Jump to content
Dogomania

Figunia

Members
  • Posts

    13197
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Figunia

  1. Zaglądam i ja do Maluszka i przykro mi, ze nie moge pomoc. Oby ta pomoc jednak dla Niego nadeszła jak najszybciej.
  2. To bierzemy się z Oskarkiem w garść i walczymy sami... :) Jeszcze czasem maluch kaszle, ale to już nie jest to, co bylo. Odkąd dostał te zastrzyki, ani razu nie zwrócił. Broi już, bawi się pluszakiem, domaga jedzenia. Ale cicho sza, żeby czasem nie cieszyć się zbyt wcześnie...
  3. Kochane, mam jeszcze pieniądze! Przecież została kasą po Misi. Basiu kochana, zajmij się Gośćmi i w ogóle mną się nie przejmuj. Elik, Tobie też kochana, bardzo dziekuje, ale na razie poza DS dla kawalera i lepszym zdrowiem, nic nam nie trzeba!
  4. Nie, nie mam Basiu, musze wszystko kupic. Ale tymczasem dałam Oskarowi kilka owoców żurawiny w chlebku z pasztetem. To lepsze, bo naturalne. Na szczescie mam troche suszonej zurawiny, oczywiscie sam owoc, bez zadnych dodatków cukru czy oleju.
  5. Oskarek ma zapalenie gardła. Całe gardło bardzo czerwone (słowa doktora). Temp. 38.6, płuca i oskrzela czyste, tchawica też ok. Tylko to gardło. Doktor mowi, ze to bakteryjne zapalenie i potwierdził, ze jest jakaś epidemia, bo "prawie każdy pacjent ma te objawy". Oskar dostał zastrzyki, mam kupić rutinoscorbin i syrop prawoslazowy. Jutro mamy znowu przyjść na zastrzyk, potem dostanę leki do domu. Zaplacilam 20 zlotych. Ten lekarz jest po prostu niesamowity. Nie dość, ze to niedziela i nie przyjmuje pacjentów, nie odmówił pomocy, zbadał psa rzetelnie, dał leki i nie chciał policzyć extra za dzień świąteczny, jak Go o to prosilam. Rzekl tylko: "niech pani nie zartuje" i ze 100zl wydal mi 80. A Oskarek jeszcze pokaszluje, ale dużo słabiej i nie zwraca już. Prosił też o jedzenie. Teraz spał, właśnie się budzi i chyba chce mnie zepchnąć z tapczanu. Wcisnął się za moje plecy i spycha konczynami. Taka to wdzięczność. ..
  6. Czyli nie mogę mu pomoc. Dopiero jutro. Na szczęście teraz śpi. Oby wytrzymał do jutra. Właśnie zbudzil się i pokaszluje...
  7. Boziu, właśnie tak to wygląda. Częste chrzakanie, jakby coś mu przeszkadzało i te białe wymioty. Na razie bez biegunki, kataru i temperatury. A jeszcze niedawno zaczepiał mnie do zabawy, podgryzał. Ale potem zaczęła się seria pokaszliwan z wymiotami. Teraz zasnął. Czy jest cos o leczeniu? Pewnie, jak u suni Anicy, antybiotyki i to silne...
  8. Bardzo dziękujemy za pomoc dla psiaczka!!!! A telefon był podany mój (na czas wyjazdu Basi). Czyli teraz juz można podać telefon do Basi. I dobrze, bo nie za dobrze czuje się w tej roli, tj. nie potrafię trafnie ocenić ludzi, chyba też jestem zbyt ufna...
  9. Niestety, Oskarek jest chory. Juz nie mam watpliwosci. Kaszle intensywnie i co chwilę zwraca. Może ktoś wie, czy jest na to jakiś domowy sposób, żeby już zadziałać. Oby jutro doktor był w gabinecie! Inaczej będę musiała szukać pomocy gdzieś indziej, a to niedziela...
  10. Jej sunia ma kaszel kenelowy. Dzis wetka Jej mówiła, ze to może być wirusowe zapalenie tchawicy (lub krtani). Ania pisała tez , ze w naszej dzielnicy jest epidemia, stale spotyka kaszlace psy, do tego ich właściciele to lekcewaza, nie leczą, wiec jest coraz gorzej. A Oskarek właśnie jakby posmutnial, nie rozrabia jak dotąd... nawet widać to na fotkach... bardzo się boję o niego i jak dam rade...
  11. Kilka zdjęć Oskarka. Wiem, niezbyt udane. Jeszcze będę się starała, może jutro się uda zrobić lepsze. W ogóle to strasznie martwię się, bo zaczął pokaszliwac. Jak przy tym zwrócił (samym plynem), pobiegalam do weta. Ale gabinet był juz zamknięty. Na szczęście jestem umowiona z doktorem na jutro rano po odbiór faktury za kastrację. Już ją dziś rano odebrałam, ale doktor nie wpisał Swego nr konta i dlatego mam przyjść jutro. Wezmę Oskarka pod pache i niech czorta obejrzy, czy to tylko jakiś blahy incydent, czy, nie daj Boziu, to przed czym ostrzegala Anica... Trochę mnie to przeraża, zwłaszcza, ze sama jestem jeszcze chora i ledwo łażę
  12. Dzwoniła do mnie Ania z prośbą o przekazanie wiadomości, ze jest dobry hotelik, który przyjmie pieska w podanym terminie. Jest tylko pytanie o jego stosunek do innych psów. Ania powiedziała też, ze napisze, ale jutro.
  13. Jutro postaram się zrobić zdjęcia.
  14. Oczywiście, będę próbowała. Sęk w tym, ze mam tylko tablet, wiec jakość zdjęć jest taka sobie. No i czort albo szaleje, biega, dokazuje, albo śpi.
  15. Też Anulko tym się martwie. Ogłoszenia robila Ciocia Kulfoniasty, chyba były wyróżnione, ale nie jestem pewna.
  16. Biedna Tasiunia, takie okropne dziadostwo się do suni przyczepilo. Oby już było coraz lepiej! Z tego co Aniu piszesz, wygląda, ze jednak trafiliście na dobrego weta. Oby tak było! A za radę dla mnie dziękuję Ci serdecznie. Oczywiście, zainteresuje się tym i poczytam. Takze uwazam,ze jak coś rekomenduje Magda, to można śmiało zaufać. Udanego wypoczynku kochana! I zdrowia - dla Was obu!
  17. Co u Oskarka? Chyba wszystko w porządku, poza tym, ze nudno... Opiekunka prowadza na spacery na smyczy, psa roznosi energia, a nie ma jak i gdzie jej wyladowac...ani pobiegać, ani poszaleć z jakim kumplem. W dodatku spacery teraz ograniczone do niezbędnego minimum, bo zmogła mnie choroba... Fajną zabawą Oskarka bylo maltretowanie pluszaków. Ale to się kończy, bo ten maly osioł jak już pluszaka rozedrze, to wyciąga "nadzienie" i po kawałku zjada. Więc zabawa kończy się awantura oraz zabraniem ofiary. Zostaja biedakowi moje ręce, na ktorych uzywa sobie bez żadnych zahamowań i skrupułów. Żadne "nie wolno!, nie gryz!", nie robią na nim wrażenia. Dopiero ostre "poszedł pies!" sprawia, ze nieco przytomnieje i się uspokaja. Przypuszczam, ze to gryzienie mogło być powodem, dla którego wrócił z adopcji. On tylko otworzy rano oczka (śpi oczywiście na mnie), rusza do ataku. Chwila na przymilenie się, całuski i już łapie ręce i gryzie, jakby to była fajna kość. No więc Tyska, jest tak, jakby to powiedział Sabała : dobrze, ale nie bardzo... I jak dotąd, żadnego telefonu.
  18. Coz można napisać... Biedaku maleńki... Basiu, przytulam z całego serca.
  19. Dobre Duchy Opiekuńcze Maluszka - prosimy!
  20. Aniu, domyślam się, jak bardzo się martwisz i denerwujesz. Inaczej jest, gdy się ma pełne zaufanie do weta, który w dodatku zna pieska od lat... Mam nadzieje, ze z Tasieńką juz jest lepiej, ze to najgorsze, jest już za Wami. I dziękuję za ostrzeżenie, choc zjezyl mi sie włos na głowie. Oskarek pewnie nie ma zrobionych żadnych szczepień, poza wscieklizną. Chyba muszę przejść się do weta i go zaszczepić. O ile fakt, ze niedawno był kastrowany, nie jest przeszkodą, bo sie nie znam. Musze napisac o tym na watku "Malenstw", tylko, ze ewu teraz walczy o zycie Maluszka, nie śpi, nie je i jak tu zawracać Jej jeszcze głowę... A tymczasem mine dopadla choroba i meczy duszacy kaszel... Tasienko, zdrowiej !
  21. Jestem, czytam, przeżywam i ślę wspierające myśli.
  22. I ja także życzę Mari, by wszystko co złe, wreszcie się "przewaliło". Kłopoty, choroby i smutki, niech idą precz! Ściskam kciuki szczególnie za zdrowie, bo to podstawa...
  23. Tak mi przykro, Aniu... nie wiem komu bardziej współczuć, Tobie czy Tasiuni. Oby Wam życzę zdrowia i sił. Mam nadzieję, ze leki pomogą i ten zły czas szybko pójdzie w zapomnienie. Trzymam kciuki mocno za Was, kochane Dziewczyny!!!!
×
×
  • Create New...