Tree
Members-
Posts
283 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Tree
-
Zastosowałam Waszą metodę, to znaczy więcej wymagałam od swojego psa i nie odpuszczałam mu. Jak na mnie spojrzał, wysyłałam mu sygnały uspokajające (on też wysyłał). I nawet muszę powiedzieć, że jest lepiej. Co prawda trochę zwalniał w punktach wyzwalających w nim stres, ale jednak szedł tam, gdzie prowadziłam. Zobaczymy jakie będą efekty po dłuższym stosowaniu. Pewnie, że nikt raczej nie chce mieć problemów z psem, ale pytam, co jest mniejszym złem (a raczej problemem). ;)
-
Oj tak, mój nie jest tak trudnym przypadkiem jak Wasze, ale mimo wszystko czasem mu odwala. Więc rozumiem Was. Ja też już raczej bym się nie podjęła opieki nad lękliwym psem, jeśli miałabym na to wpływ (bo czasem się okazuje, że mimo wszystko pies lękliwy).
-
[quote name='Diana S']To sasiadka sama wlazla, czy Twoja mama ja wpuscila :)[/QUOTE] Ja to rozumiem tak, że mama otworzyła, a wtedy sąsiadka energicznie wlazła do środka z psem ;)
-
[quote name='klaki91']U mnie identycznie. Polecane przez pozytywnych metody pomogły- nie powiem że nie, ale tak na prawdę dopiero opieprzanie psa odniosło solidny skutek. Ja mam lękliwego dominanta w dodatku histeryka ;) suka ogólnie jest świetna, ma potencjał, jest baardzo nastawiona na pracę z człowiekiem, mega łupowa- no ale lękliwa i niepewna siebie :( dużo czasu nam zajęło wypracowanie normalnego zachowywania się na spacerach[/QUOTE] Hmmm mojego psa takie metody by chyba przeraziły jeszcze bardziej. Jest bardzo wrażliwy i nawet jak zdarzają się jakieś kłótnie w jego obecności to bardzo się stresuje i zamyka w sobie. W sytuacji, gdy boi się gdzieś iść, im bardziej napiera się na smycz tym on jest bardziej sparaliżowany. Do tego jest bardzo uparty i na nacisk reaguje buntem. Co dokładnie robiłyście? Łańcuszka na pewno bym nie użyła (zwłaszcza, że ma bardzo delikatny przełyk i zwykła obroża go paraliżuje, chodzi w szelkach), ale może coś jest w tej stanowczości?
-
Najgorsze są takie kroki w tył. Już jest nadzieja, że są efekty, a tu nagle wszystko wraca i frustrację trzeba szybko opanować, by psa jeszcze bardziej nie straszyć. Mój potrafi bać się iść w niektóre miejsca, jeśli wcześniej widział tam psy biegające luzem. Niestety to są najlepsze miejsca spacerowe w pobliżu mojego domu, a na przedmieścia jeszcze nie udało mi się z nim iść (kiedyś tam chodziliśmy, ale potem go pies zaatakował i miał kontuzję przez którą trzeba było ograniczać mu mocno ruch przez dłuższy czas). Po tym ataku dopiero zaczynamy małymi kroczkami wyprawę na przedmieścia. Nie chcę go ciągnąć na siłę, bo to może tylko pogorszyć sprawę. Sam musi zachcieć, w czym trochę pomagają psie ciasteczka i bardzo miły ton głosu.
-
Witajcie! Tak mnie zastanawia, który typ charakteru jest bardziej uciążliwy na codzień i trudniejszy do opanowania. Lękliwy pies o bardzo wrażliwej psychice, często najpierw reagujący, a potem myślący, czy może twardy pies o dominującym charakterze? ;) Sama mam ten pierwszy typ psa i przyznam, że uciążliwe jest to, że mimo pracy z psem nagle można zrobić "krok do tyłu". Np. oswajam swojego psa z chodzeniem w miejsca, gdzie rzadko bywamy (bo on się boi spacerować poza najbardziej znany mu teren :( ) i są efekty, możemy iść coraz dalej. Ale wystarczy, że zobaczy amstaffa (nie wiem czemu boi się oddalonego niezainteresowanego amstaffa bardziej od ruchliwego, trzepiącego łapami z radości lub agresji labradora kilkanaście metrów bliżej), a robimy "krok do tyłu". I ja np. uważam, że lękliwy pies jest bardzo trudny, ponieważ trzeba cały czas uważać, żeby nie złamać jego psychiki i potrzeba bardzo dużo cierpliwości. Nie miałam dominanta (mój jest trochę dominujący, ale w normalnych granicach, a chodzi mi o psy, które chcą zdominować wszystko, co się rusza ;) ), więc nie wiem jak to jest. Z ciekawości więc pytam, który typ jest według Was trudniejszy w codziennym życiu?
-
Masz po prostu kundelka za cenę pseudorasowego psa. Dałaś się oszukać pseudohodowcom, ponieważ pies jest rasowy, jeśli posiada rodowód. Ale stało się, dbaj o tego psa jak najlepiej. Teraz musisz bardzo uważać, bo 5-tygodniowe szczenięta za wcześnie odsunięte od matki mają wielkie predyspozycje do bycia lękliwymi w przyszłości. Poczytaj o różnych okresach rozwoju szczeniaka i socjalizacji i przygotuj się na to, że nie wiadomo, na co wyrośnie. Dlaczego postanowiłaś kupić "huskiego" bez rodowodu? Wiesz coś w ogóle o tej rasie? Wiesz, że potrzebują baaardzo dużo ruchu, baardzo dużo konsekwencji i cierpliwości? Ponieważ jeśli szczeniak ma w przodkach coś z huskiego, to najprawdopodobniej będzie psem wymagającym dużej ilości ruchu.
-
Może facet miał jakieś kompleksy związane z własnym przemijaniem ;) Ja ostatnio szłam ze swoim psem chodnikiem, w naszą stronę szła kobieta z agresywnym psem w typie sznaucera na flexi. Już przewidując co się wydarzy (i dobrze przewidziałam) najpierw się zatrzymałam, żeby ocenić, jak mogę ich ominąć. Postanowiłam ominąć ich dużym łukiem. Sznaucer najpierw przypadł do ziemi, że niby taki przyjazny. Jak zaczęłam ich okrążać, właścicielka nawet nie skróciła flexi, przez co musiałam przejść po starej zaspie na trawniku, żeby mój pies nie wkroczył w zasięg tamtego. A sznaucer oczywiście do nas wystartował. Dobrze, że miała na tyle rozumu, że go wstrzymała przynajmniej zanim do nas dosięgnął. A potem oczywiście zaczęła do niego coś w stylu "no i co się kładziesz? taaaaki jesteś?" tonem, który jak dla mnie był wręcz milutki.
-
Czyli masz skarb w domu ;) Dużo się pisze o instynkcie łowieckim chartów, że nie wolno ich spuszczać w nieogrodzonych miejscach, że w każdej chwili mogą pobiec za zwierzyną. Trochę to może zaniepokoić i dlatego z ulgą się dowiaduję, że nie jest tak źle ;) Oczywiście wiem, jak ważna jest nauka przywołania i zachowanie ostrożności...
-
[quote name='KarolinaW']witaj to zalezy tez od charta:) ja mam dwa psy, małego kundelka i wilczarza( w sierpniu skończy dwa lata) od samego początku jest spuszczany na polach gdzie sa zajaczki i bażanty ale ja z nim pracuję :) mój chart aportuje - dla wygody rzucam mu frisbee a w kieszeni zawsze mam paróweczki:) przez pierwszy rok wychodziłam z nim na spacerki grupowe z innymi psami ale Brysiek był najmłodszy i psy próbowały go zdominować.. on ważąc już wtedy 60 kg sobie na to nie pozwalał i tak kumpli stracił:P- właściciele nei rozumieli na czym polega ustalenie hierarchii .. od tego czasu bawimy się w aporty... on jak biega intensywnie przez pierwsze 15 min spaceru to kolejne 45 sobie kłusuje z naszą Sake, podrzuca sobie patyczki tarza się w trawie - i nei w głowie mu sprinty:) ja tez mam oczy dookoła głowy i staram się reagować przed nim jak on się bawi to ja dosatrzegajac zagrożenie zapinam go zanim on się zorientuje :) mój wilczarz mieszka w bloku[/QUOTE] O, to miło z jego strony, że nie jest takim fanatykiem pogoni ;) To typowe dla wilczarzy, że są takie poczciwe? (pomijając brak zgody na bycie zdominowanym ;) )
-
To ja napiszę jeszcze, że mam yorka z pseudo, który nie dożyłby dwóch lat, gdyby nie leki ;) Do końca życia musi je brać. Chore serce, problemy z łapami, zębami, a do tego bardzo wrażliwa psychika i braki w socjalizacji (trafił do mnie w wieku prawie roku). Na pewno to, że rodowodowe psy też chorują nie jest argumentem, żeby brać z pseudo. Tam to nikt się nie przejmuje zdrowiem ani psychiką. Dlatego uważam, że jeśli kogoś nie stać na psa rasowego, to powinien poszukać innego sposobu, np. przygarnięcie dorosłego itd. A jak komuś zależy na konkretnych cechach i chce wychować sobie psa po swojemu, to przecież da się uzbierać. Ludzie jakoś drogie samochody i różne sprzęty kupują, a na szczeniaka ich nie stać... Niestety większość ludzi myśli, że wiedza o psach nie jest potrzebna komuś, kto ma psa tylko do towarzystwa i nie myśli o wystawach. A dla mnie to trochę marnowanie potencjału psa ;) Poza tym jak ktoś gdzieś napisał, genetyki się nie da przewidzieć, nawet w najlepszej hodowli może się zdarzyć choroba. Ale w takiej jest mniejsze ryzyko.
-
[quote name='rozi']O to to. Od trzech miesięcy żałuję, że nie wzięłam "kundelka".[/QUOTE] Masz na myśli psa bez rodowodu w typie rasy? Skoro pies z hodowli ma problemy ze zdrowiem to pies o nieznanym pochodzeniu, który może pochodzić nawet ze związku kazirodczego tym bardziej jest narażony... Niestety po wejściu nowej ustawy rodowody bardzo straciły na wartości... Teraz trzeba edukować ludzi nie tylko, żeby brali z rodowodem, ale też, żeby dokładnie sprawdzali, z jakiej hodowli biorą psa...
-
Dzięki za odpowiedź ;) Jestem ciekawa, na ile instynkt chartów różni się np. od wyżłów. Wiadomo, że są wzrokowcami, ale w jaki sposób to może wpływać na ich reakcję na zwierzynę? Szkoda, że na tym forum tak mało właścicieli chartów się udziela :(
-
[quote name='Diana S']Oczywicie, masz racje, ja zaryzykowalam stad jestem ta "madra" ;) i tak nic nie moglabym zrobic, bo psy byly spuszczone luzem, mialam przewage liczebna przed ta suka.... Zaznczam, ze rowniez zauwazylam, ze owa suka jest spieta, najezona... odwolywalam psy, ale bylo za pozno... doszło do bezposredniego kontaktu..... Skonczylo sie dobrze... jednak masz w zupelnosci racjee, lepiej dmuchać na zimno.... ;)[/QUOTE] No, czasem się zdarza taka sytuacja, że lepiej jest poluzować smycz lub pozwolić na kontakt niż odciągać na siłę i tym sprowokować ;)
-
Diana S, ja wolę niepotrzebnie zrezygnować z kontaktu z obcym psem niż narażać swojego na atak. Mówiąc, że pies wyglądał podejrzanie, miałam na myśli to, że był usztywniony i wpatrywał się w mojego. Nie wiadomo było, co zrobi, jak podejdzie. A mój pies już ma problem z kończyną przez atak innego psa i bardzo wrażliwą psychikę. Na szczęście ma także przyjaciela huskiego (niestety jego właściciele puszczają go luzem i nie pilnują wcale, husky sobie lata po osiedlu), ale ten pies jest genialny. Wysyła dużo sygnałów uspokajających, jest bardzo delikatny, całym sobą pokazuje, że nie ma złych zamiarów. To jeden z nielicznych dużych psów samców, których mój york się nie boi.
-
[quote name='zmierzchnica']Jak to jest, że większość ludzi uważa psy za głupsze od siebie i od swoich dzieci, a wymaga od nich znacznie więcej? Pies ma przechodzić na pasach, zostawać wiele godzin sam w domu i nic nie niszczyć, nigdy nie uciekać, nie denerwować się na ludzi i na inne psy, nie szczekać... Dajmy na to, dzieci zwykle w domu niszczą, podczas zabaw czy ze złości krzyczą (a nawet biją i gryzą), dorośli ze złości umieją coś stłuc, nie mówiąc o takich, którzy krzyczą na ludzi na ulicy, kiedy im się coś nie podoba. A psu nie wolno. Przecież to zwierzak, powinniśmy mu jakoś więcej wybaczać. Najbardziej niesamowite jest to, że dużo psów uczy się w końcu "dobrego" zachowania i są spokojne i grzeczne... Często bardziej niż ich właściciele.[/QUOTE] Ja myślę, że to dlatego, że ludzie sami nie są zbyt bystrzy ;) Mówię tylko o tych, których umysł nie umie zrozumieć, jakie mogą być konsekwencje puszczenia agresora luzem lub niepilnowanie swojego psa. A do tego łatwiej jest im wymagać od psa tego co od człowieka i mówić, że pies jest za głupi, niż się nim zająć. Przypomniała mi się dawna koleżanka z dzieciństwa, która nie rozumiała, czemu jej koty nie wracają do domu. Mówiła, że to jakaś klątwa, że koty wyłażą z domu i się gubią lub umierają pod kołami... A dzisiaj widziałam kolejnych nieodpowiedzialnych właścicieli. Ponieważ pies jednego wyglądał podejrzanie, nie wiadomo było jakie ma zamiary, a byłam w takim miejscu, że musiałabym przejść obok nich, żeby ich minąć, to przeszłam ze swoim po trawie i zmieniłam kierunek o ponad 90 stopni. Oczywiście z ich strony zero reakcji. Wtedy podbiegł do nas szczeniak setera bez smyczy. Jak dobrze, że mój pies nie boi się szczeniąt... Za to dalej widziałam dorosłego kolegę szczeniaka też bez smyczy... Dobrze, że wcześniej po raz kolejny zmieniłam trasę.
-
Hej ;) Jakie macie doświadczenia związane ze spuszczaniem chartów ze smyczy? Każdy wie, jak silny instynkt łowiecki mają te psy, a oprócz tego potrzebę swobodnego wybiegania się. Jak radzicie sobie z zapewnianiem odpowiedniej ilości ruchu swoim psom, tak żeby były bezpieczne? Czy kiedyś chart Wam lub komuś znajomemu się zgubił? Słyszałam, że są 3 metody. 1. Ktoś ma ogrodzony wybieg lub dostęp do takiego wybiegu i tam jego charty sobie biegają. Często czytam w internecie, że niektórzy uważają, że nie powinno się spuszczać charta na nieogrodzonym terenie. Ale co, jeśli ktoś nie ma dostępu do takiego terenu? No i nawet jeśli ma duży ogródek, to przecież psu to nie wystarczy do wybiegania się, to jak przedłużenie domu. W Polsce chyba rzadko który właściciel charta ma dostęp do takich bezpiecznych miejsc. 2. Spuszczanie gdzieś na łąkach lub w dużych przestrzennych parkach i uważne pilnowanie psa, a oprócz tego ćwiczenie przywołania. Myślę, że tą metodę bym stosowała, gdybym miała charta. Tylko, że wypadek zawsze może się zdarzyć i skończyć tragicznie dla psa... 3. Niektórzy nie przejmują się tak instynktem pogoni i spuszczają swoje psy tam, gdzie spuściliby kundelka, owczarka itp. Ja bym się nie odważyła na to rozwiązanie, ale jestem ciekawa, czy da się tak wyćwiczyć posłuszeństwo u charta, żeby opanować ten instynkt pogoni?
-
[quote name='Diana S']Nie chodzilo, po co, a przez przypadek.. bo pies chadzał sobie na dlugiej fleksi....stad mozna latwo przez ta smycz kopnąc psa, bo pałęta sie kolo nogi pies z dluga linka, badz przechdzien mogłby potknac sie, o sama linke...[/QUOTE] No właśnie, ja kiedyś się prawie przewróciłam o linkę agresywnego prawie-terriera, który chciał zjeść mi psa.
-
Chodzi i o to, i o to. W internecie jest mnóstwo przydatnych rad, ale jednak myślę, że książki zawierają więcej wiedzy. Tylko uważaj, które kupujesz, bo niektóre rozpowszechniają np. przestarzałą teorię dominacji. Kliker nie jest niezbędny, ale na pewno to świetne narzędzie szkoleniowe. Dzięki niemu łatwiej zaznaczyć jest moment, w którym pies odnosi sukces, łatwiej jest zrozumieć psu, czego od niego chcemy. A inne akcesoria, które się przydadzą to napewno linka, saszetka na psie ciasteczka, kliker.
-
A ja dzisiaj widziałam przez okno tramwaju właścicielkę z yorkiem na flexi ;) Oczywiście piesek kilka metrów od pani, na wąskim chodniku przy ruchliwej drodze w Łodzi, flexi nie przyblokowana i yorczek sobie wąchał nogę przechodnia ;) Jak ja często widzę takie obrazki...
-
[quote name='zmierzchnica']Ps. Co do piesków luzem. Wczoraj miałam paskudne zdarzenie :( Spacer z psami rano, dzień targowy (w mojej mieścinie oznacza to pełno aut na ulicach). Idę jedną z głównych ulic i nagle z otwartej bramy wybiega pies, w typie jamnika... Wrzeszczę, żeby stanął, ale on nic.. Auto trzasnęło go w głowę. Uciekł z powrotem w bramę. Zatrzymałam jadące auta, pędem pobiegłam do tego domu, zawołałam właściciela... "Ale on nigdy nie wybiega". Ale teraz wybiegł... Schował się w takiej wnęce domu, facet go wyciągnął, mówi, że ma znajomego weta. A dziś poszłyśmy tam z mamą, okazało się, że psa musieli uśpić, takie miał złamanie szczęki. Czuję się tak paskudnie, jak tylko można. Staram się o tym nie myśleć, ale widok tego zakrwawionego pyska... Biedny piesek, chciał tylko do nas podejść :-( Wiem, że to wina właściciela i tak dalej. Ale nawet nie jestem w stanie być zła, po prostu okropnie mi przykro, że akurat tam byłam, akurat chciał do moich psów podejść. Gdybym widziała go w bramie, to bym tam nie poszła w ogóle, ale wybiegł tak nagle...[/QUOTE] To nie Twoja wina, tylko nieodpowiedzialnych właścicieli. Rozumiem, co czujesz... Pewnie też bym się strasznie czuła, gdybym była świadkiem śmierci psa, który chciał podbiec do mnie... Ale nie możesz sobie nic zarzucić, skąd mogłaś przewidzieć, że z bramy wyskoczy pies? Teraz mi się przypomniała sytuacja, jak kiedyś szłam ze swoim yorkiem, a z bramy obok (zamkniętej) wybiegł do nas inny york. Bez problemu przeszedł sobie między prętami, a dziecko zaczęło krzyczeć z przerażeniem ;) Dobrze, że nic mu się nie stało... Zastanawiam się też czasami, jak można mieć tak mało wyobraźni, by np. mieć jednocześnie psa i niezabezpieczony balkon albo pozwalać mu bez kontroli siedzieć na parapecie przy otwartym oknie na 1. piętrze... Dość często widzę psy w tak niebezpiecznych miejscach...
-
Też śpię ze swoim psem i bardzo to lubię ;) Co prawda on w nocy rzadko chce na łóżko, a jeśli już to tylko na chwilę. Chyba mu za gorąco, bo w bardzo zimne noce przychodzi na dłużej. Choć ja wolałabym, żeby przeleżał na łóżku całą noc ;) Nawet, gdybym miała olbrzymiego psa to też pozwalałabym mu się wylegiwać na łóżku.
-
Dlaczego miałby się nie zgodzić? Rozumiem, że hodowcy niechętnie reagują na 'psa dla dziecka', ale w tym wypadku sytuacja jest inna. Myślę, że mądry hodowca zrozumie, że będziesz dobrym właścicielem psa i w tym wypadku wiek nie ma wielkiego znaczenia. Gdybym była hodowcą to wolałabym dać szczeniaka 14-latkowi, który zamierza z nim pracować niż dorosłej, ale nieodpowiedzialnej osobie.
-
Co to za osoba i jakich metod używa? Oczywiście, że na skakanie na innych ludzi nie można pozwalać, ale nie przez zniechęcanie do ludzi. Ja tak zrozumiałam Twój post, że chcesz sprawić, by ludzie psu wydawali się mniej godni zaufania. Jest taka metoda na oduczanie skakania na ludzi jak nauka zachowania zastępczego, czyli np. komendy siad (albo np. równaj na spacerze). Chodzi o to, by pies był dobrze zsocjalizowany z ludźmi, ale nie uciążliwy.