Jump to content
Dogomania

Tree

Members
  • Posts

    283
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Tree

  1. To co piszesz podnosi mnie na duchu ;) A jak radziłaś sobie ze spacerami z kilkoma psami w taki mocno zapracowany dzień? Chodziły na wspólne spacery czy oddzielne? (Moje chodziłyby na oddzielne, przynajmniej poza tymi fizjologicznymi, co jeszcze wydłużałoby czas spędzony poza domem) W moim przypadku jest jeszcze sprawa dojazdu, który zajmuje dużo czasu. Na szczęście mogłabym liczyć na pomoc bliskich w awaryjnych sytuacjach.
  2. A Twoje psy w jakim są wieku? O tym, by mój pies jeździł do mnie na wycieczki (krótsze i dłuższe) też myślałam, ale martwi mnie ten jego wiek. wtedy będzie miał ok 14 lat. Zastanawiam się, jak taki pies poradziłby sobie z dostosowaniem się do takich zmian. Pewnie z krótkimi wycieczkami nie byłoby problemu, ale czy mogłabym np. na jakiś dłuższy weekend zabrać go do siebie. Wiele będzie zależało od jego zdrowia i samopoczucia, ale zastanawiam się, jak najczęściej jest z takimi staruszkami. Nie chcę, żeby się stresował. Masz wilczaka, prawda? ;) Podziwiam tą rasę, ale właśnie słyszałam, że bardzo wymagająca. Tak więc podziwiam Cię :p Ktoś może jeszcze ma jakieś wskazówki dla mnie?
  3. Na studiach magisterskich planuję kupno drugiego psa (oczywiście tylko, jeśli będę w stanie mu zapewnić odpowiednie warunki). No i teraz właśnie myślę, jak to wszystko pogodzić. Mam psa, starszego i chorego. Na razie mieszkam z rodzicami, ale na późniejszych latach zamierzam się wyprowadzić, studiować i pracować. Mój pies jest przywiązany do całej rodziny, ale do każdego w inny sposób. Wydaje mi się, że rodziców traktuje jak największych przewodników stada, ponieważ gdy zostaje ze mną na dłużej (np 2 dni), to jest trochę niespokojny, reaguje na hałas za oknem przypominający powrót rodziców, widać po nim że sytuacja, gdy przebywa tylko ze mną jest dla niego niecodzienna. Jednak wyłącznie ja go szkolę, ze mną chodzi na dłuższe spacery. Rodzice popełniają pewne błędy wychowawcze, nie poświęcają mu tyle uwagi na spacerach. Wiem, że tęskni za mną jak mnie nie ma, widać to potem jak się przymila, ale jak już mówiłam, gdy ich nie ma w domu, albo na wczasach przebywa ze mną w domku to jest niespokojny, dopóki nie wrócą. Mój pies z powodu wieku i choroby jest bardzo spokojny i niestety trzeba na niego uważać na spacerach, ale jak każdy pies potrzebuje jeden dłuższy spacer. Z rodzicami miałby o wiele mniej zajęć niż ze mną. Z drugiej strony, w momencie gdy wstępnie planuję się wyprowadzić, on będzie miał ok 14 lat. Podobno taki pies ma problemy z przeprowadzką, co przy moim jest prawdopodobne, biorąc pod uwagę to co napisałam wcześniej. Oczywiście chciałabym go zabrać ze sobą, bo to mój pies, jestem bardzo z nim zżyta. Jednak wiem, że może się okazać, że dla jego dobra będę musiała go zostawić rodzicom. (wtedy odwiedzałabym go jak najczęściej). Gdybym go zostawiła, ciężko też pogodzić mi się z myślą, że nie spędzilibyśmy razem ostatnich lat jego życia. Rozpisałam się, mam nadzieję że ktoś to przeczyta ;) Chciałabym kupić tollera. Wzięłabym go po sesji letniej, najprawdopodobniej po 4 roku (wydaje mi się to najkorzystniejszy moment na socjalizację szczeniaka). Jestem coraz bardziej pewna, że to właśnie rasa dla mnie. Chcę uprawiać z nim psie sporty. Mój obecny piesek jest o wiele za mało aktywny niż potrzebuję (przez jego zdrowie). I teraz moje rozterki: -Jak pogodzić pracę (praktyki płatne), studia na kierunku, który nie jest tak wymagający jak medycyna, ale nie jest też tak luźny jak np. zarządzanie oraz aktywnego psa/dwa psy o różnych potrzebach. Gdybym miała je obydwa, wiem że chodziłabym z nimi na oddzielne spacery, co zabrałoby jeszcze więcej czasu. Mam możliwość, żeby ktoś mi pomógł w wysikaniu psów, ale chodzi mi o zapewnienei odpowiedniej ilości ruchu. Jestem w stanie wcześniej wstawać, ale wskazówki byłyby przydatne, jak sobie z tym radziliście -Czytałam, że niektórzy ludzie zabierają psy na wykłady. Na mojej uczelni widzę czasem kobietę z psem (nie wiem czy prowadząca, czy studentka). Czy wykładowcy robią problemy z psem na uczelni? Jak reagują na to władze wydziału? Czy Wy zabieracie czasem psy na wykład? Zabierałabym tylko jednego, nie dwa, i tylko jeśli nie miałby problemów z wyciszeniem, żeby nie przeszkadzać. Przed wykładem pytaliście kogoś o zgodę, czy po prostu przychodziliście z psem? -Co by było lepsze dla mojego obecnego psa? Pozostawienie go w rodzinnym domu, który dobrze zna, kosztem mniejszej aktywności i popełniania błędów wychowawczych czy zabranie ze sobą w nowe miejsce, w zamian za zapewnienie większej ilości zajęć? Jak poradzić sobie z wyrzutami sumienia (bo ja nie umiem żyć bez psa i gdybym kupiła tollerka, trochę czułabym się jakbym zdradziła swojego psa) -Co do młodego tollera i jego socjalizacji: w przypadku gdybym wzięła go od razu po sesji, co z pracą? Nie mam w tym doświadczenia. Domyślam się że pracowałabym na niepełny etat i nie byłoby możliwości wziąć urlopu? Jak wtedy zorganizować pozostawienie szczeniaka samego na samym początku? (najlepiej zrobić tak, by nie musiał być sam, jakiś bezpłatny urlop może?) Byłabym wdzięczna za wszystkie rady i doświadczenia ;)
  4. Mojego psa też ludzie zaczepiają (no tak, mix yorka, przecież to nie pies tylko pluszak...). Jak go trzymam na rękach, głaskają bez pytania. Na ręce też kilka razy już podnosili bez mojej zgody. Wtedy byłam sporo młodsza, ale gdyby teraz tak zrobili to zdecydowanie miła bym nie była. Co to w ogóle ma być, wyrywanie psa z rąk? Przecież takiego człowieka można wziąć za złodzieja... Na osiedlu są dzieci, które jak zobaczą mojego psa, biegną stadem. Na szczęście on lubi dzieci, nie boi się ich, ale gdyby się bał to nie przejmowałabym się, żeby dzieciom się przykro nie zrobiło. Nie ma tak, że dzieci mogą sobie psa zamęczać, jak by był jakimś przedmiotem bez uczuć. Jak fanki mojego psa zaczynają przesadzać, po prostu mówię im, że idziemy na długi spacer i tyle. Nie można pozwolić sobą pomiatać obcym ludziom. Dzieci też wyczuwają czy jest się konsekwentnym, dlatego tak posłuchały Twojego TŻta. Musisz wypracować tą konsekwencję. Jeśli jest ten problem z wynajmowanym mieszkaniem, to po prostu mów stanowczo, żeby nie głaskać psa bez zbędnego tłumaczenia. No i jeszcze, pies jest ważniejszy niż wynajmowane mieszkanie. Mieszkanie można zmienić, a jak pies zacznie reagować lękiem/agresją na dzieci to już będzie o wiele trudniej.
  5. Ale przecież nie chodziło o konkretne psy tylko o rasę :P
  6. Ja też nie widzę w tym nic, co mogłoby kogokolwiek urazić. Same komplementy. Trochę dziwnie zareagowała ta hodowczyni
  7. Majkowska, przeczytaj to: [URL]http://www.meritumfci.republika.pl/on_chcial.html[/URL] Link dotyczy tak naprawdę agresji do psów, a nie ludzi, ale tu chodzi o to, żeby zrozumieć swojego psa, bo mechanizm do ludzi jest podobny.
  8. Hehe, akurat przekonanie, że tylko szczeniaczki się boją było mi wtedy na rękę, bo dzięki temu uwolniłam się od znawczyni :evil_lol:
  9. Czy syn ma alergię na zwierzęta? Bo ja np. też jestem alergiczką, ale nigdy przy żadnym zwierzęciu (odpukać) nie miałam objawów alergicznych, nawet przy koniach czy kozach, więc muszę szczerze przyznać, że pies śpi w moim łóżku i nie mam pedantycznie czystego mieszkania. Oczywiście nie namawiam do takiej beztroski, bo być może nie jest to zbyt rozsądne, ale chciałam tylko pokazać, że jest możliwe posiadanie zwierząt będąc alergikiem ;) Ale jeśli syna uczulają zwierzęta, to już wiadomo trzeba o wiele bardziej uważać i stosować się do rad typu częste odkurzanie. Z testami też trzeba uważać, bo mi zwykle wychodzi na nich, że nie mam alergii (dziwne, biorąc pod uwagę męczenie się, gdy wszystko pyli), a kilka razy wyszło, że uczula mnie coś, co tak naprawdę mnie nie uczula.
  10. Dzisiaj na spacerze: Idę z małym przez osiedle. Nagle poczuł ekscytujący zapach suczki w krzakach i zaczął zawzięcie tam ciągnąć :roll: Powstrzymałam go i kazałam usiąść, przypominając że tak ciągnąć mu nie wolno. W tym momencie słyszę za plecami "oj biedaczku malutki tititit". Wiedząc, co się szykuję, odwracam się i widzę staruszkę idącą w naszą stronę. ona: Biedaczek się boi. Czego on się tak boi? ja: nie boi się tylko ciągnie ona: (z wielką wiarą w to, co mówi) ale on się boi. Nie chce iść, widzi pani? boi się ja: nie boi się tylko poczuł tu jakiś zapach i dlatego ciągnie ona: a to ile on ma lat? ja: jedenascie ona: ahaa, a to ja myslalam ze to szczeniaczek. Czyli on sie nie boi? (...) ale trzeba przyznać, że jestem w szoku, moje argumenty dotarły do niej ;)
  11. Nie polecam Cesara Millana. Nie przemawiają do mnie jego metody...
  12. Nicole Wilde - "Mój pies się nie boi"
  13. Cieszę się, że u Was poprawa :) U nas też. Czasem zdarzy mu się jeszcze warknąć, ale już na widok innego psa nie szykuje się do bójki (chyba, że to ON), lecz najpierw obserwuje, co się będzie działo. O wiele łatwiej też jest mi go skupić na sobie. Dużo ćwiczyliśmy, gdy w oddali pies się wydzierał i zaczyna być widać efekty. Za to cały czas muszę mu przypominać, że siad znaczy siad niezależnie od sytuacji ;) W obcych miejscach też jest o wiele lepiej niż kiedyś. Zdarzają mu się bunty, ale łatwiej nad nim zapanować. Niestety na spacerach zaczyna wyłazić z niego prawdziwa natura (znaczy ona zawsze była :diabloti: ale w obcych miejscach był potulny pod względem samodzielności) i nad tym teraz pracujemy
  14. Dioranne: Szkoda, że następnym razem yorczek wybierze bycie rozjechanym... Co do tego psa spuszczonego, to cieszę się, że do nas ludzie (odpukać) nie spuszczają. To musi strasznie drażnić. Nie dość, że pies bez kontroli to jeszcze świadomie puszczony do innego bez zapytania się, czy można...
  15. Myślę, że koty się przyzwyczają, skoro już widać poprawę w ich zachowaniu. Trzeba tylko dać im czas. Rozumiem obawy przed zostawianiem ich samych. Psy odróżniają swoje koty od obcych i nawet charty są trzymane z kotami (psy, które na zewnątrz ścigają wszystko, co się rusza). Choć ja pewnie nie zostawiałabym ich samych bez opieki, zostawiałabym pewnie w osobnych pomieszczeniach. [url]http://www.owczarek.pl/szczeniak_w_domu[/url] - blog o wychowaniu szczeniaka (owczarek belgijski, ale przydatne dla właścicieli wszystkich psów) Jesteś w świetnej sytuacji, jeśli najbliższe miesiące możesz poświęcić szczeniakowi. Pracujcie z nim jak najwięcej, socjalizujcie go, żeby wyrósł na dobrze ułożonego, żrównoważonego psa. Tylko przyzwyczajajcie go do zostawania samemu. Żeby potem nagle nie został na 8h, tylko już umiał zostawać. W internecie jest dużo porad o nauce czystości. Ogólnie to szczeniaka trzeba wyprowadzać po każdym spaniu, jedzeniu i zabawie i ogólnie bardzo często. Za każdym razem jak się załatwi na zewnątrz trzeba baardzo pochwalić, jakby zrobił coś najlepszego na świecie. Za brudzenie w domu nie karcić, żeby piesek nie zaczął się bać załatwiać przy właścicielu. Przydatne są specjalne podkłady dla szczeniąt. Szczeniak nie wytrzyma 8 godzin sam. Dopiero jego pęcherz jest w stanie wytrzymać, jak trochę podrośnie. Zostawianie psa samego na 8h to nie jest barbarzyństwo, inaczej prawie nikt nie mógłby posiadać psa, bo prawie wszyscy pracują ;) Tylko trzeba po powrocie do pracy poświęcić czas pieskowi i wynagrodzić mu pobyt w samotności. Musi mieć dostarczoną odpowiednią dawkę ruchu.
  16. "W przypadku 'joreczow' jazgoczace niezsocjalizowane psychodelicznie szczury (nie wiem czy one w piwnicy byly chowane ze sie wszystkiego boja i atakuja czy jak...)" Mój pies przez poprzednich właścicieli/pseudohodowców był trzymany w garażu, wraz z innymi yorkami... Podobno był też tam owczarek na łańcuchu... To co się dziwić, że potem pseudorasowce są kompletnie niezsocjalizowane... Mój się bał ruchu ulicznego
  17. Ja polecę jeszcze płochacza holenderskiego :P Będzie płochacz do kompletu owczarków i terrierów (bo każda grupa psów jednak inaczej pracuje). Są dość małe, lekkie, zwinne, inteligentne. Charakter mi bardzo przypomina tollery, tylko są mniejsze ;) Dość rzadka rasa, ale hodowle w Polsce są.
  18. Ja się zastanawiam, jakim trzeba być człowiekem, jeśli po wysłuchaniu takich argumentów nadal chce się psa z pseudo, 'bo tak'.
  19. Zgadłaś :lol: ale żeby nie było, że tak na niego narzekam, to dodam, że podoba mi się w nim to, że jest: zabawny, inteligentny, sprytny, wrażliwy, bardzo przywiązany. ;)
  20. [quote name='Donatka112']Tree dla takich osób jak Koniara przemówisz tylko za pomocą :lmaa: Zdaję sobię z tego sprawę, choć jeszcze resztki nadziei we mnie tkwią ;) Jak teraz popatrzyłam na swój post, to zauważyłam, że jest chaotycznie napisany, tak wielkie emocje we mnie wywołuje nabijanie kieszeni pseudóchom.
  21. A ja jeszcze przypomnę to, co inni napisali kilka postów wcześniej, bo chyba Koniaro (jeśli taka z Ciebie koniara jak psiara to szczerze współczuję wierzchowcom, na których jeździsz), że KUPNO PSA BEZ RODOWODU JEST NIEZGODNE Z PRAWEM. Chcesz świadomie łamać prawo? Nie boisz się konsekwencji? Jesteś po stronie ludzi krzywdzących zwierzęta? Ludzi, którzy każą suce rodzić co cieczkę (organizm takiej suki jest skrajnie wyczerpany, wyobraź sobie, że rodzisz dziecko, a potem słyszysz jak je okaleczają (obcinanie ogona) i twierdzą, że dziecko nie czuje bólu). Choćbyś nie wiem jakich argumentów używała (jak do tej pory to nawet nie są argumenty tylko dziecinne 'tupnięcie nogą'), to i tak nie zmienisz rzeczywistością. PSY W TYPIE RASY SĄ ROZMNAŻANE PRZEZ LUDZI NIE MAJĄCYCH POJĘCIA O KYNOLOGII, A SPRZEDAWANE PRZEZ PRZESTĘPCÓW.
  22. Tylko, że gramofon sam napisał, że zależy mu na sprawdzonym charakterze. W schronisku nie da się określić charakteru psa, a poza tym często pracownicy nie mówią nawet o problemach, jakie może sprawiać pies. Moja koleżanka wzięła kiedyś mixa setera. Pies był bardzo piękny, ale niestety okazało się, że agresywny. I to w stosunku do ludzi. O ile wzięcie przez nich tak dużego psa wydawało mi się niezbyt dobrym pomysłem, to jednak większa wina leży po stronie schroniska. Koleżanka ją oddała (poszła już do innych właścicieli, ciekawe jak tam jej się wiedzie). Psy ze schroniska są stamtąd zabierane właśnie do domów tymczasowych, więc nie są to wcale psy opuszczone na zawsze. Lepiej, żeby taki pies najpierw trafił do DT, żeby potem dopasować do niego właściciela, niż żeby trafił do kogoś, kto sobie z nim nie poradzi. Psa ze schroniska można wziąć, jeśli jest się przygotowanym na niespodzianki, niekoniecznie miłe. Jeśli ktoś szuka konkretnego charakteru, to lepszy jest DT.
  23. " Ech taki mój szalony pies który sprawia często, że choć już ledwo ide to sprawia że mam jeszcze ochote zobaczyć co jest za następnym zakrętem..." Zazdroszczę Ci tego ;) Postaram się, żeby mój następny pies był jak najbardziej zdrowy i wytrzymały, ale do tego jeszcze kilka lat. A na razie mogę tylko pomarzyć o takim sposobie spędzania czasu ;)
  24. Oż... No to kobieta ładnie zsocjalizowała sobie pieska... A dziecko będzie miało traumę do końca życia.. no i zmasakrowaną twarz.. Nie rozumiem też tego behawiorysty, zabrakło mu wyobraźni co się może zdarzyć z takim dzieckiem przy agresorze?
  25. Ludzie to potwory... Ja kiedyś słyszałam, że zrobiono akcję zbierania chleba dla potrzebujących koni. Dokładnie nie wiem, jaka to fundacja, bo przeczytałam w internecie. Ludzie wysyłali chleby z całej Polski. Po jakimś czasie konie zaczęły padać. Okazało się, że chleb krył w środku ogromną ilość gwoździ i innych ostrych przedmiotów. Najgorsze jest to, że taki zabójczy chleb nie pochodził od jednego psychopaty, tylko z różnych stron Polski... Nienawidzę takich bezmózgów..
×
×
  • Create New...