Jump to content
Dogomania

ailema

Members
  • Posts

    281
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ailema

  1. Wczoraj zdębiałam .Stoję z moją sucz i rozmawiam z chłopakiem i jego bratem .Z daleka zobaczyłam ok 10-12 chłopca którego pies wyprowadza na spacer .Gdy podeszli na tyle blisko abym mogła zobaczyć że też ma sukę .Poprosiłam go aby nie podchodził do mnie z swoim psem .Zaczął się głupio uśmiechać i nie zmienił kierunku .Prosiłam go z 3 razy i nic .Gdy na niego krzyknęłam to lekko się odsunął i stał tak z 6 min (z tym głupim uśmiechem na twarzy ) ...........
  2. Ostatnio usłyszałam od tzw menela .Że prowadzę huskiego na smyczy .No cóż ja bym nigdy na to nie wpadła :D
  3. Przypomnialam sobie że koleżanka miała kotkę znajdę .Ktora sikała do kuwety a srała gdzie popadnie .Pożyczyłam jej drugą kuwete ale to też nie pomogło .Pewnego razu kotka wypadła jej przez okno i koleżanka poszła z nią do weterynarza (na szczęście się tylko potukła ) przy okazaji zrobiła jej wszystkie badania .Okazało się że w kale maiała jakiegoś wirusa (lub coś w ten deseń nie pamiętam ale to nie jest teraz ważne ) grunt że powodował ból przy załatwianiu się .Po kuracji antybiotykowej i całkowitym wyleczeniu .Kotka jeszcze przez 2 tygodnie załatwiała sie po za kuwetą .Później już robiła do niej ....piszę to po to że niektóre koty robią tak jak są na coś chorę lub coś je boli .
  4. Nie generalizujmy .Ja z swoim kotem jeździłam na święta ,zabierałam go na wakacje i kot normalnie się zachowywał .Tyle że to był koty bardzo przywiązany do mnie ... Gdy przeprowadzałam się z moimi obecnymi sierściuchami .To tylko jeden sikał mi wszystko co się dało sikać ale po jednym dniu się uspokoił ....Znam tez ludzi którzy zostawiali swojego kota w starym mieszkaniu (nowym lokatorom ) bo stwierdzali że kot na pewno się nie przyzwyczai do nowego miejsca itp to jest dopiero chore nie dajmy się zwariować
  5. I jak tam kotka ?? Zazwyczaj daje się dwie kuwety jednak to w twoim przypadku się nie sprawdza . Czasem koty tak manifestują swoje nie zadowolenie .Może chodzi o tego kota rezydenta ... A jeśli chodzi o same kuwety to może nie odpowiada jej ich miejsce nie czuje się bezpiecznie .
  6. Ja ogólnie psom bull schodzę z drogi .Z przykrością muszę też stwierdzić że do tej pory spotkałam się z większością tepymi właścicielami owych psów (pewnie dlatego że mieszkałam na dużym Krakowskim osiedlu gdzie roiło się od panów w dresach i ich " "szpanersko-obronnych" psów ) Jednak wiem ze wszystko zależy od ułożenia danego psa .Dlaczego w Stanach .Najwięcej pogryzień jest przez labradory ?? ...ludzie wyczytają że są to psy rodzinne i zapominają o wychowaniu (przecież one nie są groźne ,a tym bardziej że te psy potrzebują ruchu ).... . Podsumowując nie ma złych psów z natury .Za wszystko odpowiedzialni jesteśmy my
  7. Czytam i czytam i się przeraziłam. Nie wiem co bym zrobiła gdyby zaatakował mnie duży pies ,ogólnie boje się obcych psów. (kiedyś zostałam ugryziona w twarz przez doga niemieckiego na szczęście odsunęłam się i teraz mam bliznę w policzku po jego kle .Jednak paraliżujący strach pozostał ) Ogólnie idąc z psem jestem odważniejsza i zawsze staram się mieć oczy na około głowy i schodzić z drogi innym psom .Na szczęście (odpukać ) żaden "olbrzym "nie zaatakował mojej suki .Miałam przypadek z dwoma "amstafami ". Dawny sąsiad wychodził z psem bez smyczy i przed blok .On siedział na ławce a pies biegał luzem.Był jeszcze młody nie groźny i chciał się z każdym psem bawić .Jednak moja toleruje tylko nie które psy .Wiec jak mój chłopak wracał z Łajką (była na smyczy ) to "amstaf "pobiegł a moja go od razu zdominowała i wywaliła na łopatki .Pewnie skurczbyk to sobie zapamiętał .... pewnego pięknego dnia pies dorósł a do sąsiada przyszedł kolega też z "amstafem ". Ja z swoją szłam na spacer i nagle z przodu zastawił nam drogę pierwszy pies (zjeżony kły na wierzchu ) a z tyłu był drugi .Słyszałam tylko jego głośny warkot .Moja też zaczęła warczeć a ja spanikowałam, zaczęłam kląć na sąsiada aby zabrał te psy .Podszedł i odciągnął swojego (dostał parę razy od niego z buta ) a drugi agresor poszedł za nimi .Uwierzcie że całe życie przeleciało mi przed oczami .Zastanawiałam się kogo najpierw zaatakują mnie czy moją sukę Kiedyś idąc z daleka zauważyłam dwa kundle (jeden wielkości mojej ,drugi nieco mniejszy ) szczekały i biegły w naszą stronę .Wiec pomyślałam że wezmę moją na ręce .Nie wiem czy to był dobry pomysł .Ponieważ ten mniejszy ugryzł mnie wtedy w łydkę .Teraz noszę ze sobą ciężka torebkę i odganiam nią małe psy .Na jednego psa to podziałało Bo gdy gryzł moją sukę dostał parę razy nią w głowę i teraz jak mnie widzi to tylko szczeka i nie wychodzi już przez wiecznie otwartą bramkę
  8. [quote name='filodendron']To działa w obie strony. Tylko w przypadków rodziców - jak już taki apel dotrze do wyobraźni - działa bardziej, bo szkoda (pokaleczenie, często ciężkie, dziecka) jest trwała i nieodwracalna. Natomiast psiarzom statystycznie to wisi, bo konsekwenkcje, które ponoszą, są na ogół śmieszne i ograniczają się do kasy. Niezbyt dużej. Mamy kompletnie niewydolne prawo jeśli chodzi o karanie właścicieli psów z mózgu chlupotem.[/QUOTE] Ja to doskonale rozumiem bo to nigdy nie jest winna dziecka .Tylko dziwi mnie to że codziennie widzę jakąś akcje z dzieckiem i jego rodzicami ,a to naprawdę przeraża
  9. [quote name='UBOCZE']Tak na marginesie sprawy. To jest list z dnia 20 maja. Myślę, że warto go znać... [B]LIST OTWARTY DO RODZICÓW I OPIEKUNÓW DZIECI RZECZNIKA PRAW DZIECKA p. MARKA MICHALAKA[/B] [I]Szanowni Państwo[/I] [I]Z ogromnym niepokojem odnotowuję, że pogryzienia dzieci przez psy stają się coraz poważniejszym problemem społecznym. Środki masowego przekazu stale donoszą o nowych, tragicznych w skutkach zdarzeniach. Dlatego zwracam się do Państwa z apelem o zwrócenie szczególnej uwagi na ten problem i zapewnienie dzieciom należytej opieki.[/I] [I]Szczególną ostrożność należy zachować zawsze - i w domu i poza nim - w sytuacjach, gdzie mamy do czynienia ze zwierzęciem, którego nie znamy. Dobrze jest przestrzec dziecko przed zbliżaniem się do obcych psów, nawet jeśli na pozór nie wyglądają groźnie, Proszę pamiętać także, że możemy oczekiwać od właścicieli psów, aby były one wyprowadzane na spacer na smyczy i w kagańcu oraz pełnej odpowiedzialności za skutki zachowania swoich podopiecznych. Mamy prawo również zawiadomić straż miejską lub policję, gdy - w naszej ocenie - jakiekolwiek zwierzę stanowi zagrożenie dla otoczenia. [/I] [I]Oczywiście podejmując działania zmierzające do ochrony dzieci przed agresją zwierząt, dobrze jest mieć na uwadze, że większość psów jest przyjaźnie nastawiona do człowieka. Można podać wiele przykładów wspaniałych rezultatów dogoterapii, opowiedzieć cudowne historie o psach-przewodnikach osób niewidomych czy psach-ratownikach z wielkim oddaniem ratujących ludzi przysypanych przez lawiny. Obecność w domu odpowiednio ułożonego zwierzaka jest też zwykle ogromną radością dla dziecka, które opiekując się nim, zdobywa pierwsze doświadczenia, na czym polega odpowiedzialność za drugą istotę. Jednak odpowiedzialny dorosły przewiduje sytuacje zagrożenia i nieustannie chroni swoje dziecko przed wszelkimi niebezpieczeństwami. Proszę pamiętać, że pies, który ma być towarzyszem dziecięcych zabaw powinien być odpowiednio dobrany (jeśli chodzi o rasę" i ułożony. Warto więc, zanim zdecydują się Państwo na zakup pupila Waszego dziecka, zdobyć na ten temat odpowiednią wiedzę, a może nawet skorzystać z rady lekarza weterynarii czy pracownika Związku Kynologicznego. Proszę także pamiętać, że pies, jak każda żywa istota wymaga poświęcenia mu odpowiedniej ilości czasu i uwagi by nauczył się odczytywać nasze oczekiwania, poprawnie współpracować i - zwyczajnie - miał szansę zaprzyjaźnić się z nim. Jeśli odpowiednio go wychowamy (można tutaj skorzystać z pomocy specjalistów od szkolenia psów), z pewnością będzie najwierniejszym przyjacielem naszego dziecka, a nie zagrożeniem dla niego. [/I] [I]Jestem przekonany, że gdyby ludzie dorośli wykazali odpowiednią dozę rozsądku i wyobraźni w postępowaniu ze zwierzętami, większości tych wypadków udałoby się uniknąć. Dziecko jest dobrym nadrzędnym, za które odpowiedzialność ponosi zawsze i wyłącznie dorosły. W każdej więc sytuacji musimy wykazywać się troską i rozwagą, a wtedy nasze dzieci będą bezpieczne. [/I] [I]Z wyrazami szacunku [/I] [I]Marek Michalak [/I][/QUOTE] Gdyby rodzice dzieci byli bardziej odpowiedzialni to z pewnością by było mniej pogryzień .To co widzę na co dzień spacerując z suką woła o pomst we do nieba .A najgorsze jest to że zawsze to właściciel jest "winny" a nie głupia matka
  10. Jestem na etapie poszukiwania mieszkania do wynajęcia .Dzwonie pod numer z ogłoszenia i mówię kobiecinie czy jej pies nie przeszkadza odpowiedziała że kojec na podwórku jest .Więc jej grzecznie podziękowałam (co jej mam tłumaczyć że mój pies posiada własną poduszkę ) Inna sytuacja wracam z suką i biegnie na nas pies(mały kundel) właściciela nigdzie nie ma .Patrze na Łajkę macha ogonem i ogólnie wysyła pozytywne sygnały wiec pozwalam się im obwąchać (w sumie tak bym nie miała gdzie uciec ) Nagle pies (okazało się że to suka -moja ich nie toleruje )rzuca się bez ostrzeżenia na moją .Moja się broni któraś zaczyna skowyczeć .Intruza odgoniłam torebką (dostał parę razy i uciekł) .W trakcje "bicia" ukazała się właścicielka zawołała swojego psa .Zapytałam co jej pies robi bez smyczy na polu całkowicie sam ...odpowiedziała że uciekł (pies typowo podwórkowy ) W sumie jak ma nie uciekać jak tam jest otwarta brama co 2 dzień
  11. Moja też raz pogoniła kota właśnie na działce kot był tak spanikowany że nie mógł przejść przez siatkę .Na szczęście psa odwołałam a kota delikatnie przerzuciłam na drugą stronę .Wiec nie zawsze kot wychodzi bez szwanku z gonitwy z psem wiec nie rozumiem jak można szczuć psa na koty .....kota zawsze można samemu przegonić ..ja tak robię .... Piszecie też że kot z filmiku nie był trzymany w domu tylko puszczany luzem .Działo się tak bo to była kotka bezdomna wolno żyjąca a ci państwo ją tylko karmili .
  12. aż mi się w głowie nie mieści co ludzie potrafią wymyśleć .
  13. Ostatnio miałam dwie dziwne przygody pierwsza młoda matka szła z ok 3 letnim synkiem i zachciało mu się robić kupę więc wysadziła go w krzakach oczywiście nie posprzątała po nim .Przechodziłam z Łajką i zaraz słyszę jak dziecko pyta się matki -co to jest obok ? I jej bezcenną odpowiedź -to jest kupa jakiegoś przebrzydłego kundla ... Druga sytuacja jedzie matka na rowerze z dzieckiem mój pies się załatwia "Patrz kochanie piesek robi kupę mam nadzieje że łaskawie pani posprząta " Ja rozumiem że nie stoję nad psem z workiem tylko sprzątam jak się załatwi ...coś jej tam odpowiedziałam ....czasem szkoda mi tych dzieci
  14. ailema

    Psy-karły...

    Nawet nie wiedziałam że jest taki problem trzymam kciuki za akcję .Jak coś znajdę to wrzucę na forum
  15. Przeczytałam cały wątek i jakoś mi się nie chce wierzyć że to był pierwszy kot jakiego ten pies pogryzł .Na filmiku widać z jaką agresją on to robi . Właściciel powinien być przewidywalny sorry jeśli mam psa z problemami to niestety muszę mieć oczy na około głowy niestety niektórych rzeczy czasem nie da się przewidzieć ale żeby kopać kota przecież to jeszcze bardziej nakręciło tego psa . Sama mam sukę kundla z schroniska i jak ją przyprowadzałam do domu to już miałam kotkę i na początku naprawdę były zgrzyty .Później pojawił się 2 kot i myślałam że pies już go zaakceptował myliłam się pewnego dnia po powrocie z pracy kot leżał pogryziony ( przeżył )oprócz tego zagryzła też mojego szczura który jakimś cudem uciekł z klatki i zjadła młode gołębie z balkonu .I wiem że to jest moja wina a nie psa .Dlatego ja zawsze mam oczy na około głowy i zawsze pierwsza wypatrzę potencjalną ofiarę a mój pies jest żywo zainteresowany obcymi kotami(swoje już toleruje ) ,kurami, kunami ,wiewiórkami ptakami itp .Wiec trzeba chcieć A jeśli chodzi o agresje kotów do psów to sama mam taką kotkę kiedyś sąsiad wszedł do mnie z dogiem niemieckim i złapałam swojego kota w powietrzu ponieważ chciała mu się rzucić na pysk . Ja uważam że gdyby jakieś dziecko trzymało kota to ten pies z filmiku rzucił by się na nie . I tak szczerze niektórzy ludzie nie powinni mieć psów .Bo jeśli ten facet był agresywny do swojej rodziny to nie chce mi się wierzyć że on psa wychowywał innymi metodami . nigdy nie zapomnę że jako dziecko i inne dzieci z blokowisk byliśmy szczuci przez faceta który chodził z owczarkiem niemieckim i podchodził z nim do ławek na którym się siedziało i wydawał komendę bierz pies się rzucał na szczęście facet go trzymał krótko na smyczy i śmiał się przy tym jednak do tej pory boje się dużych psów chodzących bez kagańców .
  16. ailema

    Metamorfozy

    Łajka tak wyglądała w schronisku [URL]http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/2876c69657b3fada.html[/URL] Tak wygląda dziś (zdjęcie z tamtego roku z lata ) [URL]http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/07461dbb9bb5354b.html[/URL]
  17. Pies ,2 koty i 2 szczury ...:)
  18. Tak śpię .Z psem (śpi w nogach i ma własną poduszkę ) i z dwoma kotami z nimi to mam walkę o własną poduszkę
  19. Mieszkam w domu z podwórkiem bez ogrodzenia oczywiście niektórzy psiarze (na ich szczęście nie przyłapałam żadnego ) puszczają swoje psy luzem i czasem mam pół podwórka zaśmiecone psimi odchodami . Natomiast co mnie najbardziej irytuje sąsiad chodzący bez smyczy z suką Yorka .Miałam z jego psem już 3 starcia .Pierwsze byłam z swoją za domem owszem była bez smyczy natomiast jest usłuchana i nie oddala się odemnie na pół metra :)i nagle coś małego podbiega do nas i rzuca się na moją sukę .Nie widziałam nigdzie właściciela wiec chciałam odgonić słownie nie pomogło ,Łajkę przytrzymałam za obroże (do tej pory żałuje że to zrobiłam bo nie miała jak się bronić )skończyło się że kopłam agresora i uciekł . Innym razem sytuacje wyglądały podobnie Łajka szła na smyczy był zimowy wieczór około 19 i nagle od tyłu coś małego się na moją sukę rzuca .Ta się broni i jest mały dym ja podnoszę wrzask ale o nic nie daje więc odgoniłam sierściucha końcówką smyczy .mina mojej sucz bezcenna coś na zasadzie "dałyśmy radę" Owy "właściciel " był w oddali ale zero reakcji miałam na niego poczekać i przemówić do rozumu jednak on nie zapiął z powrotem swojego psa .Więc poszłam do domu .Tak się zastanawiam gdyby mój pies nie był kundlem ważącym ok 8 kg tylko jakimś większym psem i jakby tego Yorka poturbował jak można być takim bez mózgiem
  20. Ja adoptowałam psa ok 4 lata temu i nie wspominam to zbyt dobrze . W skrócie było to tak ...schronisku groziło zalane i ludzie dobrej woli brali psy na tym czas do domu .I moją suczkę też wzięła pewna rodzina ,a że nie mieli warunków na jej zatrzymanie dali ogłoszenie do lokalnej gazety.Ja je przeczytałam i umówiłam się na spotkanie z nimi i z psem (rodzina nie potrafiła nic powiedzieć o psie nawet to czym go karmią ). Przy podpisaniu umowy miał być facet z TOZU i tu zaczęły się problemy z książeczka zdrowia .Twierdził że dośle mi ją w ciągu paru dni .Po dwóch tygodniach zadzwoniłam do tego pana i usłyszałam że już mi ją wysyła i tak znów minął tydzień ,więc zadzwoniłam do TOZU i przedstawiłam całą moją sytuację .Miła kobiecina powiedziała mi że ta osoba nie miała mi prawa wydać psa i kazała się kontaktować z schroniskiem .Napisałam do schroniska e-mail (dobrze że na umowie był czip psa).Następnego dnia otrzymałam odpowiedź okazało się że nikt nie wiedział co się stało z psem po prostu po akcji powodziowej zaginął .Wysłali mi też zdjęcie czy to na pewno o tym samym psie mówimy wszystko się zgadzało .Po 2 dniach schronisko podesłało mi książeczkę zdrowia .
×
×
  • Create New...