Jump to content
Dogomania

N&N

Members
  • Posts

    392
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by N&N

  1. To córka owego "hodoffcy". Niestety, psy z "obozu koncentracyjnego" pod lasem nie miały rodowodów. Związek Kynologiczny nie mógł ich skontrolować (chociażby przeglądem miotu) nawet jakby chciał. :( Nie wiedziano o ich istnieniu. Były pod zupełnie innym adresem.
  2. Brezyl. psy zarejestrowane w Związku Kynologicznym w Polsce mieszkały w Białymstoku. Były zadbane. Nie odebrano ich. Te z koszmaru :( nie miały dokumentów, były przetrzymywane w zupełnie innym miejscu. Być może były zarejestrowane w innych stowarzyszeniach? Pan nie był hodowlą znaną (teraz to się zmieni) ani dobrą :( . Najgorsze w tym wszystkim, że jego córka, lekarz weterynarii, nie zrobiła z tym nic. Absolutnie nic. A psy cierpiały latami. :(
  3. Łapałam w "locie" ogromnego DONka atakującego moją sukę (wielkości konkretnego kota). Nie dałam rady. Za szybki i za silny był.
  4. U nas parę lat temu było zagryzienie małego, uwiązanego pod sklepem na smyczy psa (przez większego, wolnobiegającego). Z tym gryzieniem to nie taka prosta sprawa, niestety. Dwa lata temu, pod moim blokiem, ONek zagryzł starutkiego jamnikoratlerka będącego na smyczy ze swoją (starszą już) właścicielką. ONek został wypuszczony z samochodu, dopadł psa i zagryzł. Pani nie była w stanie nic zrobić. Stojący z nią ludzie też. :( Już wcześniej ONkowi zdarzały się "wyskoki", lubił sobie poatakować. Rozmowy z właścicielem nic nie dawały. Potrzeba było tragedii. :(
  5. Wczoraj koło osiedlowego sklepiku "uratowałam" przed uratowaniem suczkę sąsiadki. Psinka siedziała sobie grzecznie uwiązana na smyczy. Widać, że zadbana. Wpatrywała się w sklep. Ewidentnie czekała. Patrzę, a tu jakaś młoda dziewczyna próbuje ją odwiązać. Nie znam osoby, sąsiadkę znam. Więc zapytałam panią co robi? Dlaczego odwiązuje psa. "aaa, bo on siedzi tu biedny i nikt go nie chce". :o Właścicielka w sklepie. Poinformowałam panią, że pies ma właściciela, który zaraz wróci i martwiłby się. Pani odpuściła akcje ratowania. Czasem ludzie odwiązują w dobrej wierze. BlackDream, jesteś pewna, że psy narobiłyby rabanu? A za dobre jedzonko? Ja jestem pewna, że moje podeszłyby po jedzenie. Są wielkimi fankami ciumkaczy. Nawet takich bez jedzenia.
  6. Ibelieve, Przykro mi z powodu śmierci pani szczeniaczka. :( Szkoda, że malec cierpiał (m. in. utraty świadomości). :( Obejrzałam zdjęcia z hodowli, z której kupiła pani psiaka. To (wg. prawa) legalna, nie "lewa" hodowla. Pozostałe psy oferowane do sprzedaży, (zwłaszcza ten najmniejszy, minimini) nie wyglądają zbyt zdrowo. Mam nadzieję, że psiaczki będą miały więcej szczęścia i uda im się przeżyć swoje życie. :( Oby. Niestety, takie problemy są nie tylko w chihuahua. W innych rasach również. Wielokrotnie dzwonili do mnie ludzie i opowiadali straszne historie swoich ukochanych psiaków kupionych dosyć ........spontanicznie (bez poszukiwania dobrej hodowli, byle blisko i tanio). Te historie nie kończyły się dobrze. :( Pisze pani, że nie stać pani na pieska za 2000. Z ciekawości wrzuciłam w internet hasło i rodowodowego chihuahua można nabyć już za .... 600 zł! Fakt, że to roczny psiak, ale... Szukam dalej. Mam 6 m-cznego za 800 zł. Taki odchowany wydaje się być dobrym pomysłem. Wstępnie nauczony czystości, większy więc i o niespodzianki zdrowotne trudniej. Potem są już w wyższych cenach. 1400 i 1500, ale może warto dołożyć te 200-300 zł za rasowego, zdrowego, dobrze odchowanego szczeniaka ? Kupując psa w dobrej hodowli podpisuje pani umowę. Może pani liczyć na pomoc hodowcy w każdej sytuacji. Np. ja, mimo, że kupiłam sunię prawie 4 lata temu, w dalszym ciągu mogę liczyć na hodowczynię! Pomaga zawsze. Jej dobre rady wiele razy okazały się nieocenione (i skuteczne), gdy weterynarze bezradnie rozkładali ręce. Pozdrawiam
  7. Te rachityki mogą mieć do 3,2 kg. :P 3,5 też przejdzie. 1 kg miniatureczki to najczęściej YoreczkiMini. Bez rodowodu. Widuje się dwa typy. 1-2 kg maleńkie psiaki, albo sporawe, 6-7 kg. (większe od moich pinczerów miniaturowych :D ) Z tego co zauważyłam na wystawach, dobrze widziane są ... duże psy. Przerosty (czasem spore) cieszą się uznaniem sędziów. Wygrywają. Bardzo rzadko zdarza się sędzia z miarką, a już obniżający ocenę za wzrost, ewenement. Edit: Widzę, że Beatrix dała już link do wzorca. 2 cm wzrostu w miniaturowej rasie, czy 0,5 kg to naprawdę ogromna różnica.
  8. Z cyklu: Pies bez smyczy w miejscu publicznym. Wracam z dzieckiem ze szkoły. Idziemy przez park. Nagle (starsze ode mnie ;) ) małżeństwo zaczyna robić psom zdjęcia na dwa aparaty (wyglądające na profesjonalny sprzęt). Myślałam, że Państwu nie spodobało się, że psy biegają luzem i szykuje się awanturka. Pech. Akurat psy ganiały się w najlepsze zataczając ogromne koła, robiąc zwody, uniki i zapasy. :D Wydawały przy tym dźwięki przeokrutne (jak w prawdziwej walce dla niewtajemniczonych osób ). Co się okazało? Państwa zauroczyły psiaki, wypytali mnie co to za psy, skąd je mam itp. Nie muszę dodawać, że chętnie im wszystko opowiedziałam. Co za inteligentni ludzie. :) I z dobrym gustem jak widać :P
  9. Oj tam aparat. Ja ostatnio omal nie zepsułam psa. Na zawsze. :-( Nie upilnowałam, prawdopodobnie nocą. Niestety, piesek wielki porządnicki. Posprzątał sobie coś tam na mieście. To coś mocno mu zaszkodziło. Tak mocno, że bez pomocy lekarza się nie obeszło. Pomogły też rady hodowczyni (za co jestem jej ogromnie wdzięczna). Już jest lepiej. Pies odzyskuje apetyt. Powoli, ale jednak. Było źle. Bardzo źle. Jeszcze widać po psie. I to twój ulubiony pieseł Evel. Nie "turbomysz na amfie" :-P , ale słodziak malusi. <3 Skończy się wiadrem na pyszczek i tyle. Do zobaczenia (mam nadzieję). Pozdrawiam :smile:
  10. Witam. Co słychać? Jak po Sylwestrze? :smile: Szaroburo na dworze, pewnie dlatego nie ma nowych zdjęć. Evel, proszę, odkurz galerię. :smile: Czekamy na porywające zdjęcia i opisy nowych przygód psiaków (bo poza dziką, agresywną rudą suką i krwawym pekińczykiem mamy i inne osobliwości, warte opisania :-D ) :-P Pozdrawiam :smile:
  11. Moje psy chodzą bez smyczy bardzo często. Po osiedlu, parku, nad Wisłą. Tylko na mieście je zapinam. Małe sporo czasu swobodnie biegają, ale na widok człowieka przywołuję je do nogi. Nawet jak ktoś jest z psem, pytam o możliwość zapoznania się psów. Zawsze mijam się z ludźmi, mając psy po zewnętrznej stronie ścieżki/chodnika. Przy dzieciach, osobach starszych, biegaczach, dodatkowo zapinam na smycz. Dla komfortu psychicznego tych osób. Psy są miłe, łagodne. Dobrze wychowane i posłuszne. Lubią ludzi. Ale skąd każda przechodząca osoba ma to wiedzieć? Może ją to nie interesuje? Chce przejść swobodnie. Może bać się psa. Może nie lubić. Może mieć alergię. Spieszyć się.... cokolwiek. :smile: Moje psy są DWA (straszne :-P ). Co z tego, że małe? Co z tego, że grzeczne? Co z tego, że nigdy nie zaatakowały (psa ani człowieka) i nie mają tego w planach? Wg. stereotypu małe psiaki są agresywne, nerwowe i gryzą (piranie). Wołam psy, przeczekuję chwilkę z boku na trawniku, lub mijam z psami przy nodze i w pewnej odległości. Dla mnie to żaden kłopot. Naturalna sprawa. Część ludzi dziękuje za złapanie psów i możliwość przejścia. :smile: Taki drobiazg, a jak ułatwia życie. Nie każdy jest psiarzem od pokoleń. I ja to szanuję. *w moim mieście psy mogą być spuszczone ze smyczy, pod warunkiem, że są pod kontrolą właściciela.
  12. Ale fajnie "Młody" wygląda. Piękny jest. :) Miałam podobną sytuację. Zaprowadziłam dziecko do szkoły i idę z psami do parku. Psy na smyczy, ale bez kagańca. Prowadzę je od strony siatki odgradzając sobą (jak zwykle, gdy widzę dzieci, mam taki odruch). Patrzę, na oko 10-12 letnia dziewczynka niemal wisi kobiecie na ręce i wierzga nogami. Zdziwiłam się, że tak bardzo nie chce iść do szkoły. Jak ich mijałam usłyszałam jak matka warczy przez zęby: "są na smyczy idiotko jedna! Przecież Cię nie zeżrą". Masakra. Jakbym wiedziała, że dziecko boi się psów poszłabym drugą stroną ulicy. Wystarczyło krzyknąć z daleka. Biedna mała. Sama pewnie nie wpędziła się w taką fobię. :( I jeszcze "wspierająca" mamusia.
  13. Śliczna sunieczka. Obie śliczne. :-)
  14. Vailet, dzięki za info. :-) Zanim kupiłam rybka dokształciłam się trochę. :-D Nie poszłam na żywioł. Staram się zapewnić mu jak najlepsze życie.
  15. Zdjęcie? Na prywatny pulpit w komputerze. :) Nie do celów marketingowych. W tym roku "Mikołaj" przyniósł mojemu dziecku .... rybkę. Ja (jako dzielny pomocnik Świętego Mikołaja) musiałam ją zdobyć i przynieść. Fuja fuj! Nie mam do czynienia z rybami i propozycja sprzedawcy co do żywego pokarmu nie spotkała się z moim entuzjazmem. :) Biedne te rybki. W kubkach jednorazowych, ledwo zalane wodą, nie mogące nawet rozprostować płetw, w mętnej "zupie" pływały. Pewnie z 30 ich było. Szkoda ich. :'( Nie znam gatunku, nie przepadam, ale tak nie powinno być. Nasz rybek ma się dobrze. Żyje. :) Jest regularnie karmiony. Miał dwa razy (jak na razie) zmienianą wodę. Już podpływa do brzegu jak nas widzi. Ogólnie powoli się przyzwyczajam, ale szalonym miłośnikiem raczej nigdy nie będę. Za to Malutka zachwycona. Mówi, że jakby co, to za parę lat szykuje nam się Florek Junior! Bo rybki są ekstra. OMG. Może jej przejdzie? Edit: Małe mysie rewelacja! Zawsze wydawało mi się, że to szczurki są bardziej inteligentne, a myszki ....... są słodkie. Świetne maluchy.
  16. Wspaniałe te myszolce. Nie przepadam za gryzoniami, jednak te są bardzo fajne. A zdjęcia piękne. :smile: Amber możesz napisać o nich coś więcej? Dlaczego nie np. szczurek? Podobno mądrzejsze są. ;-) Mogę "poczęstować się" zdjęciem? :smile:
  17. a_niusia, Brezyl zastosowała ironię. Chodziło o to, że niektóre Championaty są nic nie warte. Bo np. na wystawie międzynarodowej jest ok. 200-300 psów. Nasza mała krajówka ma 600. A i hodowla w tamtych krajach jest na tak niskim poziomie, że praktycznie zawsze jedzie się po zwycięstwo. Nawet ze słabiutkim psem. Dlatego Ch. Rumunii to nie to samo, co chociażby Ch. Niemiec. :-)
  18. Natalia45, niestety nie. Nie chodzi o mnie. Nie rozumiesz? Chodzi o psy! Tragiczne jest to, co dzieje się w wielu rasach (np. "mojej"). Jak zaprzepaszcza się dorobek pokoleń hodowców. Do czego prowadzi pseudohodowla? Hodowlą nazwać tego nie można. Nawet jak ktoś dba o swoje psy. Z krzepkiego, silnego, dzielnego, dziarskiego małego pieska wyhodowano nieszczęśliwe stworzonka. To NIE JEST MIŁOŚĆ! Dla porównania zdjęcie rasowej pinczerki, z hodowli zrzeszonej w FCI. Edit: Marta30, ciężko będzie odkupić wartościowe szczenię z FCI. Baaa, przeciętne również. Zabezpieczam swoje szczenięta przed rozmnażaniem poza strukturami FCI. Większość znanych mi hodowców również. :smile: Niehodowlane szczenięta będą obowiązkowo sterylizowane/kastrowane. Hodowlane mogą być kryte wyłącznie zgodnie z regulaminem Związku Kynologicznego w Polsce lub organizacji zrzeszonej w FCI. Umowa jest tak skonstruowana, że o wiele bardziej będzie opłacało się zwrócić mi szczeniaka/dorosłego psa :evil_lol: niż próbować "hodować" go sobie na własną rękę. Zresztą nawet w takim przypadku jestem zabezpieczona. :siara:
  19. PaulaPrzygoda, ten przepis istniał do 1991 roku. A więc nie kilka, a 23 lata temu. Teraz, w 2014 r. ludzie kupują tanio PETy, a potem zapisują się do stowarzyszeń, bo ich psiaki nie miałyby szans na zrobienie uprawnień hodowlanych w ZK (tak, są takie wady, które dyskwalifikują psa z hodowli :lol: ).
  20. Znajoma hoduje miniatury i średniaki. Swego czasu zapytałam o średniaka. Z czystej ciekawości. No cóż, taka sama torpeda jak mini, tylko 5 razy większa. Z większymi potrzebami. Też chętnie poznam. O ile łatwo ogarnąć "turbomysz" (jak uroczo określiła moją miniaturkę pewna przesympatyczna dziewczyna), to przy średniaku błędy trudniej naprawić. Wymagają zdecydowanie więcej ruchu od miniatur i więcej konsekwencji. Są trudniejsze. P.S. Pinczery są nieufne do obcych. Teoretycznie. O ile jedna moja suczka daje łaskawie się pogłaskać na moją prośbę (choć widać, że bez specjalnej przyjemności, no chyba, że ktoś ma smaka) to druga rozpływa się w uśmiechach na widok człowieka. Jak tylko obcy ją zawoła i zechce głaskać to i całusa dostanie. Ot, taka mała ludzka entuzjastka. :smile:
  21. Pysia, chciałabym zdementować "igiełki". :smile: Miałam jednego, teraz dwa psy. Kłaków i igiełek w domu nie ma. Może potrzebne jest nieco większe stadko? :lol: Jestem perfekcjonistką (niestety) i kłak w domu (w nadmiernych ilościach) przeszkadza mi. Lubię mieć czysto. Pinczer ma tak mało sierści, na tak malutkim ciałku, a przy tym megakrótkiej, że nawet w okresie intensywnego linienia tego nie widać. O wiele więcej bałaganu jest z psich łapek. Fakt, że piachu naniosą trochę. My też, więc uzbiera się tego..... ;-) To zupełnie inny typ sierści niż corgi, ONek, czy inne, krótkie ale z podszerstkiem. Nie "sypie" się. Nie garściami. Nie wbija mi w ubranie. Nawet w okresie najintensywniejszego linienia. Psy śpią z nami w pościeli (oczywiście nie mogą, wiedzą o tym, więc czekają aż zaśniemy :-D a nad ranem grzecznie idą do siebie) to tu parę kłaczków się znajdzie. Sprawę załatwia nieco częstsza zmiana pościeli niż bez psów. :smile: Ogólnie typ sierści super mi odpowiada. Jak kiedyś wezmę coś większego to tylko takie "łyse". Mam już nawet swój typ. Co do urazów, u nas tylko raz sunia rozcięła łapę na szkle. Zbitej butelce. Na trawniku podczas szalonych gonitw. Generalnie ciężko u moich o uraz. Są sprytne i bardzo zwrotne, a przy tym uważne. Dzisiaj znalazłam w parku w liściach kilka żyletek. Pozbierałam, bo i ktoś inny mógłby na to wpaść. Na szczęście moje psiaki nie przebiegły po tym, bo mogłoby być nieciekawie. Ale nie mogę powiedzieć, że są "urazowe". :smile:
  22. Anorektyczna, nie wiem z kim rozmawiałaś, ale jestem zaskoczona. Mogę prosić o nazwy hodowli na PW? Ja duży nacisk kładę na charakter, ale także zdrowe, mocne i krzepkie ciało. Pinczer ma być psem, a nie porcelanową figurką, zabawką, czy ozdóbką. :smile: Tu radosna walka o patyk "delikatniutkiego" pinczera ze "straszliwym wielkim i złym" owczarkiem.... :-D Stereotypy..... Delikatna konstrukcja nie służy niczemu dobremu. Przynajmniej u pinczera. Nie zauważyłam hodowli cieniutkokostnych psiaków. Raczej tendencję odwrotną. Pies ma być mocny. Hodowcy których znam, do tego właśnie dążą. Do wyhodowania mocnego, ale eleganckiego psa. Absolutnie nie polecam Ci pinczera miniaturowego i nie zachęcam. :smile: To pies dla pasjonatów/miłośników rasy. Koneserów. :evil_lol: Trzeba mocno go chcieć. Nie każdemu musi się podobać. Nie każdemu musi odpowiadać jego charakter i temperament. Na szczęście jest ogromny wybór psich ras i każdy znajdzie coś dla siebie. Nie powinno decydować się na siłę na psa. Zamiast. Bo i właściciel będzie rozczarowany i pies nieszczęśliwy. Dlatego dopóki ktoś nie jest pewnien na 100% to ja nie mogę polecić psa.
  23. KapustaPusta, tak. To bardzo aktywna i energiczna rasa. Psy "nie do zdarcia". Szybko się regenerują i po 10 min. odpoczynku są gotowe do akcji. Radskorpion, wbrew pozorom dużo laików nie widzi różnicy. :-( Nawet powiedziałabym, że wolą pieska z pierwszego zdjęcia. Im mniejszy, tym lepszy. 2 kg ratlerek to dla wielu miłośników mini piesków psiak idealny. Mój 5 kg. pinczer wydaje im się ...... wielki. A przecież tak naprawdę to mała rasa. Wielokrotnie spotkałam się z opiniami, że moje psy są "podrabiane", "oszukali panią" itp. bo są za duże, mają za grube łapki, mają ogon, temu jednemu nie stoją uszy (felerny), są "niesarenkowate", nie mają dużych oczu. To straszne, co niekontrolowane rozmnażanie zrobiło z tej pięknej i zdrowej rasy. :-( Widziałam psiaki tak maleńkie, z tak ogromnymi, wyłupiastymi oczkami, z tak krzywymi kręgosłupkami, z tak chudymi, powykręcanymi łapkami, wyłysiałe, że aż żal było patrzeć. I tyle schorzeń co mają te maleństwa.... :angryy: Naprawdę szkoda psów. Ale ludziom się podoba. :-( Ogólna świadomość w społeczeństwie jest jeszcze bardzo mała. Niestety.
  24. Rozumiem. :smile: Jak widzę, stereotypy mają się świetnie. Nawet w środowisku bardziej świadomych (niż przeciętnie) miłośników psów. Może łatwiej różnicę pomiędzy ratlerkiem/sarenką, a pinczerem miniaturowym zobrazują zdjęcia. :smile: Tu przykładowy "ratlerek/sarenka" "reproduktor (wybrałam najładniejszego psiaczka). A tu półroczna suczka pinczera miniaturowego Różnica kolosalna. Nie tylko w rozmiarze zdjęcia. ;-) Budowa głowy, ciała, kąty, linie, temperament, zdrowie. To dwa zupełnie różne psy. Pinczery są silne, krzepkie, zwinne, małe, ale nie karłowate, mocne, dziarskie i niemal nigdy się nie męczą. :-D Bardzo dzielne, odważne, kochające pana nade wszystko, ale czasem mają swój pomysł na siebie. :-) To nie jest najłatwiejsza rasa dla początkujących. Wymagają pracy. Pozdrawiam :smile:
  25. AnorektycznaNerka, a pinczer średni? :smile: Evel, Pinczerek Mini nie pasuje. To miniaturowy psiak. Za duża różnica wielkości w stosunku do wymarzonego haszczaka. Myślę, że Anorektyczna woli konkretniejsze psy. Ale fajny średniak? Dobrze zmotywowany pracowałby jak złoto. (Pamiętasz Wendy za szyszkę? :-D ). Uwielbia właściciela, zrobi dla niego wszystko. A przy tym dosyć niezależny jest. Gładki i atletyczny. Taki psi sportowiec. :smile: A czy ładny? Kwestia gustu. :-)
×
×
  • Create New...