Jump to content
Dogomania

Majkowska

Members
  • Posts

    4292
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Majkowska

  1. Ten sam kot gapiący się [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-bGLHPYPs3jI/Uud0k1m-c5I/AAAAAAAAUMY/fNbBpgirk-o/s576/dziadi%20035.jpg[/IMG] kot sralnikowy [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-pg6BFJagFzU/Uud0ffghC4I/AAAAAAAAULg/NUNPH73sggI/s576/dziadi%20001.jpg[/IMG] kot sralnikowy oslepiony [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-3066fCZ09QQ/Uud0eYwQM5I/AAAAAAAAULY/du8o-UxBps0/s512/dziadi%20045.jpg[/IMG] kot sralnikowo-bulwersowo-czesaniowy [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/--Nyh1EYMNxg/Uud0hIHAI7I/AAAAAAAAULw/uYYHNXvVwCg/s512/dziadi%20014.jpg[/IMG] biedny koteczek który chciałby sobie zjeść, a nie może się ruszyć bo drogę do miseczki zastępuje mu pańcia ze szczotką... [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-UQJ_5nSR5lA/Uud0gEaCigI/AAAAAAAAULo/UkIcDHaBy6s/s512/dziadi%20008.jpg[/IMG] Koty powiem szczerze mają sierść w strasznym stanie... Jak Inka jeszcze bez czesania żyje (tyle że kudli wszystko jak na załączonym obrazku widać) tak Srala jest chyba faktycznie do strzyżenia. Mój tata je czeszcze, ale jedynie głaskaczem, więc z wierzchu są gładziutkie a pod sierścią... Srala ma aż dredy, szczególnie na tyłku, bo tam i sierść najgęstsza i jest tam myta wiecznie, więc sierść jest jaka jest... Jak Inkę im wybaczę, bo to dzikuska i przy czesaniu straszliwie wyje i atakuje w furii, tak Stellę by mogli czasem przejechać szczoteczką... Wczoraj wytrymowałam co się dało, trochę oddredziłam, ale jeszcze dużo zostało. Kicia też długo nie wytrzymuje , więc co jakiś czas trzeba jej dać przerwę żeby się biedna posiliła... Już myślałam o tej maszynce, ale nie chciałam totalnie rozwścieczyć taty... Którego pozdrawiam serdecznie, bo jak się okazało śledzi moje poczynania na dogomani :loveu: Podobno piszę straszne głupoty ;) Tak więc koty mam jeszcze do wyczesania gruntownego... Za to Warchlina wczoraj spotkał się z bratem i byliśmy na wspólnym spacerze. Braciszek oczywiście przywitał go standardowo z wielką miłością :loveu: rycząc i warcząc, a Waldek wlazł mu prawie do pyska płaszcząc się ulegle... Spacer był fajny, pogadałyśmy trochę z hodowczynią i w efekcie wróciłam znowu napalona na Katowicką wystawę ;) Cała reszta też była fajna, bo Kinia ładnie zachowywała się u dziadków, już nie płakała i była grzeczna. Wkońcu, bo już myślałam że z zostawiania jej u babci nici...
  2. Są zupełnie nieudane, ale dodam mimo to żeby coś podkocić wątek, bo kocurów dawno nie było... Mały wredny kot z połową oka , na pięknym legowisku: [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-iFAzfiRyC-8/Uud0cvWVnVI/AAAAAAAAULI/eTusqfclBQI/s512/dziadi%20041.jpg[/IMG] Ten sam wredny kot na nieostrym zdjęciu [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-gL7aZ8I_n7I/Uud0dXPzOaI/AAAAAAAAULQ/VZ3r6aHMIeg/s512/dziadi%20044.jpg[/IMG] Ten sam kot okudlający kaloryfer : [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-ggcvlZqtGY8/Uud0h4hnoxI/AAAAAAAAUL4/FvB3cFwVaRE/s576/dziadi%20019.jpg[/IMG] ten sam kot gapiący się zabójczo na Waldka [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-iEPIxOwR22E/Uud0jeo2S-I/AAAAAAAAUMI/zw0901S3lGA/s512/dziadi%20032.jpg[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-Fr9joGNZt6s/Uud0iSg7VQI/AAAAAAAAUMA/7h9T6eTSsmU/s576/dziadi%20023.jpg[/IMG]
  3. Tylko ja filmikami nie dysponuję :oops:
  4. A czy ja mogę wam teraz dać foteczki ? ;)
  5. Ej ja też chcę! Wystawimy od razu Wartkunię we wszelkich możliwych konkurencjach - niech bullarze zobaczą co to prawdziwa korba :evil_lol:
  6. Oj zmieniają się dzieciaki bardzo szybko. Wczoraj włączyłam sobie filmik jak Kinia miała 20 dni - leżał taki susełek nieprzytomny z zaklejonymi oczkami i machał jęzorem :D A teraz... stara baba :P Drzewa piękne, a jeszcze klimatyczniej jak jest teren niezdeptany - czysty gładki biały śnieg ;) Fajny mieliście wypad :)Zazdraszczam.
  7. Pies może jeździć dupskiem bo np ma zatkane gruczołki. Są też psy które jeżdzą bo ... się czyszczą - np Amor po każdej kupie musiał sobie dupsko potrzeć. Kiedyś czytałam też o jakimś aspekcie rzędu terytorialnego - coś na kształt że pies jeźdz i rozsiewa zapach, ale nie chcę tym wprowadzać w błąd, więc można to info potraktować jakby go nie było :D Szczerze mówiąc to jestem zdania że w przypadku psa którego puszczasz nie możesz być niczego pewna. Walda podejrzewam o niejednokrotną konsumpcję np sarnich bobków, poza tymi co widziałam to pewnie były i takie które gdzieś się na szybcika odbyły w krzakach. Motyleqq- dzięki :)
  8. Nura wątek odżył - ciocie o niej pamiętają :loveu: i to bez mojej pomocy:evil_lol: Ale i tak się wtrynię ;) [quote name='AMIGA']No tak, ja nie mówię, że Nuria się bała Waldiego z racji tego, że on np większy pies jest. Ja się tylko boję że w zabawie - do której ona jest bardzo, bardzo skora, może ją większy piesek nieco poturbować. A ona jeszcze nawet na wersaleczkę nie za bardzo potrafi wejść, ma jeszcze ograniczone ruchy w tych gałązkach :-([/QUOTE] Ja kapuję, zdaję sobie sprawę jaką maszynę mam na smyczy - z nami się i zdrowe pieski boją bawić :evil_lol: Mimo to uważam że nadmierna eliminacja Warchla jest niepotrzebna, bo on po drugiej stronie smyczki ma przyczepiony stukilowy obciążnik wtryniający się we wszystko i unikczemniający jego zapędy :diabloti: Zresztą i tak bym dziś z wami nie poszła, bo mi bobas nie pozwolił, więc nie musicie sie mnie bać ;)
  9. [quote name='Ty$ka']Bez zdjęć to nie :P[/QUOTE] [quote name='maryg22']Eee tam zdjęcia - filmik :D[/QUOTE] :loveu::loveu::loveu: potwierdzone - przyklepane ;)
  10. [quote name='Ty$ka']Jednak do Ciebie też :) Głodzicie ją... to tak, jak ja swojego 8)[/QUOTE] To samo miałam napisać ! Kiedyś chyba pisałam że Theoś to caly tata, teraz zmieniam zdanie, bo jest do obydwu rodziców podobny. Uwielbiam zdjęcia drzew ośnieżonych i pozamarzanych:loveu:
  11. [quote name='motyleqq']Majkowska, naprawdę nie przekonuje Cię do badania kału wszystko to, co napisałam? to, że tak jest lepiej również dla Twojego dziecka? skoro pies może być ukrytym nosicielem, bezobjawowym, to będzie nim również wtedy, kiedy podajemy co 3 miesiące nieodpowiednie tabletki. i wtedy również dowiemy się o tym dopiero wtedy, gdy zachorujemy my, albo dziecko. prawdziwa, realna ochrona dziecka i profilaktyka to badanie kału. to, że ja nie badam, nie ma nic do rzeczy, bo to nie ja obawiam się o dziecko.[/QUOTE] Napisałam - jestem pośrodku.To że jeszcze badań nie zrobiłam nie znaczy że jestem przeciwna dla zasady. Nad badaniami zaczęłam zastanawiać się może z rok temu, a intensywniej właśnie jak mam dziecko. Przed przybyciem Kini Waldka odrobaczałam bez badań, bo tak mi się wydawało że jest ok - skoro tak robi miliony wetów od wieków... A czy np mogłabyś w jakichś drobnych podpunkcikach wypisać zalety badania kału a wady odrobaczania "na oko" standardowymi tabletkami? Byłabym wdzięczna, zawsze coś będę do przodu z wiedzą ;) Defacto strasznie się cieszę że zaczęłam ten temat :)
  12. [quote name='motyleqq']a Ty zrobiłaś? skąd wiesz, że Twój pies nie jest nosicielem? może podajesz mu nieodpowiednie tabletki? a może zarazi się tydzień po podaniu? hm? bronienie się przed badaniem kału, kiedy chce się być pewnym, że nie zarazi pies dziecka, to po prostu ignoranctwo. Majkowska, jeśli pies ma robaki i zostanie odrobaczony, to ja bym na wszelki wypadek ponowiła badania, bo np może zostaną tam jajeczka i za jakiś czas znów to wylezie. lepiej się upewnić i w razie co powtórzyć dawkę. a co do tego, że panie w labie nie wykryły, to: albo za mała była próbka(więcej dni, zamrażanie), albo panie zrobiły to byle jak, co niestety się zdarza...[/QUOTE] Motyleqq, uwierz mi że żadna matka nie lubi słyszeć że jest ignorantką w kwestii zdrowia dziecka. Teraz to i ucięłaś też mnie... A co jeżeli pies jest nosicielem nie ukazującym objawów? Ja stwierdzam że jest zdrowy i nie badam. Chyba jednak dla pewności wypada co jakiś czas zrobić badanie. Kotka miała powtarzane badania co jakiś czas - więc to nie jest przypadek jednego badania. Robiło to laboratorium, panie przyjmowały tylko kał w punkcie badań. Paniom tylko wypominam to że wyskoczyły na mnie po co badam zdrowego kota...
  13. Okazywanie zdrowia psa zależy chyba od jego odporności. A to że zwierzę nie ma oznak nie znaczy że np nie jest nosicielem życia wewnętrznego. Przykład , który opisałam wyżej - moja Inka , która była zdrowym i pękatym kotkiem do czasu kiedy domagające się jedzenia glisty nie zrobiły w jej brzuchu armagedonu. Rozmawiałam z kilkoma różnymi wetami i zdania są różnie, ale większość mówi coś w stylu ze jeśli mnie stać na badania to mogę zrobić. Nie usłyszałam jak dotąd żadnych motywujących do tego argumentów - co wygląda jakby ktoś mówił "jak masz za dużo pieniędzy to wyrzuć", jedynie od właścicieli badających psy że to straaaszna trucizna która uszkadza organizm, destabilizuje itd - a to z kolei odczytuję jako wyolbrzymienie i przewrażliwenie. Dawniej stałam gdzieś pomiędzy, ale teraz jak jest dziecko to chyba warto zmienić punkt stania.
  14. Majkowska

    dubel

    [quote name='Ty$ka']Dziękuję Ci za ten post.... bo mnie coś zalewa.... :( PO prostu wszystko mi opadło jak zobaczyłam ten filmik. [B]Dziewczyno, zdrowie Wasze i psów jest najważniejsze[/B]! Błagam Cię, jak się na czymś nie znasz, to nie wprowadzaj swoich pomysłów w życie! Miałam ten filmik pokazać maszerom, ale nie zrobię tego... szkoda mi ich nerwów. Można wybiegać psy, ale niekoniecznie w zaprzęgu. Aby bawić się w maszera trzeba mieć ogromną wiedzę na ten temat. Już nie mówię o spotkaniu z maszerami i rozmowami z nimi. Mówię jedynie o wiedzy... Nie rozumiem też dlaczego nie wzięliście łącznika, liny i amortyzatora? Dobra, na tym poprzestanę, bo palnę o jedno słowo za dużo.[/QUOTE] Głównie dla podkreślonego zdania to napisałam. Sama chcę kiedyś psa podpiąć do sanek, więc mnie temat interesuje, trochę tam zaczerpnęłam wiedzy,choć zresztą, nie trzeba mieć fachowej wiedzy żeby zauważyć że to nie zaprzęg, a psy pomiatające człowiekiem na sankach. I nie żebym tu chciała potępiać czy szkalować, tylko troszkę w temacie siedząc zdaję sobie sprawę z zagrożeń. Głownie o to chodzi - bo wszystko co robimy ma być bezpieczne obustronne. Dla haszczaka zaprzęg to bardzo dobry pomysł,nawet super pomysł na zimę. Tylko... tu wyraźnie coś nie gra. Yukki napisała że to było amatorskie i na szybcika - cóż, nie wspomnając że nigdy z psem nie powinno się niczego robić byle jak (bo raz że psu można zaszkodzić, dwa ze on szybko łapie opcję robienia wszystkiego na żywioł ), to chciałabym zobaczyć w takim razie wasze bieganie prawdziwe, z prawdziwym sprzętem itd.
  15. Tyle że czy mam uraz czy nie to robale nie wybierają, a psa mam jakiego mam, więc chyba jednak zdecyduję sie na te badania. Tylko naprawdę jak mi wyjdzie czysto, to nie będę nadal pewna że pies nie przekażę żadnego życia wewnętrznego dziecku. Waldek jak o żołądek chodzi jest też delikatny, a to tymbardziej sprawia że może i fajnie by było te badania najpierw zrobić. A co do robienia badań to robi sie je przed odrobaczaniem i koniec? A po odrobaczaniu? U Inki było np zarobaczenie straszne. Jak ją znalazłam to robale z niej aż same wysakiwały, więc standardowo tabletki i to nawet z powtórką. Potem z pozoru wydawało się że jest ok, bo w koo nie było śladów. Dopiero okazalo się podczas sterylki że robale dalej są - brzuch tak napęczniał, że aż był problem z zaszyciem jej , a na stole podobno wylazło jeszcze kilka robali samoistnie... Pewnie gdyby nie bylo głodówki przedsterylkowej i całej sterylki to bym była pewna że Inu jest zdrowa jak rybka. Za to Sralnikową badałam kilkakrotnie, bo ona miała stwierdzone bodajże lamblie. Wszystkie badania wyszły dobrze, a panie w "punkcie poboru" nieomalże opieprzyły mnie że po co badam zdrowego kota... Teraz w temacie to stwierdzam że chyba zrobię badania całemu stadu, bo przecież koty też mają kontakt z Kinią. I nad sobą zastanawiam się również...
  16. Dobry filmik nie jest zly ;) Ja montuję Wartkiemu na 2 lata , ale wątpię ze mi coś z tego wyjdzie :( Dla mnie nr 1 to wchodzenie do miski. nr 2 to numer z wyglądaniem pod ręką :D A i cała reszta fajna, widać ze macie kontakt, jak na 3 mc jest świetna :)
  17. [quote name='agutka']motylku- ty nie badasz i nie faszerujesz swojego psa- ja to szanuję. ja nie badam daję co 3-4 miesiące i większość osób tak robi i też powinnaś to uszanować ;) psa to nie zabija ani nie powoduje większego dyskomfortu więc niema co tu więcej dyskutować bo i tak każdy zrobi swoje a to przecież temat Waldka i chyba taka obszerna dyskusja powinna być na jego temat ;)[/QUOTE] Szanujcie się, ale dyskusja jest ciekawa, więc warto myślę kontynuować - bez unoszenia się na siebie wzajemnie rzecz jasna. Dyskutujcie, jest to interesujące. Nawet jeśli się nie odzywam to nie znaczy że mnie nie interesuje - jak będę miała coś do dorzucenia nie omieszkam wtrącić :lol: Znacznie bardziej wolę dyskusję tego rzędu niż przesłodkie komentarzyki rzędu " dzieńdobry, twój piesek jest cudny, ma słitaśne fociaszki" ;) Także spokojnie możecie się wypowiadać, a gdyby mi przeszkadzało to powiadomię moda :evil_lol:
  18. [quote name='magdabroy'] Ok Majka, ja też myję młodego ręce i buzie. Ale jak jesteś na spacerze, to zabierasz ze sobą całą masę środków dezynfekujących? Bo to, że Wald w tym momencie nie liźnie Kini to nic. Dotykasz Waldka Ty, a potem dotykasz Kini i jest łańcuszek.[/QUOTE] Na spacerze jest jeszcze coś innego - wydaje mi się groźniejszego : sprzątam po psie, a potem dotykam dziecko. Dotykam też inne psy - niewiadomo czy zdrowe, dotykam patyki i zabawki które on ma w pysku i które latają po obsranej i brudnej ziemi. W zasadzie jakby tak latać od skrajności w skrajność to : albo pies jest siedliskiem zarazków i bakterii w straszliwym natężeniu więc go izolujemy i sterylizujemy ile się da , albo bakterie psów są wspaniałe i każdorazowy kontakt języka psa z językiem dziecka ( a u mnie takie kontakty uznają strony obie) jest hartowaniem odporności. Ja mam chyba jeszcze za krótko dziecko żeby stwierdzać co i jak, ale podejrzewam że regułę każdy ma swoją - bo i są dzieci które śpią z psami w budach (a to ostatnie miejsce jakie może być czyste), całują je po pysku, liżą ich zabawki , legowiska i są zdrowe jak ryby, a są dzieci które są całe życie izolowane od psich "zarazków" , a i tak zarażą się byle czym - a kwestia tego co pies ma na sobie jest jedną wielką niewiadomą zawsze. Jakkolwiek by nie było to jednak odrobaczanie jest ważne, bo jednak przy całym zastępie bakteryjek jakie pies ma to robale są najgorsze. Miałam kiedyś koleżankę która zaraziła się prawdopodobnie (przynajmniej tak zostało stwierdzone przez lekarzy) od {odrobaczanego regularnie} psa , miała 3 różne rodzaje życia wewnętrznego od glist, tasiemca i czegoś jeszcze. Leczyli ją kilka dobrych lat bezskutecznie, faszerowali lekami, a ona ciągle strasznie cierpiała , wiecznie skręcało ją z bólu, jadła tony jedzenia, a im więcej jadła tym robale bardziej przemielały, stale miała biegunki i praktycznie dzieciństwa nie miała, bo co chwila boleści, szpitale, leczenie. Nie wiem co z nią teraz, ale się męczyła strasznie i cierpiała :( Z samej czystej paniki warto tabletkę podać. Choć chyba zdecyduję się Warchlinę przebadać,bo do odrobaczania mam straszny uraz. Swojego czasu bym straciła całe moje stado : Tam skąd miałam Stellę dziewczyna dostawała od weta środek do odrobaczania w proszku. Wychodził bardzo tanio, był skuteczny na większość pasożytów, wiec super, tymbardziej że miała tych tymczasowych kotów coś koło 20 plus psa i każda jedna szalejąca epidemia to musiał być horror. Więc i ja poszłam do weta , zapytałam i taki środek dostałam... Podałam w piątek żeby móc w sobotę i niedzielę opanowywać sraki... a wieczorem zwierzyna już leżała półzimna... kotom toczyła się piana z pyska , miały oczy jak 5 zł i przelewały się przez ręce... na Amora środek podziałał średnio choć też był ospały, ale koty... wtedy pożegnałam się już z Inką... wetka kazała mi przyjechać natychmiast rano, a zwierzętom podawać dużo wody , więc całą noc leżałam z półżywymi kotami i lałam w nie naprzemian hektolitry wody strzykawką. I tym chyba tylko ocaliłam koty ,szczególnie Inkę, bo ona zawsze była najmniejsza i najsłabsza. Na zdrowiu odbiło im się to bardzo - długo nie można było wyprostować wyników , wątroby, nerek... Kicia była faszerowana chyba jeszcze przez rok środkami regenerującymi wątrobę, kroplówkami... Prawdopodobnie to co jej się dzieje teraz jest wynikiem tamtego felernego odrobaczania. Padły również podejrzenia że padaczka i problemy z sercem Amora też są tego skutkiem. Wszystko przez to że wet podał mi środek do odrobaczania bydła i drobiu, który na dobrą sprawę po podaniu mniejszym zwierzakom rozsadzał naczynia krwionośne - sama wetka była zaskoczona że tamten wet coś takiego mógł podać, bo generalnie to są leki stricte weterynaryjne ,których nie sprzedaje się, tylko podaje się na miejscu... Więc i tak stało się dobrze, że cała trójka przeżyła... Od tej pory jestem sceptycznie do odrobaczania nastawiona, choć tamto to był błąd weterynarza, bo podejrzewam że zwykła tabletka nie ma aż tak straszliwych skutków... No chyba że są jakieś udokumentowane weterynaryjnie przypadki skutków ubocznych tabletek odrobaczających?
  19. [quote name='Pani Profesor'] z charakterem... to może śmieszne, ale czasem widzę ludzi z psem typu "[B]jestem durnowaty, macham ogonem, kocham cię, daj buzi[/B]" i mimo tego, że właściciele często jęczą, że "taki on głupi, nic nie umie, cieszy się na każdego", to trochę im zazdroszczę :oops: oddałabym trochę tego sprytu patrysiowego za więcej ciepła wobec MNIE :D (bo tak naprawdę jego największą miłością jest moja koleżanka, właścicielka Neski, a drugą z kolei - TŻ, ja jestem efektem ubocznym karmienia :D :D )[/QUOTE] Chcesz Wartkunię? Dużo radości, nic poza tym :evil_lol:
  20. [quote name='agutka']Majka- pasożyty pasożytami ale trochę zarazków z psiej sierści przyda się każdemu dziecku tak dla lepszej odporności ;)[/QUOTE] A skąd wiesz jakie on zarazki ma na sobie po chociażby : - tarzaniu się w padlinie - lizaniu sukom tyłka - lizaniu sobie interesu i czyszczeniu gruczołków odbytowych - tarzaniu się w gnoju, trawie, ocieraniu o oszczane mury, - zjadaniu sarnich bobków i różnych innych znalezisk (bo i to się zdarza) - bieganiu po polach które wcześniej były traktowane nawozem lub gnojówką... itd? Przed tym wszystkim psa nie uchroni się, nie da się trzymać psa sterylnie, szczególnie takiego, którego puścić muszę. Nie mówię że Wald to bomba biologiczna ale też nie mogę stwierdzić że to czyściutki piesek.
  21. [quote name='magdabroy'][B]motyleqq [/B]jak będziesz miała dziecko, to wtedy pogadamy ;) Bo w tej chwili nie jesteś osobą, która w tej kwestii ma coś do powiedzenia ;) A co do sposobów zarażania się dziecka (człowieka): już widzę jak lecisz do łazienki i dezynfekujesz ręce po każdym dotknięciu psa, jego legowiska itp. :roflt::roflt: Więc nie wyskakuj z tym dbaniem o higienę, z linkiem o robaczycy, bo życie nie jest takie cacy :D Dla mnie dyskusja z Tobą na temat odrobaczania psa przy małym dziecku nie istnieje ;) P.S. Jeśli chodzisz do weta, który wciska Ci karmę RC, to lepiej zmień weta ;) Bo mój wet jakoś nigdy mi żadnego żarcia dla psa nie wciskał ;)[/QUOTE] Nie śmiejcie się, bo ja np praktycznie za każdym razem jak Wald poliże Kinię i po wspólnej zabawie myję jej ręce i buzię. A co jest nie tak z Royalem poleconym przez weta? Moja wetka też naszej kotce poleciła podawać Royala i dzięki temu choć trochę jej sie sprawa sikania polepszyła. Osobiscie nie mam jakiegoś hopla na punkcie Royala, ale nie oceniam w żadnym wypadku żadnego weta po tym jaką karmę poleca :???: Zresztą, nawet jeśli poleca bo ma ją dostępną i dostaje od tego jakiś marny grosz, to cóż w tym złego - przecież chodzimy do wetów świadomi i to jest nasza decyzja czy weźmiemy karmę czy nie. Defacto w zologicznym czy kazdym jednym sklepie też jest bombard "kup pan to i tamto" , bo zwyczajnie są za to pieniądze. Czy to znaczy że wszyscy ludzie którzy coś sprzedają są źli i tumanowaci? I ogolnie nie ma się co w tym temacie bulwersować jeden na drugiego, bo to tylko dyskusja, każdy ma swoje zdanie i trzeba to szanować.
  22. ooo mam do nadrabiania znowu:loveu: Fajnie żeście taką dyskusję tu wytoczyły bo bardzo mnie ta kwestia interesuje i poczytam chętnie. Sama póki co nie mam zdania, zawsze psa się odrobaczalo zakładając że co pół roku pies robaki ma, teraz coraz częsciej słyszę o szkodliwości tabletek i nie wiem czy to brać jako nowe odkrycie i postęp w wiedzy czy przewrażliwienie. Nie podważam w żadnym wypadku tego co piszecie, ale fakt faktem, jak masz już dziecko to patrzysz na psa inaczej. I choćbym nie była przewrażliwioną mamuśką to pies zawsze będzie możliwością do zarażenia czymś dziecka. I w tym momencie wolę odrobaczyć psa na ślepo i trochę zaburzyć mu całość organizmu niż zarazić dziecko, siebie itd... Wiem też że ludzie też profilaktycznie się odrobaczają mając psa. Też nie robią badań. Nad przebadaniem Warchla zastanowię się, ale szczerze mówiąc, jeśli go przebadam, wyjdzie ok to i tak nie będę spokojna widząc jak liże dziecko a nie podając mu tabletki...
  23. [quote name='agutka'] Majka strasznie czepiają się Waldka i kagańca.... może ludzie mylą go z astem? jest biały gładko włosy hhm u mnie aż tak się nie czepiają:nonono2: a przygodę z kagańcem też Sagat miał tylko że zaczepił się o płot a ja do niego no chodż i go pociągnęłam a kagan rozsypał się w dwie części ;)[/QUOTE] Pewnie tak. Czasem używają wobec niego określeń typu "ta rasa", a nie sądzę żeby rozmawiali o pointerze ze mną. No i Wald przede wszystkim nie jest spokojnym i flegmatycznym pieskiem, tylko torpedą która wypada nagle z krzaków i leci prosto przed siebie z rozdziabioną mordą. Ludzie mają prawo się bać, trochę to rozumiem... Z kolei śmieszy mnie to że zawsze jak już ma kaganiec to jest w drugą stronę- ludzie mnie zaczepiają i użalają się że się piesek męczy a przecież taki miły :D [quote name='kamilka91']Tu jak zawsze się dzieje :lol: Z tego co czytam i widzę na zdjęciach, Waldek z pewnością dogadałby się z moją :) Charakterki dokładnie te same, tylko że Waldzio choć trochę wyszkolony, a moja nadal tak nieposłuszna jak za szczenięcych czasów :evil_lol: Goldenek. :diabloti: :loveu:[/QUOTE] Dogadałyby się napewno :) Wszystkie dalmatyny które znam bardzo fajnie się z Waldkiem bawią. Tyle że lubią pobulgotać i podymić trochę, ale na szczęscie Wald zawsze rozluźnia atmosferę. W bloku u rodziców mam dalmatynczyka w podobnym wieku to szaleju dostają na swoim punkcie. Tylko tamtego mało co puszczają niestety :( [quote name='Pani Profesor']Ty, jak opitolisz kota na łyso, to dawaj zdjęcie :diabloti:[/QUOTE] Haha, bo mi tata pozwoli kocurzysko obciachać, chyba by mnie zamordował jakbym mu koteczka tknęła. Conajwyżej zrobię jej standardowo trymowanie, szczotkowanie, przycinanie pazurków, obcinanie kłaczków między palcami, czyszczenie uszu, a jak mnie do maszynki dopuści to może jej tyłek przygolę żeby sobie nie obsikiwała.
  24. Pies pod kołdrą, co za rozpusta :evil_lol:
  25. [quote name='magdabroy']Czyli jak na prawdziwego myśliwskiego psa przystało, Walduś wystawia Ci kłopoty :evil_lol:[/QUOTE] i jeszcze za nimi goni po wystawieniu :lol: Ale gdyby nie on to życie by było szare i nudne :loveu: A tak, zawsze coś odwali, a to gdzieś wskoczy, a to się w czymś wytarza, a to padlinę znajdzie, a to narobi zamieszania... Nudno to nie ma ;)
×
×
  • Create New...