-
Posts
13197 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Everything posted by Figunia
-
Dopiero dzis rano otrzymalam od weta wyniki Misi, ale usiadłam do kompa dopiero teraz - przepraszam! A wyniki są dobre, żeby nie rzec - bardzo dobre. Tak krew jak i koopol - bo nie znaleziono niczego (badanie pod kątem kokcydiozy i lamblii ). Jak dam rade, to jeszcze wkleję te wyniki. Wet napisał przy tym tak: wszystko jest w porządku przestajemy podawać leki pozdrawiam wt Więc dziś Misia nie dostała Kreonu, ma jeść normalnie, tzn. już nie tak, ze tylko najchudsze mięso, powoli ma dostawać wszystko, jak zdrowy pies. W badaniu krwi, jeden parametr wyszedl poza normą mówię wiec doktorówi (bo byłam też dziś u Niego, aby za badanie zaplacic), ze cos jeszcze jest nie tak, a On A to: "to akurat nieistotne, ona ma wyniki, jak szczeniak". I w związku z tym, ze Misia wróciła do zdrowia, Pani Kasia (która nas wczoraj odwiedziła i byłyśmy na dłuższym spacerze), podjęła decyzję o zabraniu Misiaczka już do Siebie. Jesteśmy umówione na ten piątek. Jakoś tak do mnie to jeszcze nie dociera, ale skoro tak być musi, to niech stanie się to jak najszybciej. Misia i tak za bardzo juz się do mnie przywiazala...Oby dzielnie zniosła rozstanie i nie cierpiała zbyt długo, a najlepiej - wcale. Mam nadzieję, ze tak będzie. Jest teraz wielkim lakomczuchem, apetyt ma ogromny, wiec łatwo będzie poprawić jej nastrój dobrym jedzonkiem. Dodam jeszcze, ze dostałam sms-a od Pani Eli z pytaniem o zdrowie Misi i czy już wiadomo,co było przyczyną jej złego stanu, tj. niejedzenia i biegunek. Bardzo ucieszyla sie, gdy napisalam, ze Misia jest juz zdrowa. ,
-
Dziękuję Poker, będę podawać małe kawałeczki i obserwować koo..
-
I coby wszystko było, jak należy, wklejam fakturę od weta. To są 3 wizyty (kroplowki, antybiotyki, Dehinal Plus) i badanie krwi - 130 zl.
-
No właśnie! Jednak z tym wet radzi się nie spieszyć. Najpierw powtarzamy badanie krwi i kału. Mam przyjść ok. 25 lipca, czyli 2 tygodnie od podania Dehinalu. Chyba będę błagać Siły Wyższe, by w kale nic juz nie wyszlo, bo wet znowu mówił, ze lek na kokcydia jest b.mocny i może nawet uszkodzić jakieś organy (trzustke, zdaje sie). Zapomniałam spytać o Amyladol - Anulko, wybacz!!! Spytam niebawem już na pewno! W ogóle zapomniałam spytać o wiele innych spraw, m.in. czy Misia moze jesc biały ser? Przecież nie może jeść tylko jedno, od rana do wieczora... Jak zobaczyłam ta wage- 6 kg, strasznie się ucieszyłam. Misia po przyjeździe do mnie, w sobotę 8 lipca, wazyla niecałe 5,5kg, potem, choć niby zaczęła po troszku (głównie rano) jeść, miała cały czas biegunkę i kiedy wet pobierał krew do badań, wazyla już 5,2... Dopiero od ubiegłej soboty, biegunka zaczęła znikać a apetyt i waga, od razu rosnąć... Jeszcze, dla porządku. Z wpłat na Misie, na konto, mam 390 zł. Plus 200 zl od przyszłych Opiekunów. Razem: 590 zl. Wydałam na badania, leki i leczenie 340 zl. (Faktura za usg i badania kału - 150 zl, Faktura za 3 wizyty plus badanie krwi - 130 zl, Kreon 60 zl (w zaokrągleniu...)). Zostało 250 zl. O kolejne badania nie musimy więc się martwić. Pewnie jeszcze coś zostanie. Przyszli Opiekunowie powiedzieli, ze Ich pieniadze, jeśli nie "pójdą" na Misie, mogą być przekazane na innego pieska w potrzebie.
-
Misiaczek ma już ściągnięte szwy. Biedna, tak panikowala, ze trudno było ja utrzymać. Broniła się, wyrywala, gryzła ręce (ale nie do krwi) tak boi się wszelkich zabiegów. Nawet przy badaniu usg, była panika i gryzienie, dokąd nie przekonała się, ze to nie boli. Waga pokazala 5.9-6.0 kg Wet kilka razy powtarzal: "jak ona pięknie z tego wyszła..."
-
Tak to właśnie wygląda, choć zdarzają się wyjątki... Ale jak chodzi o mopsiki, buldozki francuskie, to Misia robi na ich widok taki raban, ze tu chyba wyjątków nie ma się co spodziewać. I taki filmik, na dowód (jeśli uda mi się go wstawić. ..) No i "przesłanie nie powiodło się" jak wcześniej zdjęcia. Może jutro się uda...
-
Zapytam Anulko. Dziękuję za przypomnienie!
-
Misiunia pozdrawia Ciocie!!! Niebawem śliczny chudzielec zmieni gabaryty, bo apetyt dopisuje. Mam wrażenie, ze już wygląda lepiej, niż te 8 dni temu. Ale to jeszcze chudzinka straszna. Jednak właściwa dieta plus Kreon robią swoje i (odpukac!!!), kupole już są prawie normalne. Prawie, bo kolor jeszcze taki niezbyt...za jasny, za żółty. Pewnie to jest juz kwestia czasu. Od kilku dni zauważyłam też rysę na idealnym dotąd wizerunku suni. Nie lubi piesków. Niby macha ogonkiem, ale za chwile przypuszcza atak. Nie zawsze tak jest, ale jednak często. Lepiej traktuje suczki. Pani Kasia juz o tym wie, dziś rozmawiałyśmy, mówiła też, ze planują iść z Misia na szkolenia - naukę takich podstawowych zasad wlasciwego psiego zachowania. A my tymczasem planujemy iść jutro do weta na ściągnięcie szwów. Znowu Misiaczek będzie biedny, ale co zrobić. ..
-
Również witam pięknie Ciocie malagos:) Czytałam wcześniej wątek Majeczki, ale przez wyjazd miałam spore zaległości. Teraz już je nadrobilam. Zgadzam się, Majeczka to także II (Istota Idealna). Tak z urody jak i charakteru. Gdybym mogła, nie oddalabym tego Cudeńka nikomu, tak, jak Loni... Na szczęście "moja" będzie miała super kochajacy, mądry i ciepły domek, wiec jest łatwiej. Czego i Majeczce i Tobie życzę...A najlepiej, żeby Majeczka została u Was...
-
Bardzo serdecznie raz jeszcze dziękuję za chęć pomocy. Nawet nie chęc, tylko natychmiastowe dzialanie... Dobrze, ze udało się z przekierowaniem przesyłki. Serdeczności!!!
-
Kolejny raport i dobre wiesci. Wszystkie sprawy związane z poranną toaletą - na piątkę z plusem! Swoją porcję piersi z kurczaka z ryżem i marchewka (i Kreonem) zjadla z apetytem. Potem asystowala nam przy sniadaniu. Musimy być twarde, bo choc Misia siedzi grzeczniutko, nie skacze, nie szczeka, to wyraźnie czeka na poczęstunek. A tu niestety, figa z makiem, nie może dostać niczego. Na nic słodkie minki, machanie ogonkiem, nawet dotykanie noskiem i tracanie łapką. Przekochana jest i przeslodka. Nie jest natarczywa, nie obraża się też, jak nic nie dostanie. Wszystko przyjmuje z anielskim spokojem, zrozumieniem i cała sobą pokazuje, ze nas i tak kocha. Córka, podczas pieszczot, troszkę ją delikatnie tarmosila, na co Misia odwzajemniala sie, łapała ją (delikatnie!!!) ząbkami, udając "złego psa". Ona jest tak cudowna, ze wprost brakuje slow. Nie wiedzialam, ze istnieja takie cuda. Jest Istotą idealną.
-
Ciociu ewu, Jesteś niesamowita! Ratujesz kolejne psie życie. Brak słów, by wyrazić podziw i wdzięczność. Mam nadzieję, ze kiedyś będę mogła Cię poznać, usciskac... A Misia na popołudniowych spacerach zrobiła dwukrotnie koopke i... jest dobrze!!!! Jestem szczęśliwa, choć może to za wcześnie na fanfary i ogłaszanie zwycięstwa nad chorobą. Bo jeszcze trzeba powalczyć z kokcydioza. Ale to juz nie ten sam pies. Inne zachowanie, inny chód, dobry apetyt, ciekawość, obszczekiwanie kolegów, obrona domu (szczeka!!!). To wszystko daje nadzieje, ze Misia jest na dobrej drodze do odzyskania zdrowia. Jak przypomnę sobie Misie sprzed tygodnia...walkę, by cokolwiek zjadla, jak powolutku chodzila, albo stała w miejscu, te biegunkowe kupki, jej apatie...myślałam też, ze ona chyba jest głucha, bo zupelnie nie reagowala na głos. Jedynie machaniem ogonka pokazywała, ze ma do nas zaufanie. I dopiero teraz, kiedy zachowuje się już normalnie, uświadomiłam sobie, w jak ciężkim była już stanie.
-
Dziękujemy i pozdrawiamy serdecznie!
-
Wspaniale, ze skończyła się jego udręką i prawdziwie pieskie życie. Teraz będzie już tylko dobrze i normalnie. Gucio jest śliczny, oby szybko ktoś bo pokochał.
-
Tak zrobię, jesli trafia do mnie. Dziękuję i pozdrawiam serdecznie!
-
Tak, Dziewczyny już w domu. Misia jest niesamowita. Potrafiła z radością, podniesionym wysoko ogonkiem iść na przechadzke z mężem Asi. Nawet nie obejrzała się za córką!!!! Kiedy zostały odwiezione pod dom i zorientowala się, ze Pan odjedzie, nie chciala iść z corka. Zrobiła w tył zwrot i do samochodu. Pan jeszcze uchylił drzwi i Misia chciała wskoczyć Mu na kolana... po porcji glaskow została zabrana do domu. Fajne było to, ze na początku poinformowalysmy Ich, ze Misia kobiety akceptuje ale na mężczyzn szczeka, boi się, itp. Za każdym razem, kiedy Misia adorowala męża Asi, mowil: "rzeczywiście, bardzo nieufna do mężczyzn..." Szkoda, ze tak nie pokochała od pierwszej chwili Swojego przyszłego Opiekuna, ale wszystko przed nią!
-
Dostałam od przyszłych Opiekunów Misi 200 zł !!!
-
-
Super!!!!! Dzięki przeogromne!!!! Czyli, Innym domkom juz dziekujemy? Bo Pani zainteresowana Misia będzie chyba jeszcze dzwonić... Czekam w napieciu na powrót moich dziewczyn i relacji córki ze spotkania z Panem Wojtkiem. Mam nadzieję, na rychłe powitanie Domku Misi na Dogo. Wdzięczna jestem za ta sugestię, miałam o tym wspomnieć, ale....skleroza i emocje....wciąż zapomniałam.
-
Potwierdzam wpłatę 100zł od Anuli! Dziękuję pięknie i zaraz pisze PW. Razem wpłynęło już dla Misi 370 zl !!!! Ciocie, Jesteście niesamowite!!!! Bardzo dziękuję!!!! Zaraz bede wklejać fakturę (za usg i robale) i paragon za Kreon. Fakturę od weta, za wizyty i badanie krwi, mam mieć w przyszłym tygodniu.
-
Dzis rano była wielka radość, bo po raz pierwszy Misia zrobiła normalną koo!!!!!! Nie miałam zastrzeżeń, może poza barwą, bo mogłaby być ciemniejsza... Ma apetyt, choć nie jest tak, ze zje każdą ilość i nie ma dość. W którymś momencie przestaje jeść, potem znowu apetyt wraca. Dziś już zjadła 4 razy, jakby wiedziała, ze musi jeść często, nieduże porcje. Mężczyźni mają u Niej "przechlapane". Na szczęście kiedy się ja ignoruje i zachowuje spokojnie, sama podchodzi i po chwili jest ok. Na szczęście Pana Wojtka juz na drugim spotkaniu potraktowała przyjaźnie, bez warkolenia, kulenia się, szczekania. Ale dziś tak miło i fajnie potraktowała nieznanego faceta, ze jak to się mówi, byłam w szoku. Do córki przyjechala koleżanka z TZem. Stali jeszcze przy aucie, kiedy wyszlam z Misia na spacer. Misia bardzo nie lubi, kiedy się z córką rozdzielamy, która z nas by nie odchodziła, ciągnie za nia, opiera sie z calych sil, trzeba ja brac na ręce. Teraz też nie chciała iść ze mną, tylko ciągnęła do nich. Ale, gdy podeszłam raz jeszcze (bo wcześniej przywitalismy sie), to okazało się ze Misia nie idzie ani do córki, ani do Asi, tylko do tego faceta... Macha ogonkiem i jest szczęśliwa. Pan zaproponował, ze może zatem Misia pojedzie z nimi na spacer. No i sprzedałem Im Sunie. Zaraz potem zadzwonił Pan Wojtek z pytaniem, czy mógłby przyjechać i zobaczyć Misie. Pech chce, ze pozniejsza pora Mu nie odpowiada, bo jest przed dluzszym wyjazdem. No wiec dzwonilam do corki, by dowiedziec sie, gdzie są, a potem do P. Wojtka, by dac na nich namiary. Takie to dziś mamy przygody... Wizyta PA ponoć wypadła dobrze, czekamy na relacje Poker, a przy okazji jeszcze raz serdeczne podziękowania dla Cioci, za jak zawsze niezawodna pomoc.!
-
Ciocia Cancer przysłała dla Misi 50 zł! Od Ewu zaś dostaliśmy 100zl Kochane!!! Dziękuję serdecznie!
-
Ciocie drogie, nie wiem teraz co zrobić, by żadnej z Was nie urazić. Ewo Marto - kochana, bardzo jestem wdzięczna za tak wielką pomoc. Wierzę, ze tą karmą jest dla tak chorych piesków właściwą i dobra. Ale, jeśli można również podawać kurczaka/indyka z ryżem i warzywami, a pieski wolą takie jedzonko, to raczej wolałabym też im to gotowane w domu podawać. Szkoda, ze nie miałam wcześniej możliwości, by to napisać. Tak jeszcze myślę, ze może Opiekunowie Misi woleliby podawać jej puszki, może kupiliby je po prostu albo też trzymali w rezerwie. Zobaczymy, jak to będzie, jednak nie chciałabym, byś Ciociu myślała, ze pomoc Twoja odtracam. No i żeby ten dar serca się nie zmarnował, jeśli Misia będzie jadła gotowane. Aniu, dziękuję za przekazanie tego, o co prosiłam. Życzę Ci udanego odpoczynku, byś naprawdę porządnie odpoczela od wszystkich spraw. Anulko, dziękuję serdecznie za rady i pieniądze za usg i na Amyladol. Tylko -i tu znowu jestem w kropce- kupilam juz Kreon, czy jeszcze do tego można dawać Amyladol? Kreon kosztował 60zł, na receptę.Jest tego 50 tabletek na 50 dni. Zalezalo mi, by podac Misi te enzymy jak najszybciej, wet potwierdził, ze to konieczne. Tego Kreonu już do apteki nie oddam. Więc może niech już Misia go bierze. Robiła pod wieczór kupkę i była ona znacznie lepsza. Chyba wlasciwa dieta plus Enzymy daly taka poprawę !!! Apetyt ma też prawie normalny. Po prostu chce jesc i je wszystko, tzn. chude mięso wymieszane z marchewką i ryżem. Oblizuje mi palce, zbiera to, co wypadnie na podloge... Ciocie , napiszcie proszę, co teraz zrobić z karmą puszkowa, ktora lada dzień przyjdzie i z Kreonem. Bardzo jeszcze raz dziękuję wszystkim za wszelką pomoc i każdy wpis. Tyska, witam Cię szczególnie serdecznie, bo od tylu lat czytam Twoje wpisy na różnych wątkach i jestem pełna podziwu, zwłaszcza, ze pomagasz tak aktywnie i mądrze już od wielu lat, a Jesteś młodziutka Osoba. Alaskan malamutte, dwbem - witajcie kochane, dziekuje za każdą radę i proszę, bądźcie z nami.
-
Na kokcydie wet na razie nie podał leku. Najpierw Misia musi się wzmocnić, bo to bardzo silny srodek i biegunka byłaby wówczas nie do opanowania.
-
Usg powtórzone - niestety, Pani doktor nie udało się trzustki zlokalizować. Z tych samych powodów, nie mówiła nic o trzustce przy pierwszym badaniu. Potem poszłyśmy do naszego weta, przekazać te wiadomości i On uważa, ze restrykcyjna dieta plus Kreon powinny sprawić ze Misia wyzdrowieje. Od dziś, Misia je już chude mięso z ryżem i marchewka, kupiłam też już i podałam Kreon. Do tego mam dla niej od weta probiotyk na odtworzenie dobrej flory bakteryjnej. Fakturę za badania kału i usg już mam. Jak tylko wróciłam do domu, zadzwonił Pan Wojtek, potem Pani Kasia, i nadal deklarują chęć adopcji Misi. Jednak mają trochę obaw, głównie o to, czy tak chory pies może zostawać po 7 godzin w domu sam, wiec podałam telefony do obu lecznic, by Państwo porozmawiali z lekarzami, bo moze moje zapewnienia, ze sunia wyjdzie z tego itp, nie są tak przekonujące. W każdym razie wizyta Pa nadal aktualna! Jak sobie coś przypomnę, to napiszę.