Jump to content
Dogomania

czi_czi

Members
  • Posts

    747
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by czi_czi

  1. [quote name='sleepingbyday']nie, no tak daleko bym sie nie zapędzała, jednak te prusaki itd - czemu nie ;-)? dorta, popieram wszystkimi czterema kończynami ten twój edytowany post! i jako żywo, chciałbym coś więcej się dowiedzieć o tym śmiertelnym podrapaniu przez kota... żeby jednak nie było, j rozumiem, że może zaistniec sytuacja, gdzie koty są uciążliwe. ale naprawdę, po to jesteśmy ten niby wyższy gatunek, co stworzył cywilizację, żeby radzic sobie z kupami kocimi bez zabijania i dręczenia. jeśli nie dajemy rady, to jednak ta cywilizacja na nic się nie zdała.[/QUOTE] Czyli ja jako człowiek, należący do niby wyższego gatunku mam utrzymywać koty sąsiada, który ma je na dobrą sprawę w dupie bo ani ich nie kastruje ani nie pilnuje? rozumiem że sterylizowanie kotów zapobiegnie ich sraniu na mojej działce? to nagle wykastrowany kocur przestaje oddawać mocz i robić kupę? :crazyeye: powinnam sponsorować wszystkim kotom dookoła sterylki, później przez ten tydzień sie nimi zajmować, dawać im jeść, jeszcze może powinnam na własnej działce im iles metrów kwadratowych piaskiem wysypać żeby biedactwa miały gdzie srać? oczywiście do tego zrobić budkę co by miały gdzie się kimnąć, przyklaskiwać im a wręcz domagac sie zeby szczały mi na mury domu, własnego psa na [B]moją własną [/B]działkę wypuszczać w kagańcu bo nie daj Boże pogoni kiciusia (pominęłyście fakt, że bulterier samym kagańcem może kota zabić) sorry ale nie przekonałyście mnie w dalszym stopniu, wręcz po raz kolejny rozbawiłyście :cool1: bogu dziękuję że osoby takie jak wy nie mają nic wspólnego z wymiarem sprawiedliwości w naszym kraju rozszerzcie trochę horyzonty, nie tylko wy na tym świecie żyjecie, wystarczy mniej sie skupiać na czubku własnego nosa. Są ludzie którzy zwierząt nie lubią i to że tolerują je w przestrzeni publicznej bo muszą nie oznacza że muszą też je tolerować na własnym ogrodzonym terenie
  2. nie wiem czy masz jakieś problemy z czytaniem ze zrozumieniem czy co? wytlumacz mi dlaczego niby mam tolerowac wchodzenie na moja dzialke cudzych zwierzat, obsikiwanie jej i sranie gdzie popadnie? niech te zwierzeta chodza sikac i srac tam gdzie wszyscy chodza i wszyscy beda zadowoleni. Różnica jest taka, że mój pies nie nasra do publicznej piaskownicy na placu zabaw. Jak nasra na trawnik w pobliżu tej piaskownicy to po nim sprzątne. Właściciel kota natomiast nie zrobi nic, a jego podopieczny ładnie zakopie w piaskownicy swoje odchody, oznaczy cały teren dookoła i zadowolony będzie sobie popierdzielał luzem po podwórkach wszystkich ludzi. Psom nie wolno, ale kotom już jak najbardziej. Więc skoro właściciele kotów mają to w dupie to ja będę mieć w dupie to że mój pies koty goni. Trudno, życie ;) w końcu biorąc zwierzę bierze się za nie odpowiedzialność, nie wiem czy odpowiedzialnym można nazwać kogoś kto nie ma oporów przed wypuszczeniem z domu swojego kota. Dookoła czyha wiele zła, pomijając te krwiożercze psy są jeszcze takie rzeczy jak samochody, agresywne dzieciaki i ludzie którzy uwielbiają sobie strzelać ze śrutu do wszystkiego co pozbawione jest opieki. I możecie się irytować i tupać nóżkami, że to niesprawiedliwie i że jak tak można, możecie sobie walczyć o prawa kotów do srania na działkach ludzi którzy może po prostu zwierząt nie lubią ale prawda jest taka, ze w tej dyskusji nie macie w ogóle żadnych argumentów poza tym, ze trzeba tolerować (niby dlaczego trzeba?) kocie siki i kupska na własnym terenie. To że niektórzy tolerują to, że psy i koty robią w parkach czy na łąkach nie oznacza że nie przeszkadza im sranie w ich własnym odchuchanym ogródku. Więc skoro wymagacie szacunku od innych ludzi to też ich zacznijcie szanować.
  3. jesli nie widzisz roznicy miedzy czyjąś posesją, która bądź co bądź stanowi czyjąś [B]własność[/B] a nie jest przeznaczona do użytku publicznego a terenem wspólnym dostępnym dla wszystkich ludzi to się nie dogadamy nie masz argumentów więc nie koloryzuj, nigdzie nie napisalam ze moj pies nie sika na trawniku za moją działką. Na pewno nie jest to trawnik stanowiący cześć działki sąsiadów, nie jest to ich płot, mur czy podjazd. Na tym trawniku moga sobie sikac koty sąsiadów, ich psy, może nawet się tam zsikać dziecko czy sam sąsiad- mi to wisi i powiewa. Mają nie sikać na mojej działce i tyle. Ot cała filozofia
  4. Mój pies nie sika nikomu na działkę, nie sika nikomu na trawnik/krzaczki przed/za działka, a już tym bardziej na czyjś płot ja mam gdzieś czy koty sąsiada srają na jego działce czy na działce innego sąsiada, za działką, w parku czy na łące- mają nie srać na mojej i tyle więc mów za siebie
  5. [quote name='dorta']Czytając niektórych wypowiedzi dt. srania kotów zastanawiam się, czy z krzykiem i pałką w ręku nie wybiegać na każdego psa, który mi obsikuje posesje.. tak tak z zewnątrz, ale może nie życzę sobie obsiusianej furtki, płotu, roślin za nim i kałuży przed domem. Nie wiem skąd też bierzecie te wszędzie srające koty. Też mieszkam w okolicy podmiejskiej i mam tu zatrzęsienie kotów, nie ma godziny, by jakiś mi pod domem nie chodził i jakoś tylko dwa gówienka znalazłam. Więcej było na chodniku przed domem, psich, nieposprzątanych. Jakoś do szału doprowadzają mnie bardziej masowo tu puszczane małe pieski, które sadzą się do mojego i co, je też pałką, a może prądem? Z ptakami też przecież trzeba coś zrobić, bo też srają i dziecko może wziąć to do reki. Litości, żyjemy wśród ludzi i skoro mój pies w najlepsze obsikuje komuś płot, roślinkę przed nim, to ja nie będę sadzić się na jego kota :roll: Do domu na czworaka nie wracam, więc nawet jeśli siknie mi na wysokości 20 cm na dworze raczej nie poczuje :evil_lol: A już najbardziej to wnerwają mnie ludzie, którym na przedmieściach, czy wręcz wsi, przeszkadza każde życie, czy ludzkie, czy zwierzęce.. są apartamentowce, tak od 10 pietra w zwyż, wybetonowane centra miast, całkiem od przyrody nie uciekniecie, ale tam powinno być wam lżej :evil_lol: Prosta zasada, żyj i daj żyć innym, tu przekłada się na jedno: mój pies obsikuje komuś krzaczek, to nie będę z kijem po osiedlu ganiać czyjegoś kota, psa, dziecko... Nie tylko czubek własnego nosa.. litości. A na działce używam rękawic i higienicznie i zdrowo dla skóry. Te dwa gówienka posprzątałam, sprzątam po swoim psie, to mi korona z głowy nie spadła :lol:[/QUOTE] Ale ja używam rękawiczek, jakbym gołą rękę w gówno wsadziła to bym się tak wściekła, że pewnie bym poszła i wytarła ją sąsiadowi w twarz :roll: Nie wiem czy czytasz całe wypowiedzi czy nie Mnie tak samo irytuje sranie kotów na mojej działce jak sranie poza działką psów i nie sprzątanie po nich. Może nie mam ochoty wyciągać z ziemi marchewek zajeżdżających smrodem kocich odchodów, może chcę żeby dzieci brata mogły normalnie się pobawić w piaskownicy, popielić sobie ich część ogródka bez leku o to że brzdąc złapie do ręki kupę a potem tą samą rękę właduje sobie do buzi? Już mi koty nie przeszkadzają bo ich nie ma, mój pies skutecznie sobie z nimi radzi :diabloti: i nie mam zamiaru uczyć go sympatii do kotów, nawet sama go czasami poszczuję na kocura jak jakiegoś przemykającego przez działkę zauważę. Jezu jak sobie przypomne ten smród to az mi sie niedobrze robi, zwłaszcza że sąsiad ma niewykastrowane koty i znaczy to gdzie popadnie obsikuje mury domu, w drewutni jechało kocim smrodem aż miło, obsrana ziemia przy kwiatkach, w warzywnej cześci to samo...masakra Nie wiem cz wiesz ale koty zakopują na ogół to co zrobią, rozumiem że przeryłaś cały ogród i znalazłaś tylko dwa? Ja w ciągu kilku miesięcy znalazłam (wsadzając w nie reke bo jakze by inaczej ;)) kilkadziesiąt jesli nie sto. Do tego zapach kociego moczu i w ogóle heja do przodu
  6. czi_czi

    nie lubi dzieci

    No to super :) terriery potrafią dać w kość :D suka mojego brata z kolei przechodziła własnie przez okres lęków, nagle z dnia na dzień w okolicach 7 miesiąca życia zaczęła szczekać na dziwnie ubranych ludzi, na inne psy, dzieci, kosze na śmieci itd. Przeszło jej ale brat sporo jednak z nią ćwiczył bo się wystraszył co się nagle dzieje i od razu popędził do szkoleniowca :) u niej akurat wystarczyło samo operowanie smakołykami i zabawkami, 3 miesiące się przemęczyli a suczka znowu stała sie zrównoważona i nielękliwa
  7. [quote name='Felka z Bagien'][quote name='czi_czi'] No to jak jest odwoływaly,skoro nie wiesz,czy by kota puścił.Wiesz,zastanów się dobrze zanim coś napiszesz,bo twoje wypowiedzi niepotrzebnie podnoszą ciśnienie i wnoszą atmosferę jakiejś nienawiści do kotów,bo cyt."srają iśmierdzi".Wszyscy srają,ty też i raczej nie "pachnie",ale żeby od razu nienawidzić z tego powodu, to już przesada.:mad::mad: Ech,dosyć już tych głupot i siania nienawiści,zajmijmy się jakąś poważną dyskusją.:shake:[/QUOTE] a co maodwoływalność do kwestii puszczania kota? a gdzie ja napisalam ze by nie puscila kota, nie sprawdzalam to nie wiem- podejrzewam ze by puscila ale co to zmieni skoro klapniecie morda przez bulteriera moze oznaczac koniec kota? jestem pewna w 90 % że by kota wypluła, zawsze pozostaje ten 10 %- mogłabym napisać, ze jestem w 100 % pewna gdybyśmy miały kiedykolwiek taką sytuację. nigdzie nie napisałam że nienawidzę kotów.[U][I][B] Nie lubię ich[/B][/I][/U] bo [B]w moim odczuciu [/B]mocno śmierdzą, zresztą dla mnie jest abstrakcją trzymanie kota w mieszkaniu, ja bym nie chciała mieć i nie będę mieć nigdy kota. I przeszkadza mi to że mi srają w ogródku tak samo jakby mi przeszkadzało gdyby srały w nim psy sąsiadów. Dziwnym trafem psy są pilnowane a koty to już wolna amerykanka niech łażą i srają gdzie chcą. jak ktoś chce mieć kota to niech ma, jego sprawa. fajnie by było jednak pilnować swojego zwierzaka. Mnie sąsiedzi wyśmiali jak się przeszłam z prośbą o pilnowanie kotów bo któryś raz z rzędu córka mojego brata bawiąc się na swojej grządce z kwiatkami wsadziła rączkę w kocią kupę. Próbowałam odstraszaczy w formie jakis granulek ktore sie sypalo przy plocie, potem cos dzwiekowego pamietam ze mialam podczepionego do kontaktu, póżniej jeszcze czyms spryskiwalam chociaz czesc podworka....ale gdzie tam, koty sraly dalej Przestali się śmiać jak się bulterier pojawił :evil_lol: nagle koty znikły z działki, już chyba sam fakt posiadania takiego brzydkiego wyglądającego na agresywnego psa działa na ludzi
  8. [quote name='Felka z Bagien'][quote name='czi_czi']Jak najbardziej mogę pozwolić mojemu psu na gonienie kotów [B]PO MOJEJ DZIAŁCE. Bo tylko tu mu pozwalam jakbyście nie doczytały. A co zrobisz,jak twój pies dogoni kota?[/B][/QUOTE] Pisałam że mój pies jest odwoływalny. Kociaków małych tylko nie goni w sumie, z nimi chce się bawić Napisałam jedynie że nie wiem jakby zareagował gdyby mu kota "dać" do pyska albo gdybyśmy miały tak bliskie spotkanie z kotem jak ten pan z filmu.
  9. czi_czi

    nie lubi dzieci

    Życzę powodzenia, nie powinno być źle bo się w porę zabrałaś za psiaka :) inna sprawa że on teraz w takim wieku że może świrować i zachowywać się jak wariat- u niektórych psów w tym wieku następuje okres lęku i nagle potrafią się bać czegoś co do tej pory ignorowały ;)
  10. [quote name='sleepingbyday'] juz ci ktoś napisał. wszystko jasne - nie możesz pozwalac swojemu psu na gonienie zwierząt. na dobra sprawę policjant legalista może się i o myszy w parku przyczepić. twój pies nie ma prawa atakowac niczego. kot sąsaida zresztą też... i o ile i kot i pies mają instynkty łowieckie, to my, jako - było nie było - homo sapiens, mamy obowiązek wyciszac je i panowac nad swoimi zwierzętami. chyba, ze ktoś przewagi gatunkowej nie ma, oduczyć nie potrafi, wtedy trudno, namordnik na pysk i cześc.[/QUOTE] Jak najbardziej mogę pozwolić mojemu psu na gonienie kotów [B]PO MOJEJ DZIAŁCE. Bo tylko tu mu pozwalam jakbyście nie doczytały. [/B]Nie życzę sobie żeby koty sąsiada srały mi do kwiatków. A srały i to potężnie. Kocie gówna śmierdzą przeokrutnie, przynajmniej ja mam bardzo wyczulony węch jeśli o nie chodzi. I naprawdę mało przyjemne jest robienie wiosennych porzadków i wyciąganie z ziemi co rusz umorusanej w kupie ręki. Błagam was, jakie konsekwencje ktokolwiek będzie miał z tego że jego pies pogonił kota :D rzucacie martwymi przepisami które jeszcze jako tako można odnieść do zwierzyny dzikiej typu sarny, zające, ale nie do kotów czy myszy :D tym bardziej na obrzeżach miasta gdzie mieszkam :D rozbawiłyście mnie włascicielom kotów każecie obcinać pazury swoim ulubieńcom i zakładać kagańce? koty świetnie polują na zagrożone gatunki ptaków w końcu ;) i podkreślę enty raz- nie popieram znęcania się na zwierzętami i w życiu gdyby nie daj boże doszło do takiej sytuacji nie kopałabym kota i nie zostawiła go żeby zdychał
  11. No jeśli dla ciebie dzieci i koty, myszy, nornice to to samo to nie mamy o czym rozmawiac :PP przykre ze o ile prawo tobie zabrania ganiac dzieci o tyle mi jako wlascicielowi psu nie zabrania pozwalac mojemu psu na gonienie kotow i wszystko jasne
  12. czi_czi

    nie lubi dzieci

    To już zależy od psa i tego nakręcenia ;) u jednych odchodzenie od dziecka będzie działało nagradzająco bo tym szczekaniem właśnie to będą chciały osiągnąć, u innych nie :) musisz zobaczyć jak jest ze swoim psem, najlepiej byłoby na razie nie doprowadzać do nakręcania się psa, stopniowac odległość, a gdy już się tak zdarzy że nie będzie to możliwe to korekta i komenda w stylu "równaj"/"siad" (czy co tam zna) i nagroda, ale bez wielkiej ekscytacji. musisz też zobaczyć co narazie robić- zależy od psa- u niektórych opłaca się nagradzać szczekanie, potem stopniowo nagradzać cisze itd- to dość skomplikowany proces, dużo zależy od indywidualnego przypadku. wiadomo jednak nie od dzisiaj że najlepiej się psa przekonuje żarciem :) może nie wszystkie, ale większość na to pójdzie
  13. Masz pecha bo mój pies łapie myszy, nornice, nawet szczura upolował :D tak, wiem, to straszne że nie wielbię tych zwierzątek a traktuję je jak szkodniki ja żadnych opowieści o krwiożerczych kotach nie wymyślam, bo u mnie koty się nie pojawiają odkąd mam psa :)
  14. czi_czi

    nie lubi dzieci

    To jest po prostu efekt słabej socjalizacji z dziećmi ;) nie wie co ma robić, szczeka więc, nakręca się, a stąd prosta droga do jakiejś tam postaci agresji (ale wątpię, żeby u Ciebie doszło do tego etapu) w takiej sytuacji najlepiej własnie ćwiczyć poprzez budowanie pozytywnego skojarzenia z dźwiękami wydawanymi przez dzieci i z samymi dziećmi. Korekty nie są wskazane, chyba że dojdzie rzeczywiście do takiego nakręcenia się psa, że nie będzie on w ogóle kontaktował i zwracał uwagi na to co mówisz możesz wyczaić czy nie ma gdzieś w pobliżu przedszkola czy szkoły, i zacząć ćwiczenia w pewnej odległości, potem stopniowo ją zmniejszać- teraz ciepło się robi to dzieci są zabierane często na boisko przy szkole czy place zabaw
  15. Przykro mi że aż tak burzę wasz światopogląd :evil_lol: nie będę ukrywac, że kotów nie lubię ale [B]nie popieram znęcania się nad nimi[/B]. Nigdzie nie nazwałam siebie miłośniczką kotów czy miłośniczką zwierząt, lubię jedynie psy i konie, więc trudno, nikt mnie nie przekona do prowadzenia mojej suki w kagańcu. nie mam zamiaru (a nie że mi się nie chce) oduczac mojego psa gonienia kotów bo mi to bardzo odpowiada. Dopóki na jeden gwizd przestaje kota gonić to jest mi to bardzo na rękę ;) nagle sąsiedzi nauczyli się pilnować swoje koty albo ich koty nauczyły się że mają omijać moją działkę a ja wreszcie mogę sobie babrać do woli w ziemi bez strachu że za chwilę zanurzę rękę w cudownie pachnącej świeżej kociej kupie
  16. [quote name='ulvhedinn']Podejrzewam, że bardziej ze "spiny" właścicieli tych innych psów, niż z samej reakcji psów na kaganiec. Większość ludzi przekazuje psu potężną dawkę swoich emocji zupenie nieświadomie (od usztywnienia ręki która trzyma smycz po zmieniony zapach). A jednak pies w kagańcu kojarzy się z psem agresywnym. Bo np mam okazję obserwować psy w grupie luzem na spacerach i te w kagańcu nie są inaczej traktowane niż te bez kagańca. Przy czym to sa różne grupy, zmnienny skład i różne powody kagańcowania psów. Nie chodzi o to, że każdy pies ma obowiązkowo nosić namordnik i grubą smycz, a najlepiej wychodzić w klatce, ale jeżeli wiemy, że pies ma silny instynkt łowiecki, lubi ganiać koty, ma do kotów uraz (zamiast kotów mozna wstawić dowolne zwierzę, od myszy po słonia), to trzeba nad tym pracować i to ostro. A jak się nie umie, lub nie chce wypracować, to wtedy niestety trzeba go zabezpieczyć.... .[/QUOTE] tylko ze moja suka ma wiecej kontaktu z bezsmyczowymi psami niz z tymi na smyczy. Czesto sa to psy bez wlasciciela a mimo to ja atakowaly jak wychodzila w kagancu Nie mam zamiaru jej zabezpieczac kosztem jej relacji z innymi psami. poza tym- mi jest na rękę to jej gonienie kotów dopóki jest odwoływalna. mam działkę i dopóki nie miałam psa koty sobie łaziły gdzie chciały i srały gdzie popadnie. Śmierdziało przeokrutnie, żadne zachwalane odstraszacze nie działały. Jak jest bulterier to nagle znikły koty (nie, żadnego nie zagryzła- po prostu zaczęły omijac mój ogród), przynajmniej nie ma ich w takiej ilosci jak kiedys
  17. [quote name='Felka z Bagien']Mój labrador chodził w kagańcu wiele miesięcy,nawet w ogródku, a to z powodu tego,że żarł wszystko co popadnie i za każdym razem kończyło się to ostrą jazdą,głodówką, wizytami u weta,krwawą sraką,no istną bombą atomową.Ale prawda jest taka, że mimo że był on szczeniakiem z powodu tego kagańca atakowały go inne psy,o czym powiedział mi dopiero szkoleniowiec, ale niestety było już za późno.No, ale ten świat nie jest doskonały i nie każdy jest Cezarem Millanem.[/QUOTE] No to moja suka z tego samego powodu wychodziła w kagańcu przez pewien czas. Po sterylizacji po prostu nagle jej tak skoczył apetyt że była gotowa na spacerze wsunąć wszystko. I jak zaczęła chodzić w kagańcu momentalnie zaczęły się ataki ze strony innych psów. Mimo że ona CSowała, nie pokazywała żadnej agresji, w ogóle się nie spinała, zapraszała do zabawy albo ignorowała agresora. Jak w końcu przypadkiem raz jej kubła na mordę nie założyłam to odbył się spacer bez ani jednej jatki. Od tego czasu w kagańcu nie chodzi i nie będzie chodzić. Awantury też się od tego czasu nie zdarzają. Z czego to wynika?
  18. [quote name='socurek']Ja też naprawdę nie rozumiem co jest takiego strasznie złego w tym kagańcu... Mnie się nigdy nie zdarzyło spotkać kota, który by się po prostu rzucił ot tak na psa, za to zdarzyło mi się spotkać kilka kotów tak wychowanych, że nie bały się psa i przed nim nie uciekały. Gdyby ktoś z psem agresywnie nastawionym do kotów po prostu ich nie zauważył przechodząc koło nich, to skończyłyby identycznie jak kotka na filmie. A są naprawdę bardzo ułożonymi zwierzakami.[/QUOTE] Skoro koty nie mają instynktu samozachowawczego to sry, lajf is brutal :diabloti: ja mojej suki nie mam zamiaru wyprowadzać w kagańcu, dalej będę ją puszczać bo jest odwoływalna, UWIELBIA DZIECI, LUDZI, PSY-podkreślę i pogrubię jeszcze raz zanim któraś z was znowu użyje argumentu o krwiożerczym psie który zaszlachtuje każde dziecko bo kotów nie lubi- [B]UWIELBIA DZIECI (i ludzi)- UWIELBIA INNE PSY ([U]nigdy[/U] się na żadnego nie rzuciła)[/B] i nie będzie chodzić z kubłem na mordzie z tego powodu, że jakby ktoś jej kota [U][B]pod mordę podstawił[/B][/U] ([B]podkreślam bo niektórzy już uznali, że moja suka koty goni i ogólnie jej życiowym celem jest utylizacja pańsko-bezpańskich koteczków)[/B] to by go chapnęła. A chapnięcie w wykonaniu bulteriera mogło by się dla kotka skończyć tragicznie jest takiej rasy jakiej jest i w ludziach zakagańcowany pies tej rasy wzbudza bardzo niemiłe skojarzenia, do tego stopnia że ze swoimi czworonogami uciekają na drugą stronę ulicy...a moja suczka tego nie rozumie biedna, bardzo lubi za moim przyzwoleniem zdobywać kolejnych kumpli, dawac się miziać dzieciom itd ;) jak wychodziłyśmy w kagańcu nagle zaczęła być atakowana przez inne psy, nie wiem czy kwestia spiny ze strony ludzi czy też nie przypadkiem to że obwąchując innego psa dotykała go kagańcem? nie widzę żadnych podstaw do prowadzenia jej w kagańcu w innych miejscach niż autobusy, tramwaje, czasami pociągi albo w miejscach o bardzo dużym natęzeniu ruchu i ponowię pytanie- jak aportuje pies z kagańcem na mordzie? możecie wkleić jakiś link czy cokolwiek?
  19. [quote name='isabelle301']No cóż..ktos tu juz napisał - bullowate może są i fajne ale mają pecha -[B] maja włascicieli idiotów. Ty jesteś jednym z nich.[/B] To dzięki takim jak ty człowiek nosi ze sobą na spacery pałki teleskopowe, gaz, oraz paralizatory. Może kiedyś ktos uzyje całego kompletu na twoim pieseczku i będzie po krzyku. Będziesz mogła opowiedzieć na dogomanii jaka krzywda świniowatą sukę spotkała i jak konała w męczarniach. Sama piszesz że masz psa który zagryzłby kota, zaraz będzie ten pierwszy raz kiedy okaże się że zagryzłby także szczeniaka, dorosłego psa czy dziecko, to tylko kwestia czasu. Ale ty mu kagańca nie założysz - bo mu będzie niewygodnie, OE też nie bo razić prądem nie będziesz...jak spotkasz mnie to pieseczek dostanie tyle impulsów paralizatorem ile da akumulator....wątpię aby jego serce to przetrzymało. Gówno mnie obchodzi wygoda twojego psa - jest agresywny nawet w stosunku do mrówki? Wiadro na morde albo igła w łapkę i jazda do pieca![/QUOTE] Nie będę komentować tej wypowiedzi, zgłosiłam ja od razu. Pomyśl zanim zaczniesz obrażać ludzi w internecie bo za to grożą konsekwencje prawne. [quote name='aganiechaa']Co Ty wypisujesz, Twój pies i Ty za niego odpowiadasz! Potem czytamy o wypadkach z udziałem psów przez ludzi takich jak Ty BEZ WYOBRAŹNI. Moje psy są wychowane z kotami i nie mam z tym problemu ale na placu szkoleniowym gdzie z jednym się szkolimy przychodzą koty ( z pobliskiego gospodarstwa) i gówno naszą treserkę obchodzi czy lubią czy nie lubią czy lubią aportować czy tez są psami myśliwskimi ma być karny i bez smyczy nie wolno mu się ruszyć nawet jak mu kocisko paraduje przed nosem! Kot siedział spokojnie a pies go zaatakował, co by się stało gdyby kot był na rękach dziecka? Właściciel jest od tego żeby przewidywać no chyba, że się żyje na odludziu gdzie nikogo w promieniu 100km nie ma ale żyjemy w skupiskach i musimy być odpowiedzialni za nasze zwierzęta. Pies zaatakował błyskawicznie, przypuszczam, że gdyby był to mały pies np. York to zachowałby się w taki sam sposób.[/QUOTE] Tak, właściciel ma przewidywać że za murem siedzi sobie puszczony przez idiotę luzem kot. Moja suka uwielbia dzieci, psy, ludzi, szczenięta. Mało tego, ignoruje koty bo tego jest nauczona, ale nie ma żadnej gwarancji że gdyby ktoś jej pod nosa kota podstawił to by go nie dziabnęła, wręcz jestem w 90 % pewna że by kota szurnęła. Więc nie dopisujcie sobie teorii i nie wmawiajcie mi że mój pies zeżre też dziecko skoro ma ochotę zeżreć kota. Nigdzie nie ma uregulowanego prawnego obowiązku prowadzenia mojego psa w kagańcu, więc darujcie sobie moralizatorskie gadki ;)
  20. [quote name='ulvhedinn']To ja powiem inaczej- goowno mnie obchodzi, czy pies nie lubi kotów, bo ma uraz, bo ma pasję myśliwską, czy był kiedyś szczuty na koty. Nie ma najmniejszego prawa rzucić się na kota- i tak, jeśli nad swoim psem nie panujesz to masz zasrany obowiązek założyć mu na ryj kaganiec!!!!!!!! Dokłądnie tak samo jak gdyby zagrażał innym psom, dzieciom, czy czemukolwiek żywemu. Koty wolnożyjące mają prawo do normalnego, bezpiecznego życia i trzeba to uszanować. Co do rozdzielania- Faustus, ja do tej pory miałam ponad 150 psów, w tym psów wielkich, agresywnych i po przejściach. I nie ma takiej opcji, żebym sobie pozwoliła na niepanowanie nad psem, albo wiem, że potrafię go rozdzielić jeśli się zetnie, albo jest zabezpieczony. Ale fakt, ja nie jestam ani delikatna, ani się nie cackam w razie W. Z paskudnych ale skutecznych rad, to niestety najłatwiej opanować bardzo agresywnego psa podduszaniem (jak się nie da łagodniej, to ręka, albo nawet patyk pod obrożę i skręcić, nie ma takiego psa który by nie odpuścił, bo to odcina dopływ krwi do móżgu), a jeśli kopniak- to w splot słoneczny- piekielnie skuteczne, ale ryzykowne, bo można trafić w brzuch i uszkodzić np śledzionę. Ale jesli agresor atakuje naszego psa, to czasem nie ma wyjścia......[/QUOTE] Odpowiem na tym samym poziomie: gówno mnie obchodzi co ty uważasz za mój zasrany obowiązek moja suka nie będzie chodzić w kagańcu bo jej kotecki nie pasują i pewnie by niejednego zeżarła i koniec kropka, tyle w temacie
  21. Taka prawda że nie będę traktować mojego psa prądem jak i prowadzić go w kagańcu bo gdzieś w krzakach może siedzieć kot. Inna sprawa, że ja bym się nie zachowała jak ci ludzie na filmiku tylko po wydostaniu kota z paszczy psa (a podejrzewam że moja suka by kota wypluła na moją komendę- ale co z tego skoro już byłby przeżuty) pędziłabym z nim w miarę swoich możliwości do weterynarza.
  22. [quote name='Berek']Kup dobrej klasy obrożę elektryczną. No problem.[/QUOTE] tak, codziennie będę prowadzić moją sukę w obroży elektrycznej bo a nuż spotkam na polach czy łące kota Macia- mnie to guzik obchodzi, moja suka nie będzie chodzić w kagańcu z tego powodu, że jej się nie podobają koty sąsiadki i koniec kropka. Jest łagodna do innych psów, jest łagodna w stosunku do ludzi, ubóstwia dzieci. Po jaką cholerę ma więc nosić na łbie plastikowe czy metalowe coś skoro chodzi na smyczy w często uczęszczanych miejscach? Poza tym nie widzę najmniejszego sensu wydawania kilkuset złotych na kaganiec "szyty na miarę" skoro zamówiłam już ich kilka i ŻADEN nie był dobry, a już na pewno wygodny dla mojej suki. No i tragedia- mam psa który nie umie aportować w kagańcu :( Ona nie atakuje kotów gdy idzie na smyczy, jest odwoływalna ale nie ręczę (i moim zdaniem mało w was pokory skoro sądzicie że wasze psy by żadnego kota nie dopadły skoro je ignorują jak idą na smyczy) że gdyby ktoś jej kota pod nos podsadził to by go nie capnęła. A wystarczy jedno porządne capnięcie i jest po kocie. Nie rozumiem dlaczego wnioskujecie że pies z filmiku powinien chodzić w kagańcu sugerując się jedynie tym, że złapał kota który był kilkadziesiąt centymetrów od niego. I żeby było jasne- potępiam zachowanie tego faceta, w ogóle nie szukam dla niego usprawiedliwienia, widzę że ma słabą kontrolę nad psem. Jestem jednak daleka od osądzania tego psa (piję tu do komentarzy w stylu "kota potrafi dziabnąć a co gdyby to było dziecko") nie widząc jak się na co dzień zachowuje.
  23. [quote name='Afryka']Jest różnica między "nie lubi" a "rzuca się, żeby zagryźć". Moja suka też nie lubi obcych kotów i gdybym pozwoliła, to bo za nimi ganiała - nie pozwalam i kropka. Gdybym nie potrafiła tego opanować, to owszem, chodziłaby po ulicy w kagańcu. Odpowiednio dobrany kaganiec nie jest uciążliwy dla psa, więc naprawdę nie widzę problemu. Swoją drogą, biedne są te bullowate psiaki. Chyba żaden inny typ psa nie ma takiego pecha do właścicieli-debili.[/QUOTE] A jak jak najbardziej widzę problem. mam sukę która ponad wszystko kocha aportować. Kotów nieznosi i myślę, że gdyby ktoś jej takiego pod nos podstawił to z wielką chęcią by się z nim rozprawiła na amen. Koty potrafią się pojawić wszędzie, nawet ostatnio jednego spotkałyśmy na totalnym zadupiu. Idąc waszym tokiem rozumowania mój pies powinien w takim razie chodzić wiecznie z kagańcem na mordzie- a ja nie mam zamiaru tego robić. I podejrzewam że gdybym to ja szła z moim psem na tym filmiku to kot też by skończył w paszczy mojej suki. Piszesz, że każdy kaganiec można dopasować- chyba tylko takie robione na zamówienie. Moja suka to bulterier, ma w dodatku taką mordę że żaden rozsądny kaganiec przez który można by było jej na przykład podawać smakołyki na nią nie pasuje. Ba, nawet zamawiałam kaganiec zza granicy, robiony na miarę...i jest do dupy. I co w takiej sytuacji? No ale ja bym się nad kotem nie pastwiła, facet wyraźnie nad psem nie panuje- to inna sprawa. Niemniej nie uważam, żeby każdy pies który gdyby miał możliwość to był kota zeżarł powinien chodzić w kagańcu. Tu nie chodzi o brak kagańca u tego psa, raczej o reakcję faceta która była na prawdę brutalna i kompletnie mijająca się z celem.
  24. [quote name='aduska1212'] A no własnie dlatego, żeby nie doszło do takiej sytuacji! Jeśli zwierze jest agresywne w jakikolwiek sposób, to trzeba umieć nad nim zapanować, np. właśnie zakłądając mu kaganiec! Miałam psa, który absolutnie nie tolerował innych psów, dlatego ZAWSZE miał kaganiec na pysku. Jeśli pies jest silny i nie "nauczony" odpowiednich zachowań, to musi być odpowiednio zabezpieczony!!!! Idąc dalej, co w przypadku, kiedy pies nie tolerowałby dzieci? Nadal nie musiałby nosić kagańca? Jeśli tak, to nie wiem co zrobiłabyś, gdyby zaatakował Twoje dziecko, czy nawet właśnie Twojego psiaka/kota.[/QUOTE] Jeśli chcesz ze mną dyskutować to używaj rozsądnych argumentów a nie jakieś personalne wycieczki i mase wykrzykników. Jeśli mamy opierać się o taką argumentację to ja mogę stwierdzić, że własciciel kota jest winny sytuacji bo kto wypuszcza na ulicę luzem ciężarną kotkę? Ale jakoś na niego ludzie nie wsiadają, lepiej jest się przyczepić psa który atakuje kota. Pies był na smyczy, nie był luzem. Luzem była w końcu kotka- to na bank wina własciciela kota! Mam psa który kotów nie lubi i nie mam zamiaru w związku z tym prowadzić go wszędzie w kagańcu i przewidywać że jakiś kretyn wypuści luzem na ulicy kota. Zresztą nawet hipotetycznie- może ta chwila była właśnie pierwszą w życiu tego psa, w której zaatakował kota? Może właśnie wtedy jego własciciel się dowiedział, że jego pupil ma mordercze zapędy względem tych zwierząt i przez myśl mu wcześniej nie przeszło zaopatrywanie psa w kaganiec?
  25. [quote name='Faustus']Tam nie było ganiania za kotem. To była ekspresowa akcja. I nie sądzę, aby właściciel miał czas na reakcję. Jeśli zaś chodzi o rozdzielenie: ja sobie wyobrażam, że można mieć problem z rozdzieleniem: ale może mam więcej wyobraźni ;) Facetowi na pewno można zarzucić nieodpowiedzialność, a cała reszta to tego konsekwencje.[/QUOTE] Zgadzam się z Tobą w 100 %. na filmiku wyraźnie widać, że pies złapał kota który siedział sobie przy drzwiach i raczej nie było go widać, a nie za nim popędził, typowa ekspresowa sytuacja, właściciel nie miał nawet szans psa szarpnąć żeby nie udało mu się kotki złapać nie rozumiem dlaczego pies który ma fizia na punkcie kotów ma chodzić w kagańcu? no i kwestia rozdzielania- ten zachwalany przez wszystkich kop w jaja w ogóle nie pomaga w przypadku niektórych psów, o wiele lepiej jest psu odciąć chwilowo dopływ tlenu innymi słowy go poddusić. Miałam raz podobną sytuację z koleżanką i jej kotem, pies sąsiadów w ogóle nie reagował na oblewanie go wodą i kopanie, a to nawet nie był pies w typie bull....dopiero ogarnięty kolega podleciał i psa poddusił na obroży...i to pomogło
×
×
  • Create New...