Podziwiam Was. W całej rozciągłości. Ja w ogóle nie umiem rozmawiać w takich sytuacjach. Albo się drę albo mnie zatyka. I skutek jest wręcz przeciwny od zamierzonego.
Bardzo mądre posunięcie z wypożyczeniem budy.
Ja też wierzę w moc kołnierza na czas nieobecności opiekunów (jeśli obróżka odpowiednio zaciśnięta ;) )
Musimy kiedyś nazbierac kwiatków i obrzucić nimi Doktora :)
Uściski dla całego Nutusiowego Domostwa