Tree
Members-
Posts
283 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Tree
-
Wzrost psa nie ma żadnego znaczenia na to, czy nadaje się do bloku. Jeśli ma zapewniony ruch, to nawet najbardziej hiperaktywny lub wielki pies może mieszkać nawet w małym mieszkaniu. Z tego co piszesz, terrier niemiecki Twojego taty pochodzi z hodowli kennelowej, co może mieć wpływ na np. braki w socjalizacji. W takiej hodowli trudniej jest przeznaczyć każdemu psu osobno tyle czasu, ile mają szczeniaki w hodowlach domowych, ponieważ w kennelach jest ich po prostu więcej. Co nie znaczy, że to był powód problemów z jagdterrierem. Co do przywołania, to jeśli będziesz nad tym dużo pracował, to myślę, że się da. Przeczytaj sobie http://www.owczarek.pl/szczeniak_w_domu/ . Niby o owczarku, ale tak samo można socjalizować każdą inną rasę. A oprócz tego na Dogomanii jest taki temat (jeśli dobrze pamiętam to w dziale Media -> Książki) Indeks ksiąg zakazanych i drugi Indeks ksiąg nakazanych. Wady tych ras chyba znasz, musiałbyś pogadać z hodowcą. To najlepsze źródło wiedzy. Moim zdaniem jak poradzisz sobie z upartością i szybkością reakcji terriera (czyli np. zadziornością), to z innymi rzeczami będzie łatwiej. Co do żony... jeśli mielibyście warunki, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby mieć kiedyś dwa psy :D
-
Zdecyduj się, co jest dla Ciebie najważniejsze... Charakter, wygląd i predyspozycje do tropienia czy niska cena i łatwy dojazd? Łajka jest z V grupy FCI czyli również niezależna rasa... A jeśli będziesz się kierować ceną albo dojazdem to trafisz na niezbyt dobrą hodowlę, z której psy są lękliwe, chore lub bez pasji... W przypadku pseudohodowli będzie jeszcze gorzej. Nie da się przewidzieć, na jakiego psa wyrośnie pies bez rodowodu, ponieważ jego przodkowie nie są znani, nie wiadomo czy są zdrowi, szczenięta nie są socjalizowane, a pseudohodowcy to po prostu oszuści. Ja bym Ci radziła najpierw dokładnie zastanowić się, czego wymagasz od psa. Później zdecyduj się jaki tryb pracy Ci odpowiada: typowy dla owczarków, wyżłów, szpiców, terrierów czy psów gończych? Ponieważ to jest ogromna różnica. Jeśli chcesz dobrze wybrać, to poświęć się dla tego szczeniaka. Mam chorego psa z pseudo ze skrzywioną psychiką, więc wiem co piszę.
-
Załamuje mnie głupota ludzi ;) Ja powiem tylko, że ostatnio szła na nas kobieta ze sznaucerem i chyba miała ochotę na zapoznanie piesków, bo mimo, że najpierw posadziłam psa i czekałam aż sobie pójdzie (nie poszła), a potem zaczęłam omijać dużym łukiem, to szła prosto w naszym kierunku, nawet na drugą stronę ulicy przeszła za nami :lol: ale tam już dystans się zwiększył między nami i chyba odechciało jej się nas gonić xd
-
[quote name='socurek']Nigdy nie powiedziałaś na przykład nikomu czegoś przykrego, czego potem żałowałaś? Każdy się w jakiś sposób odbija na innych. Ja na przykład często krzyczę na kogoś, strzelam fochy, psy raczej rzadko dostają klapsa, ale się zdarza. Wiem, że to stres, nerwy to nie jest żadne usprawiedliwienie i tak - jest to oznaką mojej słabości, bo zazwyczaj nawet nie sama złość i nerwy wchodzą w grę, a raczej bezradność i zrezygnowanie. I jak pisałam wcześniej - nie jestem z tego dumna. Ale też nie uważam się za tyrana. Psy mnie kochają i znają mnie świetnie, również pod tym względem, i jak widzą że igrają z ogniem, to raczej same wolą nie przeginać. Na hasło "Nawet nie próbuj!" Nortonowi często zdarza się bezspornie minąć swoich wrogów, żeby nie wkurzać Panci ;)[/QUOTE] Do ludzi mam o wiele mniej cierpliwości :diabloti: I tak, powiedziałam i potem żałowałam. Ale na szczęście nie ponosi mnie, jak pies robi coś wkurzającego. Z drugiej strony rozumiem, że ludzi emocje czasem poniosą...
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Tree replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
A powiedzcie jeszcze, czemu ludzie jak widzą yorka, to od razu myślą, że to suczka? Nie zliczę, ile razy mojemu terierkowi ludzie zmieniali płeć :lol: Dobrze, że pies nie rozumie na tyle ludzkiej mowy, bo by się obraził :P Dodam, że jest ostrzyżony i bez problemu można sprawdzić płeć, zerkając na brzuch ;) -
Mój pies też nanosi pełno piachu i nie kąpiemy go po każdym spacerze. Wycieramy mu łapy, gdy jest mokry, ale za to staramy się utrudnić mu dostęp na łóżko, dopóki się nie wyczyści :lol: Jest wtedy bardzo niezadowolony, bardzo wymownie patrzy na łóżko i wystarczy moment nieuwagi, by na nie wskoczył. Na szczęście jego sierść ma taką cudowną zaletę, że jest samooczyszczająca się po jakimś czasie :) Nie wyobrażam sobie utrzymywania takiej idealnej higieny, życie jest takie, że czasem nie ma możliwości.. A z drugiej strony myslę, że mój piesek jest bardziej czysty niż niektórzy ludzie... ;)
-
O taak, ja też doskonale znam takie sytuacje ;) Nawet kiedyś opisywałam, jak musiałam przejśc po zaspie przez mixa sznaucera na flexi... Ja nie wiem, czy ludzie są tak niedomyślni? Nawet jak widzą, że ktoś nawet na trawnik włazi, żeby tylko zejść z przestrzeni obcego psa... A najbardziej jest wkurzające, jak ktoś idzie specjalnie na psiarza, mimo że musi do tego celu zmienić trasę spaceru, a potem jego agresor wyskakuje...
-
Przepiękny pies. Gdybym tylko miała warunki na drugiego... Dla mnie też to psi ideał. Jak tam sprawy z DS? Opiekunowie nie mają ochoty go sobie zostawić? ;) Rok czasu to naprawdę bardzo dużo, ja po roku czułam się, jakby mój pies był ze mną zawsze. Więc pewnie byłoby im ciężko się z nim rozstać?
-
Nie mam pojęcia, ale dlaczego miałoby zaszkodzić? ;) Słyszałam kiedyś, że jak ma się na coś ochotę, to to znaczy, że organizm tego potrzebuje, więc... może po prostu potrzebujesz dużo nabiału? :d
-
[quote name='Cytrynaaaaa']Wiesz, jeżeli lubisz mięso to nie wiem czy jest sens przechodzić na wegetarianizm, to zależy od Ciebie. Lepiej chyba też nie narażać swojego zdrowia. Rzeczywiście zwierzęta cierpią, ale takie jest już życie. Szkoda, że tak jest. Ja sama mięso jem strasznie rzadko, bo po prostu obrzydza mnie, te żyły, które czasem w np. piersi kurczaka są. Obrzydza mnie jedzenie mięsa, boję się, że właśnie trafię na jakąś żyłkę czy kawałeczek tłustego mięsa. Jak sobie pomyślę, że w buzi mam kawałek czegoś takiego to mam ochotę zwymiotować po prostu. Też jak zjem to mam jakieś dziwne wyrzuty sumienia i myślę o przejściu na wegetarianizm, właściwie już na nim jestem od paru tygodni i jest ok. Jeśli bardzo chcesz być wegetarianką i nie masz pomysłu na różne dania, to wpisz w google i na pewno Ci coś wyskoczy. Ja lubię gotować ale po moim gotowaniu kuchnia niestety jest w strasznym stanie. :evil_lol:[/QUOTE] O to mnie też żyły w kurczaku obrzydzają :P Ale np. koło schaba ciężko jest przejść obojętnie... :) Co do tych przepisów, to napewno zajrzę, bo zawsze to o kilka przepisów więcej ;)
-
Hej, przez całe swoje życie przeżywam konflikt moralny ;) Chodzi oczywiście o jedzenie mięsa. Chciałabym przejść na wegetarianizm, no ale nie mogę się przemóc. Jest kilka powodów: -jestem zbyt leniwa, żeby wymyślać oryginalne dania (mam skłonności do ograniczania się do tego, co się szybko i łatwo robi) -są przeciwskazania zdrowotne do tego, żebym przeszła na wegetarianizm (niedobory) -moja rodzina bardzo lubi mięso i praktycznie codziennie ono jest -jestem bardzo wybredna -no i do tego sama też lubię mięso, jeśli mam być szczera Wiem, że ci z Was, którzy przeszli na wegetarianizm pewnie uważają, że jak się chce to da się to wszystko przemóc, no ale widocznie ja mam zbyt małe samozaparcie :) Z drugiej strony przeraża mnie to, co te zwierzęta muszą wycierpieć, żebyśmy mogli je zjeść... Też tak macie? A do tego ta afera z koniną... O ile typowe mięso jak wołowina jakoś jem, to na samą myśl, że miałabym zjeść np. konia, robi mi się niedobrze... To skandal, że oszuści robią takie przekręty... I teraz pewnie wielu z Was sobie pomyśli, że krowa to też zwierzę i wiem, że jestem okropna ;) ale dla mnie jest różnica między zwierzęciem domowym a gospodarskim... Nie dlatego, że to drugie uważam za gorsze, tylko że w tej kulturze normalne jest, że te zwierzęta hoduje się dla mięsa. (koń jest niby zwierzęciem gospodarskim, ale mi się raczej kojarzy z przyjacielem, partnerem). Może podzielcie się swoimi poglądami i doświadczeniami?
-
Czemu nie wierzysz? Ja nigdy nie czuję potrzeby uderzenia swojego psa ;) Nawet jak już mnie doprowadzi do granicy cierpliwości. Jedyne co, to czasem mam ochotę na niego krzyknąć (zwłaszcza jak szczeka w nocy) lub mocniej pociągnąć za smycz, ale staram się powstrzymywać.
-
Jak ja zazdroszcze tym, którzy śpią z kilkoma psami :loveu:
-
Podenco są przepiękne ;) Jak zobaczyłam zdjęcia Nali... zwłaszcza już dorosłej... cud poprostu ;) Kiedyś nawet natknęłam się na młodą podenco :d była bardzo przyjazna i bardzo piękna. Szkoda, że tak mało pierwotnych jest w Polsce. Zasługują na większą uwagę.
-
Oj zgadzam się, że trudno to wykorzenić. Ale mam też dobre wieści :D Odnieśliśmy dzisiaj duży sukces. Co prawda po drodze nie spotkaliśmy innych psów (rano w godzinach pracy większości ludzi, a do tego było mokro). Poszliśmy w "przerażające" miejsce i na osiedlu mój pies bardzo ładnie się spisał, prawie się nie niepokoił. Potem przy polach też jeszcze dało się współpracować. Już dopiero za miastem sytuacja zaczynała go przerastać, ale to dlatego, że nie jest przyzwyczajony do warunków jakie tam panowały. To miejski piesek ;) Ale jestem dobrej myśli, już trasę, która go kilka dni temu przerażała dzisiaj przeszedł spokojnie, więc do pól też powinien się przyzwyczaić. Zauważyłam, że w takich miejscach łatwiej nad nim zapanować, jak jest bez smyczy. Być może na lince czuł za dużą presję, bo jak go spuściłam, to nawet chwilę węszył w krzakach. Ta metoda jednak może pomóc właścicielom lękliwych psów ;)
-
Nie chodzi o odizolowanie psa w innym pokoju, bo nie sądzę by był to tak ciężki przypadek. Trzeba stworzyć skojarzenie: zamęczanie kolegi=koniec zabawy. Pies musi się nauczyć uspokajać. Co do wynoszenia mniejszego, to masz na myśli zamykanie go w innym pokoju? Mógłby przez to zacząć czuć niechęć do kolegi, a przecież to nie jego wina. Nie zasłużył na karę. Ja bym na Twoim miejscu chwaliła psy za spokojne zachowanie, uczyła je opanować emocje (czyli nie tylko nauka jak się relaksować, ale też komendy typu zostań i ogólne posłuszeństwo), stworzyła mniejszemu warunki do odpoczynku (np. klatka kennelowa) i jeszcze jedno. Zawsze wybiegany pies jest spokojniejszy i mniej skłonny do pobudliwych zachowań. Trzeba zapewniać mu dużo rozrywek, żeby się nie nudził i uczyć go, że to kontakt z człowiekiem jest najfajniejszy. Wysiłek umysłowy bardzo się przydaje w takich sytuacjach.
-
Ja nie używam takich metod. Uważam, że to jest zupełnie niepotrzebne w wychowaniu zwierząt i tylko nadszarpuje zachowanie psa. Po co go bić, skoro są inne metody karania? Pies nie rozumie, że robi coś źle, więc moim zdaniem to nie fair w stosunku do niego. Powinno się sięgać najpierw po lżejsze środki, a nie od razu po przemoc.
-
W bloku może mieszkać każdy pies, pod warunkiem, że ma zapewnioną odpowiednią ilość ruchu. Pies traktuje mieszkanie jak norę. Co do tego przebywania z psem w domu, pamiętaj, żeby nauczyć go zostawania samemu, bo potem jak nagle by został sam, to mógłby być problem. Każdy pies potrzebuje codziennie przynajmniej 3 spacerów, w tym jeden dłuższy. Myślę, że przy młodym foksterierze ten dłuższy spacer powinien trwać przynajmniej godzinę, choć ja nie jestem znawczynią od foksterierów (ale widzę jakie teriery są żywiołowe). Ogólnie musisz pamiętać, że teriery to psy z temperamentem, szybko reagujące na wszystko i bardzo uparte. Są też chętne do zabawy, inteligentne i lubią się uczyć (jeśli się je zmotywuje). Bardzo często są zadziorne w stosunku do innych psów, więc trzeba położyć duży nacisk na socjalizację. Mogą mieć instynkt łowiecki, więc na to też trzeba zwrócić uwagę.
-
Dlaczego małe rasy nie są stworzone do agility? Niektóre mikro pieski świetnie sobie radzą w tym sporcie... Trzeba tylko dopasować wysokość przeszkód. Co do yorków i beagli to one są bardzo uparte i nie każdemu będzie to odpowiadać. Beagle jest dość trudny w szkoleniu (właśnie przez tą upartość i silny instynkt łowiecki). Najlepiej będzie dopasować rasę do własnych oczekiwań co do charakteru. To bardzo ważne, żeby we własnym psie nie mieć cech, które wyprowadzają z równowagi.
-
[quote name='marta.k9080'][B]Tree[/B] hmm wiesz co pies to inne podejście...ja z Lunka najpierw chodziłam na pustkowie potem do parku,a teraz jest w stanie przejść chodnikiem pośród ludzi np,jak idziemy do Veta.Za każdym razem jak protestowała to korygowałam ,a poprawne zachowanie chwaliłam.Jak Luna miotała się w parku i zawracała to korekta i robiłam z nią kilka kółek aż przeszła cały park w sposób jaki mnie satysfakcjonował.Jak jej odbiło i stawała dęba albo rozpłaszczała się na chodniku to dostała porządną zjebę...bo gdybym jej uległa i się rozczuliła nad biednym pieskiem to bym nic nie osiągnęła i wyszła z parku odnosząc porażkę.Także ja "torturuję'' ją do skutku bo akurat ta metoda daje efekty,każde moje odpuszczanie Luna traktuje jako przyzwolenie na głupie zachowanie,więc nie ma zmiłuj....:diabloti:[/QUOTE] No tak, pewnie gdybym była na jej miejscu, też bym próbowała manipulować Tobą, żebyś mnie nie ciągnęła w tłumy :P Coś w tym jest... Jeśli w Twoim przypadku to przyniosło efekty, to znaczy, że my też mamy szansę. Może tylko muszę najpierw ćwiczyć w mniejszych rozproszeniach, co w moim mieście jest trudne.
-
Na pewno nie powinnaś pozwalać większemu na gnębienie mniejszego. W końcu mniejszy może zacząć reagować agresją, ponieważ będzie czuł, że nie ma drogi ucieczki. Z opisu wynika, że kundelek jest po prostu tak podekscytowany, że nie umie się opamiętać. Jeśli mniejszy pies nie umie sobie poradzić z tą sytuacją, to koniecznie trzeba mu pomóc. Tak jak radzi SkyeDQ, trzeba w takiej sytuacji przerwać zabawę i odizolować psy dopóki większy nie ochłonie. Musi się nauczyć szacunku dla swojego kolegi. Możesz też chwalić go za spokojne zachowanie, odpoczynek itd. A czy mniejszy piesek ma jakieś miejsca niedostępne dla nowego? Powinien mieć możliwość uniknąć z nim kontaktu, jeśli tego potrzebuje. Dobra byłaby np. klatka kennelowa, gdzie nikt by psu nie przeszkadzał w odpoczynku (i nie pozwalać nowemu przeszkadzać oczywiście).
-
To mój pies boi się tylko innych psów i hałaśliwych miejsc. Wczoraj byliśmy na przedmieściach. Na początku szło dość nieźle. Mały troszkę przystawał, ale reagował na to, co do niego mówię i dawał się przekonać na kontynuację spaceru. Ja to robiłam tak, że chwaliłam go jak szedł na luźnej smyczy (czyli co chwilę), a jak przełamał się i pokonał miejsce stresujące go, to chwaliłam bardziej. W momencie, gdy zaczynał wycofywać się do swojego świata, kazałam mu usiąść i siedział tak chwilę rozglądając się. Po jakiejś chwili spoglądał mi w oczy i w tym momencie wysyłałam mu CSy i chwaliłam, dawałam przysmak. Później musieliśmy przejść koło supermarketu, gdzie już było gorzej, ale szedł. W pewnych momentach panika brała górę i rzucał się do tyłu w stronę domu. Na szczęście na komendę "korekcyjną" zatrzymywał się i wtedy znów kazałam mu usiąść. Jak już trochę się uspokoił, szliśmy dalej. Niestety był świadkiem jak kobieta spuściła ze smyczy wielkiego owczarka, żeby poleciał do jakiegoś westa się przywitać... To go trochę przestraszyło, ale na szczęście nie na tyle, by nie być w stanie usiedzieć. Martwiłam się, żeby owczarek nie podbiegł do nas... Mój pies ma prawo do nietykalności osobistej i widać było po nim, że nie chce kontaktu z "owczarkiem". Na szczęście chyba nawet nas nie zauważył. Ale od tamtej chwili mały zaczął tak się buntować, wycofał się w swój świat i już nawet z komendą siad był duży problem. Miałam nadzieję, że znajdziemy jakieś odludne miejsce, gdzie się uspokoi, ale niestety było pełno psów ze wszystkich stron. Szkoda, że ludzie nie są na tyle domyślni, że jak widzą lękliwego psa, to nie mogą go nawet obejść łukiem, a nie iśc po linii prostej na nas... No bo jak to by było zainteresować się językiem ciała zwierzęcia, jakie trzyma się w domu! Nie mieliśmy nawet jak zejść z drogi, bo z tyłu szły na nas dwa ONy, z przodu labrador, z boku jakieś terriery, pudle itd. To mojego psa sparaliżowało i już było ciężko do niego trafić. Jeszcze tylko jak labrador przechodził obok i już warczał na nas (na szczęście na smyczy) zastosowałam barowanie, a później udałam, że postanowiłam skręcić w stronę osiedla (żeby nie pomyślał, że wymusił na mnie powrót). W drodze powrotnej już było łatwiej z nim się porozumieć. Ale jednak przedmieścia są dla niego jeszcze zbyt straszne :( Nie wiem, może gdybyśmy poszli tam wtedy, gdy nie ma innych psów... I teraz zastanawiam się co robić, chodzić z nim tam do oporu, aż dotrze do niego, że nic mu nie grozi, czy na razie odpuścić i ćwiczyć łatwiejsze miejsca, czyli osiedla wokół? Chciałabym, żeby mój pies był szczęśliwy, ale nie chcę przedobrzyć. Co robić w takiej sytuacji, gdy ze wszystkich stron pies jest otoczony bodźcami, które go przerażają, przestaje reagować na dobrze znaną komendę (znaczy robi, ale z dużym opóźnieniem) i widać, że spacer w tym konkretnym momencie go nie cieszy?
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Tree replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Mam 10-letniego yorka, którego wielu ludzi bierze za szczeniaka ;) Śmiesznie się dziwią, jak dowiaduję się, ile naprawdę ma lat. Oprócz tego już raz został pomylony z kotem ;) Ostatnio idę z nim, z naprzeciwka nadchodzi facet i nagle: "Łowny czy wyścigowy?" :D Kiedyś też usłyszałam jak dość starszy facet mówił chyba do żony: "Jaki dziwny pies. Podczas sikania podnosi prawą nogę zamiast lewą..." -
[quote name='Diana S'][URL="http://www.dogomania.pl/forum/members/111174-Riannei-Garshii"][B]Riannei&Garshii[/B] [/URL]z lasu sama bym pewnie tak zareagowala, z tym ze ja sie pytam jak uzmyslowić wl owego psa, by trzymal swojego psa odwolywał go, jak widzi, co sie dzieje. Jedynie dowiaduje sie, by skopać psa, kopniesz go, streczyciel psi ucieknie, a wl. nadal ma to w dupie..... Dlatego, dlaczego kopać slabszego?, dlaczego nie podeszlas do wl i mu nie nazdałas po pysku, nie skopalaś go? Toż to on jest temu wszystkiemu winny, nie pies...[/QUOTE] To może w przypadku tych nie rzucających się na człowieka w celu zamordowania pomogłoby zapięcie psa na własną smycz i odejście? ;) Ciekawe, ile ludzi tak bardzo olewa swoje psy, że w takiej sytuacji byliby obojętni... Przecież skąd ktoś ma wiedzieć, że natrętny pies ma własciciela? Skoro lata luzem i nikt się nim nie interesuje, to może znaczyć, że jest bezdomny lub się zgubił.
-
[quote name='marta.k9080'][B]Tree[/B] każdy krok do sukcesu jest ważny nawet najmniejszy Luna tez mi na początku wysyłała sygnały,a ja odpowiadałam.Ona była zaskoczona tym ,że ja nagle stałam się taka pańcia-komandos:roll: ale naprawdę to daje efekty u nas:multi:[/QUOTE] Mam nadzieję, że u nas też się sprawdzi ;) Już się nie mogę doczekać następnego spaceru! Szkoda, że jest tak zimno, bo wiosną jest łatwiej ;) A ile czasu zajęło Lunie przełamanie strachu?