Jump to content
Dogomania

czi_czi

Members
  • Posts

    747
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by czi_czi

  1. [quote name='razed_in_black']Cavalier nie należy do ras zdrowych - choroby serca, choroby oczu, wypadanie rzepki kolanowej... W sierść cavalierów nie powinno się ingerować nożyczkami, ani maszynką bo później przy odrastaniu robi się filcowata, jedynie można ją trochę trymować. Trzeba też pamiętać, że cavaliery linieją cały rok więc jest dużo sprzątania.[/QUOTE] tez sie spotkalam z taka opinia, ale z drugiej strony znam dwa cavisie, oba maja teraz 7 lat i trzymaja sie dobrze :) przez te kilka lat tylko jeden poważniej zachorował, drugi poza zwykłymi mechanicznymi uszkodzeniami (rozcięte łapy i te sprawy) jest kompletnie bezwypadkowy :D
  2. [quote name='ann1gorszapolowa']Szczerze powiedziawszy...zabrakło :) Cięzko o jakieś argumenty w sytuacji "dysputy" z osobą, która nie wie sama co pisze i ma trudności z elementarnymi działaniami matematycznymi, a na dotatek uważa, że wie wszystko ;) Tak sobie pozwolę zacytować: 5 hodowli cotonów i hawańczyków znalazłaś :) Brawo! A ja powyżej pisałem, że hodowli hawańczyków jest ok. 25, a cotonów ok. 20. To daje razem ok. 45 hodowli, a Ty znalazłaś 5 badajacych psy. To daje 11,1% hodowli :) Zaiste wynik upoważniający do pisania, że: :-D :-D :-D No dobra, pośmialiśmy się, pożartowaliśmy ;) Fajnie było :evil_lol:[/QUOTE] Widzę, że dalej nie ogarniasz :D a najbardziej mnie ciekawi skąd wzięłaś informacje, że moją wiedzę opieram TYLKO I WYŁĄCZNIE na 5 wykonanych telefonach :)
  3. [quote name='ann1gorszapolowa']Wiesz co, masz rację :) Snuj Sobie dalej Swoje opowieści, na podstawie paru rozmów telefonicznych. Wątek ma w tym momencie 6111 otwarć, więc faktycznie mało kto go czyta, pseudo mają się dobrze, czyli wszystko jest OK :)[/QUOTE] Argumentów zabrakło? :) Smialo, zrob ten sam eksperyment- zadzwon do pierwszych 10 hodowli cotonów i zapytaj o badania rodzicow, a potem to samo zrob z maltanami i sobie porownaj :) do ciekawych wniosków można dojsć :) Rozumiem, że należy kiwać główką i klaskać w szeregu bo ktoś ma śnieżnobiałego maltana i X osiągnięć wystawowych a już wyrażenie słów krytyki pod adresem hodowców którym wisi i powiewa kwestia badan to obraza majestatu?
  4. [quote name='ann1gorszapolowa']Hodowli hawańczyków jest w tej chwili ponad 25, a cotonów będzie pewnie już ze 20, choć może ciut mniej, a Ty na podstawie kontaktów z 5 hodowlami, autorytatywnie stwierdzasz, że niemal wszyscy hodowcy tych ras badają swoje psy?! Przecież to zakrawa na kiepski żart. Pomijam już fakt, że wśród hodowców tych ras są "artyści", którzy zapewnią Cię o wszystkim co tylko zechcesz usłyszeć, łącznie z badaniem wpływu kątowania czubka ogona na osadzenie lewego ucha... Mnie chodzi tylko o fakt, że ten wątek jest czytany przez sporą liczbę osób, które po prostu wprowadzasz w błąd pisząc, że hodowcy hawańczyków, czy cotonów są tacy super pod względem badań, w przeciwieństwie do hodowców maltańczyków, choć na temat hodowców maltańczyków głosu zabierać nie mam zamiaru, gdyż nie znam tego środowiska.[/QUOTE] Tak, na pewno tylu ludzi czyta ten wątek hahaha :evil_lol: gdyby takie tłumy ściagały na dogomanię to pseudo już dawno przestałoby istnieć :evil_lol: Napisałam wyraźnie- znalazłam PRZYNAJMNIEJ PIĘĆ które bada swoje psy. Czytaj ze zrozumieniem, nie napisałam nigdzie że dzwoniłam do wszystkich :) dla kontrastu- na 15 hodowli maltanów do których dzwoniłam ani jedna nie robiła żadnych badań poza wizytami u weterynarza, mało tego- wielu hodowców się oburzało, a nawet mnie wyśmiewało jak prosiłam o namiary na inne hodowle, w których są rozmnazane przebadane psy. Hodowcy cotonów nie mieli z tym problemów :cool1: hodowcy maltanów pitolil za przeproszeniem o laleczkowatych pyszczkach i główkach zamiast skupić się na konkretach ktore mnie interesowaly [quote name='aneta']Wiesz akurat wiem o ludziach którzy mając szczeniaki robili nie tylko oczy czy rzepki ale nawet testy hehawioralne w rasie maltańczyk ... ale o tego nie ogłaszali ani w prawo i w lewo. [/quote] Zaciekawiłaś mnie, moglabys mi na PW podeslac info o tej hodowli? piesek już kupiony ale moze jacys inni znajomi kiedys beda szukali maltana :) [quote]I wiemy że badania w ozdobnych są tylko i wyłącznie dodatkowe, kto robi to robi głównie dla siebie. Wybierając hodowlę można się tym posiłkować, w przypadku niedoświadczenia jest to duża pomoc, ale w przypadku osób które co nieco wiedzą należy mieć przede wszystkim zdrowy rozsądek. Badania jak np. ja wiem to nie jest wszystko, jest to tylko jeden z wielu aspektów. Szczególnie jeżeli nie są to badania wykluczające (genetyczne).[/QUOTE] Jasne, ale najlepiej mieć i badania i inne aspekty tez spelnione :) Wyjasnijcie mi jak tlumaczyc ludziom ktorym wisi i powiewa to jakie korzenie ma ich pies (bo ma po prostu wygladac jak maltanczyk) ze zakup maltanczyka z hodowli z ZK bylby lepszym wyborem niz zakup maltana z ZHPR. Roznice cenowe sa OGROMNE, moge sie zalozyc ze jak juz ktos robi badania to pewnie za pieski chce jeszcze wiecej niz te 3.000 zł. A kwestia wygladu- no coz, dla laika nie ma wiekszych roznic, po co wiec przeplacac?
  5. [quote name='ann1gorszapolowa']Tak się zastanawiam skąd Ty czerpiesz tego typu informacje? Napisałem Ci wyżej, jak jest w hawańczykach, gdzie też pisałaś jakoby hodowcy badali psy, a teraz dodam, że w cotonach jest tak samo. Pomiędzy tymi rasami jest swoista "więź" tj. niektórzy hodowcy hawańczyków są (lub byli) hodowcami cotonów. I tak samo, jak nie badają hawańczyków, tak nie badają cotonów. Różnica jest tylko taka, że popularność cotonów nie wzrasta aż tak dynamicznie jak hawańczyków, więc odsetek hodowców badających jest ciut wyższy.[/QUOTE] A stąd że szukałam ostatnio własnie dla tej dziewczyny o któej wspomniałam psa rasy ozdobnej. Chciała maltana, namawiałam na hodowlę ZK sugerując że większe jest prawdopodobienstwo że hodowcy swoje psy badaja a nie rozmnazaja wszystko jak leci. ROZCZAROWAŁAM SIĘ. Znalazłam przynajmniej 5 hodowli cotonów i hawańczyków w którch przeprowadzane są badania. Za to ANI JEDNEJ hodowli maltańczyka a osobiście DZWONIŁAM do wielu. O czym to świadczy? [quote name='aneta']Czyli pogratulować kumplowi złego pomysłu - nie tylko dlatego, że kupiło w pseudo ale taki prezent jest baaaardzo niebezpieczny , szczególnie jak się rozpada związek i pies zostaje na lodzie jako emocjonalny bagaż !!! Nie jeden pies przez to stracił dom.[/QUOTE] To nie jest dwójka 16-latków tylko ludzie w poważnym związku. Jakby to było małżeństwo to pies by nie został na lodzie w razie ewentualnego rozstania?
  6. U spanieli baaardzo często się zdarzająproblemy z pilnowaniem zasobow
  7. [quote name='Alise']Chyba jednak trochę zaniżacie te ceny maltańczyków. Pisałam chyba do 15 hodowli i ceny kształtują się tak: pies od 2500-3000 niewystawowy suczka od 3500-4000 niewystawowa, wystawowa od 5k w górę. Coś tańszego to jedynie z drobnymi wadami[/QUOTE] To nieźle :) ja akurat się opierałam o ceny allegrowe i doświadczenia kumpla który szukał maltana dla swojej dziewczyny :) koniec końców kupił w pseudo :roll:
  8. [quote name='omry'] czi_czi, to co piszesz to dla mnie jakaś abstrakcja, a wiem, że ludzie tak żyją. Ja bym nie dała rady.[/QUOTE] Jak miałam 19 lat to sobie nie wyobrażałam takiego życia, zawsze mówiłam że nigdy bym się na taki związek nie zdecydowała, łapałam sie za głowe jak moja kumpela się związała z marynarzem, jak mój facet mi oznajmił że się dostał do mundurówki i teraz wyjezdza na miesiac na szkolenie i nie wiadomo jak dalej bedzie z widywaniem się to chcialam go zostawić :D Życie jednak weryfikuje niektóre poglądy i nagle człowiek sam sie z siebie śmieje jak sobie przypomni siebie te kilka(naście) lat temu :)
  9. Ja z moim facetem też jestem w związku na odległość :) Najgorszy był własnie ten przeskok- my jesteśmy ze sobą od liceum, jakoś niedługo nam stuknie 10 lat. I serio, najtrudniej było po pójsciu na studia. On poszedł najpierw do szkoły mundurowej, więc nie moglismy się zobaczyc ze sobą przez 4 tygodnie i mało tego- nawet nie było jak porozmawiać. Raz na dwa dni gadaliśmy 10-15 minut przez telefon. To było koszmarne, bo wcześniej przed tą rozłąką widywalismy sie tak jak wy- codziennie. Serio, miałam 4 tygodnie z zycia, lezałam i ryczałam :D teraz mi się smiac z tego chce bo 2 miesiące rozłaki to dla mnie praktycznie tyle co nic, a że on jest marynarzem to czesto sie tak zdarza ze nie ma go do 3 miesiecy. Najdluzej go nie bylo pol roku i jak wrocil ciezko bylo nam sie porozumiec bo troche bylismy dla siebie jak obcy ludzie, kilka tygodni trwalo zanim wrocilismy na dawne tory :) Kwestia przyzwyczajenia, trzeba sie wyplakac i swoje nacierpiec a za kilka lat sama bedziesz sie z tego smiac :)
  10. zdublowaly mi sie posty
  11. [quote name='aneta']Ojć , z pudlami i ich fryzurami to już trafiłaś kulą w płot :) Ryciny z początku XX wieku to była nowo-moda krytykowana jako groteskowa jaką zrobiono pudlom po skasowaniu im pomponów i grzywy i zaprzestaniu użytkowości :) [/quote] Czyli pudle użytkowe wyglądały jak te dzisiajesze z wystaw? ;) Spotkałam się z opinią hodowców, że taki a nie inny sposób strzyżenia to niejako tradycja, przypominanie historii rasy itd. Ale czy aby na pewno? Czy przypadkiem nie mamy teraz do czynienia z karykaturą a nie użytkową fryzurą? [quote]Maltańczyki od wieków są psami wypielęgnowanymi :) Jak się rasą interesujesz to powinnaś to wiedzieć.[/quote] Jasne że są, co nie zmienia faktu że kiedyś nie były tak owłosione a ich sierść nie miała długości maltańczykax2 :) [quote] Ilość szczeniaków cavalierów wiem jaka jest średnia :) Średnio około 2,5 x wyższa :) Wiesz, statystyki kilku letnie ;) I czasochłonność pielęgnacji kilka razy mniejsza.[/quote] Niby z ta pielęgnacją masz rację, ale ja już od pewnego czasu obserwuje niepokojący trend na napalanie się na mocno owłosione cavaliery :( nie podoba mi się to mocno. Choć tak z innej beczki, wracając do chorób- byłam ostatnio w szoku (pozytywnym) jak na pewnej zagranicznej wystawie pewna pani hodowczyni otwarcie mówiła, że nie ma zamiaru rozmnażać swojej suczki (która ma już uprawnienia) bo ojciec tejże suczki pożegnał się z tym światem w dość młodym jak na cavaliera wieku + badania porobione suczce wskazują na skłonność do wypadania rzepek. Psinka piękna moim zdaniem, niejeden by ją rozmnożył a tu takie odpowiedzialne podejście- jestem pełna podziwu i szacunku choć to powinien być pewien standard a nie powód do wielbienia i szanowania hodowcy ;) Maltanów na ogół rodzi się tak 3-4 szczeniaki. Podobnie jest z cotonami chociażby. Obie rasy wymagają dużej ilości pielęgnacji, obie kosztują ok 2.500 zł za szczenię. Tyle że hodowcy cotonó swoje psy badają- rzepki, oczy itd ;) [quote]Co do badań już pisałam. Jestem za badaniami stawów (są to badania obdukcyjne ręczne wsparte RTG) ale niestety ilośc psów z problemami jakoś skutecznie nie spada w rasach objętych badaniami mimo testów robionych od kilkudziesięciu nieraz pokoleń.[/QUOTE] Pytanie co by się działo gdyby ludzie kompletnie przestali się badaniami przejmować...
  12. [quote name='aneta']Czi_czi. A czy ty myślisz że maltańczyki rodzą się bezproblemowo w liczbie 10 szczeniąt, same się chowają i tylko się zgarnia same kokosy?[/quote] Ale co cie tak boli że od razu uderzasz w taki ton? zadałam normalne pytanie po co od razu sobie cokolwiek dopowiadasz? [quote]Owszem nie ukrywajmy, cena i moda mają dużą zbieżność, ale rasa maltańczyk jest akurat luksusowa, i akurat w niej nie ma nic w tym dziwnego skoro została stworzona tylko i wyłącznie do do życia w salonach i do arystokratycznych warunków ;)[/quote] Cavalie też maokreślone pochodzenie i chyba nie ma w PL hodowli, w której by nie przeprowadzano badan. A cena szczeniąt kształtuje się na poziomie +/- 2.000 zł. 2.000 zł za szczeniaka po przebadanych rodzicach. I tu też się zdarzają cesarki, też nie rodzi się nie wiadomo jaka ilość szczeniąt i też rasa jest popularna. [quote]Z kolei drugi "luksusowy piesek" czyli Yorkshire terier to pies pracujący i tu moda zrobiła im krzywdę bo charakterystyczny charrrrrrakterek teriera na siłę wcieliło się w obrazek pieska z kokardkami produkując w szybkim czasie psy byle mniejsze i z wypaczonymi charakterami. A przecież te psy jeszcze niedawno były użytkowe![/quote] No właśnie to świadcz o tym gdzie dąży hodowla w PL i za granicą. [quote]Natomiast cesarki , zamieralność szczeniąt u maltańczyków nie jest odosobnionym wypadkiem. Utrzymanie tych psów żeby miały swój charakterystyczny wizerunek jest też bardzo kosztowne i lepiej żeby nabywca zetknął się z tym na starcie. Za granicą ceny maltańczyków też utrzymują się górnej półki, zapłacenie 4 tys za przeciętnego psa jest normą, ale za to w walucie EU a nie PLN ;)[/quote] Zależy gdzie kupujesz za granicą ;) dla mnie ceny maltańczyków są kosmiczne. Mówisz, że utrzymanie sporo kosztuje- przepraszam bardzo a jak maltańczyk wyglądał kiedyś? Hodowcy sami sobie generują koszty, gdyby nie było całego wystawowego cyrku i mody na rozmnażanie tego co mocniej owłosione to nikt by nie dążył do utrzymania sierści maltańczyka w takim stanie żeby była jak dywan w zw z czym pies musi chodzić w papilotach. [quote]Odnośnie pielęgnacji tańszym wariantem ale absolutnie nie do przyjęcia jest obecny trend - szpecenie ras długowłosych goleniem prawie do skóry, pozbawiającym tym samym psa naturalnej okrywy chroniącej przed zimnem, gorącem , promieniowaniem UV itd. I wyjaśniam, nie chodzi mi tu o zabieg zdegażowania szaty typu podcięcie włosa okrywowego tzw płaszcza.[/quote] Tak, bo trend polegający na nienaturalnym "ofutrzaniu" psów jak to długi czas miało miejsce choćby u sheltie jest rzeczywiście jak najbardziej słuszny. Weźmy chociażby pudle której hodujesz- dla mnie to jest masakra co się tym psom robi z ich fryzurą. Spójrz na zdjęcia i ryciny pudli z początków XX wieku. Skąd ta żałosna moda na dodawanie psom niby uroku poprzez hodowanie w taki sposób, żeby miały jak najwięcej kłaków? [quote]Skandalem, jeżeli chcesz się przyczepić, jest sprzedawanie psów w typie za ceny o wiele wyższe niż psy w ZK jak to robi pewna pani zrzeszona w organizacji powstałej po 1 stycznia 2012, tylko dlatego że jakaś pożal się panie "celebrytka" u nich kupiła "maltańczyka" który dla fachowca wygląda bardziej jak skrzyżowanie bolończyka z pekińczykiem ;) Ale jak widać reklama nawet wątpliwa jest dźwignią handlu ![/QUOTE] Dlaczego jest to skandalem? Bo nagle ktoś śmiał narzucic wyższe ceny od uwielbianego wszędzie ZK i znalazł nabywców? Tak jak to pisała bodajże Martens- mamy wolny rynek ;) Dla mnie 3/4 maltańczyków nie jest warta swej ceny,może dlatego że czego innego szukam w psie niż pozostali kupujący. Uważam jednak, że jak za taka cenę szczenięcia polscy hodowcy mają na prawdę mało do zaoferowania i brak ,można by powiedzieć, podstawowych badań jest po prostu żenujący. Hodowcy yorków też swoich psów raczej nie badają, a tam wypadanie rzepek to nie rzadkość. Ale chociaż ceny w rasie są mocno zróżnicowane i niejednokrotnie można natknąć się na yorka za 1.000 zł.
  13. [quote name='Martens']Czy mówienie o braku chęci zysku jest takim absurdem to się nie zgodzę, bo to bardzo mocno zależy od hodowanej rasy i sytuacji. [B]Są rasy w których dość łatwo jest wyjść na plus, a są rasy, w których przy dobrze prowadzonej hodowli ciężko jest nawet wyjść na zero. Bo jak niby ma zarobić hodowca rasy, w której są duże koszty utrzymania, cesarki, etc. a mioty małe i cena szczeniaka niska?[/B] W niektórych rasach jest wręcz trudno wyjść na zero, ciągle się dokłada; w niektórych z kolei przy odrobinie szczęścia można mieć co jakiś czas całkiem miłe kieszonkowe (które i tak w sumie idzie w dalsze koszty hodowli i utrzymania psów) - tyle że hodowla to zabawa z matką naturą i nic nie jest pewne. Rolnicy w razie klęski żywiołowej czy padnięcia zwierząt dostają przyjemne sumki z ubezpieczenia na wyrównanie strat. Hodowcy nic takiego nie przysługuje, i jak suka nie zajdzie w ciążę, zachoruje, straci miot albo urodzi 1-2 szczeniaki, to wychodzi grubo na minus i nikt mu tego nie wynagrodzi. Serio uważam, że jak komuś chodzi na pierwszym miejscu o zarobek, to są dużo pewniejsze sposoby na dochód niż hazardowa zabawa w Pana Boga jaką w gruncie rzeczy jest hodowla.[/quote] To u maltańczyków są takie problemy z rozmnażaniem jak np, u buldogów francuskich?
  14. [quote name='Martens']Pewnie dlatego, że są to rasy tak modne, że i bez tego szczeniaki znajdują nabywców. [B] A co do kasy i ceny szczeniaków - psy kosztują tyle, ile gotowy jest zapłacić nabywca ;)[/B] to są prawa rynku i to od nich zależą ceny szczeniąt, a nie od faktycznych kosztów utrzymania. Gdyby zależały od tego drugiego, to im większa rasa, tym cena byłaby wyższa, a tymczasem jest właściwie odwrotnie. Nie bardzo rozumiem, dlaczego hodowca miałby być zobligowany sprzedawać szczeniaki po 1500 zł, jeśli przeciętna cena wynosi 3000, i na taką kwotę znajdują się nabywcy. Jeśli znajdują się łosie gotowi kupić szczeniaka po przodkach bez żadnych badań odchowanego na Chappi, to co poradzić. Ich naiwność, czyjś zysk.[/QUOTE] [B]Więc niech hodowcy nie wciskają kitu na prawie wszystkich forach że nie zależy im [U]w ogóle [/U]na zysku. I że to obraźliwie myśleć o nich jak o osobach, które na psach chcą cokolwiek zarobić. [/B]Co do kwestii bycia łosiem- dla mnie trzeba być niezłym łosiem żeby zapłacić 3.000 zł za szczeniaka po nieprzebadanych przodkach (jakichkolwiek- bo u maltanów/yorków raczej się nie bada ogólnie psów i nie ma czegoś takiego jak free by parents czy jak to się tam określa) i to mocno popularnej rasy. Nawet jeśli rodzice mają porobione uprawnienia, są karmieni karmą super premium a ich właściciele połowę wypłaty przeznaczają na kosmetyki do pielęgnacji psiej sierści (czy też nie sierści! większość hodowców maltanów/yorków twierdzi że te psy mają włos i nie uczulają!). Nie chodzi mi oczywiście o narzucenie z gory komukolwiek w jakiej cenie ma psa sprzedawać ;) jak chce to niech i wymaga 10.000 zł za szczeniaka- jego sprawa. Chodzi mi jedynie o to, że im dłużej się przyglądam środowisku hodowców niektórych ras popularnych tym co raz więcej w nim widzę zakłamania (nie badamy psów bo nikt tego nie wymaga, nie jesteśmy nastawieni na zysk, a te 3.000 zł za szczenię to koszty krycia-btw często repem którego mają w swojej hodowli-odchowania miotu, karmienia suki blablabla). I to zakłamanie mocno mnie drażni, zwłaszcza w kontekście trąbienia wszędzie o tym, że rasowy to rodowodowy (ale oczywiście TYLKO z rodowodem ZK- bo nagle jak się skrzyżuje dwa zwierzaki z rodowodami ZK to niby pies już rasowy nie będzie- wtf?) i że ceny zwierząt rodowodowych są takie wysokie bo hodowla to [B]TAKI koszt[/B]. Gdy tymczasem olewa się kwestie genetyki, krzyżuje się ze sobą to co w miarę ładne i włochate i bez przebarwień i z dobrymi ocenami. Wielka wizja hodowlana, podniosłe hasła, horrendalne ceny i wciskanie kupującym kitu, że szczeniak z hodowli z ZK jest w jakimś sensie "lepszy" bo kupiony gdzie indziej to "kundel z papierami stowarzyszenia-krzak".
  15. [quote name='aneta']A zastanowiłaś się czemu psy z FCI lądują w dziwnych w lokalnych organizacjach ? W PKPR akurat maltańczyków nie spotkałam, ale za mocno ponad 1500 zeta to pełno jest różnych SPR, HPKR i innych dziwnych tworów..... Notabene rok temu miała na pieńku z pewną osobą która wstawiła w papiery jako "tatusia" mojego repa .... a pewien buldog francuski który został kupiony jako pet w wadą jest czołowym repem w lokalnym stowarzyszeniu ...... Teraz może Ci dotrze czemu cena jest niższa .[/QUOTE] Znam osobiście jedną panią która rozmnaża swoje trzy maltany. Jest zarejestrowana w ZHPR, ale psy mają rodowody ZKwP. Nie są spokrewnione. Dwie suczki mają zrobioną hodowlankę, pies ma za sobą chyba 3 wystawy ale potem pani zachorowała i nie jeździła, później jej przeszła chęć na uczestniczenie w tym cyrku. Mioty średnio raz na rok, choć ostatni miała 3 lata temu. Starsza suczka już nie rodzi (ma aktualnie 5 lat, miała w swoim życiu 3 mioty). Pieski odchuchane, codziennie spacerują, sa żwawe, stabilne psychicznie. Tyle, że ostrzyzone a nie z tym długim włosem ;) szczeniaki schodzą jak ciepłe bułeczki, średnio po 1500 zł za szczenię. I to nie byle jakie szczenię bo na prawdę fajnie zsocjalizowane te szczylki- moja znajoma u niej właśnei kupowała suczkę. Więc może bez wrzucania wszystkich do jednego worka (tak na zaś powiem bo pewnie zaraz tu dyskusja powstanie o wyższości ZK nad innymi). [quote]Co do badań już pisałam , bdb jeżeli są ale badanie lux pat nie jest to wyznacznik czy szczeniak będzie zdrowy. Jakby tak łatwo to było rozstrzynąć kwestię stawów, to w dniu dzisiejszym po dziesięcioleciach odsiewu w dziesiątkach pokoleń psów z HD nie byłby co najwyżej marginesowy jeden na 1000 albo i mniej osobników z problemami ze stawami u ON-ów, retrieverów, rottków .....[/quote] Ja tylko zadałam pytanie retoryczne. Dlaczego hodowcy innych ras ozdobnych potrafią robić badania a hodowcy maltańczyków (i yorków! u których wypadanie rzepki to wcale nie rzadkość) badania mają głęboko w pewnej części ciała? Oczywiście uogólniając- bo pewnie są i tacy którzy maltany badają ale coś o nich cicho. Nie chcę wierzyć, że taki szczeniak jest wart 3000 zł i że taki hodowca nie czerpie po prostu zysku z tej sprzedazy (czego wszyscy hodowcy się tak silnie wzbraniają i oburzają jak ktoś im to powie prosto w twarz a mi się to wydaje dość oczywiste że chodzi o kasę). Nie widzę też podstaw żeby płacić taką sumę za szczenię bo po prostu nie wiem za co niby wtedy płacę? Za odchowanego, zaszczepionego, zsocjalizowanego szczeniaczka? Takiego samego mogę mieć za 2 razy mniej od mojej sąsiadki ;)
  16. Dlaczego maltańczyki są takie drogie? Skąd takie rozbieżności cenowe? DLaczego szczenięta w hodowli zarejestrowanej w ZK kosztują często po 3.000 zł a w hodowli zarejestrowanej w np. PKPR, po rodzicach z rodowodami FCI już 1.500 zł? Dlaczego w innych ozdobnych rasach (hawańczyk, coton de Tulear, lwi piesek, cavalier) przeprowadza się praktycznie w każdej hodowli (czy tez w dużej ich części) badania dot patella luxation a już u maltańczyków nie spotkałam się na stronach hodowli z takimi informacjami?
  17. [quote name='katasza1']A no to racja. Ja znam najwiecej niewychowanych onkow i labkow. Jak ktos jest dupa wolowa to nie ma znaczenia jakiego sobie psa wezmie.[/QUOTE] Tyle, że yorka to ja mogę odsunąć nogą bez robienia mu krzywdy a niejeden napalony lab jest jak głaz, nawet kopniecie nie pomoże (a kopać nie lubię bo boję się, że zrobie psu krzywdę-poza tym on chce się tylko na swój labowato chamowaty sposób przywitać) a na ręce mojego szczura nie wezmę bo razem z nim zostanę przygnieciona przez skaczącego laba
  18. Zbieraj wszystkie dowody jakie masz, świadkowie mogliby na wszelki wypadek spisać oświadczenia (jeśli jeszcze tego nie zrobili), że dnia tego i tego widzieli to i to. Ja bym zwłaszcza oprócz drogi sądowej zadbała o nagłośnienie sprawy w mediach. Ostatnio co raz cześciej zapadają w sprawach znecania sie nad zwierzetami wyroki pozbawienia wolności bez zawieszenia, wiec jest szansa że kobieta pójdzie siedzieć na kilka miesięcy. Zwłaszcza że okolicznosci na prawde drastyczne
  19. [quote name='ajeczka']Stosuję u swojego ttb metody, które skutkują. Moim marzeniem jest żeby wszystkie psy były zrównoważone i obeznane z psim językiem. Niestety. Totalnie mnie obezwładniają właściciele kompletnie nie panujący nad swoimi pupilami, przodują w tym Ci od maluchów.[/QUOTE] Patrz, wiele zależy jednak od wielkości posiadanego psa. Wcześniej wpieniały mnie małe niewychowane psy, a teraz odkąd mam 7-kg srajtka zauważam jak wiele jest niewychowanych duzych psów które mają w dupie sygnały wysyłane przez mojego psa i nie zdają sobie sprawy ze swojej siły. No i niefrasobliwi właściciele- bo mały jak się rzuci to krzywdy ich dużemu psu nie zrobi
  20. [quote name='a_niusia']no rownie dobrze pierwsza wizyta moze byc w parku a kolejna na terenie. roznie to byc moze:)) kazdy ma swoj system pracy:))[/QUOTE] Kurcze ja właśnie raz poszłam na plac, taki tam ośrodek polecony przez kol z pracy...i tam pies sie zachowywał OK, trenerka zdziwiona, że mam z nim problemy. Wychodzimy za plac- tragedia :D kobieta wymiękła po 5 spotkaniach, zaproponowała kogoś innego, poszłam na 3 spotkania i załamka, było jeszcze gorzej. Szkoda mi tylko tej kasy którą straciłam, ten facet obecny długo się wzbraniał przed przyjmowaniem kasy bo hobbystycznie się tym zajmuje :)
  21. [quote name='Sybel']Jak dla mnie lepiej jest mieć na tyle samoświadomości i odwagi, by przyznać się przed sobą, że nie umie się psa wyszkolić, zapłacić szkoleniowcowi - dobremu, by ten pokazał, jak psa prowadzić i nauczył, jak z psem pracować. Prywatnie uważam, ze nie ma nic gorszego, niż napatrzeć się na jakiś program TV i bezmyślnie kopiować chwyty pana z białym uzębieniem bez względu na realne potrzeby zwierzęcia. Owszem, są różne psy, które mają bardzo różne charaktery, odchyły, potrzeby. Dlatego należy dobrać metodę do psa, a nie na siłę dopasowywać psa do metody. Zdecydowanie wolę kogoś, kto szuka dobrego szkoleniowca, idzie do niego, płaci, słucha, obserwuje i potem stara się sam naprawiać swoje bęłdy wychowawcze nabierając zrozumienia dla swojego zwierzęcia, niż kogoś, kto mówi, ze umie zaklinac psy, bo oglądał CM (a jest tu taka na forum).[/QUOTE] W Poznaniu ponoć jest jakis facet ktory potrafi obcego psa potraktowac lekkim kopnieciem i "kszt" bo lubi sobie metody CM stosowac na roznych psach a nie tylko na swoim [quote name='a_niusia']a jak dla mnie to wcale nie jest nienormalne, zeby zapraszac ludzi na teren swojego osrodka z psem na pierwsza wizyte. co kto lubi.[/QUOTE] nie napisalam ze jest nienormalne niemniej JA nie mam zamiaru placic komukolwiek za to ze mi powie jak pies sie zachowuje oceniajac jego zachowanie na zamknietym terenie, w okolicy mam wystarczajaco duzo parkow w ktorych cos sie dzieje i mozna moim zdaniem o wiele precyzyjniej ocenic psie zachowanie
  22. [quote name='a_niusia']no jesli nie wiedza jak to zrobic samemu, to placa...za uslugi sie placi:))[/QUOTE] Szkoda tylko że trenerzy nie uświadamiają takim osobom jakiej jakości usługi świadczą :) Długo szukałam osoby która by się podjęła pomóc mi w resocjalizacji Oszołoma. Gdzie nie dzwoniłam kończyłam rozmowę gdy po opisie przeze mnie problemu padały słowa "to zapraszamy do naszego ośrodka, mamy ogrodzony teren przy....". I wielkie zdziwienie tych osób jak się pytałam czy mogliby prowadzić ze mną i moim psem zajęcia w terenie, w parku, na ulicy- bo to tam się pojawiają problemy i tam nie ma psów które grzecznie siedzą przy nodze własciciela jak te od figurantów z placyku szkoleniowego. Koniec końców pocztą pantoflową trafiłam na pana, ktory nie ma żadnych certyfikatów, żadnego dokumentu, dyplomu ukończenia kursu- nic. Po prostu się interesuje szkoleniem psów, ma dwa dobermany które są przecudowne. I eureka- on mi pokazał co robić i jak sie zachowywac, co zaakceptować i na co zdecydowanie się sprzeciwiać. Bez szpikowania tego trudną i skomplikowaną teorią, wielkimi sformułowaniami, patosem i bóg wie czym jeszcze.
  23. [quote name='a_niusia']zauwazylam tez taka prawidlowosc, ze ludzie po prostu rezygnuja ze szkolenia, jesli ono nie przeklada sie na to, jak pies zachowuje sie w zyciu codziennym, a z wiekszoscia szkolen niestety tak jest. bo po prostu placyk treningowy to nie jest prawdziwe zycie.[/QUOTE] Dlatego ja kompletnie nie rozumiem jak ludzie z problemowymi psami mogą godzić się i płacić(często niezłe pieniądze!!!) za to, że (upraszczając) szkoleniowiec z ich psem poprzechodzi między innymi psami na placu i pokaże co robić żeby pies nie ciągnął na smyczy. Nie wiem jak ze szkoleniem, prowadzeniem psa od szczeniaka- ja akurat odnoszę się do kwestii problemowych psów przygarniętych.
  24. [quote name='a_niusia']no moim zdaniem jest cos takiego jak ogolne zasady bazowe i szereg podstawowych pytan, ktore trzeba zadac, jesli pies ma problem.[/QUOTE] Jakie konkretnie pytania?
  25. [quote name='a_niusia']ja uwazam, ze nie weryfikuje, bo sa tacy we wro, co jakos na rynku sie trzymaja chociaz w ogole nie kumam, czemu.[/QUOTE] Bo ludzie mają małą wiedzę nt szkolenia i wychowywania psów. Więc siłą rzeczy uznają, że dany trener ma rację i dopiero gdy zdobędą większe doświadczenie widzą, że niekoniecznie tak jest. Ewentualnie nie zdobywaja żadnego doświadczenia tylko kopiują pokazywane im metody i starają się je stosować do wszystkich psów które się pojawiają w ich życiu. Ja tam lubie sobie pooglądac programy CM w ramach odstresowania się. Niektóre rady wykorzystuję inne nie. Moją bullicę wychowywałam kierując się zdrowym rozsądkiem i bardzo się lubimy, szanujemy, jest cudowna. Dopiero pojawienie się problemowego psa mocno pozmieniało mój sposób patrzenia na niektóre metody bo to pies który nie wybacza najmniejszego błędu. Sam CM tez sie mocno zmienił, ja przynajmniej to widzę porównując wcześniejsze odcinki z najnowszymi. Moim zdaniem to dobrze o nim świadczy, nie zamyka się tylko na to swoje "kszt" i dotknięcie nogą ;)
×
×
  • Create New...