Jump to content
Dogomania

Majkowska

Members
  • Posts

    4292
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Majkowska

  1. To widzę że to samo co u nas. Waldek też ma zmasakrowany pysk od kagańca :angryy: On ogólnie się masakruje, bo jest delikatny, więc po każdym bieganiu w polach podwozie jest czerwone, łapy pokaleczone itd. O kurcze, wiem co znaczy kręgosłup, bo sama mam problemy. Dokładnie to samo - biodra i kręgosłup tak bolą że się nie da chodzić.
  2. Wiesz, też się zastanawiam które, ale generalnie ja stoję, a Wald biega i kombinuje ;)
  3. Witam się :) Znów mam nadrabianie ;) Proszę nie krytykować jajuszek mojego pieska. Są piękne roznokolorowe i bardzo zgrabniutkie. Póki je ma niech się cieszy :evil_lol: To chyba faktycznie czas zacząć odrobaczać co 3 miechy. Nad badaniami się zastanowię - wprawdzie nie przelewa mi się kasiora, ale jeśli to ma jakiś głębszy sens to może i warto. Choć z drugiej strony czy ja wiem czy to az taki okropny rozstrój jelit i trucie organizmu to podanie raz na kilka mcy tabletki? Właśnie, tak jak magdabroy napisała - to że zwierzę nie ma kontaktu z odchodami i pozornymi miejscami zarażenia nie znaczy że pasożytów mieć nie będzie. Odnośnie wychodzenia kotów to naczytałam się jak rozważałam czy wogóle koty niewychodzące szczepić - bardzo ciekawe było to że np kot może zarazić się we własnym domu od gołębia który usiadzie na parapecie. Takie trochę niewyobrażalne, ale jednak. Wczoraj z tżtem zrobiliśmy sobie mały seansik filmowy -w ruch poszły wszelkiem maści filmy o zwierzętach, więc przegląd metod szkoleniowych mamy za sobą :lol: Naoglądałam się i znów próbuję coś w mojej głowie ułożyć w temacie szkolenia psa... Dziś tak więc podbudowana i pełna świadomości władzy nad tym glupim stworzeniem wstałam o ekstremalnej porze 7.00 i poszłam z psem do parku. Puściłam go ze smyczy w namordniku i statecznie szłam obserwując go kątem oka. Prawdę mówiąc to spodziewałam sie czegoś takiego - Wald spuszczony ze smyczy wyrównał mi do nogi i nie odszedł ani kroku. Choć czasem ciągnęło go do siurów, ale moje krótkie "ej" wystarczyło. Doszłam do wniosku że byćmoże ja chcę mu do głowy wtłoczyć zbyt wiele, więc gadam, kręcę się, próbuję na 100 sposobów, a moze właśnie Aldkowi potrzebna olewka i uspokajanie swoim zachowaniem - czyli zero szarpania go, zero pobudzania czymkolwiek i 1/2 tego co mówię do niego. W parku zrobiłam mu lekki trening, który zaliczył super,a następnie chciałam pobawić się z nim piłeczką i poćwiczyć ten zakichany aport, ale zauważył ptaki i koniec. Stwierdziłam że nie tak to inaczej, więc przenieśliśmy się na ptaki - super wystawiał, czekał jak doszłam, a jak się ptak zrywal to Wald siadał grzecznie. Jeden mankament tego wszystkiego że Wald nie umie przy "zwierzynie" paść tam gdzie stoi, tylko czy z warowaniem czy siadaniem musi przyleźć do mnie. Oczywiście się nie obyło bez przygody :diabloti: Z akcentów wartych podkreślenia mieliśmy 3 : - najpierw szła baba (jedna jedyna osoba którą dziś w parku widziałam) i rzuciła się do mnie dlaczego ten pies nie ma kagańca...Fakt, akuratnie nie miał bo chciałam zachęcić go do piłeczki, a w zamarzniętym kagańcu dość ciężko, zresztą, park pusty,więc nie wiem czy był powód aż do takiego ataku na mnie że stoję w boczku i trenuję psa... Ładnie grzecznie odpowiedziałam paniusi że ma założony jak go puszczam, a teraz jest szkolony i kagańca nie ma. Chyba mi się udało bo ją trochę wmurowało i odeszła, ale za chwilę odwróciła się i krzyknęła " takiego psa to nawet w kagańcu się puszczać nie powinno!!" O co chodziło nie wiem, ale cóż... - Pod koniec biegania Wald wrąbał się w krzak i na chama zaczął się tam wpychać czegoś szukając. Wystawił łeb, a z pyska wystawał mu rozkładający się ptak:loveu::loveu:. Omal nie umarłam ale z kamienną miną przywołałam go do siebie każąc mu zaaportować i oddać ptaka. I szczerze mówiąc aport wyszedł mu stokrotnie lepiej niż z piłeczką :evil_lol: Potem wysłałam go do biegania chwaląc, a sama wyjęłam woreczek i ptaszka umieściłam w koszu coby żaden pieseczek już go nie skonsumował... Brrr. - i pod koniec Wald oczywiście musiał pokazać swoje możliwości żeby sielanki nie było, więc biegał biegał i nagle znikł w rowie... Park jest zaaranżowany jakby na jakąś fosę/rzekę - są kręte rowy/koryta z mostkami i przepływami - nie sądzę żeby tam płynęła kiedykolwiek woda, ale zawsze taka budowa to jakieś urozmaicenie. Po chwili zaczęlam go wołać a jego ani śladu... Już go podejrzewałam że dopadł jakieś zwierzę i za nim pogonił, albo że stoi gdzieś i coś żre... Aż nagle mignęło mi coś w rurze pod mostkiem - Wald stał tam nieruchomo, a jak podeszłam okazało się że jest zaczepiony kagańcem o wystający pręt(?). Wyklęłam go za pomysłowość i usiłując coś działać myślałam jak go wydostać - stał praktycznie w środku wąskiej rury. Na szczęscie zaczęłam wołać i odczepił się. Inaczej nie wiem co bym zrobiła... Chyba bym wzywała straż pożarną, bo nic innego mi nie przychodzi do głowy. Choć oni wiem jak do takich spraw podchodzą, bo już kiedyś miałam sytuację z rurą tyle że ze schroniskowym kotem... Reszta odbyła się bez ekscesów, a do domu ładnie wrócił przy nodze bez smyczy :) Mój... yhymyy... goldenek? :evil_lol: [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-5HlyGnV9mO8/UuYmH1q1LGI/AAAAAAAAUKU/YRkPlO1jmgs/s576/DSC03803.JPG[/IMG] Waldek przeżywa obecnośc karmników na całej długości płotu. [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/--8D09y9SaKE/UuYmLEq4iOI/AAAAAAAAUK0/6MlOvDIMwFE/s576/DSC03802.JPG[/IMG] i Warchliniak wczorajszy z patyczuszkiem [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-YcFOwUrw7NU/UuYmIvC0t3I/AAAAAAAAUKc/jmjgLtkldSs/s576/DSC03789.JPG[/IMG] Zaniosę sobie do domku, będę miał na później :lol: [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-ZySoXlUx7WU/UuYmJS5-7XI/AAAAAAAAUKk/_x3o1gMlJQc/s576/DSC03790.JPG[/IMG] a ja tylko chodze obok i osłaniam auta i ludzi :evil_lol: [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-w7OWonel9PM/UuYmKfyyzlI/AAAAAAAAUKs/PX8zMwdrmIE/s576/DSC03791.JPG[/IMG] Jeszcze mogę pochwalić się że dziś jedziemy z ferajną popołudniu do rodziców. Wkońcu przetestuję nową maszynkę do strzyżenia na moim ukochanym kotku :cool3: Szczerze mówiąc rodzi mi się w głowie plan żeby ją opitolić na łyso :evil_lol:
  4. To chyba czas zacząc robić to samo... Pytam stąd że teraz są zdania podzielone nt odrobaczania - jedni odrobaczają co jakiś czas zwyczajnie podając tabletkę, a z kolei inni twierdząc że to ingerencja i rozstrój pracy jelit najpierw psa badają, a dopiero potem w razie potrzeby odrobaczają. Ja zawsze Amorka też odrobaczałam regularnie dajac mu tabletki, bez żadnych badań itd...
  5. Ja chyba też zacznę częsciej, chociażby ze względu na lizanie dziecka. A robicie jakieś badania przed odrobaczaniem czy tak "na ślepo"?
  6. Majkowska

    dubel

    To był wasz pierwszy raz na sankach? Szczerze mówiąc to wygląda to niebezpiecznie - psy są źle ustawione, biegną ciągnąc siebie nawzajem a nie sanki, szelki się przekręcają,każdy biegnie sobie i nie wie po co. Właściwie jeden pieron po co to robicie, ale jak już robicie to warto zachować bezpieczeństwo swoje i psów. Nie może być tak że Ty jedziesz rzucana po słupach , krawężnikach, spadasz, a psy z sankami lecą sobie dalej każdy do swojego celu... Najfajniej wyszło jak czarny był w środku. Osobiście bym je jakoś inaczej poprzekładała, bo np biała suka wygląda jakby chciała się z tego zaprzęgu wyrwać i siąść na poboczu, a tamte ją ciągną. Za to haszczanka jest super,widać że ma potencjał. Ja bym osobiście brała po jednym psie i to w dodatku np na linie żeby nim sterować,a dopiero potem zapinała wszystkie 3 razem,bo jednak co jak co ale zaprzęg ma tworzyć zsynchronizowaną całość. Myślę że jak poczytasz i popracujesz nad ciągnięciem to może być z tego fanastyczna sprawa, bo wkońcu zaprzęg leży w genach haszczaków :)
  7. [quote name='magdabroy']Śpi ;) Te zdjęcia były robione już przed snem :) :) Nigdy nie zakładam mu bodziaków pod spód :shake: Jemu jest w nocy za ciepło. Śpi w temp. 18-19 stopni, a rano potrafi się obudzić ze spoconą głową :roll: [/QUOTE] O kurka... To my teraz Kinię ubieramy jak słonia, bo mamy w domu sakramencko zimno, a też się rozkopuje. Latem ok, ale teraz , jak ją dotknę to jest jak sopelek.
  8. Ale Merlin bał się go tylko jak mój piesek wlatywał w niego z całym impetem :evil_lol: Nusia przy ostatnim spotkaniu nie sprawiała wrażenie absolutnie przestraszonej, wręcz wydawało mi sie że może i by przystała na waldcyne zabawy. Ona jest ogólnie bardzo dziarską suńką, taki pies to skarb:loveu:
  9. Heheh, moja hodowczyni zabierała psom na wystawy mielone mięcho. Też do tej pory pamiętam jak po kilku dniach podróżowania autem po 30 stopniach otwierała to pudełeczko...
  10. Fajnie że o nas pamietacie :) Już myślałam że wasza galeria opustoszała a tu jeszcze ratytas w postaci foteczek ;) Wygląda jak dokładne przeciwieństwo mojego Waldka - spokojna, stateczna, wzrok inteligentny, jakby dumała nad jakimiś życiowymi sprawami ;) Zimą zawsze białe psy przestają byc białe . U mnie jak spadł śnieg to wszystkim, którzy wcześniej ahali że Wald taaaki biały, opadła szczęka :evil_lol: A nie wiem jak u Ciebie ale u mnie pies się ogólnie robi lekko różowawy z zimna. Pysk to norma ;) A co tam ze zdrówkiem się dzieje? :( mam nadzieję że nic poważnego. Cokolwiek to by było to życzę powrotu do pełni formy, bo zimę trzeba wykorzystać póki jest :)
  11. Jak śmiesznie wygląda taki dorosły facet w pajacyku lub bodach :lol: W tym śpi czy chodzi na codzień?
  12. To jakaś historia nie z tej ziemi, bo teraz dzieciaki nie mają ani za grosz pokory... Zresztą, dorośli też - chociażby zwróć uwagę komuś kto głaszcze Twojego psa, a Ty sobie nie życzysz to zaraz zostajesz zrównania z ziemią.
  13. Melduję się :) Fajnie że jesteś :)
  14. [quote name='magdabroy']Dobry wieczór :) A Wam tylko jajca w głowie :diabloti:[/QUOTE] Wróciłaś i od razu do Wartkuni przybiegłaś :loveu: Ja do was cały czas zmierzam, ale nim przelecę całą listę sub to mi zejdzie ;)
  15. [quote name='Pani Profesor'][B]Patryk[/B] nie jest masywny i raczej nie demoluje przeciwnika, u niego zabawa polega na gonitwie/podgryzaniu łap, ale [B]jest raczej tą stroną, która dostaje łomot, a nie go spuszcza[/B] :D[/QUOTE] :roflt::roflt::roflt::roflt::roflt: Nie nie, biedny Patuś, Waldka też kąsał w dupkę dla samoobrony :D A tak serio, to Nurka jest pod specjalnymi względami i każdego kto ją będzie chciał tknąć niedelikatnie tknie ciocia Majkowska. Nawet jeśli tykającym będzie Waldemar ;)
  16. Dzieci bywają nieobliczalne do psów, co gorsze nie liczą się z niczym i to jeszcze pod czujnym okiem matek. Mnie też kiedyś jedna mamusia zaatakowała, bo idę ulicą, a idzie matka, a za nią taka mikrosunia, którą dzieciak okłada patykiem. Jak nie hukłam na dzieciaka czy mu zaraz ja mam tym patykiem huknąć, tak matka mnie prawie zeżarła, bo przecież to dziecko jest...:angryy:
  17. Heheh dziś moja mama mnie chciała wciągnąć do dawnej pasji jaką było dzierganie na drutach i szydełkowanie, a zaczęła to dość fajnie : " wiesz... mam taką piękną ciepłą kulkę różowej wełenki...." Wprawdzie myślała że dziecku bym sweterek czy szaliczek zrobiła, ale ja od razu pomyslałam o Warchlaczku :D Tak serio to temat nie jest śmieszny, bo nawet jak nie miałam pointera to wszędzie trąbili o jajkach psów myśliwskich i krótkowłosych, widziałam zdjęcia i nawet jajka niektórych psów na żywo... a to taka część ciała że jakoś niechętnie się ogląda ją przemrożoną, czy też zdartą od krzaków. Nie mówiąc już o kwestii zdrowotnej. Kastrować dla zdrowia i współpracy jeśli już. Waldcyne krycia mogą jedynie opierać się na jego węgierskich korzeniach, bo pointery PL to jedna wielka rodzina, więc wątpię. Zresztą, uważam że jako reproduktor będzie miał mało do zaoferowania - Championat Polski i może kilka Bog-ów,Próby Polowe... Może wkońcu Field Trialsy, ale użytkowości jako takiej mieć do pochwalenia się nie będzie. Zresztą wiem , że zawsze moje gadanie o jego pasji (którą defacto ma ogromną) bez pokrycia w realiach - czyli wymiatanie wszystkich konkursów- nie znaczy nic. No i generalnie jak oświadczam że nie poluję to z miejsca staję się nikim, bo niepolujący pointer to zero. Myśliwi chociażby nie przyswajają żadnej innej informacji z tego co zauważyłam. Zawsze musisz po mnie pojechać...:mad: Nie mówiłam o roztyciu tylko o tym że ładnie rozwinęła się mu klata... Też muszę odrobaczyć, robię to średnio co pół roku, a teraz własnie nadszedł ten moment, bo odrobaczałam jakoś przed narodzinami Kinii. A robisz badania przed odrobaczaniem, czy tak na oko odrobaczasz bo trzeba?
  18. Ja zauważyłam że nabrany pies często się przelicza i wyraża to tymbardziej ujadaniem " ej ty nie jesteś moim kumplem a miałeś być!". Mi jak kiedyś dzieciaki na wsi nad rzeką rzucały w Amora i we mnie błotem i kamieniami, powiedziałam tylko raz "rzuć tylko gnoju a puszczam psa i cię rozerwie na strzępy". A dzieciak się zaśmiał ze taki wypierd mu nic nie zrobi i trafił mnie prosto w twarz błockiem... Na to odpięłam smycz i szepnęłam Amowi do ucha magiczne słówko " gdzie jest tataaaa?" , Amor na to wyczeszczył oczy, nadstawił uszu i gdy był już najbardziej nakręcony to wypuściłam go jak charta na gonitwie... Dzieciaki wiały z piskiem,a prawie się posrały jak Amor dobiegł do nich , wyminął je i poleciał w obłędzie dalej :diabloti:
  19. [quote name='AMIGA']Zapraszamy, zapraszamy na Błonia. Bedzie wesoło jak Waldi zacznie szaleć, a Nusia będzie się do psów wyrywać. Nusia bardzo lubi się bawić z psami, ale rehabilitantki mi narazie nie pozwoliły narażać ją na zderzenie z masywniejszymi psami[/QUOTE] Od razu zróbmy zlocik na Błoniach :D Fajnie by było hehe :) No to dobrze, że Waldek nie jest masywny, może się zderzać ;) A tak serio to ciotka mnie się chyba nie boi? :evil_lol:
  20. Psy zjadają i zepsute totalnie mięso - ale tak konkretnie zepsute że na 20 km czuć :evil_lol: Podobnież takie mięcho jest nawet i lepsze bo łatwiej się trawi i lepiej żołądkowi służy w kwestii flory itd ;) Tylko nigdy takiego mięsa nie gotuj absolutnie. O baran ponoc cuchnie diabelnie. Ja narazie najgorzej wspominam z barfowania sarnę... bleeeh. Ja bym tam wstrzymała się z braniem psa jeśli jest chory. Wytrzyma chwilę bez kumpla, a jakby się miały obydwa zarazić to lepiej nie. Tymbardziej że kaszel strasznie męczy, a leczenie jest takie nijakie i trwa.
  21. [quote name='agutka']nie to Wald wdzięcznie chowa klejnoty ;) fajnie mu w tych szelach :)[/QUOTE] Nie chowa , nie chowa ;) A teraz klejnoty zimą są jeszcze bardziej widoczne, bo przybierają całą paletę różów i fioletów, aż po czerń :D Chyba muszę mu uszyć ocieplaczyk :evil_lol: Te szelki fajne, ale ja wiem czy na niego takie super. W kazdym razie zarzymują go skutecznie, wbrew wszystkiemu, jak się nie chcę wywalić to warto mu szele ubrać ;) Dziś sobie wymyśliłam mu ubrać szele dla odmiany ;) I śmiałam się bo całkiem niedawno pasek na klacie gdzieś mu tam wlatywał we wklęsłą przestrzeń między łapami,a teraz jakiś maleńki ten paseczek się zrobił ;)
  22. [quote name='kamilka91']Jejku jaka to jest dzicz :loveu:[/QUOTE] Coś Ty, to taki miły i spokojny piesek :evil_lol: [quote name='Yuki_']ach ten pies... ;) A on jest może wykastrowany? bo chyba nigdzie nie pisze?[/QUOTE] Nie jest, ale temat jego jajek notorycznie powraca :lol: [quote name='Pani Profesor']nie jest, ale ciocia Majka cenzuruje mu jajka na zdjęciach :diabloti:[/QUOTE] Bo się śmiejecie z mojego reproduktora i jego wdzięków jakbyście jajek nigdy nie widziały :D A pozatym potępiacie mnie bo mam niekastrowanego psa, który lata po osiedlu za sukami :diabloti:
  23. a to ciotke zaskocze - wald nie bryka na błoniach , on tam sie zwyczajnie nudzi...
×
×
  • Create New...