-
Posts
862 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Raczyna
-
tzn z kotem to jeszcze pół biedy- gdy będzie mógł wrócić do domu to go wezmą, w końcu jemu wystarczy kuweta a ogólnie w zaleceniach z tej wizji lokalnej jest "pozbyć się psa" bo to Tina posikując gdzie popadnie jest źródłem nieczystości i zapachów, a pewnie kupki też w domu robiła, możliwe że psy schroniskowe częściej wychodzą na spacer niż ona:roll: dzisiaj mnie naprawdę rozwaliła jest u mnie od wczoraj od 17? 18? wychodzę z nią co jakieś półtora godziny fakt, w nocy zrobiła siku na posłanie dzisiaj byłam na zebraniu TOZu, mała 6h była sama nie było nawet jednej kropelki! ona czekała na mnie, wiedziała że wyjdzie, tylko musi wytrzymać a jeszcze wczoraj chyba z 6 razy załatwiła się w domu, fakt że to malutkie kałuże, ale jednak, wiecie o co mi chodzi cieszy się na mój widok, pilnuje mnie, jest zazdrosna o Czaka grzecznie znosi smarowanie oczek (oczków?) i jest mi jej cholernie żal pomyślałam żeby ją zatrzymać, odchudzić, wykurować i poszukać domu tylko czy taka babunia znajdzie dom? jest taka kochana i pocieszna świadomość że zwrócę ją do małego piekiełka po prostu mnie przytłacza obiecywałam sobie że się nie dam wkręcić w coś takiego, że nie zaangażuję się emocjonalnie, ale ja się o nią po prostu boję, zwłaszcza że widać że z nią można popracować, że sunia się stara a tam nie wiem co będzie, czy się jej w końcu jakoś nie pozbędą nawet przez myśl mi przeszło, że może spróbują ją nauczyć załatwiać się do kuwety ale to nie zmienia faktu że ona musi być leczona a kiepsko to widzę skoro tyle miesięcy nikt nic nie zrobił, to teraz się to nie zmieni jedyny minus to że zupełnie spacyfikowała Czakulca ona po prostu tłamsi mu osobowość nie będę w stanie z nim pracować na 100% przy niej a i tak rykoszetem obecność Tiny (ja mówię do niej Bunia, od Babuni) zrobiła dobrze Czakowi bo tak: kot w kuchni, Tina na noc do zamknięcia tam gdzie są kafelki (obszar przedpokój-kuchnia-łazienka), ja do sypialni a Czakuś do pokoju ale jeśli go zamknę samego w pokoju to będzie szczekać pewnie więc stwierdziłam że nic się nie stanie, jeśli będę spała z Czakim w pokoju umościłam sobie wyrko, Bunia dostała buzi na dobranoc i poduchę do spania, drzwi zamknięte Czaki siedzi przy łóżku i zagląda na mnie, majta ogonem "- no tak!"- mówię. "- spałeś na kanapie i dalej możesz." i klepnęłam łóżko dając mu znać, że może spać obok mnie jaki był szczęśliwy! leżał w nogach, strasznie się bałam żeby go nie skopać przez sen, bo trochę wiercipiętek jestem, ale było ok no i oczywiście rano dostałam buzi na dzień dobry
-
[quote name='AgusiaP']Oj Madziu to masz "wesoło" teraz w domu...sunia, kot i Czakuś... Byłam właśnie ciekawa jak Czakuś będzie reagował na koty ... Spokojnie ;) teraz masz dużo na głowie, więc szkolenie może poczekać ;) a gdzie sunia i kiciuś pojadą ?[/QUOTE] wrócą do swojej pani :/ i sunia dalej nie będzie regularnie wyprowadzana i niezbyt dobrze pielęgnowana to jest straszne od wczoraj smaruję jej oczka i widać różnicę obcięcie pazurków to było 5 minut dzieci tej pani- dorośli ludzie- w pupie mają zwierzęta syn się wykręca, że pracuje po 12h, ale kuźwa w ochronie! na zmiany! ma kiedy podejść z psem do weta w jakim stanie jest kot trudno mi powiedzieć, widziałam tylko że jest szczupły, natomiast sunia to taka beczółka pewnie dlatego tak bo jedzą z jednej miski żarcie dla kotów z biedronki i suczka więcej i szybciej zje mało zostawiając kotu sunia ma ponad 10 lat, jest w zasadzie nie adoptowalna, schronisko odpada, bo kobita się psiny nie zrzeknie ciężka sytuacja zwierzaki trafiły do mnie, bo w mieszkaniu tej pani była wizja lokalna ze spółdzielni i kazali zrobić porządek z mieszkaniem w ciągu 30dni pod groźbą usunięcia lokatorki i wczoraj robili w tym mieszkaniu dezynfekcję, wynieśli kupę złomu i śmieci z tego mieszkania trzeba było usunąć ludzi i zwierzęta na 24h te zwierzęta strasznie śmierdzą (sunia będzie dzisiaj prana) i pierwsze co to musiałam umyć smycz bo od samego trzymania za nią miałam brudne, klejące się i śmierdzące ręce zastanawiam się, czy gdybym znała cały obraz sytuacji, to bym się zgodziła na to, ale z drugiej strony nie było co ze zwierzakami zrobić facet chciał kota wypuścić gdzieś w miejscu gdzie jakaś kobita koty dokarmia kota, który nigdy nie był poza domem! sunie wzięłam na spacer do weta na manicur i dostałam maść na oczka posmarowałam dopiero trzy razy a widzę różnicę ogromną leży ten krupniok obok mnie i się przymila, a gdy Czaki też przychodzi na głaski to na niego fuczy i przegania już sobie wyobrażam ten wyraz ulgi na Czakowym pyszczu jak już się to towarzystwo wyniesie :P [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/23/sn853354.jpg/"][IMG]http://img23.imageshack.us/img23/3576/sn853354.jpg[/IMG][/URL]
-
to zdjęcie nazwałam "książę", to jeden z ulubionych sposobów "składania się" Czakusia [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/832/sn853335.jpg/][IMG]http://img832.imageshack.us/img832/6019/sn853335.jpg[/IMG][/URL] a jak się boję burzy to zajmuję bardzo mało miejsca... [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/526/sn853340h.jpg/][IMG]http://img526.imageshack.us/img526/63/sn853340h.jpg[/IMG][/URL] Czakiemu bardzo trudno zrobić zdjęcia jeśli z lampą (mieszkanie) to nic nie widać- tak się od niego odbija światło a jeśli bez lampy- to czas naświetlania jest na tyle długi, że on się zdąży poruszyć i jest niewyraźny :] więc każde zdjęcie które Wam wrzucam, to ok 5-7 nieudanych i wyrzuconych, i jakieś 3-4 z których wybieram najlepsze
-
och, nie mówcie mi o suniach! u mnie od wczoraj jest suczka i kot kot nie wychodzi spod szafki w kuchni, bo Czak na niego kłapie tylko kłapie obok, w powietrzu, ale jednak szkoda bo kociak fajny i chętnie bym go pomiziała, ale pod szafkę z tej okazji wchodzić nie będę- nie zmieszczę się a sunia... to stara babcia, oczy w paskudnym stanie, pazury na 2cm(a jest nieduża), załatwia się w domu bo normalnie nikt jej nie wyprowadza muszę jej pilnować, bo zołza leje nawet na posłanie, wychodzimy co dwie godziny na rundkę dookoła domu i tak ją to męczy że później do następnego spaceru śpi jak zabita i molestuje Czakusia wbrew pozorom dobrze to wpłynęło na moje kontakty z Czakim, pilnuje się mnie jeszcze bardziej i zrobiła się z niego jeszcze większa przylepa ostatnie deszczowo-burzowe dni to była masakra zdarzało się że Czaki wyczuł burzę którą widziałam na horyzoncie, która minęła nas bokiem, ale i tak nie chciał wychodzić z łazienki gdy się boi nie chce się załatwiać, jeść, nawet przysmaczków, cały się trzęsie tak np byliśmy na spacerze popołudniu, później zaczęło lać i Czak nie chciał wyjść, dopiero rano gdy się rozpogodziło zdecydował się wyjść, ale widziałam że nadal jest bardzo czujny z tym przytulaniem to nie do końca tak jeśli będziemy panikować to udzieli się to psu, natomiast jeśli podejdziemy do tego spokojnie+sygnały uspokajające+ przytulanie, to może się udać go uspokoić tak było za pierwszym razem, gdy Czakuś się bał, ale go utuliłam i w końcu udało mu się zasnąć przy czym nawet w tym największym strachu potrafi się zapomnieć i np poszczekać gdy ktoś dzwoni do sąsiadów lub zareagować na pisk piłeczki, więc chcę to wykorzystać ok, napiszę do dziewczyn z Petsmile o naszych problemach i poproszę o pomoc, ale tak żeby wcelować w przyszły tydzień, bo teraz to jest dom wariatów- sunia i kot będą u mnie do piątku
-
no z grzmotami jest o tyle kicha, że nie są regularne i trudno je przewidzieć, ale jakieś nie za mocne wystrzały są już w pełni do kontrolowania i można próbować nad tym popracować, ale najpierw jest kilka innych ważniejszych rzeczy, więc to schodzi na dalszy plan zastanawia mnie jeszcze reakcja Czakusia na moje kichanie kicham przeważnie seriami, dość konkretnie, i on zawsze do mnie przybiega, ale nie że wystraszony, tylko jak na przywołanie i zawsze mnie uważnie obserwuje, jak gdyby sprawdza czy wszystko w porządku ten pies jest dla mnie zagadką pod wieloma względami ktoś go nauczył kilku komend, które powoli odświeżam, niestety ten ktoś nie zadbał o kilka innych rzeczy- to skakanie i łapanie zębami, chodzenie najpewniej bez smyczy, kastracja i chociaż wiemy jak poznałyśmy Czakusia- mam na myśli wyrzucenie z samochodu, nie mam wątpliwości że był psem kochanym czy jeden członek rodziny pozbył się nielubianego psa wciskając ucieczkę lub chorobę i śmierć, czy może właściciel umarł a rodzina uwolniła się od obowiązku? Czakuś to taki fajny i bezproblemowy pies!
-
A wczoraj niestety była burza. I tak jak podejrzewałam, Czaki panicznie boi się wystrzałów i grzmotów. On już się czuje niepewnie przy obfitym deszczu, ale jeszcze tego nie umiałam do niczego połączyć. A on po prostu ma zakodowane, że duży deszcz=burza i boi się na zapas. Reaguje na sam błysk- wie że po nim będzie huk. Gdy na spacerze błysnęło to już było po zawodach. Chociaż udało mi się go nieco uspokoić to w tym momencie nie myślał już w ogóle o sikaniu czy czymkolwiek. Zastanawiałam się czy go mimo wszystko spróbować przechodzić, ale widząc bezcelowość tego wróciliśmy do domu. Czakuś od razu schował się w łazience i trząsł się na całym ciele. Teraz przynajmniej już wiem, że tak u niego objawia się mega stres a nie choroba. Umościłam mu w łazience kocyk i siedziałam przy nim dobre pół godziny głaszcząc i wysyłając masę sygnałów uspokajających. W końcu mu przeszło i zasnął a ja wtedy poszłam spać. Zdarzało mi się już widywać wystraszone psy, ale u Czakusia to jest jakieś głębsze. Zupełnie jak u nas gdy długo jesteśmy narażeni na stres i trzymamy to w sobie, to ten stres jakoś nas tak zżera od środka i to właśnie u niego obserwuję. To nie jest tak że się wystraszy i za chwilę przejdzie- jego to długo trzyma. Być może to po prostu nagromadzenie i strachu przed grzmotami i ogólnie jego kondycji psychicznej teraz, ale wygląda to nie za bardzo :( A że wystrzałów też się boi to wiem stąd, że dzień wcześniej na wieczornym spacerze przechodziliśmy obok bloku, gdzie mieszka jakiś debil, który kupił sobie wiatrówkę albo jakąś broń pneumatyczną i strzelał do zaparkowanych po drugiej stronie ulicy samochodów. To nie było bardzo głośne, ale Czaka spłoszyło i też spacer nam się w tym momencie skończył. W takich sytuacjach Czak już tylko ciągnie jak traktor i chce jak najszybciej do domu (chociaż przeważnie to jest na zasadzie "byle przed siebie", nie wiem czy by trafił do domu gdyby był bez smyczy). Myślę że to istotne informacje. Żal mi go gdy się tak boi, gdy cały się trzęsie to serce się kraje. Nawet nie chcę myśleć co się musi dziać w Sylwestra. Dowiem się u weta o tabletki uspokajające, może warto mieć kilka na stanie w domu na wypadek jakiejś mega burzy? po co ma się Czakuniec stresować.
-
1. maja byliśmy na wycieczce. Tzn mieliśmy być, bo nie wyszło- pociąg się zepsuł i spóźnienie które w ten sposób złapaliśmy zupełnie pokrzyżowało nam plany. Tym niemniej mamy do perfekcji opanowane jeżdżenie autobusem i pociągami. Gdy jechaliśmy sami w przedziale było super, gorzej w Elfie Kolei Śląskich. Jednak Czak był grzeczny, oczywiście bez zająknięcia ładował się na fotel, zapobiegawczo wzięłam ręczniczek i mu rozkładałam, nikt z przewoźników nie miał mu za złe. Czasami gdy gdzieś było bardzo głośno to Czakuś robił się ostrożniejszy i nieco płochliwy, ale trzymał się wtedy blisko mnie. Poza tym jeśli np trzeba było poruszać się na dworcu- z jednego peronu na drugi, to po prostu wzięłam go na ręce, dla mnie wygodniej dla niego bezpieczniej i spokojniej. To jest duży plus małych i średnich psów- można je po prostu wziąć pod pachę :diabloti: Czak jest wytrzymały i myślę że nawet dłuższa wędrówka nie będzie dla niego problemem, natomiast nadmiar przeżyć zaczął odsypiać zaraz po powrocie do domu. Musi się chłopak przyzwyczajać, bo jeśli ma być ze mną to trochę sobie połazimy przy sprzyjającej pogodzie. [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/713/99390873.jpg/][IMG]http://img713.imageshack.us/img713/4307/99390873.jpg[/IMG][/URL] Czaki jednak długo obok mnie nie wysiedział- on po prostu lubi wyglądać przez okno, a z wcześniejszych zdjęć wiecie, że parapet to jego ulubione po kanapach miejsce: [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/15/sn853320.jpg/][IMG]http://img15.imageshack.us/img15/6404/sn853320.jpg[/IMG][/URL] więc parapet to parapet, nieważne jak malutki ;) Robił furorę w pociągu i wszyscy się zachwycali jaki śliczny, słodki i grzeczny. W drodze powrotnej doszłam do wniosku, że ma coś z kozy. Gdy czekaliśmy na powrotny pociąg usiadł ze mną grzecznie na ławce, ale po chwili coś go zainteresowało i wstał opierając się o oparcie na plecy. Gdy doszedł do wniosku, że oparcie jest wystarczająco szerokie, oczywiście się na nie wdrapał. Kozy też ciągle na coś wchodzą, żeby być wyżej ;) [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/841/sn853323.jpg/][IMG]http://img841.imageshack.us/img841/719/sn853323.jpg[/IMG][/URL][URL=http://imageshack.us/photo/my-images/208/sn853324.jpg/][IMG]http://img208.imageshack.us/img208/923/sn853324.jpg[/IMG][/URL] sorry za jakość zdjęć, ale wszystkie robiłam sama, głównie z wyciągniętej ręki, więc rozumiecie...
-
w Gliwicach działa Petsmile, to dwie bardzo fajne dziewczyny, behawiorystki, które współpracują z TOZem, jeśli wytłumaczy się im sytuację to może jeszcze jakieś zniżki zastosują, albo może ktoś zna jeszcze jakiegoś behawiorystę- tu pełna dowolność bo hotel z behawiorystą to chyba z 400-500zł, no i Czak znowu w nowym miejscu nie uważam tego za dobry pomysł, ale nie uważam się tez za osobę decyzyjną natomiast chciałabym też obejrzeć ewentualny DS w czasie PA do tej pory najwięcej czasu zajęło mi wyciszenie Czakusia, mam na myśli ten czas gdy trafił do mnie za pierwszym razem, bo on łatwo się nakręca i wtedy dziczeje, czyli skacze i jest trudny do opanowania- no dostaje po prostu psiej głupawki powolutku te niepożądane reakcje są eliminowane, ale to zajmuje niestety dużo czasu jeśli chce się to zrobić w sposób trwały i przyjemny dla psa dzisiaj np byliśmy w centrum miasta w godzinach szczytu, poszliśmy po kaganiec na podróż środkami komunikacji zbiorowej i zorientować się w szelkach, po czym Czakuś razem ze mną poszedł na zebranie TOZu Jak wygląda miasto w godzinach szczytu to wiecie- mnóstwo ludzi i hałasu, ale Czakuś był grzeczny, chociaż widać było że wolałby być w innym miejscu. Jechaliśmy tez autobusem. Na nikogo nie skoczył, olał wszystkie rowery, jedynie koniecznie chciał się pobawić z papużkami w sklepie zoologicznym, a później kombinował jak podprowadzić wędzony ryjek- no akurat był na wysokości jego pyska i jakoś tak sam mu wszedł do buzi ten ryjek. Poza tym został wygłaskany przez wszystkie laski na zebraniu i od jednej dostał nawet trochę kiełbaski :roll: Zresztą zauważyłam to już wcześniej- jak się na niego popatrzy na porannym i popołudniowym spacerze to jest to zupełnie inny pies niż na wieczornym. Staram się z nim wychodzić po 22, jak już te wszystkie psy ze swoimi niefrasobliwymi właścicielami śpią, i on się wtedy zupełnie inaczej zachowuje. Myślę że on się po prostu niepewnie czuje gdy dużo się dzieje wokół niego. On trochę dzikusek był. Odnoszę czasami wrażenie, że do pewnych rzeczy dopiero teraz się przyzwyczaja, oswaja. Choćby wet. Bał się, dziczał, a podniesienie na stół to już była najgorsza rzecz na świecie. Ale byliśmy kilka razy, tylko raz miał coś konkretnie robione bo zastrzyku na ostatniej wizycie nie liczę, i już się nie boi, nie chce od razu uciekać, potrafi usiąść i po prostu poczekać, nie wyrywa się na stole. Na ręce też już bez problemu daje się brać, chociaż nie był zbyt chętny na coś takiego na początku, a to się przydaje przy jeździe autobusem np. On się na dobrą sprawę dopiero ze światem oswaja i nad tym też będziemy pracować. Nie chciałabym żeby za nieodpowiedzialną osobą, która swoje braki zasłania psem, powtarzać że Czaki "zaatakował", bo to nie jest agresywny pies który startuje do ludzi z zębami. Były dwie nieudane adopcje, ale pierwszy zwrot był praktycznie bez powodu, podejrzewamy jedynie że to jego wszechobecne futerko nie spodobało się pedantce, druga adopcja to po prostu (.....) - sobie wytnę bo damie niby pewnych rzeczy nie wypada, zwłaszcza na forum. I Czaki jest do bólu przewidywalny. Gdy tylko przestaje się go głaskać to prosi łapką o ciąg dalszy. Gdy ma twarz w zasięgu pyszczka to będzie po niej lizał, łapał za nos i uszy. Jak się za bardzo nakręci to chce się bawić a robi to łapiąc za rękę lub materiał (mnie raz nawet łapał za szlufki w spodniach, bo nic innego luzem nie miałam a ręce schowałam z tyłu). Zresztą, może uda mi się to jakoś nagrać. To są rzeczy na które trzeba czasu, ale nie są nie do przeskoczenia. [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/94/sn853288.jpg/"][IMG]http://img94.imageshack.us/img94/1010/sn853288.jpg[/IMG][/URL] a tutaj z ulubioną zabawką [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/543/sn853283.jpg/"][IMG]http://img543.imageshack.us/img543/6562/sn853283.jpg[/IMG][/URL] a tutaj po narkozie po czyszczeniu zębów, był taki biedny i długo nie potrafił schować tego języczka, moczyłam mu go wodą, mokrymi palcami, żeby za bardzo nie wysechł bo później jest bardzo nieprzyjemnie z takim wysuszonym jęzorkiem w sumie wygląda jak po dobrej imprezie [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/716/sn853261.jpg/"][IMG]http://img716.imageshack.us/img716/6899/sn853261.jpg[/IMG][/URL] wczoraj miałyśmy tę interwencję: [URL]http://www.nowiny.gliwice.pl/wydarzenia,2424,0[/URL] gdy dzisiaj rano dzwoniłam do schroniska poinformowano mnie, że kotek nie przeżył :(
-
KOREK- smutny, młody pies wyrzucony z samochodu- DOCZEKAŁ SIĘ! MA DOM
Raczyna replied to kiyoshi's topic in Już w nowym domu
a tak se przyszłam zobaczyć co mi koleżanki chciały wcisnąć :) jeszcze trochę i będę od psów wyrzuconych z samochodu -
[quote name='AgusiaP']Widzisz bardzo łatwo można ocenić kogoś wchodząc na jeden wątek psa, którego uratowało się przed schroniskiem...a my tych psiaków w jednym czasie miałyśmy sporo i chciałyśmy dla nich jak najlepiej. Jeżeli czytałaś wątek od początku z Czakim u Gabi nie było problemów, oprócz tego, że skakał, ale to po kastracji się zmieniło...dlatego skorzystałyśmy z DT u stepelki. Chyba każdy z nas, jeśli ma tylko taką możliwość wybiera BDT zamiast hotelu... Ja przyznaje się do tego, że popełniłyśmy błąd...[/QUOTE] Aga, nie popełniłyście błędu, nie rozumiem czemu się tłumaczysz? Czaki niestety jest nauczony bawić się łapiąc za ręce albo czasem ubranie jeśli jest jakiś luźny kawałek, ale łapie i puszcza, i nie jest to coś czego się go oduczy w ciągu dwóch dni. Żadna istota nie jest przewidywalna, nawet ja, jestem zawsze do rany przyłóż, ale zdarzyło mi się kilka razy być bardzo niemiłą. Nigdy nie jest tak, że bodźce są takie same, jest zmęczenie materiału, żadnego psa nigdy nie można być pewnym, tak samo kota czy człowieka. wypowiedzi Agaty Balu nie komentuję, ale wyraźnie z niej wnioskuję że Agata chce opłacic trzymięczny pobyt Czakiego w hotelu z behawiorytą- kochana spadłaś nam po prostu z nieba!
-
Jezdem :) Wybaczcie Cioteczki że tak długo kazałam na siebie czekać. Najpierw się pokolei wytłumaczę. Przywaliła mnie duża ilość spraw do załatwiania i nie miałam kiedy wejść na net w ogóle. Później jak wiecie siekło mi plecy- to wtedy przekładałam czyszczenie ząbków Czakusia. Ale te plecki nie przechodziły. Po tygodniu się wkurzyłam i poszłam do lekarza po tabletki. Nie przyznałam się nawet, ale pierwsze trzy dni chodziłam zgięta w pół a dzień dzieliłam na dogorywanie w łóżku i zbieranie sił, i na spacerki z Czakulcem. Myślałam że nadrobię zaległości na wyjeździe, ale tam net padł i pupa. Teraz nadrabiam zaległości, najgorzej z bazarkiem, a głupia byłam i nie pomyślałam żeby poprosić o napisanie że sytuacja tak a nie inaczej wygląda. Jeszcze walczę ze skanerem żeby Wam rachunki wrzucić i faktury. Teraz kilka słów o Czakusiu. U nas się o takich mówi- pofyrtaniec. Psiak wesoły, łagodny. Nie agresywny. Nauczony kilku komend. Z pewnością chodził bez smyczy, był karmiony czekoladą, nauczono go skakać po ludziach(czy raczej- nie oduczono go tego w odpowiednim momencie), lizać po twarzy, spać na łóżku i kanapach(niektóre psy zanim się wcisną na kanapę patrzą na człowieka, czy mogą- Czaki traktuje kanapy jak swoje naturalne miejsce), bawić się na zasadzie "złapię cię za rękę, puszczę cię, złapię cię...". Jak każdy pies poszczeka na inne, jak każda istota reaguje wzmożoną czujnością w niektórych sytuacjach. To mądry, pojętny pies, da się z nim fajnie pracować. Nie oceniam ludzi, ale niech mi nikt kufa nie mówi, że nie sposób nad psem zapanować na wąskim chodniku- po prostu skraca się na chwilę smycz, łapie tuż nad obrożą, już nie wspominam o odwróceniu uwagi psa, skupieniu jej na sobie. Nie przyjmuje tłumaczeń "co miałem zrobić", bo ja w ogóle tłumaczeń nie przyjmuję- albo myślisz co robisz albo spadaj na księżyc. Jak jesteś ciapa(skreśl "a") to nie bierz się za odpowiedzialność za cokolwiek. Czaka trzeba ciut przypilnować, ale nie bardziej niż innego psa w takiej sytuacji. W ogóle co to za brednie że pies rzucił się na dziecko? pogryzł je? zdjęcie ran i siniaków poproszę a także ksero informacji o udzieleniu pomocy medycznej. Dlaczego to dziecko było tak blisko? jeśli podchodzi samo to mówisz żeby nie podchodziło, izolujesz psa. To jest zadanie właściciela psa- dbanie o bezpieczeństwo psa i otoczenia. Nie trzeba mieć oczu wokół głowy, wystarczy jedna para z przodu, na twarzy, resztę roboty odwala mózg. Czakuś był u mnie wcześniej i Czakuś do mnie wrócił, mam porównanie. On nigdy nie warczał, nie pokazywał zębów. Wiem że kiedyś nie pasowało mu grzebanie przy misce, ale to było w domu gdzie był inny pies, u mnie nie było z tym w ogóle problemu, nie musiałam go przyzwyczajać, ćwiczyć, mogłam mu w każdej chwili miskę zabrać. Po powrocie Czak na mnie zawarczał i pokazał zęby. Pierwszy raz!!! Przy zabawie- warczenie. Nie sądzę żeby nabawił się tego w hoteliku... Pies jest odbiciem człowieka, z którym przebywa, jego emocji, sposobu życia. Dlaczego ten łagodny psiak zaczął warczeć i pokazywać zęby? dlaczego tak nerwowo zareagował gdy dotknęłam jego boków żeby sprawdzić czy schudł? zrobiłam to delikatnie, głaszcząc go, a jednak wywołało to u niego nerwowy tik. Widziałam że czuł się trochę niepewnie. Nie chcę nawet myśleć skąd mu się wzięła ta agresja, bo wcześniej taki nie był. Na szczęście po kilku godzinach się wyciszył, poćwiczyliśmy chwilę z jedzonkiem i już nie warczy. Jednak obserwując jego zachowania mam po prostu ochotę kogoś odwiedzić, wytargać za uszy i spuścić lanie na goły tyłek, jakiekolwiek dyskusje można prowadzić z ludźmi na poziomie. I nie mam tu na myśli poziomu intelektualnego, ale choćby tego jak się odnosi do innych ludzi (to raz), do starszych od siebie(to dwa) i do kobiet (to trzy). Słoma z butów wystaje. Co mnie zasmuciło, to że Czaki po powrocie siedział mi długo na kolanach. Tak, można spojrzeć na to w sposób "o, ale super, tak fajnie się przytula i trzyma nawet sznupkę na szyi, ale fajnie!". A ja nie chcę myśleć nawet o tym jaki musiał być smutny i zrezygnowany, że się tak tulił. Najważniejsze, że się wyciszył, że jest już ok. Apetyt mu dopisuje, zmniejszyłam mu trochę porcje, bo jednak za bardzo u mnie tył :oops: a wcale go jakoś mocno nie podkarmiałam, obliczyłam dokładnie ile i czego ma jeść i tak dostawał... Oczywiście pierwsza noc i od razu próba pt "a może mnie dzisiaj z łóżka nie przegoni": myję zęby w łazience i słyszę jak się mości, ale myślałam że jest w pokoju. Zaglądam na kanapy- a tam pusto. Wchodzę do ciemnej sypialni i mówię "mam nadzieję że cię nie zobaczę na łóżku gdy włączę światło!", cyk światełko a Czaku rozwalony w pieleszach i udaje że go tam w ogóle nie ma :evil_lol: Myślę że dobrze by było żeby u mnie trochę został. Pokrzyżuje mi to plany ale nie można go tak zostawić, on musi odpocząć. Chcę z nim więcej popracować. Jeśli napatoczy się jakaś wizyta PA to idziemy na nią z Czakusiem, ale z ogłoszeniami jeszcze czekamy. Muszę mu sprawić nową adresówkę bo serduszko z karteczką dzisiaj samo odpadło, jak znajdę i kupię to wstawię rachunek, i chyba jednak poszukam dla niego szelek, będą lepsze niż obroża, ale muszą być bardziej zabudowane, bo te na same łapki, które ma teraz, nie są dla niego żadną przeszkodą- wyplątuje się z nich w ciągu 2 sekund. Poszukam na bazarkach jak już się ogarnę do końca może ktoś ma na sprzedaż akurat. Mam dużo zdjęć Czakusia, i jeszcze sprzed wyjazdu i nawet dzisiejsze, ale nie mam już siły. Miałam dzisiaj paskudną interwencję z TOZu i totalnie mnie to wymemlało i wypluło. Przepraszam jeszcze raz za długie milczenie i obiecuję poprawę.
-
a treść ta sama? może jakie nowe zdjęcia?
-
[quote name='AgusiaP']Trzymam kciuki za badania Czakusia :) żeby wszystko było ok;) Zastanowimy się nad tym prześwietleniem :roll: Czakuś nam przytył ponad kilogram :) Jak Ania ostatnio go ważyła to było jakoś 9,80:) Nam też jak byłyśmy z Gabi na kastracji szalał u weta:evil_lol: Sprawdzałam na koncie Czakusia jest ponad stówka :) Madziu Ty dzisiaj nic jeszcze nie płaciłaś tak? Wszystko masz uregulować w piątek?[/QUOTE] nie, nie płaciłam jeszcze, zrobię to w piątek :)
-
wet kapitalny Czakulec oczywiście robił swoje skrętki ucieczkowe, serce mu tak waliło że myślałam że wyskoczy wet próbował go oswoić, przekupić, Czaki się nie dał osłuchowo wszystko ok i z serduchem i z płucami (czasem gdy niucha wydaje takie dźwięki jakby miał zatkany nos, ale po prostu tak najwyraźniej ma) krew pobraliśmy szybciutko i jak najbardziej bezstresowo, dostałam pochwałkę za ładne i profesjonalne trzymanie :roll: pogadaliśmy trochę, zważyłam Czaka na wetowskiej wadze (11kg) wet też zauważył to Czakowe chodzenie i stwierdził, że to może być stary uraz miednicy lub bioder, mogą być też początkowe zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa- jeśli chcemy możemy zrobić zdjęcie, wtedy najlepiej byłoby cyfrowe, bo jeśli na pierwszym, bocznym by coś wyszło, to zawsze można od razu go na plecy i zrobić dodatkowe "na żabę"- w każdym razie można to rozważyć, mogę się podowiadywać ile by to kosztowało, albo po prostu olewamy sprawę krwi wet wziął więcej, ale chcąc nam iść na rękę (finansowo) powiedział że zrobi podstawowe badania i jeśli coś tam nie fajnie wyjdzie, to zrobi następne, szczegółowe, w kierunku wskazanym przez te podstawowe ("krwi wziąłem tyle, że mogę nawet wszystkie je zrobić, ale zrobię tylko te, które będą niezbędne, adekwatnie do wyników") z zębami idziemy w piątek na 9.30, Czaki będzie pościć od 20 w czwartek, może mi pozwolą przy tym być to strzelę kilka fot :) na koncie mam w tej chwili 40zł Czakiego (było 50, 10 poszło na żarełko)
-
[quote name='magdyska25']Kochane szkoda nerwów i urody (złość piękności szkodzi! ;) ). Psiaczek jeszcze znajdzie TEN dom! mocno za to trzymam kciuki.[/QUOTE] ja jestem taka brzydka, że mi już nic nie zaszkodzi :P na wieczornym wyjściu poszliśmy pod weta i na spokojnie obwąchaliśmy teren jutro pewnie będzie cyrk nad cyrki przy tym pobraniu krwi a w piątek tego usypiania do zębów to sobie w ogóle nie wyobrażam Czaki do teraz ma chyba pretensje o tę wetkę co byliśmy rano :roll: zaczęłam się dzisiaj zastanawiać, czy to nie smycz wywołuje w nim to skakanie jeśli w swoim pierwotnym domu latał luzem przy właścicielu, to wzięcie na smycz może mu się nieodmiennie kojarzyć z tym, że coś się stanie, trzeba uważać, zachować czujność i być gotowym nie ma jednak mowy, żebym go spuściła :p podejrzewam jednak, że tak to właśnie działa na razie stosujemy odwracanie uwagi (te niezawodne paróweczki!), ale wykorzenienie tego z niego to kwestia tygodni :/
-
ok, najtaniej co mi się udało załatwić, to badania krwi (podstawy + wątroba i nerki) i ściągnięcie kamienia (chciałam napisać zębów:roll: ) za łączną kwotę 100zł uważam że nieźle, bo przeważnie same zęby tyle kosztują :sg168: rzuciłam okiem na ten kamień, ale jest go na tyle dużo, że nie ma co próbować "domowych sposobów", zwłaszcza że on niezbyt chętny na grzebanie w paszczy, zresztą w ogóle wyszło jaki z niego cykor do jednego weta zaszliśmy przy okazji spaceru w poczekalni jeszcze spoko, ale jak weszliśmy do gabinetu to już się rozglądał gdzie są drzwi i okna, żeby wiedzieć którędy zwiewać a jak go chciałam wziąć na ręce, żeby postawić na stole, to taki cyrk odstawił, że przy tym facet z grypą to pikuś musiałam go bardzo mocno trzymać, serducho mu waliło, wtulił się cały we mnie i był bardzo nieszczęśliwy oglądała go bardzo fajna wetka, też zauważyła, że rzeczywiście chód ma usztywniony, jak to określiła, ale stwierdziłyśmy że to widać taka jego uroda- nie ma tych nóg bolesnych, ogólnie to umie je zginać, chociaż robi to niezwykle rzadko, pozwala sobie przy nich majstrować, więc nie ma żadnych niepokojących objawów, chociaż faktycznie dziwnie wygląda to, jak on chodzi ciekawe jeszcze co mi powiedzą jutro jak będzie krew pobrana, bo też oczywiście zapytam:diabloti: krew byłaby jutro, a ząbki w piątek ogólnie- zabieram się za bazarek na Czaka :p a się książę tak przewrażliwił po tej wizycie u weta (wstępnej!) że nawet nie chciał się dać wziąć na ręce żeby się z nim zważyć- 10kg wiercącego się mięcha ja do niego z rączkami i "chodź Czakuś" a ten w tył zwrot i pit na parapet :mad:
-
[quote name='andegawenka']No to pewnie przyczyna pozbycia się Czakusia...Dziwnie chodzi,smie szczekać i jeszcze sypie sierscią....:roll:[/QUOTE] no, jeszcze liże po buzi i pakuje się do łóżka, zły pies, złyyyy [quote name='AgusiaP']OK :lol: wielkie dzięki:calus:[/QUOTE] no trzeba troszku poszukać, pewnie że najfajniej gdyby było u tego pod moim nosem, ale nie mogę się kierować tylko wygodą (przy okazji- dzisiaj czytałam, że w Silesia City Center jest mega wypasiona klinika weterynaryjna, mają nawet własną karetkę i jakieś super sprzęty o: [URL]http://wiadomosci.onet.pl/regionalne/slask/w-galerii-otwiera-sie-przychodnia-dla-zwierzakow,1,5463110,region-wiadomosc.html[/URL] ) okazało się że Czakuś lubi owsiankę na śniadanie, więc ze swojej miseczki biorę kilka łyżek do jego miseczki i sobie razem rano jemy, płatki owsiane też wylizuje, przy czym jest to pierwszy pies którego znam, który potrafi uronić kroplę mleka jest też zazdrosny o laptop, bo ja akurat bardzo dużo teraz piszę różnych pism, to sznupę kładzie na klawiaturze i patrzy na mnie z wyrzutem, może uda mi się to uchwycić na zdjęciu, na razie mam tylko jego ulubione miejsce do spania- wcześniej spał w pozycji "na sfinksa", ale ostatnio opanował jak się powoli obrócić na boczek i nie spaść :lol: [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/838/sn853237.jpg/"][IMG]http://img838.imageshack.us/img838/3315/sn853237.jpg[/IMG][/URL] no i najśmieszniej było wczoraj wieczorem, gdy w końcu mogłam porozmawiać z TZem przez skypa "co, mamy znowu jakieś zwierzątko?", "no, Czakuś, zobacz jaki fajny!", "ale ja nic nie widzę?" i wtedy do mnie dociera, że siedzę z Czakim na czarnej kanapie, mam czarną koszulkę i czarne spodnie i go po prostu nie widać :evil_lol: no to gadamy dalej i nagle Czakulec ziewnął, to zaraz było "widzę go, widzę go! to znaczy język i zęby widzę!" poza tym znowu było podejście do łóżka, żałowałam że nie miałam aparatu pod ręką, bo miny śmigał takie że można było umrzeć ze śmiechu no i na spacerkach zaczęliśmy pracować nad nieskakaniem, na szczęście można go przekupić smaczkami, bo mój pies na spacerach miał pod ogonem najlepsze jedzenie, a Czakuś jednak pamięta że w kieszonce są paróweczki :razz:
-
Maja - odzyskała radość i nadzieję w NOWYM DOMU :)
Raczyna replied to pinczerka_i_Gizmo's topic in Już w nowym domu
jest śliczna, ale nie wiem gdzie w niej widzicie jamniora :lol: szczeniaki mam nadzieję poniszą tyle, że na nich nie zarobią -
[quote name='andegawenka']Straszna monotonia przecież:evil_lol: Bedę troszkę zajęta więc w razie co to proszę o pw;)[/QUOTE] dziękuję Skarbniczko, pieniążki na Czakulca dotarły zrobiłam też zakupy dla niego i dzielnie mi asystował przy robieniu żarełka, wcinał aż miło, ma zapas na dwa dni, najwyżej mu coś będę dorzucać dla zmyłki, jeśli jutro będzie grymasić :evil_lol: mama była mnie odwiedzić, on obcych na wejściu by najchętniej zalizał na śmierć, wczoraj z Janką było tak samo odprowadziliśmy mamę do samochodu i oczywiście od razu się do niego zaczął pakować :) podróżniczek jeden poniżej zdjęcie pt "nawet na takiej duużej kanapie można się nie zmieścić" [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/203/sn853229.jpg/"][IMG]http://img203.imageshack.us/img203/498/sn853229.jpg[/IMG][/URL][URL=http://imageshack.us/photo/my-images/842/sn853230o.jpg/][IMG]http://img842.imageshack.us/img842/7885/sn853230o.jpg[/IMG][/URL]