Jump to content
Dogomania

Majkowska

Members
  • Posts

    4292
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Majkowska

  1. ooo kolejna cioteczka pieseczka pilnuje? :D A dzięki, wpadłam w samozachwyt przez ten av. Może nie tyle co spoważniał a nabrał masy, a bałam się zawsze taki lichy szczypior będzie. Akurat fakt faktem że wybrałam jego najgorsze z możliwych zdjęcie, ale teraz wygląda mimo wszystko znacznie lepiej :)
  2. Szczęśliwego i wam :)
  3. Heej :) Widzę że impreza trwa w najlepsze ;) Hehe ja też miałam listonosza widmo i też było awizo którego nie było ;)
  4. [quote name='Majkowska']Mam do oddania [B]INSULINĘ Insulatard i Novorapid[/B] . Nie orientuję się w psiej cukrzycy, ale jeśli by się jakiemus pieskowi przydała to chętnie oddam. Insulatard : 4 ampułki pełne z otwartego opakowania, Novorapid 4 ampułki z otwartego i jego całe z 5 ampułkami. Ważne do maja 2015, przechowywane w lodówce. Mam też zastrzyki [B]FRAXIPARINE[/B] 10 strzykawek ( całe nowe opakowanie) - jest to przeciwzakrzepowe bodajże. Ważne do lutego 2016.[/QUOTE] Nadal aktualne, a któraś ciocia była zainteresowana. + wyzej wspomniane : [QUOTE] [B]Furosemidum[/B] 40mg, 9 tabletek, do 09.2015 [B]Flonidan[/B] 10mg, 30 tabletek,do 06.2014 [B]Lisonid[/B] 10mg,18 tabletek, do 04.2014 [B]Diuramid[/B] 250mg, 30 tabletek, do 04.2016 [/QUOTE]
  5. Dzięki dzięki i wzajemnie :) Siedzimy sobie z tż w domu i pilnujemy naszego dobytku, ale wszystko posnęło i jacyś tacy mało przydatni jesteśmy...
  6. Wszystkim naszym kochanym cioteczkom Wartkunia życzy samych wspaniałości na Nowy Rok, dużo pociechy z piesków ,a samym czworonożnym kumplom duuuużo biegania, zabawy, radości i jedzonka :lol:Do tego skromnie dołącza się pańcia z tż, Kinią i kotami :) [CENTER][IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-YnMJoXdkZL4/UsLiEimvaQI/AAAAAAAAS5s/5YRW5Sc89P8/s576/New-Year.jpg[/IMG][/CENTER] Waldek jest w pełni ekscytacji , wkońcu jak strzelają to i ptaki się zrywają, więc dostał absolutnego obłędu. I nie dlatego że się boi a wręcz przeciwnie:roll:na ostatnim spacerze miałam tego dowód - ktoś strzelił a Waldek w ekscytacji rozejrzał się gdzie i co po czym pobiegł w stronę pierwszego lepszego słupka : najpierw go wystawił, potem chciał gonić, zaraz jednak zdecydował się wystawiać, ale jednak może by pogonił, aż wkońcu miotając się do słupka dotarł i zorientował że ten nie ucieknie, więc szukał dalej czegoś co można upolować:lol: W gruncie rzeczy lepiej to niż jakby się bał, a widzę co psy wyprawiają. Dziś weszłam do marketu to w środku istne zoo - ludzie poprzyłazili z psami zrywającymi chodnik ze strachu i czekali w środku, psy wyły i ujadały, oni je uspokajali, ale przecież do marketu psa zabrać trzeba...:angryy: Do każdego słupka conajmniej jeden psiak uwiązany albo miotający się na smyczce... Wkońcu wszedł jakiś młody gościu i...przywiązał psa do tablicy-potykacza... Coś strzęliło i psiak wyrwał do przodu , a że potykacz go zaczął "gonić" to pies popuszczając ze strachu wskoczył na salę do sklepu obok i tam zmasakrował ekspoycję swoim zaprzęgiem... Niech żyje inteligencja :loveu: A wracając do tematu kończącego się roku 2013, zrobiłam sobie foto-porównanie : Waldek rok temu i obecnie :[CENTER][IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-3gBdIRvDVlw/UsLh_w4aOrI/AAAAAAAAS5k/UyLDRfA9Aws/s574/201213.jpg[/IMG] Lekka różnica jest, prawda? :D Pierwsze zdjęcie jest robione jakoś 30 grudnia, miał wtedy ciachniętą łapę - widać zresztą że nie stoi na niej jak należy. Drugie zdjęcie jest z naszego wyjazdu na wieś w tym roku. [/CENTER]
  7. a mi by tam pasował kotek ;)
  8. A sąsiad nie ma czegoś na sumieniu? U wujka mojego tż był na łańcuchu pies który na widok sąsiada dostawał furii , kilka razy urwał się i ich pogryzł... Nikt nie wiedział dlaczego aż tak się pieni, a jak umarła babcia tżta (właścicielka psa) to sąsiedzi zmanipulowali wujka żeby psa się pozbył bo jest agresywny i oni się boją że się urwie... I ledwie pies znikł to zaczęły znikać sprzęty - kosiarki, piły, narzędzia, węgiel, drewno, z ganka, z piwnicy, z szopy, z domu... Wyjaśniło się dlaczego pies nie trawił sąsiada- bo sąsiad zwyczajnie na jego oczach właził do domu od tyłu przez piwnicę i kradł! Raz siedzieliśmy u wujka a Wald się zerwał i z ujadaniem zleciał do stajni i nagle na ganku pojawił się tenże sąsiad, który "akurat przechodził" i został zaatakowany przez naszego wściekłego psa i musiał się bronić grabiami które dziwnym trafem znalazły się w jego ręce gdy tylko przechodził uliczką a stały w stajni...:roll: Pies nie bez powodu się rzuca.
  9. Tyle Waldusiów a tylko jeden udowadnia że jest oryginalny...:evil_lol:
  10. Ja mam gwizdek billik czy jakoś takoś, pospolity i zwyczajny. To nie tyle o gwizdek chodzi a o to żeby pies na niego reagował, żeby go to wybiło z transu. Gwizdek powinien być donośny , a już jaki sobie wybierzesz Twoja sprawa. Widuję że i zwykłymi gwizdkami gwiżdzą, zresztą też sobie kupiłam i próbuję. Liną go możesz zatrzymać i bawić się w szkolenie. Ja np na linie działać z psem nie umiem, dostaję cholery, wszytsko mi się pląta, pies skamle, ręce mam zdarte, nie nie nie. Moim pieskiem na linie bawił się szkoleniowiec i wpoił mu conieco :loveu: Nie wiem na ile Sagat jest "myśliwski" i jak bardzo mu zależy na polowaniu, ale mimo wszystko za sarenką nie powinien ganiać. Ja odkąd mam Waldka pracuję nad warowaniem na gwizdek : gwizdam i psa wbija w ziemię, widziałam takie akcje gdzie pies przy sarnach bezwględnie przywarowywał i nie drgnął, ale ehkem ekhem u mnie to fikcja:D A Sagat nigdy nic nie upolował? I tak właściwie to co robi Leda jak on goni?
  11. To teraz relacjonuj co tam u was. I fotki jakieś poprosimy...
  12. ojejku :( współczuję :( Nie wiem dlaczego wszelkie nieszczęscia muszą się zdarzać naraz , trzymajcie się jakoś.
  13. niekoniecznie siwizna na pyszczku musi być oznaką podeszłego wieku. Mój Amor jak był szczenięciem to miał tak przesiany na biało pysk że aż wujek nie odpuścił skomentowania " eeee un to story, bo mo taki siwy pysk!" :D . Czasem młodzieniaszek też siwieje, nawet w tej samej rasie jedne psy mają 8 lat i sierść intensywnie ubrawioną, inne 4 i już są białe. Jeśli był źle żywiony i traktowany to też jego stan może mieć na to wpływ. Mi się wydaje że on nie jest siwy tylko zwyczajnie ma takie rozmyte znaczenie pyszczka. Wiek podawany w schronisku jest też orientacyjny,więc nie zawsze musi być idealnie podany, ale sądzę że ilekolwiek by miał to energię ma młodzieniaszka :D
  14. To pomyśl, bo może by to rozwiązało problem. Jak przygwizdasz to go może olśni, ja regularnie ogłuszam wszystkich wkoło moim cudnym gwizdeczkiem ;) Dusza myśliwska ma to do siebie że wpada w trans i niech pioruny walą wkoło ona swoje spełni. Co gorsze takie duszyczki zabłąkane często gęsto gonią dla gonienia, ot tak bo ucieka, a jakby się zatrzymało to diabli wiedzą co z tym zrobić... A sarenki gonić się nie powinno bo sarenka po takiej galopadzie może wyzionąc ducha mimo że cała z tego wyjdzie. Nie mówiąc o psie, bo zwierzęta dzikie jakiś spryt tam mają i wiedzą gdzie uciekać żeby napastnika zgubić czy to w rowie czy to w chaszczach... Psy nie lecą do drzew tylko lecą w miejsca gdzie się chowa zwierzyna . I wcale nie oznacza że na łące bez krzaków nie będzie siedział zając, bażant, a nawet nie położy się sarna. Chyba że jest to boisko z przyciętą równo trawką :lol: Sagat z tego co czytam upodobał sobie wyjątkowo sarenki, dobrze by mu było to jakoś z głowy wybić. Jeśli masz tylko choć trochę siły i ochoty to proponuję linka i gwizdek. Ja głównie po to z Waldkiem te wszystkie myśliwskie treningi odbywam żeby jakoś jego zapęd myśliwski poskromić. A można różnie - od perfekcyjnego nauczenia komend, są tacy co tak wyuczą warowania na gwizdek że przy sarnie pies jak padnie na ziemię tak nie ruszy choćby mu sarna po łbie przeleciała, można się na linie trochę z psem poszarpać co dla mnie jest katorgą :D,można użyć wszelkich metod, aż po obroże elektryczną nawet. Najważniejsze żeby psiak był bezpieczny i nie zagrażał sobie, zwierzynie i otoczeniu.
  15. No wiesz co... to nawet ja ostatnio przeglądając płyty odnalazłam na nich foty Tiny z młodymi, Dragona i Saszy :)
  16. [quote name='zmierzchnica']Ależ wy macie wesoło z Waldkiem, nie powiem! :evil_lol: Do bike-joringu (ciągnięcie roweru) to on faktycznie by się nadawał przednio :) ja jak z psami biegam to mnie nie ciągną, zwykle mam je na flexi i truchtają jakieś 2 metry przede mną. Ale moje to zwykłe, ospałe kundle, nie to co co Waldek wariat :loveu: Haha, z tego co mówisz o spacerze z hodowczynią, to mnie tylko utwierdzasz w przekonaniu, że raczej bym nie chciała psa z hodowli :diabloti: Nie lubię, jak mi się mówi, co mam robić i co jest źle, co zmieniać. A ostatnio kilka osób z psami z hodowli mi mówiło, że a to hodowca zobaczył jakieś zdjęcie na facebooku i opieprzył, a to zauważył, że nie taka obróżka i taka nie może być i inne takie.. Mnie by coś zalało :evil_lol: Ale ja mam duszę anarchistki, niestety, także dla mnie tylko równie powalone kundle z odzysku :p Z tego, co piszesz, z Waldkiem się nie nudzicie i to jest najważniejsze :) A i on przy Was jest szczęśliwy, nie znam wielu ludzi, którzy ciągle by tak dla pieseczka biegali w pola i na spacerki ;) Ja chciałam zacząć biegać, żeby trochę schudnąć, po trzech miesiącach nogi mam wielkie jak jakiś kulturysta (większe mięśnie + stary zapasik tłuszczu) a wcale nie zeszczuplałam :roll: Raz mi się udało porządnie schudnąć, od tej pory tylko tyję, niezależnie od tego, co jem i ćwiczę.. Tak jakby efekt jojo bez powodu, ciało wraca do swojego rozmiaru jakby na złość ;)[/QUOTE] Taaaak tylko podepnij sobie do rowerku psa który żyje krzakami... Gdyby nie to to może i bym się zaraziła jakoś poważniej z nim sportem, a tak to wszystko takie "dodatkowe" a priorytetem jest bieganie w polu. Choć czasem fajnie jest psiaka wziąć na rowerek czy na szele do biegania i zrobić mu przerwy od samookaleczania się krzakami. Niestety, Wald po wczorajszym wygląda masakrycznie, nie chciałabym być tak pocięta jak on... Ee moja hodowczyni jest generalnie fajną osobą, zawsze doradzi, wesprze i pomoże. Choć czasem hodowcy potrafią dać czadu szczególnie jak odkryją np że oddali komuś najlepszego psa z miotu i mogliby mieć jakiś wpływ. Ja generalnie nie narzekam, choć czasem faktycznie hodowca dla dobra psa nie jest w stanie zrozumieć że właściciel chce tak a nie inaczej i na tą a na tą wystawę jechać nie może, albo z psem nie chce robić tego a tego. Właściwie to lepiej jak jest hodowca który obdzwania wszystkie psy z miotu 4 razy do roku niż jak wypuszcza psa w świat i róbta z psem co chceta, sprzedany to już problem nie jego. Ja na Waldku tak defacto korzystam ;) Ostatnio rozmawialiśmy z tż i pewnie gdyby nie Wald to bym nawet z dzieckiem nie wyszła, nie mówiąc o spacerkach solo. A tak czy to leje czy wieje to biorę wózeczek i idziemy spacerkować i to tak żeby dość dziko było żeby psa się dało puścić bezpiecznie. A jeszcze się z kimś umówię i nie ma to tamto muszę iść ;) No i nie łażę z nim po betonie tylko zawsze pola, gdzieś dalej, trzeba się ruszyć, połazić, zetknąć z przyrodą, coś zobaczeć, a to jest właśnie fajne :)
  17. Cześc kochane :) Wkońcu masz swoje marzenie :) Da Ci to marzenie wycisk :D Tylko co to za polityka - gdzie Dragoniasty, Szaszuch i Tinka?! :mad:Domagam się kategoyrycznie zdjęć i opisów ! Proszę o nich nie zapominać, szczególnie o Tince bo to moja ulubienica jest :)
  18. Proszę mnie nie straszyć chorobami z nadmiaru ruchu, bo każdemu kto chciałby Waldemara niewybieganego poznać bardzo chętnie odstąpię ;) Pamiętam jak Wald był mały i wracając z pól pojechaliśmy do weta bo hodowczyni stwierdziła że moj pies się za często kładzie po bieganiu- młoda wetka podniosła alarm że ma serce przerośnięte, że za szybko bije i wogóle jest tragedia... Posłużyła się w dodatku tak fachowymi określeniami że zabrzmiało to jak wyrok śmierci, a przeraziło mnie tymbardziej że widząc jak Amorek się zmagał z sercem wiedziałam jak to pachnie. Już się prawie załamałam, ale podjechaliśmy do drugiego weta, który nas wręcz wyśmiał, że co chciałyśmy żeby młodzian sportowiec po kilkugodzinnym bieganiu miał serce jak jamnik który przetruchtał po trawniczku pod blokiem. Potem raz jeszcze sprawdzałam dla pewności i wszytsko ok, ale i tak nie powiem że strachu się najadłam... .... Dziś Wartkunia odpoczywa sobie i choć wcale zadowolona nie jest to leży czyściutka w klateczce na świeżutko wypranych kocykach. Wczoraj jak się przewrócił wieczór na plecy to zamarłam... Hodowczyni ucieszona była że psy pobiegały w fajnym terenie, nic sobie nie zrobiły itd, a tu guzik. Waldek wyglądał jak ofiara katastrofy - łapy przeorane czym się da, rany pokryte brudem, klata zdarta, w pachwinach ślady po jakichś jeżynach które pewnie się gdzieś w drodze mu zaplątały i go pocięły, wszędzie ranki, strupki, ślady, między palcami a wszytskich 4 łapach pociachany, pysk obdarty, nawet jajka sobie pokaleczył :roll: Pieronem wpakowałam go do wanny i wyszorowałam do czystości. Akurat jak go spłukiwałam to tż otworzył łazienkę z informacją że odwiedzili nas moi rodzice. Dalsza akcja potoczyła się prędko - akurat polewałam Waldka wodą gdy zauważył moją mamę i jednym susem wyskoczył z wanny i niczym wodospad wypłynął z łazienki do pokoju teściowej gdzie otrzepal się radośnie zalewając wszystko wodą. I choć sierść krótka to ze dwa wiadra by się uzbierały... Oczywiście następnie zachwycony zaczął się o moją mamę ocierać, aż został złapany i odholowany do łazienki... Na szczęscie go szybko ogarnęłam, wysuszyłam i teraz lezy w klateczce i odpoczywa :)
  19. a nie myślałaś o gwizdku do Sagata? Ja jestem moim gwizdeczkiem zachwycona, jak Waldkowi gwizdnę czasem to go aż wybiję z transu choćby nie wiem co. A sarny to była nasza udręka, zawsze znalazł i zawsze pogonił. Biedna Leda, to teraz unieruchomiona pewnie na jakiś czas. Po świętach i sylwestrze jest stos szkła i śmieci wszędzie...
  20. Nie wiem, tamte biegają, ale tylko mój ma takie opętanie. Nie zwolnil ani na sekundę i kiedy tamte lazły już powoli to on nadal miotał się po krzakach, znalazł sobie bażanty, potem poleciał gdzieś...a jak go zapięłam na smycz to popiskiwał bo przecież Wartkuni się krzywda dzieje bo jest niewybiegana :roll:. Była sugestia że moja hodowczyni ma zmęczone psy, bo biegały dzień przed spacerem, ale Waldek wcale wtedy na kanapie nie siedział, bo i byliśmy na szelach kilka godzin, a potem jeszcze tż go sobie zabrał w pole, dzień wcześniej jogging i pole, wcześniej tak samo... On ma jakąś dziką siłę i co gorsza im więcej biega tym więcej ma siły i tym więcej chce... Hodowczyni stwierdziła też że Wald jest niegrzeczny i się puszcza za daleko i trzeba go przeszkolić znowu, powiem szczerze że mnie trochę zaskoczyła bo odnosiłam wrażenie że jest ok, fakt że daleko biega ale raczej jest posłuszny,choć nie wymagam od niego posłuszeństwa maszyny - dla mnie najważniejsze żeby na gwizdek przybiegł. No ja dziś czekałam na sarenkę, ale się nie doczekałam. Może i dobrze :eviltong: Choć przy ostatnich sarnach mnie podbudował, bo zawraca ładnie od razu.
  21. [quote name='Itske']Panie raczej szukały niewielkich psów, to co miniaturowy husky? :evil_lol: [/QUOTE] Jest chyba takie cuś, zwie się to bodajże alaskan klee kai, ale podejrzewam że u nas tego nie ma, za granicą chhyba widziałam - o ile to to było. Fajny piesek tak w sumie :)
  22. [quote name='Itske'] od znajomej właścicielki setera - często spotykała się z zarzutem - co ten pies taki chudy? Na co odpowiadała - a bo to zoo uciekło i nie wiem, czym karmić :lol:[/QUOTE] oo bardzo dobre :) Spróbuję kiedyś przy moim jak będą się nad nim użalać. A nie wiem czy pisałam, ale mój tż wkurzył się ostatnio gadkami ze "znawcami" typu : "- a co to za rasa? - pointer. - a to chart jest tak? - nie, pointer. wyżeł angielski. - a wyżeł? To on kolor ma jakiś nietypowy, one przecież takie brązowe w kropki są!. - bo to jest wyżeł angielski - pointer, nie niemiecki. - aha, ale to on musi dużo biegać jak to wyżeł jest!!!! - no biega. - to myśliwy to jest! to pewnie zwierzynę goni i przynosi - nie, bo pointer tylko wystawia, nie goni ,nie zagryza i nie aportuje. - nooo właśnie, to on pewnie za sarną goni...." itd itp. Więc mój tż teraz robi krótką piłkę : " - co to za rasa? - a kundel - kundel?! niemożliwe, taki ładny? - tak. " :evil_lol:
  23. Wpadam do was i się wiecznie gapię na nich :) Jejku jak fajnie że go wzięliście, tyle w nim energii, radości i szczęścia. I fajnie wygląda, taki niby szetland :) Mordkę ma radosną straszliwie. A Frida taka maluteńka przy nim na tym jednym zdjęciu - byłam pewna że jest mniejszy:crazyeye: Niech wam dobrze razem będzie :)
  24. Majkowska

    Negra vel Kekła

    Wychodzę z założenia że skoro pies siedzi zmaknięty w domu i ma narozrabiać to lepiej go zamknąć niż wypuścić na salony i przy każdym powrocie łoić mu skórę i frustrować się szkodami. Klatka złem nie jest o tyle o ile się ją dobrze używa. Po pewnym czasie staje się ukochanym domkiem psa, mój Waldek bez klatki nie potrafi żyć, dla niego to miejsce gdzie przepada i pogrąża się we śnie, wyłącza się ze świata. Poprzedniego psa żeśmy zamykali w łazience czy tez przedpokoju, nigdy w życiu bym go nie uwięziła wtedy w klatce. A pewnie gdybym to zrobiła to umiałby wytrzymać sam przez 2 godziny i możnaby było w niedzielę bez ceregieli iść rodzinnie do kościoła. A tymczasem miał cały pokój żeby mógł się swobodnie ruszać - i ruszał się : darł tapety ze ścian, wył, drapał drzwi... Z Waldkiem to samo był - w momencie kiedy widział że daję mu świeżą wodę, napełniam miskę, chowam wszystko w kuchni włączała mu się lampka " ona zaraz wyjdzie. nie daj się zostawić!" Większym stresem było zostawienie go w pokoju niż zamknięcie w klatce która była wyłącznikiem "nie da się kombinować to idę spać".
  25. w połowie drogi natrafiliśmy na bajorko. Psy były zachwycone, a widok był przedni. Liczyłam na fantastyczną sesję,a tu... bateria się rozładowała... Nie wiem co się ostatnio dzieje ale chyba mi się rozkraczyly baterie, bo co naładuję nowe to po chwili już nie działają... [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-0RRaPLmuhx4/UsBbUlgIl3I/AAAAAAAAS4w/pbIUPi2kLy4/s576/dt%20110.jpg[/IMG] [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-oAs804elF3w/UsBbYNcZiWI/AAAAAAAAS44/_SFX1GR0pEU/s576/dt%20120.jpg[/IMG] [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-NdGuUYmj9DQ/UsBbdRI_iFI/AAAAAAAAS5A/SuUOPWV-MGo/s576/dt%20127.jpg[/IMG] i tu w tym momencie aparat odmówił mi posłuszeństwa... Może i lepiej bo dziś absolutnie ze mną nie chciał współpracować (co widać na załączonym obrazku). Za to przy powrocie powspółpracowało ze mną mpk..... Nie miałam drobnych tylko same banknoty papierowe, więc poszłam na dworzec gdzie jest automat takowe przyjmujący cobym bilet mogła kupić. I tradycyjnie miałam szczęście bo się okazało że automat nie działa...I rzecz jasna nikt nie miał drobnych żeby rozmienić (w autobusach wchodzi tylko bilon), wkoło same japonki, ukrainki i inne z którymi się nie dogadam, wszystko pozamykane ani pół kiosku, latać z psem po ludziach też niebardzo... Podjechał jakiś tramwaj więc doleciałam licząć że mi ktoś może rozmieni w środku, okazało się że to nie mój, ale poczekaliśmy jeszcze chwilę i nadjechał nasz. Stwierdziłam że wsiądę i dam kierowcy dychę i niech mi sprzeda obojętnie jaki bilet bylebym miała (kierowca nie wydaje kasy więc musiałabym zakupić za całą dychę)., tyle że wleźliśmy na prędkości do drugiego wagonu i nie zdążyliśmy do kierowcy dojść,bo ledwie się drzwi zamknęły a rozpoznałam kanara który zawsze ze mną jeździł do pracy...:roll: Nie wiedziałam czy uciekać, czy znak krzyża robić i liczyć na farta... No i kasowniki strzeliły i pan czeka na bilecik. Tłumaczyłam sytuację, błagałam, prosiłam , ale mnie wysadzili i skasowali należną sumą, którą podobno pan obniżył ze względu na sympatię do pieska... Piesek zachował się wzorowo i choć obiecałam że następnym razem zdejmę mu kaganiec coby im dupska poszarpał to dał się pogłaskać i wytulić... Generalnie było świetnie...
×
×
  • Create New...