-
Posts
862 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Raczyna
-
robiłam sobie drugie śniadanie przed wyjściem do lekarki, położyłam na blacie (surowe drewno, tylko olejem zabezpieczane) talerz z bułką i otwartą puszeczkę pasztetu i odwróciłam się po nóż, czyli jakieś 2 sekundy później zobaczyłam Łolesa na blacie wylizującego pasztet.... ślady łap z grubsza udało się usunąć (byliśmy tuż po spacerze, a przed moją kamienicą wymieniają chodnik i jest straszny syf), trochę pasztetu uratować, ale zła jestem na niego :angryy::angryy::angryy:
-
Łoli spał tak mocno, że ani nie usłyszał jak idę do drzwi wejściowych (zawsze leci za mną, bo a nuż idziemy na spacerek), ani nie usłyszał jak chłopaki weszli, przeszli obok niego, weszli do kuchni i zaczęli ze mną rozmawiać o problemach z zakresu prądowego. W końcu się obudził i popatrzył na nas zaspanym wzrokiem i chwilę siedział cicho,aż się ucieszyłam, że nie będzie problemu jak ktoś przyjdzie w gości. Próżne me nadzieje. Jak się rozindyczył, to cały czas burczał, a jak przeszliśmy na sień do liczników i zamknęłam go na chwilę w pokoju, to tak żałośnie szczekał, że szybciutko do niego wracałam. Niby fajnie, że broni, ale trochę się obawiam... czy będzie pamiętał zapach TZeta? czy na niego też będzie notorycznie szczekać? my się widujemy 2-3 razy w tygodniu. Skojarzy go z gościem, który zabierał go ze schroniska? Naszczekał, naszczekał i się zmęczył. Znowu śpi, znowu chrapie. Ja zaraz jadę do Katowic, ale i tak najpierw jeszcze raz wyjdziemy na spacer. Tabletki je od wczoraj, dzisiaj już nie chowałam w kiełbasce, tylko normalnie wsadziłam do gardła. Dobrze, że on jest taki głupi za parówkami... Wrzucam paragon, dla potomności.Oprócz antybiotyku wzięłam osprzęt do płukania oczków. Popołudniu pierwsze podejście. [IMG]https://imagizer.imageshack.us/v2/240x320q90/c/69/j1t1.jpg[/IMG] i nie, jeszcze nie jest kąpnięty
-
to już dzisiaj, ten "tłusty"? leca po kreple :D [quote name='Bjuta']Te oczyska wpatrzone w pańcię!! Coś cudnego! :) :) :)[/QUOTE] to nie w pańcię, to w kiełbaskę [IMG]https://imagizer.imageshack.us/v2/464x348q90/196/iwpd.jpg[/IMG]
-
[IMG]https://imagizer.imageshack.us/v2/464x348q90/829/n1cp.jpg[/IMG] [IMG]https://imagizer.imageshack.us/v2/464x348q90/19/z7ix.jpg[/IMG]
-
[IMG]http://imageshack.com/a/img197/4836/jvup.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.com/a/img824/1483/z7ze.jpg[/IMG]
-
[quote name='Angi']to Łoles? :lol: bo taki jakiś podobny :D Ja bym mu zgrzebło metalowe kupiła i zwykłą taką szczotkę... Ale ja się nie znam za bardzo na tym, może ktoś inny się wypowie..[/QUOTE] pewnie że Łoles:[URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/241238-Łoles-pies-włóczykij-znalazł-dom-)[/URL] [quote name='Sybel']Ja proponuję tańszą wersję furminatora: [URL]http://www.zooplus.pl/shop/psy/maszynki_pielegnacja_psa/trymery_grzebienie/139845[/URL] U psa z tego typu sierścią sprawdza się bardzo fajnie, usuwa martwy włos, a pies się mniej sypie. Plus grzebień, ewentualnie szczotka.[/QUOTE] dzięki za linka, widziałam właśnie też w Leopardusie coś takiego, jak przyszłam do domu obejrzałam film pokazowy i jak skończyłam oglądać to wiedziałam tylko jedno: "magic!" nie wiem jak to działa, ale jestem pewna że to kupię
-
dubel się zrobił ;P
-
Byliśmy na mega wyrypie. Gugiel pokazuje 4,5km w jedną stronę, ale my poszliśmy trochę inaczej i podejrzewam, że nadrobiliśmy... W każdym razie ponad 3 godziny nam zeszło, razem z przychodnią. Zrobiłam rozeznanie które przychodnie w okolicy polecają cioteczki, i wybrałam "Silesia-vet" w Bytomiu. Miłym zaskoczeniem dla mnie było, że przyjęła nas kobitka, która te 20 lat temu leczyła tego gościa z mojego awatarka, a która wtedy pracowała w przychodni u tego znajomego, który wczoraj wstępnie obejrzał Łoliego. Oczy zasugerowała pokazać Gierkowi (to też już miałam obcykane), więc zorientuję się ile za konsultację, bo na pewno trzeba usunąć narośl z powieki i sprawdzić co się dzieje w ogóle z oczkami, czy to zaćma czy coś innego, czy da się coś z tym robić, choćby powstrzymać rozwój, bo nawet wetka stwierdziła, że on niedowidzi albo widzi bardzo źle. Ta poduszka nad ogonem to może być tłuszczak albo nowotwór, trzeba zrobić biopsję. Używając podstępu i kilku talarków kiełbasy zerknęłyśmy też w uszy i lekko obmacałyśmy boczki. Potwierdzony zły stan ucholi w środku i drugie zgrubienie za lewą łapą. Na samym wejściu opowiedziałam Łolesa historię i zachowania, więc wizyta przebiegała niestandardowo. Łoli się tak nie stresował ("kiełbasa!kiełbasa!"), była z nami też taka fajna dziewczyna, od razu wymieniłyśmy kilka uwag o uczeniu różnych poleceń i tak się zagadałyśmy, że Łoli wykazał umiejętność podawania łapy celem zwrócenia uwagi i dochrapania się do jedzenia. Mówiłam, że cwaniak ;) Dostałam receptę na ogólny antybiotyk, pod kątem uszu i trochę oczków, za tydzień kontrola. Przez ten czas muszę też z nim popracować nad dotykaniem i przeprowadzaniem badań, grzebaniem w uszach i przy oczach. Wetka słusznie stwierdziła, że nic na siłę nie zrobi, a za tydzień na pewno będzie lepiej pod kątem możliwości przeprowadzenia badań. Myślę, że to wykonalne, bo coraz więcej mogę przy Łolesie gmyrać. Nawet wetka mogła go trochę posmyrać po boczkach, chociaż fakt, że wtedy ta dziewczyna odwracała jego uwagę kiełbachą, ale zawsze. Jutro jadę do swojej lekarki, przy okazji kupię szczotki i furminator (taki terminator na furgające kłaki ;) ), to będziemy mieli dużo możliwości się bawić w czesanie i nagradzanie, dotykanie. To wszystko też kwestia, jak mi się wydaje, że Łoli przyzwyczaja się do nowej sytuacji i jednego człowieka. A ja też wykorzystuję każdą sytuację na pogłaskanie go i od niechcenia tymi głaskami sięgam coraz dalej- po grzbiecie można, po boczkach też, ale w jednym miejscu trzeba ostrożnie... tak po kawałku, ale robimy postępy. Poza tym w domu mu się chyba podoba- ma swoje posłanko na którym najwyraźniej lubi leżeć, sporo śpi. Teraz też pochrapuje. Dobrze że się zmęczył, bo muszę go na chwilę zostawić samego i iść do sklepu, więc mam nadzieję, że po prostu sobie pośpi. A jutro rano sprawdzę go na obcych, elektrycy przychodzą :D
-
na szczęście Łoli to większy śpioch ode mnie za chwilę pójdziemy na długaśny spacer do upatrzonej przychodni wet śniadanie skonsumował z najwyższą atencją- biały serek i jogurt naturalny a ja zagłębiam się w odczulanie w ramach metod pozytywnego wzmocnienia tym samym podpisał na siebie wyrok- do jedzenia będzie dostawał tylko suche, bo mięcho musi być na przekupstwo a spać spał w pokoju, gdzie jest cieplej (ogrzewanie podłogowe), miał drugie legowisko w sypialni, tam jest chłodniej, ale nie skorzystał :]
-
[IMG]http://images61.fotosik.pl/695/2536d89e57902029med.jpg[/IMG] mam nadzieję, że dobrze widać... nie ma krótkich włosów, ale do długich też bym ich raczej nie zaliczyła wzięłam go wczoraj ze schroniska, po zimie ma całkiem sporo futerka, zwłaszcza- o ile nie pomylę nazwy- podszerstek? pytanie do bardziej doświadczonych- które szczotki będą najlepsze? a może jednak grzebień? furminator? oglądałam ostatnio w Leopardusie i wybór jest ogromny, i tak podejrzewam, że trzeba będzie kupić z dwie-trzy różne podejrzewam, że jak organizm załapie, że więcej czasu jest w mieszkaniu, to na hura będzie chciał zrzucić większość sierści jutro jadę mu kupić akcesoria, doradźcie proszę! i tak największym wyzwaniem to będzie odczulić go na dotyk, strasznie cykorzy, a im bliżej tyłka tym gorzej
-
no to będzie miał kawaler przeprawę, bo nie wyobrażam sobie, że nie będę go czesać!:mad: już mu kłaki wyłażą, a jak się przyzwyczai do mieszkania to zacznie kudłami ciepać na prawo i lewo:roll: wróciliśmy właśnie z ostatniego spaceru, a jutro wcześnie wstawać na poranne odlanie, mam nadzieję, że nie przygotuje mi żadnej niefajnej niespodzianki.... ja go tak delikatnie próbuję pomiziać po boczkach, tak niby niechcący a to z jednej a to z drugiej sonduję, znalazłam kolejne zgrubienie, za lewą przednią łapą, ale jest bolesne, więc to pewnie świeża sprawa no nie ma zmiłuj, trzeba zmienić jego podejście Łolesowi dużo się śni, na zmianę chrapie z elementami mówienia przez sen i wierzga jakby biegł później nagle się budzi, zrywa się, rozgląda z miną "a o so chodzi", popatrzy, popatrzy, poprawi kocyk, pokręci się jak kot, uwali i śpi dalej ech, dobranoc:*
-
na razie to on mi chucha przy obiedzie musiałam mu wytłumaczyć, że pieski nie jedzą bigosu, to w rewanżu beknął mi prosto do nosa ale to jest cwaniak nieziemski! byliśmy przed chwilą na kolejnym spacerku (muszę być bardzo wyczulona, bo już dwa razy podchodził do ściany i podnosił nogę, na szczęście nie zdążył zrobić nic więcej, ale trochę się boję co będzie w nocy...) najpierw papnął podsuszoną kromkę chleba z masłem- już zaczynałam mu mówić fe i żeby póścił, gdy zauważyłam, że zaczyna kopać, więc mu nie przerywałam i patrzę co zrobi wykopał dołeczek, starannie ułożył w nim kromkę i zaczął przysypywać tą ziemią, którą wykopał, przy pomocy sznupy, dokładnie tak jak wilki, liski :) jak mu się ziemia skończyła, to obok "nakopał" świeżej i znowu sznupą przesuwał nad kromkę trochę dalej natknęliśmy się na reklamówkę najprawdopodobniej z resztkami z kurczaka z rożna Łoli ją oczywiście capnął, ale ją wyciągnęłam i poszliśmy dalej skubaniec dokładnie zapamiętał gdzie to było, chociaż byliśmy w tamtym miejscu dopiero drugi raz i w drodze powrotnej, przebiegającej niedaleko, próbował mnie tam znowu zaciągnąć i to kilka razy ponieważ się nie dałam, to nawet użył podstępu podbiegł do nas psiak mniej więcej wielkości Łolesa, byłam uważna, ale oba psy ładnie się przywitały merdając ogonami, Łoli zresztą strasznie do niego ciągnął....tylko dlatego że pies był na kursie do reklamówki! jak się tylko przywitały to Łoli myk w bok i już tylko "reklamówka!reklamówka!" po powrocie ze spaceru marudził że chciałby połazić dłużej, ale jestem pewna że znowu by mnie zaciągnął w tamto miejsce! w końcu się poddał i położył spać chyba mu się śni, że biega ;)
-
już mniej, ale i tak dużo, może mu po prostu gorąco, chociaż w pokoju temperatura to ledwo 21'C a w sypialni 17-18'C on chrapie gorzej niż moja mama :grin::grin::grin: jak namacałam to zgrubienie, to mi się jakoś przyplątało określenie tłuszczak, ale nie jestem w stanie dokładnie tego obejrzeć, bo Łoli zapobiegawczo ucieka od dotykania na opuchliznę bym nie stawiała, to jest za duże i zbyt... hm... samodzielne? wyraźnie się odróżnia od okolicy martwi mnie bardzo to uciekanie od dotyku, bo może wymaga bardziej dogłębnej konsultacji po tym pogryzieniu, ale jak będzie tak panikował to nic nie da się zrobić... bez użycia siły, a nie chcę pogłębiać mu traumy nawet ropki z oczka nie da sobie ściągnąć a posłanie ortopedyczne.... jakby na to nie patrzeć, Łoli ma już przynajmniej 10 lat może chodzi dużo i widać że lubi przebywać na zewnątrz, ale po jego chodzie też widać, że nie jest wszystko super ok na razie robię rozeznanie w suplementach i witaminach, na pewno powinien coś na stawy dostawać, chyba że później kupiłabym mu karmę dla dużych seniorów (już wiem że waży 25kg), sama nie wiem czy lepiej domowe z witaminami czy suche z wyższej półki, gdzie już jest wszystko jak się już będzie dawał dotykać, to na pewno krew i mocz trzeba sprawdzić, chciałabym go też skonsultować u okulisty nawet zębów nie można było obejrzeć :roll: no i ta bułka nad ogonem....
-
minister finansów stwierdził, że Łoli urodzą nie grzeszy i przez to pewnie nieadopcyjny poza tym minister ministruje i nie jest tu za często, więc ogólnie Łoli mu się podobać nie musi wymacałam nad ogonem dużą, twardawą poduszkę, w zasadzie tego nie widać, ale jak już się wie gdzie to jest, to widać- po prostu ten kawałek udaje, że ma futerko nastroszone, a to ta buła wystaje w końcu udało się też obejrzeć uszka, to jedno ma poważnie porwane :( och, właśnie się położył na swoim posłanku! dobrze, że mu na razie nie kupowałam żadnego legowiska, bo chciałam któreś z tych normalniejszych, a tu chyba ortopedyczne się przyda.... pierdoła jedna cały czas chce na spacerek, chociaż widzę, że cieszy się jak wchodzi do domu acha, czy on już dzisiaj jadł?
-
no, najpierw nie chciał, a jak już przód w końcu wsadził, to pomimo przebierania tylnymi łapkami nie bardzo potrafił wejść podróż zniósł dzielnie, chociaż widziałam, że trochę się boi i jest zdezorientowany miałam nadzieję, że jak po niego przyjedziemy, to pójdziemy najpierw na spacerek, on się z nami tyci oswoi i w ogóle, a tak to wszystko w locie i na chybcika trzeba było robić Łolesa widziałam prawie rok temu, od tego czasu bardzo się postarzał Na oczkach ma początki zaćmy, widzę po ruchach jego głowy i zachowaniu, że nie widzi dobrze. W ramach drugiego spacerku zahaczyliśmy o miejsce, gdzie wisi reklama groomerska, bo chciałam się dowiedzieć, ile u nich kosztuje kąpiel. Obawiam się, że Łoles nie zmieści mi się do brodzika... Pod tą reklamą jest zaprzyjaźniony weterynarz, ponieważ się nudził i wyszedł przed gabinet zauważył mnie i trochę Łolesa pooglądał. Trochę, bo była mega panika łącznie z kłapaniem. Nie pozwoli się dotykać. Nawet teraz w domu, gdzie jest spokojnie i fajnie, nie pozwala się głaskać po boczkach, zaraz się skręca żeby kłapnąć. Podejrzewam, że to efekt pogryzienia, że go gdzieś tam boli. Więc kąpiel też w sumie odpada :/ Na tyle na ile wetowi udało się zajrzeć do uszu, zanim już żaden kontakt dotykowy nie był możliwy, to Łoli ma je w stanie tragicznym, i to raczej nie jest kwestia pogryzienia. Natomiast przez pogryzienie on nie daje się tak dotknąć. Muszę go ostrożnie głaskać, bo od tego też raczej ucieka- najpierw nadstawia łeb, ale jak się go już dotknie to się wycofuje. Uszy są do zrobienia "na wczoraj", ale żeby cokolwiek z nim móc robić, trzeba go najpierw z dotykiem na nowo oswoić. Martwi mnie to, bo w sumie nie wiem czy mu coś więcej nie dolega. Na pewno będzie też do usunięcia brodawka na powiece lewego oczka, też jak najszybciej. Zresztą to oczko w ogóle nie wygląda dobrze. Poza tym Łoles sapie jak parowóz, wypija hektolitry wody i przed chwilą po raz pierwszy normalnie się położył. Próbowałam zrobić mu kilka zdjęć, ale w mieszkaniu mam ciemnawo i nie wychodzą, wszystko zamazane, bo nie chce robić z fleszem. Może w dalszej części dnia się uda. Zabawna sytuacja była, gdy pierwszy raz wchodził do domu, myślałam że skonam ze śmiechu. U mnie z przedpokoju wchodzi się do pokoju i na ścianie na prost wejścia jest zabudowana szafa, w sumie 5 przesuwanych drzwi, z czego na dwóch są lustra. I Łoli wchodzi i zamiera, bo widzi psa. Nieśmiało zaczyna machać ogonkiem i powoli, ostrożnie, podchodzi do lustra, podchodzi do samej jego tafli i zezując na siebie dotyka nosem lustra. Żałowałam, że nie miałam aparatu pod ręką, bo wyglądało to przekomicznie. Ogólnie, czeka nas dużo pracy. Zwłaszcza teraz, na początku. a w ogóle- kto go tak spasł?
-
Nemi-ON mix MA DOM :D!! zostało jeszcze 70 zł długu :(
Raczyna replied to Hope2's topic in Już w nowym domu
co u małej, jakieś postępy? -
a w ogóle to oglądałam dzisiaj rano legowiska i nie mam pojęcia, jakie mu wybrać, w jakich śpią psy w schronisku? kojarzę tę akcję jak zbieraliście na legowiska i widziałam takie plastikowe, owalne na zdjęciach, do środka jakaś poducha i to styknie? oglądałam też te nieszczęsne szczotki do czesania, z kilkunastu zawęziłam wybór do 4 no i kwestia karmy- w schronie głównie suche? nie wiecie co Łoles jada? jedyne co wiem na pewno, to mam już wybrany gabinet wet, tak na wszelki wypadek
-
ja dzisiaj prawie zeszłam ci znajomi z Niemiec, do których czasami jeździłam, mieli wypadek i był nacisk, żebym przyjechała, bo ja im przede wszystkim domu pilnuję i dbam o inwentarz- mają dużo kotów, kilka psów i sporo innego drobiazgu normalnie to pewnie jechałabym najbliższym autobusem, ale wyszłam z założenia, że nie ma ludzi niezastąpionych, a w tej chwili Łoles jest dla mnie ważniejszy a ich stać na różne opiekunki... z tego wszystkiego nie dodzwoniłam się do Mychy, bo cały cyrk z telefonami skończył się popołudniu :roll: zresztą, jutrzejszym dniem też się trochę denerwuję przy tymczasach tego nie miałam, ale teraz w sumie jest inaczej, bo jadę po "swojego":razz: i ta mieszanka radosnego oczekiwania i stresu czy wszystko będzie ok po prostu....:nerwy::grab::flaming::Help_2:
-
Głuchy TRUFEL w DS, trzymamy kciuki za nowy domek!
Raczyna replied to gluchypies's topic in Już w nowym domu
no Trufel, daj z siebie wszystko:kciuki::kciuki::kciuki: -
ok, to już wiem tyle, że z TeZetem będziemy we wtorek ok 11.30-12.00 po Łolesa będziemy mieli mało czasu (TZ urywa się z pracy), więc jeśli to możliwe, to byłoby fajnie, gdyby formalności zajęły jak najmniej czasu i wszystko było przygotowane, ja jutro jeszcze będę dzwonić żeby się przypomnieć, także o żarcie
-
ok, dzięki, zapisałam
-
pewnie przegiął z brykaniem i musi jeden dzień odpocząć, w pewnym wieku to norma, też tak czasami mam ;)
-
nie no, pewne rzeczy wypadałoby już mieć po prostu z legowiskiem czekam, bo nie wiem gdzie będzie lubił spać, pewnie w sypialni, chociaż tam jest chłodno i panele, więc tam coś konkretniejszego a jeżeli oleje widok na łóżko, na rzecz ogrzewania podłogowego w pokoju, to pewnie coś tylko cienkiego, żeby nie leżał bezpośrednio na tych nierównych kafelkach obroże są, smycze jutro odbieram, mam i krótkie na spacer, i linki 10m na szkolenie i zabawę będę pewnie dzwonić jutro i się wstępnie umawiać- na jaki numer mam dzwonić? ten ze strony schroniska, do biura?