-
Posts
13197 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Everything posted by Figunia
-
Krabunio odszedl za Teczowy Mostek Domku Domeczku Krabusiowy-Dziekujemy sercem Klaniamy za Zycie Nowe! od 17 marca w wysnionym domku!3 lata w hoteliczku u papryczkow! Dziekuje wam Dogomaniacy za lata cale z Krabuniem! Sciskajmy ile sil za wszytko!
Figunia replied to Nadziejka's topic in Już w nowym domu
Zaglądam z głaskami i dobrodomkowymi życzeniami :) -
GIGA w DS Trzymajcie kciuki !!!. To już grzeczna sunia.
Figunia replied to Poker's topic in Już w nowym domu
Jak to cieszy, że Giga już na widok człeka się cieszy :) -
Oj tak, wiem że tutaj Aniołów nie brakuje. Nawet dość długo rozmawiałam wczoraj z jednym z Nich. Zaproponował mi Swą pomoc i kupnie węgla. Podpowiedział dobry dt we Wrocku - ale niestety już mam odpowiedź negatywną, więc nic z tego. Wiem, że nie jestem sama. Czasem jestem podłamana, zniechęcona, nawet zła i obrażona na cały świat - taki paskudny charakterek... Ale kiedy muśnie mnie takie anielskie skrzydło, wszystko mija. I czuję taką błogość i wdzięczność, bo przecież jest to coś najcenniejszego na świecie - DOBRO. Doznać od kogoś DOBRA - czy może być coś piękniejszego???? Anioły - DZIĘKUJĘ!!!!
-
Aniu, to wielka niespodzianka dla mnie, bo jednak sądziłam, że Pani Kasia wycofała się ze swej propozycji adopcji, widząc Loni zachowanie, może też po prostu nie poczuła do niej większej sympatii, Lonia nie chwyciła Jej za serce - o co oczywiście trudno byłoby mieć do P. Kasi pretensje. Do tego taka a nie inna sytuacja rodzinna - i sprawa ostatecznie jest zamknięta. Tak myślałam. A tu znowu jest nadzieja, tylko cóż i tak dla mnie w tej chwili, nic z tego nie wynika... Aniu kochana Jesteś, już samo to, że myślisz i bierzesz pod uwagę możliwość przygarnięcia Lońci, to dla mnie b. dużo. Wzruszająco dużo... Wiesz, gdybyś była juz emerytką i miała ten komfort całego czasu (prawie...) dla Siebie, domu, piesków, to może...Jednak w sytuacji, gdy większą część dnia spędzasz w pracy, dodawać Ci obowiązków, zwłaszcza, że trzeba by na początku dobrze suniek pilnować i czuwać nad nimi, zanim nie ustalą sobie, która rządzi... byłoby nie w porządku. A jeszcze Twego TZ bolałaby i wkurzała krzywda Tasi...czemu trudno się dziwić... Jednym słowem, dobrze, że jest na NIE. Rozumiem to i szanuję. Może na 2, 3 tygodnie, czy nawet miesiąc, ale godzić się na ok. 5 m-cy - to już jest wyzwanie. Wpadnę do Ciebie z przyjemnością ale może jutro, bo dziś już raczej nie dam rady. Tak ok. 17 - może być?
-
GIGA w DS Trzymajcie kciuki !!!. To już grzeczna sunia.
Figunia replied to Poker's topic in Już w nowym domu
Zastanawiam się, czy jej strach wynika ze złych doświadczeń z ludzką ręką, czy też z tego, że raczej człowieka w odpowiednim wieku, nie poznała. Jakby nie było, trzymam kciuki za jak najszybsze przepędzenie wszelkich strachów. -
GIGA w DS Trzymajcie kciuki !!!. To już grzeczna sunia.
Figunia replied to Poker's topic in Już w nowym domu
dubelek -
I niech tak będzie! Amama! A to złe i wredne, niech idzie precz w czarną dziurę!!!
-
Misio - Kuchenny Cerber :) Malutki wie, co w życiu ważne...:) pełny brzuszek i ciepełko. I zdaje się, wie także paskud, że Jemu wiele się wybacza. Nikt nie będzie go strofował i łajał... Nic, tylko korzystać z takiej sytuacji i...zdrowieć!!! A kocinkowy białasek niech szybko przestaje udawać królika i zmyka do fajnego domku, by jakiejś miłej Osobie mruczeć na kolankach... Wór dobrych myśli, przesyłam Tobie Jagusko i Twoim podopiecznym :)
-
Misiaczek sprawia sobie na zimę porządne ubranko, czyżby zima miała być mroźna??? Wspaniale się czyta dobre wieści, zaczynam podejrzewać, że Misiek symuluje chorobę (w wiadomym celu) i coraz bardziej wychodzi szydło z worka, że to zakamuflowany dominant i despota jest :) a serduszko wcale nie na agrafkach...i oby tak było!!! Zajrzałam na wątek Domku Pod Sosnami, ale poza serdecznymi życzeniami, by Białasek znalazł wspaniały kociolubny domek, niewiele mogę, nawet nie umiem się poruszać na Fb...tylko te kciuki...Ale trzymam mocno i wierzę, że taki piękny maluszek dobry domek znajdzie.
-
Pomijając już wizję wielogodzinnej podróży z Lonią pociągiem do Warszawy (musiałabym lecieć LOT-em z W-wy, a nie, jak dotąd Wizzairem,z Poznania, bo Wizzair nie zabiera zwierząt, pomijając to, że byłoby to dla mnie ogromne wyzwanie i nerwy (nie wiem, czy poradziłabym sobie na warszawskim lotnisku), zatem pomijając to, że po prostu boję się, że fizycznie i psychicznie byłoby to dla mnie b. trudne do przejścia, to przede wszystkim lecąc z Lonią, mogłabym tam przebywać jedynie 3 miesiące. A to już dla mnie bez sensu, bo tyle wysiłku i za 3 miesiące powtórka, w dodatku być może własnie wtedy zacznie się w kraju zima. Halszko - serdeczne i wielkie dzięki!!!! Kochana Jesteś!!!
-
GIGA w DS Trzymajcie kciuki !!!. To już grzeczna sunia.
Figunia replied to Poker's topic in Już w nowym domu
Rozkręca się dziewczynka, :) Powolutku, ale cały czas są postępy. Jak dobrze, mieć kilka psiaków w domu, widać, jakie to ważne... -
Jeszcze młody duchem, jeszcze by pobrykał :)
-
Bożenko kochana...dumam i dumam i nie wiem, co po takim Twoim apelu napisać... Najpierw zaproponowałaś, by Lonia przyjechała do Ciebie i tylko moje stanowcze veto (ze względu na to, że masz pracę i chorego Alesia) sprawiło, że Lonia nie jest u Ciebie. Teraz taki apel - bardzo, bardzo kochana dziękuję!!!!!
-
Właśnie, to ksero muszę zrobić. Ale zanim wyślę, chciałabym porozmawiać z Isadorą, bo choć w ostatniej rozmowie dostałam zgodę na słanie rachunków, to jednak wolałabym zapytać, zwłaszcza, że trochę czasu minęło, rachunków przybyło, a obawiam się, że Isadora może po prostu nie pamiętać o jakiego psa chodzi. Jak chodzi o prasę, to obawiam się, że jest obecnie tyle dużo gorszych nieszczęść, tragedii ludzkich wręcz i nikogo to nie obchodzi. Nie wierzę, by ktokolwiek z prasy takim pospolitym, nie medialnym tematem się zainteresował.
-
Napisałam maila do Isadory7 z pytaniem, czy otrzymała rachunek wysłany do nich bezpośrednio z Kliniki, na kwotę 209zł. i czy mogę wysłać kolejne rachunki. Nie mam wciąż odpowiedzi, muszę zadzwonić, ale przypomniałam sobie, że przecież mego telefonu Isadora może nie odebrać (jako, że jest zastrzeżony), jak kiedyś, więc czekam, może Anusię poproszę, by wysłała do Isadory sms-a, jak poprzednio, że chciałabym porozmawiać, ale nie chciałam zakłócać Jej wypoczynku... Zatem, rachunki nadal nie wysłane, poza tym jednym z Kliniki całodobowej.
-
Mnie już brakuje wiary w sukces. Pisma o wilgoci i grzybie pisała jeszcze moja nieżyjąca już 30 lat Mama... Zawsze jedna odpowiedź - brak pieniędzy na generalny remont, a taki tu jest potrzebny. Otrzymałam kiedyś w odpowiedzi pismo, w którym administracja pisze, że przyczyną zawilgocenia jest to, że w kuchni gotuję...i pouczenie, że mam wietrzyć. Stale, nawet zimą okna maja być uchylone. Ja nie umiem z nimi rozmawiać, dawno już poddałam się i wolę wyjechać, skoro mam taką możliwość. To, że byłam tam w tym roku, to dlatego, że musiałam wyjaśnić inną sprawę, a na prośbę córki, poruszyłam sprawę naprawy elewacji. Co jakiś czas (my, lokatorzy) piszemy pisma, ostatnio na mnie padło, by napisać kolejny raz o naprawę drzwi. Już przyszła odpowiedź, cytuję: ..."w sprawie wymiany drzwi wejściowych do budynku przy ul.. informuję, że Państwa powyższy wniosek zostanie uwzględniony w planach remontowych po przyznaniu środków finansowych na ten cel".
-
Ostatnio byłam w lipcu, z córą do pomocy. Rozmawiałyśmy z kierownikiem. Kiwał głową, że oczywiście rozumie, a potem tłumaczył, że koszt wynajęcia dźwigu, będzie większy od naprawy...i że nie mają pieniędzy. Powiedział, by po deszczu, kiedy będą zawilgocone ściany, wezwać ich (jakby jeszcze nie widzieli, tego co mam...). A tu jak na złość, deszcze nie padały, a jeżeli, to akurat tak, by ściany nie zamoczyć... Oczywiście jestem temu rada, bo zawsze to dłużej mam w domu suche ściany... Sprawę zawilgocenia w mieszkaniu, grzyba itd, zgłaszam od lat. Nie tylko ja cierpię, przez dziesiątki lat nie mogliśmy doczekać się remontu dachu, woda po każdej ulewie lała się (przez świetlik na dachu) do samego dołu. A jak już zrobili remont, to i tak co jakiś czas trzeba łatać kolejne dziury... Tak więc budynek cały jest zawilgocony, niedogrzany i grzyba mają wszyscy. Do tego w piwnicy po każdej większej ulewie wybija kanalizacja...tez od lat zgłaszamy i nic. Już nie wspomnę o drzwiach wejściowych do wymiany, bo nie da się ich zamknąć. Dlatego odkąd tylko mogę, to na zimę (nawet jesień i wczesną wiosnę) uciekam do córki.
-
Krabunio odszedl za Teczowy Mostek Domku Domeczku Krabusiowy-Dziekujemy sercem Klaniamy za Zycie Nowe! od 17 marca w wysnionym domku!3 lata w hoteliczku u papryczkow! Dziekuje wam Dogomaniacy za lata cale z Krabuniem! Sciskajmy ile sil za wszytko!
Figunia replied to Nadziejka's topic in Już w nowym domu
Ja też, ja też!!! :) -
Boje się bardzo, bo nawet nie trzeba wielkich mrozów, by marznąć. Będę włączać piecyk elektr. na II taryfę, ale wiem dobrze, że to jak umarłemu kadzidło...niewiele pomoże, bo pokój duży i wysoki na prawie 4 metry. Do tego akurat pod moimi oknami zbity jest tynk (do gołej cegły), bo elewacja była mocno popękana i wciąż odpadały kawały tynku. Administracja pozbijała więc ile się dało, ale więcej nic nie zrobiła. To jest strona płd.-zachodnia, więc każdy deszcz i wiatr bije akurat w moje okna. Po każdym większym deszczu mam wilgotne, czarne ściany, rośnie wesoło grzyb, a choć okna nowe, szczelne, to zimno stamtąd ciągnie fest. Także, poza nieźle zwiększonymi rachunkami za prąd, ciepło i tak tu nie będzie.
-
Dołączam do życzących ze swoimi: ZDROWIA i OPTYMIZMU!!! Tyle masz w Sobie pogody ducha, poczucia humoru, Jagusko...niech się ta radość i optymizm przebije przez zmartwienia i kłopoty (oby już zanikające) i nie da więcej przytłoczyć.
-
Lusia odeszła. Dziękuję, ze byliscie z nami.
Figunia replied to Agata69's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Zaglądam z zaproszenia do ślicznej Elzy, ale oprócz kciuków za dobre, normalne życie, już bez żadnych zawirowań, niewiele mogę pomóc...