Jump to content
Dogomania

Majkowska

Members
  • Posts

    4292
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Majkowska

  1. Kochana malutka, jak się cieszę że wszystko dobrze :) Poznałam osobiście malutką przedświątecznie i jest cudowna, żywa i radosna podskakiwała przed dzikim Waldemarem dziarsko :) Waldemar w dowód przyjaźni dostał od Nurki pod choinkę trochę ciasteczek, za które dziękuje (zjadł je prawie z workiem) i w spóźnionych podziękowaniach kazał Nurce zrobić mały prezencik, toteż właśnie przelałam na konto opłatę za ciasteczka :) edit : i przelałam również 51 zł z mojego bazarku (pierwszego). Bardzo przepraszam że się tak guzdram :oops:i proszę o potwierdzenie na bazarku jak pieniążki dojdą. A odnośnie kwesti finansowej to jak wygląda sytuacja obecna- ile tam brakuje jeszcze ?
  2. I jeszcze liczy się determinacja, a tej mi w odchudzaniu brak ;) Po naszym bieganku mam takie zakwasy że chodzę jak połamana 100latka i kwękam co rusz :D Dziś byliśmy też na szelach, ale już nie biegałam, a robiłam za żywy obciążnik. Szukałam opony, bo zawsze jak łazę z psem to się aż o opony potykam, a tu ani jednej nie było, wyparowało wszystko ... Kiedyś z PP odłożyłyśmy sobie w krzakach jedną na tor przeszkód dla Waldka i Pata to ktoś ją spalił... mój TŻ śmiał się nawet że dobrze, bo taką oponę to by Waldek rozniósł bo on potrzebuje conajmniej 100kg ;) A tak serio to ciekawi mnie ile max takiemu psu można przyczepić? I jak to ocenić? Waldek sprawia wrażenie jakbym była dla niego piórkiem, a mnie naprawdę nie tak łatwo ruszyć, tak na niego patrzę i zastanawiam się ile musiałoby być kg żeby go zatrzymać. A cała zabawa w szeleczkowanie podoba mu się okropnie, biegnie uhahany a w domu śpi kochany, nawet na smyczy jakoś już nie ciągnie. Jeszcze tylko nauczę go prosto biegać, bo narazie fruwamy po krzakach, i będzie ;)
  3. [quote name='kropi124']Dlatego ja używam quardów do zwykłych wycieczek rowerowych. Takie też doradzono mi w zoologu i czytałam dużo o nich na innych stronach. Mi się o one podobają bo jak pies gdzieś próbuje skręcić to one się rzadko co obracają na bok grzbietu. Widziałam też fajną smycz do roweru która po środku miała taką jakby sprężynę.[/QUOTE] Toteż pisałam o zwykłych szelkach na których pies biegnie przy nodze,ale o nie nie pytam, tylko konkretnie o doświadczenie z zaprzęgowymi, fajnie jakby ktoś miał np porównanie i jakieś opinie. Czytałam też że używasz do roweru i rolek liny 10 metrowej bodajże, żeby pies sobie mógł przy okazji biec w krzaczki i powiem tylko tyle że dziękuję za taką opcję, przy Waldku to niemożliwe nie żyłabym po 2 metrach. Nie do wyobrażenia wogóle to by dla mnie było z jego zapędami do węszenia, toteż uczyłam go biegać tylko i wyłącznie przy nodze.
  4. Fajne to hulajwózek ale dziękuję, mam małe dziecko i przez jakieś najbliższe 18 lat powinnam żyć :P [quote name='zmierzchnica']Ale fajne, zwierzęce święta :loveu: Waldek jako renifer jest mega :p Fajnie, że biegacie, i nie mów tu o zerowej kondycji, skoro daliście radę 2 godziny biegać! Nawet z przerwami to bardzo dużo jak na początek. Ja teraz biegam (a raczej biegałam, póki moja sierota Fro nie złamał palca) po 1,5h bez przerwy, ale formę najpierw wyrabiałam pół roku, potem przestałam biegać, potem miesiąc wracałam do formy i dopiero teraz daję radę. Wszystko powoli, nie warto się spieszyć, bo kontuzja gotowa. I pamiętaj koniecznie o rozgrzewce przed bieganiem, tak dla Waldka, jak dla siebie... Kiedy pies Cię ciągnie, to lecisz trochę szybszym tempem, niż gdybyś biegła sama. Bardzo łatwo się tym dobić, ja sobie kolano na rok popsułam :roll: Czytałam, że nie powinno się biegać codziennie, lepiej robić przerwy jednodniowe, żeby chrząstka i mięśnie zdążyły się odbudować. Stosuję to teraz i nie mam problemu z kontuzjami ;)[/QUOTE] Biegać a biegać to róznica, bo moja kondycja jest zerowa i ja w obecnym stanie wagowym wogóle biegać nie powinnam, no chyba że życzę sobie żeby mi wysiadło serce i stawy, ale czego nie robi się dla pieska :loveu: Niestety ostatnie 2 lata to dla mnie klęska jak o formę chodzi, a jeszcze po ciąży... Obiecałam sobie że w nowym roku wrócę do sylwetki, ale...ahh postanowienia. Dawniej przejście połowy miasta to nie był żaden problem, potrafiłam biegać na okrągło, a w tym wszystkim towarzyszyl mi mój kochany Amorek który z miną męczennika człapał za mną. Teraz tak sobie o nim myślę i żałuję że człowiek dawniej nie wiedział że psa można w jakiś sposób rozładowywać, zapewne byłby sport dla nas jak chociażby ciągnięcie. Dopiero wymagania Waldka mi rozjaśniły sprawę bo Wald niewyżyty to męczarnia. A wczoraj jeszcze widziałam film o zaprzęgach gdzie były psiaki w typie poi i tak mnie pobudiło do zakładania szelek. Biegać będziemy póki dam radę, muszę wykorzystać obecność tż w domu jak mogę zabrać Waldka solo i skupić się na nim. Generalnie chcę go w jakieś nowe sporty wprawić, bo diabli wiedzą jak z codziennymi wyjściami w pole będzie, a trzeba energię rozładowywać, bo un to istna tykająca bomba, 2 dni niebiegania i go roznosi. Nie ma to jak nauczyć psa szaleńczego trybu życia ;] A bieganie to nie początek,bo Wald zawsze biegał ino sam, a pańcia się wlekła za nim . Teraz stanowię obciążenie dodatkowe, ale jestem mu poniekąd wdzięczna, bo ciągnąc mnie sprawia wrażenie jakbym dla niego była piórkiem :D Waldek generalnie na kondycję nie narzeka, dziś tak szłam i patrzyłam na jego udka i uświadomiłam się że wyhodowałam sobie prywatny parowóz który tak naprawdę ma siłę którą nie każdy opanuje. Stąd mam przechlapane bo mało komu Waldka mogę powierzyć choćby do głupiego prowadzenia na smyczy. Z gadżetów myślę sobie kupić (lub zaimprowizować) pas gdzie sobie koondla podepnę przy bieganiu, bo smycz w pasie jest średnio wygodna. Ma ktoś jakiś patent? Z newsów mogę napisać że dziś znów mieliśmy gości , w tym był maly chłopczyk i jego spanikowana mama, która Waldka sie okropnie boi. W związku z tym Wald trafił do klatki bo inaczej kuzynka by nie weszła do domu:roll: Ujadał jak dziki i generalnie nie wyglądał przyjemnie. DZiecko bało się jak tylko otwieraliśmy drzwi do kuchni a jak przyszło mu przejść koło klatki to się strasznie rozpłakało :( Tłumaczylam że Waldek byłby inny jakby z klatki wyszedł, ale nie chcą Waldka poza klatką widzieć- nawet z zamkniętej kuchni. Dobrze tylko że go tak rano wykończyłam, przynajmniej spał sobie tam spokojnie. Zaprosiłam ich na moje urodziny, przyjadą bez mamy, ale młody chyba będzie. Kurcze , szkoda że Wald tak ujada, psuje sobie cały wizerunek. A on ujada za kazdym razem i na wszystkich, a potem lezie i się tuli. Chciałam zrobić tak żeby wszyscy przyjechali i przełożyć urodziny na niedzielę, ale... teściowa umówiła nas na sobotę:roll: W dodatku pokręciła nosem jak powiedziałam że chciałabym jeszcze moich przyjaciół zaprosić... Czekam na chwilę kiedy się uśmiechnę i powiem " spoko, jutro mnie tu już nie będzie...:]
  5. Ja bym bez Wartkuni na żadne wigilijki nie jechała, nie ma opcji. Potem jakby przemówił to by zaraz nam wygarnął :lol:. U nas zawsze zwierzaki uczestniczą i do michy dostają opłatka i trochę rybki. Dzis rano Warchl testował nowe szele - poszliśmy sobie pobiegać. Stukilowe (no dobra, przesadziłam:P) obciążenie jakie dostał w postaci swojej pani zupełnie mu nie przeszkadzało. Na poczatku jakby onieśmielony szedł delikatnie, a potem jak załapał że trzeba biec do przodu i ciągnąć to gnał bez opamiętania. Podłapał żyłkę i strasznie się wciągnął do tego stopnia że psów nie widział wogóle - a spotkaliśmy kilka : jeden mały go zaatakował z ujadaniem, kolejny jakiś bulowatomastifowaty szukał dymu zastępując Waldkowi drogę ( widok boski, pies podchodzi i chce się rzucać, a Wald go omija lekceważąc z miną " zsuń się gościu bo mi drogę zasłaniasz a ja biegam teraz z pańcią i nie mam czasu" :lol:), potem dopadł go mlody goldenek zabawowo - na żadną psią zaczepkę nie zaregował, pieski nie istniały... Stwierdziłam że wprowadzamy żelazną zasadę że jak biegamy to biegamy i nie bawimy się z pieskami toteż mi się spodobało to że on sam to sobie też postanowił. Radośnie gnał przed siebie aż miło. Tak zapętlił się w tym bieganiu że jak chciałam już wracać to on obrał przeciwny kierunek i usiłował mnie przeciągnąć na dróżkę żebyśmy pędzili dalej. Ale nie udało mu się, zresztą biegaliśmy jakieś 2h z przerwami, więc stwierdziłam że wystarczy, a mało tego po jeszcze maleńkim kawałku mogłabym już wyzionąc ducha. Niestety moja forma jest zerowa i nie mam kondycji jak mój piesek, który jest nie do zajechania... Mimo wszystko biegi fajna sprawa i mogę tak codzień, wyjdzie to dobrze i jemu i mnie. Może Wald się wprawi i nauczy biegać prosto (w co bardzo wątpię) ,bo jak narazie biegnie dopóki nie poczuje zapachu lub nie zobaczy ptaka. Dziś nam wyskoczył w trawach bażant i pokrzykiwał, więc chcąc nie chcąc musiałam go iść wystawić, ale drań na piechotkę zasuwał pokrzykując, pies się miotał, podchodził i podchodził, aż zrezygnowałam i wróciliśmy na ścieżkę. Tyle że już bieg był żaden, bo Waldek wystawiał dzielnie próbując wyrwać się na bok... [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-EL43RG9UAeQ/Urwdq7kv4MI/AAAAAAAAS0k/9ysL1-9KSAw/s576/DSC03491.JPG[/IMG] [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-nRKklVc9zhs/Urwdr4cJ_kI/AAAAAAAAS0s/mLvpV8UxaOY/s512/DSC03492.JPG[/IMG] [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-BtNbTnfOrdo/Urwds2wPcmI/AAAAAAAAS00/C73JVlER838/s512/DSC03494.JPG[/IMG] [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-BjyBqzTgN5E/UrwduoOcyFI/AAAAAAAAS1E/eWSUsvlICi4/s576/DSC03496.JPG[/IMG]
  6. Generalnie mój pies jeśli będzie miał ciągnąć to nie pogardzi, a wręcz będzie zachwycony. Tyle że o ciągnięciu do przodu mogę zapomnieć,bo on lata po bokach diabelnie - stąd też nie widzę go przed rowerem.
  7. Hej Wam :) Jak po świętach? :)
  8. Siema ciocinko :) Waldunia tęskni za swoim przyjacielem :( Wracaj, bo nam się zwierzyna w terenie zasiedliła, trzeba trochę poprzeganiać dziadostwo żeby pieski miały gdzie biegać :diabloti:
  9. Jakie cudo :loveu: Mojej młodej też już idą zęby. Śmiałam się do lekarki że od ostatnich 3 miesięcy obserwuję u niej intensywny wzrost ząbków, ale mnie podbudowała że tam faktycznie coś wyłazi, ale kiedy się wykluje to niewiadomo. Jak narazie Kinię przebieramy po 5-6 razy dziennie bo stale jest mokra, a ze śliniaczkami nie nadążamy :D
  10. Dziewczyny a czy któraś z was jeździ moze używając szelek zaprzęgowych? Interesuje mnie jak zapiąc ( i czy wogóle zapinać czy lepiej użyć zwykłych szelek) żeby się nie zabić z psem i gdzie pies ma być żeby biegł ładnie. Kupiłam mojemu młodemu z myślą o ciągnięciu sanek takie szele, ale że śniegu coś nie widać to chyba uruchomię jeszcze rowerek i zastanawiam się których szeli użyć - zawsze biegał na normalnych. Wszystkie psy które biegaly na takich szelach widziałam zawsze z przodu roweru, ale szczerze mojego pointera sobie z przodu nie wyobrażam - do tej pory biegał przy nodze treningowo (potem biegał dużo luzem w związku z czym latał przodem). I czy chcąc używać szelek w różnych celach dobrze mieć różne rodzaje - widywałam że tak ludzie mają i w zależności jaką pies pełni funkcje to takie ma szelki.
  11. śledzenie kota jest fajne, dopóki kot się nie odwróci ;) [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-3OkcRTXdB2A/UrtBjDp0s6I/AAAAAAAASzs/xXd2_j2tuOA/s576/IMG_20131224_183226.jpg[/IMG] wymowne spojrzenie :D [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-8MIblOeX0qQ/UrtBjypFkCI/AAAAAAAASz0/iB6cTKZK9Ss/s576/IMG_20131224_183239.jpg[/IMG] i Frankowski :loveu: [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-w-QOX-wjkzw/UrtB0DyPKNI/AAAAAAAAS0M/rrJMX18Qho8/s576/DSC03487.JPG[/IMG] Tak się kręcił że mu ładnego zdjęcia zrobić nie mogłam :D [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-x73sbh3aR1Y/UrtBzJkJNKI/AAAAAAAAS0E/nRXoVlsuen4/s128/DSC03489.JPG[/IMG] i Mała Pańcia w szampańskim nastroju :) [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-99eJuxrx3Q8/UrtBh-r4s-I/AAAAAAAASzc/OF7W4cDFhX0/s512/DSC03474.JPG[/IMG]
  12. lecę bo chcę [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-HXsPPqZKd50/UrtBcWTBdwI/AAAAAAAASyk/Yvuw0aMVCcs/s576/DSC03444.JPG[/IMG] [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-OnnLEbCh5_s/UrtBepjwuzI/AAAAAAAASy8/CQJBp03U_DQ/s576/DSC03450.JPG[/IMG] [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-jmkNVf7mYIE/UrtBfhDFA5I/AAAAAAAASzE/HZ8OyvPiFjo/s512/DSC03452.JPG[/IMG] i świętujemy :D Waldemar tradycyjnie z pyskiem na stole :roll: [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-u9_pA-me-GU/UrtBeN2ibKI/AAAAAAAASy0/1iTB9xMcZ40/s576/DSC03430.JPG[/IMG] ale w gościach siedzi grzecznie coby w łeb nie dostać od nikogo ;) [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-977LqdbXJeo/UrtBkcJSSdI/AAAAAAAASz8/i9yt2CY21TU/s512/IMG_20131224_190821.jpg[/IMG]
  13. Dziękujemy za życzenia :) Ja również wszystkim wszytskiego i nadrabiam już moje pisanie... Od ostatniego czasu nie mogę dojść do kompa, a jeszcze czas świąteczny dobił mnie całkiem. Ale jest dość przyjemnie i choć nie wiem czy się cieszyć czy pukać w głowę to święta dość wiosenne ;] Dużo spacerujemy, pałeczkę nad Waldemarem przejął tż a ja siedzę w garach,a kiedy już się odrobię to spacerujemy z Kinią. Ile w tym prawdy nie wiem ale podobno Wald jest mega grzeczny : odwoływalny, posłuszny itd ;D Wczoraj byliśmy na rodzinnym spacerku w polach - Waldek mnie zaskoczył : najpierw pracował pięknie, biegał tak że aż się zastanawiałam skąd tak umie - szybko, z głową dumnie wyprostowaną chłonął wiatr, miał pełen kontakt, a potem jak wywalił stójkę tak stał tam cierpliwie aż ja się nie doczołgałam. Niestety ja jako doskonały myśliwy muszę zawsze wszystko popsuć i jak podeszłam to Waldek zaczął podchodzić do bażanta i podchodził bardzo długo,aż zszedł ze skarpy, a ja tarabaniąc się w dół te bażanciki mu wypłoszyłam i całą akcję diabli wzięli... Na szczęście on nie zawalił,bo ładnie się ze mną skonsultował i usiadł -nie pogonił. Potem jeszcze zaliczył bażancika, ale już dalej, więc nie było mnie tam i nie wiem co sie działo , w każdym razie odwołał się natychmiast po zerwaniu bażanta i wrócił do nogi. A jeszcze bardziej zaskoczył mnie jak poleciał w trawy i wyskoczyła sarna...w pierwszej sekundzie zaczął za nią biec, ale na gwizdek zrobił pieronem zwrot i wrócił do mnie. Powiem szczerze że zszokowałam się bo dawno sarny nie było, a ja się saren strasznie obawiam, bo przecież to wariat jest i zawsze żyję w przekonaniu że sarna to najgorsze co nas moze w polu spotkać. Uświadamiam sobie właściwie że oczerniam go notorycznie mówiąc że jak zobaczy sarnę to leci i przepada, a tak robiąc rachunek sumienia i podsumowanie roku 2013 to większość saren jednak nie pogonił, był odwoływalny i sprawia wrażenie jakby mu coś zostało w łebku. Wczoraj wieczorem byliśmy też u rodziców, i choć wszyscy byli przeciwni (tzn głównie teściowa chyba, bo moi rodzice już przyjmują obecność Waldka zawsze i wszędzie) to wzięłam Wartkunię z nami. Wpakowałam ją sobie między nogi w aucie i tak dojechaliśmy. Perła moja zjadła kawałek rybki, dostała opłatka i przespała całą wigilję na swoim kocyku. Trochę potem prześladowała Sralniczka, ale ogólnie było bez zastrzeżeń. Za to Kinia cały czas wyła usiłując zasnąć, po czym przebudzała się,płakała, znowu,mrużyła oczka , zasypiała, budziła się, wyła... liczyliśmy że wkońcu zaśnie, ale w efekcie musieliśmy się pozbierać i wrócić do domu. Dziś z kolei Wartkunia zrozpaczona (kurcze, on naprawdę przestaje akceptować zostawanie w domu przez to że cały czas jestem) została sama a myśmy pojechali do babci tż. I dobrze żeśmy go nie wzięli, bo tam też przyjechali z pieskiem. Pies jakich mało :lol: - pozbawiony jakichkolwiek zasad i ograniczeń charczący jak dzika świna buldożek Franek .. Jak weszliśmy to akurat zastaliśmy pancia Frankowego zalanego krwią podczas opatrywania - Franiu na spacerku szarpnął się do pieska kotłując między nogami pana i pancio runął jak długi na twarz, rozwalił sobie wargę , kolana, ręce. Śmialabym powiedzieć że wywalił się bo był totalnie zapity, albo że wszedł w jakąś bijatykę czy jakaś dzika szajka go dopadła w ciemnej ulicy, napewno nie zwaliłabym winy na tego malutkiego uroczego Franciszka :evil_lol:. A Franiu jakby nie przejmując się niczym fruwał po fotelach charcząc i warcząc, ale ominął mnie i tż jak został odepchnięty po dzikim skoku, za to dorwał teściową i szarpał jej futerko przy kozakach, a potem skacząc jej na kolana podbił jej szklankę z barszykiem z której chlustnęło na całą wersalkę :loveu:. Franiu jest the best :diabloti: Wychlał chyba z 5 litrów wody bo tak się zdyszał, po czym na środku kuchni radośnie tą wodę oddał w kształtnej żółtej plamie . Ponadto gwałci nogi , ściąga obrusy ze stołu i ujada jak chce dostać jedzonko. Trochę żeśmy z Franiem porozmawiali odnośnie granic, które wprowadzają wstrętne babska co przyłażą z własnymi bachorami i nie pozwalają wskakiwać do wózków. Franio załapał ciocine lekcje i po setnej powtórce nie rypał się mi między nogi w drzwiach żeby uciec do bobasa i poszarpać wszystko co bobas ze sobą przywiózł, mało tego - Franio nawet jak zobaczył że korzystniej zostać to zostawał i otwierałam drzwi a on nie wychodził. Potem Frania wzięłam na spacerek coby zobaczyć jego nadpsią siłę, ale się uśmiałam tylko bo Franek długodystansowcem nie jest i jak przebiegłam z nim kawałek ścieżki to byl już zajechany na trupa i nawet na mijanego pieska szału nie dostał choć pyskówka lekka być musiała i chciał mi swój złoty chwyt zademonstrować - faktycznie robi to co robił Amor : wskakuje między nogi i tam się obkręca i odpycha tak że zwala z nóg. Potem mnie oszukał bo mnie pod cudze drzwi podprowadził, ale na szczęscie udało mi się go odciągnąć (ciągnąć przy tym wycieraczkę jakiegoś sąsiada) nim ktoś ze środka wylazł :D Całość generalnie była udana, mogę raz na rok takiego Frania mieć pod opieką, ale częsciej nie, no chyba że bym mu musztrę zrobiła i by nie charczał i nie łapał mnie za stopy gdy idę. Powiedziałam cioci że zapraszam z Franiem do nas , ale by się działo ;) Po tym miłym spotkaniu doceniłam Waldka stokrotnie, przyjechaliśmy do domu, a on jak ta flegma podszedł do mne i mi łeb położył na kolanie nie wybijając przy tym z charkiem zębów :D Święta udane :multi: Zaraz jakieś foty dorzucę, ale proszę na zbyt wiele nie liczyć jako że ostatnio posługuję się telefonem ;)
  14. [quote name='Artik']Wydaje mi się, że patrzymy z innej perspektywy. Taka forma dręczenia zwierząt to standard na wsi: buda, łańcuch, zlewki, pchły i strach przed właścicielem zamiast socjalizacji.Wszystkie odebrać?Chyba nie tędy droga? Z początkowych wypowiedzi na tej stronie wynika, że osoby piszące tu też miały wątpliwości czy interweniować a potem ruszyła lawina....Mam wrażenie, że organizacja bardzo chciała odebrać psa. W blasku fleszy... Na podobnym wydarzeniu (york) doskonale to widac: interweniowała policja. Matka z córką zapewne już wiedzą czym grozi dreczenie psa ale organizacja nie odpuszcza. Zastanawiam się gdzie w tym wszystkim są obowiązki własciciela psa. Czy w każdym przypadku trzeba zwierze odbierac i utrzymywać na koszt społeczeństwa? Myśle, że w tym wszystkim zabrakło edukacji i nadzoru. Ale cóż. To nie jest medialne. [/QUOTE] Dla mnie na jedno nie wychodzi jak pies stoi na łańcuchu gdzieś tam na wiosce za stodołą, a jak pies ma wpychane wędzidło , jest szarpany za pysk, ma podcinane rzemykiem pachwiny, jest zmuszany do nadmiernego wysiłku fizycznego,po którym wraca do budy i jest karmiony pokarmem nieprzeznaczonym dla psów a wszytsko umieszczane jest w necie przy poklasku rodziców. I przede wszystkim tu jest ten fakt publikacji w necie - poinformowania społeczności wirtualnej że taka rzecz się dzieje, jest możliwość reakcji, jest informacja, której brak przy tych wspomnianych wielu wielu psach przy budach. Organizacje są po to żeby interweniować. I bardzo fajnie że to robią, a to że znajdą się tacy którzy są z tego niezadowoleni... cóż, skręca kiedy inni działają, a oni siedzą przed komputerkiem i tylko klepią w klawiaturki. [quote name='Berek']Z całym szacunkiem, to dziewczynka od yorka budzi moje większe obawy (co do jej stanu psychicznego) niż - powiedzmy to otwarcie - prymitywna, wychowana przez równie prymitywnych rodziców dziewczyna od Rexa.[/QUOTE] Mnie się wydaje że dziewczynka od yorka jakiś nadzór ma i wie że tak niewolno, ale jak mama zamyka drzwi to robi swoje.I jeśli tylko tak jest to nawet drobne ostrzeżenie chyba wystarczy. Mam taką nadzieję.
  15. My również wam życzymy wesołych :) I fajnie że Leda tak ładnie sie dogaduje z młodym.:)
  16. [quote name='Robokalipsa'][COLOR=#ff0000][B]Wesołych,rodzinnych i bezpiecznych Świąt[/B][/COLOR] :buzi: [SIZE=1]A ja nie umiem robić takich świątecznych kartek...[/SIZE] :-([/QUOTE] Cobym czasu miała więcej to bym Ci zrobiła, ale teraz trochę późnawo tak jakby ;) Ale zawsze grafiką służę z moimi skromnymi umiejętnościami.
  17. Miałam napisać że możemy się przejść, ale was przecież nie ma :( A Waldek nie tęskni chyba za niczym, bo chodzi z pańciem w pola i biega radośnie ;) I podobno jest bardzoooo grzeczny:roll:
  18. Internet ma to do siebie że każdy jest w nim kozakiem i każdy nagle zjada całą mądrość i jest gotów do wszystkiego, a jak się pojawia sytuacja w realu to ludzie stoją jak krasule i rozglądają się czy czasem ktoś by nie zrobił czegoś... Cały lincz jest ponadto, niepotrzebny, zbędny. Choć może taki lincz jest ostrzeżeniem dla kogoś kto mógłby być kolejnym oprawcą , może rozjaśni trochę umysly niektórym i wpoi to czego nie wpoił ojciec i matka " męczenie zwierząt jest złe". Ale nie można też nagle stwierdzić że właściwie to dziecko i ono nie wiedziało co robi... Ktoś kto umie działać w internecie nie wydaje mi się mentalnie ograniczony tak żeby nie wiedzieć że to złe. Zresztą nie można patrzec na to tylko pod kątem tego że dziewczynka włożyła na pieska szmatę - pies miał zwyczajnie niespełnione warunki bytowe : był źle karmiony, trzymany na łańcuchu lub puszczany na suki samopas, a potem krępowany narzędziami które wywoływaly ból i dyskomfort tak żeby bezwzględnie słuchał. Pies na zdjęciach ma ogon pod brzuchem - czuje dyskomfor, a to że ten dyskomfort wywołała niepełnoletnia nie usprawiedliwia i nie tłumaczy tego że pies zamiast socjalizacji i fajnej zabawy został źle potraktowany. [quote name='umberto_eco'] pisanie tak obrzydliwych rzeczy [B]gdy pies na dobrą sprawę nie ucierpiał[/B] choć cierpiał i to zasługuje na mocne potępienie jest moim zdaniem NIENORMALNE i jak ktoś nie panuje nad emocjami czytając takie rzeczy to powinien ostro się zastanowić nad swoim zdrowiem psychicznym[/QUOTE] Czy pies którego anatomię nadwyręża się ciasno związanymi pętlami i żelastwem w pysku naprawdę nie cierpi? Nie rozumiem - pies cierpi dopiero jak ocieka krwią , jest obdarty ze skóry, podpalony żywcem i bity metalowym prętem tak żeby wył na pół wsi? To pies który w ciszy znosi fanaberie i nienaturalne dla niego rzeczy już nie cierpi? To że psiak ma zadrę psychiczną i to nadmierne i nienaturalne obciązenie odbiło się w jakiś sposób na jego stawach, kręgosłupie , to że chodził tak przez wiele miesięcy to dla mnie jednak jakiś znak że ucierpiał... A jeśli ktoś pokazuje się publicznie w mediach to dlaczego go później odzew w tych mediach ma ominąć? I skąd ktoś wziął dane tej dziewczyny - bo ja odnoszę wrażenie że to ona dodawala swoje zdjęcia i wypełniła kwestionariusz o sobie - a tym samym podała tą informację światu.
  19. Jestem cioteczki jestem, tylko trochę w przygotowaniach swiątecznych zginęłam, najpierw urodziny TŻ a teraz siedzę nad barszczykiem ;) My też was wszystkiego najlepsiejszego życzymy i niech śnieg magicznie spadnie, bo go brak bardzo. [CENTER][IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-7qsDaS4Hum8/UqGsbwnDA0I/AAAAAAAARxI/ts7VvobY00g/s576/cioteczkom.jpg[/IMG] i jeszcze coś ze strony kotów ;) [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-slc_8UDHJaQ/UqG24GzkLzI/AAAAAAAARxs/b6pEXMS0VPk/s316/chriist.jpg[/IMG] [/CENTER]
  20. Kropi - błagam, wygogluj choć w necie charakterystykę niektórych ras... Czasem jak coś napiszesz to mi wszelkie kończyny opadają... Lenka - To nie o to chodzi że ktoś chce na siłę wtrynić Ci innego psa. Poprostu psa trzeba dobrać pod swoje możliwości. Inaczej pies staje się zmorą najprawdziwszą. Nie musisz mieć yorka, bo rozumiem że Ci się mogą nie podobać ( ja też bym defacto nie chciała za nic w świecie takiego pieska:lol:), ale przemyśl to jaki pies będzie i jakie masz możliwości. Zresztą to że york jest małym spokojnym nakolankowym pieskiem to jakaś farsa absolutna, york to żywotny terierek. I właśnie dlatego yorki są jakie są bo je roznoszą emocję które przy byciu maskotką i ogłupianiu ich laleczkowym traktowaniem nie mają upustu i zamieniają się w to co widujemy - zwariowany mały ujadajacy piesek z kokardką na głowie. Stąd te pieski są znerwicowane, ujadające na wszystko w koło i zachowują się wprost kretyńsko. Tyle że są małe , mają długi włosek, więc paniusi się do torebki zmieszczą no i można je czesać :roll:Znam normalnie prowadzone yorki i są szalenie przyjemne, miłe odważne, wesolutkie, twardo biegają po krzakach (nawet za pointerami) i gonią jak szalone za piłeczką. Bardzo słusznie napisała Hahnoto, zgodzę się. Nawet taki lab który ma fajny charakter i moze być asystentem niepełnosprawnego wymaga szkolenia i wybiegania. I nie wymuszaj na rodzicach psa ani płaczem, ani terrorem, bo potem będzie z tego problem - jakby nie było to rodzice muszą Ci pomóc w jego wychowaniu i utrzymaniu. Nie znaczy to że nie możesz mieć psa, ale zwyczajnie przemyśl tą decyzję i podejmij najrosądniejszy wybór tak żeby to się nie zmieniło w piekło. Psy są fajne do czasu jak nie zaczną sprawiać problemów, a wierz mi że sprawiają czasem olbrzymie i są uciążliwe. Czasem jest bardzo pod górkę jak pies wpadnie w jakiś problem gdzie ciężko jest wyjść z tego, czasem się nagle okazuje że pies jest chory itd. Jeśli tylko ma się na tyle samozaparcia i cierpliwości żeby z psem przez to wszystko przejść to jest potem wspaniale, ale początki mogą być ciężkie bo szczeniak to czysta niezapisana kartka, której jak nie wypełnisz to sama się popisze róznymi bazgrołami niekoniecznie tak jakbyś chciała ;) Wydaje mi się że u Ciebie pies który gna w pole za ptakami nie sprawdzi się. No chyba że faktycznie będzie tak jak napisałam wcześniej - ktoś przejmie pracę nad jego zapędami, szaleństwem i siłą. A nie podobają Ci się jakieś inne spokojniejsze rasy?
  21. Ja raz tylko wplotłam wieprzowe. U mnie podejrzenie jeszcze było podsnięte przebiałkowania, bo dostawal dodatkowo jeszcze karmę wysokoenerg. Nie wiem na ile to trafne, ale w tym momencie właśnie barfa rzuciłam...
  22. bazarek ogłoszeniowy funckjonuje tak że wykupujesz pakiet ogłoszeń i ktoś je robi, a kasa z tego idzie np na utrzymanie bezdomniaków czy leczenie ich. Tyle że nie wiem czy w przypdadku własnego psa można to robić. Pracę z psem chyba miała na myśli koleżanka powtarzanie zachowań pożądanych. Czyli np - ćwiczenie mijania obcych psów bez ujadania, dobre stosunki z ludźmi itd. Generalnie ćwiczyć można wszystko co tylko nas wkurza - od pierwszeństwa w drzwiach po skupianie się na pzewodniku. Chyba że ona miała na myśli cwiczenia przez które pies się wyżyje typu szukanie przedmiotów itd ;) A np nie możesz dziecka zostawić dziadkom, a męża wziąć na romantyczny spacerek z pieskiem? :D Niech on go trzyma jeśli ty nie możesz i niech próbuje szkolić. Albo lepiej - jakieś spotkania z behawiorystą? Pewnie znów będzie że mam idealistyczną wizję, ale przecież przez jakiś czas ten pies jeszcze z wami będzie, nie pstrykniecie i nie zniknie.
  23. Ej, Waldek miał to samo! :crazyeye: Też mu dawałam wołowe i cielęce i też jeździl po ziemi i miał gulki jak pokrzywkę. Nie dam sobie ręki uciąć że tylko bez żadnej kury, ale generalnie taką miałam obserwację.
  24. Tak pomyślałam - może byś mogła skorzystać z usług bazarku ogłoszeniowego? Nie wiem czy działanie takowego obejmuje też psy "prywatne", ale może by pomogło, bo przecież tu chodzi o los psa, a kasa i tak za to płynie na bezdomniaki. Może któraś dogomaniaczka wie jak jest z takimi ogłoszeniami i czy można?
  25. Dużo uczyła mnie hodowczyni.Nim miałam jeszcze Waldka to jeździłam przez kilka lat w pola z pointerami z moim Amorem [*]. Tam obserwowałam jak pracują i wypytywałam na żywym przykładzie po co tak i dlaczego nie inaczej ;) Potem trochę doczytywałam sama(niestety o pointerach nie jest zbyt wiele, chyba że szuka się po zagranicznych stronach). Waldka podstaw nauczyłam sama, przeszkoliłam z posłuszeństwa, a przed konkursami zaczęłam jeździć do pana który zajmuje się szkoleniem coby trochę popełnione błędy ponaprawiać ;) Prawda jest taka że to co ja robię z moim psem jest absolutnie niedoskonałe i zdaję sobie z tego sprawę. Robię to głównie dla jego wyżycia się w tym do czego jest stworzony, a szkolenie i trening zapewnia mi i jemu bezpieczeństwo. Generalnie moja złota zasada jest taka że pies ma się wyszaleć i ani jemu ani zwierzynie ma się nie dziać krzywda. Choć dziś np bażantów było tyle że wyrwał mi się spod kontroli i popędził ( a jeszcze ja zepsułam to przy pierwszym bażancie bo wypuściłam go do biegu...) i bażanty się zrywały jeden za drugim, a spacerujące z kijkami emerytki patrzały na to ze zgrozą co za kundel biedne ptaszki płoszy. Za to jak zobaczył na trawniku w osiedlu gołębie to zrobił stójkę na środku jezdni i musiałam go ciągnąc jak osła bo nie drgnął...:mad:
×
×
  • Create New...