Tree
Members-
Posts
283 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Tree
-
Ja bym miała wątpliwości, czy wziąć z tej hodowli szczeniaka, bo coś tu nie gra. Dziwna ta zamiana suk. Tak, jakby hodowca nie zauważał różnicy między miotem po dwóch różnych sukach. Co wiesz o tej hodowli? W jakich watunkach są trzymane psy i jakie poglądy ma hodowca? To jest hodowla domowa?
-
Czy to jest hodowla zarejestrowana w ZKwP (FCI)? Wydaje mi się, że hodowca próbuje Cię oszukać. Poza tym suka nie może rodzić szczeniąt więcej niż raz w roku. Chyba, że hodowla jest zarejestrowana w nowym związku utworzonym po to, by ominąć nową ustawę o ochronie zwierząt, a tak naprawdę nie ma nic wspólnego z odpowiedzialną hodowlą psów. Ciąża to duże obciążenie dla suki i żaden porządny hodowca nie zmuszałby jej do takiego wysiłku dwa razy w roku.
-
[quote name='rozi']Pies ma być "grzeczny"/pod kontrolą niezależnie od sytuacji. Niedopuszczalne jest, żeby duży pies, który atakuje i może wyrządzić krzywdę, znajdował się wśród ludzi i innych zwierząt pod opieką osoby, która nie da rady go utrzymać.[/QUOTE] Mówi to osoba, która nie ma żadnej kontroli nad swoim podrostkiem i nie widzi w tym nic złego. Wypadki się zdarzają, uważasz, że to dyskwalifikuje tego psa? Widzę, że jesteś strasznie nietolerancyjna. Ty masz prawo do wszystkiego, a jak innym zdarzy się coś złego, i to przez Twojego psa, to już od razu byś ich wykluczyła ze społeczeństwa...
-
Rozi, czy Ty naprawdę puszczasz lub uważasz, że masz święte prawo puszczać swojego yorka do innych psów luzem bez zgody właścicieli? Wszyscy Ci tłumaczą, że to może naprawdę bardzo źle się skończyć dla Twojego psa. Gdyby podbiegł do mojego, to może i by nawet nie doszło do sprzeczki, ale gdyby tylko próbował zdominować mojego psa albo z radości skakać mu po głowie to zostałby obryczany przez mojego. Od razu kontakty w innymi psami zaczęłyby mu się kojarzyć bardziej negatywnie i to mogłoby doprowadzić do lękliwości... Ja mam psa w typie yorka, a pomyśl, co by było, gdyby trafił na owczarka niemieckiego też puszczonego luzem, daleko od właścicieli... My też mieliśmy dużo nieprzyjemnych sytuacji z agresywnymi psami. Mój "york" jest psem lękliwym, cierpi na agresję lękową i nie życzę sobię, żeby obce psy niszczyły całą naszą pracę nad odwrażliwianiem... Już dzisiaj czuł się bardzo niepewnie w bardzo fajnym miejscu spacerowym, bo jakiś czas temu próbował zaatakować go w pobliżu pies i skojarzył, że w tym miejscu biega mnóstwo psów luzem... Zwykle, jak wysyłam podbiegającym psom sygnały dominujące (stoję przed swoim psem przodem do nich i patrzę im twardo w oczy) to rezygnują z podbiegnięcia, ale niektóre są tak podekscytowane okazją do rzucenia się z zębami na mojego pieska, że olewają mnie (o swoich właścicielach oczywiście już nawet nie wspominam) i próbują obiec mnie i skoczyć na mojego psa. Niestety muszę go wtedy wziąć na ręcę, bo lepsze to niż kolejna trauma spowodowana przewróceniem przez obcego psa... Pewnego razu wracaliśmy już ze spaceru, gdy zauważyłam średniego agresora w kagańcu, ale oczywiście bez smyczy. Szedł razem ze staruszkiem, a raczej krążył obok niego i szukał okazji do bójki. Jak go zobaczyłam, akurat rzucał się od tyłu na owczarka niemieckiego na smyczy... Próbowałam go ominąć, tak żeby nas nie zobaczył, ale niestety nie zdążyliśmy się schować za samochodami... Pies nas zobaczył, jego właściciel oczywiście nic sobie nie robił z ataków swojego pupila, a kundel zaczął biec galopem w naszą stronę, usztywniony po linii prostej, wiadomo w jakim celu... Najpierw spróbowałam zatrzymać go na odległość, ale zaczął obiegać mnie i właśnie wtedy w ostatniej chwili zdążyłam wziąć swojego psa na ręcę. W tym czasie pies już zawiedzony robił kółka wokół mnie i patrzył w górę. Byłam już wściekła, spytałam się faceta czy nie może odwołać psa. On odpowiedział oczywiście, że może i zawołał go, tamten oczywiście nic sobie z tego nie zrobił. Zaczęłam odchodzić i gdy byliśmy już dość daleko, postawiłam psa na ziemii. Na wszelki wypadek obróciłam się, by sprawdzić, czy tamten za nami nie biegnie, no i oczywiście... Ten sam cel. Tym razem przyhamował przede mną, ale nie miał ochoty odpuścić. Warczał na nas, olewał wołanie właściciela, które nie brzmiało zbyt zachęcająco. W końcu musiałam na niego tupnąć, żeby uciekł. Jedyna dobra strona tego była taka, że potem mój piesek patrzył na mnie z większym szacunkiem, bardziej się skupiał na mnie, bo rozumiał, że w razie czego jestem w stanie go obronić...
-
Zachowanie teściowej po prostu jeszcze bardziej nakręca psa, to dlatego cieszy się tak wylewnie. Pies, który jest przyjacielski do innych to wielki skarb. Ciesz się, że nie jest agresywny lub lękliwy, bo wtedy to rzeczywiście behawiorysta byłby potrzebny. Piesek za dobre zachowanie (przyjacielskość) powinien być nagradzany a nie zniechęcany, naprawdę ja bym chciała, żeby mój york był taki wylewny do obcych... Oczywiście przyjazna natura a nieposłuszeństwo to dwie różne rzeczy. Konsekwencja jest bardzo ważna w szkoleniu psów, bez niej tak naprawdę się nie uda... Albo efekty będą o wiele słabsze. Sama wiem, jak ciężko niektórym członkom rodziny wytłumaczyć jest pewne sprawy związane z wychowaniem, ale mimo wszystko trzeba postawić granice. Jeśli pies nie może wchodzić na łóżko, to u gości też nie powinno mu się zabraniać (on doskonale kojarzy, że w Twojej obecności jednak są sytuacje, w których pozwala mu się leżeć w zakazanym miejscu i to jest właśnie ta niekonsekwencja). Tylko nie obrażaj się od razu na rodzinę, jeśli nie uprzedziłaś ich na początku, co psu wolno a co nie to pozwalają sobie na więcej. Nie krępuj się im pokazać granicy, u mnie np. wujkowie mówią, żeby nie podkarmiać ich psa i wszyscy to szanują. Wytłumacz im na spokojnie wszystko, czasem trzeba tłumaczyć wiele razy, ale wkońcu załapią. Więź z psem bardzo pogłębia wspólna praca: zabawy węchowe, szkolenie, nauka sztuczek. Jeśli do tego właściciel poduczy się z mowy ciała i psychiki psów, to też bardzo pomaga w komunikacji z psem. Tak jak inni pisali wcześniej, musisz sprawić, żeby pies sam chciał z Tobą współpracować. Do tego przebywasz z nim dużo, to zobacz ile jest okazji do przebywania razem. Coś czuję, że ten piesek bardzo polubiłby takie zajęcia ;)
-
Sliczna suczka ;) Raz w zyciu widziałam tą rasę na żywo ;) Możesz napisać dokładniej, jaki Luna ma charakter? Bardzo podobają mi się takie smukłe, długowłose, średniej wielkości pieski i myślę, że charakter też mają cudowny :) Pewnie świetnie nadawałyby się do psich sportów?
-
W takim razie nie masz czym się martwić. Nie przejmuj się sąsiadem, nie ma żadnego powodu, żeby na Ciebie donosić.
-
Współczuję, że masz takiego sąsiada... Rozumiem, że zdarzają się uciążliwe psy, które potrafią szczekać bez przerwy, ale jeśli psy są spokojne i czasem im się zdarzy, to nie rozumiem czemu sąsiad od razu leci do Straży Miejskiej... Niestety z niektórymi ludźmi się ciężko żyje.. Co do szczekania na petardy, to czy to nie jest tak, że psy się ich boją? Wydaje mi się to najbardziej pradopodobne. Jeśli tak, to trzeba je odrażliwić na dźwięk wybuchów. Żeby to zrobić, puszcza się (nie przed samym Sylwestrem, bo wtedy już jest za późno) bardzo cicho dźwięk petard i nagradza spokojne zachowanie. Dźwięk musi być tak cichy, żeby psom się źle nie kojarzył. Stopniowo ustawia się dźwięk coraz głośniej, ale pod warunkiem, że psy są spokojne (i nagradza ich zachowanie). W ten sposób pies ma zacząć inaczej kojarzyć dźwięk, którego wcześniej się bał. W końcowym efekcie dźwięk puszcza się bardzo głośno, a psy nie są tym zaniepokojone. Wszystko może zająć dużo czasu, ale chodzi o to, by nie przekroczyć granicy. Jeśli psy będą nerwowe podczas odsłuchiwania nagrania, to znaczy, że próbowaliśmy przejść na kolejny etap (głośniejszy odgłos fajerwerków) zbyt szybko. Wtedy trzeba wrócić się do poprzedniego etapu. Polecam książkę "Mój pies się nie boi" Wilde Nicole. Sąsiad pewnie będzie szukał najmniejszej okazji, by móc się uczepić, że psy szczekają. Czy robią to też w innych sytuacjach? Jeśli np. szczekają za drzwiami, trzeba będzie je tego oduczyć. Gdy zaczną szczekać, odwróć ich uwagę czymś. Np. zawołaj je do siebie i zrób im krótką sesję posłuszeństwa, np. siad, leżeć i nagradzaj je za wykonanie komend. Chwal je też, gdy są spokojne i ciche. Muszą zrozumieć, że bardziej opłaca się być cicho lub współpracować z panią, niż wydzierać się na sąsiadów. ;)
-
Linka jest bardzo dobrym rozwiązaniem. Lepsze to niż narażanie psa na śmierć pod kołami, a pies ma jednak więcej swobody niż na zwykłej smyczy. Tylko nauka przywołania też jest potrzebna (do czego linka może się też bardzo przydać)
-
Dym z papierosa ma taki sam negatywny wpływ na zdrowie psów jak bierne palenie u ludzi... Już samo to dyskwalifikuje "hodowlę". Jeśli kupisz szczenię z litości, to pomożesz temu jednemu, ale zaszkodzisz wszystkim pozostałym ofiarom pseudohodowli i samej rasie. Popyt nakręca podaż. Radziłabym trzymać się z daleka od takich nieznanych związków utworzonych na potrzeby nowej ustawy...
-
Za którymś razem pies może umrzeć pod kołami samochodu. Jeśli chcecie, żeby był bezpieczny, kupcie linkę. Ale najważniejsze, to zacznijcie naukę przywołania i nie spuszczajcie go właśnie przy ulicy.
-
[quote name='dellige']Spaniele nie mają rodowodów - nie wiem jak szybko sa tu posty moderowane i nie chce robić bałaganu. Młodszy spaniel był tresowany przez specjalistę jako szczeniak, starszy nie, ale też zna komendy. Z tą maszynką zapewne masz rację - to chodzi o dźwięk (nie widzi maszynki) - po prostu starszy nie lubi widocznie takich dźwięków (pewnie przez fryzjera....). Ja staram się nie krzyczeć - sama zauważyłam, że jak mówię do nich spokojnie, to jest lepiej. Jednak i mi czasami się zdarza podnieść głos - one reagują, np. na dźwięk telefonu. Jak telefon dzwoni zaczynają szczekać, machać ogonem i biegną do drzwi lub biegają po mieszkaniu...[/QUOTE] O ten rodowód pytałam dlatego, że psy pochodzące z pseudohodowli mają braki w socjalizacji i często są po prostu po niewychowanych lub problemowych rodzicach, więc problemy z ich zachowaniem są bardzo prawdopodobne. Moim zdaniem trzeba zacząć po prostu od podstaw. Kupcie jakąś dobrą książkę o psach, a najlepiej kilka. Dowiedzcie się jak najwięcej, zwłaszcza na temat psychiki i zachowania psów. Czy psy mają zapewniony ruch? To też wpływa na ich zachowanie, ponieważ jeśli im go brakuje, będą sfrustrowane i same będą sobie wynajdywać zajęcia.
-
Jeśli nic z tym nie zrobicie, problem będzie się pogłębiał. Wiele psów trafia do schroniska, ponieważ są agresywne, a właściciele jeszcze pogłębiają problem. Przede wszystkim wydaje mi się, że powinniście podszkolić się na temat zachowania, mowy ciała i psychiki psów. Trzeba odbudować ich zaufanie, oswoić je ze sobą (straszenie maszynką może tylko pogorszyć sprawę, bo spaniel zacznie sobie kojarzyć drugiego psa z jeszcze większą nieprzyjemnością lub strachem. Może spróbujcie szkolić je metodami pozytywnymi? To bardzo pogłębia więź z właścicielem i wzmacnia zaufanie. Szanujcie też potrzeby psów i np. nie wyciągajcie ich na siłę, jeśli nie mają na to ochoty. Oswójcie je z dotykiem, niech skojarzą Wasze ręcę z czymś bardzo przyjemnym. Uważajcie, żeby nie zawieść ich zaufania właśnie przez takie wypadki z przytrzaśnięciem łapy. Czy spaniele mają rodowód, były socjalizowane? Doświadczony behawiorysta bardzo by pomógł. Krzykiem i straszeniem nie nauczy się psa niczego, tylko wzmocni się w nim przekonanie, że nie może ufać człowiekowi.
-
Maltańczyk, shih tzu za darmo przez internet, czy to możliwe? dlaczego?
Tree replied to wuniol90's topic in Pseudohodowle
Musisz się zastanowić, co dla Ciebie jest najważniejsze. Wiek, wielkość, charakter? Szczeniak potrzebuje mnóstwo uwagi, trzeba go socjalizować, żeby nie wyrósł na lękliwego psa, niszczy, trzeba samemu wszystkiego go nauczyć. Sama marzę o szczeniaku, ale zamierzam z tym poczekać, aż będę pewna, że mam wystarczająco dużo czasu i doświadczenia na szczeniaka. Jeśli zależy Ci, żeby piesek był mały (tak w ogóle to w mieszkaniu studenckim może też mieszkać większy pies, jeśli ma wystarczająco dużo ruchu), to masz do wyboru albo szczeniak z rodowodem, albo ryzykowanie, że szczeniak przygarnięty wyrośnie za duży albo podrośnięty pies. Takie dorosłe pieski są bardzo fajne, można dobrać charakter do siebie, już wiadomo, co to za pies, jest już nauczony czegoś. Ja Ci polecam właśnie psa z domu tymczasowego. A za kilka lat możesz pomyśleć o szczeniaczku. -
Niezłe przygody ;) zwłaszcza z tą sektą, jak z horroru! Metoda ucieczki brzmi mądrze ;p Ja niestety często panikuję, nawet jak widzę grupę podrostków idącą ulicą, to niechętnie przechodzę obok ;)
-
Napisałam ten temat z ciekawości, jak sobie radzicie (kobiety) z wyprowadzaniem psów w odludnych miejscach? Może napiszę w punktach, żeby się nie pogubić ;) Ja mam z tym problem, ponieważ boję się gwałcicieli, mam małego psa, który mnie nie obroni i parki w moim mieście (oraz inne miejsca 'bliskie naturze') są zaniedbane i wręcz przyciągają nieciekawe towarzystwo... Do tego rodzice od dzieciństwa uczyli mnie, żeby nie ufać obcym i nie kręcić się w podejrzanych miejscach. 1. Ile macie psów, jakie są duże, jak wyglądają i jaki mają charakter? (duże, małe, ciemno umaszczone, nieufne, przyjazne) 2. Czy mieszkacie blisko miejsc spacerowych, czy raczej wszędzie macie daleko (wiadomo, że ktoś, kto mieszka przy dużym parku lub na przedmieściach łatwiej znajdzie fajne miejsce na spacery z psem i pracę z nim)? Gdzie wyprowadzacie psa, jeśli mieszkacie w centrum miasta lub z dala od zielonych miejsc? 3. Czy miejsca, gdzie wyprowadzacie psy są zadbane, czy wyglądają, jak idealna kryjówka na napad? 4. Czy nosicie ze sobą coś, co mogłoby Was w razie jakiejś sytuacji obronić? np. gaz pieprzowy, parasol... 5. O jakich godzinach wyprowadzacie psy w takie miejsca i czy chodzicie same czy w grupie? 6. Czy zdarzyła Wam się jakaś nieprzyjemna sytuacja w takim miejscu?
-
[quote name='Ironiaaa']Wyjazd z psem nie jest trudny. W chwili obecnej potrzebny jest komplet standardowych zalecanych szczepien plus szczepienie na wscieklizne. Oczywiscie odrobaczenie. Ze wzgledu na to, ze w PL szczepienie przypominajace na wscieklizne jest wymagane co roku to trzeba o nim pamietac bo w UK tylko raz na 3 lata. Tak wiec to plus, odrobaczenie plus oczywiscie psi paszport i microchip i mozecie smigac po calym swiecie. Podroz tak samo jako dla czlowieka tak i dla psa nie jest przyjemna. 30h w samochodzie nikomu frajdy nie sprawia. Jedne psy przechodza to lepiej, innym trzeba podawac leki uspokajace. Co do zycia w Szkocji od strony praktycznej. Mieszkanie znalezc - 50/50. My problemu nie mielismy, znajomi mieli. Argument ktory w wiekszosci przypadkow przekonuje agencje mieszkaniowe i wlascicieli to ubezpieczenie mieszkania na wlasna reke od szkod wyrzadzonych w trakcie najmu. Cala reszta zycia z psem w Szkocji to jak dla mnie sama przyjemnosc :)[/QUOTE] Dziękuję ;) Troszkę mnie uspokoiłaś ;)
-
Mam pytanie dotyczące podróżowania z psami do Szkocji (ogólnie do UK). Wątek ma tak dużo stron, że nie mogę znaleźć potrzebnych informacji. Możliwe, że kiedyś przeprowadzę się do Szkocji na stałe, ale nie wyobrażam sobie życia bez zwierząt, nie mogłabym zostawić swojego psa w Polsce... Trochę przeraża mnie, jak by było z wizytami w Polsce razem ze swoimi zwierzakami. Jest dużo do przypilnowania za każdym razem, np. szczepienia, odrobaczenia? Jak jest od razu po przyjeździe do UK, ciężko jest znaleźć coś do wynajęcia, gdzie psy są mile widziane? Byłabym wdzięczna za wszystkie informacje dotyczące emigracji do UK ze zwierzętami ;) Szukałam już w internecie, ale mi się wszystko miesza, a chodzi mi też o praktykę, czy taka podróż z psem jest uciążliwa (zwłaszcza dla psa).
-
Dzięki, wypróbuję Twój sposób ;)
-
Mi się wydaje, że pies jest zestresowany, co wynika też z jego opisu. Zamykanie w mniejszym pomieszczeniu to dobry pomysł, tylko ważne by psu kojarzył się z azylem. Kłótnie też mogą źle wpływać na niego, bo psy bardzo przeżywają złe nastroje właścicieli. Dobrze by było przy nim unikać konfliktów. Można by też popracować nad tym, by pies był bardziej pewny siebie, czyli np. szkolenie, chwalenie za zachowywanie się spokojnie. Jeśli pies źle znosi zostawanie samemu, nie można się z nim zbyt żywiołowo witać ani żegnać. Po powrocie do domu trzeba go niestety ignorować dopóki się nie uspokoi, a po uspokojeniu się dopiero pogłaskać. Czy on lubi gryzaki albo zabawki typu kong? Mogłyby go zająć na czas nieobecności. A co do tego popuszczania w domu to nie jestem pewna jaki jest powód, myślę, że to przez stres. Można też pomyśleć o psich feromonach, zapewnić psu długi spacer przed wyjściem, żeby był spokojniejszy.
-
Witam. Nie wiem, czy to odpowiedni dział. Mój pies uwielbia szkolenie pozytywne i bardzo się nakręca już od samego początku sesji szkoleniowej. Podczas kształtowania nowych zachowań to trochę przeszkadza, bo mój pies nie może się skupić na myśleniu tylko proponuje różne zachowania w bardzo szybkim tempie ;) Są jakieś metody, żeby pies był trochę spokojniejszy podczas tej metody, ale nie stracił motywacji do nauki?
-
Oki, spróbuję tam o to spytać ;)
-
Witajcie! Napisałam ten temat, ponieważ mam kilka pytań na temat różnicy między psem tollerem a suczką. Interesuje mnie, do jakiego stylu życia i właściciela nadaje się każde z nich. Czy w tej rasie jest duże znaczenie, jaką płeć się wybierze? Słyszałam o kilku stereotypach dotyczących ogólnie psów, np. że suki są wrażliwsze, ale jak już zacznie się konflikt między dwiema, to żadna nie popuści, albo że psy są bardziej żywiołowe. Jaka jest prawda? Która płeć bardziej nadawałaby się do pracującej osoby, która chce psa do sportu, ale takiego rekreacyjnego, a nie brania udziału w zawodach? Czy samce tollery, które chodziły do psiego przedszkola i poświęcono dużo czasu na ich socjalizację mogą mimo wszystko wdawać się w bójki z innymi psami, czy raczej to tylko nieliczne i nietypowe przypadki? Kiedyś czytałam na forum owczarków australijskich, że psa z linii working łatwiej jest zmęczyć niż show'a (nie wiem czy to prawda). Czy tak może być też w przypadku tollerów? Lepiej wybrać spokojnego szczeniaka z miotu, czy może się okazać, że będzie wyjątkiem trudnym do zmotywowania do pracy? Mam jeszcze ostatnie pytania. Czy można wystawiać wysterylizowaną sukę? (Bardziej dla rozrywki niż dla rywalizacji, po prostu chcę zobaczyć, jak to jest wystawiać psa, pobyć trochę na ringu itd) Czy jeśli się jej nie wysterylizuje, cieczka jest bardzo uciążliwa? (nigdy nie miałam suczki) Czy majtki dla psów dobrze się sprawdzają na czas cieczki? A może jednak lepiej na wystawy wybrać samca? Wiem, że to dużo pytań, ale nie mogłam się powstrzymać ;)
-
Teraz i tak psa nie mogę wziąć, dopiero za kilka lat ;) Ale przez ten czas będę się dowiadywać o nich jak najwięcej i zawsze dobrze jest wiedzieć o tej hodowli.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
W małym mieście pod Łodzią mieszkam, a czemu pytasz? Dlaczego do frisbee tylko toller? Inne są za ciężkie? Przed chwilą przeczytałam też na stronie hodowli, że flaty potrzebują więcej czasu poświęconego na szkolenie niż inne retrievery. Toller mi najbardziej właśnie pasuje. Do chartów też mnie ciągnie tylko nie jestem pewna jak bym się czuła z tą niezależnością, bo jednak wygodniej mi jak pies chce współpracować (widzę to po swoim upartym piesku ;) )
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with: