
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Alee jak pańcia się cieszyła z psa jak pies znalazł :loveu: Chyba nawet go przytuliłam w napływie dobrych emocji wobec niego :D Wogóle był dzisiaj kochany i grzeczny, wspaniały mój pointerek ;P Waldek się z kolei trzęsie i też ludzie myślą że mu zimno, że się boi i mu współczują. A on się trzęsie i piszczy bo ekscytuje się że zaraz wysiądzie i będzie biegał. Pamiętam nasze pierwsze jazdy autobusem : jak tylko zauważył że jeździ się a potem się biega to rzucał sie na zabicie w każde jedne otwarte drzwi. To samo robił wysiadając i nie przeszkadzało mu rzucić się skokiem na stojących na zewnątrz ludzi. Na szczęście się okiełznał. Musiałam kilka razy do tych celów na kazdym przystanku wsiadać i wysiadać, ale jest już dobrze ;) -
To ja się chyba ustawię w kolejce do szelek :evil_lol: A na czym szyjesz? Moja maszyna nie pójdzie na takie grube taśmy i to jest ten ból (hahahha napisałam bull ale się poprawiłąm:P) , tak też bym szama uszyła ;)
- 1417 replies
-
[quote name='agutka']bulki zazwyczaj są bardziej ospałe niż moja ale jakby Walduś robił za znikający cel to Ledzia przynajmniej by się wybiegała a z czasem i by odpuściła :eviltong:. Ona bardzo nielubi żywiołowych psów :roll: no normalnie świr ...[/QUOTE] A w sumie to byłoby dobre, bo Wald właśnie tak robi z psami - prowokuje i nieważne czy pies się rzuci na niego w furii czy będzie się bawił :ważne żeby biegł i go gonił, robi kilka kółek po czym jak tamten nie ma już siły to prowokuje dalej, jak trzeba da się przetłamsić, ale zazwyczaj to on tłamsi wszystkich. Fanastycznie, brawo postępu :) W sumie jeśli wszystko jest w kagańcach to raczej jest w miarę bezpiecznie - nie wliczając pazurów....
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Ano był. Deszcz lał a myśmy wsiedli w tramwaj i pojechali na łąki nowohuckie spotkać się z przesympatyczną nową koleżanką - Czarką:loveu: Białe z białym zawsze się dogada i mimo że wstęp był ogromnie ekscytacyjny to potem był już nieokiełznany szał bieganiowy :pZa chwilę jeszcze poschodziło się stado innych piesków i radości nie było końca :) Waldek spisał się bardzo dobrze - prócz tego że chyba nieco wyszedł z wprawy w pobycie między ludźmi : najpierw na przystanku ryknął na babkę która niepodziewanie podbiegła i gromkim głosem entuzjastycznie rzuciła do drugiej "ooooo dzieńdobry!!", panie niespecjalnie się przestraszyły jego wyglądu, za to tego nagłego ujadania tak. Potem w tramwaju jechał chłop i był albo pijany albo naćpany (możliwe że i to i to) i zagadywał pasażerów, a ja tylko struchlała czekałam jak zauważy psa i postanowi się usilnie z nim zaprzyjaźnić... Chyba pies wyczuł że jestem zdenerwowana bo na sam koniec podróży obszczekał babkę która przez przypadek dźgnęła go lekko parasolką. Przeprosiłam, ale pani okazała się być bardzo miła, powiedziała że rozumie i nic się nie dzieje, zresztą za moment Waldek już stał obok niej i wpychał jej łeb pod rękę. Za to pan w stanie nieważkości rozpoczął wykład że to ja tak zdenerwowałam psa i wpoiłam w niego cząstkę swojego zła i to mnie się powinno okrzyczeć a nie pieska, wołał też Waldka żeby przyszedł do niego po odrobinę miłości i czułości, bo pan pieska rozumie i pieska pocieszy :lol: Waldek na szczęscie był zainteresowany tą panią z którą następnie wysiedliśmy z tramwaju i szedł tuż przy niej. Obserwując go stwierdziłam że on zwyczajnie nie chce mieć z ludźmi w autobusie żadnego kontaktu , nawet wzrokowego, tak to mogą nawet włazić na niego, ale niech nie patrzą i nie chcą się zaprzyjaźniać...Cóż... Z pieskami bawił się pięknie choć ciągnęlo go w łąki gdzie roi się aż od zwierzyny - niestety tam jes surowo zabronione, więc podejrzewam że jego przyłapane wejście tam kosztowałoby mnie jakieś 500zł na bidę jak nie więcej... Na koniec już mieliśmy wracać, a tu się okazuje że mieliśmy kaganiec ale już nie mamy. Deszcz leje,ściemnia się, chcemy juz wracać a tu nie ma jak...Pańcia jak zwykle pieskowi pogubiłą jego asortyment:roll: Ale na szczęscie kaganiec znalazł się - i nie wiem czy to przypadek czy nie, ale kazałam Waldkowi szukać, a on węsząc pociągnął mnie tak straszliwie w jedno miejsce a tam leżał nasz kaganiec :loveu: Tak więc wróciłam dumna i szczęśliwa do domu :) -
Uśmiałam się też z tych psów z odciętą głową [SIZE=1]( a zarazem się wzdrygnęłam bo kiedyś taki film był w tv o eksperymentach i mi się przypomniał...brrrrrr). [SIZE=2]A że tak zapytam to co jest tak z medycznego punktu widzenia dla Nurki bardziej wskazane i stawiajace na skuteczność - osocze czy operacja? [/SIZE] [/SIZE]
-
Powiem Ci że mnie trochę zabolało co napisałaś, bo kilka lat temu (dodam ze wtedy zielonego pojęcia o kotach nie miałam i wydawało mi się że jak się selekcjonują naturalnie umierając po piwnicach czy pod kołami auta to zupełna normalka) z piwnicy odłowiliśmy kocięta na skraju wyczerpania. Koty były chore, kk, glizdy, niedożywienie i skrajne wycięczenie organizmu itd, mało tego dzikusy - wg tego co napisałaś powinny zostać uśpione. Myśmy te koty z piwnycy zabrali, kupę kasy poszło na ich leczenie, wszystkie znalazły domy - nawet kocurek który stał na pograniczu śmierci, a wyrósł na pięknego dorodnego kota. W tym jedna kotka od jakich 7 lat mieszka z nami i nie wyobrażam sobie żeby jej nie było... Może zbyt emocjonalnie i senymentalnie do tego podchodzę, ale myślę że rzecz w ograniczaniu bezdomności nie polega na tym żeby uśpić co słabsze i co brzydsze, a na tym żeby tego już nie przybywało... A nie sądzisz że jeśli pomożemy agresywnemu a miły zostanie to miły ma szansę na praktycznie każdy jeden dom, a agresywny ma szansę na normalne życie ?
-
Ciekawe jak by się dogadała z Waldkiem. Rzekomo wściekły i opętany złem Pat dogadał się z nim tak że aż miło patrzeć. A jakby Wald miał kumpelę bulinę to bym była z niego dumna. Amorek miał w swoim haremie dziewczynę-bullinę, bardzo do siebie pasowali ;) Waldek jeszcze do takiego etapu prestiżowego nie doszedł :D
-
[quote name='Robokalipsa'] Dowal Waldkowi więcej ciężaru to nie będzie mu łatwo tak fruwać :diabloti:[/QUOTE] A jak z niego bulla zrobię ? :D I tak się cieszę bo rozbudował się trochę z wiekiem, jak był mlodszy to wydawało mi sie że zawsze już będzie takim śledzikiem ;)