-
Posts
13197 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Everything posted by Figunia
-
Już podałam Cioci Kulfoniasty jeszcze raz swój numer. Dzięki elik za mądrą radę! :)
-
Niechby już ten telefon zadzwonił. Nawet jeden jedyny, ale ten właściwy!
-
Marzyło mi sie, pokazac jego podobieństwo do Eklerka i uchwycić w podobnej pozycji. Ale malpiszon nie chciał współpracować. Te zdjęcia zrobione nie wiem jakim cudem, jak już byłam zrezygnowana, zmęczona i zła. Kilkadziesiąt wcześniejszych nadawało sie jedynie do kosza...
-
Dziękuję Eliku, w imieniu łobuziaka! :)
-
Nie wiem czemu na zdjęciach to nie ten sam piesek, co w domu. W domu wesoły, rozbawiony, radosny. Jak tylko przymierzam się do zdjęć, od razu mina smutna, ogonek podkulony. Z kolei jak się bawi, szaleje, biega, zdjęcia nie sposób zrobić, bo jest za szybki. Bardzo nie spodobało też mu się, ze go przywiazalam i kilka kroków odeszlam. W pierwszej chwili zaczął tak się szamotać, ze .. wyskoczył z szelek. Rzuciłam się na niego jak szalona, z bijacym sercem, ale on nie myślał uciekać. Na szczescie. Jednak dostał solidny "opr", co także wpłynęło niewątpliwie na smetna minke...
-
-
Najwyższy czas zakończyć ta wielka ucieczke, Nadziejko! Dołączam z kciukami i mocno wierzę, ze teraz juz sie uda. Oskarkowi trudno zrobić zdjęcia. Jak tylko ustawie tableta, od razu glowka w bok, na dół, odwraca się, wszystko, byle nie patrzeć na wprost. Zrobiłam mu dziś nad Odrą kilka zdjęć (wyszły takie sobie), mnóstwo jest oczywiście do wyrzucenia, ale teraz chciałam kilka pokazać i nic z tego. Znowu pojawia się komunikat, ze operacja przesłania zdjęć nie powiodła się. O, widzę, ze może jedno się przeslizgnie...
-
Sonia - znalzła przystań na stare lata:):) - dziękujemy
Figunia replied to Szira's topic in Już w nowym domu
Ewuniu, jak milo, ze przyszlas pozegnac Sonie... Dobrze, ze Jesteś znowu z nami! -
-
Tysiu, skopiowalam tekst ogłoszenia, które zrobiła Oskarkowi Ciocia Kulfoniasty: Oskarek ma około 1,5 roku i waży około 7 kg.Jest wykastrowany, odrobaczony i zaszczepiony przeciwko wściekliźnie. Piesek zachowuje czystość w domu. Kocha wszystkich ludzi, pieski też - z każdym chciałby się bawić – to słodziak i straszny z niego przytulak.Potrzebny najlepszy domek - kochający i wyrozumiały - żeby go trochę wymęczyć zabawą, spacerami, ale też przytulać, pieścić, bo on to uwielbia. Pieszczoch - musi być blisko człowieka, najlepiej na kolanach, potrafi też znienacka "rzucić się w ramiona" - jak ma na to ochotę. Jak każdy młody psiak ma niespożyte pokłady energii – dlatego potrzebuje domu, który mu zapewni dużo ruchu i zabawy, ale też będzie konsekwentny i nauczy, co mu wolno – a czego nie.Bardzo wesoły, pozytywnie nastawiony do życia Psiaczek. Może byłoby warto zamieścić jeszcze taka informacje, ze Oskarek w domu w ogole nie szczeka. Ludzie chodzą po korytarzu, a On ma to w nosie. Owszem szczeknie czasem (taki wyraz bezsilnej rozpaczy), gdy coś jem i się nie chce podzielić...lub zbyt długo czeka na miskę, bo coś tam jeszcze kroję, lub dmucham,bo zbyt ciepłe. Stróż z niego żaden. Ale dla niektórych ludzi, to spora zaleta.
-
Możliwe, ze pisałaś, to przepraszam. Wcześniej drazylam ten temat przy Misi... Dziękuję za odpowiedź, jutro wyśle tam fakturę. Oby udalo się złapać sunie! A Eklerek to wypisz wymaluj Oskarek!. Ani chybi bracia! Oby już i w Oskarku ktoś się tak zakochał!!!
-
Mnie też się wydaje, ze lokatora nie można wyrzucic tak sobie, na bruk. Oby Pani szybko uzyskała pomoc, bo zapewne jest dobrym Człowiekiem, no i zima idzie... Gdyby jacyś madrzy ludzie Nią pokierowali, pomogli - uratowane zostałyby aż dwie Istoty. Trzymam za to kciuki! Basiu, mam pytanie, z ktorym noszę się jak kura z jajem, bo wciąż tu coś smutnego sie dzieje i nie chce zawracać głowy prywatą. Ale w końcu dziś spytam, bo może czas tu jest ważny. Otóż mam już fakturę od weta za kastrację Oskarka. Chyba wreszcie jest wszystko napisane jak trzeba. Co z Nia zrobić, czy mam ja Tobie wysłać? I drugie pytanie, czy szczepic Oskarka na wirusowki? Wsiąść ten cały zestaw, bodaj na 7 chorób? Oczywiście za parę dni, bo jeszcze może być osłabiony po chorobie i antybiotykach. Tu juz lekarz zdecyduje, kiedy można go szczepic. Tylko, tak jak w przypadku Misi martwię się, co jeśli on był szczepiony zanim trafił do schronu...
-
grześ >>> Grześ po 3,5 roku znalazł w końcu swój dom...<<<
Figunia replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
Zagladam do Grzesia z kciukami. -
Sama prawda Elu, ale chciałoby się więcej... I żeby tych biedaków tak nie przybywało, bo wciąż ta nasza pomoc, to kropla w morzu potrzeb.
-
Basia pewnie zapomniała podać Swój telefon. Za dużo spraw ma na głowie....wcale się nie dziwię. Czyli nadal jest podany mój - niestety, nikt nie dzwoni. Ale jednak ludzie interesują się Oskarkiem, skoro jest tyle odkryć. Jest wiec nadzieja, ze ktoś to wybierze. Jeszcze raz dziękuję za pomoc dla Oskarka! !!!
-
Myślę, ze trafiliby do innej Cioci. Moze wlasnie do Pokerkowej....? ;)
-
Dobrze, ze akurat im moglam pomóc. Przez cały rok zwykle jeden pies...w tym roku wyjątkowo dwa - cała moja pomoc...
-
Tyle tych biedactw, ze można się załamać. Żebym choć mogła bardziej pomagać...
-
Sonia - znalzła przystań na stare lata:):) - dziękujemy
Figunia replied to Szira's topic in Już w nowym domu
Wczoraj dostałam wiadomość od Opiekunów Soni, taka najgorsza, najsmutniejsza... Wkleję ja. Dzień dobry, Niestety tym razem nie mamy już dobrych wieści. W zeszły piątek 08.09.2017 po prawie czterech wspólnie spędzonych latach odeszła od nas Sonia... Jej stan pogorszył się bardzo nagle. We wtorek zabraliśmy ją do weterynarza i w trakcie badań okazało się, że Sonia ma wielkiego guza na wątrobie wielkości 10*7cm, który spowodował zapalenie trzustki, wątroby oraz dróg żółciowych i uciskał na inne narządy wewnętrzne. Sonia z dnia na dzień czuła się coraz gorzej, nie potrafiła wstać bez pomocy, nie spała w nocy. Dostawała kroplówki i masę zastrzyków przeciwbólowych, przeciwzapalnych, itp. W związku z opinią lekarzy, że jej stan jest beznadziejny, a pies mocno cierpi (bo zapalenie trzustki jest bardzo bolesne) podjęliśmy decyzję, że nie będziemy już przedłużać jej cierpienia... Ciężko nam się pogodzić z tą stratą po tych kilku latach i mimo, że mamy jeszcze Spika i Lili, to w naszym domu jest teraz ogromna pustka... W załączniku przesyłamy jeszcze kilka zdjęć Soni. Pozdrawiamy, Magda i Mateusz Żegnaj kochana sunieczko. I do zobaczenia! -
Wracam jeszcze raz do finansów, bo przypomniałam sobie o tym, ze wraz z Oskarkiem, dostałam od Ciebie Basiu, 50 złotych!!!! Głupio mi ,ze o tym zapomniałam ! Basiu, dlaczego nie skorygowalas moich rozliczeń??? !! Zatem Oskarek na dzień dzisiejszy, dysponuje kwotą 150 zl. A do maleńkiej laciatej suni już zagladnelam Elu. Tylko, co tu pisać. Ale wierzę, ze szybko znajdzie dobry domek, najlepszy.
-
Sprawdziłam finanse (str.345 )i po Misi zostało dla Oskarka 140 zl. Wydalam na leczenie 40 zl i jeśli na tym się zakończy, to zostanie równa "stowka". Czyli byłoby na wirusowki.
-
Dziękuję, chyba mogę już napisać, ze mamy się lepiej. Byliśmy też u doktora i boczki Oskarka znowu były klute... Tym razem panikowal i płakał... Na jutro i środę dostałam tabletki, a w czwartek znowu mamy się d oktorowi pokazać. Gardziolko już wygląda lepiej, zresztą ze jest poprawa, to widać i słychać. Choć kaszel jeszcze trochę męczy pieska, ale to już bez porównania z tym, co bylo w sobotę. Zapłaciłam znowu 20 zl. Muszę odnaleźć stronę z rozliczeniem finansów i je zaktualizować. Mam pytanie do Ciebie Basiu, czy zaszczepić Oskarka na wirusowki? Oczywiście, jak już będzie można. Boję się, ze nie ma tych szczepień (jak Misia). A moze coś wiadomo na ten temat ? Książeczki Oskarka nie mam, doktor zapisuje na kartce podawane leki.