Jump to content
Dogomania

Majkowska

Members
  • Posts

    4292
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Majkowska

  1. [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-i8hG7RawkaE/Uq9sIIOyn1I/AAAAAAAASsw/WyPRNCgg5Ag/s512/kiniaudziadiego%20015.jpg[/IMG] kimoneczko baryłeczki [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-B8lo9_7-FzU/Uq9sLxeI6nI/AAAAAAAAStI/8zhR5bg9VFE/s576/kiniaudziadiego%20026.jpg[/IMG] i kot mniejszy w swojej kryjówce [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-pH5H5BkF_bQ/Uq9sFkDIq1I/AAAAAAAASsY/eBVHa8bstms/s576/kiniaudziadiego%20009.jpg[/IMG] Kocie centrum Indu [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-zAOWwhDkPWk/Uq9sEsljTlI/AAAAAAAASsU/0bT7xXYTxvM/s512/kiniaudziadiego%20007.jpg[/IMG] i biedny mały piesek dla którego nawet porządnego kocyka nie było :D [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-wpVdC7n9XYI/Uq9sJFU6C8I/AAAAAAAASs4/k915RltpRXY/s576/kiniaudziadiego%20020.jpg[/IMG]
  2. Ja pamiętam że mamy w krzakach [gdzie grasowała warchlina ] ukrytą oponę . Wprawdzie miała być do agility ale co tam, każdy sport jest ważny :evil_lol: Zgrałam zdjęcia :) Byle co , ale dodam, cieszcie się :eviltong: 7kg i 7kg ;) Gdyby Sroll tak nie śmierdziała to by była całkiem fajną towarzyszką dla Kini. Ale nie uśmiecha mi się okadzać dziecka kocim moczem...:roll: [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-1hnIBWcRCcw/Uq9sAoWHG7I/AAAAAAAASrw/vNzDqc2EngU/s512/kiniaudziadiego%20001.jpg[/IMG] 7 kg smrodu niekoniecznie jest zadowolone z towarzystwa pieska...:mad: [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-EPktk4ZVGEA/Uq9sB5ZnEPI/AAAAAAAASr4/nXercpyhq5s/s512/kiniaudziadiego%20002.jpg[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-IJ0GOOilc-8/Uq9sD6rplWI/AAAAAAAASsI/uT9TEe19ynQ/s576/kiniaudziadiego%20005.jpg[/IMG] 7kg oburzone bo pancio wywalił je z kanapy:cool3: [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-FZwL8lfpWDc/Uq9sGWkxFBI/AAAAAAAASsg/Iiyiyd68LgY/s576/kiniaudziadiego%20012.jpg[/IMG] koooochany kotecek [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-WXKLGSTTx50/Uq9sHarhbqI/AAAAAAAASso/NLHT2kXoiYI/s576/kiniaudziadiego%20013.jpg[/IMG]
  3. mam nadzieję, że tak będzie.
  4. Kto to napisał? "...ojca [mają] postawić przed sądem... Rex, narazie zostanie z nimi "
  5. no przecież pod koniec powiedzieli że pies jest z nimi kurcze, aż moja mama wrzasnęla jak jej pokazałam " to im go oddadzą?!" ... aż musze oglądnąc jeszcze raz
  6. Juz oglądnęłam wcześniej, ale dzięki :) To pies z nimi zostaje? Najgorzej mnie przeraziło to co powiedział ojciec że córka lubi konie to co w tym złego... i że chciała iśc na studia weterynaryjne to teraz przez ta sprawę dziękuje... Nie winię małolaty że ma siano w głowie , ale jakimi ludźmi są jej rodzice...:roll:
  7. jaka fajna na tym zdjęciu napakowana wyszła. A Sagata pierwszy raz w takiej mało poważnej odsłonie widzę.
  8. Znaczy fakty dzisiejsze? Nie widziałam ale obejrzę z archiwum.
  9. Witam. Prócz ciągle dostępnej insuliny przegrzebałam szafkę i po moim piesku mam jeszcze : [B]Urosept[/B], tabletki drazowane , 42 tabletki , do 06.2014, - zarezerwowała dorobella [B]UroFuraginum[/B] 50mg, 25 tabltetek, do 2014 roku, ale nie wiem dokładnie do jakiej daty bo opakowanie jest nieco sponiewierane, zarezerwowała dorobella [B]Furosemidum[/B] 40mg, 9 tabletek, do 09.2015 [B]Flonidan[/B] 10mg, 30 tabletek,do 06.2014 [B]Lisonid[/B] 10mg,18 tabletek, do 04.2014 [B]Diuramid[/B] 250mg, 30 tabletek, do 04.2016 Gdyby ktos był zainteresowany proszę o info na PW.
  10. Ile radości :loveu: Ten sznur jej trzymasz czy ma gdzieś uwiązany?
  11. Dzieńdobry :) Właśnie siedzimy u rodziców i dopiero teraz dostałam się do kompa , a raczej Kinia pozwoliła mi dojść ;) Waldemary śpi zmęczony, nałaził się dzisiaj ze mną. Wprawdzie na smyczy , ale zawsze coś. Spotkałyśmy znów pointereczkę, czarną, śliczną :loveu: Nie wiem jak to się stało ale okazało się że ona ma już 4 lata... a mnie się zawsze wydawało że od Warchla młodsza. Oczywiście Waldemar ku radości jednej pani chciał suczkę "zapointerzyć":diabloti: Więc od razu padło że piękne szczeniaczki by były i może byśmy pomyśleli żeby je na randkę umówić, i nawet nie przeszkadzało jak właścicielka powiedziała że gdzieś coś mają wspólnego w rodowodzie...Mało tego moja mama rzuciła jeszcze cos o tym że chcemy go wykastrować więc już wszystkim zrzedły miny :lol: Oblazłyśmy pół osiedla, przy okazji zahaczyłam o zologa i zrobiłam małe zakupki. Śnieg już może padać, szelki do ciągnięcia już mam :cool1: Do tego kupiłam dławik materiałowy, z którego jestem średnio zadowolona bo chyba wzięłam za gruby. I smaczki rzecz jasna, bo mój piesek taki grzeczny że go nagradzać trzeba. Uświadomiłam sobie tym samym że nie mam zbytnio gdzie szeli wypróbować... O karierze saneczkowej w tym roku nie mam nawet co marzyć, bo Kinia za mała, zresztą posadzenie jej mogłoby się skończyć nienajlepiej. Ciągnąć póki co nie będzie chyba nic, no przynajmniej ja nie widzę siebie jak idę z pointerem i z oponą :lol: Ewentualnie jeszcze bym się wsmyknęła w sezon rowerowy, ale chyba szelki nie do tego, bo przecież całe życie był uczony biec przy nodze. Wolałabym nie miec kolizji z jego udziałem... Jak wrócę do domu to wrzucę kilka fot, m. in tej śmierdzącej baryły. Bo niestety Nuninowa wlazła w kąt najciemniejszy i tyle...
  12. A jakbyś mu coś położyła na łbie żeby mu to zawadziło i żeby się otrzepał? Amor umiał się na komendę trzepać. Właściwie go tego nie uczyłam, jakoś samo weszło mu w krew że jak jest mokry to ma się wytrzepać. Tak więc po deszczowym spacerze "trzepałam" go do sucha, powtarzając w kółko "wytrzep". Po kąpieli to samo ;) Napisz, błagam, że nie byłaś na spacerku w niedzielę...
  13. U nas na osiedlu jest welshka, mają ją moi znajomi i powiem szczerze że tak jak na nia patrzę to stwierdzam że lepszego psa sobie ludzie wziąc nie mogli. Poprzedniego mieli rzekomo collie który wyglądał jak mix z borderem - szał powera to był i mimo że to fajni aktywni ludzie to też im lat trochę przybyło i chyba im obecny piesek bardzo odpowiada. Sunia szalenie poważna od maleńkości. Idzie powolutku, koło pana, często siada, a jak pan zatrzyma się to suka zaraz leży. Nie szaleje za patyczkiem, nie szaleje za psami (wręcz odgania z zębiskami od swojego pana) , generalnie liczyłam jak była szczeniakiem że to będzie fajna koleżanka dla mojego Waldka, ale ona zbyt stateczna na Waldka była :D Oaza spokoju, spacerek i do domku na kanapę. Czasem widuję że się zapiera nawet jakby pan chciał dodatkowe kilometry zrobić :D Na moim nowym osiedlu też jest młoda suka welsh, ale ta nieco inna, bo bardziej kontaktowa do psów, choć też wybiera bycie z właścicielami niż zabawę z tego co widziałam. Ale ta już podbiegnie, podskoczy, a tej pierwszej nigdy w takim wydaniu nie widziałam ;)
  14. Informuję że też mam leki, po moim Amorku [*], przede wszystkim padaczkowo-moczowo- sercowe : Diuramid 250mg Lisonid 10 mg Furosemidum 40mg Flonidan 10mg Uro Furaginum Urosept Gdyby coś było potrzebne mu to wyślę :)
  15. A ksiązeczka, paszport, chip? Kurcze, muszę to chyba szybko zrobić żeby problemów nie było. A wiem że nawet u weta przy zabiegu jak podpisywałam zgodę na narkozę i operację psa to wet z 15 razy pytał czy jestem napewno właścicielką psa, a nie np opiekunem żeby mu potem własciciel się nie zgłosił z pretensjami.
  16. i co - oddaję rodowód i oni mi zmieniają czy jak?
  17. [quote name='asiak_kasia']Bierzesz pod uwage tak podstawowe kwestie, jak reaktywnosc, próg pobudzenia/wyciszenia, przedyspozycje danej rasy? [B]Bo mowienie, że wychowanie rota i goldena jest tak samo proste-no sory-ale śmiech na sali.[/B] Chociażby ze względu na selekcje hodowlaną-golden nie miał prawa byc agresywny, rotek na poczatku jako pies rzeźnicki, potem obronny wprost przeciwnie. Agresja w stosunku od obcych była jak najbardziej ok. [B]I jak mozna od rasy w której poniekad pielegnowano agresje przez wieki, wymagac nagle misiowatego charakteru?[/B] Kaukaz do tej pory ma wpisana agresję ze wzorzec. To jest cech RASY. I po prostu nie da się stwierdzić, że tylko wychowanie jest wyznacznikiem tego jakiego psa mamy, bo rasy się od siebie różnią. Wymaganie od jajecznego samca, rasy bojowej/obronnej miłości w stosunku do innych psów to wymaganie z kosmosu. Nawet DA, które pracują w sforze na polowaniu, poza lasem i polowankiem, juz niekoniecznie pałają miłością do innych samców. Sa rasy, w których samiec nie bedzie przyjacielem wszystkich piesków, bez względu na ilość/jakość szkolenia. Pomijam juz kwestie, że każdy pies jest inny. Jeden doberman/rotek bedzie ciapą, drugi bedzie chodzącym killerem. Nie pies nie ma prawa rzucać się na ludzi bo jest kaukazem, albo dobkiem. To jest błąd wychowawczy właścicieli. Przedyspozycje do "rzucania się na ludzi" to cecha rasy. Upraszczając. Nieufności i wrodzonej reakcji na pewne bodźce nie przeskoczysz. Banalny przykład, moja starsza suka na nasze wyraźne polecenie olewała ludzi u nas na posesji. Nie atakowała, nie szczekała-olew totalny, ale nadal ich pilnowała, stawała miedzy mną a gosciem, starała się "odgrodzić" obcego. Najlepiej zaprowadzić go w róg działki/pod scianę i miec na oku. Tak samo nigdy nie uczona potrafiła bardzo ładnie zaganiac konie. Nigdy jej tego nie uczyłam, sama z siebie potrafiła sprowadzić konie z pastwiska. Oczywiście, daleko było jej do widoskowego pasienia w wydaniu BC, ale skuteczność podobna ;) A mam pewność, że nikt jej nie szkolił w tym kierunku. Czym innym jest olewanie psa i pozwalanie mu na bycie dzikusem, a czym innym jest wychowanie psa i wyznaczenie jasnych granic. To, że bigielki uciekają to jest predyspozycja rasy. To, że właściciel nie pracuje nad tym i pozwala swojemu psu na ucieczki to głupota i lenistwo. :roll:[/QUOTE] Czy przeczytałaś moje posty ? Bo wydaje mi się ze wybierasz sobie fragment, podpinasz pod to co sobie w głowie ułożyłaś po czym komentujesz udowadniając mi że źle myślę. Przeczytaj to całe, to co napisałam, a nie tylko fragment który sobie podkreśliłaś... W którym moim poście napisałam że wychowanie goldena i rotta jest takie same?:roll: Gdzie ja u licha napisałam że według mnie ast, rott czy inny pies ma prawo się rzucić?! Wkładasz mi w wypowiedzi coś czego wogóle nie było... W kontekście agresywnych do wszystkiego astów , których właściciele radośnie stwierdzają że "one tak już mają" : Nie wymagam od psów, a wymagam od właścicieli żeby psa prowadzili tak jak powinni, żeby człowiek mógł przejść ulicą spokojnie sam i ze swoim psem. Jeśli ktoś wie że jego pies jest agresywny niech mu zakłada zwyczajnie kaganiec, a nie puszcza radośnie i tłumaczy tępakom wkoło że ten pieseczek był stworzony do zabijania to niechże nikt nie wymaga żeby był misiaczkiem. Zresztą jak jeszcze rozumiem fakt że samiec z samcem jakiekkolwiek rasy się może nie polubić tak żaden normalny pies nie powinien rzucać się na ludzi... Nawet jeśli " tak już ma"... O dziwo - zaskoczę Cię, ale znam dużo osób których asty, rottki itd nie są morderczymi bestiami z natury, które koszą wszystko po drodze, a są normalnymi psami normalnie żyjącymi, chodzącymi na spacerki w grupach itd. I piszę to cały czas w tym samym kontekście : ktoś psa nie chce wychować, nie chce nic nauczyć, daje mu samowolkę tłumacząc że " ta rasa już tak ma". Dokładnie ciągle jestem w temacie tego co było pisane przy moim pytaniu o charcika - że ludzie rzucają tylko, że ze smyczy nie można puścić nigdy w życiu, bo ta rasa tak ma że ucieka.
  18. Ja tam wiem... Waldek jak był mały to był spokojny, taki myśliciel. Może dlatego że przyjęłam sobie do wiadomości że musi duuuuużooo biegać i biegałam go kiedy tylko się dało. My też nie żyjemy na odludziu - bycie w polu z psem myśliwskim tego nie oznacza. Mieszkamy pod samym Wawelem praktycznie więc socjal mamy codzień, całe mnóstwo ludzi, każdy pieskiem zaintrygowany, każdy ciumka, chce dotknąc, pogłaskać... A tak sobie dziś myślałam że dobrze że tego pointera mam, bo szukam przez niego fajnych terenów , a korzystam na tym i ja i dziecko ;) I mimo że w środku miasta mieszkamy to w polach jesteśmy praktycznie codzień :)
  19. To już całkiem niedugo :) Zobaczymy czy Cię nie wykończy ten wymarzony pieseczek :P Nie ma nic wspanialszego niż ganianie jak z pypciem w polach :evil_lol::evil_lol:
  20. [quote name='Whisky1']...ale ten Waldzior jest piękny :loveu: fotki rewelacja :) z Kinią śliczne i jaki przy niej Wald jest duży :crazyeye: a tak ps. wszyscy w koło się doszczeniają - no jakaś plaga wśród moich znajomych i rodziny - a ja jeszcze nie :placz:[/QUOTE] Oddam chętnie, dziś przekroczył sam siebie... Niewybiegany pointer- tego nikomu nie życzę... Jak do samego w sobie pointera trzeba mieć anielską cierpliwość tak do psa którym władają wszelkie myśliwskie emocje trzeba chyba skamienieć. A kiedy Twoja kolej na doszczenienie?
  21. u mnie najgorsze jest to że zawsze tego kumpla spotkam jak się wałęsa gdzieś po osiedlu a ja idę z psem... Właśnie wróciliśmy ze spacerku. Waldek zachowywał się opętańczo. Piszczał, wył, szarpal się w krzaki... W tym tygodniu malo biegał w polu więc dla kawałka trawy by się zabił. Dawniej bym go puściła i niech leci w pieron, a teraz jak ciągle straszą dzikami to raczej trzymam go na smyczy. Efekt jest taki że dostaje jobla :roll: No i nie słucha, bo jak już się wyrwie spod mojej władzy i puszczę go na chwilę to poleci gdzieś hen hen a ja se moge wołać. Chyba musimy zmienić teren na jakiś gdzie będzie psa widać i będę mogła z nim potrenować, bo jak tak dalej pójdzie to mu wejdzie do łba nie to co bym chciała. No i generalnie jestem zachwycona , bo wróciliśmy cali w gównie! Klęłam jak szewc na ludzi, bo człowiek idzie chodnikiem i włazi w g.... To ja idąc z wózkiem i psem jestem w stanie schylić się żeby kupę pozbierać nawet jak jest nie takiej konsystencji jak bym chciała, a czyjś pies nawali tuż pod samym koszem na środku chodnika i ktoś idzie sobie dalej. Jakbym taką paniusię czy dżentelmena zobaczyła to bym chyba tym gównem go rypsnęła prosto w twarz żeby raz na zawsze zasady savoir vivru psiego zapamiętał...:angryy: I tak oto przez jakiegoś tępaka abslutnego na środku chodnika wjechaliśmy w wielkie cuchnące kupsko. Upaprał się nam cały wózek, upaprała się kieszonka, całe koła, moje spodnie, od spodni ja i jeszcze dziecko się nam upaprało bo je wzięłam na ręce nieświadoma że ja też jestem umorusana... Kocham ludzi!!!:mad: i tracę moją żelazną wyrozumiałość....
  22. No rzecz jasna że każda rasa się czymś różni, nie mówię że nie,ale też nie przekonuje mnie argument że pies ma prawo rzucać się na ludzi i inne zwierzęta , bo " tak już ma". Generalnie wyszło mi to całe przemyślenie z tego że ludzie mówią że taka a taka rasa ma jakąś wadliwą cechę, którą zamiast zwalczać to się pielęgnuje tłumacząc że inaczej być nie może. I nie tylko tu o ttb mówię ale choćby o tych chartach czy beaglach, których właściciele murują pogląd żeby nigdy w życiu psa nie puścić bo nawieje i sami w to tak mocno wierzą że nie robią już nic w kierunku szkolenia psa.
  23. Nie wiem dokładnie co uważają ludzie, ale jak widzę i słyszę uzasadnianie swojej niekonsekwencji tym że pies tak już ma to mnie przeróżne przemyślenia nachodzą ;) Pytanie - czy faktycznie ttb ma gdzieś zakorzenioną nienawiść do psów i ludzi, czy to kwestia wychowania? Czy faktycznie są osobniki spokojne i agresywne jak diabli i to się bierze ot tak znikąd- rodzi się szczenię i już takie jest? Jestem wyznawczynią idealistycznego twierdzenia że jak sobie psa wychowasz takiego masz i nie ma "trudnych psów" które w dobrych rękach są potworami ni stąd ni z owąd. No chyba że przemawia przez nie jakaś zła genetyka, wady itd, ale w większości przypadków odnoszę wrażenie że to nie to widząc jak pańcia pieskowi skacze koło nosa żeby jej niuniuś był szczęśliwy i wychowywał się w miłości... Sytuacji że pies skacze z zębami a drugi pies się broni nie liczę nawet, bo to normalna reakcja i powiedzmy że pies ma prawo do wszystkiego. Gdyby się na mnie ktoś znienacka rzucił też bym odruchowo się broniła nie patrząc czy mu krzywdę zrobię czy nie. Psem wprawdzie nie jestem i wątpię że z ttb mam coś wspólnego, ale każda jedna istota zaatakowana się będzie bronić. No chyba że mówimy o moim psie który zaatakowany patrzy na mnie błagalnym wzrokiem " no i co ja mam teraz zrobić?":evil_lol:
  24. Nie znalazłam tematu więc zakładam nowy. Interesuje mnie kwestia zmiany psich dokumentów przy zmianie nazwiska. Może głupio zapytam, ale strasznie mnie to nurtuje, bo przecież najgłupszy drobny dokumencik się zmienia zeby nie "fałszować" danych, a co z psem? Mój pies zarejestrowany został na moje panieńskie nazwisko, a potem je zmieniłam i tak sobie funkcjonował w papierach na stare, aż zaczęłam myśleć o zgłaszaniu go na wystawy i narodziło się pytanie : - czy przy zmianie nazwiska zmienia się je również w psich dokumentach? - co z rodowodem ? Czy zostaje na stare nazwisko czy należy go przepisać? - gdzie jeszcze muszę zmienić ewentualne dane? - czy kiedykolwiek może wystąpić jakiś problem że pies np będzie zarejestrowany na stare nazwisko to może okazać się że jego właścicielem jest "kto inny" i choćbym się legitymowała wszystkimi możliwymi sposobami to i tak nic to nie da? (pytam bo wiem że czasem najbardziej absurdalne ceregiele potrafią sprawę skutecznie zablokować).
  25. [quote name='Gezowa']Jak się nad psem pracuje od początku to nie ma później akcji, że ucieka i właściciele to tłumaczą tekstem "a bo to chart, one tak mają" (serio, nie przesadzam, w charcim świecie to bardzo popularna wymówka...)[/QUOTE] Właśnie, zazwyczaj spotykam ludzi którzy jakimś dziwnym przypadkiem na charta trafili i to bezustannie powtarzają. I gadka wtedy jest taka : " jakie to są psy, jakie mają charaktery, jakie są na codzień ?" "ooojjj strasznie uciekają za zwierzyną, chart to jest taki pies że go pani ze smyczy spuścić nie może bo on poleci bylee gdzie, a z nim kontaktu nie ma wogóle..." To mniej więcej chyba coś na kształt "aaaa bo to rasa bojowa, one służą do zabijania, my z nim pracujemy, ale takiej rasy się na prostą nie wyprowadzi bo ma trudny charakter" - w przypadku astów, rottków i innych molosowatych, które często prowadzone są jak są...
×
×
  • Create New...