-
Posts
4292 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by Majkowska
-
Mr. Rocky & Mrs. Leokadia oraz czarna bestyjka i reszta stada xD
Majkowska replied to Buńka's topic in Foto Blogi
[quote name='(:Buńka:)'] A TERAZ UWAGA, UWAGA I WIWAT DLA MAJECZKI!!!!!! KOCHANA MAJCIU! JA, CIOTECZKA SŁODKOKWAŚNA I INNE OSOBY ZAJMUJĄCE SIĘ HOTELIKOWYMI SŁODKOPSIAKAMI PRAGNIEMY CI BARDZO MOCNO PODZIĘKOWAĆ!!! DZIĘKI TWOIM ZACZAROWANYM OGŁOSZENIOM KTÓRE PODAROWAŁAŚ SZEJKOWI I KILKU INNYM SŁODKOPSIAKOM JEDEN BARDZO DŁUGO OCZEKUJĄCY PIES ZNALAZŁ DOM! PANI ZADZWONIŁA O BILUSIA KTÓREGO OGŁOSIŁAŚ ALE NIESTETY ON NIE TOLERUJE KOTÓW (A TO BYŁO WYMAGANE). PANI CHCIAŁA POTRZEBUJĄCEGO PSIAKA Z MAŁYMI SZANSAMI NA DOM. NO I Z DOMKU SKORZYSTAŁ BAZYLEK:multi: ON TEŻ TAK JAK SZEJK CZEKAŁ NA TĄ CHWILĘ PRAWIE DWA LATA I DZIĘKI TOBIE SIĘ UDAŁO:loveu: DZIĘKUJĘ! DZIĘKUJĘ! DZIĘKUJĘ! :loveu::multi::loveu: Teraz pozostało jeszcze Szejkusiowi domek znaleźć i będę w niebie;) no tom sie rozpisała że ho ho:D[/QUOTE] Wiedziałam to chyba jeszcze przed Tobą :P Alem się nie odzywała coby nie zapeszać. Straszliwie się cieszę :loveu: -
A nie jesz nic absolutnie słodkiego? Bo to też zatwardza dziecko. Samo dobre mleko jako takie chyba nie jest w stanie zatwardzić. Lekarka mówiła mi że nie tylko kakao ale absolutnie każdy cukier - wszelkie kremy itd. Jedne dzieciaczki sobie z tym radzą a inne cierpią ogromnie jak moja Kinia. Powiem szczerze że przy tym co jadłam - a nie jadłam naprawdę nic!- to była masakra i eliminowałam i eliminowałam. Miałam zapisane nietypowe produkty - takie jak ta marchewka z ryżem (bo kto powie że marchewka z ryżem może zaszkodzić?) - ale gdzieś to wsiałam i chyba wyrzuciłam... Tak, tłumaczyła mi własnie lekarka to z mocno biologicznego punktu że jelita wspomagane termometrem zatrzymują się i mają duże skłonności do zastojów - potem tam robią się grudki i dziecko jeszcze bardziej nie może się załatwić. Stąd myśmy pomagali głównie Vibrucolem - to nie jest taki zwykły czopek,osobiście uważam że to ratunek na wszystko. Do tego masaż , noszenie na lemurka/samolocik, i kąpiele. To samo może dziać się przy dzieciach z kolką które dostają za duże ilości kopru i simeticonu : ja np małej dawałam i espumisan i herbatkę a do tego jeszcze sama piłam, a to powodowało odwrotny efekt.
-
[quote name='ulvhedinn']No i nie małego szczeniaka tuż przed planowanym rozwiązaniem- no nie ukrywajmy, szczenię wymaga wychowania, cierpliwości, czasu, zdarza mu się nalać i nie tylko.... przy jednoczesnej opiece nad niemowlakiem może być ciężko. Nie mówię, że na pewno by sobie ludzi nie poradzili, ale jednak frustracja, zmęczenie może się odbić na psie. Najlepiej to jednak minimalnie chociaż rozłożyć w czasie, albo pies ciut wcześniej żeby był w miare ogarnięty jak dziecko się pojawi, albo pies trochę później, jak już mama odżyje po porodzie i rodzice "ogarną" opiekę nad potomkiem....[/QUOTE] Zdecydowanie tak :) Co jeszcze mogę dodać z własnego doświadczenia - gdy rodzi się dziecko to pies wcale nie musi być dodatkowym kłopotem ( " o jezu... tyle roboty a temu się sikać teraz zachciało..."). Mnie np bardzo dużo dało to że miałam wtedy psa, siedząc cały dzień z dzieckiem i będąc psychicznie non stop obciązona a przy tym padająca na pysk jak wyszłam na tą godzinę z psem do parku to wręcz odżywałam i wracałam do domu nowiuteńka :) Nie mówiąc o tym że ruch i spotkania z psiarzami odciążają psychicznie bardzo. Choć tu w temacie szczeniaka przed rozwiązaniem nie ograniczałabym się tylko i wyłącznie do szczeniora - bo przecież adoptowany dorosły pies też wymaga jakiegoś tam nakładu pracy i poświęcenia. Szczególnie że wszystkie złe cechy których nie było lubią wychodzić po jakimś czasie dopiero ;) A co myślicie o adopcji przez osoby chore, kalekie lub też lekko upośledzone ? Pamiętam jak poszłam po raz pierwszy do schroniska to pierwszy obrazek jaki zobaczylam to była kobieta powyginana, mająca przeróżne tiki, mówiąca dziwnym głosem i trzymała na smyczy dość dużego ale krótkonożnego pieska (taki owczarek na jamniczych łapach, ale z 20 kg minimum miał jak nie więcej). W pierwszym momencie pomyślałam sobie że go oddaje, ale piesek był dziwnie zbyt szczęśliwy, szalał, skakał, cieszył się jak wariat, kilka razy jej wypadł z rąk i gonił po całym schronisku. Potem dowiedziałam się że pani go właśnie adoptowała i ma już kilka piesków ze schroniska. I nie chcę źle o niej napisać, ale po jej wypowiedziach wydało mi się że psychicznie też lekko upośledzona jest... Strasznie wzruszył mnie ten widok, przekochane to było jak ona z tym psem tam na tym korytarzu skakała, piszczała, dopiero po kilku latach zastanowiłam się czy aby napewno bym w 100% zaufała osobie która ma jakaś psychiczną chorobę stwierdzoną... A znam takie i psy mają. Czasem je gubią jak stracą nad sobą kontrolę, czasem nie mogą z nimi trafić do domu, czasem się wobec nich dziwnie zachowują...ale mają mimo to psy i ktoś im te psy wydaje. Spotkałam też kiedyś bezdomnego. Przyszwędał się do niego pies, pokaleczony, możliwe nawet że po jakimś wypadku i ten starszy pan troszczyl się o niego jak mógł - luksusu mu nie zapewniał bo sam domu nie miał i koczował z nim w przeróżnych miejscach, ale kiedy zimno było to starą kurtką go nakrył i ostatnią kromką chleba się podzielił. Pan sam był chory, coś popijał też... Poznałam go podczas wielkiej osiedlowej afery kiedy to dobroduszne panie odbierały mu pieska. Pamiętam że płakał straszliwie i błagał żeby jego największy przyjaciel trafił najlepiej jak się da - cierpiał straszliwie ale zgodził się na zabranie pieska jeśli tylko miało być mu dobrze. Oni naprawdę byli ze sobą zżyci, Pamiętam że z pieskiem były hece straszne bo jak już go odebrały to cierpiał okropnie depresję, przestał jeść i leżał w kącie , w dodatku te panie niebardzo miały co z nim zrobić jak się okazało...Ale odebrały mu go, bo przecież bezdomny psa mieć nie może. Teraz pod katem wątku przypomniałam to sobie i zastanawiam się co ja bym zrobiła...
-
U mnie było to samo - mała stękała, kwękała, prężyła się , darła się w niebogłosy, brzuch twardy jak kamień,a kupy cały tydzień nie było... Sprobój sobie może te czopeczki co pisałam - u nas naprawdę dużo pomogły. Mi lekarka powiedziała żeby nie pomagać termometrem, bo wtedy dziecka jelita nie uczą się pracować tak żeby się wypróżniać. Tyle że widząc jak dziecko się morduje jest ciężko nie dać za wygraną wszystkim radom... Ja jak karmiłam miałam strasznie okrojoną dietę,mało tego dobijało mnie że wszyscy rzucali się na mnie że to moja wina,że źle jem i dziecko cierpi... Wkońcu załamałam się i przestałam jeść cokolwiek i mleko też przestało się produkować... Potem przeszliśmy rewolucję pt mleka modyfikowane, zatwardzenia, bóle brzuszka... Więc wiem co przechodzisz... A ile przepraszam Twój mały ma obecnie? - nie doczytałam chyba.
-
[quote name='motyleqq']dlatego generalnie dobrze jest mieć kogoś, kto zajmie się psem w razie co. nie mam tu na myśli chłopaka/męża, bo może być tak, że i on nie miałby czasu. my mamy rodziców, do rodziców TŻ można psy podrzucić i mogą tam mieszkać(są do tego przyzwyczajone, nie byłyby w szoku), moi bez problemu przyjechaliby wyprowadzić psy. łatwiej jest też jak się mieszka w domu z ogrodem, bo wystarczy psom otworzyć drzwi, jakiś czas bez spacerów mogą żyć.[/QUOTE] Ja jak tak się dobrze zastanowić to jestem w czarnej d.... Moi rodzice mojego psa by wzięli ale moj pies jest na tyle genialnie wyszkolony że nie umie chodzić na smyczy. Ojcem miota po krzakach więc ojciec za nim nie przepada, mamuśka weźmie go chętnie ale jest po operacjach oczu, ma cukrzycę więc albo spada jej cukier i wpada z nim w krzaki i tam leży aż jej kto nie znajdzie, albo pękają jej szwy i ...nie wiem co, ale coś makabrycznego się dzieje. W dodatku moi rodzice są tak miękkutcy dla pieska że nawet jak założę psu kolczatkę to potrafi nimi wywijać na wszystkie strony bo i tak mu nic nie grozi. Znajomych mam mało psiolubnych, a Waldek jest żywioł - trzeba wiedzieć jak się nim obsłużyć i jak z nim postępować, w dodatku jest mięczakiem, więc go łatwo złamać. Kiedyś zostawiłam koleżance klucze do mieszkania żeby w razie jakby go wyprowadziła, ale okazalo się że przekręciła zamek w drzwiach i ...uciekła słysząc ujadanie mojego psa :D Hodowczyni raz go wzięła i teoretycznie powinno mu być tam dobrze, bo i ogród i znajome psy, a wrócił jak nie nasz - łeb w dół, zmartwiony, strapiony, jakby go ktoś cały dzień psychicznie gnębił. Waldek bardzo przeżywa rozłąkę z nami, więc wolę już go przetrzymać w domu (aż np tż nie wróci z pracy) niż zostawiać u kogoś czy powierzać na spacer. W pogotowiu zawsze mam nr do pettsiterki, która w repertuarze wyprowadzania ma pointery i która trochę szkoli, więc jakby co Waldka w delikatny sposób unormuje nie tworząc mu szramy na psychice. Ale i tak jak mam komuś psa powierzyć to zawsze jednak dcyduję się na pozostawienie go w domu. Teoretycznie jest psem bezproblemowym, a jednak... Wygląda na to że nie powinnam się decydować na psa. A jednak go mam i całkiem mi nieźle z nim ;)
-
Zobaczymy jaka pogoda będzie. W razie niestosownej aury jestem dostępna 7.30 - 12.00, a w razie słoneczka moja dostępność wzrasta do ok 16.00 ;)
-
Odnośnie ciąży , to my mieliśmy psa i gdy miał jakoś rok to zaszłam. Psa mamy niebylejakiego bo to pointer także daje czadu. Jest przede wszystkim cholernie energiczny i dzień bez biegania to dla niego katusze. Całą ciążę pracowałam (często po 12,5 h), a w wolne dni wybiegiwałam psa. Praktycznie do samego końca z psem chodziłam dużo,a pojawienie się dziecka nie sprawiło że chodzić z nim przestałam. Podejmując się psa trzeba zdawać sobie sprawę co się z tym wiąże - jeśli ktoś się na to w pełni rozumiejąc to pisze to wydaje mi się że psa może mieć. Choć też jak tu bodajże Rinuś napisała - wzięcie szczeniaka gdy ma się już tuż tuż narodzić dziecko może przerodzić się w koszmar : opanować i to i to nawet z pomocą rodziny często nie jest takie jakby się chciało. Nasza córeczka obecnie ma 4 mce a pies ok 2 lat. Bardzo dobrze nam się wspólnie żyje i gdyby mi kto teraz powiedział że trzeba było poczekać jak dziecko mi dorośnie a dopiero brać psa to bym sie w głowę popukała. Zresztą wydaje mi się że roczne czy 2-letnie dziecko zajmuje znacznie wiecej czasu niż taki przesypiający cały dzień noworodek. Obecnie u mnie jest tak że usypiam Kinię i zostawiam w domu tżta - on czyta sobie wtedy książkę czy ogląda tv będąc w pogotowiu jak mała się obudzi, a ja idę z psem. Mam na to jakieś 3 godziny, bo tyle mała przesypia - czasem wracam a ona śpi nadal :) Na spacer zabieram i wózek i psa - siadam z małą na ławeczce w parku a pies sobie biega, potrafimy tak kilka godzin. Dzięki psu też często wychodzę mimo że gdybym nie musiała to bym nie wyszła - mała wtedy też ma spacerek. Myślę też że gdy pies będzie widział jak dziecko na jego oczach dorasta jakoś lepiej przyjmie do wiadomości fakt pełzającego po podłodze piszczącego malucha. Znając jego pobudliwość to bałabym się reakcji jakbym nagle mu pokazała takie zjawisko :D Jedną wadę ma nasz pies - jest dla dziecka za duży i za energiczny. I wydaje mi się że dziecko z niego za dużo pożytku nie będzie miało - jak w domu będzie jak najbardziej do przytulania i zabawy, tak na spacerku to już go nie poprowadzi, nie opanuje jego mani wąchania itd. Ale to już inna kwestia którą rozwiążemy jak córcia nam podrośnie ;)
-
[quote name='Anja2201']Jest tylko na piersi , lekarz (znów chciałam napisać wet :shake: ) kazał po czwartym miesiącu zacząć wprowadzać inne jedzenie , ale chyba się jednak wstrzymam do 6 miesiąca .[/QUOTE] A nie jesz Ty czegoś? Przykładowo ja starałam się jeść tak lekkostrawnie że w moim menu były głównie rosołki, marchewki, ryż itd. Jakież było moje zaskoczenie kiedy lekarka mi kazała wyeliminować ryż i marchewkę bo prawdopodobnie problemy z brzuszkiem mogą być przez to...
-
mój tż zje wszystko. A jeśli to faktyczne zabójcze to przyrządzę teściowej :diabloti: Ale wam fajnie, myśmy dziś z Wartkunią nie dali rady, pobiegać idziemy dopiero o 23.30 jakoś.
-
[quote name='Maron86']Majkowska nie wiem czy doczytałaś, ale pies "mała dzika kura" miał kontakt z dzieckiem i wyskoczył z zębami. Tu już nie ma rozmowy o tym czy uczyć psa przebywania, bo teoretycznie potrafił się zachować. Z tego co pisze założycielka wątku pies jest teściów, oni go 'wychowywali'. Sama nie może zabronić wychodzenia z psem teściowej gdyż jak pisze nie może z psem się szarpać ze względów zdrowotnych (ma zakaz). W takiej sytuacji większość rad/pomocy odpada, sama również pisała jaki teściowa ma stosunek do szkolenia... Osobiście bym odizolowała tego psa od dziecka, skoro u psa dosłownie nikt nie ma posłuchu to jaka jest gwarancja że zdążą psa odciągnąć gdy znów wyskoczy? Ja osobiście bym się zastanawiała nad wyadoptowaniem takiego psa osobie wyłącznie doświadczonej w prowadzeniu trudnych psów. Pies który potrafi właściciela skarcić i nic mu za to nie grozi nie jest psem odpowiednim dla danej rodziny...[/QUOTE] A jednak ma to znacznie wg mnie, bo to ważne jak pies jest do dziecka nastawiony. Jeśli rodzice w szale chowają przed psem dziecko to szybko udzieli mu się atmosfera " oni coś mają, złap i rozszarp", jeśli rodzice wyznaczają psu granice to wie on że dziecko jakie by małe nie było to stoi ponad nim i pies musi się z tym zgodzić. Uważam że najważniejsze w kontakcie psa z dzieckiem jest zachowanie rozsądku bez przesady ani w te ani we wte. Zależy jak się psa do dziecka nastawi - u mnie jak przyszłam ze szpitala teściowa zamknęła psa w klatce (nie wiem po co ale zapobiegawczo), pies ujadał i wył, mała płakała bo się przestraszyła- to był horror, był tak na nią nakręcony że nie mogliśmy go uspkoić. Dopiero gdy na spokojnie zapoznałam ich ze sobą - pozwoliłam polizać pieluchę, rączki małej, starannie obwąchać, pochwaliłam za zachowanie spokoju itd to pies zauważył że dziecko jest ok. Pierwszy raz jak teściowa wyszła z małą do psa to zaczęła z nią przed nim uciekać (!) - pies wiedział czego teściowa od niego chce : " goń mnie,wyrwij mi to i rozszarp". Ja nie uznaję ani izolacji psa, ani puszczanie psa z dzieckiem na żywioł - jak widzę jak matka zostawia małe dziecko z psem sam na sam to mi się od razu złe obrazki malują przed oczami. Wyznaczenie logicznych , sensownych granic, pokazanie czego chcemy i oczekujemy, że ma być po naszemu - to według mnie sposób na kontakt z dzieckiem. Izolacja psa może spowodować zazdrość - szczególnie że pies wie że nagle schodzi na drugi plan, że tamten ledwo kwiknie to już do niego lecą, a pies dostaje ochrzan i wysyła się go na miejsce. Uważam że pies powinien móc uczestniczyć w byciu z dzieckiem, w zabawie , we wszystkim ale i być przy tym nadzorowany i nakierowywany co jest ok a co jest złe. Jak odziolujesz psa to nie nastawisz go napewno do dziecka, bo jak ma nastawić się do czegoś czego nie zna. I wydaje mi się że tymgorzej będzie jeśli zobaczy kiedyś dziwny mały piszczący obiekt wychodzący ze swojej tajemniczej komnaty i posuwający się po jego podlodze. m.d.k- Jeśli ma coś z tego być to muszą wszyscy postępować jednakowo. U mnie jest o tyle lepiej że to moj pies i ja nim zarządzam, u Ciebie to pies teściowej i to ona jakby nie było ma decydujące zdanie... Ja zwyczajnie powiedziałam że to moj pies i proszę mi się w wychowanie nie wtryniać , Ty masz trochę odwrotnie. Nie znam Twojej teściowej więc cięzko powiedzieć czy jest reformowalna czy nie, ale skoro piszesz że jest tak mało konsekwentna... Myślę że powinnaś przeprowadzić poważną rozmowę z rodziną, wytłumaczyć że to o dobro dziecka chodzi i wszyscy muszą zachować rozsądek i konsekwencje. Usypianie psa za to że został tak wychowany jest napewno wobec niego nie fair, a adopcja - cóż, jeśłi to faktycznie taki niereformowalny potwór jak go tu kreujecie to może być ciężko... Ale ja tam wierzę że prawie każdego psa mozna zreformować, bo naprawdę wystarczy tylko obrać dobrą drogę i konsekwentnie brnąć do celu :)
-
A czy pies ma stały dostęp do dziecka? Wydaje mi się że jego i dziecka kontakty trzeba by było w tej chwili opanować i nadzorować. Nie znaczy odizolować psa od dziecka i chować dziecka żeby przypadkiem pies nie miał dostępu - to by przyniosło odwrotny efekt. Poprostu staraj się zawsze mieć rękę na pulsie. Odsunięcie psa od dziecka często skutkuje odwrotną reakcją - pies czuje się odrzucony i za wszelką cenę chce dostać się do konkurenta - do celu po trupach. Dziecko jest dla niego tak intrygujące że traci kontrolę nad sobą. Też mam dziecko i strasznie się bałam wprowadzania go do domu, szczególnie że i na codzień i w tu na forum często słyszałam że nie damy rady, że będzie źle, że zawalę coś i pies pogryzie dziecko...- nie ma to jak wsparcie :D Dużo czytałam i rozmawiałam ze znajomymi i powyciągałam wnioski, które teraz stosuję. Mamy 4 mies córeczkę - u nas to jest tak że jak zaszłam w ciążę pies dostał zakaz wchodzenia do pokoju. W tej chwili bardzo się cieszę że mu coś takiego wprowadziłam bo to naprawdę ogromne ułatwienie i on się tego trzyma - nawet w zabawie jak mu piłeczka tam wleci to nie wejdzie mimo otwartych drzwi. Nie ograniczamy jednak kontaktów dziecka z psem - biorę małą na ręce i idziemy do pieska, pozwalam mu ją wąchać, lizać, głaszczę go jej rączką, bawimy sie razem... Cala reszta jest konretna i sprecyzowana - pies musi wiedzieć jakie są jego granice i przestrzegać ich. I czasem sama jestem zaskoczona widząc że np nie wejdzie przed wózkiem /nosidełkiem, czy nie weźmie małej jedzenia z rąk. Musisz być konsekwentna a zarazem opanowana, naturalna i realna. Tylko wtedy pies załapie o co chodzi, za dużo nerwów czy kombinacji może przynieść tylko odwrotny efekt. POmału i do celu :) Ja unikam dawania mojego psa teściowej widząc jak wyglądają ich spacery - puszcza psa na całą długość smyczy i wrzeszcząc " chodź tuu!" leci za nim. Kilka razy już miałaby okazję przeczyścić chodnik,a pies wraca ze spaceru z nią w absolutnej ekstazie. Próbowałam tłumaczyć co z psem trzeba robić, ale dla niej to śmieszne i absurdalne żeby psu coś kazać - pies powinien być już genialny i wyszkolony widocznie sam z siebie... Jeśli teściowa nie daje rady to może by poprosić o pomoc kogoś kto faktycznie nad psem zapanuje i da z nim radę? Nie wiem jak jest u was, bo może tesciowa jest otwarta na uczenie się prowadzenia psa, ale u mnie np by to nie przeszło, więc jakby co mam w pogotowiu nr do pettsiterki która zna rasę bo wyprowadzała już takie psy, zajmuje się trochę szkoleniem i ma dobry kontakt z moim psem. I rozumiem że to pies teściowej, a nie Twój?
-
Jezu, co to za pediatra?! Normalny lekarz nawet nie może ( i nie wiem czy nie mają tego gdzieś regulaminowo zapisane) i nie powinien wprost powiedzieć człowiekowi śmiertelnie choremu że jego stan jest bardzo zły, a ten matce z dzieckiem o porażeniu itd?! Chyba bym obłędu dostała... My lekarkę mamy ok, jest taka kochana , uwielbia Kinię, ale i tak zawsze po rady waliłam do położnej - świetna kobieta, nie bazuje głównie na książkach, a na doświadczeniu. Daje porady widząc na przykładzie wszystkich dzieci które ma pod opieką, jest bardzo zaangażowana i wczuwa się w każde dziecko które ma pod opieką.
-
[quote name='Pani Profesor']gorzej, jakby się nie dało zdjąć:D a pokaż kubrak - przerobiłaś jakiś ciuch, czy z kawałków? ja nie umiem szyć za cholerę, nawet guzik czeka pół roku na przyszycie :roll: Patrykowi, jeżeli będzie potrzeba kubraczka, chyba kupię śpioszki dziecięce :D albo kombinezonik :D ostatnio na lumpeksie wynalazłam taki ortalionowy i jak pomierzyłam na oko, to wydawał się całkiem pasujący...tylko trzeba dziurę na doopinę wyciąć :diabloti:[/QUOTE] Nie pokażę bo to narazie pozszywana prowizorycznie polarowa szmata. Przeszylam ją z moich starych spodni. I chyba zepsułam kawał polaru... Wszystko się z tym kubraczkiem zrobić da i zdjąć i założyć tylko trzeba by było psa w pionie postawić, powyginać mu łapy zeby wsadzić w dziury na łapy i gra :D Cóż... A te papryki wam owocują? Kiedyś hodowałam różne roślinki, miałam cytrusy, arbuzy, pomelo, daktyle.. ale odkąd pojawiła się Nunka to wszystko spadło z hukiem z parapetu i plantację diabli wzięłi. Tu ostatnio wyhodowałam sobie kaki i już mi rosło ładnie, aż tu nagle zniknęło... Zagotowałam się że mi teściowa wywaliła,ale cóż, taki już jej urok. Kilka mięsięcy później znalazłam moje khaki uschnięte wciśnięte w doniczce na szafkę... Bardzo się cieszę że nie wyrzuciła tyle że mogła mi powiedzieć że umiejscowiła moją roślinkę na szafie to bym ją choć podlewała...:mad:
-
[quote name='Anja2201']Właśnie wróciłam z młodym od lekarza , od kilku tygodni mamy straszne problemy z zaparciami , dostaliśmy skierowanie na badania TSH , lekarz nas strasznie nastraszył ,że to może być niedoczynność tarczycy , podobno dzieci z tym są bardzo upośledzone . Jutro mamy wyniki , ale ja chyba do jutro zwariuję . Miała może któraś z was takie problemy ?[/QUOTE] A nie wprowadziłaś czegoś nowego w pokarmie? Moja Kinia miała okropne zaparcia jak zaczęłam jej wprowadzać sztuczne mleko. Najgorzej było po nanie, przerobiliśy chyba ze sto mlek... Pomagały bardzo ciepłe kąpiele, gimnastyka nóżek i czopeczki Viburcol. Może to zwykłe zaparcia a nie problemy z tarczycą?
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
[quote name='magdabroy']Widzę, że Kinia od małego długowłosa :D[/QUOTE] Teraz akurat wyłysiała, bo aktywnie ściera włoski na kręceniu główką. Wygląda jakby miała zaraz wstać- ostatnio tak intensywnie trenuje że już dźwiga tyłeczek i umie odepchnąć się nogą i przekręcić na bok. Dziś w nocy chyba nawet przewalila się na brzuszek, bo coś mi w pamięci świta że tż wstał ją ratować :D A niestety przewalania się z brzuszka jeszcze nie opanowała i za kazdym razem jak się przewali to trzeba ją ratować :loveu: Tak ogólnie to dzieńdobry :) -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
no dobra, przypadkiem zgadłyśćie :D Zasypałam fotkami, ale jeszcze coś dodam , też telefonowe : mała pańcia ze swoim pieskiem jedzie do babci [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-yCru5SObuNM/UpZPHaivsrI/AAAAAAAARKw/gGZs8RsMu0A/s512/DSC00300.JPG[/IMG] [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-Y96cLW47vxQ/UpZPGpN1PrI/AAAAAAAARKo/cuZx4BBFvLo/s512/DSC00299.JPG[/IMG] Samolocikowanie z tatusiem - ona to uwielbia, jeszcze nie słyszałam żeby dziecko tak kwiczało radośnie :D [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-aFP22FjzSCU/UpZPB4iTdTI/AAAAAAAARJ0/5MgtJ2rlIzY/s512/DSC00280.JPG[/IMG] [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-ce6jnGX0obE/UpZO83i0x3I/AAAAAAAARI0/wEwSGK3YoSM/s576/DSC00258.JPG[/IMG] a tu znalazłam ją jeszcze w szpitalu jak się urodziła :loveu: [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-Tm3yMzX5WYo/UpZOdxXMchI/AAAAAAAARE4/IboPDmrq7xo/s576/DSC00088.JPG[/IMG] -
jakie piękne fotyyyy! Ja dawniej potrafiłam wstać o 5 spokojnie. Wrócić o 22 z pracy w piątek a w sobotę wstać o 2 żeby wykąpać psa i o 4 wyjechać na wystawę to żaden problem dla mnie był. Tymbardziej jak chodziło o wyjścia w pola - im wcześniej tym lepiej, bo zwierzyna jeszcze nie przepłoszona. Teraz jak się zwlekę o 9 to dobrze jest :evil_lol:
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
[quote name='Angi']" nie wiem gdzie to było ... " [URL]https://lh4.googleusercontent.com/-pWbSTeNyacw/UpZMqmy3tEI/AAAAAAAARCI/XjUNqnJPd7A/s576/DSC07304.JPG[/URL] a w tle napis CACIB Opole 2013 :evil_lol:[/QUOTE] Też to zauważyłam jak dodałam fotkę :P Ale nie chciałam się już zdradzać że taka mało spostrzegawcza jestem :P -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Że tak zapytam to po czym poznajesz? -
[quote name='agrazka']Kiwi? Mówisz Kiwi - była u mnie chyba z 6 dni, to duże wyzwanie, ogień nie pies.[/QUOTE] ooo To to suka? Wydawalo mi się że pies. Ale faktycznie, jest w sukach. Moje niedopatrzenie. Ja wiem czy się ognia boję patrząc na to co mam obecnie... Ostatnio gość mi się przechwalał że on ma huskiego a to taka trudnaaaaaaaaa rasaaa że nikt sobie z nimi nie daje rady. Jak zobaczyłam jak hasior skacze usłużnie przy nim, a jak mój ma mnie w poważaniu i jest oszołomiony wąchaniem to stwierdziłam że nie było się czego bać w huskich... A czy Kiwi nie ma coś z hasiora albo charta? Nawiasem mówiąc to obserwuję tak te mixy i to co dawniej bym nazwała mixem dalmatyńczyka to teraz widzę przeważnie wyżła , a nawet czasem i pointera :D. Cóż, dawniej człowiek był mało doedukowany i wszystko co w łatki to dalmatyńczyk :D
- 4531 replies
-
- bielsko - biała
- dalmatyńczyk
- (and 9 more)
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Farfocla weekendowanie ciąg dalszy ( narobiłam wtedy chyba z tysiąc fot komórką tżta:D) [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-Uyuax8MjZ0M/UpZMhqg6-VI/AAAAAAAARBY/Hj3MGzTReJM/s576/DSC06973.JPG[/IMG] [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-5mTPu2hLBmk/UpZMg-9IRxI/AAAAAAAARBU/HJb83b7kJ6w/s576/DSC06948.JPG[/IMG] Farfocle dwa :loveu: Czyli Warchlemar i Argulo - jego braciszek nad którym zastanawialiśmy się ;) Zgadnijcie który to który? [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-KUv0FDnhij0/UpZMfw2oFxI/AAAAAAAARBM/1B4JzBvClps/s576/DSC06903.JPG[/IMG] i gościnnie SRalalalala [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-W6LhR6Vwjo4/UpZMZB1HSQI/AAAAAAAARA4/BYZo_DjVVy0/s512/DSC00021.JPG[/IMG] wtedy jeszcze była w formie ;) (2011 rok) [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-uk79Py00OTU/UpZMWPfn3eI/AAAAAAAARAw/H8TRNIqtmxo/s576/DSC00014.JPG[/IMG] Koniec :) -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Waldemar przesypia zimę w swoim kocyku był wtedy taki biedny, miał rozciętą łapę i nie mógł biegać :D [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-benCli38OYg/UpZMoOGZiyI/AAAAAAAARCA/K9RdhSAf-Sc/s576/DSC07222.JPG[/IMG] Brzydkie tło ale morda ładna mu wyszła więc se dodam ;) [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-hm2E7Sxs7X8/UpZMmcZGGlI/AAAAAAAARB4/PbDa63t11gM/s512/DSC00050.JPG[/IMG] Waldemar nad zalewem latem znów mokry i obleśny [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-rESHFc6A_fA/UpZMk1-_PdI/AAAAAAAARBw/prQkOnyRDMY/s576/DSC07198.JPG[/IMG] Gościnnie - Kasia - kotka wujka TŻta, trochę nasza, trochę teściowej, a tak właściwie to niczyja, a że wlazła do domu i tam mieszka to już inna sprawa ;) Świetna kocica. [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-Xjn1QJRuQ6c/UpZMjATuWxI/AAAAAAAARBo/09gN9tjaG1A/s576/DSC07143.JPG[/IMG] Warchlemar za czasów farfocla w polach podczas weekendowania u ww wujka ;) [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-Ei5UDiWK4bs/UpZMiSboaMI/AAAAAAAARBg/Mw3_PsaD_SA/s576/DSC07086.JPG[/IMG] -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
ten sam Waldemar na tych samych wakacjach tyle że w innej pozie : [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-mNd2OKqpOGk/UpZM0hRkF7I/AAAAAAAARCw/ga2QW7bSwF8/s576/DSC00084.JPG[/IMG] Waldemar i pranie ... (uwielbiam fajne zdjęcia które coś musi popsuć...) [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-XLF1Lyy-z5M/UpZMzRWacYI/AAAAAAAARCo/LerC_PRzsbc/s576/DSC00080.JPG[/IMG] Waldemara łysa i mokra gęba [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-djWC_IXtIl4/UpZMyCWpZYI/AAAAAAAARCk/fDOaqA8ijdg/s576/DSC00181.JPG[/IMG] druga strona Waldemara i jego łysej i mokrej gęby :D [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-bQOUbkcfRzY/UpZMsilmS2I/AAAAAAAARCQ/kR_1Ak8WQyk/s576/DSC00068.JPG[/IMG] Wartkunia in Show :D Nie wiem gdzie to było, ale czekaliśmy na finały i był umordowany, chyba Opole... Pamiętam że stałam na grupie obok weimara który nieprzerwanie przeraźliwie wył :D [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-pWbSTeNyacw/UpZMqmy3tEI/AAAAAAAARCI/XjUNqnJPd7A/s576/DSC07304.JPG[/IMG] -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
dalej w temacie : [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-gaDpVNZZMI8/UpZM794BlGI/AAAAAAAARDg/0Y3NKAKrIOs/s505/DSC00245.JPG[/IMG] [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-GSDB0c56lSY/UpZM5YK3zNI/AAAAAAAARDQ/slLktEwless/s576/DSC00236.JPG[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-pHWeAPDkzbg/UpZM64mmD8I/AAAAAAAARDY/IRsGygF2Loo/s576/DSC00238.JPG[/IMG] i nieco starszych : Twórczość radosna cobym wszystkich na tapecie miała [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-BBJNtG0XXgA/UpZM4VbFdWI/AAAAAAAARDI/b5LjOpV4KGE/s576/DSC00162.JPG[/IMG] Waldemar na wakacjach [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-d-t48ThY0Qc/UpZM23yeecI/AAAAAAAARDA/qLJrFg3uHi0/s512/DSC00087.JPG[/IMG]