ailema
Members-
Posts
281 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ailema
-
Niestety nic o niej nie wiem .Adoptowałam ją po tym jak zalało krakowskie schronisko od ludzi którzy wzięli ją do dt . Inne problemy wyeliminowałam swoją cierpliwością i uporem .
-
malagos -te biegające psy mają "właścicieli " tylko uciekają do suk z cieczką ;/ Bardzo dziekuje wam za pomoc mam nadzieję że nigdy nie będę musiała z niej skorzystać
-
LISEK 2-letni skazaniec z przytuliska "G" znalazł wspaniały DS:)
ailema replied to kiyoshi's topic in Już w nowym domu
Zawsze gdy chce pomóc to nawet tego przysłowiowego grosza nie mam :( -
Tak nas dawno nie było . Ostatnio zmokłyśmy na spacerze i Łajka miała problemy z tylną łapą (tak jakby sztywniała jej ) weterynarz nie stwierdził urazu ,bardziej początki reumatyzmu .Dostałyśmy dwa zastrzyki i jak na razie jest dobrze . Zdjęcia z naszych co weekendowych wyjazdów na wieś [URL="http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=462b376ab44e2f1d"][IMG]http://images61.fotosik.pl/109/462b376ab44e2f1dm.jpg[/IMG][/URL]- tak bym pobiegała po tym lesie ale muszę być na smyczy [URL=http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=fd26b10790270ddc][IMG]http://images63.fotosik.pl/109/fd26b10790270ddcm.jpg[/IMG][/URL]-co tam jest już wiem staw brrr jak ja nie lubię wody :)
-
Mam takie pytanie Co tydzień jeżdżę na pewną wieś w Małopolsce . Tam oczywiście psy są puszczone samopas i często chodzą między samochodami .Ostatnio o mało auto nie potrąciło psa na szczęście uciekł i tu nasuwa się moje pytanie . Przypuśćmy jestem świadkiem potrącenia psa przez samochód .Kierowca odjechał . I co ja mam zrobić z tym psem .Zaznaczam że na tej wsi nie ma żadnej organizacji zajmującej się zwierzętami najbliższa jest w Krakowie (ok 64,1 km) .To samo jest z schroniskiem .Jeśli chodzi o weterynarza to jest 2 wioski dalej .Czy zostaje tylko policja ?? Znając realia to by nie przyjechali .
-
[B]aussie&husky [/B]-podziwiam cię za twoją cierpliwość .Ja po 3 razie proszenia pewnie bym gościa z przeklinała gdyby to nie pomogło postraszyłabym policją twierdząc że mnie nadchodzi .
-
Tak szczerze nie ma jasno sprecyzowanych przepisów czy pies może wchodzić do sklepu czy też nie .Wszystko zależy od właściciela obiektu .Ja z swoją wchodzę tylko do nocnego czy zoologicznego .Fajny artykuł [URL]http://www.podrozezpsem.pl/2012/06/rozmowa-co-ma-sanepid-do-psa-w.html[/URL] Ostatnio wracałam z moją i z daleka widziałam labradora-sukę .Proszę aby babka ją zapięła a ta nic . 40 kg już biegnie do nas (ja się boje dużych nie znanych mi psów ) .Swoją schowałam za siebie i czekam na reakcje babki .Wysłała 5 letnie dziecko po kundla ale ono nie potrafiło odciągnąć psa .Wiec sama przyczłapała z oburzeniem odpowiedziała "nie wie pani że to jest labrador " ? Odpowiedziałam jej tak samo grzecznie czy nie wie do czego służy smycz .
-
Zgadzam się z wami nadal jestem za tym aby psa zbadał behawiorysta jeśli pies jest niereformowany .To najlepszym rozwiązaniem jest uśpienie .Żałuje też że podpisałam petycje ,ale o tym pisałam parę postów wcześniej ....szkoda psa ....
-
Moim zdaniem do była agresja przemieszczona .Ogólnie dziwi mnie to że pies z problemami był szkolony obok innego samca było do przewidzenia że to się tak może skończyć .Nie wiem co już o tym sądzić ....
-
Krótkie łatwe do wymówienia i ogólnie mi się podoba Set [URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/Set_%28b%C3%B3g%29"]http://pl.wikipedia.org/wiki/Set_%28b%C3%B3g%29[/URL]
- 11 replies
-
- imię
- imię dla psa
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
[quote name='zmierzchnica']Druga strona to ludzie z psami po przejściach, którzy też dają prawo psu do wyskoków "bo on adoptowany", "bo on miał złą przeszłość". Aha, i dlatego ma prawo rzucać mi się do nóg? :diabloti: Zasady dla wszystkich psów są jedne, oczywiście każdemu zdarzają się wtopy i głupie sytuacje, ale istnieje coś takiego jak słowo "przepraszam" - na szczęście.[/QUOTE] Moja jest po przejściach i dlatego to ja miałam na spacerach oczy dookoła głowy i nigdy jeszcze mój pies się wobec kogoś źle nie zachował ....bo zawsze się wycofujemy ,dostaje burę itp ...więc da się
-
2 koty i jednego szczura niestety jego towarzysz niedawno zdechł
-
Nie nigdy jej nie uderzyłam chociaż wiem że była kiedyś przez kogoś bita
-
[quote name='lucky123']Mam wrażenie, że straszenie zeżarciem przez większego psa działa lepiej niż wszystkie prośby o zabranie dziamgającego...:roll:;)[/QUOTE] Ja używam jeszcze sformułowania "Łajka nie wolno polować " też działa na właścicieli i niereformowane matki z dziećmi . W sumie też mam takich sąsiadów którzy grillują a ich pies pluje się za ogrodzeniem .Najbardziej lubię sąsiada który gdy robi coś w ogródku otwiera bramę ,a jego sucz biega po ulicy .Ostatnio pogryzły się z moją a ten nic .Prosiłam aby go zabrał Jak grochem o ściane to pies dostał z buta i torebką i nadal prosiłam aby ją odwołał to tylko głupio się śmiał .Więc wyciągam telefon i powiedziałam głośno że dzwonie po policję wtedy zabrał psa .Na moje pytanie czemu jego kundel jest za ogrodzeniem .Odpowiedział bo tak .I jak tu ma człowieka szlag nie trafić
-
[quote name='Martens']Znam problem w sumie z obu stron - na szczęście działkę mam przy odludnej drodze, gdzie stoją 3 domy na krzyż i do tego mam dość długi podjazd do bramy. Niemniej jednak zdarza się, że ktoś chodzi tamtędy nad rzekę z psem luzem, pies podbiega mi do bramy i zwierzaki na siebie poburczą, ale na to działa chyba tylko pilnowanie i odwoływanie psa od bramy... Przecież nie będę stała cały dzień z kijem na podjeździe... Jakiś czas temu mieliśmy odwrotny dym; idę z Cycem przez osiedle domków jednorodzinnych i w pewnym momencie między prętami w bramie jakiś wku*wiony pekińczyk wysadził na chodnik cały łeb z szyją, i próbował użreć Cyca... Cyc akurat był wtedy na sledach i nie interesowało go nic poza ciągnięciem naprzód, on zresztą na psy za płotem nie reaguje - to ja musiałam odciągnąć go na bok, żeby pekińczył nie dziabnął go w ucho :roll: W sumie to i tak pikuś, na tej samej trasie był kiedyś mix onka, ktory wysadzał łeb przez bramę na pół chodnika i próbował łapać ludzi za nogi :D kiedyś mało zawału przez niego nie dostałam ;)[/QUOTE] Też to znam kiedyś pies przez szczeble w płocie chwycił moją za tyłek .Choć czasem jestem zmuszona przechodzić koło mix onka, który jak nas widzi to próbuje przeskoczyć ogrodzenie .Na szczęście jest za wysokie ,ale już raz opluł mi twarz a innym razem zasypał całe oczy piachem i musiałam swoją sucz prowadzić z zamkniętymi oczami ,aby dalej doprowadzić się do porządku .
-
Chciałam się was poradzić ponieważ mam z moją suką pewien dziwny problem . Pies ma ok 9 lat jest ze mną 4 lata .Początki były trudne . Na dzień dzisiejszy wyeliminowaliśmy strach: przed obcymi ludźmi -psami -deszczem (choć nadal za nim nie przepada ale już nie chowa się np pod autami ) -lek separacyjny (tylko w domu w moim pokoju . W innych miejscach pies łazi za mną krok w krok a zamknięty szczeka i potrafi nawet ze stresu zrobić rzadką kupę ) . Uczymy się tolerować inne suki w otoczeniu (chyba w tym przypadku zostanie niereformowana ) Ale przejdźmy do problemu jak wiecie jest sezon ma muchy ja staram się wszystkie wyrzucać .Jednak inni domownicy używają klepki .Pies oprócz mojego pokoju ma swoje miejsce w kuchni pod stołem .Gdy zobaczy klepkę zaczyna się trząść a później ucieka po schodach pod mój pokój .Tam strasznie się trzęsie i dyszy .Ja odczekuje (tyle czasu ile ktoś rozprawi się z muchą ) później siadam na półpiętrze i wołam spokojnie psa .Czasem dopiero po 15 minutach przyjdzie do mnie .Schodzimy na dół i odsyłam ją pod stół .Jest to o tyle uciążliwe że często z nią wyjeżdżam i ostatnio u znajomego ktoś chciał zabić muchę i nawet nie wiedziałam kiedy pies uciekł mi na podwórko dobrze że bramka była zamknięta .Łajka jest tym typem że gdy czegoś się wystraszy biegnie ślepo przed siebie . Macie jakieś pomysły ?
-
[quote name='Zefirek2']Ich nie trzeba szukać sami się znajdą ,jak tylko dowiedzą się wyskoczą z pomocą. W tamtym roku szukałam pomocy dla młodego psiaka, który miał być uśpiony, założyłam mu event na Fb. W ciągu dwóch dni zadzwonił do mnie ktoś z rewelacyjną wiadomością ,ze psygarnij znalazło DT dla psa pod Krakowem, a w ogóle to DS już jest. Zabierają psa, już wszystko załatwione, jest tylko jeden warunek MUSZĘ SKASOWAĆ WYDARZENIE NA FB - ciekawe prawda?? Oczywiście psa nie oddałam, znalazłam mu dom i wiem, że na pewno jest cały, zdrowy, bezpieczny i kochany. Kolejny bezpośredni przypadek, to znajoma znajomej adoptowała kilkumiesięczną suczkę szczeniaka ze schroniska. Po krótkim czasie okazało się, że suka rezydentka nie toleruje małej no i klops. Wizja powrotu do schroniska. Moja koleżanka wolontariuszka w schronisku , rozpaczliwie poszukiwała pomocy i oczywiście zjawiło się psygarnij ( wtedy jeszcze nie posiadałyśmy tej wiedzy na ich temat co teraz) i sunię zabrało. Do dzisiaj nie wiemy gdzie trafiła, nawet była właścicielka nie może tego ustalić, na pytania gdzie jest pies i co z nim się dzieje? psygarnij reaguje wyjątkowo agresywnie. Dłuuuuga historia do opowiadania. Fakt jest taki,że ja im NIE UFAM i nigdy przenigdy nie powierzę im psa pod opiekę :([/QUOTE] To nie wiedziałam ehmm i komu teraz ufać Liska udostępniłam na własnej tablicy ogłaszam dalej
-
[quote name='kiyoshi']O-O....TO NIE- W TAKIM RAZIE DZIĘKUJE ZA POMOC PSYGARNIJ!!!! nie zaleznie czy informacja, którą przekazała Zefirek 2 jest prawdziwa czy nie- DZIĘKUJE i proszę o NIE PRZEKAZYWANIE informacji o psach do tamtej fundacji!! szukamy dla nich tylko sprawdzonych, dobrych domów[/QUOTE] Ok nie ma sprawy .Napiszę aby nie ogłaszali .Chciałam tylko pomóc i nie chce aby wyszło źle .Może ogłosze na własnej tablicy na fb
-
[quote name='Zefirek2']Nie rozpędzałabym się tak z tym psygarnij :(. Wiele psów ,którym psygarnij "pomogło" przepadło bez wieści. Wiem o kilku nieciekawych przypadkach :( Nikogo nie dziwią te ich nieograniczone możliwości pomocy? Chyba jedyna tak fundacja, ciągle gotowa do "pomocy".[/QUOTE] Nie ,nie słyszałam są to udokumentowane przypadki ?? Oni jako jedyni przyszli mi do głowy Lupusa można ogłaszać na sos husky
-
[quote name='kiyoshi']Nie chcę pisać tutaj dokładnego adresu przytuliska...jednak mieści się w okolicach KALISZA. Namiar w sprawie psów można podawać na mnie 605 886 434 lub na mojego kolegę, który jeżdzi do psiaków raz na tydzień- dwa i jest jedynym ich 'prawdziwym' opiekunem..ego numer 721 035 215 (Wojtek)[/QUOTE] Dziękuje bardzo jak na razie wysłałam informację .Ponieważ nie wiem czy psy z przytuliska też ogłaszają .Czekam na odpowiedź .Najwyżej co innego wymyśle ....