Jump to content
Dogomania

Hope2

Members
  • Posts

    10073
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    9

Everything posted by Hope2

  1. Po odwyku od forum nadrabiam zaległosci i pozdrowienia zostawiam. Ps. zaginione watki czasem sa w lubianej zawartości. I w "moja zawartość" i tylko te do kilku lat wstecz. I później w "zobacz nową zawartość". Powiadomienia przestają przychodzić, jak rok nic nie napisze user na wątku. Łaaaaaaa zginęlibyśmy bez rewolucji i ulepszeń forum...
  2. Poskarżyć przyszłam. Na Dziada wstrętnego, który oczywiście chrapie już na mojej podusze (norma :) ) Nie wiem, czy już pisałam, że Blacky zje wszytko i w każdej ilości (nawet nie musi dać się przeżuć-np kamyki na dworze....). Dzisiaj Paskud okradł mnie z jajek. Zakupiłam sztuk 20. Połozyłam w kuchni na stole i poszłam z resztą na dwór (Dziad był wcześniej). Wracam-jaj niet. Opakowanie tekturowe też wszamał (kurna, nie było mnie max 1,5 godziny!). Na swoje usprawiedliwienie mogę tylko napisać,że krzesła przy stole nie było. Dziadek nigdy wcześniej z kuchennego stołu nie kradł (z ławy w pokoju owszem, ale tam to nawet Bulbo mnie okradnie). Jaja oczywiście surowe. Efekt? 2 razy zwymiotował skorupkami (ilość maleńka.Całości, nie skorupek). Kolacji nie dostał cham jeden. Okradł jamnika-ręce opadają, bo...Hadesa też chciał. Na jego nieszczęście pokrzyżowałam mu plany, jamnik dostał dokładkę. Kurczę-przeciez dałabym mu jajo. Ugotowane. Obrane. Ale,że tekturę zjadł? i jaja wszystkie? gdzie on to zmieścił??? aaa-koo najnormalniejsza na świecie. Ilość jak co dzień.... Tasiemca nie ma-odrobaczam regularnie. I ciasta nie będzie. I jaja w sosiku koperkowym tez nie buuuuu...samolub paskudny! i jeszcze tulić się przychodzi z minka niewinego zagłodzonego i nieszczęśliwego psa, no!
  3. Maryś, nie płacz :) przy Tobie, to ja pikuś jestem... Idę się poskarżyć na Blackiego Dziada wstrętnego
  4. Witaj :) Proszę, nie "paniuj" mi, bo...jakos staro się czuję ;) Jestem Anka, lub jak kto woli- Hope2 (z różnymi wariacjami ) :) Po cichutku zdradzę Ci,że nie wiedzieć dlaczego jestem mistrzem wzruszeń...czasem coś napiszę, opiszę coś co się wydarzyło, co mnie rozbawiło (hm...do łez jakby nie było) i czytam,że innym tez się oczka pocą. Oby jak najwięcej ze śmiechu, a jak najmniej smutkowo. I chyba to nie ja ratuję, a te paskudy futrzaste ratują mnie :)
  5. Spokojnie, dbam (staram się przynajmniej). Nawet chodzę sobie ciśnienie popodnosić tu i tam :D I jeszcze bezczelnie pochwalę się swoim dzieckiem-wyobraźcie sobie, że dzisiaj wstał o 4 żeby mamusi kawkę i herbatkę zrobić (nie wiedział, co będę wolała...). I jeszcze śniadanko. I "mamuś, weź tabletki, bo zapomnisz" Futra wyprowadził jeszcze przed szkołą...serce rośnie i chyba pęknie z dumy :) Nio i jeszcze dzisiaj jedna pani pyta "jaka dietę stosujesz,że tak cię ubyło?" tłumaczę,że żadną (w ręce pączek pyszniusi :P ), a pani na to "niemożliwe,że jesteś chora! gdybyś była nie chodziłabyś z uśmiechem od ucha do ucha" ...A ja wolę nie myśleć o tym co złe. Wolę się skupić na tym co dobre i piękne (jaaaa! jaki piękny złoty klon dzisiaj widziałam!) Tabletki paskudy dzielnie łykam (dziecię jak żandarm pilnuje...), nie biegam, drzewa mi syn narąbie, śmieciki wyniesie, zakupy wniesie (cholercia, krzywi się jak mam w ręce karton z mlekiem wrrr) Walczę, bo życie jest piękne i nie wiem, co czeka na mnie za kolejnym zakrętem. A chcę wiedzieć :) Bardzo Wam dziękuję za piękne słowa, za coś, co jest bezcenne-dobre myśli, wsparcie. Wiem,że nie jestem sama. Cóż mi więcej potrzeba?
  6. Kocie, juz w lutym byłam, jak piszesz "patyczkiem". Uwierz-też nie chciałam. I mylisz się, nie ćwiczę, bo nie mam czasu na takie pierdoły. Poza tym zapamiętaj,że w zyciu nie wygląd jest najważniejszy. Możesz wyglądac jak bogini, a jeśli w główce próżnia-wygląd w niczym Ci nie pomoże. Masz w domu tv? jak tak, to spójrz w ekran i zobacz ile jest na świecie pięknych, mądrych i dobrych ludzi (nie tylko kobiet). Później spójrz na siebie i zastanów się, czy warto się katować ćwiczeniami i odmawiać sobie np. słodkości.
  7. Doda_ wklej jeden post, w którym tak Cię nazywam. Nie wkleisz, bo nie używam tego słowa. Mając przyjaciół na wózku, bratanka, który nie mówi,kuzynkę z porażeniem mózgowym mówię i piszę "sprawni inaczej". Dodatkowo pracowałam z dziećmi w zasadzie z każdą niepełnosprawnością, więc zastanów się co piszesz i mnie nie obrażaj. A na to jakimi słowami sama się określasz wpływu nie mam. Poza tym-owszem, napisałam,że mam w doopie jedno dziecko. Doskonale wiesz dlaczego. Nie wyjaśniłaś,że chodziło o sytuację, w której pani nie dotrzymała warunków umowy adopcyjnej (wysterylizowanie suczki), a ma (może już powinnam użyć czasu przeszłego?) w domu psa nie wykastrowanego. I kiedy pani bezczelnie jechała po emocjach wypisując o tym,że dziecię płacze i tęskni, bo sunia była terapeutką dziecka. Ale zakładam,że nie powiedziała dziecku "przykro mi synku, mamusia nawaliła, zobowiązała się do czegoś bardzo ważnego i nie dotrzymała umowy". Nie-pani oddała sunię jak rzecz na przechowanie i później w płacz "ukradli!". Dodatkowo-tu, na forum byłaś jedna z osób atakujących osobę zbanowaną. Super odwaga, nie sądzisz?
  8. Dlaczego tutaj najtrudniej mi przychodzić? to znaczy wchodzę często...i nie piszę... Rok już minął, jak Królewna zapomniała się obudzić...365 dni...a dla mnie jakby czas się zatrzymał...To znaczy dzieje się i to nawet sporo...ale to już nie to samo...Sebek tez tęskni. Widzę, jak czasami lampi się w monitor i ogląda Zoś. Czasem wspomina "a pamiętasz? pamiętam. Wiem,że Królewna się na mnie wscieknie, plan miała doskonały. Obiecałam jej,że się spotkamy. Gdyby pewna osoba nie wymogła na mnie obietnicy pójścia na badania, spotkałybyśmy się pewnie jeszcze przed świętami. Lekarz powiedziała,że nigdy nie widziała tak złych wyników. Wypisała leki. Z lekami jedziemy po bandzie-obniżają ciśnienie. Moje jest skrajnie niskie. A innego leku nie ma. Wybacz Księżniczko...przecież wiesz, że gdyby nie Sebek i chłopaki, z radością bym do Ciebie pobiegła. Teraz jeszcze nie mogę, muszę jeszcze powalczyć. A przynajmniej spróbować. Siadła mi tarczyca, serce goni resztkami sił...nie poddam się, akurat tego mnie życie nie nauczyło. Wiesz przecież,że nie ma-nie da się. Właśnie,że się da! Domyślam się,że to Ty maczasz swoje cudowne, ukochane łapencje w tym,że zaczyna się dziać coś dobrego. Ze nagle okazuje się,że jest tyle dobrych serc wokół mnie. Ze udało się utrzymać przyjaźń z TZem, chociaż już pół roku jesteśmy sami. Tak miało być, prawda? I jeszcze Sebka pochwalić muszę...bo fajnego mam mężczyznę w domu. Bo przeszedł bardzo szybko czas z wściekłego nastolatka, w dorosłego, odpowiedzialnego mężczyznę. Każdemu takiego dziecka życzę. Takiego, które każdego dnia przypomina "mamusiu, tabletki. Kocham cię mamuniu" Takiego, który bez słowa zabiera odkurzacz, gąbkę do naczyń mamusiu, odpocznij, ja to zrobię". Takiego, które..ech... i tylko "nie zostawiaj mnie mamusiu" i "Zocha! zostaw mamę! teraz mi jest potrzebna! jeszcze będziesz miała jej po dziurki w nosie!!!!" Za chwilę pewnie zmienimy mieszkanie. Na mniejsze-za to bliżej wszędzie. Bo moje zadupie kocham ogromnie, ale...wrócę tu na starość. O mogiłkę Zosi dbaja i obiecały,że dbac będa dzieciaki. Wierzę im. W sumie...wierzę ludziom i w ludzi. Może i są wśród nich kanalie-ale to wyjątki potwierdzające regułę. Życie jest piękne :D I jeszcze Wam napiszę,że zmiana mieszkania będzie możliwa dzięki...moim futerkom! Ktoś powiedział "nie można cię zostawić samej, za serce dla tych najmniejszych trzeba ci pomóc" Dziękuję i jak Ten Na Górze pozwoli-całym sercem będę się odwdzięczać i...pomagać. Bo w życiu tak naprawdę nie są najważniejsze pieniądze, wypasione fury, ekstra ciuchy. Najważniejsze i najcenniejsze są te rzeczy, których nie można kupić. To przyjaźń. Dobro. To uśmiech dziecka. Radość twojego (nawet, jeśli jest twój tylko na chwilę) psa na twój widok. To pomocna dłoń, która wyciągnie się w twoją stronę, kiedy myślisz,że nie ma już nic przed tobą. Nie ma pojęcia, czy zdążę napisać książkę, która mi po głowie chodzi. Nie wiem, czy uda mi się spełnić marzenia. Może inaczej-wiem,że jesli mi czasu starczy, to zrobię wszystko. Przede mną jeszcze wizyta u przynajmniej jednego specjalisty. Wybaczcie,że nie napiszę, jakie są podejrzenia. Lepiej nie wywoływać wilka z lasu. Lepiej o tym nie myśleć. Jeśli zniknę-to możliwości są dwie-albo chwilowo nie mam internetu, bo czekam aż mi podłączą w innym mieszkaniu, albo muszę...odpocząć. Jest kilka osób, które mają mój numer telefonu. W obu przypadkach odezwę się do którejś z Was. I co by nie było-fajnie było Was poznać. Uśmiechajcie się, bo świat jest wtedy piękny. I naprawdę-zachwycajcie się każdym promykiem słońca, każdą kropelką deszczu,płatkiem śniegu, wiatrem, poskaczcie po kałużach (nie ważne ile macie lat!), bo warto. Moje dziecko czasem mruczy "Boszzz, dlaczego ja nie moge mieć normalnej matki?" albo "maamooo...czy ty nigdy nie dorośniesz?" odpowiadam "nie :) Młody, bądź dzieckiem, patrz na świat oczami dziecka" Teraz już mykam do łóżeczka. Obiecałam Młodemu, że będę o siebie dbać. A obietnic się nie łamie. Dobrej nocki Kochani
  9. W zasadzie...nic nie robię? to znaczy nic poza normą-karmienie, tulenie, spacerki :) sądzę,że powietrze lub tutejsza woda im służy :) ja im tylko każdego dnia szepczę na uszko,że sa wspaniali, jedyni w swoim rodzaju, cudowni,że ich kocham najbardziej na świecie...a jak któryś gorzej się czuje proszę "walcz malutki, proszę walcz, żyj, bo życie jest fajne." Zosię okłamałam raz-powiedziałam jej,że jak już nie ma siły walczyć, gdyby miała cierpieć...żeby odeszła....że nie będę płakać...tęsknie za nią... A co do wątków-z natury mam masakrycznie niskie ciśnienie, lek, który ma mi pomóc jeszcze je obniży, więc....dla zdrowotności idę sobie tu i tam :D :D :D A jak Sybi? Książę dzisiaj przeszczęśliwy-raz-jeden rywal do tulenia mniej, bo Beno wrócił do siebie, dwa-dzieci go wytuliły, wygłaskały, wybiegały (ech,powinnam filmik nakręcić, ale dzieci nie moje i nie jestem pewna,czy rodzice byliby szczęśliwi, gdyby pojawiły się ich wizerunki w necie...). Co jeszcze? jutro jadę obejrzeć mieszkanie (kolejne, pierwsze było w sumie ok, tylko...no...schody...nie dość,że dużo, to jeszcze stromo jak diabli, stopnie wąskie i wysokie. I jeszcze jakoś tak..pod skosem? mnie osobiście przeraziły, nie wiem, czy Tolek i Blacky daliby radę się nie zabić. Bulba na tych schodach sobie nie wyobrażam, więc...szukamy dalej :) ). Jeśli jutrzejsze będzie ok-to Książę na powrót będzie psem miejskim (już się boję...) Trochę dziwnie się czuję-tutaj ludzie już się z nim opatrzyli, stał się najnormalniejszym zjawiskiem na świecie. Psy w ubraniach-norma. A tam...ja pierdziu...znów będa nas palcami pokazywać, znów miliony pytań.... Z drugiej strony...zarówno Książę jak i Zoś uratowali (dosłownie) życie jednemu psu u nas. Pies stary jak świat, zaczął utykać na lewą tylną łapkę.w dzień mieszka w kojcu (ma fajną budę, właściciele o niego dbają), całą noc ma spore podwórko dla siebie. Dzieci właścicieli się z nim nie bawią, bo najprawdopodobniej by im głowy poobrywał, właściciel dawniej tak, teraz psu się zwyczajnie nie chce. Wezwali weta, konował przyjechał, spojrzał i..."uśpić!. Sąsiad jakie uśpić? dlaczego?" pies jest stary, będzie się męczył" (cholera-wróżka? na oko? bo nawet do psa nie podszedł, tylko zza płota patrzył. Sąsiad mówi,że przecież widzi psa na wózku, nie chodzącego zupełnie i pies się nie męczy bardziej niż zdrowe psy. "Na wózku???? gdzie???" no sasiadka ma już drugiego "a co się stało z pierwszym?" "pierwszą, umarła (łaaaa! w końcu pies umiera, nie zdycha !), no...przecież mówię,że się męczy..." ale ona nie umarła na wózek! odeszła na raka (dalej nie zacytuję ;) ) Koniec końców-pies żyje. Wet...no...nie lubię go, Zoś chciał uśpić, bo uznał,że pies na wózku, odsikiwany żyć i tak nie będzie (?). Diagnoza-przez telefon, Zoś widział raz przy szczepieniu, pełny zachwyt.... Piesiowi dałam listek wit B od Księcia i arthro na 2 tygodnie (odkupię!)-i wysłałam do moich wetów. Piesio już nie utyka. Suplementy będzie dostawał do odwołania. Do budy dostał duuuużo siana i słomy. I coś, co sprawiło,że szczękę z ziemi zbierałam-właściciel rozważał wózek! pytał, gdzie można kupić i czy ewentualnie można samemu zrobić! że wózek to nie wyrok,że można mieć psa sprawnego inaczej-yupppiiiii! i sunia już po sterylce :) kurczę...chyba jednak warto...mimo wszystko, pomimo wszystko....bo, co by mi dało chodzić i się kłócić i krzyczeć i straszyć "sterylizuj, bo tak! masz zrobić to i tamto, bo jak nie, to ci policję wezwę", itd itp...jakoś wolę...po dobroci... Ps. dzieci dbają o mogiłkę Zoś. I mam obiecane,że nawet jak mnie nie będzie, to dbały będą. Bo Zoś była super. I jak będa mogły to nas odwiedzą-gdziekolwiek będziemy. Ech...jakoś tak...fajnie na serduchu, wiecie?
  10. ja pierdziu-wchodzę na wątek i reklama "umów się na jazdę próbną"...w sumie...może by taki tytuł dać w ogłoszeniach Księciunia? toż kółka sa. Co z tego,że daw zamiast 4? :D Zosiu..jakiś czas temu widziałam,że miałaś na bazarku książeczkę "Złoty kompas", bazarku nie zaznaczyłam, nawet nie wiem, czy się sprzedała. Ale gdyby nie (oby....), wystaw ją gdzieś jeszcze raz, prooooszęęęę....
  11. uczy się uczy :) metodą jaką mnie w czasie ciemnej komuny uczyli :D
  12. Zalajkowałam jej sygnaturę :) I tak, post mi się podobał, nie pisałam, po po diabła, skoro mnie ignorujesz? Z ciekawości-co sądzisz o wożeniu psa 2 godziny po operacji przez pół Polski? jak sądzisz czy takie wycieczki przez nie całe 2 miesiące moga byc przyczyną zgonu psa? Dodam-wożenie się z pieskiem w upały. Bo już wożenie się za datki forumowiczów jest pewnie zupełnie w porządku. Przecież-kto im kazał płacić, prawda?
  13. z tego co pamiętam, to Kajko był u Ciebie na plusie, dlatego chciałabym, czy pieniądze wydałaś na jego potrzeby, czy na swoje. Poza tym, jesli Cię to tak interesuje- "żrę" okropnie dużo, ale przy wadze 47 kg chyba mogę?
  14. racja, przepraszam za bratanka, któremu dyktowałam. Dla wyjaśnienia-dziecię ma 7 lat
  15. Domyślam się,że jednak nie masz tych paragonów. Poza tym-ma nowiusieńkie z autokomisu? to nie jest nowe-nowe jet prosto z salonu. A tak naprawdę nowe-to najnowszy model, nie sądzę,żeby był w Twoim zasięgu, tyle nie zebrałaś na swoim koncie z tytułu biednych piesków. Poza tym-wbij sobie do swojej pustej główki-im więcej raportów, tym szybsze zniknięcie wątku. Raportowałaś jak goopia? koleżanki też więc im podziękuj. I już na zupełnym marginesie-żądając faktur, paragonów zastosuj się do swojej własnej rady, dla ułatwienia:" Możesz pocałować w jedno miejsce, wymagając paragon. :D"
  16. Topi, nie wiem ile i co wie ludwa, ale zapewniam,że jeśli mam pytania dotyczące jakiegoś psa z tego hoteliku korzystam z takiego wynalazku jak telefon. Poza tym-Ty nie dajesz się wciągać w prymitywne dyskusje. Ty potrafisz dyskutować sama z sobą, wyciągać z tej dyskusji wnioski i radować nasze oczy swoimi cudownymi postami :)
  17. Jednak ynspektorka nie dała gotowej odpowiedzi do wklejenia? oj, jak mi przykro :) Więc może wracając do psów, pisałaś, że Kajko wyszedł na zero-możesz wstawić paragony, które świadczą o tym,że pieniażki wydałaś na Kajko, a nie na paliwo do żarłocznego złomu swojego faceta?
  18. Masz rację, nie jest zbyt miło i dla kogoś, kto nie widział jak to towarzystwo niszczy ludzi dla własnego widzimisię, zupełnie nie zrozumiałe. Tekst o tym,że info o psie pojawi się po zakończeniu rozpraw róznych różnistych wykuły właśnie osoby atakujące. Poza tym tak na chłopski rozum-wiesz kiedy fundusze zebrane na psa A przechodzą na psa B? Wyrzuć na chwilę w ignorowane posty awanturnicze, przeczytaj to co zostanie. Później wyłącz ignorowanie,żeby nadal śledzić fascynującą dyskusję
  19. Kochana, nie wiem jak on, ale ja sem przeszczęśliwa :P Trzymam, bo mam dla kogo. Tyle do zrobienia, zobaczenia, dotknięcia, poznania :) Książę jet traktowany u nas jak zupełnie zdrowy pies. Tyle samo od niego wymagam, co od swoich własnych. Wydaje mi się,że to est dla niego dobre, zdrowe. Wiadomo-nie będzie skakał, łapę poda tylko wtedy kiedy leży, nie zrobi siad. Za to może biegać, chodzić pięknie przy nodze, zna zostań i zostaw. Na "biegniemy" aż łapkami przebiera. Tylko,że ja...już biegać nie mogę. Według Pani Doktor-chwilowo. Powiedziała,że jak leki ustawią i one zadziałają, to jeszcze pobiegnę jak dawniej.Bez odpoczywania i bez mdlenia (mdlenie-fuuujjjj!) Sądzę, że nie da się jego choroby zatrzymać zupełnie. Cofnąć zmian nie da się na pewno. Jedyne co mogę, to spowolnić postępowanie choroby. Kochać, dbać, masować, robić różne dziwne dla osoby z boku rzeczy. Łapki nie są w stanie go ponieść. Ale nadal się ruszają. I jeszcze powiem Wam,że ostatnio jeden Pan-tubylec ogladał Bulbiatko, oglądał i powiedział "wow...ale on fajny. I aż pływa w sierści" (cokolwiek to pływanie oznacza). Był pod ogromnym wrażeniem sprawności w niepełnosprawności. Zachwycał się grą w piłke z Księciuniem. I szczęka mu opadła-bo Bulbo jak ma juz dość wózka i chce odpocząć, to sam z niego wychodzi (z szelek znaczy się). Jak tylko na chwilkę chce odsapnąć-kładzie się w wózku. Kiedy mówi dość!-wychodzi zupełnie. No i...wydziera się na mnie "do domu! ale to już!"
  20. Widzisz Marysiu-właśnie to Dziadek jest chyba w oczach reszty stada najbardziej faworyzowany. Bo jak się już otworzył, to ciągle na rączkach. Albo kolankach. I jeszcze uwielbia spać na kolegach. Zwłaszcza na Tolusiu. Bulbo też żółty....i mięciutki...A zapewniam,że jak te jego patykowate odnóża chodzą po Tobie to nie jest zbyt przyjemnie... Bulbuś jest najszczęśliwszy na kółkach. I dzielnie maszeruje-sądzę,że 5 km da radę zrobić (spacer+zabawy koło domu z piłką). No i oczywiście pełnia szczęścia to pełna micha i noc na łóżku ze mną lub Sebkiem. I tulenie. I głaskanie. I buziaki. Nie lubi czesania. I paznokci obcinać nie lubi. Kąpiel to też nie jest co co Bulbiątko kocha najbardziej.
  21. Nic się nie stało :) szczerze powiem,że nie wiem o jaki wpis chodzi, dawno mnie nie było. Owszem, czasami mam ochotę ich wydusić (zwłaszcza jak wstręciory mnie z jedzenia mojego okradną), czasem się pobiją, ale w gruncie rzeczy ja ich kocham, one między sobą też się lubią. Za wsparcie ogromnie dziękuję, potrzebne jest zawsze, zwłaszcza to duchowe, bo czasem mi ręce opadają, czasem siedzę i chlipię do słuchawki,że się nie nadaję, że nie umiem, nie wiem...Czasem mam ogromne wątpliwości, czasem zwyczajnie brakuje mi siły, czasem mam dość wszystkiego (zwłaszcza jak ledwo wyszorowana podłoga jest zasikiwana, zakupkana...jak Bulbo ma biegunkę naprawdę można się załamać. A ma, bo ma żołądeczek delikatniutki. Musi jeść ciągle to samo. Każda nowość=biegunka. Wystarczy np kawałeczek buraczka jako nowość w jego menu. Zmiana karmy.) Jeśli masz ochotę-zostań z nami. Na moich wątkach z reguły jest wesoło. Czasem smutno. Miło,że jeteś
  22. ufff jak dobrze,że cierpię na bezsenność :D że zajrzałam do chłopaków z chęcią wstawienia foteczek :D
  23. Prawda,że słodkie łobuzy? Nigdy w życiu nie sądziłam,że zakocham się po uszy w pinczerku....paskud podstępnie pukał do serduszka, pukał, w oczka zaglądał...no i...nawet się gniewać na niego nie da... No i tak się tylko zastanawiam-dlaczego nikt się jeszcze nie zakochał w Dziadeczku? nikt go jeszcze adoptować nie chce?
  24. Kochana Sybiśku-czekam na nie z utęsknieniem :D kiedyś pewnie przyjdą, pochwalą się swoją wiedzą i nie wiedzą, pośmiejemy się...i może moje wątki w końcu nie będą spadać gdzieś na sam koniec? ;) Wróciłam na chwilkę, jak zaniknę-znaczy serce chronię swoje
  25. Oj Anula, serce mi pęka, bo najprawdopodobniej przeprowadzimy się do miasta...ale i tam jest pięknie-miasteczko zabytkowe, parki nawet dwa się ostały...no i jest kilka fajnych tras (wiem, mieszkałam tam juz kiedyś ;) ). No i nie ma co ukrywać-mieszkania szukam pod kątem futer. A w mieście wet jest. I lekarz mój, co serce łatać pomaga. I Sebkowi do szkoły bliżej...ale i tak żal mi mojego końca świata...
×
×
  • Create New...