Jump to content
Dogomania

Faustus

Members
  • Posts

    413
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Faustus

  1. No ja nie będę ubierał w ładne słowa gorzkiej prawdy. Sunie powinniście uśpić. I jest to taki sam element opieki nad psem i odpowiedzialności jak karmienie jej, wychodzenie na spacer, zajmowanie się nią.
  2. Tak czytam i w zasadzie to się cieszę, że mogę. Że mnie jeszcze nic nie zeżarło :) Izastanawiam się też nad tym, czy ja już taki stary jestem, że pamiętam czasy w których o większości ras w Polsce nikt nie słyszał, a jak się mówiło pies to prawie z automatu przed oczami widziało się Szarika ;) Większość poznanych przeze mnie psów w dzieciństwie to były ONy. Z rodowodami, z placu targowego, ze szkół policyjnych...różne. I nie zeżarły mnie cholera :) Nie wiem jak to możliwe ;) A jakoś tak wydaje mi się, że one to takie bardziej użytkowe były. I jakoś tak...nie wydaje mi się, aby ktokolwiek z nimi chodził pracować...Zdrowsze psychicznie były ? ;) Za 30-40 lat kiedy pies ze względu na rozwój technologii będzie człowiekowi nieprzydatny użytkowo będziemy mieli jeden charakter psa z różnym wyglądem. Nastąpi ogólnoświatowe zlabkowacenie każdej rasy ;)
  3. @asiak_kasia napisałem, że polecam jako pierwszego molosa ;) a nie jako pierwszego psa. A nawet gdyby to uważam, że akurat z CC ktoś z dużą dozą rozsądku sobie doskonale poradzi. I CC mają do siebie to, że faktycznie są dość wszechstronne.
  4. [quote name='asiak_kasia'] Ja bym celowała w psy długonożne, o lekkiej budowie. :)[/QUOTE] Airedale? ;) A wracając jeszcze do dyskutowanych wcześniej molosów i tego co było o nich pisane. Przede wszystkim molos molosowi nie równy. I nie mam tu na myśli nawet zestawienia (przykładowo) buldog - mastif. Nawet poruszając się po samych dużych molosach różnice w charakterze są gigantyczne. I wrzucanie wszystkich do jednego wora kompletnie nie oddaje tej grupy. Ot chociażbym CC o którym była mowa. Mam wrażenie, że są demonizowane. Był to mój pierwszy pies po długiej przerwie. Pojawił się jako szczeniak w domu z dzieckiem. I "współpraca" układała się idealnie. Zaznaczę od razu (za co pewnie spadną na nie gromy ;) ) że nie jestem zwolennikiem bezstresowego wychowania psa (jak i dziecka). Co dla gotujących się już: nie oznacza bicia, są inne sposoby. W każdym razie: mój CC (pies) dość szybko znalazł wygodne dla siebie miejsce w stadzie na ostatniej pozycji. Co do gabarytów molosów: uważam, że większą przypadkową krzywdę może zrobić dziecku żywiołowy labek, ONek i wiele innych ras. Molosy w większości mają jednak te dwie cudowne cechy: delikatność i dużą cierpliwość. Do tej pory pamiętam widok 4 latka wsadzającego rękę po łokieć w paszczę CC i wygrzebującego z niej klocka :) Odnośnie samego CC jeszcze: tu naprawdę warto pamiętać o genach, pochodzeniu, pierwotnym przeznaczeniu. Jeśli o mnie chodzi to na pierwszego dużego molosa polecałbym właśnie CC. Ale to moja opinia i nie trzeba się z nią zgadzać. Dodatkowo: przez te parę świetnych lat spędzonych z CC poznałem kilku właścicieli CC i ich opinia jest dość zbieżna z moją. Jak dla mnie (to już tak na koniec) jedno jest ważne: nie zapominać że pies to pies. I problem pojawia się niezależnie od rasy, kiedy my go traktujemy jak członka rodziny, a on nas jak stado.
  5. Też się cieszę :) Mimo że odbiegliśmy daaaaleko od właściwego tematu ;)
  6. [quote name='Lotty']Powiem inaczej, więcej robi dla polskiej kynologii ta organizacja, która ma bardziej restrykcyjne wymogi co do badań, wystaw, szkoleń itp. A takimi na pewno nie są te, które powstały po 01.01.2012.[/QUOTE] Brawo. Uważam dokładnie tak samo. Nie próbuję tu napisać i nigdy nie próbowałem że nowe organizacje są LEPSZE. Natomiast uważam, że ich istnienie to lepsze rozwiązanie niż sytuacja przed 01.01.2012.
  7. Jednak problem ze zrozumieniem Lotty ;) Odnosiłem się do ich stanu prawnego. Odnosiłem się do nazywania ich pseudo. Przeczytaj co pisałem raz jeszcze, może wtedy zrozumiesz. Ale niech Ci będzie: na przekór sam sobie wdam się w polemikę i zapytam przekornie (niech robię za adwokata nowych organizacji, spływa to po mnie) : a kto stanowi co jest dobre dla polskiej kynologii? ZKWP? ;)
  8. [quote name='Lotty']Tyle, że tzw. Księga Wstępna zarezerwowana jest wyłącznie dla ras rzadkich,często wręcz zagrożonych wyginięciem z powodu zbyt dużego pokrewieństwa pomiędzy osobnikami. W ZKwP chyba tylko gończy polski jako rasa wstępnie uznana ma otwartą KW. Na pewno nie ma jej PON i Ogar co do Charta i Podhalana pewna nie jestem. Natomiast zakładanie KW, aby móc wpisywać tam psy w typie tak popularnych ras jak: Yorki, Husky czy ONki jest absurdem i świadczy o znikomej wiedzy kynologicznej ludzi z nowych stowarzyszeń, skoro nawet nie wiedzą, czemu służy tzw. Księga Wstępna.[/QUOTE] Lotty przestań myśleć kategoriami ZKWP. Ja napisałem to jako przykład. Oni nie muszą tego robić dokładnie tak samo, mogą podobnie, mniej podobnie, adekwatnie...jakkolwiek. De facto: tak jak sobie ustalą. Widzę że problemem jest zrozumienie tego, że te nowe organizacje mają prawo do samostanowienia i pisania własnych regulaminów, które nie muszą mieć NIC wspólnego z ZKWP. @Beatrx oczywiście, że masz rację. To może odbić się na psach. Natomiast tutaj też bym bardzo nie uprawiał czarnowidztwa. Nie jest wielką tajemnicą chociażby chów wsobny w ZKWP, który też budzi kontrowersje...
  9. [quote name='edyseja']Najsmutniejsze jest to, że za kilka lat te organizacje będą już miały wpisane 3 pokolenia wstecz. I tak z protoplastów-kundli wyhodowane zostaną kolejne pokolenia "rasowców". Tatuować też podobno niektórzy tatuują, organizować wystawy na których można zdobywać tytuły organizują. Ktoś kto się nie interesuje kynologią w życiu się nie połapie...[/QUOTE] A taka tam garść przemyśleń ode mnie... Od razu zaznaczam, że to jest czysto teoretyczne rozważanie, w którym warto spojrzeć na całą sprawę od strony prawa. Wcześniej pytałem o definicję rodowodu i psa rasowego. Jak widać nie ma takiej definicji zawartej w prawie. Jest definicja ZKWP oraz ogólna definicja z nazwijmy to wiedzy powszechnej. Definicję ZKWP można od razu odrzucić jako stronniczą definicję monopolisty. Zostaje definicja z wiedzy ogólnej, która mówi o "pokoleniach". Pokolenie to rodzice, drugie pokolenie to dzieci. Dwa pokolenia to liczba mnoga. Toteż szczeniaki psów z innych hodowli niż ZKWP można uznać za rasowe. Mało tego: jeśli nawet ZKWP dopuszcza takie rozwiązanie jak księga wstępna to nie ma przeszkód, aby inny związek miał podobne rozwiązanie w swoim statucie. Tak naprawdę to przyzwyczailiśmy się do ZKWP i regulaminów stanowionych przez nasz związek do tego stopnia, że nie wyobrażamy sobie, że można inaczej. I cała reszta to już jest od Lorda Vadera tudzież Saurona (wersja do wyboru ;) ) Jak dla mnie jeśli nowo powstałe organizacje działają zgodnie z polskim prawem to nazywanie ich pseudohodowlami jest pomówieniem. I tutaj nie ma pola do polemiki, bo to jest fakt. Przyznam, że sam tak o nich myślałem ;) Odnośnie informowania nabywców szczeniaka, że nie będzie mógł go wystawiać na wystawach FCI. Przecież to jest bzdura :) To w kwestii kupującego jest się dopytać, a nie sprzedającego informować. Co innego jeśli ktoś był wprowadzony w błąd, ale to już jest inny przypadek. Jak dla mnie działalność nowych organizacji kynologicznych powinna spowodować "spięcie pośladów" przez ZKWP i przemyślenia co takiego można zrobić, aby tu u nas było lepiej. A chyba każdy przyzna, że jest co robić ;)
  10. [quote name='bognik']Znajdziesz w każdej encyklopedii (niżej definicja z Encyklopedii PWN). [I]Rodowód (pochodzenie, początek) to zestawienie przodków danego zwierzęcia [B]uszeregowanych pokoleniami[/B], wraz z danymi o wydajności, pokroju, miejscu pochodzenia. Służy do oceny zwierząt na podstawie wartości hodowlanej przodków.[/I] [I]Pies nierasowy – pies, który nie jest zaliczany do żadnej z ras psów. Potocznie określany również jako mieszaniec, wielorasowiec lub kundel. Kundel jest potomkiem [B]psów nieokreślonego pochodzenia[/B], kundli lub mieszańców.[/I][/QUOTE] Pytałem o definicję prawną. No ale ok niech i taka będzie. Czyli jednak nie jest tak jak napisałaś o trzech pokoleniach wstecz. Starczą sami rodzice, "uszeregowani pokoleniami" z dziećmi. Uważam, że ZKWP będzie przegrywało sprawy z nowymi stowarzyszeniami jedna za drugą. I od strony prawnej: słusznie. Nie wiem czy jest możliwość zrobienia ustawy w ten sposób, aby to było uregulowane zgodnie z oczekiwaniami ZKWP, a ze swojej strony uważam, że nawet nie powinno być (bo to zwyczajnie: nie etyczne) Mało tego: jest jeszcze jeden aspekt całej sprawy. Jeśli ktoś kiedyś wpadnie na pomysł wmieszania w to ustawy antymonopolowej (choć tutaj nie wiem, czy może stosować się ona do związków, stowarzyszeń etc) to ZKWP będzie w defensywie.
  11. [quote name='bognik']Jest to pseudohodowla, jeśli w rodowodzie nie ma wypisanych przynajmniej 3 pokoleń wstecz. Znasz definicję rodowodu i psa rasowego? Na pewno znasz, skoro hodujesz psy. Jeśli pies nie ma udokumentowanego pochodzenia (patrz wyżej), to NIE JEST psem rasowym.[/QUOTE] Aby nie być posądzony o popieranie innych stowarzyszeń napisze, że sam posiadam psa z ZKWP ;) Natomiast pytam teraz zupełnie poważnie: jaka jest definicja rodowodu i psa rasowego? Tudzież gdzie mogę ją znaleźć. Przy czym chodzi mi o definicje prawne, a nie stworzone przez ZKWP/FCI.
  12. [quote name='asiak_kasia']bo hodowla to zło i tylko trzepanie kasy na biednych psach. A psy powinny być bez popędów, najlepiej bez żadnego instynktu i każdy jeden MUSI mieszkać w domu i spać na kanapie. Lekiem na wszystko jest psie przedszkole i kastracja, najlepiej 6 miesięcznego szczyla. Ot, całą filozofia xxxx52 w pigułce. Szkoda nerwów :roll:[/QUOTE] Od niedawna jestem zarejestrowany na tym forum. Natomiast czytam je od paru lat. I trudno ukryć że to co jest w cytacie powyżej to xxxx52 w pigułce. Jeszcze jedna uwaga: jak ktoś słusznie zauważył powyżej. Forum jest od tego aby rozmawiać, wymieniać się poglądami, pomagać etc. Można mieć inne zdanie, spierać się...bo to normalne, że co człowiek to pogląd. Natomiast xxxx52 nawet nie próbuje najczęściej wdawać się w rozmowy. Dorzuca swoje (często bzdurne) a proszona na ustosunkowanie się do innych wypowiedzi wyciąga argumenty poniżej pasa (bo wiadomo...Polska to dzicz). Droga xxxx52 napisałaś powyżej, że robisz wiele dla psów. I chwała Ci. Rób dalej. Natomiast nie wiem, czy to co robisz tam w realu nie kompensuje się do zera z tym co złego zrobiłaś i robisz na forum. Jest takie stare powiedzenie (w różnych wersjach) [I]"jeśli jeden powie Ci, że jesteś osłem, możesz go wyśmiać. Jeśli powie Ci to kilku, zastanów się nad sobą."[/I] Może czas na refleksje? PS. Tak tak wiem ;) wołanie w pustkę ;)
  13. Cóż za piękna burza w szklance wody :D Mamrotka powiem Ci tak: pogrążasz się tym co piszesz i jeszcze bardziej pokazujesz, że jednak nie ten człowiek pijany był prostakiem. Chociaż...kto go tam wie ;) być może trafił swój na swego. Zwłaszcza, że zgodnie z definicją prostak to: człowiek prymitywny, zachowujący się w sposób niekulturalny, chamski. Więc sama sobie odpowiedz: kto prostakiem jest ;)
  14. Oczywiście, że jego sprawa ;) Ja nie zabraniam przecież, bo mi to nie przeszkadza. Wskazuję tylko absurd sytuacji ;) Plus jak słusznie napisałaś: robienie z psa człowieka do niczego dobrego nie prowadzi (ani dla psa, ani dla człowieka). A warto dodać: jest coraz popularniejsze....
  15. [quote name='Lotty']Całe szczęście, że coraz mniej ludzi ma tak prymitywne i przedmiotowe podejście do psów jak ty.[/QUOTE] Lotty wskaż miejsce w którym napisałem, że psy należy traktować przedmiotowo, albo że ja w ten sposób je traktuje. Widzisz...świat nie jest czarno biały i między przedmiotowym traktowaniem psa, a traktowaniem go jak członka rodziny jest ogromna przestrzeń. Pies jako żywa istota ma swoje prawa i zasługuje na szacunek, co jest usankcjonowane nawet prawnie. Ale są to prawa zwierząt i stanowczo różnią się od tych dla ludzi. I w ten sposób też traktuje psy. Natomiast cóż jeśli uważasz, że należy patrzyć na psa jak na członka rodziny to śmiało: idź do rodziców, rodzeństwa czy nawet dalszej rodziny i powiedz im: "pies jest tak samo dla mnie ważnym członkiem rodziny jak Ty"
  16. [quote name='WEIMAR']typowe podejscie do psów - mam z ciebie pożytek ok, jak nie to won większośc ludzi którzy raczej tu na dogomanię nie zaglądają traktują właśnie tak psy - jako przedmioty służace człowiekowi prawdziwy wielbiciel psów nie sprzedałby własnego psa bo to członek rodziny a tych się nie sprzedaje żeby kupić sobie lepszy model poza tym wyżły też mają instynkt stróżujący więc nie wiem bo po było je sprzedawać i zamieniać na ON, chyba tylko dla zysku[/QUOTE] Hehe idealne ;) Jak to łatwo oceniać. Otóż widzisz... To były psy polujące, intensywnie polujące. Nie mające nic wspólnego z przytulankami, czy domowymi pupilami. I poszły do członków koła łowieckiego. Czy z zyskiem nie wiem. Nie wnikałem. Wiem, że ze kwestia finansowa nie była tam istotna ze względu na majątek wujka. Według mnie to lepsze dla nich niż życie przy budzie do końca swych dni jeśli wcześniej żyły inaczej. I na koniec jeszcze jedno: jeśli ktoś traktuje psa jak członka rodziny to naprawdę ma w głowie mocno nie poukładane... Moja rodzina składa się z gatunku homo sapiens, a nie canis ;)
  17. Uważam, że bardzo fajny wybór. I jeszcze tak od siebie: od dawna już jest tendencja do wręcz nadgorliwej opieki nad psami. Z zupełnym zapomnieniem, że psy jako psy jeszcze nie tak dawno miały zupełnie inne warunki. I to takie za które teraz pewnie zostałyby odebrane właścicielowi. I nie uważam, aby psom tym działa się krzywda. Ciekawe ile razy w życiu taki pracujący kaukaz, CAO czy nawet nasz podhalan miały okazję być w czymś tak komfortowym jak...buda ;) To samo tyczy w sumie i rottka. Ale teraz buda wydaje się być złem straszliwym, wręcz wołającym o pomstę do nieba ;) Przypomniało mi się jak wiele lat temu spędzałem wakacje w leśniczówce na dolnym śląsku (po wojnie przesiedliła się do niej moja rodzina). Był tam bardzo bogaty zbiór fotografii (szkoda że już nie do odzyskania) domu, zabudowy, okolic. Z racji tego, że poprzedni właściciel był myśliwym, utrzymywał zawsze sporą gromadę psów. I do dzisiaj pamiętam fotografię z kilkoma jamnikami mieszkającymi w budzie. Dokładnie w ten sam sposób traktowane były wyżły. I żyły tak w dobrym zdrowiu przez wiele lat. Schedę po poprzednim właścicielu przejął mój wujek i przez parę lat hodował je w ten sam sposób (obie rasy). Kiedy wiek nie pozwolił mu już czynnie polować sprzedał psy i ich miejsce zajęły owczarki niemieckie już tylko w celach stróżujących. Aby nie było wątpliwości: wspomniane psy żyły w budach przez cały rok. Myślę, że rottek który będzie przyzwyczajony od szczeniaka do budy, da sobie w niej doskonale radę.
  18. A może ma się dobrze. Gdybanie gdybanie i jeszcze raz gdybanie. Twój świat jest strasznie czarnymi kolorami malowany. Współczuje. I jeszcze raz powtórzę: nic Ci do tego co ktoś robi ze swoim psem, jeśli nie robi mu krzywdy (tym samym łamie prawo).
  19. xxxx52 o nastolatce akurat nie było do Ciebie. A na pytanie po co mieć psa na pustej działce.... Pytanie kompletnie idiotyczne. Ani mnie, ani Tobie wnikać po co ktoś ma psa, o ile go nie krzywdzi.
  20. Cóż za bicie piany. Przeczytałem sobie ten wątek od początku i według mnie więcej w nim personalnych niesnasek między dwoma konkretnymi osobami niż faktycznego złego stanu psów. Natomiast uderzyło mnie jedno: jeśli obecny właściciel psów faktycznie byłby aż takim złym człowiekiem to naprawdę potrzebny jest mu pies problematyczny, w którego włożył (zakładam, że on) spora ilość gotówki na operację? Nie prościej było uśpić i wziąć kolejnego? To serio prostsze... xxxx52 Pies samotnikiem nie jest, natomiast są ogromne różnice między rasami w zapotrzebowaniu na "stado". I akurat azjata doskonale daje sobie radę sam. A w tym przypadku mają swoje małe bo małe ale: stado. Jeśli miałbym oceniać: te psy mają lepiej niż wiele innych. Także o wiele lepiej niż wiele psów, które mają swojego pana na co dzień. Zaznaczam: to co napisałem jest tylko w oparciu o to co widać w tym temacie. I na koniec jeszcze jedno ;) strzeż nas Panie Boże przed nastoletnimi działaczkami organizacji prozwierzęcych ;)
  21. filodendron: Nie chcę się wypowiadać na temat wegan i ich zwierząt. Też nie potrafię znaleźć logicznego wyjaśnienia dla posiadania przez nich mięsożercy. Natomiast przypomniały mi się dwie sprawy. Pierwsza: parę ładnych lat temu miałem okazję czytać mądrości dotyczące żywienia psów w sposób jarski. Pomysłu nie weganki, a wegetarianki akurat. Druga sprawa to z mojej młodości: miałem kolegę punka. Swego czasu przyszła moda wśród nich na wegetarianizm. Więc wpierniczał radośnie marchewy, wygłaszał kwestie "zwierzęta to moi przyjaciele, a ja nie jem przyjaciół" i chodził w glanach. Skórzanych ;) Na pytanie o te buty odpowiadał: "Ale to jest wtórność! Skoro już zabite do zjedzenia to skóra nie może się zmarnować". Więc...jak dla mnie ludzie potrafią poukładać sobie w głowie każda głupotę tak aby składała się w zgrabną całość. Ja też ;) W kwestii posiadania psa masz rację. Przyznaję że uczyniłem skrót myślowy: moja wypowiedź dotyczyła oczywiście ludzi decydujących się na psa zupełnie świadomie i z rozmysłem. Bo miałem wrażenie, że o takich rozmawiamy tutaj (zwłaszcza w kontekście kopiowania)
  22. [quote name='sleepingbyday']faustus, gdzie kończy się potrzeba, a gdzie zaczyna zachcianka? potrzebujesz to oddychać, jeść, odpoczywać itepe. [/QUOTE] idąc tym tropem myślenia...Ty także potrzebujesz oddychać, jeść, odpoczywać...natomiast posiadanie psa to już nie potrzeba, a Twoja fanaberia ;) Jest natomiast coś takiego jak potrzeba psychiczna, którą należy rozdzielić od fizycznej i do niej możemy zaliczyć np potrzebę posiadania psa kopiowanego. Ty nazwiesz to fanaberią, ja potrzebą. I nie musimy się zgadzać, a już na pewno nie musi jedno z nas przyznać racji drugiemu. Generalnie uprawiamy tu jakąś zbędną zabawę semantyczną. I jeszcze jedno: nie szukam platformy porozumienia, bo ona już jest jeśli chodzi o moją osobę: jest nią obecny stan prawny, który respektuje mimo, że się z nim nie zgadzam. Do czego mam prawo. Empatia nie przekłada się na etykę.
  23. ale....to nie zwolennicy kopiowania wysunęli argumenty związane z etyką ;) Mało tego: to nie zwolennicy kopiowania są w tym temacie agresywni słownie. Nie oni wyzywają dyskutantów od oszołomów, buraków i durni. Natomiast jak już wcześniej napisałem: prawo obowiązuje i trzeba się do niego dostosować. Niezależnie od tego czy mi się podoba, czy nie, tak więc dyskusja ta jest w zasadzie czysto akademicka. I też niezależnie od tego co o tym sądzą przeciwnicy kopiowania, nie widzę problemu, aby wprost powiedzieć: nie miałbym wyrzutów sumienia w związku z kopiowaniem swojego psa. Inaczej mówiąc: uważam, że nawet jeśli nazwać kopiowanie ludzką fanaberią to mimo wszystko jako potrzeba ludzka jest ona w mojej skali wartości wyżej niż związane z tym cierpienie psa. Dodajmy: kwestia tego cierpienia też jest dyskusyjna tak jak i plusy/minusy związany z kopiowaniem. Tak! Jestem potworem ;) Zapraszam do linczu...
  24. sleepingbyday, Chima Argumenty etyczną są ZAWSZE subiektywne. Nie ma czegoś takiego jak uniwersalna etyka. Zmienia się ona chociażby wraz upływem czasu jak i ze zmianą szerokości geograficznej. I zobaczcie: jeśli nawet w obrębie naszego kręgu cywilizacyjnego (gdzie mamy wspólne podłoże kulturowe) dyskusyjne są takie kwestie jak: aborcja, eutanazja, kara śmierci (takie flagowe przykłady) to dlaczego nie dyskusyjne miałoby być kopiowanie psów. Psów które od stuleci są kształtowane (także i wizualnie) na potrzeby człowieka. A niektóre tylko dla jego fanaberii (patrz obecny wygląd buldoga angielskiego). Ponadto: znamienne jest to, że to właśnie te osoby, najwięcej mówią o etyce zazwyczaj są najbardziej agresywne ;) Znamienne prawda? ;)
  25. [quote name='sleepingbyday'] co tak naprawde zatem lubi się w psie? po co się go w domu ma? to mi się w głowie nie mieści. [/QUOTE] Ot może wystarczyć to, że lubię wygląd psa. I tak jeden lubi ciętego. Drugi wręcz przeciwnie. I tak szczerze: nikomu oceniać z jakiego powodu ktoś ma psa póki nie łamie tym prawa. Tutaj od razu jedna uwaga: wiemy jak ta kwestia obecnie wygląda w Polsce i nie zamierzam w związku z tym zakazem popełniać przestępstwa w imię swoich upodobań. Natomiast wolno mi wypowiadać się w tej kwestii. [quote name='sleepingbyday'] wiecie, spędziłam w egipcie trochę więcej czasu, niż przecietny polak. tam się tnie łechtaczki kobietom. bardzo powszechnie, nawet wśród elit, finansowych i inteletualnych. w większości - z przyzwyczajenia. bo zawsze tak było.[/QUOTE] A to uwielbiam wręcz :) Przenoszenie standardów etycznych (dodam jeszcze: naszych europejskich) dotyczących ludzi na zwierzęta. Zwierzę to TYLKO zwierze. Nie próbuję tu powiedzieć, że nie ma praw. Oczywiście, że ma. Ale nie takie same jak człowiek. Wrzucanie takich porównań jest nie na miejscu. Swoją drogą: tak szczerze...to o ile sam uważam cięcie łechtaczek za okrutne to jednocześnie uważam, że nie mamy prawa narzucać innym kulturom swojej etyki. Niestety europejczycy w duszy dalej pozostali konkwistadorami, tyle że teraz moralnymi ;) Bo nasze jest przecież najsłuszniejsze, najlepsze i generalnie jesteśmy właścicielami świata. A w Azji psy się je...i co? I bardzo dobrze, że się je. Może są smaczne.
×
×
  • Create New...